Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Kochane piszę dziś do Was, po raz ostatni. Doszłam do wniosku, że żyję już zupełnie normalnie, nie mam ataków paniki, nie męczy mnie lęk. Kiedy wpadam do Was coś napisać to od razu myślę, muszę opisać,że wyszłam do sklepu, że odprowadziłam córkę do szkoły, a przecież to już moja codzienność :) Czuję, że pożegnanie się z tym miejscem, z tym tytułem wątku będzie symbolicznym zakończeniem pewnego okresu mojego życia. Cieszę się,że Was poznałam, jesteście wszystkie dziewczyny cudowne i bardzo dzielne. Życzę Wam samych sukcesów, chociaż Agata żyje zupełnie normalnie, ba wydaje mi się, że nawet pełniej i mądrzej niż przed - nie znałam Ciebie wcześniej, ale myślę,że agorafobia bardzo Ciebie wzmocniła. Przypominam sobie Twoje początki, a dziś widzę silną, świadomą i mądrą kobietę. Ania walczy każdego dnia, zrobiła ogromne postępy i życzę Ci by sprawy z rodzicami ostatecznie się wykrystalizowały. Michalina- mama na medal, dziś wydaje mi się, że żyje zupełnie normalnie :) Mania, dziewczyna, która trafiła do nas będąc już po najgorszym,pokazała,że dobra terapia czyni cuda i dziś Mania żyje pięknie :) Puma- znamy się krótko, ale życzę Ci spokoju i zdrowych córek:) I Julka, której już nie ma na forum, ale mam z nią kontakt, i była dla mnie wielkim wzorem i inspiracją. Dziś wiem,że musi być taki dzień gdy po prostu zacznie się żyć normalnie, nie można -przynajmniej ja nie mogę wciąż wracać do tego co było, i wciąż przypominać sobie o agorafobii. Wiem,że spokój mojego ducha zależy głównie od tego co myślę i co robię, więc będę robić wszystko by to nie wróciło. Dbam o siebie regularnie, ciągle czytam literaturę psychologiczną jak żyć mądrze i dobrze i wierzę, że nadszedł czas bym pożegnała miejsce, które było moim schronieniem, ale jednak kojarzy mi się głównie z najgorszym czasem w moim życiu. Dziewczyny bardzo mi będzie Was brakowało, ale każde wejście na wątek o napadach paniczno-lękowych sprawiał, że zaczynałam za bardzo o nim myśleć. A przecież muszę iść do przodu. Zresztą zobaczcie ile osób pojawiało się tutaj, a potem znikało, to jest normalne. Gdybyśmy mogły być razem w jakiejś innej formie- Michalina mówiła by założyć forum dla nas, Agata pisze o sprzedaży i kupnie mieszkania,polityce,przepisach itp, Michalina o dzieciach, ja o kwiatkach, coraz mniej tu tej paniki-co jest super sprawą:) Wtedy chętnie bym z Wami dalej trzymała kontakt, ale muszę uwolnić się od piętna nerwicy. Tak czuję będzie po prostu lepiej dla mnie. Jakbyś Michalina dalej chciała założyć taki wątek, czy jakieś forum dla tych co wyszli z agorki to chętnie dołączę. Ale czuję,że nie pasuję do tego wątku - co jest ogromnym wyróżnieniem od losu. Czuję się silna i zdrowa. Pozdrawiam Was serdecznie.
  2. Aniu to trzymam kciuki byś w spokoju dotrwała do października a potem na spokojnie zajęła się szukaniem nowej, lepszej pracy. Nie ma co się męczyć, przecież atmosfera w pracy wpływa na każdą sferę naszego życia. Agata bardzo współczuję takiej agentki, całkowicie niekompetentna postać. Obyście trafili na kogoś odpowiedniego. Mania świetnie,że tak spokojnie u Ciebie i ze wszystkim sobie świetnie radzisz:) Puma u mnie dzisiaj gorsza pogoda, to znaczy nie ma zbyt wiele słońca, ale dwa ostatnie dni były bardzo słonecznie. Mam nadzieję,że córce szybko przejdzie ta infekcja skóry. Michalina przy małych dzieciach każda taka chwila jest cenna :) Mam nadzieję,że to naładuje Twoje akumulatory :) A z Zosią na szczęście dobrze. Teraz w maju mamy kolejną kontrolę u lekarza, ale jak na razie-odpukać nic jej nie dolega ze strony nerek. chociaż chucham i dmucham by uniknąć tych przeziębień. W środę teściowa zadzwoniła,że jadą na giełdę,bo chcą sadzonki kupić na działkę, to w 15 minut się przygotowałam i pojechałam z nimi,też parę fajnych kwiatów dla nas kupiłam :) Dobrze,że to wyszło tak z zaskoczenia, na miejscu było bardzo dużo ludzi, a ja nie myślałam za bardzo wcześniej właśnie- o jejku, na pewno będzie tłok. Poszło spokojnie. A wczoraj byłam u siostry, mąż mnie zawiózł, wracałam autobusem, ale wyszłam 3 przystanki wcześniej bo było tak słonecznie, że chciałam się przejść. Kupiłam sobie buty, i wracałam w świetnym nastroju, jeszcze z córką poszłam na ciacho :) A dziś robię sobie dzień lenia, nigdzie nie wychodzę. Zosia po szkole idzie do koleżanki, to mąż ją wracając z pracy odbierze, a ja zaraz zrobię sobie maseczki, jakiś fajny obiad wymyślę i będę odpoczywać :)
