Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Agata czekam na relację z pobytu u teściowej. Czekam na same dobre wieści-że było miło, a mąż wrócił szczęśliwie. Puma wybaw się dobrze :) Sama malowałaś? Brawo, ja nie mam talentu :) Julka Ty to jesteś taką super mamą. Naprawdę myślę,że Twoje dzieci będą jako dorośli mówić,że mieli świetną mamę. Wiadomo my tu wszystkie mamy jesteśmy super, ale Julka ma trójkę pociech i tak o wszystko dba :) Michalina zazdroszczę Ci tego wyjazdu. Kazimierz kojarzy mi się z takim jesiennym wyjazdem z ukochanym :) Wiecie,że ja tak patrzę z boku na moje małżeństwo,to my czas spędzamy albo z córką, albo z rodziną. Mało chwil dla siebie. Muszę to zmienić. Maniu uważaj na siebie. Astma jest zdradliwa, leki trzeba mieć. Szczególnie w czasie infekcji, osłabiony organizm może tak zareagować. Ale dobrze,że obyło się bez problemów większych. I jak dziewczyny trzymam kciuki za pracę:) A u nas ostatnie chwile wakacji, wczoraj byłam z Zosią u teściów na działce, dziś ostatnie zakupy, odkryłam outlet nowy, córce kupiłam jeansy za 15 zł, sobie kurteczkę taką na teraz za 34 zł :) Szwagier z rodziną nas odwiedził, i jakoś dzień zleciał. A jutro obiad u rodziców. a w poniedziałek szkoła, szkoda, bo uwielbiam czas spędzony z Zosią :)
  2. Ale tu się dzieje,a tylko na moment Was zostawiłam. Agata mam nadzieję wielką i pewność,że podróż minęła w porządku? I w ogóle cały pobyt będzie przyjemny, i zleci jak z bicza strzelił. Daj znać jak się czujesz i jak znosisz to rozstanie z mężem. Ja to panikara jestem, bałabym się o niego strasznie. Puma dobra mama jest też dobra dla siebie. My też musimy odpocząć, i po to szkoły wymyślili :) Jesteś dzielna,że się tak Nastką zajmujesz! A to zuch córeczka, że pożegnała pieluszki. Michalina rano jak idę z psem to mam ochotę zimowy płaszcz narzucić, o 6 rano bywa i z 5 stopni! Jakiś przeskok się zrobił. Młodszą córą się nie przejmuj. to każde dziecko musi dojrzeć do samodzielnego korzystania z nocnika. Mała ma jeszcze czas, ale zachęcać możesz i trenować na sucho. Wiem,że bratowa miała taką książeczkę i przy synku się sprawdziła. Czytali codziennie na nocniczku :) Maniu zdrówka i też uważam,że rozmową najwięcej się ugra. może tata jakoś szczerze Ci wyjaśni powody tego ciągłego przeciągania zatrudnienia? Julka co tam słychać? a ja odpoczęłam, chociaż zimnawo było, ale spacery, wspólnie lepienie pierogów, rozmowy o rodzinie-bardzo to lubię i cieszę się,że Zosia może w tym uczestniczyć. Tylko też jakiś katar złapała, na razie leczy ją sok z czarnego bzu i miód na wieczór. A jutro mam ginekologa, a mąż dentystę i nagle odwagę stracił, boi się jak dziecko, chce bym z nim poszła, to płakać nie będzie i marudzić :) pozdrawiam
  3. Ja tak na moment, zaraz jadę do teściów na obiad na działkę, a potem mąż mnie, Zosię i moją mamę wiezie do cioci na wieś, na trzy dni. Taki babski sabat. Do szkoły wszystko kupione, w ogóle teraz wszystko kręciło się wokół wyprawki, i atrakcji na koniec wakacji. Aż nie miałam kiedy spokojnie usiąść. Agata rady dziewczyn są cenne. Mówiłaś coś o jakimś polskim kościele, może tam poszukaj nowych znajomych, kogoś z kim pójdziesz na kawę, nie wiem może oni jakieś akcje organizują i pomoc im jest potrzebna? Trzymam kciuki byś znalazła najlepsze rozwiązanie, a i pamiętaj,że zawsze w chwili smutku masz nas i pisz! Julka ja to Ciebie podziwiam, trójka dzieci i ogarniasz to wszystko :) Ja po zakupach z moją Zośką padłam jak długa. Mam nadzieję,że kolki Ignasia osłabną! Mania zdrówka! Michalina tobie też dużo zdrówka na te jesienne -lato. Ale ponoć od września ma wrócić ciepło. To już niedługo. Szkoda,że zacznie się szkoła.... pozdrawiam
