Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Witam z rana. Lista zadań na dziś zrobiona. Ja myję okna i sprzątam garderobę, mąż trzepie dywany, i sprząta łazienkę, Zosia swój pokoik, a piesek nie przeszkadza. Ciekawe ile się da zrobić? Jutro pieczenie pierniczków u mojej mamy, więc mam mało czasu na porządki, bo przyszły tydzień zapracowany. Spać dziś nie mogłam, nie wiem może ten front pogodowy? Julka myślę,że ktoś się znajdzie. Ktoś na emeryturze, czy studentka-czemu nie. Popytaj, daj ogłoszenie w razie czego. Na pewno będziesz miała chętnych :) doskonale rozumiem chęć bycia przez moment sama z sobą, obyś szybko znalazła kogoś :) A z mężem idźcie na dobrą kolację we dwoje i pogadajcie co Was boli. Ja mam z połowę prezentów,mam wszystko dla dzieci z rodziny, i mojej siostry, dla reszty jeszcze szukam:) Agata dobrze,że zdrowie wraca. Ja też sobie świąt z dala od rodziny nie wyobrażam, ale teraz w Turcji będzie najważniejsza część Twojej rodziny :)A jak pogoda? Michalina nie rezygnuj przypadkiem ;) Chciałabym mieć też takie znajomości, poznaj nas. To miejsce musi być wyjątkowe, na pewno świetnie spędziliście czas :) Mania co tam w pracy, już czuć świąteczny spokój czy na odwrót? Na pewno pieczesz coś pysznego na weekend, a jak zdrówko? Puma co u Ciebie? Miłego weekendu!
  2. Już po pracy, szkoda mi dziewczyny, bo za tydzień żegnam się z grupą. A szkoda,bo to super dziewczyny. Ale po Nowym Roku zaczynam kolejną grupę, i bardzo się cieszę z tej pracy :) Urodziny Zosi bardzo udane, Agata ja robiłam babeczki takie z normalnego przepisu, podstawowego, do tego kremy śmietankowe, bita śmietana , lukry, dzieciaki miały masę radości, a ja 3 dni sprzątania:) Zosia nie czuję się jakoś źle, tyle,że mamy bardzo uważać na infekcje-unikać, do tego dostała leki na nerki, i mamy trochę zmienić dietę, i regularnie robić badania. Oby to starczyło. Julka pomysł Mani wydaje mi się idealny dla Ciebie. Trudno kazać rodzinie rzucić wszystko, zresztą to rodzi potem różne problemy-ja ci pomogłam, a ty mi nie itp. Taka pomoc dwa czy trzy razy w tygodniu na pewno byłaby dla Ciebie chwilą na odprężenie. Przecież dzieci są męczące, absorbują uwagę non stop, nie powiesz jak w pracy-za 5 minut. Dziecko głodne dajesz jeść, chce siusiu, prowadzisz do łazienki, można zwariować. A z mężem musisz rozmawiać, to jedyna metoda rozwiązania problemów w małżeństwie. Agata dużo zdrówka, nie przemęczaj się, lepiej te 2 dni się ponudzić w domu, niż się zaziębić dodatkowo. A dekoracje świąteczne tworzą magię, już mam wszystko ułożone:) Michalina cieszę się,że podjęłaś tę decyzję i trzymam kciuki. Mam nadzieję,że weekend dał Ci dużo radości:) Pozdrawiam,muszę z pieskiem do weterynarza pobiec jeszcze przed odebraniem Zosi:)
  3. Witam Was, już po pracy, Zosia jeszcze w szkole, mam dwie godzinki wolnego jeszcze ;) Mania bardzo gratuluję, no gwiazda nam tu rośnie ;) Agata odpoczywaj, zdrowiej i na zapas korzystaj z wolności ;) Naprawdę śpij jak najwięcej, dobrze się odżywiaj by to zaziębienie wyrzucić. Julka bardzo Ci współczuję/ Mnie czasem jedna Zosia do białości doprowadzała a co dopiero trójka. Musisz pogadać szczerze z mężem. To tak jest, pieniądze są ważne, ale jednak rodzina najważniejsza. I tego czasu cofnąć się nie da. Trzymam kciuki za więcej spokoju kochana. Trzymaj się! Michalina świetna decyzja, zawsze to coś nowego i zwiększysz kwalifikacje. A rodzinna praca pewna i spokojniejsza :) Puma wracaj częściej i zdania egzaminu:) No u nas przygotowania do urodzin, tematem głównym będą babeczki. To ostatnio pasja Zosi, dekoracja babeczek :) Taki miły akcent, bo też robiliśmy jej badania tych nerek i to jednak jest za wysoki poziom białek, czyli znów ma problemy. I mamy jutro wizytę. Eh, te dzieci i radość i problemy.