  3. Aga może stresował Ciebie wyjazd męża i stąd to chwilowe pogorszenie? Mania bardzo mądrze to wszystko opisane. Myślę bardzo podobnie :) Swoje wnętrze traktujmy jak ten piękny ogród, wiadomo,że takie wyrywanie chwastów męczy, i czasem człowiek ma dość, ale jeżeli chcemy aby tam kwitły kwiaty to trzeba chwasty pousuwać. Fajnie,że weekend minął Ci tak spokojnie:) A co do żebrzących Cyganów, wiecie ja współczuję tym dzieciom, od małego nic innego nie robią, nie uczą się, nie bawią tylko są wykorzystywane. A dorośli? Ja naprawdę nie rozumiem jak można im dawać pieniądze, to niestety nakręca ten *biznes*. Michalina bardzo dobrze,że odpoczęłaś i miło spędziliście weekend :) A i wiesz starsi ludzie wolniej dochodzą do siebie po chorobach. Ania masz sporo zamieszania w tej pracy.... Ale mam nadzieję,że ten tydzień będzie spokojniejszy. Porozmawiaj właśnie z psychologiem, i ustalcie jak przeprowadzić tę rozmowę, jak uwolnić Ciebie od tego nadmiaru emocji. A u mnie niedziela bardzo miło upłynęła, wczoraj byłam na wywiadówce u Zosi, wychowawczyni potwierdziła jej szybką aklimatyzację w grupie. W ogóle taka miła ta pani,że aż w szoku byłam. No i ja byłam zupełnie spokojna, mimo,że to trwało ponad godzinę. Córka w szkole, ja mam chwilę dla siebie, potem wpadnę do sąsiadki na ploteczki i zajmę się porządkami. pozdrawiam
  4. Witam:) Piękna pogoda u mnie, wczoraj z mężem porobiliśmy w naszym ogródku parę rzeczy, córka pojechała do mojej siostry, to poszło sprawnie. Wieczorem ją teście przywieźli, zostali na kawie. A dziś idziemy do moich rodziców na obiad, byłam rano z Zosią w kościele, na szczęście Msza dziecięca, trwała 25 minut :) Do tego stałyśmy na dworze, obok sąsiadka z maluchem w wózku, więc w zasadzie czułam się jakbym ją przed domem spotkała. Agata świetnie, że czujesz się już jak zdrowa. Ja Ci powiem,że jak mi psycholog uświadomiła, że w moim życiu będą się zdarzały gorsze chwile, i to jest normalne-nie ma to nic wspólnego z lękiem poczułam się lepiej. I w zasadzie wiem,że mogę mieć gorszy nastrój, nie da się być szczęśliwa non stop. Mam prawo zostać w domu, mam prawo mieć chandrę, czy nawet chwile na swoje dąsy. To zupełnie normalne:) Michalina mam nadzieję,że wycieczka uda się świetnie:) Puma miłej niedzieli na urodzinach życzę, oby ta piękna pogoda została:) Mania świetnie,że poszłaś i to tak na luzie, na spokojnie. Brawo:) Ania a może powinnaś jakiś sport zacząć uprawiać? Nie wiem coś co pozwoli wyładować Twoje emocje nabrzmiałe w pracy i w domu? Joga, jogging, rower, pływanie- co lubisz, i zależnie od temperamentu. Emocje do nas wrócą, trzeba je usuwać na bieżąco. Pięknej niedzieli życzę:)
  5. Puma dzielną masz Nastkę :) Moja córcia ma 8 lat i szalenie nie lubi zostawiać sama. Jak jest chora to nie mam za bardzo jak iść na zakupy nawet, bo panna mi mówi- 5 minut mamo i wracaj. Ale jak przyjdzie jakaś koleżanka do niej,czy kuzynka to mogłabym wyjść na cały dzień, nie zauważyłaby :) Aga zdrówka dużo :) Mania świadomy relaks to coś czego mi brakuje, nie potrafię na przykład usiąść i odpocząć. Właśnie wtedy włącza mi się myślenie zbędne. Ale też myślę,że taka świadoma rezygnacja jak mówisz-dziś nie pójdę i nic się nie stanie, pójdę jutro to też ważny krok. Nie wiem jak Wy, ale często jak mam dobry dzień chciałabym zrobić tonę rzeczy na zapas, bo wciąż myślę- aha, jutro może być gorzej. Trzeba też nad tym pracować. Ale jak piszesz- spokojnie pójdziesz jutro, ale wyślesz siostrę. Nie przezięb się za bardzo:) Michalina mam nadzieję,że niebawem wszystko się unormuje,i mąż będzie miał więcej czasu, i dziewczynki będą zdrowsze, i takie niespodzianki nie będą Ciebie męczyć. Agata i jak poszukiwania mieszkania? Co do filmów to jakoś nie przepadam za polskim kinem, ale za Manią polecę Idę- piękny film. I Chce się żyć- szalenie mądry.