  4. Ja już w domu. Drugie pranie spiera wakacyjne wspomnienia. Trzeba sprzątać, ale zrobiłam sobie chwilę przerwy, córa pobiegła do koleżanki, w południe teściowie wpadną na kawę i oglądanie zdjęć, jutro jadę do siostry na działkę. Za rok pojedziemy jakoś w lipcu, teraz szkoda,że ten upał spędziliśmy w mieście, a na Mazurach już tak upalnie nie było, i trochę żałuję, że mało kąpieli w jeziorze było. W czwartek robimy zakupy do szkoły, tak mi przykro, że to tak przeleciało, naprawdę chciałabym zatrzymać czas. Ale najważniejsze,że bawiliśmy się dobrze, nawet w deszczu, Zosia, rodzice zachwyceni. Wczoraj mąż marudził, bo wyjechaliśmy po 16, on miał plan,że o 16 to w domu będziemy i całą drogę mi narzekał,że dziś ma taki ciężki dzień w pracy, jak dziecko :) Julka mam nadzieję,że wypad się uda:) My z Zosią półroczną pojechaliśmy na wakacje i ona jeszcze głównie mleko piła, sporo spała, i wakacje były bardziej pod nas. Bo rok później to już latała, i obiadki podgrzewać trzeba było, i w ogóle z maluszkiem można naprawdę wypocząć :) Mania pewnie,że taki weekend dodaje energii i ładuje akumulatory, już wróciłaś? Jak wrażenia,pewnie same pozytywne :) Michalina widzę,że poziom techniki mamy ten sam :) Mój mąż zawsze się śmiał ze mnie, ale ja nawet w domu nie wiem jak co działa :) I jak impreza się udała? Też jak nocuję u rodziny, to z jednej strony lubię to, ale z drugiej człowiek taki uwiązany troszkę i komfort mniejszy. Widzę,że młodsza córa rządzi domem :) Moja na szczęście to oaza spokoju, ale jak inne dzieci się zbiorą to różnie bywa :) Agata, Puma co u Was?
  5. Witam dziewczęta :) Tak nam tu fajnie, że dziś mąż przyjedzie i zostaniemy do niedzieli, bo domek wolny, weekend przedłużony, to skorzystamy. Jakoś tak smutno mi się zrobiło, jak ten czas minął, dopiero co wakacje się zaczęły,a tu zaraz koniec, trzeba będzie kupić wszystko do szkoły... Ale na razie korzystamy z wakacji. Pogoda zmienna, rano ciepło, popołudniu a to pada, a to szaro, a to zimno. Ale jak zimno to spacerujemy,a jak pada gadamy i pichcimy w kuchni ;) Ja tak szybko, bo już zbieramy się do wyjścia -trzeba zakupy większe zrobić. Agata rzeczywiście sporo formalności, ale już wszystko załatwione? Mania ja jestem pewna,że ta zła passa się odwróci, tylko musisz tego mocno pragnąć :) Pamiętaj,że życie to raz splot złych chwil, a potem są te dobre, cierpliwości kochana. Michalina wiesz,że jak jeździłam autem gdzieś dalej to ktoś musiał mi towarzyszyć? po mieście nie ma problemu,a dalej to już myślałam- a ja koła zmienić nie umiem, nie wiem jak oleju dolać, wiecie łamaga techniczna :) Ale z mamą pojedź i zdrowia dla dziadka :) Puma co u Ciebie? Julka jak sobie radzisz? pozdrawiam
  6. Witajcie :) Ja na momencik, kiepsko mi się pisze na telefonie. Tata zabrał Zosię na wędkowanie, więc wstałam o 5 by ją wyszykować. Jaka zachwycona jest ta moja córa :) Mój tata też zabierał mnie tutaj na ryby, a teraz chodzi Zosia :) Mąż dziś wyjeżdża-był z nami od czwartku, a w piątek wracam z rodzicami. Pogoda fajna, jezioro, las, domek, grill-fajny relaks. Puma witaj serdecznie i nie znikaj:) Michalina dobrze,że wróciłaś pełna pozytywnej energii:) Mania nie przejmuj się tym egzaminem. Ja też zdałam dość szybko, i co? nie mogę się przemóc, przez nerwicę uciekłam od auta, i nie wróciłam. Widocznie byłam kiepskim kierowcą, w zasadzie to nigdy nie czułam się tak pewna siebie za kółkiem. Siostra zdawała 6 razy i dziś jeździ na co dzień. Więc nie ma co się zamartwiać :) Julka jak będziesz miała kogoś do pomocy to można zrobić w domu-taniej i swobodniej, a jak miałabyś robić wszystko sama to robiłabym w lokalu-spokój i relaks, siadasz jesz i tyle. A z trójką dzieci to ważne. Ja Zosi robiłam chrzest w domu, bo miała na Wielkanoc, więc w sumie nie robiłam nic ponad to co na święta, dwa w jednym:) pozdrawiam serdecznie znad jeziorka :)
