Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Michalina bardzo współczuję choroby babci, mam nadzieję,że wszystko ułoży się pomyślnie. Mania takie cuda naprawdę jak z kawiarni jakiejś :) I też miałaś co robić w weekend :) Aniu cieszę się,że pokonałaś swoje drobne słabości-to na pewno Ciebie wzmocni. Świadomie przeżyłaś chwilę lęku, pokonałaś ją i zrobiłaś co chciałaś-pięknie:) Puma kawa raz dziennie, i to taka mała na pewno szkody nie czyni. Ja bym chyba była bardziej zdenerwowana gdybym jej nie wypiła :) A piję bo jej zapach mnie o dziwo relaksuje, nie pobudza, a relaksuje. Wczoraj byliśmy u teściów na obiedzie, i była taka ładna pogoda, to poszliśmy na dwugodzinny spacer, i też jak zobaczyłam,że jesteśmy daleko od auta to pomyślałam-o, a jak stąd szybko wyjść, ale to były raczej myśli, a nie lęk, czy chęć ucieczki. Także pozwoliłam sobie na nie, i o dziwo przeszło. Wieczorem oglądaliśmy skoki, sąsiedzi przyszli. Długo posiedzieli, ja się nie wyspałam, i teraz głowa mnie boli. Dziewczyny doradźcie, Zosia zmienia szkołę, czy na koniec tej obecnej nie wiem przynieść jakieś ciasto, cukierki i dać dzieciom na pożegnanie i jakieś kwiaty nauczycielce? Nie wiem jak to zrobić?
  2. Witam Was, Maniu szczere wyrazy współczucia, też się zgadzam,że nie zawsze można jechać na pogrzeb, modlitwa i szczere wspomnienie o cioci wystarczy, nie obwiniaj się,że nie będziesz na miejscu. Agata cieszę się,że nieobecność męża minęła tak spokojnie. wiem,że to on był Twoją *oazą* spokoju, świetnie sobie poradziłaś. Aniu teraz to Ty śmigasz zupełnie swobodnie, tyle zajęć, świetnie sobie radzisz :) Michalina co do pracy, jestem pewna,że wcześniej czy później znajdziesz coś co da Ci nie tylko profity finansowe,ale i zadowolenie z tego co robisz. Praca tylko by opłacać dzieciom przedszkole może być frustrująca. Jak Ania uważam,że masz wiele możliwości, cierpliwości kochana, wszystko się poukłada. Aga uważam,że powinnaś na razie skupić się na terapii, poszerzaniu swojej strefy komfortu, a potem? Na pewno dasz radę pojechać do męża. Daj sobie czas, nie musisz robić wszystkiego na już. Puma serniczek? Ależ mi apetytu narobiłaś, dziś u mamy jadłam murzynka, ale za słodki był. Co do kawy ja rano piję cappuccino, ale takie leciutkie. W zasadzie kawa wypłukuje magnez, więc nie jest polecana zbytnio. Ale myślę,że tu chodzi o dwie, trzy filiżanki. Ja robię swoją * kawkę* z pół łyżeczki, także to w zasadzie mleko z kawą. A dziś byłam na rynku z mężem, dwie godziny robiliśmy zakupy. Byliśmy też u rodziców na obiedzie, brat przedstawił swoją dziewczynę, już nie liczę która to :) Ale było miło, teraz mąż coś tam naprawia jak zwykle w piwnicy, córa już w piżamie się bawi, a ja odpoczywam :)
  3. Agata spóźnione najlepsze życzenia imieninowe-dużo radości i zdrowia:) Puma mam nadzieję,że spokojnie minie Wam podróż. Mania fajnie,że czułaś się swobodnie mimo choroby. Ten Sambucol też piłam z córcią, ale w czasie choroby tylko. Może też zacznę zapobiegawczo brać? Aniu Ty to taka kobieta biznesu, tyle zajęć masz i świetnie sobie radzisz. Aga takie wytyczenie trasy i codzienne próby są świetnym pomysłem. Zacznij od mniejszych i staraj się codziennie ją powiększać. Tak by widzieć na bieżąco efekty-to motywuje. Zabieg mam w poniedziałek,ale nie ten tylko następny. Zosia będzie miał już ferie, więc pobędzie u dziadków, bo ja mam do środy zostać na oddziale. Jadę do siostry zaraz, mąż mnie podwiezie, ale wrócić muszę sama. Mam nadzieję,że będzie spokojnie.