  6. Myślałam,że w ogóle Aniu z rodzicami nie rozmawiasz, ale jeżeli macie jakąś relację musisz spróbować z nimi porozmawiać. To nie chodzi, że raz porozmawiacie i jak za dotknięciem magicznej różdżki życie i rodzina się zmieni, ale te emocje wciąż to Ciebie wracają- chociażby jak dziś-czujesz irracjonalny lęk. Aniu, taka rozmowa nie jest dla Twoich rodziców, to jest dla Ciebie-musisz koniecznie uwolnić te emocje, one wciąż w Tobie siedzą i atakują. Także, odwagi Aniu, porozmawiaj z nimi, zrób to dla siebie. Jestem pewna,że to da Ci większy spokój. Oj Madziu dużo tych chorób się nazbierało w Twoim otoczeniu. Zdrowia Wam wszystkim, teraz musi być już lepiej. Puma i jak córka się czuje, coś poważnego? Maniu fajnie sobie radzisz :) Działasz na swoich warunkach to jest bardzo korzystne, pokazujesz,że odczucia emocjonalne nie rządzą Tobą, tylko Ty kontrolujesz sytuację i wiesz kiedy wyjdziesz i zrobisz to świadomie, a nie pod wpływem lęku. U mnie też nieciekawa pogoda, siedzę w domu, mężowi wysłałam listę zakupów, zrobi po drodze, córka ma dziś basen, i mąż ją odbierze, także ja wstawiłam pomidorówkę i trochę sprzątam. Też dziewczyny nie lubię takiej pogody, jak deszcz pada, i muszę siedzieć w domu na siłę szukam zajęcia, byleby nie skupić się na jakichś odchyleniach-a to bólu głowy, gardła, ręki itp. Jestem wrażliwa na zmiany pogody, ale ciągle pojawia się myśl- a może to objaw lęku? Czekam na słońce i więcej optymizmu:)
  7. No to Agata mocno trzymam kciuki za tę przeprowadzkę, i znalezienie jakiegoś fajnego mieszkania. My długo mieszkaliśmy w wynajmowanym- bo mąż często zmieniał pracę i mieszkaliśmy byle bliżej pracy. To mieszkanie teraz zrobiliśmy właśnie całkowicie pod siebie, tak jak Wy-zrywanie podłóg, przesunięcie łazienki- to stara, urocza kamienica, toaleta osobno, ale wanna była w kuchni, wiadomo było,że tak być nie może :) Więc musieliśmy kuć ściany, i mamy łazienkę osobno, i kuchnię osobno. Teraz jak bym pomyślała o powtórce to bym padła na zawał serca. Chociaż mój mąż ciągle naciska na zmianę mieszkania, te na wynajem dla firmy-bo centrum, bo parter itp, a on chce się przenieść na przedmieście. Mi to zupełnie nie pasuje, bo też mi zależy by wszędzie było blisko, w odległości 25 minut spacerem mam teściów, rodziców, siostrę, nie dam się przenieść. Ale to mówię teraz, może kiedyś zmienię zdanie:) W każdym razie Agata moja mama jest dokładnie taka sama, jak mieszkaliśmy razem pytała się co chcemy na obiad- np rosół czy żurek, ja mówię rosół, a mama - ale ja chcę żurek, jak ci nie pasuje nie jedz, wyprowadź się, żyj na własny rachunek. Moja mama była szalenie przewrażliwiona i jest w kwestii kuchni, powiem,że coś mi nie smakuje, bo tego nie lubię, to od razu jakbym się jej wyrzekała.... Mania a na co jesteś uczulona? Jak na pyłki to rzeczywiście cała wiosna, lato i jesień -przekichane można powiedzieć. Aga odpoczywaj dużo, złe samopoczucie szybko minie. A pracą na razie staraj się nie przejmować. Nie ma co na zapas się zadręczać. Michalina ja mam 7 okien, jak to w kamienicach, okna są wielkie, zawsze myję na raty. Pewnie teraz miałaś dużo zajęć- choroba babci, dzieci ciągle chore, ale może powrót do tych zajęć dobrze by Ci zrobił? Sobota minęła nam fajnie, ale wczoraj miałam taką migrenę, że mąż pojechał z córką na spacer do lasu, ja zostałam w domu, wieczorem smażyliśmy naleśniki, obejrzeliśmy film animowany i ot, cała niedziela. A dziś wróciłam z zakupów, byłam u sąsiadki na kawce, a teraz zbieram się po Zosię. Pozdrawiam :)
  8. Witam weekendowo :) Upiekłam rogaliki maślane dla Zosi i jej koleżanek, męża wysłałam do ogródka niech popracuje :) Na popołudnie zaprosiłam bratową, a jutro jak pogoda będzie ładna chcemy jechać na spacer do lasu :) Czuję się dobrze, lęków brak, zakupy za mną spore z rana. Michalina i jak córeczki? Te choroby potrafią człowieka wymęczyć. Puma a Ty jak się czujesz? Antybiotyk skutkuje? Agata szybka ta przeprowadzka, no, ale sąsiedztwo jak utrudnia życie to nie ma siły. A powiedz mieszkanie ciekawe? Te dość długo remontowaliście, i takie spore było. Mam nadzieję,że ta przeprowadzka tylko na plus Wam wyjdzie. Maniu co tam u Ciebie słychać? Aga jak po wizycie u psychologa? pozdrawiam i miłego weekendu życzę.
