Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Michalina moja córa na pewno byłaby zachwycona takim prezentem :) Jak mawia mój tata- jak dają to bierz, jak biorą to wrzeszcz. Ale porozmawiałabym z teściami na temat prezentów w przyszłości. Na razie Twoje córki są maleńkie, i nie zdają sobie sprawy,że taka rzecz może aż tyle kosztować. Ale za parę lat mogą teściowie je rozpuścić. Ja z moimi ustaliłam,że najlepsze prezenty to takie, które Zosia wykorzysta w przyszłości. Stąd na urodziny rodzice i teściowe płacą za kurs angielskiego, a na inne okazje dają książki, czy fundują muzeum itp. Ale wiadomo, moja córka ma 8,5 roku:) W każdym razie ja bym podziękowała, ale zasugerowała,że takie drogie prezenty powinny być dyskutowane, czy na pewno są potrzebne w domu, a może lepiej te pieniądze wpłacać na jakieś konto i dziewczynki miałaby na studia itp. Chociaż też z drugiej strony nie przesadzajmy, prezent z jakiejś okazji nie zniszczy dziecku psychiki :) Agata też myślę,że najlepiej byłoby pójść do lekarza i zadbać o jakieś zabiegi, tak aby potem kręgosłup służył długo i sprawnie. Także z mężem na zabiegi:) Mania ja uwielbiam odwiedzać moją siostrę i jej córeczkę, uwielbiam takie maluszki, mogłabym je zjeść chyba:) Trzymam kciuki za tatę i jego zdrowie. A u mnie wczoraj dzień aktywny, byłam u siostry, potem po Zosię do szkoły, i poszłyśmy na zakupy, po drodze zaczął padać deszcz, już myślałam,że wrócimy taksówką, ale powiedziałam sobie- idziemy na autobus, to tylko 3 przystanki. A dziś odpoczywałam, była teściowa i było miło. W niedzielę jedziemy do Gniezna, mam nadzieję,że pogoda dopisze. Od nas to niecałe 90 km, więc warto odwiedzać jak najczęściej,a tak rzadko bywamy. :)
  2. Witam po weekendzie :) Sobota to taka bieganina, a wczorajsza komunia bardzo przyjemna. Tyle,że dla mnie to wesele, i niemałe. Niemal 50 gości, restauracja, najpierw obiad, potem ciasta, potem jeszcze kolacja. Byliśmy do 19.30 i powiem Wam,że nie chcę nawet liczyć,ile to musiało kosztować. Ja za rok zrobię tylko dla chrzestnych, dziadków i naszego rodzeństwa, wyjdzie 17 osób, spokojnie zrobię na działce teściów. A tutaj tak wszystko trochę na pokaz. Ale powiem Wam,że miałam dużą satysfakcję,że tym razem wyjazd odbył się bez mojego marudzenia, ani jednego :) Agata i Mania kuszą i człowiek od razu robi się głodny. Same pyszności dziewczyny. Mi jakoś sernik nie bardzo wchodzi taki pieczony. Albo jest suchy zbyt mocno, albo na odwrót zbyt kremowy :) Agata zdrówka dużo i dla Ciebie i dla męża. Michalina dzień dziecka widzę świętujecie bardzo intensywnie- i super :) Mania szkoda,że tata nie widzi problemu. Ale mówiąc szczerze to normalne, pamiętacie jak było z nami, z perspektywy czasu dopiero możemy powiedzieć,że wizyty u psychologa wiele nam dały,że to super sprawa, i że warto iść. Ale iść pierwszy raz.... Ja ciągle szukałam chorób typowo fizycznych,byleby nie mieć problemów natury emocjonalnej. Ale musisz Maniu spokojnie tłumaczyć, że to tylko pomoże, i warto się przemóc. Córcia w szkole, a ja w końcu odpocznę, nieźle się nabiegałam w weekend ;) pozdrawiam
  3. Jula bardzo się cieszę,że napisałaś :) W kobietach siła więc trzymam kciuki za Marcelinkę, piękne imię wybraliście, klasyczne, ale takie zadziorne :) Chociaż Jeremi też byłby fajny. No to czekamy na pomyślne rozwiązanie, odzywaj się częściej i wypoczywaj :) Mania współczuję zachowania taty, i pracy w takiej atmosferze. Widocznie ten zawał sprawił,że tata podświadomie boi się o siebie, i ten strach wychodzi jako agresja. Koniecznie trzeba go zabrać do psychologa. Michalina dużo zdrówka, mam nadzieję,że plany się spełnią i do niedzieli wyzdrowiejesz. Pamiętam jak moja Zosia była w takim wieku,że kartka papieru i zabawka za 200 zł była taką samą radością :) Agata co u Ciebie? U nas te komunie dziwacznie zrobili, żałuję,że Zosia ma ją dopiero za rok. Ale cóż, poczekamy, tym bardziej,że Zosia grudniowa, więc duża różnica nie będzie. A zakupy udane, dziś kupiłam Zosi buty eleganckie, jak te dziecko rośnie, o dziwo same stopy, wzrostem to dalej jak 6 latka. Sobie kupiłam torebkę wizytową, na Dzień Matki dostałam prezent od męża- kup sobie co chcesz, to kupiłam :) A teraz jestem strasznie zmęczona po mieście więc w piżamie już siedzę. Jutro mam kosmetyczkę, lubię tam chodzić odkąd nie myślę o ucieczce z fotela :) pozdrawiam