  4. Aga ja myślę,że każdemu jest ciężko zrozumieć istotę tej choroby, a my się nie buntujemy? Oczywiście,że tak. Ja swojego męża zabrałam na terapię, pani psycholog wytłumaczyła mu co i jak, wiedział,że nie udaję. Czytał książki, a to,że ktoś z rodziny tego nie rozumiał? To już nie nasz problem. Co do męża to trzeba rozmawiać, ale i podsuwać naukową wiedzę, by chociaż wiedział co robić w czasie ataku paniki. Nie jest tak,że mąż czy facet ma genetycznie zablokowaną zdolność do współczucia i zrozumienia. Ale wiem,że im jest tak samo trudno. Puma magnez jest wskazany, trzeba mieć odpowiednią dietę-dużo nabiału-to poprawia nastrój,orzechy, gorzka czekolada, banany, tłuste ryby-niwelują skutki stresu. Mania bardzo mądrze to napisałaś :) Agata ja też uczę się tego dystansu, myślę,że jak spojrzymy na to wszystko jak Mania napisała oczami osoby trzeciej będzie nam lżej:) A ja wczoraj byłam na badaniach przed zabiegiem, w nagrodę poszłam do kawiarni na ciacho i do Natury po tusz do rzęs. Córcia w szkole, a ja zaraz zabieram się za porządki. pozdrawiam
  5. Mania ja myślę,że masz rację. Wczoraj byłam z mężem, córką i jego bratem z dziećmi w takim centrum zabaw, i nagle moja Zośka mówi przy wszystkich-pamiętasz mama jak kiedyś stąd uciekłaś do auta? I wszyscy w śmiech, i ja też. To naprawdę było śmieszne, nagle poczułam,że zaraz padnę i uciekłam w zimę bez kurtki w 2 sekundy. I teraz zamiast mówić-halo,halo ja cierpiałam, śmiałam się z tego. Bo co mam zrobić? Zatopić się w żalu i ciągle myśleć jakie to nieszczęście mnie spotkało? Mnie pani psycholog mówiła,że nerwica przychodzi tylko do silnych ludzi, i zawsze czegoś uczy. Ja wiele jej paradoksalnie zawdzięczam, i nie uważam teraz,że ten okres w moim życiu był stracony,czy jakiś przerażający. Są gorsze choroby. A dystans pozwala cieszyć się dzisiejszym dniem. Najgorzej mi kiedy stawiam się w roli ofiary-szczególnie w bezsenne noce, myślę jak to było,rozpamiętuję itp. Teraz właśnie łapię dystans, chcę się tego nauczyć. Owszem, pamięć i pokora wobec choroby będzie zawsze. Ale to,że to przeszłam nie znaczy,że na samo wspomnienie mam płakać i popadać w depresję. Myślę,że jak w pełni dojdę do tego etapu o jakim wspomniała Mania będę mogła powiedzieć-mam to za sobą. Jeszcze trochę mi brakuje. A zobacz Agata, moja teściowa miała nowotwór, i ona pokazując Zośce zdjęcia sprzed 10 lat bez włosów śmieje się, mówi,że była jak Bruce Willis, żartuje z tego. Nabrała dystansu i nie wpadła w depresję. Także mi się wydaje,że ta pani psycholog ma wiele racji.