  4. Agata mąż ma rację-wypoczywaj maksymalnie. Należy Ci się. Gratulować tylko rozsądnego i oddanego małżonka. naprawdę wiem,że leżenie to nic fajnego-mnie dopadło pod koniec ciąży, siostra prawie całą teraz ciążę przeleżała, ale kochana czas szybko zleci i jeszcze zamarzysz o takim nic nierobieniu jak się maluch urodzi:) Julka wzięli się w szkole za chłopca, i dobrze. Szkoda, że rodzice sami nie potrafią zareagować. Co do jedzenia małej, kiedyś latałam za Zosią z łyżeczką, potem doszłam do wniosku,że jak nie zje to nie umrze, a zgłodnieje to sama poprosi. I zadziałało, teraz mam smakoszkę. Dzieci często chcą pokazać,że one mają kontrolę nad nami-jest śniadanie, mama każe jeść, to ja na złość nie zjem. Ale jak zobaczy,że poza posiłkami nie ma przekąsek czy możliwości zjedzenia to jej przejdzie. Mam nadzieję,że w weekend choć trochę odpoczniesz. Mania pojutro grudzień :) Powiedziałam mężowi,że jutro już stawiam pierwsze dekoracje, potrzebne mi to jest. Kupiłam ładny lampion świąteczny i na drzwi wieniec, niech zagości już kolor:) Michalina co u Ciebie? Ja dziewczyny teraz pranie suszę tak,że stawiam w sypialni suszarkę i mi schnie, nawilżając powietrze, ale widocznie to za mało. Taki nawilżacz mam, kupiliśmy jak Zosia była mniejsza teraz do niego wrócę. Bo ciągle czuję drapania w gardle i zaczątki kataru. Wczoraj miałam dzień lenistwa słodkiego,szwagierka z dziećmi wpadła. A dziś sąsiedzi się wprosili na wieczór, sąsiadka upiekła pierniczki i wpadną. Fajnie mieć takich sąsiadów:) Jutro chciałam Zosię dać dziadkom i pojechać po jakiś prezent na urodziny i mikołajki. W ogóle to w sobotę robię jej urodziny i muszę zająć się dekoracjami. Więc jutro zaciągam męża na zakupy i obiad na mieście:) pozdrawiam
  5. Agata korzystaj z tego luzu póki dzieciaczka nie ma na świecie, potem to człowiek marzy o takim nic nierobieniu :) Oczywiście,życzę, żeby maleństwo było spokojne. I dużo zdrówka i odpoczynku. Michalina ja bym poszła, dziećmi zajmie się mąż czy babcie. A Ty zrobisz coś dla swojej przyszłości. wiem,że finansowo to będzie duże wyrzeczenie, ale zrób listę plusów i minusów. Na pewno podejmiesz dobra decyzję. Mania gratuluję pokonania ciężkiego tygodnia i współczuję przeżyć. A na sernik też się wpraszam:) Julka mam nadzieję,że z innymi rodzicami jakoś przekonacie nauczycielkę do działania. Jedno dziecko potrafi zastraszyć całą klasę. W sumie to nie jego wina, przeżywa ciężkie chwile i być może tak walczy o uwagę rodziców. To tym bardziej sprawa dla psychologa. A z mężem pogadaj, oby to było tylko do 10 grudnia. A u mnie weekend w domu, wczoraj w pracy. Dziś zrobiłam sobie dzień lenia. Wiecie dziewczyny znów mam katar, znów takie przeziębienie mnie łapie. Aż mi wierzyć się nie chce, ile można w jednym tygodniu ? Ale myślę może to efekt suchego powietrza w domu? Myślicie ,że to może powodować takie przeziębieniowe objawy? pozdrawiam
  6. Witam, przeziębiona z Zosią siedzimy w domku i tak sobie się nudzimy. Dziś taka brzydka pogoda, aż człowiekowi żyć się nie chce. Także luz blues, siedzimy w piżamach cały dzień, taki mam plan :) Ostatnio taka melancholia mnie dopadła, nic mi się nie chce, ta pogoda mnie męczy. Często głowa mnie boli, sił brak. Michalina wiesz takim babom to ja bym do słuchu nagadała, jak można tak się zachować? Nie tylko brak kultury, ale i taktu, i jakiejś takiej życzliwości. chce, niech gada przy obiedzie w 4 ścianach, ale tak przy rodzinie? nie przejmuj się tym, takie zachowanie najlepiej olać, wtedy się nudzi. Julka nie [podoba mi się takie zachowanie nauczycielki, rozumiem,że chłopiec przeżywa ciężkie dni, ale zamiast wesprzeć rodziców-nie wiem psycholog, pedagog to każe dostosować się do tego zachowania. Mam nadzieję,że zdrówko dopisuje już? Agata jak się czujesz? Mam nadzieję,że leżenie pomogło i z maleństwem wszystko już ok? Mania i jak sobie radzisz z tym natłokiem obowiązków? pozdrawiam
  7. Witam niedzielnie. Michalina takie urodziny to dobry pomysł, choć na chwilę odwróci to Twoją uwagę od przykrych spraw. Pamiętaj,że masz dzieciaki kochane i warto dla nich znaleźć szczęście i radość na co dzień. Wierzę,że z czasem będzie łatwiej. Trzymaj się kochana. Julka maleństwa różnie tolerują nowości, ja mojej dawałam dopiero po 6 miesiącu coś innego niż mleko. Ale to chyba było trochę za późno bo nic nie chciała innego. Może odstaw te nowości i zobacz czy to nie od tego? Mam nadzieję,że weekend mija Wam spokojnie, córka zdrowa? Przykra sprawa z Olkiem, też bym koniecznie zareagowała, żal mi dzieci, które są wychowane niby bezstresowo a potem w szkole nie znają zasad i reguł i tak się źle zachowują. Mam nadzieję,że nauczycielka zwróci uwagę na takie zachowanie. Właśnie Olek taki spokojny chłopaczek może być celem agresji, a dzieci w tym wieku mogą nawet nie wiedzieć,że robią źle. Ot, taka zabawa. Agata jak się czujesz? Jak maleństwo? Nowa klinika-opis mnie zachwyca :) Dobrze,że czujesz się tam pewnie, to bardzo ważne. Soczki pij na zdrowie:) Mania stresu w pracy nie da się uniknąć. Ja uczę tyle lat, a często się stresuję bo cóż, ciągle są jakieś nowości. W tej szkole mamy bardzo nowoczesne tablice, takie wiecie połączone z komputerem, ile ja błędów robiłam, w ogóle nie wiedziałam o co chodzi :) Ale człowiek się uczy całe życie. Na pewno sobie poradzisz:) A teraz odpoczywaj. A u mnie w środę odpracowałam wolny wtorek,potem czwartek znów w pracy. Wczoraj miałam dzień nadrabiana zaległości. Zosia ma za dużo białka w moczu, świetna lekarka mówiła,że to mogą być drogi moczowe, jakieś zakażenie, albo nerki. Dostała mała leki, i po 10 dniach znów trzeba badać mocz. Także teraz się martwię, oby zadziałały. Dziś jedziemy do kuzyna mojego, trochę mi się nie chce bo dostałam wczoraj okres, ale Zosia szczęśliwa,że spotka kuzynki to jedziemy, pozdrawiam
  8. Michalina bardzo współczuję. To naprawdę straszna wiadomość jak odchodzi niespodziewanie ktokolwiek, a tu jeszcze dzieci małe, żona, bliscy... Dużo siły dla Twojej rodziny. Bardzo mi przykro. Agata mam nadzieję,że czujesz się dobrze i dziecko rośnie zdrowo. Korzystaj z bogactwo owoców i warzyw:) Julka i jak weekend dłuższy mija?Pewnie możesz trochę odpocząć? Dobrze,że mama zareagowała w porę, oby żadnych innych zmian tam nie było. Ważne,że jest pod kontrolą specjalistów. Mania uwierz w siebie, na pewno dasz radę. A nawet jak zachorujesz na pewno nikt nie będzie miał Tobie tego za złe. Będzie dobrze. Byłam z Zosią u nefrologa, badania kazał zrobić, to dziś z rana zrobiliśmy i w piątek znów mamy iść. Ale dostała mała zalecenia i na razie się nie skarży na te nerki. Wczoraj musieliśmy kupić Zosi krzesło do biurka, a że była fajna promocja to kupiłam i nową lampkę nocną i ramki na zdjęcia i fajny komplet na przyprawy i urocze kubki dla naszej trójki. A dziś mamy wolne, trzeba kupić buty Zośce, a mąż szuka płaszcza, ja chcę kupić sobie jakiś fajny sweter. A potem pieczenie, bo jutro synek siostry ma imprezę urodzinową-3 latka kończy. U nas już dużo rogali marcińskich, Poznań blisko to od piątku jemy po jednym ;) Michalina jeszcze raz wyrazy współczucia.