  9. Ania myślę,że Twoi rodzice takie wzorce zachowania przejęli z domu. Dzieci się przytrafiły -trudno, są, ale nic więcej. Nie wiem czy sama naprawisz tę relację. Wydaje mi się, że tak to Ciebie dotyka, bo bardzo chcesz ich akceptacji i miłości, nawet podświadomie. Ale bez ich chęci nic nie zrobisz. Ania, jesteś świetną dziewczyną i skup się na sobie. Twoja opinia i Twoje samopoczucie nie może zależeć od opinii, troski czy akceptacji innych osób- rodziców, chłopaka. Jesteś wartościowym człowiekiem i to tylko dzięki sobie. Może zapisz się na jakiś wolontariat ? Myślę,że w Twojej sytuacji to byłby dobry pomysł. Mania świetnie sobie poradziłaś :) Wiadomo, że nasze życie będzie się składało z wielu nerwowych momentów, ważne, żeby nasze reakcje nie były właśnie paniczne i na wyrost. Uspokoiłaś się, i spokojnie wróciłaś do pracy. A mając takie napięcie w domu nie dziwię się Twoim nerwom. A co do psychologa to ja długo chodziłam, ale ja mówię- ja to ja. nie ma reguły, ale uważam,że chęć wizyty powinna wychodzić od Ciebie, jeżeli czujesz się dobrze, to nie ma potrzeby chodzenia na terapię. Kiedyś trzeba ją skończyć. Widocznie pani ma mniej klientów i chce się przypomnieć. Idź wtedy jeżeli poczujesz prawdziwą potrzebę:) Puma jak zdrówko, jak się czujesz? Michalina ja też stałam się istnym barometrem, jakoś z 10 lat temu- wiatr zawieje, głowa boli. Zmienia się pogoda, kości nie dają o sobie zapomnieć. Moje obawy były na wyrost- chociaż to drugi dzień dopiero, ale wczoraj Zosia była zachwycona. Klasa mała, ledwie 12 osób, każdy ma swoją ławeczkę, już nie mogłam jej wczoraj zabrać ze szkoły, tak nie chciała wychodzić z szatni :) Zaraz po nią będę szła, kopytka zrobiłam, gulasz się dusi, wezmę psa, zrobimy sobie spacer, a potem z córką jeszcze do sklepu wstąpimy. Na sobotę zaprosiłam dwie dziewczynki z jej klasy, wydają się takie same jak moja Zosia- spokojne i cichutkie:) Mam tłumaczenie, więc jutro muszę pojechać je zawieźć, już myślę jak to logistycznie zrobić by nie musieć 3 razy się przesiadać po drodze- takie jest marne połączenie.