  6. Witam sobotnie :) Byłam z mężem i córą na ryneczku, zakupy zrobione, zaraz będziemy z Zosią robić pączki ;) Ogólnie im mniej czytam o tym zabiegu to mniej myślę i mniej się denerwuję. Puma Twoja córcia ma śliczne imię, moja siostra mówi,że jak jednak urodzi córkę to będzie mała Nastka:) Dobrze,że masz motywację w postaci dzieci, nie możesz usiąść i rozlecieć się do końca, masz dla kogo próbować. Aniu i jak zdrówko? Masz prawo jak każdy z nas zachorować, tylko,że u nas taka myśl-ta choroba to ucieczka niestety się pojawia. Ale powiedz sobie-jestem chora,bo mam do tego pełne prawo. Michalina fajnie,że czujesz się już lepiej, obyś szybko wróciła do formy :) Maniu bardzo dobry sposób-emocje najlepiej własnie zwalczać rozumem. Wtedy te myśli znikają:) Pozdrawiam
  7. Aga mi Julka poleciła tabletki i kropelki ziołowe od Bacha, pomagało to. Nawet mam zawsze w torebce pastylki do ssania w chwili nerwów :) Szkoda,że nie możesz iść prywatnie, ale ja myślę,że nie można oszczędzać na zdrowiu. Dla mnie to był też spory wydatek, z początku chodziłam co tydzień! Ale to najlepiej wydane pieniądze w moim życiu. W oczekiwaniu na wizytę poczytać te książki, wszystkie są w internecie, można ściągnąć. Puma Melisana też mi pomagała, dobry środek na problemy ze snem. Współczuję choroby córeczki. Dzielna musi być z niej dziewczynka. Mania gratuluję pracy :) I wiesz może zacznij brać coś z jeżówką, wzmacnia. Albo z czarnym bzem są syropy, wzmacniają odporność. A ja dziś cały dzień byłam u siostry, mąż zawiózł, mąż przywiózł, ale nawet go nie prosiłam. Na szczęście myśl,że mam skorzystać z autobusu mnie nie paraliżuje, ale jak mogę jechać autem to czemu nie skorzystać w taki mróz? :)
  8. Widzę,że grupowo zdrówka potrzebujemy-oby zdrowie przyszło do Was wszystkich dziewczyny, dużo wypoczynku :) Puma, Aga to co piszą dziewczyny wcześniej sprawdza się w 100 %. Najważniejsza jest akceptacja i pogodzenie się z chorobą. Ja długo wypierałam to co się ze mną dzieje, ale jak zgodziłam się np wyjść ze sklepu bo mam atak paniki, to powiem Wam szczerze nie uciekałam. Przestałam się wstydzić swoich myśli i odczuć. Mania brawo, świetnie sobie poradziłaś:) A ja jakby lepiej, rozmawiałam z lekarką, wiem jak będzie zabieg wyglądał i jakoś mi lżej. Wiadomo lekki niepokój mam, ale myślę,że to normalne, i staram się nie skupiać na możliwych zagrożeniach, chociaż dziś wstałam o 4 i myślałam czy będę w tej grupie z powikłaniami? Ale myślę,że większość osób miałaby jakieś objawy. Staram się by ten niepokój nie przeniósł się na inne sfery życia :)
  9. Cześć dziewczyny, ale dużo napisałyście :) Wybaczcie, że nie odniosę się do Waszych wiadomości, ale zaraz jadę do rodziców-obydwoje mają niemal zapalenia płuc i muszę im ugotować i pomóc. Więc na szybko, jakoś tak ciągle mi źle. Nie wiem czemu, ale nic mi nie pasuje-chciałam mróz, a jak jest to źle. Pogodziłam się ze szwagierką, a potem myślę,że przecież miałam rację i to ona powinna mnie przeprosić. Ciągle coś nie tak, i niestety przez to czuję taki ciągły niepokój. Ale na szczęście mogę normalnie wychodzić, tylko,że radości z tego nie mam. Ale może to chwilowe. Jeszcze na połowę lutego mam ten zabieg, i myślę,że to on mnie stresuje. Pozdrawiam, i zdrówka Wam życzę Maniu i Michalinko.