  4. Oj dziewczyny bardzo się wzruszyłam, aż się popłakałam, ale większość mam tak miała. Wcześniej też byłam na takich akademiach,ale ta była tak inna, taka wzruszająca, dzieci same wierszyki napisały, każde osobno o swojej mamie, więc wiecie coś innego i tak od serca. Szkoda,że nikt tego nie nagrał, tylko zdjęcia, ale wierszyki panie wydrukowały, więc dostałam do domu i chcemy oprawić w ramkę :) Z mamą też miło spędziłam czas, a dziś byłam z sąsiadką na zakupach, przypadkiem się spotkałyśmy i znienacka mnie zabrała do paru sklepów bo sukienkę na wesele wybierała. A jutro musimy z mężem pojechać do jubilera, bo jedziemy w niedzielę na komunię i musimy kupić medalik. Dziwne, dziewczynka rok młodsza od Zosi-ale poszła jako 6 latka do 1 klasy, mieszka 20 km od nas, ale inna diecezja i są komunie, u nas w tym roku nie ma komunii bo biskup uznał,że dzieci pójdą rok szybciej do szkoły i będą za małe, a reformę przesunięto, a jego decyzja została. a za rok będzie dwa razy więcej dzieci... Tyle,że Zosi szkoła będzie miała swoją komunię, więc lepiej,bo nie będzie nagle z 60 dzieci na raz. Michalina zdrówka dużo :) Maniu ja czekam aż Zosia zacznie mi takie prezenty robić, ciasto, obiad, perfumy-będę się czuła jak królowa :) A i niedziele z rodziną są najlepsze:) Agata w kwestii zdrowia zgadzam się z Tobą w zupełności, trzeba dbać o nie zawczasu bo łatwiej zapobiegać niż leczyć. Teraz tyle ludzi narzeka na kręgosłup, i to coraz młodszych, koniecznie trzeba o niego dbać.No i już niebawem będziesz w Polsce z rodziną to na pewno odbijesz z mamą wczorajsze święto-pewnie nie raz kochana:) Miłego wieczoru
  5. Witam prawie po weekendzie. U nas było miło, rodzinnie i gorąco. Trochę za bardzo jak dla mnie, dodatkowo po tych lekach jest mi gorąco, a w połączeniu z tym co za oknem to już kosmos. Wróciliśmy poszliśmy zagłosować, mąż coś tam w piwnicy naprawia, córa padnięta zasypia, a ja mam moment dla siebie. Jutro w szkole jest przedstawienie na dzień matki, i spotkanie mam, więc idę. A na rano zaprosiłam moją mamę, zrobię mrożoną kawę, kanapeczki z łososiem,jajka faszerowane i kupiłam ciasto francuskie, zrobię z brzoskwiniami, takie drugie śniadanie z mamą na jej święto :) okazało się,że tam niedaleko teściów jest targ regionalny, same ekologiczne rzeczy, kupiłam miód lawendowy, i dla siebie, i dla mamy na prezent jutrzejszy :) Michalina super,że z mężem już ok i doszliście do porozumienia :) Też te dwa dni w domu byłam tylko na sen, korzystamy z pogody, od razu lepiej się żyje jak tak słońce świeci, tylko momentami jest gorąco jak w kotłowni. Agata nie przeżyłam nigdy czegoś takiego, znając mnie totalnie bym spanikowała. Dla mnie to przerażająca sprawa. A przepis pozwól zapiszę sobie i zaserwuje rodzince. Mania co u Ciebie? pozdrawiam
  6. Upał aż wbija w fotel :) Wczoraj bratowa wpadła na kawę do ogródka, ale tym razem mrożoną :) A potem z córą poszłyśmy do parku,gdzie mamy jeziorko i w cieniu spędziłyśmy pół dnia :) A dziś jedziemy na grilla do teściów, wracamy jutro, i się cieszę bo w lesie na pewno będzie chłodno :) Maniu wiesz,że ja miałam tak samo. Wszystkim wmawiam,że nie jestem głodna, że coś mi nie smakuje itp. A strasznie bałam się,że albo się ubrudzę i przecież wszyscy będą się na mnie patrzeć, albo i się zakrztuszę i to dopiero będzie wstyd. Z perspektywy czasu to nawet zabawne. Oczywiście nie ujmuję rangi problemu, ale moje chodzenie do kawiarni było osobliwe.Fajnie,że mimo zmęczenia spotkałaś się z koleżanką, mnie teraz takie spotkania dodają pozytywnej energii :) Michalina pewnie z dziewczynkami całe dnie na dworze jesteście? Agata co u Ciebie słychać? Miłego weekendu
  7. Racja, pogoda jak z raju :) Wczoraj zabrałam po szkole córę na długi spacer, dwie godziny nam zeszło,bo tak pięknie było. Dziś tak samo, nawet cieplej. Córcia w szkole, zakupy zrobione, muszę trochę przy kwiatkach popracować, a potem siostra z małą przyjedzie. W sobotę do teściów na działkę jedziemy, chyba nocować będziemy. Wiecie ten zabieg miał mi pomóc zmniejszyć bóle, ale on usuwa tylko objawy, nie przyczyny. Więc wiedziałam,że to nie na stałe, ale ponoć wiele kobiet odczuwa po tym ulgę, ale ja jestem pechowa i nie odczuwam. Na szczęście dostałam nowe tabletki, co prawda lista skutków ubocznych jest wielka, ale ginekolog uspokajała,że ten lek lepiej jest tolerowany, no zobaczymy :) Agata u Ciebie zawsze tak smacznie, pochwal się c przygotowałaś?:) Zwolnij na ten czas miesiączkowy, to potrzebne organizmowi. Mania moja córa ma tak samo z truskawkami - wiem to słabe pocieszenie:) Kochana teraz te