  10. Puma zdrowia życzę. Na gardło u nas najlepiej się sprawdza Tantum Verde- szybko uspokaja ból. I koniecznie wyleż infekcję.:) Mania to jest przykre, ale jedynie ktoś kto przeżył coś takiego potrafi zrozumieć drugą osobę, i wiedzieć, że to nie jest żadne lenistwo. Tak jakbyśmy specjalnie zamknęły się w domu, i zrezygnowały z życia. Nikt poza nami nie jest w stanie zrozumieć ile wysiłku trzeba włożyć w to by wrócić do świata. Nie jesteś leniwa czy nie jesteś nieudacznikiem. Wręcz przeciwnie- zrobiłaś wielką rzecz, niemal pokonałaś chorobę, jesteś wyjątkowo silną osobą i tak myśl o sobie. A uwagi innych wypuszczaj drugim uchem. Na pewno jest przykre usłyszeć coś takiego od bliskich osób, ja z początku wszystko przeżywałam, ale potem doszłam do wniosku- a co wy wiecie? Nic. I zaczęłam je ignorować, bo ja wiedziałam,że jestem silna, i ten mały spacer to mój wielki sukces i oni mi go nie zabiorą. Jestem pewna,że Maniu Twoje życie będzie takie na jakie zasługujesz- a zasługujesz na wiele. Michalina dużo dzieci teraz kaszle, kicha.Nie znoszę tych zmian pogody. Zdrówka, oby ominęło Ciebie chorowanie dziewczyn. Zosia jutro wraca do szkoły, nowa szkoła, dawno po feriach, mam chyba większego stracha niż Zosia. Ona taka radosna, a ja mam tysiące obaw- jak dzieci ją przyjmą, jak nauczyciele, czy dobrze będzie się tam czuła itp. Taka dola matki, ciągle się czymś stresuje :)
  11. Pogoda i u mnie kiepska. Wczoraj albo padało, albo wiało. Przyjechał mój brat, cały dzień był u nas. Dziś mam wizytę teściów. Zosia niestety tak sobie. Jutro powtarzamy wyniki moczu, jakaś bakteria tam jest. Pani doktor mówi,że to pewnie ze szpitala, ale jak dalej będzie to znów antybiotyk. Zwariować można. Momentami mam dosyć, ale jakoś trzeba normalnie funkcjonować. Chociaż głównie moja trasa to spacer z psem, zakupy i do domu. Na wtorek umówiłam kosmetyczkę, muszę się jakoś odstresować. Mania nie przejmuj się tylko, to prawda,że egzaminy w większości kończą się negatywnie nie ze względu na brak umiejętności tylko przez chęć zysku. Jestem pewna,że los się do Ciebie uśmiechnie. Michalina dobrze,że korzystaliście z pięknej pogody. Pewnie to wzmocni dziewczyny. Aniu współczuję tej sytuacji z szefem, ja rozumiem emocje, ale jednak szef powinien być bardziej opanowany. Dobrze,że czas Tobie miło mija i spokojnie. Aga niestety mnie też wczoraj głowa *latała*, taka zmiana nagła i już gorsze samopoczucie. U mnie prognozy raczej zimowe-niestety. miłej niedzieli
  12. Mania powodzenia jutro na egzaminie:) Michalina racja, ta pogoda jakoś tak budzi człowieka do życia. Niepokoją mnie prognozy wieszczące powrót zimy, może nie takiej śnieżnej i mroźnej, ale plus 2 i deszcz ze śniegiem.... Puma u mnie też to ja więcej mówiłam od psychologa, ona pozwalała mi mówić, wychwytywała to co jej zdaniem ma związek ze stanem dzisiejszym i rozwijała temat. Dziewczyny też pisały,że one więcej mówiły:) Ania dużo emocji miałaś w weekend, same pozytywne, pięknie:) A ja czekam na męża, zaraz podwiezie nas na kontrolę z Zosią. Byłam rano na spacerze z psem, chcę jeszcze jakieś zakupy zrobić. Muszę koniecznie tulipany kupić i wstawić w domu wiosnę-dużo lepiej się teraz czuję jak wyszło słońce. Naprawdę ta ponura aura bardzo mnie męczyła i wprowadzała nerwowy nastrój. pozdrawiam, i dużo słońca:)