  9. Witam po tym intensywnym weekendzie. Wiadomo, odwiedziny grobów na cmentarzu i rodziny. Nie lubię zbytniego tłoku na cmentarzach więc pojechaliśmy z rana, ale i tak a to kogoś się spotkało, a to szukaliśmy grobu dalszych znajomych rodziców i zeszły 3 godziny. Wczoraj też byliśmy na grobie przyjaciela moich rodziców, tak przykre, bo żona po operacji, córka wyjechała na pół roku za granicę na studencką wymianę, więc poza moimi rodzicami i nami nikogo tam nie było, bo rodzina daleko. Przykre. Zosia mi narzekać zaczęła na takie kłucie w okolicy nerek, nefrologa załatwiłam, i tak miała być w listopadzie kontrola, będzie szybciej. Michalina przykre jest na pewno odwiedzać rodzica czy rodziców na cmentarzu,ale takie dni też są potrzebne. Mam nadzieję,że nastrój masz lepszy. Mania podziwiam, ja bym aż tyle nie wytrwała w chodzeniu i jechaniu. Mnie bardzo te korki denerwują, tłumy itp. Dla mnie cmentarz to takie intymne miejsce, a teraz taki targ się trochę robi. Ale sama ulegam, dwa dni myślałam jakie to kwiaty kupić, planowałam komu jakie znicze itp. Agata o tym przewrażliwieniu to Julka ma rację :) Każda z nas zaczyna bać się o dziecko i cóż, włącza się instynkt. Drugiej ciąży nie miałam, ale znając mnie drżałabym tak samo ;) Najważniejsze to obserwować siebie, ale bez przesady, staraj się podejść do tego z pewnym dystansem-w końcu w ciąży ma prawo pojawić się gorsze samopoczucie. Moja mama mnie nieźle stawiała do pionu, czasem w swojej nadgorliwości w tropieniu problemów w ciąży wpadałam w niemal paranoję :) Dużo sił i dobrego samopoczucia. Julka fajnie to sobie rozłożyliście, na pewno fajnie pobyliście całą rodzinką, a teraz czeka Ciebie trudny tydzień-oby wszystko minęło jak z płatka bez problemów. Mam nadzieję,że Twoja mama dostała dobre wyniki i nie musicie się martwić o jej zdrowie. pozdrawiam
  10. Agata ja w ciąży pracowałam, żyłam normalnie do mniej więcej początków 8 miesiąca. Potem zaczęłam czuć się dość kiepsko, miałam parę problemów zdrowotnych i w końcu niezbyt ciekawą końcówkę i poród, którego nie życzę nikomu. Ale to u mnie wynikało z moich ginekologicznych uwarunkowań, więc nie stresuj się za bardzo :) Myślę,że życie się zmienia, ale to znów kwestia indywidualna. Ja lubiłam swoją pracę, więc nawet jak czułam senność, zmęczenie, bóle łydek, ciągle chodziłam siusiu to mi to nie przeszkadzało. Natomiast na pewno osoby, które są bardziej wrażliwe takie dolegliwości traktowałaby jako wyłączenie z życia na jakiś czas. Okien nie myłam-zostawiłam to mężowi :) Ale odkurzałam, robiłam pranie, chodziłam na zakupy, a w 5 miesiącu byliśmy z mężem na tygodniowych wakacjach na Mazurach. Najlepiej robić to na co organizm pozwala i siły, no i chęci :) Dużo spokoju Ci życzę :) Julka rzeczywiście ciężka sytuacja. Trójka maluchów, taka logistyka i brak męża w tygodniu. Może właśnie znajdzie się ktoś z rodziny do pomocy. Nie mówię,że dzień dnia, ale może tak się ułoży,że dziadkowie odbiorą wnuka ze szkoły, teściowa może coś ugotuje na zapas, a brat zakupy przywiezie? Nie wyobrażam sobie siebie w takiej sytuacji, jesteś dzielna :) Mam nadzieję,że w weekend odpoczęłaś i znajdziecie jakieś rozwiązanie by było Tobie lżej. Mania takich ludzi to wiesz jednym uchem słuchaj, drugim wypuszczaj. Ktoś ma zły dzień, i wyżywa się na innych, nie masz na to wpływu. To świadczy o kulturze drugiej strony, a raczej jej braku. Drożdżowe z jabłkami-brzmi pysznie :) Michalina ja bym wpadła na taki obiad :) I jak tam weekend Wam minął? Puma przykro mi z powodu egzaminu, trzymam kciuki! Słońce by mi się przydało, dziś cieplej ale szaro. Zmarzłam jak z rodzicami porządkowałam groby dziadków i tak siedziałam w domu dwa dni, bo trochę tu boli, tu katar leci. Ale w sobotę przyszli sąsiedzi i sobie miło czas spędziliśmy,wczoraj pojechaliśmy znów na cmentarz znicze położyć, na szczęście mamy groby na jednym cmentarzu i łatwo to ogarnąć.Potem pojechaliśmy do szwagrów pooglądać zdjęcia z Turcji, pięknie tam było, aż Ci Agata zazdroszczę :) A dziś już byłam na ćwiczeniach, tarta z szynką na obiad gotowa, zaraz idę po córę do szkoły. Także o, normalnie i codziennie :) pozdrawiam