alergie to się panoszą jak wiatr, mój brat mając lat 19,zaraz po maturze ciągle chorował i po paru miesiącach odkryli,że ma alergie na pleśń i roztocza. A teraz wyszło,że orzechów jeść nie może i czekolady. Niby był też na sierść uczulony, ale przy naszym psie nic mu nie jest. To męczące, ale ważne,że jesteś pod kontrolą lekarza, mam nadzieję,że coś Ci doradzi. Michalina to już jakiś plus-zgadzacie się,że się nie zgadzacie. Mam nadzieję,że mąż zrozumie Twoje racje i odpuści. W końcu tu chodzi o dobro dzieci i Twoje. Szkoda,że najpierw ustalił wszystko z teściową, a potem dopiero porozmawiał z Tobą, ale jeżeli ta praca nie da Ci satysfakcji,to dla własnego komfortu powinien odpuścić, chyba,że chce mieć sfrustrowaną żonę. Moja mama zajmowała się Zosią, ale powiem Wam,że jak zatrudniłam nianię poczułyśmy się lepiej. Mama robiła wszystko po swojemu, a mi głupio było zwrócić uwagę, bo przecież mama za darmo siedziała mi z dzieckiem. Uwielbiała spędzać czas z Zosią, ale jako opiekunka dzień w dzień się męczyła. Bo wiedziała,że ja robię inaczej, ona inaczej. W końcu czasy się zmieniły, mama miała swoje racje, ja swoje. Najlepiej jak to rodzice wychowują dzieci, a dziadkowie rozpieszczają :)
  8. Na moment wpadłam dziewczyny, kontrola tak nijako wypadła, niby ogólnie jest lepiej, ale powinno być dużo lepiej. Dostałam jakieś tabletki znów, i ogólnie za miesiąc się zobaczy. To mnie kiedyś wykończy, tak mnie przekonywała do tego zabiegu, a teraz poprawa znikoma. A tabletki znów mnie przerażają, znów będę miałam wahania nastroju, bóle głowy i czuła zmęczenie. Ale cóż, jak trzeba to trzeba. Agata koniecznie spróbuj rabarbaru - orzeźwia, szczególnie jako kompot, taki smak kwaskowaty, świeży. Ja bardzo lubię, ale mąż nie przepada:) Pilna z Ciebie uczennica, mam nadzieję,że ta nauka to sama przyjemność:) Michalina wszystkiego dobrego dla córeczki:) A co do męża- kochana nie przejmuj się i rób co intuicja Ci podpowiada. W końcu zrobisz tak by najlepiej było dla dzieci. Maniu współczuję Ci z tymi alergiami, oby znalazł się lekarz, który Ci pomoże. Albo naprawdę przemyśl kwestię diety na poważnie. Może nawet chwilowa Ci pomoże? pozdrawiam
  9. Witam z rana:) Michalina ja często robię sernik na zimno, dzieci lubią, dorośli też. Na dół daje biszkopt-częściej małe biszkopciki kupione, a masę robię z Danio, który dodaję do ubitej śmietanki-jedna śmietanka. Do tej masy daję cukier, rozpuszczoną żelatynę, na wierzchu kładę owoce i zalewam galaretką. Do lodówki i gotowe. I piec nie trzeba :) Ale jeżeli chodzi o ciasta to już pisałam- zbyt kreatywna nie jestem. Maniu ten przepis brzmi pysznie, muszę spróbować:) U nas też były ciekawe rzeczy na Noc Muzeów, no ale Zośka trochę chora to nie szliśmy. Taki maj mamy, że uważać trzeba na zdrówko. A dziś rodzice na obiad przychodzą z bratem, także nic szczególnego nie planujemy na niedzielę. Jutro muszę iść do ginekologa, jakoś od wczoraj się denerwuję czy wszystko będzie w porządku, ciężko mi się odsunąć od złych myśli. Mam nadzieję,że wizyta mnie uspokoi:) Pozdrawiam
  10. Mania ja włosy raz farbuje, raz nie. Ogólnie robię to bardzo nieregularnie, na szczęście w mojej rodzinie siwe włosy jakoś nie męczą-wszyscy mamy *kolorowe*czupryny. Moja mama ma 62 lata i ani jednego siwego włosa :) Ale np moja szwagierka, dziewczyna ma 34 lata i od 30 roku życia musi malować włosy. Ja czasem czuję chęć na coś nowego, ale korzystam z szamponów raczej, i z reguły w domu:) U mnie Maniu nie padało ostatnio,ale dziś za to leje. I już mam nastrój gorszy, i głowa boli od razu. Agata też słyszałam o tej tragedii, właśnie idzie człowiek do pracy i nie wraca-straszne to. Wiadomo wypadki się zdarzają, ale skala przeraża. Bardzo się cieszę,że nowe zajęcia i język i pilates dają Ci tyle radości: ) A jak z sąsiadami macie problemy? Michalina poczekaj spokojnie na dobrą ofertę, jeżeli możecie sobie pozwolić to korzystaj. Skoro pensja poszłaby tylko na przedszkole dla dziewczynek a Ty miałabyś być sfrustrowana to lepiej troszkę poczekać, a nuż ta wyśniona posada się znajdzie? Również będę Ci kibicować. A co do moich poszukiwań, uzgodniłam z siostrą, że ona od połowy czerwca chce zacząć jakieś ćwiczenia- ciąża leżąca, dużo słodyczy itp i chce trochę zrzucić. A wiadomo we dwie raźniej, plus jak będę z nią chodziła nie będę mogła sobie odpuścić i na pewno będzie mi milej chodzić. Zosia została dziś w domu, troszkę chora. Ja też narzekam na migrenę, także na razie odpoczywam a potem może zacznę myśleć o obiedzie, córka ma ochotę na ryż z jabłkami, ja w sumie też:) pozdrawiam