  13. Cześć kochane:) Ja na momencik, Zosia w domu, roboty mam mnóstwo. Muszę z nią nadrobić lekcje, tym bardziej,że ma tydzień zwolnienia jeszcze, w czwartek kontrola i zobaczymy. Na szczęście przyszła ładna pogoda i mam jakoś więcej optymizmu i energii do życia. Pewnie też przez to udało mi się tak spokojnie - oczywiście stresy były, ale bez paniki się obyło, znieść chorobę córki. Jednak terapia bardzo dużo mi dała. Dziewczyny w skrócie- Agata też Ci życzę by ten stan się nie zmieniał:) Mania trzymam mocno kciuki za egzamin, Michalina dobrze mówi - spokój najważniejszy. Michalina może dietę musisz wzbogacić, nie wiem więcej warzyw, owoców- łatwiej zniesiesz przesilenie. Ania intensywnie w pracy i jak zwykle po pracy. Ale dbaj o siebie:) Puma te bóle głowy może od anemii? Dbaj o zdrówko.Aga cieszę się,że u Ciebie lepszy czas. pozdrawiam:)
  14. Witam :) Córcię zabieramy w poniedziałek do domu-mam taką nadzieję. W każdym razie antybiotyk działa, ale lekarz powiedział nam,że jej nerki nie są sprawne i musi być pod kontrolą, na diecie,bo może dojść łatwo do przewlekłego zapalenia nerek, a wtedy krok od dializ. Szalenie mnie to zdenerwowało. Ten lekarz Zosi, tak mi nie pasuje na pediatrę, zero wyczucia, spokoju, powie najgorsze powikłania i znika. sama muszę szukać diety, zaleceń itp. Muszę też znaleźć dobrego nefrologa i od razu córę zapisać. Aniu jak zdrowie? Mam nadzieję,że lepiej się czujesz, a w pracy mniej nieprzyjemności. Michalina jak ja tak marudziłam mężowi to on chciał mnie ze sto razy z auta wyrzucić. Masz anielską cierpliwość:) Puma dbaj o siebie. Anemia męczy. Zdrowa dieta, żelazo i spokojny tryb życia. Mania dumna jestem z Ciebie.Strasznie silna z Ciebie osóbka,i wiem o czym mówisz, z tym poleganiem na Tobie. Mój mąż mówił- podeszłabyś tam, ja nie mam jak, i załatwiła tę sprawę. Ja rano czułam się dobrze, a potem lęk, niczego nie załatwiałam i zawalałam sprawę. A teraz też widzi, że mogę iść czy to do urzędu, czy do szpitala i załatwię co mam do załatwienia:) pozdrawiam
  15. Dziewczyny dziękuję Wam za miłe słowa. Piszę już 3 wiadomość, za każdym razem się nie pojawia, nie wiem może internet mi szwankuje? Zaraz jadę do córy, więc nie mogę pisać tyle ile chciałam. Napiszę tylko,że Zosia ma się trochę lepiej- gorączka minęła, ale wyniki moczu są nadal kiepskie. Więc zostaje na oddziale, na pewno do piątku. Co dalej to zobaczymy. Dużo siły i spokoju Wam życzę.
  16. Witam, ale mam fatalny nastrój. Moja Zosia ma kłębuszkowe zapalenie nerek. Była u moich rodziców od paru dni, i w sobotę wieczorem dostała gorączki, do tego w ogóle bezmocz. Zabrali ją do przychodni-tam są weekendowi lekarze, i kazał jechać z nią do szpitala. Tam ją zatrzymali, bo miała spore obrzęki, i ten bezmocz. Dostaje antybiotyk, leki nadciśnienie, nie może niemal pić - tylko tyle ile zdoła wysiusiać. Jestem zupełnie przerażona, moja córka również. Nie dość, że ja ciągle się czuje, to teraz to. Na razie czekamy, mam nadzieję,że wyniki Zośki się poprawią, bo lekarz dializami nas straszył. Dziewczyny-trzymajcie kciuki.
  17. Magda nie myśl tak. To, że chorujesz nie jest niczyją winą, tym bardziej już Twoją. To nie jest żaden wstyd, nerwice są dziś tak samo częste jak nie wiem cukrzyca czy nadciśnienie. Tylko pokutuje taka myśl, jak sama przyznajesz- ludzie pomyślą,że jesteś wariatką. Nie jesteś, agorafobia to nie jest choroba psychiczna. To normalna choroba, która mogła przydarzyć się Twojej teściowej, mężowi, czy kasjerce. Zaakceptuj ją, wtedy ją pokonasz. a te stany o których mówisz najpewniej są właśnie od leków, musisz się do nich przyzwyczaić, a jak objawy będą uciążliwe powiedz o tym lekarzowi. Mania ja na PMS pijałam zawsze melisę :) Czasem w pracy jest nerwowo, ale to tylko praca, nie warto się stresować. Super,że poszłaś :) Puma teściowa faworków mi dziś przywiozła, całe tony, kto to zje? :) A u mnie boleśnie, ale ponoć tak ma być. Dziś trochę prania zrobiłam, obiad zrobiłam- ryba i frytki, byleby na szybko. Mam nadzieję,że to naprawdę pomoże. A co u reszty dziewczyn?