  11. Agata bardzo, bardzo gratuluję :) Dzieci zawsze przychodzą wtedy kiedy chcą, macie piękną niespodziankę ;) W razie wątpliwości jesteśmy do dyspozycji. Na razie mogę Ci powiedzieć- najzdrowiej jest zachować zdrowy rozsądek. Czytając różne poradniki czy strony dla rodziców można zgłupieć. A prawda jest taka,że każda ciąża jest inna. Owszem są stałe rzeczy, ale tak naprawdę najważniejszy jest spokój przyszłej mamy i rozsądek. Ja byłam atakowana tysiącem porad i sama już nie wiedziałam co mam robić, tak źle, tak gorzej. Ale z perspektywy czasu wiem,że najważniejsze to ten spokój i rozsądek we wszystkim :) Na początkowe tygodnie ciąży polecam mieć zawsze koło łóżka biszkopty i zjeść przed wstaniem z łóżka, rano też dobrze wziąć chłodny prysznic-łagodzi poranne dolegliwości i najważniejsze-korzystaj z przywilejów przyszłej mamy-odpoczywaj i pozwól się rozpieszczać :) Mania o widzę, że kobieta pracy pełną parą z Ciebie się zrobiła. Na placek bym się chętnie wprosiła, nigdy nie jadłam dyniowego ciasta :) Michalina czekamy tutaj na relację z urodzinowego weekendu :) Julka moja Zosia też z tych nieśmiałych, oj ciężkie były szkolne początki, ale dziś po dwóch dniach w domu z przeziębieniem Zosia mi mówi-mama a jutro to już pójdę do szkoły? :) Mania może mieć rację, pojawił się brat, a on poszedł do szkoły, dużo tych zmian, na pewno czuje się zagubiony, ale z każdym tygodniem widać, że radzi sobie coraz lepiej :) Trzymam kciuki za Twoją mamę, ważne,że ma Wasze wsparcie. Puma co słychać u Ciebie, jak egzamin? U mnie córka zaziębiona była, maruda straszna, a to nudno w kółko. A mąż na mnie był zły, jakbym specjalnie ją zaziębiła, ale już ok. Jutro jadę z rodzicami porządkować groby. Zbliża się listopad, bardzo nie lubię tego miesiąca, taki smutny, szary, nijaki. Już czekam na święta dziewczyny. Chyba teraz mnie łapie przesilenie, jesienny blues. pozdrawiam
  12. Witam się niedzielnie :) Pogoda dziś kiepska, wróciłam z psem, reszta rodziny śpi to pomyślałam napiszę w naszym wątku. Agatka czekam na wiadomość co u Was, mocno cały czas trzymam kciuki! Michalina ciekawa jestem jak dalsza cześć świętowania się udała? Mam nadzieję,że było bardzo miło :) Julka wyniki muszą być dobre. Wspieraj mamę, wiadomo to czekanie jest najgorsze, ale wierzę,że wszystko będzie dobrze. Olek na pewno przyzwyczaił się do domu, do stałego rytmu, widocznie potrzebuje więcej czasu. Najważniejsze by wiedział,że szkoła nie jest za karę, że go kochacie i wspieracie. Dużo z nim rozmawiaj. Synek wydaje się nieśmiały, więc zapraszaj częściej kolegów do domu, tak by mały się przełamywał. I pamiętaj,że takie wahania są zupełnie naturalne, to w końcu dopiero 5 latek. Śniadanie na mieście? Niedaleko powstał taki lokal, same śniadania oferują, może też męża wyciągnę? A u mnie niby ok. Wczoraj zrobiliśmy sobie wycieczkę rowerową, w połowie złapał nas deszcz, wróciliśmy przemoczeni. Zosia wieczorem zaczęła ciągać nosem, nie wie jak dziś wstanie i co tam się rozwinie. Na razie w ruch poszła natura-czosnek, maliny i lipowy syrop. Mąż był na mnie zły, bo wyleciałam z tymi rowerami,a teraz mała będzie przeziębiona... Rodzice moi wpadają na obiad, zaraz zacznę robić torcik z galaretką, blaty biszkoptowe kupiłam w piekarni, bo leń ze mnie :) pozdrawiam