  11. Agata podobnie jak Michalina odebrałam tę całą historię. Bardzo smutno się to czyta, i aż złość człowieka zalewa,że coś takiego się dzieje. Mam nadzieję,że coś się zmieni- i w tej konkretnej sytuacji i ogólnie w postrzeganiu i traktowaniu kobiet. Może właśnie takie związki jak Twój będą inspiracją dla innych? W końcu wnosisz nowe spojrzenie, nowe wzorce zachowania itp. Michalina widocznie źle wyliczyli czas remontu :) Ale najważniejsze,że cały wyjazd udany i atmosfera pozytywna. Maniu u mnie od niedzieli wieczora nie pada, szaro i dość chłodno, ale nie pada. Oby w Twoich rejonach pojawiło się słońce. Wczoraj byłam u siostry bo się stęskniłam za małą, dziś już mam obiad gotowy, dom wysprzątany, trochę się nudzę, czekam na teścia, bo teściowa na 3 dni wyjechała i będzie się u nas stołował, a przy okazji chce pomalować garaż, więc przysługa za przysługę. A męża kolega widocznie skrępowany musi być tą sytuacją, mąż dłużej pracuje w tym miejscu, co prawda jest szefem działu, ale jednak ludzie szeptali,że powinien on awansować, a tu ktoś z zewnątrz przychodzi i do tego kolega męża. Trochę mnie to złości, bo mąż jest świetny w swojej pracy, ma zagraniczne doświadczenie, a jak dochodzi do awansów czy premii to cisza. Ale nic się na to nie poradzi... Zaszłam do jednego fitness klubu, ale dziwne miejsce, dużo młodych ludzi, za głośno, tak młodzieżowo, muszę szukać dalej. pozdrawiam
  12. Spać dziewczyny nie mogłam, od 4 taka burza, więc zrobiłam na śniadanie rogaliki z ciasta francuskiego z fetą i oliwkami, a drugie z nutellą. Mąż pojedzie po Zosię po 9 i zrobimy sobie długie, niedzielne śniadanie. Lubię takie pieczenie - ciasto gotowe, a tylko farsz robię :) Bakłażan jakoś mi przez tę goryczkę nie pasuje, dziewczyny co robić by jej nie było? Wszędzie czytam,że to takie zdrowe warzywo, ale osobiście niezbyt lubię. Agata ja tak cukinię albo kabaczka robię, z takim farszem, jeszcze serem posypuję:) Kolacja była niby miła, ale ten szef taki formalny. Zna męża od 15 lat, po studiach w pracowali w jednej firmie, wiadomo kontakt był okazjonalny bo każdy poszedł swoją drogą, ale o ile formalnie można zachowywać się w pracy, to w domu można luźniej,a on z żoną taki dystans tworzyli. Agata miłego wypoczynku. Michalina mam nadzieję,że pogoda Wam dopisze na tym grillu :) Mania jak zrobisz dobre szparagi to mi poleć przepis. I oby więcej słońca u Ciebie było. Pozdrawiam
  13. Agata ten sernik to musi być pyszność :) Ja robię dobry sernik na zimno, a te na ciepło- to raz wychodzi suchy, jak nadzienie do naleśników,a raz tak kremowy jak niemal tiramisu. Nie potrafię zrobić tak,żeby był i kremowy i zwarty, ciężki. Moja mama mówi,że może to wina piekarnika, ale mówiąc szczerze sernik to dla mnie wyższa szkoła jazdy :) Jak zapisałam się do klubu książki do biblioteki to właśnie otwarta formuła mnie nie motywowała do chodzenia, raz poszłam,a potem aha dziś pada nie idę, za tydzień pranie, za dwa dentysta i wiecie zero motywacji. Może Twój sposób mi pomoże? Muszę się zorientować co fajnego jest w okolicy:) Michalina ja stara baba,wciąż się nudzę w kościele podczas długiej Mszy, moja córka ma więcej uwagi. Dla mnie pół godziny to maksimum, a co dopiero dwie godziny:) Zdrówka dla córek:) A i wiesz,że w środę zrobiłam zupę jarzynową i mam ją też na dziś jeszcze. Jak można coś na raz zrobić więcej to robię, no może mąż trzeciego dnia narzeka,że zupa taka sama. Ale jak robię gołąbki, czy np gulasz to na dwa dni, na nas troje to się nie opłaca na jeden obiad:) Mania u mnie też dziś leje, pogoda ciężka. Wczoraj miałam dzień zupełnego lenia, nie wyszłam bo lało, było szaro. Podziwiam, że Tobie się chciało mimo tych dolegliwości:) A dziś już po zakupach w deszczu, kopytka będę lepić. A zakupy bardzo się udały, mama kupiła co chciała, ja nic poza kawą i ciastkiem:) A jutro córka jedzie do dziadków, a ja z mężem przyjmujemy gości z jego pracy, ale ciasto zamówiłam,nowy szef, więc chcę dobrze wypaść:) Ale zrobię swoją drożdżówkę z truskawkami, tak na dodatek:) pozdrawiam