  10. Aga a ile chodziłaś na psychoterapię? Ja 3 lata, i dopiero po tym czasie mogę powiedzieć,że czuję się normalnie. Potrzebna jest cierpliwość i wielka chęć do zmian. My często podświadomie nie chcemy *wyzdrowieć* bo z nerwicą paradoksalnie czujemy się bezpieczniej. To trzeba któregoś dnia wstać i powiedzieć- koniec z tym, zmieniam się, jestem gotowa. Trzeba codziennie próbować, pokonywać przeszkody, znaleźć dobrego terapeutę i się nie poddawać. Polecałyśmy sobie książki- Strach i paniczny lęk na przykład, bardzo dobra pozycja. Maniu ja mam podobnie, doskonale rozumiem Twoje samopoczucie po chorobie. Musisz zadbać o siebie kochana :) Michalina też myślę,że negatywne się pojawią, ale są zupełnie naturalne, musisz sobie na nie pozwolić, i nie mieć wyrzutów sumienia. Przedstawienie się udało, dziadkowie zachwyceni, Zosia nawet piosenkę z klasą śpiewała, więc humor miała dobry. Ja troszkę gorzej, wczoraj z bratową się posprzeczałam, pierwszy raz w zasadzie-poszło o nową szkołę dla Zosi. Jakoś to mnie poruszyło, i teraz cała chodzę zdenerwowana i nerwowa.
  11. Agata powiem Ci tak, małżeństwo to związek dwójki ludzi, wiadomo,że wymaga kompromisu. Jeżeli jedna osoba poświęca się dla tej drugiej, wcześniej czy później będzie miała pretensje,że jest tą gorszą stroną. Ja to przechodziłam, nie chciałam jechać ale pojechałam. Zrobiłam to tylko dla dziecka, żeby nie miało taty raz na miesiąc. Zyskałam nerwicę. Co robić? Musicie rozważyć wszystkie za i przeciw. Szczerze rozmawiać, nie bój się mówić o każdej obawie. Praca Twojego męża nie może być najważniejsza,owszem to ważna rzecz, ale nie można rzucać dla niej wszystkiego na przekór sobie. Aniu pogoda teraz zaskoczyła na zimowo :) Ale mnie to cieszy i to bardzo :) Michalina super,że dziewczyny już zdrowe i możesz swobodnie wyjść z domu :) Maniu taka reakcja jest zupełnie naturalna. Zdenerwowanie czy niepokój muszą się pojawić bo jesteśmy tylko ludźmi. Najważniejsze,że nie wpadłaś w panikę :) A my wczoraj świętowaliśmy dzień babci i dziadka w domu. Dziś w szkole córki przedstawienie, poszła Zosia chociaż przez te choroby nie występuje i miałam z rana morze łez, że na próbach jej nie było i co ona tam będzie robić. A u mnie taka codzienność-zakupy, obowiązki,wszystko na spokojnie :)
  12. Witam z rana :) Jakoś od 2 nie mogłam spać, wierciłam się, w końcu poszłam do kuchni, upiekłam rogaliki na śniadanie. Jedyne co mi zostało z tej nerwicy to fakt,że jak w nocy spać nie mogę, obudzę się nawet na moment i wiecie-ta cisza sprawia,że zaczynam myśleć za dużo o tym co było, że to na pewno wróci itp. Więc staram się właśnie iść włączyć tv, komputer, coś upichcić w kuchni. To mnie relaksuje,a taka cisza przypomina te noce jak nie spałam ze stresu nad kolejnym dniem i napadami paniki. Zosia ma zapalenie krtani, dostała antybiotyk, bardzo skuteczny, do tego ten antybiotyk się inhaluje, więc jest dużo lepiej z nią. Chociaż ma do środy siedzieć w domu i się wzmocnić, tyle tych antybiotyków już to dziecko mi wzięło w tym roku.... Michalina cieszę się,że z dziewczynkami lepiej. Na pewno odetchnęłaś :) Agata też mam nadzieję,że weekend upłynie Ci bardzo spokojnie i przyjemnie:) Mania nowa znajomość :) Mam nadzieję,że wszystko się ułoży, i te wakacje brzmią bardzo kusząco :) Aniu u Ciebie teraz tyle dobrego się dzieje-gratuluję:) Pozdrawiam