  18. Cześć dziewczyny, dostałam antybiotyk, w poniedziałek mam iść na kontrolę, oczywiście mnie tak boli, że nic nie robię, tylko leżę jak mumia w trumnie. I tak to wygląda. Mam nadzieję,że to zadziała, bo nie chcę iść znów na oddział. Maniu mi mama często mówi- nie chce ci się, czy znów się boisz? Tak jakbym nie miała prawa gorzej się poczuć, czy nie mieć nastroju. Nie przejmuj się, zdrowie najważniejsze. Puma jak usmażysz pączki to możesz mi parę przywieźć ;) Mąż rano kupił, ale takie suche, nadzienia niemal nie ma, niezbyt udane. Michalina ja bym też odczekała z nauką, aż córcia będzie bardziej gotowa. To całkiem możliwe,że miałaś sporo na głowie, i teraz brakuje Tobie tej cierpliwości, a do nauki korzystania z nocniczka dziecko potrzebuje przede wszystkim cierpliwości. u mnie mama uczyła małą, ja pracowałam w szkole, i jak wróciłam któregoś dnia z pracy córcia pochwaliła się efektami :) Nie wiem czy miałabym tyle cierpliwości... Madzia konkretny ten Twój lekarz. Ale powiem Ci szczerze, bardzo mi się podoba jego postawa. My nie potrzebujemy trzymania za rączkę i mówienia jak to nam ciężko. Trzeba by ktoś przerwał to koło użalania się nad sobą, i zmusił do działania. Trzymam kciuki za takiego samego psychologa. Ania mam nadzieję,że ten tydzień masz spokojniejszy? Agata jak samopoczucie, jak sprawa z sąsiadami? Aga mąż mnie namawia bym wróciła do jazdy, ale ja boję się,że zdenerwuję się w korku, czy to coś się popsuję, i wpadnę w panikę. Ale coś mnie kusi, mogłabym być swobodniejsza.... pozdrawiam
  19. Dziewczyny lekarka powiedziała, że mam zrobić posiew, bo konieczny jest antybiotyk, zbiera się ropa, i jest jakieś zakażenie. Na razie dostałam zalecenia itp, ale bez antybiotyku się nie obejdzie. Ogólnie pani mnie nastraszyła, że być może trzeba będzie to przeciąć-może zrobić się ropniak, i znów jestem podenerwowana jak nigdy. Zaraz moja mama przyjedzie, dobrze, bo samej mi ciężko teraz. Tyle czytałam o tych skutkach ubocznych, że chyba je sobie wywróżyłam. Ciekawe ile trwa czekanie na wyniki tego posiewu? Mają do mnie dzwonić... Mania i Puma prawo jazdy jest bardzo przydatne. Ja mam,ale przez nerwicę przestałam jeździć. Może kiedyś wrócę do tego, ale szalenie ułatwia to życie. Kiedyś byłam niezależna i uwielbiam to, że jadę gdzie chcę. Agata przy gorszym samopoczuciu nie warto robić niczego na siłę. Przed okresem mamy prawo gorzej się czuć. to normalne, zwolnienie trybu życia jest jak najbardziej wskazane. A nic nie można z tymi sąsiadami zrobić-policja, inni sąsiedzi? Aga ja kiedyś brałam homeopatyczne leki, też na nerwicę. Mi dawały spokój. Ale nie wiem czy to one, czy sam fakt,że coś brałam? pozdrawiam...
  20. Piszę żebyście o mnie nie zapomniały. Dziewczyny mam gorączkę, i boli mnie miejsce operacji. Jutro idę na kontrolę, mam nadzieję,że to nic poważnego, bo zaczynam już być nerwowa.... Magda witaj tu wśród nas. Ja nie brałam leków, pomogła mi sama psychoterapia, chociaż byłam w takim stanie, że jak mąż wychodził z córką z domu to chciałam stać przy drzwiach i liczyć sekundy aż wrócą. Wszystkiego się bałam, ale terapia mi pomogła, chociaż to nie jest proces krótkotrwały, za to każda z dziewczyn tutaj potwierdzi-dobra psychoterapia naprawdę pomaga, i warto ją spokojnie, bez pośpiechu przeprowadzić. Michalina ja swojej w takiej sytuacji dawałam dużo pić, wprowadziłam obowiązkowo soki-moja owoców nie lubiła jeść,wolała warzywa. Ale dawałam jej świeżo wyciskane soki z marchwi, jabłek, brzoskwini- raczej nie banan, ma odwrotne działanie. Może pomoże? Puma zazdroszczę spacerku po lesie, sama bym się wybrała chętnie. Michalina i Agata gratuluję Wam spokojnych dni. Cieszę się Aniu,że czujesz poprawę.
  21. Wpadłam dać znać, że żyję i jestem w jednym kawałku. Nie było tak źle, aczkolwiek nie chciałabym tego powtarzać. Trzy dni poza domem były ciężkie, ale nie aż tak jak myślałam. Wzięłam zeszycik dobrych myśli i nie miałam napadu lęku, co najwyżej osłabienie nastroju i czułam momentami zdenerwowanie-szczególnie wieczorem, robiło się cicho i aż mnie to przerażało, więc spałam ze słuchawkami w uszach i radio leciało :) napiszę więcej jak odzyskam siły, mam leżeć na razie do poniedziałku i nie wychodzić z łóżka.