  14. Agata aż jestem zaintrygowana- new age pilates? :) Brzmi fascynująco. Fajnie,że się zdecydowałaś, ja też bym chciała iść w Twoje ślady, bo jak mi Zosia idzie do szkoły, to ja ogarniam dom i już po dwóch godzinach się nudzę, więc przydałoby mi się jakieś zajęcie, ale z moim zapałem pójdę raz czy dwa i tyle:) Co do pieczenia u mnie w domu piekło się na święta i imieniny, jedliśmy słodkie kolacje -budyń, naleśniki,racuchy,galaretki,kisiele,ryż na mleku,kasza manna itp, więc nie robiło się ciast. Ja sama uwielbiam piec, ale wiem,że są tacy co robią to lepiej - na przykład moja mama czy teściowa. Ja robię jak w przepisie słowo w słowo, każdy mój eksperyment kończy się klapą, więc sprawdzony przepis chętnie przyjmę:) Michalina zdrówka dla córeczek, racja najpierw u nas plus 25, a nagle spadło o 15 stopni i łatwo się zaziębić. Mam nadzieję,że rodzinna uroczystość się Wam uda:) Mania wczoraj miałam odwrotnie niż Ty, u mnie było tak szaro, że pies musiał głośno domagać się spaceru:) A dziś teściowa wpadła, potem bratowa na moment z dziećmi, więc zrobiło się małe babskie spotkanie przy kawce :) A jutro chcę do mamy jechać właśnie ciągnie mnie na zakupy :) pozdrawiam
  15. Ta nasza polska majówka jakoś nas dziewczyny nie rozpieszczała, może Agata chociaż miała ciepło? :) Nasz wyjazd to głównie czekanie na momenty bez wiatru i deszczu i wtedy szliśmy na małe spacery. Ogólnie odpoczęłam, bo ciocia koniecznie chciała nam gotować i dopieszczać, ale liczyłam na więcej odpoczynku wśród natury,a tu głównie siedzieliśmy w domku. No, ale wypoczęliśmy :) Dziś zrobiłam obiad,zabrałam do siostry i tam pojechaliśmy posiedzieć przy nowym członku rodziny. Zośka zachwycona, wczuwa się w rolę starszej kuzynki, najchętniej w ogóle by małej z rąk nie wypuściła:) A jeszcze prasowanie przede mną na dziś. Mania pracowita z Ciebie kobieta, bardzo się cieszę,że dostałaś pracę u taty i zaczniesz nowy etap w życiu:) Michalina i jak córa się czuje, to tylko katar? Szkoda,że Wam też pogoda szyki popsuła. Agata już w nowym mieszkaniu mieszkacie? Na pewno z początku będzie ciężko się odzwyczaić od rutyny zajęć, ale jestem pewna,że znajdziesz sobie jakąś nową pasję czy zajęcie, dzięki któremu będziesz czuła się aktywną kobietą:) pozdrawiam
  16. Cześć dziewczyny :) Agata współczuję choroby męża, oby szybko doszedł do siebie. A Tobie serdecznie gratuluję zdania egzaminu, byłam pewna,że pięknie zdasz :) Mam nadzieję,że znajomość języka-potwierdzona,przyda Ci się przy szukaniu pracy :) Mania mi troszkę mi brakuje tej spontaniczności, ale bardzo się staram, chociaż mówię sobie nie każdy musi być super spontaniczny :) A ja wczoraj się męczyłam z migreną, dziś już zawiozłam tłumaczenie, zakupy zrobiłam, zaraz zabiorę się za obiad, a jutro jedziemy trochę odpocząć. Także odezwę się po weekendzie. Udanego i spokojnego weekendu, i Agata zdrówka dla męża :)
  17. Witam dziewczęta :) W sobotę miałam takie zamieszanie w domu, że ledwo przeżyłam. W niedzielę mieliśmy jechać do teściów na działkę, ale doszłam do wniosku,że chcę odpocząć od ludzi, więc byliśmy sami,usmażyłam racuchy, mały spacer-bo pogoda była taka sobie i totalny relaks. Wczoraj jak odprowadziłam Zosię do szkoły poszłam na spontaniczny spacer, właśnie bez telefonu, bez torebki- zorientowałam się o tym jak wróciłam po godzinie do domu :) Jeszcze teściowa mi wczoraj babkę drożdżową przywiozła, kawka w ogródku zaliczona. A dziś mam tłumaczenie, ale jakoś tak głowa mnie boli od rana i w ogóle zebrać się nie mogę. Może kawa pomoże? Różnie bywa z tymi dziećmi, czasem dziewczynki bardziej męczą rodziców niż chłopcy :) Ale moja Zosia oby taka została- bo jak zacznie się buntować jako nastolatka to nie wiem jak to zniosę:) Na razie czasem zapominam,że mam dziecko. Wraca ze szkoły, siada do lekcji, sama chętnie wszystko zrobi, szalenie obowiązkowa, sama się pobawi, zajmie psem, chętnie sprząta-ideał :) Mania ja pewnie bym się na męża w podobnej sytuacji wściekła-że zgubił drogę. A Ty oaza spokoju. I pewnie masz rację, piękne widoki, po cóż się złościć :) Michalina też oglądaliśmy transmisję z Watykanu, wzruszyłam się dziewczyny jak dziecko. Zakupy kochana to świetny relaks, a te w internecie to szczególnie:) Agata jak tam Twoje egzaminy? My dziewczyny jedziemy w czwartek, szkoła Zosi trochę nas kosztuje, więc wolimy odłożyć pieniądze na wakacje, bo niby trzy dni, a jak się wszystko doda do siebie to z tysiąc złotych pójdzie za noclegi, jedzenie, jakieś atrakcje. Za dużo na parę dni, na wakacje chcemy jechać nad morze, to wolimy tam wydać. pozdrawiam