  7. Cześć dziewczyny :) Taka zaganiana jestem, zawsze coś. A to cała sobota zajęta, jednak 11 dziewczynek to trochę za dużo jak na moje nerwy. W niedzielę w ostatniej chwili przenieśliśmy się z obiadu po chrzcie do domu bo lało, grzmiało i grad był-a wszystko było na działce. Wczoraj siostra poprosiła byśmy dojedli resztki, to znów pojechałam na działkę i dzień minął, dziś zajęłam się praniem, trochę pakowaniem-pojutrze wyjazd, a tu dzwoni teściowa,że jadą na działkę i są maliny do wzięcia i fasolka. To pojechałam, a teraz zamiast myśleć co zabrać gotują mi się słoiki na konfitury, same maliny jeszcze czekają. Obym jutro miała chwilę, bo inaczej pojadę jedynie z bielizną-to spakowałam:) Julka jak Zosia się urodziła to był grudzień, zimno, więc my 10 dni czekaliśmy, ale też dla wielu było to za szybko. A w Belgii dziewczyny wychodziły z dziećmi dzień po wyjściu z porodówki, bez czapeczek, skarpetek, i kocyków-mówię o lecie. Także tamte dzieci rosną, nasze też. Najlepszy jest rozsądek matki, a nie doradców:) Zresztą plaża to lepsze miejsce na spacer niż ulica pełna aut za to pod domem;) a na chrzestnych wybierz bliskim Wam ludzi, a nie tylko tych co są rodziną. Mania rzeczywiście nieładnie zachowała się koleżanka. Ja tak zauważyłam,że niezamężne, czy tez bez partnera traktuje się jak zagrożenie. A nuż odbierze mi faceta, to lepiej jak nie przyjdzie. Dla mnie to strasznie głupie. A co do nowych znajomości teraz mamy niby więcej możliwości-jak napisała Agata, ale wydaje mi się, że trudniej się z kimś tak zaprzyjaźnić. Jakoś ludzie wolą dzisiaj żyć obok siebie. Ale Maniu poszerzenie kręgu znajomych to też szansa na poznanie kogoś wyjątkowego. Także trzymam kciuki:) No i Agata. Ja tam męża mogę zabrać z sobą, on też pracowity, będzie trawę kosił :) A po pracy będziemy się opalać :) Tak się cieszę,że wszystko się Wam układa, i te zmiany tylko na lepsze idą. Ja tam wiem, że Ty Agata to już wszędzie dasz sobie radę, w jakie miasto Ciebie by nie wrzucić. Jak najczęściej pisz jak tam u Ciebie jest. :) Pozdrawiam, odezwę się już z Mazur :)
  8. Agata na taką relację czekałam :)Tyle zmian się zadziało w Twoim życiu, super,że wszystko się tak super układa ;) Chociaż może trochę szkoda,że poprzednio miałaś rodzinę męża blisko, zawsze to jakoś tak przyjemniej. Ale jak opisałaś to osiedle to wiesz, jak będziesz słyszała coś o pracy dla pomocy domowej to wiesz gdzie napisać ;) Oby to nowe mieszkanie było szczęśliwe dla Waszej rodziny :) Może taki niemowlaczek niebawem się pojawi ? Michalina udanych wakacji, wracaj opalona i wypoczęta :) Julka w kwestii chrztu mam podobne zdanie jak Ty. Nie liczą się więzy krwi tylko to by dziecko miało takich *rodziców* blisko. No dla mnie bycie chrzestnym to nie tylko prezent raz na parę lat. Mam nadzieję,że przekonasz męża do swojej wersji :) A wózek kupiliśmy ten -http://www.bobowozki.com.pl/product_info.php?products_id=1808&%3CosCsid%3E U nas kosztował równe 900 zł. Ale wzięliśmy bo siostra nie znosi tego jaki ma teraz, i chce go przed wrześniem sprzedać. A ten pasuje dla maleństwa, pani w sklepie zapewniała,że jest wygodny jak gondolka, a lekki. A siostra kupiła fajny wózek za 2 tysiące, ale taki ciężki, że nosi małą tylko w foteliku, a, że bratowa moja miała wózek tej firmy i dała nam fotelik, to siostra a raczej Madzia dostanie komplet :) Maniu ja w sumie Ciebie