  13. Witam :) Mania ja właśnie bałam się jak to będzie po każdej chorobie, czy po tym jak siedziałam w domu. Czułam się jakbym traciła zdolności jakie wypracowałam, a od jakiegoś czasu jest normalnie:) Super, że u Ciebie jest tak samo. Dbaj o siebie kochana tylko, w czasie okresu łatwiej się przeziębić, a tym bardziej po takiej infekcji. Agata też jestem ciekawa sernika po turecku, gratuluję takiego spaceru :) Aniu widać u Ciebie wielkie zmiany na plus-jestem bardzo dumna z Ciebie:) Michalina co tam u Ciebie słychać? Wczoraj odpoczęłam u kosmetyczki, poplotkowałam, było fajnie. Dziś poszłam na zakupy, córa w szkole, ale myślę,że jutro już nie pójdzie, niewyraźnie mi wyglądała, także radość przedwczesna, cóż, pójdę do innej lekarki, ten kaszel ją męczy, i nie jestem pewna czy to po prostu tak ma być. pozdrawiam
  14. Witam niedzielnie :) Pediatra powiedziała, że Zosia jeszcze długo może kasłać, ale nie zaraża, może wychodzić z domu, ale dziś pogoda kiepska, deszcz pada. Za to szwagier z rodziną przyjadą na obiad. Siostra moja załamana, lekarz powiedział,że na 70 % będzie chłopiec, ona ma już dwóch synów, więc ma nadzieję, że jednak dziewczynka się urodzi ;) Na jutro zamówiłam sobie kosmetyczkę, trzeba po chorobie zadbać o siebie. Najważniejsze, że o ile wcześniej choroba i siedzenie w domu mnie paraliżowało teraz nie boję się wyjść jutro na zakupy, już te przerwy mnie nie przyprawiają o panikę przed paniką :) Michalina mam nadzieję,że odetchnęłaś. No i ,że dziewczyny Ci szybko wyzdrowieją, bo naprawdę siedzenie z chorym dzieckiem męczy wyjątkowo. Maniu jak zdrówko? Aniu u Ciebie tyle fajnego się dzieje,naprawdę jestem pod wielkim wrażeniem, serdecznie Ci gratuluję. To efekt dobrego psychologa i Twojej ciężkiej pracy nad sobą. Oby tak dalej:) Agata co u Ciebie?
  15. U mnie dziewczyny nic nowego, mąż dziś był już w pracy, ja z córą dalej walczymy z kaszlem. W zasadzie ja już czuję się trochę lepiej, ale Zosia ma nocne ataki kaszlu, spać nie może, męczy się biedna. Ach, taka pogoda kiepska. Znów muszę myśleć jak nas wzmocnić, jakaś kuracja by nam się przydała.... Agata tacy dziwni ludzie wokół nas niestety się zdarzają. No cóż, nie masz wpływu na jego zachowanie, mam nadzieję, że zabiorą go z Waszej grupy i będzie mniej emocji. Maniu zdrowia dużo. I jak Agata pisze, nawet zdrowy człowiek niezbyt lubi siedzieć w poczekalni, czy jakiejś kolejce. A już tym bardziej ktoś zmęczony chorobą. Najważniejsze, że poszłaś do lekarza i spokojnie się lecz kochana. Michalina a jak u Ciebie? Mam nadzieję,że lepiej? Ania gratuluję-wyjście do kina to wielka sprawa. Mam nadzieję,że takich spokojnych wyjść będziesz miała jak najwięcej :)
  16. Przeziębienie nie puszcza, nawet gorzej jest. Do tego mąż ma katar, a córa wczoraj narzekała na ból głowy i gardła. Także siedzimy w domu i grzejemy się. Naprawdę wolałabym zimę ze śniegiem i mrozem, wtedy mniej tych infekcji jest, bo mróz jakoś to ogranicza-tak mi się wydaje :) Mam nadzieję Michalina,że ten styczeń będzie spokojniejszy i będziesz pamiętać tylko Wasze miłe, rodzinne chwile. A po takim siedzeniu w domu to wyjście się przyda do ludzi :) Maniu Ty to pracowita pszczółka jesteś ;) I bardzo dobrze, obowiązki pomagają w pokonaniu naszych niepewności. Pozdrawiam Was gorąco.