  18. To się cieszę, że jesteśmy tutaj teraz, i jakoś tak jest luźniej -nie chodzi o ilość osób, tyle,że tematy są luźne i przyjemne :) Dziewczyny mała jest cudowna, wczoraj ją widziałam, aż chciałoby się mieć znów taką kruszynę w domu. We wtorek mają wyjść, bo mała ma żółtaczkę, siostra czuje się świetnie, chociaż ciąża nieźle ją wymęczyła. A do mnie zaraz rodzice i siostrzeńcy przyjadą, rano z mężem pracowałam w ogródku, a teraz pada deszcz. Także chłopcy będą łobuzować w domu. Jednak wychowanie dziewczynki jest prostsze. Pewnie są i spokojni chłopcy, i energiczne dziewczynki, ale u nas w rodzinie jakoś tak jest, że dziewczynki są spokojne i eteryczne wręcz, a chłopcy to mali rozbójnicy :) Dziś jakoś tak czuję mniejszą energię, myślę,że to właśnie pogoda. Pokazują,że w całym kraju szykują się weekendowe deszcze i burze. Agata oczywiście,że mocno trzymam kciuki za Ciebie:) A tym mieszkaniem i sąsiadami to nie warto sobie głowy zawracać. Dzicy ludzie niemal, żeby sterroryzować cały blok i zmuszać do wyprowadzki? To jest naprawdę kosmos dla mnie. Chociaż u moich teściów w bloku mieszka taki pani co ma w kawalerce chyba z 20 kotów, wiecie jaki to smród? Starsza pani,samotna, naprzynosiła zwierzęta a teraz reszta bloku się męczy. Wiadomo,że ona nie ma tyle siły, więc nie sprząta regularnie, i to czuć. Szkoda,że poprzedni właściciel zapomniał powiedzieć,że mieć będziecie takie sąsiedztwo. Bardzo to nieuczciwe. Michalina rozpędzasz się :) Ale prawda, z dziećmi to mieszkanie malować trzeba często. Moja Zosia malowała najchętniej na ścianach,. mimo zakazów i krzyków:) Mania dużo zdrówka, ale fajnie,że spacerujesz- to wzmacnia, jak jest ładna pogoda warto się przewietrzyć i łapać powietrze, no i słońce-witamina D ma super wpływ na odporność. Macie jakieś plany na majówkę? My ekonomicznie w tym roku, jedziemy do tej mojej cioci. Jej się przyda towarzystwo, okolica ładna, a i zaoszczędzimy parę groszy :) pozdrawiam
  19. Witam :) Nie miałam Michalinka kiedy odpocząć nawet po świętach, moja siostra wczoraj rano urodziła córeczkę, małą Madzię.:) Także od wtorku już -popołudnia byliśmy pod napięciem, a wczoraj o 3 w nocy mała się urodziła. Siostra zachwycona,bo lekarz mówił,że na 70 % to będzie chłopiec,ale jak mówiła siostra dowodu nie było, a teraz jest dziewczynka. Co prawda 3 tygodnie za wcześnie się mała urodziła i na pewno przez weekend nie wyjdą więc trzeba zająć się chłopcami starszymi,bo szwagier 2 tygodnie wolne weźmie dopiero jak siostra wyjdzie z małą do domu. Także teraz mam synów siostry w domu, plus przez te egzaminy gimnazjalne w szkole Zosi mało zajęć, więc mam trójkę psotników w domu. Ale nie narzekam, tylko się cieszę,że Magda jest zdrowa, chociaż drobinka,ledwie 2300 gr, ale poza tym wszystko w porządku. Agata też myślę,że święty spokój jest wart każdych pieniędzy. Aczkolwiek uważam,że to coś nienormalnego,żeby porządni ludzie musieli się wyprowadzać bo ludzie zupełnie nie nadają się do życia wśród ludzi. Ale najważniejsze,żebyście mieli już spokój. A mieszkanie się sprzeda,wcześniej czy później:) Michalina teściową masz fajną :) U mnie też jedzenie zostało, i mama i teściowa mi tego nazwoziły, aż dziwne,że teściowie nie mogli dać coś bardziej świątecznego. Ale pewnie masz rację z tym obrażeniem się, chciała zaznaczyć,że jest zła i wolała byście byli wtedy na śniadanie, stąd tak skromny obiad. A ja też jak Wy lubię zjeść ładnie, w dobrej atmosferze, przecież to cudownie jak rodzina siada w święta,i spokojnie może się sobą cieszyć. Pewnie nie ma obowiązku dawania przepiórek w płatkach róży, ale jednak można zaznaczyć,że to świąteczny czas, a nie podawać schabowe. Pewnie taki *Foch* teściowej:) Niestety w reklamach to katar znika po 10 sekundach, a malowanie nie powoduje bałaganu, ale najważniejsze,że poszło sprawnie i możesz się cieszyć nowymi wnętrzami:) Mania na wzmocnienie trzeba brać leki niestety dłuższy czas, my z córcią już 3 miesiąc codziennie pijemy tran, potem Sambucol, do tego pijemy ziołowe herbatki-lipa czy rumianek,dużo cytrusów,świeże warzywa, no i spacery-dużo. Nas to jakoś wzmacnia. Dużo zdrówka życzę kochana, szkoda teraz w tak piękną pogodę chorować. A teraz muszę obiad zrobić, dzieciaki chcą frytki i pierś z kury, trzeba najpierw zakupy zrobić, i zabrać się do rzeczy, a potem mój tata zabierze gromadę na rowery do parku, a ja popracuję w ogródku póki tak pięknie. pozdrawiam