rozumiem. Wszystkie koleżanki miały obok kogoś, zakładały rodziny, a ja byłam sama. I owszem, wiem,że na mojego męża warto było czekać, to wiem jakie frustrujące jest bycie samą. U nas potoczyło się szybko, po 16 miesiącach wzięliśmy ślub, bo wiecie 10 lat temu 27 latka bez męża była obiektem jednak plotek ciotek i sąsiadek, a poza tym chciałam żyć już z mężem osobno, po swojemu. Ale kochana najważniejsze to jak dziewczyny piszą być pewną siebie, uśmiechniętą a reszta sama przyjdzie. Szybciej niż myślisz:) A ja dzisiaj miałam iść do kosmetyczki, ale szkoda mi było pieniędzy, więc sama sobie maseczki i pilingi zrobiłam. Chcę sobie jutro jakiś szaliczek czy apaszkę kupić, by odmienić sukienkę dawną i zadać szyku na chrzcie. A jutro koleżanka Zosi ma urodziny, więc jedziemy za miasto do jej rodziców na imprezę dla 9 latek. Witaj różu :) A jeszcze obiecałam siostrze,że na obiad po chrzcie zrobię dwa ciasta, więc muszę jakoś jutro znaleźć moment na pieczenie, będzie sernik na zimno tradycyjnie i murzynek z brzoskwiniami. pozdrawiam
  9. Witam :) Schroniłam się przed upałem, ale wpadłam jak śliwka w kompot, gotuję pomidorówkę i zwiększyłam poziom ciepła :) Lasagne się udała, chociaż dałam trochę za mało sosu, ale na przyszłość będę mądrzejsza. Wczoraj byłam u siostry na działce. W niedzielę są chrzciny małej, musimy jutro jechać kupić prezent, bo mąż chrzestnym będzie. I siostra tak nieśmiało wspominała o spacerówce, razem z rodzicami i bratem kupujemy, ale wydatek spory. I w takich chwilach żałuję, że nie mam swojej pensji, muszę coś wymyślić z pracą. Niebawem jedziemy z córką na Mazury, i wiecie niby na co dzień mamy na wszystko, ale doszła ta szkoła Zosi, i teraz musimy planować wydatki większe z długopisem w ręku. A chciałabym mieć większą swobodę, coś odłożyć, na razie to nierealne. Ponarzekałam,a pogoda piękna, trzeba korzystać. Michalina na pewno impreza była pierwsza klasa. Też niezbyt lubię prace przy ogórkach, na szczęście u mnie to domena teścia i taty. A wyjazd? Rozumiem podekscytowanie, my z Zosią i moimi rodzicami jedziemy w przyszły czwartek. Maniu szkoda, że teraz jesteś zaziębiona. Dużo zdrówka, ale jak znajdziesz siłę koniecznie idź na słońce, czytałam,że witamina D świetnie wspiera odporność. Jak chcesz dam Ci wikt i opierunek jak tak lubisz gotować, pogotuj u mnie :) Agata mam nadzieję leci szczęśliwie.:) Pozdrawiam
  10. Witam dziewczyny :) Teściowa mnie zarzuciła to porzeczką to agrestem,wczoraj padało to robiłam cały dzień przetwory. Mam 20 słoików porzeczki i 7 agrestu. A mąż pojechał po wiśnie, a powiem szczerze już patrzeć na to nie mogę. Ale wolę mieć swoje, domowe, pewne, a nie potem płacić 5 złotych za słoik, a tam owoców jak na lekarstwo. Dziś pogoda taka sobie, rano popadało teraz fajnie jest, byłam z córką na zakupach, przyszła koleżanka Zosi, bawią się, a ja mam wolną chwilę. Jutro rodzice moi przychodzą na obiad, umyśliłam sobie lasagne na obiad, pierwszy raz robię samodzielnie. Agata lot na pewnie przebiegnie bez zakłóceń-mocno z dziewczynami trzymam kciuki. I też czekam na relację po powrocie pełną miłych wspomnień :) Julka dzielna z Ciebie kobieta. Pamiętam jak to każde wyjście z niemowlęciem jest wyzwaniem. Pół domu trzeba zabrać na zwykły spacer. Ale widać,że roli mamy całej gromadki odnalazłaś się świetnie. Maniu możesz być w pełni z siebie dumna. Jesteś dzielna :) Rodzina to ma z Tobą raj, takie pyszności przygotowujesz. Chcę Ciebie adoptować kochana :) Michalina garden party brzmi super. Podziel się wrażeniami. I przypomniałaś mi o plackach- dawno nie jadłam. Trzeba usmażyć po weekendzie. pozdrawiam Was cieplutko.