  17. Witam w Nowym Roku :) Nasz Sylwester był świetny, rodzinny i wesoły. Tylko wczoraj było gorzej-wypiłam tylko lampkę szampana więc to nie kac :) Ot, okres przyszedł i czułam się kiepsko, do tego jak u Ani przeziębienie przyszło,głowa boli,katar i dreszcze. Córcia w szkole, a ja siedzę z gorącą herbatą i kanapkami z czosnkiem :) Aniu bardzo się cieszę, że ten Sylwester mimo przeszkód udał się tak dobrze. I jestem pod wrażeniem,,że nawet awaria tramwaju Ciebie nie zdenerwowała:) Mania też gratuluję swobody i energii do pracy. To super, że masz co robić, niedawno było Ci tak smutno z tego powodu:) Michalinka mam nadzieję,że córy zdrowieją. A taki Sylwester w piżamie też jest przyjemny :) Agata pewnie niebawem wróci do Turcji to nam opowie jak minęły święta i sylwester :) pozdrawiam i zdrówka dla WSZYSTKICH
  18. Na początek chciałam Wam życzyć Wspaniałego Nowego Roku,-jak najbardziej spokojnego, radosnego i pełnego dobrych chwil. Macie jakieś plany na Sylwestra? my jedziemy do teściów, do domku. Już od wczoraj tam są i grzeją, ja z Zosią i moimi rodzicami jadę jutro rano, a mąż dobije wieczorem po pracy. Jeszcze muszę upiec szarlotkę, paszteciki do barszczu zrobiłam ;) Będzie nas w sumie 11 osób, więc będzie miło :) Maniu Twoje Święta musiały być cudowne. Bardzo się cieszę, że czułaś się tak swobodnie i spędziłaś je spokojnie ;) wielkie brawa. Ania Twoje święta minęły podobnie jak moje :) Ale cieszę się,że minęły Ci bez większych emocji niepotrzebnych. Mam nadzieję,że teraz też u Ciebie jest spokojnie. Madziu cieszę się, że piszesz. Ja tego odczucia nie miałam także nie wiem co Tobie doradzić. Julka dopiero teraz zobaczyłam Twoją wiadomość. Co prawda już Ci gratulowałam, ale gratuluję i tutaj:) Magda tak jak Mania pisze, zakupy trzeba robić etapami, ćwiczyć spokój, że tak to powiem, oswajać się, aż w końcu zakupy staną się miłą codziennością. Cierpliwość i regularność są najważniejsze:) pozdrawiam
  19. Magda pamiętam takie zdanie-mocząc stopy nie nauczysz się pływać, i to też odnosi się do agorafobii-chodząc pod sklepem nie nauczysz się spokojnie w nim przebywać. Na początku choroby należy dozować swoje wyjścia, ale potem należy trenować organizm, poddawać go lękowi, by nauczyć się jak sobie z nim radzić. A co do terapii, to mnie terapia wyleczyła z pewnych schematów -nie chodzi tu wcale o nerwicę, tylko o moje zachowanie codzienne, które właśnie przyczyniło się do agorafobii.Też dziewczyny tutaj pisały,że ich terapia nie polegała tylko na nauce radzenia sobie w napadzie lęku, ale na radzeniu sobie z przeszłością, która odezwała się i pojawiła jako nerwica. Michalina cieszę się, że Święta minęły spokojnie-mam nadzieję,że reszty tak samo było? Czekam na relację:) U mnie było miło, jedyne napięcie czułam w Wigilię, nie wiem jakoś tak od rana chodziłam niespokojna-a to mąż nie kupił chleba odpowiedniego, pies nabrudził pod choinką, córa rozsypała tacę z piernikami, mi jak u nastolatki pojawił się trądzik. Nic nie szło jak miało, i czułam taki niepokój. Ale pojechaliśmy do rodziców i było miło. Następne dwa dni miłe. Jedyne co mi się nie udało to pójście do kościoła. Przed chorobą zawsze byłam na święta na Mszy, i starałam się iść chociaż dwa razy w miesiącu w niedzielę, a teraz odpuściłam-powiedziałam sobie,idę w sobotę jak ludzi tyle nie będzie. Trochę żałuję, ale to już cała ja-za często odpuszczam.