  20. Witam Świątecznie :) Na chwilę wpadliśmy do domu, zaraz jedziemy do moich rodziców, musiałam wziąć mazurki i szynkę, no i trochę przewietrzyć mieszkanie, zmusiłam męża by szybciej przyjechać bo pewnie teściowie kazaliby nam u siebie zjeść śniadanie, a potem moja mama byłaby zła,że u niej mało próbujemy. Co do świąt, to sobotę miałam z głowy-córka miała gorączkę, i mówiąc szczerze strasznie się bałam, nie wzięłam za dużo leków,a po tych jej nerkowych problemach zaczęłam panikować, na szczęście już wieczorem wszystko przeszło, ale wczoraj dla bezpieczeństwa byliśmy w domu. Nie wiem,może to od nadmiaru atrakcji piątkowych? Co do kościoła, ja pochodzę z bardzo religijnego domu, nawet po ślubie,jak byłam za granicą mama w niedzielę dzwoniła i się pytała- a co tam na kazaniu było,byłaś już na mszy? Dla mnie z początku było oczywiste,że chodzę na mszę, potem to się zmieniło przez nerwicę. I zaczęłam myśleć jak dziadek Agaty-modlić mogę się wszędzie, chociaż wiadomo mszy w kuchni czy na spacerze nie odprawię. Na pewno grzechem nie jest nie pójście w czasie choroby, co innego zwykłe lenistwo. Ale teologiem to nie jestem :) Mojej córki nie pcham jak moja mama, ale cieszę się,że sama garnie się do kościoła. Dziewczyny mam nadzieję,że miło spędzicie ten dzień, nabierzecie siły przy świątecznych spotkaniach i dobrym jedzeniu. Miłego, świątecznego czasu. pozdrawiam
  21. Michalina obydwa kolory są bardzo fajne, stonowane, na pewno będą pasować :) Lubię takie, spokojne,odprężające. Wiecie sąsiadka-fajna kobieta, ma takie samo mieszkanie jak my, ale chaos kolorowy-zielony jaskrawy korytarz,kuchnia i salon połączony-kuchnia czerwona,a pokój bananowy :) Ja się męczę jak ją odwiedzam na kawę, nawet łazienka jest fioletowa-taki ostry kolor. Wolę właśnie takie barwy ziemi- na pewno Michalina nie zmniejszą pokojów optycznie, a myślę,że jeszcze rozjaśnią wnętrze :) I są dość neutralne więc będą pasować do wielu dodatków. Dziewczyny jutro jedziemy już do domku teściów, w poniedziałek rano stamtąd jedziemy do moich rodziców, więc już chciałam Wam życzyć spokojnych i radosnych Świąt. Odpoczywajcie, a Agata mam nadzieję,że też miło ten czas spędzisz-chociaż daleko od domu,ale z polskimi smakami :) Pozdrawiam Was serdecznie!
  22. Pogoda robi się dziwna. Z jednej strony wszystko pięknie zaczyna się rozwijać, ale po 3 dniach deszczu mam już dość-chciałabym słońce i trochę więcej niż 8 stopni:) Weekend u mnie miło, co prawda to przedstawienie raczej było dla mniejszych dzieci, ale Zosia dostała słodycze od zajączka - to było takie wielkanocne spotkanie z męża pracy, więc nie będę narzekać. No ja troszkę się jednak wynudziłam :) W niedzielę pogoda była fatalna, ale wpadli sąsiedzi z ciastem, a wczoraj posprzątałam pokój Zosi-pod jej nieobecność, bo oficjalnie nie mogę niczego wyrzucić :) Była na chwilę siostra, co prawda termin na 4 maja, ale lekarka powiedziała,że dziecko zdrowe, duże, i jej zdaniem w ciągu tygodnia się urodzi. A dziś chcę łazienkę posprzątać, ale motywacji mi brak :) Mania przed świętami w sklepach jest dramat, nie dziwię się,że ktoś chce uciec:) No, ale jak mówisz mus to mus. Wiadomo przyjemność to żadna, dlatego staram się robić zakupy jak najwcześniej byleby czasu nie tracić :) Chciałabym Twoją energię, ja na razie mam posprzątany tylko pokój córki i tyle :) Michalina jak córeczki, zdrowe? No i jak tam po weekendzie, udało się uniknąć porządków? Też bywam leniwa panią domu, dziś kupiłam sos serowy z torebki, dodam brokuły, ugotuję makaron i mam obiad oszukany. Ale doszłam do wniosku-albo porządki,albo gotowanie :) Jutro z rodzicami chcę jechać na cmentarz, mam nadzieję,że pogoda nam pozwoli. Pozdrawiam
  23. Fakt dziewczyny- pogoda chyba w całym kraju się zmieniła. Jak na deszcz to zimno. Także niewiele skorzystałam z uroków wsi-las, rzeka itp. Nie pospacerowałam sobie, ale za to w miłym towarzystwie odpoczęłam, i mąż mi pokazał,że potrafi świetnie zająć się domem, chociaż moja mama chciała zostać do jutra, to już mąż zaprotestował :) Zaraz idziemy na rynek, trzeba przed świętami zrobić zakupy powoli, potem idziemy do teatru, wczoraj auto było na przeglądzie, mąż dostał trzeci bilet w pracy,idziemy więc wszyscy, a potem naleśniki :) Wczoraj w domu pomyślałam ileż to emocji wyzwał we mnie wyjazd np na weekend na działkę, a teraz jadę bez emocji, ot martwię się o pogodę itp, ale jadę normalnie :) Agata pewnie u nas też troszkę inaczej wyglądają takie kursy polskiego dla obcokrajowców, ale wydaje mi się, że jednak Twoja szkoła za główny cel stawia sobie integrację Waszą z miastem, kulturą, ludźmi,a nie tylko naukę gramatyki. To też jest ważne, ale jednak nie najważniejsze :) A powiedz jak u Ciebie z Wielkanocą? Rodzice