  11. No to wróciłam z Dzikiego Zachodu :) Ogólnie miejsce warte odwiedzenia, bilety nie takie drogie. Ale powiem szczerze nie rozumiem trochę koncepcji, tu miasteczko westernowe, w bok park dinozaurów, na lewo kraina wielkich robali, a znów na prawo muzeum postaci z bajek. Wolałabym aby rozwinęli bardziej ten *dziki zachód*. A tak co ma dinozaur to kowboja? Może tylko ja nie widzę związku ;) Wczoraj byłam u mnie mama, kawa, ploteczki i ciasto. A teraz czekam na siostrę, posiedzimy trochę w ogródku, a potem pewnie spacer jakiś. Upały wielkie nie odpuszczają,to miło. Michalina teraz tak ciężko wytrzymać na dworze, nie dziwię się,że szukasz cienia. Moja teściowa leniwe robi tylko z ziemniakami, dla mnie też smaczne. Ale mąż niezbyt lubi, więc rzadko kiedy robię. Maniu ja niezbyt lubię samotne siedzenie w domu. Jak córka idzie do szkoły to tak sobie wszystko planuję by mieć dużo zajęć :) Mam nadzieję,że wszystko będzie w porządku, a na jakiś wypad jeszcze się załapiesz. I znów kusisz pysznościami :) Agata, Julka co u Was kochane? pozdrawiam
  12. Witam po weekendzie :) Julka cieszę się,że u Was wszystko dobrze :) Oby mały już został takim spokojnym egzemplarzem. A co do starszych pociech-dużo cierpliwości i uwagi musicie im poświęcić. Jednak dla nich maluszek to zagrożenie, i z początku każdy jest zazdrosny. Jestem pewna,że niebawem wszystko wróci do normy :) A jak się czujesz? Oj Michalina teraz takie upały,że naprawdę trzeba uważać. U mnie w piekarni wczorajsze ciasta też kładą na ladę, i w promocji sprzedają- ja myślę,że wczorajsze,przynajmniej tak piszą :) Ale wiecie drożdżowe czy babka sucha to ok, ale serniki, jakieś kremowe ciasta to już przesada moim zdaniem. Zdrówka. Mania ja zdałam a nie jeżdżę. Uważam,że lepiej zdać nawet i za 8 razem, ale być pewnym siebie i swoich umiejętności. Mocno trzymam kciuki! A ciasto jak zwykle kusi, jakie Wy cuda robicie. Odpocznij sobie teraz:) Agata co u Ciebie? Mąż w sobotę był w pracy, córkę szwagier zabrał na basen, zrobiłam porządki, popracowałam w ogródku,wieczorem domowy popcorn i film. Wczoraj u teściów byliśmy na działce- upał straszny, aż nieprzyjemnie się jechało. zrobiłam kruche ciasto z porzeczkową pianą, czyli ubiłam białka, dałam porzeczki, na to reszta ciasta i wyszło smaczne i szybkie. A dziś mąż ma wolne za sobotę, jedziemy do miasteczka westernowego do Grudziądza. Dziś bo pewnie mniej ludzi niż wczoraj , ale upał chyba większy. pozdrawiam
  13. Tak fajnie słonecznie od rana :) Wybieram się na działkę siostry, ale coś marnie mi idzie. Nie wyspałam się nic a nic i lenię się. Na naszej ulicy w kawiarni była jakaś impreza zamknięta, niby kawiarnia do 21 czynna, a dziś do 3 była impreza. Niby muzyka nie przeszkadzała, ale jak wychodzili na zewnątrz na papierosy to prosto pod nasze okna, a wiadomo śmiechy, rozmowy a mój sen to chyba spadające piórko przerwie. A wczoraj teściowa wyciągnęła mnie na zakupy, miałam jej doradzić a wyszłam z wyprzedaży z nową spódnicą i sandałami :) Agata naprawdę możesz otwierać cukiernię otwierać :) Myślę,że Turcy byliby ciekawi polskich przysmaków :) A jak kwestie mieszkaniowe, mąż coś znalazł? Wiesz,że ja przed