  20. Witam Was dziewczęta. Chciałam Wam złożyć życzenia Świąteczne-dużo zdrowia, spokoju i radości. Mam nadzieję,że miło spędzicie ten magiczny czas. Musiałam złożyć Wam już dziś życzenia, bo tyle zajęć, że ciężko znaleźć wolną chwilę. A poza tym obiecaliśmy sobie,że od dziś nie włączamy telewizji i komputera, aż do końca świąt-taki w pełni rodzinny czas. Pozdrawiam Was serdecznie, i jeszcze raz Wesołych Świąt kochane.
  21. Witam dziewczyny:) Szczyt przygotowań, jeszcze jutro córka ma Wigilię w klasie, piekę ciasto, takie a*la keks, bo proste. A jeszcze okna mnie dziś czekają. Mąż już z Zosią choinkę kupili, jutro dekoracja. Zakupy staram się robić rano, bez tłoku, czasu się nie marnuje. W ogóle dużo teraz maszeruję po sklepach- nie powiem, z radością. Dużo teraz Maniu tych alergii, w każdym wieku to się może objawić niestety... Jak od dziecka wiemy, że czegoś nie można jeść, to łatwiej się przyzwyczaić chociaż. Widać, że u Was też dużo przygotowań, zakupów itp. Jakie to szczęście,że w tym roku na spokojnie możemy to wszystko zrobić:) Agata jestem pod wrażeniem tureckiej służby zdrowia. U nas nie robią takich testów- w zasadzie powinni aby wiedzieć czy dać antybiotyk. Wiem po sobie, każda infekcja -antybiotyk, a potem osłabienie i kolejna infekcja. Dużo zdrówka kochana. A jak pogoda, znośniejsza? Aniu co u Ciebie słychać? pozdrawiam
  22. Witam:) Córcia w szkole, piję herbatkę, zaraz się biorę za porządki. Urodziny bardzo się udały, było bardzo miło i radośnie.:) A ja byłam bardzo swobodna i pełna energii, mimo,że impreza była w centrum zabaw w centrum handlowym, więc ludzi tłum. Aniu takie wahania są całkiem naturalne. Może za bardzo się skupiasz np na tym,że chłopak wyszedł do toalety i jesteś tu sama, i kierujesz myśli na te tory. Może też podświadomie myślisz,że ulica jest mniej bezpieczna niż praca czy dom rodzinny bo nie ma tam bliskich osób mogących pomóc? Może spróbuj zajmować myśli czym innym? Michalina w sobotę mój mąż był na zakupach i zapomniał jednej rzeczy, wrócił a tam kolejka okropna, postał,postał, ale wyszedł bo powiedział,że zwariowałby. Także ludzie tego nie lubią i to jest Michalina naturalne:) Zdrówka dla córeczki. Też nie znoszę tej pogody... Maniu Twoje święta na pewno będą bardzo sympatyczne, taki relaks i odpoczynek, na pewno Wam się przyda:) Agata też uważam,że na dziecko nigdy nie jest się gotowym.Jak ja się dowiedziałam o Zosi płakałam, ale nawet nie ze szczęścia-nowa praca, a ja w ciąży. Ustaliłam z mężem, że za pół roku zaczniemy się starać, a tu dziecko. I powiem Ci, że dzieci same wybierają sobie moment na pojawienie się na świecie. Wiem,że są różne sytuacje w życiu, że dziecko mogłoby poczekać, i często nawet lepiej jakby poczekało. Ale jesteście zdrowi, młodzi, macie mieszkanie, rodzinę obok-nawet jakbyś była w ciąży jestem pewna, że byś sobie poradziła. Pozdrawiam
  23. Witam :) Mania z jednej strony rozumiem,że chcesz pracować i marzysz o niezależności, ale też uważam,że nie warto brać co leci, byleby było. Praca po 9 godzin dziennie, do tego męczące dojazdy i to wszystko bez gwarancji zatrudnienia,i za małe pieniądze. Troszkę cierpliwości. Na pewno znajdziesz coś rozsądniejszego. Trzyma kciuki. Też Agata widziałam w tv,że zima Was męczy. Mam nadzieję,że w Twoim miejscu zamieszkania aż tak Wam nie dokucza? Michalina u mnie święta będą takie smutne trochę. Wigilia u moich rodziców-my plus oni i brat. Drugi dzień u teściów, też tylko my będziemy, a następnego ciocia do nas przyjdzie na obiad. Trochę smutne, bo tak się złożyło,że ani siostry nie zobaczę(do niej teściowie przyjeżdżają, teściowa będzie robić święta, to nie będziemy się wpychać, wpadniemy dopiero w sobotę), szwagier po wigilii u teściów z rodziną wybywa do rodziny szwagierki, i szkoda mi córki, bo dzieci do zabawy nie będzie i wiecie, ja lubię jak jest dużo osób na święta, dużo zamieszania, zabawy itp. A teraz będzie inaczej. Zośka miała wieczorem gorączkę, ale przeszła już, więc dziecko mi się nudzi. Jutro odpocznę u kosmetyczki-to mi jest potrzebne. Chociaż powiem Wam,że ostatnio mam więcej gorszych myśli, nawet nie związanych z paniką, tylko w ogóle. To przez te wszystkie wydarzenia ostatnie. Przyda się jakaś chwila relaksu. W niedzielę córce urodziny wyprawiamy, z opóźnieniem,ale tylko taki termin mieli w sali zabaw. Mam nadzieję,że ta gorączka to nie była zapowiedź choroby jakiejś.