pewnie nie przyjadą, obchodzi się w Turcji Wielkanoc -chodzi mi o katolików, coś widać na ulicach? I zazdroszczę pogody, u mnie od rana tak pochmurnie, że ciężko się uśmiechnąć. Michalina szkoda,że nastrój popsuła Wam pogoda, ale też mam nadzieję,że dziewczyny są zdrowe, takie wahania pogody to jednak ciężkie są dla organizmu. Mania takie słowa są piękne, i jakże cenne dla nas. A to jeszcze od obcych ludzi-ale na pewno kiedy jest się w fazie lęku,to nawet bardzo przebojowa i radosna osoba zakrywa to wszystko lękiem, niepewnością, strachem. A jak się z tego wyzwalamy to czuć optymizm. Ale bardzo mi się podobało to co pisałaś o tym optymizmie na co dzień- godzenie się na wszystko. Kiedyś jak szłam w jakieś miejsce gdzie miałam ataki lęku to właśnie wspomnienia ich nakręcały tę spiralę, teraz reaguję spokojnie, ale Ty jesteś naprawdę na super pozycji, że już potrafisz się do tego po prostu uśmiechnąć :) A i Agata ostatnio moja teściowa kupowała w Biedronce jakieś garnki, do tego jedzenie, i coś z dekoracji, w każdym razie wózek aż tak wypchany nie był, ale lekko poszło 300 zł. Teraz w Biedronce asortyment się poszerzył, można kupić i tani pasztet, i filet z rekina, i te 400 zł to łatwo idzie. Ja na takie zakupy na 3 dni to 100 zł wydaję, a to sama podstawa- mięso, nabiał, warzywa, herbata, coś słodkiego. Także ceny poszły w górę, a Biedronka podwyższa jakość i ceny też. Lecę już na te zakupy, pozdrawiam :)
  24. Też Michalina miałam trochę obaw, czy dziewczyny dołączą, ale widać to był dobry ruch. Aniu zapraszamy, przecież Ty chodzisz do pracy, na zakupy, jeździsz komunikacją miejską-jesteś zuch dziewczyna. Madzia super, że tu jesteś. A powiedz co u Ciebie-pracujesz w tym samym miejscu ? Dalej studiujesz? Michalina zacne plany, dzieci tak szybko rosną,że non stop trzeba coś im kupować. A i powiem Ci,że moja Zośka to kocha zakupy, mała modnisia. Ma więcej ciuchów niż ja:) Ja na razie umyłam połowę okien, a tę część od ulicy zostawiam mężowi:) Mania też mieszkam podobnie jak Ty-niby centrum,a z tyłu ogródek. Mój mąż wolałby przedmieście, ale tu mam na jednej ulicy-szkołę, Biedronkę, przychodnię,kościół. Wszędzie dojdę na piechotę to duży plus. A i takie wahania cyklu jak najbardziej mogą iść za osłabieniem organizmu, zdrowa dieta, trochę ruchu i powinien wrócić do siebie. Teraz więcej odpoczywaj kiedy czujesz ból. Agata też jestem pod wrażeniem Twojego kursu-sama uczyłam języka w szkole językowej, i wiem jak to u nas wyglądało, jak była prezentacja na komputerze czy film to był szczyt ekstrawagancji. A u Was i wizyty w knajpach, i spacery wspólne, bardzo to integruje. A powiedz na całe lato chcesz wrócić do Polski? No i mocno trzymam kciuki za to mieszkanie. Też mi się wydaje,że jedno Ciebie po prostu zauroczy i nawet drobne defekty przestaną mieć znaczenie:) Byłam teraz na zakupach, zaraz zacznę robić kotlety dla męża i córki, i też potrawkę im zrobię -kurczak w mleku kokosowym, niech mają jakąś odmianę. Macie racje, mąż da sobie z Zosią radę, w razie czego będę niedaleko. Pogoda piękna, byłam na rynku,spotkałam znajomą, milej robi się zakupy we dwójkę. Na sobotę mam bilety do teatru dla dzieci, ale nie wiem pójdę ja czy mąż z Zosią, bo w sobotę auto idzie na przegląd, a teatr jest od nas 45 minut autobusem z dwoma przesiadkami - jazda autobusem mnie nie przeraża, ale te przesiadki, nie byłam w tamtej okolicy i myślałabym za dużo-dobrze wysiadłam, dobrze wsiadłam? Popracuję nad tym niebawem :) Pozdrawiam, odezwę się jak wrócę ze wsi :)
  25. Jestem Michalinka :) Mam nadzieję,że tutaj będziemy mogły poruszać więcej codziennych tematów, a nie tylko te dotyczące lęku , chociaż oczywiście dobre rady zawsze są mile widziane :) Dałam się namówić mojej mamie i w środę jadę z nią do naszej cioci, byłam u niej z Zosią bardzo często latem, teraz trochę podupadła na zdrowiu, mama ją odwiedza, i mnie namówiła. Jedziemy w środę, wracamy w piątek. Ciężko było mi pomyśleć,że zostawiam męża z Zosią, ale doszłam do wniosku, że oni sobie świetnie poradzą, do tego to tylko jeden pełny dzień beze mnie w domu, teściowie niedaleko, więc mąż da sobie radę, a w razie czego ja będę tylko 40 km od domu :) Ale już im robię pierogi na piątek, jutro kupię pierś z kurczaka, i zrobię im dwa obiady. Mam nadzieję,że teraz na wsi trochę odpocznę i ciocia lepiej się poczuje jak będzie miała towarzystwo. Dziś jakoś tak senna jestem, wypiłam kawkę, ale chciałabym i drugą. Pozdrawiam :)
×