  13. Agatko oczywiście, że trzymam kciuki. Może rzeczywiście po prostu jest za wcześnie na usg, to widać dopiero od któregoś tygodnia. Ja miałam z Zosią kiepskie wyniki HCG, i w sumie już sama nie wiedziałam-ciąża jest czy nie, a zobacz Zosia ma prawie zdrowych lat. Kochana mocno trzymam kciuki! Julka oczywiście mam nadzieję,że z mamą będzie wszystko ok. wiesz jak to było kiedyś, słońce nie było groźne bo się o tym nie mówiło. Moja mama żadnych kremów nie używała podczas lata, ot zwykłą Niveę co by się nie *wysuszyć*. teraz mamy więcej wiedzy - na szczęście. Będzie dobrze, trzymamy kciuki. Fajnie,że dzieciaczki już zdrowe. Jedno chore to o jedno za dużo, a co dopiero cała trójka! Michalina ja tam koncertów nie lubię, ale mąż jako fan musi być zachwycony. Mój na pewno byłby, męski wypad, koncert-świetna z Ciebie żona :) A jak impreza urodzinowa? Mania adoptuję Ciebie, za te gofry :) Masz rację pogoda taka sobie się robi, u nas weekend piękny, ale od poniedziałku tak brzydko, że aż energia sobie poszła. Ale liczmy jeszcze na zmianę pogody. Puma co tam słychać? A weekend minął miło, lubię takie rodzinne dni :) Wczoraj miałam pierwszy dylemat pracującej matki-wolne w szkole, co zrobić z Zosią? Na szczęście mój brat-chrzestny Zośki mógł z nią posiedzieć. Jakoś ona może zostać jak wyskoczę do sklepu, czy na godzinkę do fryzjera,ale tak na 4 godziny to za dużo. Rodzice po naszych namowach zrozumieli, że Błażej musi coś zacząć robić z życiem, bo na razie to wszystko miał podane na tacy a rodzice zawsze czekali by mu pomóc. A teraz niech zobaczy, chce pracować, chce studiować-niech wybiera :) czekam na szwagierkę z tureckimi opowieściami, ma dla mnie trochę przypraw i chałwę! :) pozdrawiam
  14. Przykro mi Puma, teraz te pytanie takie podchwytliwe. Agata świetnie,że się odezwałaś, no i super,że już w domu jesteś. Wszędzie dobrze jak teściowie są troszkę dalej ;) Też mi bardzo szkoda Przybylskiej i dzieci małych. Matki nikt i nic nie zastąpi, bardzo smutno mi się zrobiło na tę wiadomość. A co do tolerancji i otwartości, za granicą w bloku mieszkali z nami i katolicy, i ludzie z Afryki, Azji i Arabowie. I oni chyba zawsze żyli w swoim zamkniętym świecie. Nie wiem czy to wina tradycji? Zero chęci na poznanie innych kultur, i dostosowanie się. To raczej ty musisz do nich się dostosować... Michalina rozumiem Ciebie świetnie, z dziećmi to trudno wysiedzieć chorymi :) Mam nadzieję,że już córki zdrowe? Mania mam tak samo, jak mam dzień w szkole to mam zawsze lepszy obiad niż w dzień wolny :) Julka cyrk to ja lubię, wiadomo taki z biletami a nie w domu. :) A jak Olek, myślę zupełnie jak Agata, kolega coś powiedział,a to poszedł pobawić się z kim innym, pani nie zauważyła go do odpowiedzi, i już dziecko traci entuzjazm. Ważne by na bieżąco niepokoje rozwiewać i dużo z małym rozmawiać. A to wtedy życzę nowych kuzynek dla Lilianki :) A ja zdrowa już, chociaż katar długo trzymał, oszczędził na szczęście Zosię. Ogólnie to jakoś ten tydzień był pourywany, mąż znalazł bratu pracę, w sklepie kolegi teścia, takie części do auta, brat zachwycony nie był, ale rodzice go namówili :) Pogoda fajna, jedziemy na działkę do teściów, korzystać z lata jesienią, a jutro mój chrześniak ma 6 urodziny, w zasadzie ma w poniedziałek, ale przyjęcie jutro :) Odpocznę przez weekend od domowych obowiązków :) miłego i ciepłego weekendu
  15. Witam się zakatarzona. Niby ciepło,ale dość zdradliwie. Z mężem dzielnie dzielimy się chusteczkami i wspieramy malinowa herbatą. Weekend w domu, Zosia pojechała do moich rodziców co by nie złapać kataru. Ale chyba dziś mam się trochę lepiej, chociaż przez katar ciężko spać. W każdym razie książkowe zaległości nadrobione, dwa filmy obejrzane, dziś też lenistwo słodkie ;) Ja mam dziewczyny takie godziny pracy, że w tej szkole wtedy jest tylko sekretarka i szefowa. Jak kończę to zaczynają się schodzić, ale poza uprzejmym dzień dobry i do widzenia to tyle. Rozmawiałam w czwartek z właścicielką i jest zadowolona, mówi,że w styczniu będzie nowa grupa i koniecznie muszę ją prowadzić :) Jutro muszę kupić jesienne buty, bo w tych mi już za zimno... Maniu to bardzo gratuluję :) I nie nudzi Ci się, ja mam apetyt na coś słodkiego akurat, zapraszam :) Michalina o takich zdrowych słodkościach dużo czytałam, ale nie jadłam nigdy. Jak kasztanowy spacer się udał? Tymi pierogami to kusisz łakomczucha we mnie:) Puma zdrówka dla Ciebie i córeczek. A ukończenia kursu gratuluję:) Agata, Julka co tam u Was?