  22. Witam weekendowo. Wczoraj miałam dobry dzień, córcia pożegnała dawną szkołę, było miło. Potem poszłam z nią na zakupy, a potem mój tata po nią przyjechał i zabrał na łyżwy. Mąż wieczorem pojechał po Zosię i ja pomyślałam,że jest po 19, wezmę kąpiel relaksującą. I nagle usłyszałam jak ktoś mi puka w okno-mam w łazience wielkie okno, jak to w kamienicach. I tak się przestraszyłam, że wyleciałam z wanny i czułam,że przychodzi atak. Myślę,że te pukanie w okno było takim wyzwalaczem. Dwa dni starałam się odpychać myśli o szpitalu, a tu lęk. Ale powiedziałam sobie-znam te uczucia, w razie czego pójdę do sąsiadki. Siadłam w pokoju, oddychałam regularnie, przypomniałam sobie wszystkie techniki i obejrzałam skoki do końca, pozwoliłam sobie na lęk i zniknął szybko. Ale w nocy się obudziłam i pomyślałam-a jak w szpitalu zdenerwuję się,że nie jestem w domu? I już spać nie mogłam, ale bez lęku. Trudno, co ma być to będzie. Zajrzę dopiero czwartek-piątek. Trzymajcie kciuki.! Agata cieszę się,że u Ciebie tak fajnie:) Michalina mam nadzieję,że z babcią będzie wszystko w porządku. Maniu też mam takie odczucia jak długo jestem w domu-czasem dwa dni mi starczą. Na pewno dasz radę! Aga ja dwa razy byłam tydzień po tygodniu, potem przez miesiąc chodziłam co dwa, a potem co miesiąc. Więc jestem pewna,że ta częstotliwość starczy. Puma na pewno są tacy co wolą dać leki. Ale w naszym schorzeniu to jak leczenie złamanej nogi przez samo leżenie. Pewnie jakoś się zrośnie, ale krzywo, i potem przy byle ruchu może być tylko gorzej. Aniu sporo osób narzeka na gorsze samopoczucie przez zmianę pogody-najpierw zima, potem wiosna. My osłabieni i łatwiej nas to łapie. Także takie małe ataki nie są niczym złym, tym bardziej,że fajnie sobie radzisz. pozdrawiam
  23. Ale jak masz jej zapłacić? Płacisz z góry, że potrąca? Jak nie odwołasz wizyty to po prostu nie przyjdziesz następnym razem i tyle. Dziwne mi się to wydaje. Ja do mojej psycholog dzwoniłam czasem dosłownie 20 minut przed, przecież to nie jest fryzjer czy kosmetyczka. Tylko terapeuta i zdaje sobie sprawę,że może się pogorszyć itp. Nie rozumiem o co chodzi?
  24. Michalina mocno trzymam kciuki za Twoją babcię-mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze. Puma najgorsze są te zmiany pogody. Mnie przez to ciągle boli głowa.... Ania mam nadzieję,że wyjście do kina będzie udane :) A co do pracy to szkoda,że tak się skomplikowało,ale radzisz sobie świetnie. Mania zatoki z doświadczenia wiem,najlepiej wygrzać. Tyle tych środków spróbowałam, a potem mądra lekarka kazała mi siedzieć w domu, w cieple, bardzo dużo pić, i nawilżać powietrze-nawet mokry ręcznik powiesić na grzejniku i to działa. Najgorzej jak się je przeziębi raz jeszcze. Aga tak właśnie terapia wygląda. Terapeuta musi Ciebie poznać, a jak inaczej ma poznać niż poprzez rozmowę? Te rozmowy-dla nas irytujące dają obraz terapeucie kim jesteśmy i czemu na to cierpimy. Magda witam Ciebie, mam nadzieję,że będziesz tutaj znajdować rady i wsparcie. Co do objawów, to też miałam takie obawy-wyjdę, zrobi mi się słabo,niedobrze i co ja biedna zrobię? Ja miałam głównie sercowe objawy-straszne bóle, i takie uczucie,że nie mogę oddychać. Wychodziłam po chleb a czułam się jakbym miała zawał co najmniej. Jak to wyleczyć? Terapia, terapia i jeszcze raz terapia. Jak już dziewczyny pisały, terapia to nie jest zbiór prostych rozwiązań jak szybko się schować w pełnym sklepie, tylko stopniowe dojście do źródeł problemu i przepracowanie ich. Co u mnie? Zaczynam mocno się stresować poniedziałkiem, wczoraj była szwagierka, niby dodawała otuchy, ale ja gorzej się czułam potem. W nocy spać nie mogłam, no cóż, myślę,że taki stres jest normalny, w końcu niecodziennie się operujemy prawda?
  25. U mnie też wczoraj bardzo ładna pogoda była,ale dziś tak szaro, aż człowiek ma gorszy nastrój. Córa w szkole, byłam na małych zakupach, nie wiem co zrobić na obiad, w ogóle jakoś energii od wczoraj nie mam, mam nadzieję,że to nie żadne przeziębienie, bo niebawem mam ten zabieg. Muszę jakąś piżamkę ładną sobie kupić :) Nauczycielce dam kwiatki, a reszcie dzieci jakieś cukierki, Puma moja Zośka ma 8 lat, druga klasa. Mania nowym koleżankom też damy coś na przywitanie, też myślę,że to będzie miłe powitanie:) Aga właśnie jak wizyta? Mania współczuję tych dolegliwości, ja mam okropne okresy, ale teraz ponoć ma się wszystko uspokoić, i okresy mają być delikatne. Co do magnezu to ja regularna nie jestem, raz biorę, raz nie. Ale zawsze mam w domu tabletki. pozdrawiam
×