porodem mówiłam, że chce cesarkę, bo się bałam, ale po byłam przerażona i wściekła. To nawet nie chodzi o blizny, ale o okropny ból po porodzie. Mania zazdroszczę Ci tych wydm :) Pamiętaj by przed egzaminem włączyć na luz :) Zdasz, czy nie-nic się nie stanie. A ze spokojna głową masz sto razy większe szanse. Trzymam kciuki ;) Ja też niezbyt lubię stolicę.dla mnie to za duże miasto. Zdecydowanie wolę miejsca mniejsze, gdzie żyje się spokojnie, nie ma tego pędu. Ja tam Warszawą się jako całością nie zachwycam, ale mam miejsca, które lubię-na przykład Wilanów. Też bym chętnie pojechała :) pozdrawiam
  14. Julka wielkie gratulacje, synek to chłop na skwał :) Niestety po cesarskim cięciu dłużej dochodzi się do siebie. Ale korzystaj z tego,że masz mamę, mąż gotowy do pomocy i wypoczywaj, nic na siłę. Mam nadzieję,że szybko dojdziesz z małym do porozumienia w sprawie karmienia. Pamiętam swój poród, swoje cięcie i dla mnie to był dramat. Też nie wiem jak można fundować to sobie na życzenie. Jednak natura wie lepiej:) Mania nasza bizneswomen :) Zabiegana z Ciebie dziewczyna, dużo siły więc życzę by to wszystko pogodzić. Też uważam,że dla nas stałe zajęcie jest zawsze wielkim błogoslawieństwem. A w ogóle to widzę,że masz dużo radości z tej pracy. Tylko pamiętam o odpoczynku, na przykład na plaży :) Agata spodziewałam się takiej miłej wiadomości. Bardzo się cieszę,że pobyt sprawia Ci radość :) A ciastem jak zwykle kusisz. Ja w sobotę robiłam jagodowy sernik na zimno, z jogurtów greckich i kremówki. Bardzo lekki :) Michalina u mnie trochę pogoda się popsuła, nie wiem jak u Was czy grill dało się zrobić? A jak po weekendzie? A my w sobotę byliśmy w domu,bo co rusz zaczynało padać.Niby niezbyt obficie, ale zamiast raz a dobrze to non stop. Wczoraj z rana pojechaliśmy na działkę teściów zebrać czereśnie, potem na Mszę, stałam z małym na zewnątrz i latałam za dwulatkiem, nawet nie zauważyłam,że msza minęła :) A potem do mini zoo, nie rozumiem jak można być tam 10 razy na rok i dzieciaki wciąż zachwycone, ale wpadły lody a potem rozpusta w McDonaldzie:) A dziś idziemy niebawem na plac zabaw, po pracy dzieciaki odbiorze szwagier, a jutro teściowa ma wpaść na kawę i ciacho, obiecała wziąć z sobą :) pozdrawiam, na szczęście po sobocie zrobiło się ładniej:)
  15. To mamy silną reprezentację północy, ja w sumie z Bydgoszczy, ale autostradą to teraz raz dwa ;) Upał iście turecki, mało w domu siedzimy bo szkoda lata. Wczoraj córka wróciła od dziadków, byłyśmy na basenie-ciągnie do wody , a po robiłam pierogi z jagodami=całą masę do mrożenia na zimę. A dziś z teściami jadę na działkę, będzie opalanie :) Spotkanie ze znajomymi było bardzo udane. Agata wiedziałam,że wszystko się ułoży pozytywnie. Teraz korzystaj z tej pięknej pogody :) Julka mam nadzieję,że poród już tuż tuż. Cierpliwie czekaj na synka, chociaż w tym upale może być ciężko. Mania to widzę z Ciebie bizneswoman. Zazdroszczę bliskości morza i plaży dzień w dzień:) Michalina na ja na racuszki chętnie bym wpadła :) zamieszanie musi być u Ciebie- ja na weekend dostanę dzieci szwagra, oni jadą na wesele a teściowie na 40 rocznicę małżeństwa znajomych pod Poznań. Miła ta pogoda, żyć się chce, człowiek ma pełno optymizmu, w ogóle w domu nie chce mi się siedzieć. pozdrawiam