  16. Witam w środku tygodnia, w końcu mam wolną chwilkę. córka odprowadzona do szkoły, zakupy kupione, zaraz zabiorę się za szybką zupkę ze szpinaku, o 10.30 mam swój fitness, a popołudniu Zosia zaczyna zajęcia przygotowujące do komunii, do stycznia co dwa tygodnie, potem co tydzień. W pracy miło, chociaż inni pracownicy z takim dystansem do mnie podchodzą, wiadomo nie jestem tam codziennie, mało się poznaliśmy. Weekend był udany, na działce mimo wszystko odpoczęłam,a w niedzielę poszliśmy do*szwagrów*, dwa dni bez gotowania :) Ale mam problem z bratem, rozstał się z dziewczyną, znów zmienił plany życiowe, wrócił do domu, postanowił tutaj robić licencjat, oczywiście zabrał się za wszystko za późno,więc nic nie załatwił, na dawnej uczelni wziął dziekankę i będzie rok siedział u rodziców. Trochę mnie on dziwi, 26 lat za pasem, studia ciągle mu nie leżą, pracy szukać też nie chce, niby dobry chłopak, ale takie najmłodsze dziecko,późne, więc rozpuszczone jak bicz dziadowski, a rodzice się cieszą,że mają Błażejka w domu. Ale chyba czas go jakoś zmusić do jakiejś pracy, do odpowiedzialności... Julka ja na co dzień gotuję zdrowo, więc raz na jakiś czas córce nie odmawiam McDonalda :) Fajna ty wycieczka po zamku, może w lato z Zosią się wybierzemy? Oj tak kochana, jak dzieci się uśmiechają to te trudy macierzyńskie znikają :) Jak moja mama znika to też tacie gotuje, on z tych co tylko wrzątek zagotują na zupkę w proszku. Maniu mam podobnie, mam cały kredensik stołowych dekoracji, sklep mogłabym otworzyć,rodzina się ze mnie śmieje:) Michalina już dawno w restauracji nie byłam, muszę mężowi ten pomysł podsunąć. I dużo zdrówka:) Agata co tam u teściów? pozdrawiam
  17. Mania gratuluję i wcale się nie dziwię, bo bardzo fajne rzeczy pieczesz i gotujesz :) No i gratuluję umowy, czekałaś ale widzisz,że warto :) Michalina ja też za jesienią nie przepadam, ale trzeba szukać pozytywów, ot gorąca herbata czy kawa, kocyk, rodzinny wieczór w domu, dobry film, czasem bywa miło :) jak babcia się czuje? Julka jak Zosia była mała i poszła zagranicą do przedszkola to pamiętam jak tam codziennie szło się na spacer, nieważne leje czy nie, dzieci miały chodzić i tyle. W Polsce wiaterek zawieje i siedzimy w domu :) Naprawdę co kraj to obyczaj. Czytałam o tej Omedze, muszę chyba kupić dla Zośki. Gratulacje dla zerówkowicza pasowanego :) Agata z rodziną męża najlepiej wychodzi się na zdjęciu, czasem warto popatrzeć i starczy :) Chociaż ja tam lubię moich teściów;) Dalszego miłego pobytu, a kiedy mąż wraca? U nas fajna pogoda, jedziemy na działkę, teściowie na jakichś rekolekcjach na weekend wybyli, także jabłka zerwiemy, trochę ogarniemy, pies się wybiega, a potem zrobimy sobie grilla :) A tak w ogóle to w pracy idzie mi coraz lepiej, panie się otworzyły-niemal całkiem. Fajnie się z nimi rozmawia, już się tak nie wstydzą, liczę,że tak zostanie:)
  18. Witam się i ja w nowym tygodniu :) Agata to udanego pobytu, daj znać w miarę możliwości jak tam Ci jest i jak mąż sobie radzi. Ciekawa też jestem tych świąt w Turcji :) Puma to możesz trochę odetchnąć, kurs za Tobą, trochę więcej czasu dla siebie:) Julka moja Zosia zjadała z radością deserki i owoce ze słoiczków, ale za nic nie jadła zupek, czy obiadków. Robiłam jej domowe zupki, ile przy tym roboty, oszczędność spora, bo dzieciaczki maleńko jedzą, ale to przecieranie to męczy jednak. No, ale tak myślę,że jak masz owoce swoje i pewne,to się bardziej opłaca, z kilograma jabłek to będziesz miała dużo takiego musu i pewnie z kilkanaście złotych do przodu. Też przeżywałam pierwszą wywiadówkę córki, duże przeżycie, jak ten czas pędzi... Fajnie jak maluch prześpi chociaż ładnie jedną noc :) Michalina fajny wypad mieliście, taki spontaniczny :) Dzieciom ciężko w kościele wystać, ja bym się nie przejmowała tym bardziej,że jak ksiądz się rozgada to mi czasem ciężko wytrwać :) Mania jak wycieczka się udała? A my mieliśmy w weekend imprezę, znajomo robili 15 rocznicę ślubu, impreza jak wesele. W zasadzie mieli skromny ślub-22 i 23 lata, wesele dla rodziców de facto. Teraz sobie odbili, co prawda jakoś kontakt nasz się ostatnio ograniczał do rozmów raz na parę miesięcy, a jak mieszkaliśmy za granicą to nas dwa razy odwiedzali, mąż był świadkiem na ślubie, wiecie spora przyjaźń, ale teraz chyba będziemy częściej się spotykać :) Zosia mi zakatarzona wróciła po weekendzie od dziadków, dwa dni w szkole nie była, jutro idzie. Pierwszy dylemat-ja do pracy,a co zrobić z dzieckiem?;) Moje dziewczyny z grupy są takie nieśmiałe, wymęczone już życiem,że nawet po polsku mówić nie chcą. Wiecie one tyle lat bez zajęcia siedziały w domu a teraz ktoś je wyrzucił z domu,że one są w szoku chyba jakimś. Ale jakaś nić porozumienia się tworzy, dziś było lepiej. Jutro ploteczki z teściową zaplanowałam i tyle. pozdrawiam