  24. Witajcie:) W kwestii rodzeństwa to ja się z Wami nie zgodzę. Uważam,że o dobre relacje z rodzeństwem muszą dbać rodzice. Oczywiście znam i takie osoby, które nie znoszą swojego brata czy siostry, ale to są sprawy które narosły przez zaniedbania rodziców. Jeżeli rodzice mądrze traktują każde dziecko, nie wywyższają jednego, nie porównują, nie wzmagają rywalizacji, dbają o czas przeznaczony dla każdego dziecka, to potem rodzeństwo się wspiera, troszczy o siebie, i zawsze może na siebie liczyć,. Ja kłóciłam się z siostrą, ale nigdy nie słyszałam-pogódźcie się bo jesteście siostrami. Mama zawsze nam mówiła-jesteście różne, macie prawo się kłócić, ważne byście umiały się pogodzić. Więc dziś mamy świetne relacje i ja na pewno tak samo wychowywałabym swoje dzieci i jestem pewna,że Zosia byłaby świetną starszą siostrą-co widzę w jej kontaktach z kuzynami. Ale to zupełnie inny temat. U mnie pogoda brzydka, najpierw śnieg, teraz deszcz,przez te zmiany pogody mam wrażenie,że głowa mi odleci. Muszę dziś iść do przychodni, a potem z mamą będziemy lepić pierogi u siostry, co by nasza tradycja świąteczna była spełniona:) Michalina każda z nas potrzebuje takiego czasu tylko dla siebie i swoich emocji:) Aniu cieszę się,że wszystko zaczyna się układać i jakby z rodzicami było lepiej? Pozdrawiam Was serdecznie
  25. Miki ja mam podobne zdanie jak Agata- mówić - o to tylko nerwica nie można na tym etapie . Chodzi o to, że teraz Twój organizm domaga się uwagi i musisz mu pomóc. Owszem to nie katar, leki nie pomogą, konieczna jest codzienna praca nad sobą,ale jest ona wybawieniem. Także ja polecam Ci te książki, są wspaniałe, niosą ukojenie i pomoc. Rozumiemy wszystkie jak Ci ciężko, ale poczytaj nasze historie- z zalęknionych osób zmieniłyśmy się w normalne, pewne siebie kobiety i odnosimy sukcesy. I Tobie też tego życzę. Dasz radę, codziennie pracując nad sobą. Wiesz, terapia często nie daje odpowiedzi jak zachować się w konkretnej sytuacji-co mam robić jak w sklepie zrobi mi się słabo, ale dochodzi do sedna problemu, który wywołuje lęki, więc nie zniechęcaj się po 1 spotkaniu, to naprawdę pomaga. Agata u mnie śnieg pada, ale jakoś bardzo wiać to nie wieje. Zakupy zrobione, córka w szkole-dziś 8 dzieci nie było, przeziębienie atakuje. Boję się o córkę, i tak cieszę,że idzie do mniejszej szkoły:)
×