  19. Michalina ja w pewnym momencie udawałam,że słucham mojej teściowej, czasem mamy też. Ale jakoś wolałam rady czy uwagi mamy, bo zawsze myślę sobie- a może to złośliwe jest ;) No, ale cóż, moja teściowa lubiła jak Zosia była mała dawać mi setki rad, dzwoniła o 22 i pytała czy mała umyta i jak śpi. Przeszło jej jak 3 lata później się druga wnuczka urodziła i widocznie już czasu nie starczyło ;) Maniu ja to czy wezmę probiotyki czy nie zawsze mam ten modny dyskomfort trawienny. niestety to męczy człowieka. Agata ja ze swoim piekarnikiem w kwestii ciast kiepsko jestem dogadana, to nie wiem co Ci doradzić. Dlatego najchętniej robię ciasta na zimno. Nie wiem, wszystko ugotować potrafię, a ciasta wymagają chyba jakiejś magii bo nijako mi wychodzą. Fajnie,że i weekend i piknik udany :) Moja Zosia wczoraj mnie zaskoczyła mówiąc-mamo w sobotę musimy iść do centrum handlowego, potrzebuję nowej spódniczki ;) Julka i jak mały, kolki dalej męczą? Większość dzieci ma kolki niestety, organizm nie jest w pełni ukształtowany a dziecko tak pije,że często łapie za dużo powietrza i potem tworzą się wzdęcia dokuczliwe. Ja nie znam rodzica, którego dziecko nie miałoby kiedyś kolki-niestety. Zajęcia na plus, mam grupę pań po 50. Miłe, ale takie zalęknione. Też się stresowałam bo dawno nie uczyłam, ale czułam,że one boją się sto razy bardziej. To takie niepewne siebie kobiety po stracie pracy, więc musiałam opanować nerwy i jakoś je zachęcić spokojem:) Dziś miałam spotkanie w sprawie komunii Zośki, zapisało się 72 rodziców! To dlatego,że u nas rok temu nie było komunii, teraz część rodziców 8 latków z 2 klasy zapisało dzieci. Ponoć ma być komunia dzielona, albo na dwie tury, albo na dwa dni,bo za mały kościół. Jest też opcja,że dzieci ze szkoły katolickiej Zosi będą miały swoją osobną komunię. Bo dziś przyszło tyle rodziców, ale pewnie ktoś nie mógł, i z 80 dzieci będzie, a każdy ma średnio z 10 gości, to będzie niemal tysiąc osób. Jakiś kosmos dla mnie. Jutro kolejne zajęcia, mam trochę stres, bo chciałabym jakoś tym paniom pomóc w zdobyciu nowych kwalifikacji, a one nic nie mówią, wstydzą się! okres już powoli odchodzi na szczęście. pozdrawiam
  20. Witam ;) Grill był udany,mnóstwo pyszności. Mąż rzeczywiście czuje się niedoceniony w pracy. Owszem stanowisko niby ma wysokie, ale awansuje sama młodzież, a on po tylu latach wciąż nie. A jak kazali mu wyjechać zagranicę zrobił to bez szemrania... Wczoraj byłam taka podenerwowana i osłabiona, okres wieczorem przyszedł, ale taki,że fest, biegunka, bóle głowy... Mówili mi,że po tamtym zabiegu w ogóle okresu nie zauważę, a tu dziewczyny dramat. Dobrze,że to nie jutro się stało, bo mam zajęcia. Dziś siedzę w domu, bo nawet nie chce mi się spod koca wyjść, poczytam i poleniuchuję. Julka szkoda maleństwa,że tak cierpi, i Wy też. A dajecie mu coś na te kolki, nic nie pomaga? Maluchy tak mają,że nagle domagają się większej ilości jedzenia. W końcu Ignaś intensywnie się rozwija w tym pierwszym okresie-dużo cierpliwości Julka. Mania też Ci bardzo gratuluję, cierpliwość popłaciła. Śliwkowa nutella? kochana gdzie masz przepis:) Michalina. Agata co u Was?Puma już masz więcej czasu? pozdrawiam
  21. Coś sobie umyśliłyśmy Agata,że to spotkanie już było :) To miłego weekendu z siostrzenicą męża :) Szarlotka z bezą zawsze zrobi wrażenie:) Puma masz dużo zajęć, ale na pewno jak skończy się kurs wszystko wróci do normy. Mania jak w pracy, jak zdrówko? Michalina zdrówka dla córek, męczą Ciebie bardzo? pomysł z sobotami dla związku super. Sama bym go wprowadziła ale mamy z mężem wojenną ścieżkę. No może aż tak źle nie jest, ale najpierw chciał bym pracowała,a teraz tylko-marna pensja a tyle roboty itp. Jeszcze wczoraj pralka nam się popsuła, a niby nowa. I złość znów na mnie, jakbym specjalnie ją popsuła jemu na złość. Nie wiem o co mu chodzi, jak z dzieckiem. Pewnie chodzi o to,że sam ma w pracy nerwową atmosferę, kolega awansował,a ma marne kompetencje a mąż liczył na ten awans. A tu żona jeszcze pracę dostała a on dostał po ambicji... Byłam, umowę podpisałam, we wtorek pierwsze zajęcia. Jutro jedziemy do teściów, grill na koniec lata z noclegiem. Oby mąż jakoś zmienił nastawienie, bo będzie 20 osób i nie chcę by straszył grobowym nastrojem. Miłego weekendu dziewczyny!
  22. Julka super,że chrzciny się udały. Oby małego przestały męczyć te kolki. Olek na pewno niebawem będzie się czuł bezpiecznie w szkole, dajcie mu czas i na siłę nie przekonujcie do polubienia szkoły, niech sam ją polubi we własnym tempie. Wiesz myślę,że masz dużo racji. Jak zostałam kurą domową na pełen etat to w domu nie dbam o siebie tak jak wtedy gdy wychodzę. Wystarczy mi wyjście na fitness a już to ciuch, to makijaż. Może one mają trochę racji? Nie chodzi o to by zakrywać się idąc na zakupy, ale dbać by mąż i rodzina widzieli nas zadbanymi. Maniu zdrówka! Sezon przeziębień się zaczął na poważne. Dzieciaki mojej szwagierki chore. Agata jak tam było na pikniku? Michalina jak powrót do rzeczywistości po weekendzie? a ja się pochwalę, będę prowadzić te zajęcia! Pomogło to,że szkolę prowadzi znajoma mojej teściowej-przypadkiem się okazało,skojarzyła nazwisko i mówi,że jestem i kompetentna i jak jestem synową pani Jadzi to już w ogóle super ;) Jutro mam iść podpisać umowę zlecenie niestety, ale i tak się cieszę. Dziś miałam fitness, od poniedziałku mam 1 zajęcia. Będę pracować w poniedziałki i czwartki :) Mąż niby chciał bym poszła do pracy, ale dziś zaczął wymyślać problemy, posprzeczaliśmy się, ale przyzwyczaił się,że jestem w domu na 100 %. A teraz w domu będę też myśleć o pracy-te kartkówki, przygotowanie zajęć i mu to jednak nie pasuje... Eh, faceci. pozdrawiam
  23. Dziewczyny jutro mam ważną rozmowę o pracę! moja dawna szefowa mnie poleciła. Szkoła językowa podpisała umowę z urzędem pracy i organizują kursy językowe i szukają ludzi bo to duże przedsięwzięcie. Także jestem cała w nerwach, bo praca miałaby być 2 razy w tygodniu po 4 godziny, dla mnie idealnie.Ale wiadomo do zajęć w domu trzeba się przygotować, materiały wydrukować, klasówki sprawdzić, oceny wystawić opisowe itp. Ale proszę trzymajcie kciuki :) Weekend był miły, chociaż cały czas byłam myślami na tej rozmowie. Tak niespodziewanie zadzwonili. Wczoraj byliśmy na rowerowej wycieczce, też widziałam tłumy w okolicy lasu, na pewno grzybiarze:) Agata to miłego spotkania :) I romantyczna kolacja-aż zazdroszczę:) Michalina świetnie,że wyjazd się udał. Miejsce wyjątkowo klimatyczne, aż bym rzuciła wszystko i pojechała tam na weekend:) Maniu ja grzyby lubię jeść, mniej zbierać. Mąż na odwrót:) Na grzybach parę razy byłam,ale nie umiem odróżnić trujących od zdrowych, więc dla mnie to marna atrakcja. A w lesie bym się zgubić bała. Gratuluję spokoju:) Julia jak po chrzcinach? pozdrawiam
  24. Witam dziewczyny:) Agata moja bratowa jedzie do Turcji za miesiąc. Ze szwagra firmy organizują wycieczkę, region Belek-tak zrozumiałam. Nawet mnie namawiała, ale o ile pracownicy i rodziny płacą za 9 dni 900 zł z lotem,noclegami, wyżywieniem-dwa posiłki i dwie wycieczki w cenie, bo reszta dofinansowana to ja musiałabym zapłacić 3,5 tysiąca. Więc pomarzyć mogę :) Ale już jej zazdroszczę, znasz ten region, warto go odwiedzić? Byłam kiedyś-po ślubie w Kalkan, świetnie było :) A po fitnessie zmęczona wróciłam jak diabli, jednak człowiek formę zgubił. Może mąż ma rację, może warto rozważyć kwestie dziecka? Pracowałaś w przedszkolu, masz doświadczenie itp. Ale najpierw musisz zadomowić się w Ankarze. Fajnie,że poznasz te Polki, razem zawsze będzie raźniej :) Maniu też będę do Ciebie zaglądać bo ja mało kreatywna kulinarnie bywam:) Julka kolki trzeba przeczekać-u nas nic się nie sprawdziło niestety. Ale na szczęście Zosia trzy tygodnie cierpiała. Olkowi daj czas, musi Wam zaufać,że zawsze po niego wrócicie. Dużo z nim rozmawiaj, pytaj czego się boi, pomóż znaleźć rozwiązanie i bądź przy nim. Na pewno zaaklimatyzuje się w szkole. Mam nadzieję,że chrzciny przebiegną już bez problemów. A torcik słodki :) Michalina fantastycznego weekendu :) Puma co u Ciebie? A ja wczoraj dostałam 10 kg śliwek, część dałam mamie, sama zrobiłam 8 słoików powideł. Dziś byłam z Zosią u teściów na działce, przywiozłam maliny :) Jutro grill u siostry, jakieś ciasto z malinami zrobię, może Maniu wykorzystam coś od Ciebie?:) Mi szkoda tej gimnastyki Zosi, ponad 4 lata ćwiczeń, a mała zmienia zdanie. Ale może teraz taniec ją wciągnie? pozdrawiam
  25. Jak Agata miło się czyta Twoją relację :) Te świeże figi to mogłaś i dla mnie wziąć :) Na pewno bez męża mogłaś bardziej wsiąknąć w rodzinę, zresztą z tego co opisujesz muszą być sympatycznymi ludźmi. I bardzo mi się podoba idea spotkań opartych na wspólnych posiłkach :) A i jestem z Ciebie dumna, świetnie sobie poradziłaś. To normalne,że mogłaś czuć niepokój-długa podróż, mąż jedzie w niebezpieczny rejon, pierwsze samodzielne chwile z rodziną męża, a tu proszę jak wszystko pięknie się udało. Ale mam nadzieję,że mąż Twój już tam tak szybko jechać nie będzie musiał :) Puma fajnie,że wesele udane, ja już dawno na żadnym nie byłam ;) A co to za szkolenie ? Mania gratuluję :) Uważam,że to wspaniale mieć pasję i się w niej realizować. Zamawiam tę książkę kucharską z autografem :) Trzymam kciuki by pasja dalej się rozwijała. Julka jak pierwszy dzień w szkole małego? Michalina ja bym chciała pożegnać 3 kilogramy :) Niby nie jestem osobą z nadwagą, ale mam taką budowę ciała, że ogólnie nie byłam nigdy szczypiorkiem. A za bardzo lubię słodkości by ćwiczyć :) Ale w środę wracamy z siostrą na nasz fitness. A u nas powrót do szkoły. Wczoraj padało, więc tylko obiad u teściów. Ale dziś było pięknie, mąż wyszedł z pracy szybciej i pojechaliśmy z Zosią na jej ukochane naleśniki, potem do parku. I na zakupy, zapomniałam o worku na buty :) Dostaliśmy listę zajęć dodatkowych, można wybrać 2 rodzaje w ramach czesnego, a za inne się płaci dodatkowo. Zosia chce iść na tańce teraz i zajęcia plastyczne. Co chwilę jej się zmienia. Już nie gimnastyka, teraz taniec i malowanie. ;) Jutro skorzystam z dnia wolnego od dziecka i zrobię porządek w ciuchach, czas schować letnie sukienki i sandałki. Szkoda. pozdrawiam
×