  16. Witam dziewczyny z powrotem. Zacznę od Agaty, kochana przeprowadzka, kolejna zmiana w życiu to nie tylko radość ale i na pewno jakiś niepokój. Inaczej wyobraziłaś sobie wakacje w kraju, jest inaczej, jesteś sama bez męża z tatą, który nie daje Ci wsparcia to normalne, że czujesz się mniej pewnie . Twój stan jest zupełnie normalny. Najlepsze co możesz dla siebie zrobić to nie udawać,że jest super. Taki dzień zdarza się każdemu, takie dni też się zdarzają. Przecież nikt nam nie każe zachować stoicki spokój gdy wali się ziemia pod nogami. Nie myśl o powrocie, teraz skup się na tym co tu i teraz. Rób to co Ciebie odpręża, zadzwoń do mamy, porozmawiaj z mężem. Nie myśl o swoich niepokojach, ale pozwól by się pojawiły i przeszły. Jestem pewna,że za parę dni inaczej spojrzysz na rzeczywistość. A na razie odpoczywaj i zabij lęki metodą-olewam je, mam prawo gorzej się czuć i nic nie będzie jak parę dni będę smutna. Julka to końcowe odliczanie jest najgorsze, dzieci mają swoje pomysły na to kiedy przyjść na świat. Ale mam nadzieję,że mały urodzi się niebawem:) Michalina też uważam,że najlepsze dla dziecka jest to,że rodzice mają i wspólny front, i nie ukrywają swoich emocji. I jasno wyznaczają granice. Jak nie to nie. nie jestem zwolenniczką wychowania typu zero stresu, dziecko robi to co chce a rodzic jedynie się przygląda. To Ty masz pokazać dziecko co wolno a czego nie. I masz prawo do złości. Maniu bardzo Ci gratuluję :) Widzę,że miałaś udane wakacje i teraz taki sukces:) Mi minął wyjazd udanie. Pogoda na ostatnie dwa dni upalna, nawet się opaliłam ;) Jedzenie pyszne, i bardzo dużo. Co mi nie pasowało to towarzystwo zza ściany. Dziadkowie z wnukami, strasznie rozpieszczeni chłopcy, nie spali do 1 w nocy tylko krzyczeli, kłócili się., od 6 rano znów wszystko od nowa. W ciągu dnia szalenie mili ludzie, ale w ogóle nie panowali nad nimi. Także kiepsko spałam, bo mnie wiatr budzi, mąż nie widział problemu, bo on śpi jak nieżywy. Ale ja po 2 dniach byłam wykończona. Okolica miła, chociaż myślę,że jakbym tam była dłużej niż tydzień to bym się zaczęła nudzić. Jutro odwiedzamy teściów z wrażeniami, Zosia zostaje na noc,bo się stęsknili, a my wieczorem gościmy parę znajomych. Oni wrócili z Szwajcarii, nie mamy się czym chwalić przy nich :) pozdrawiam
  17. Wpadłam się pożegnać przed urlopem, co prawda chcieliśmy jechać jutro, ale w tym gospodarstwie przyjmują gości w cyklu tygodniowym od soboty do soboty, więc się dostosujemy. Jeszcze parę zakupów, trochę rzeczy dopakujemy i w drogę ku odpoczynkowi. Prognozy są ciekawe, trochę słońca, trochę burz-zobaczymy jak to będzie. Wczoraj tak się wzruszyłam na końcu roku szkolnego, Zosia jest najlepszą uczennicą w klasie- duma matki rośnie, oby jej tak zostało do obrony magisterki :) Maniu już trzymam kciuki za egzamin, będzie dobrze! Michalina widzisz, tak się zamartwiałaś o pracę a tu coś się rusza :) Agata na pewno świetnie spędza czas, a Julka jeszcze poczekaj z porodem :) Pozdrawiam dziewczyny
  18. Agata wiele się u Ciebie będzie działo. Odpoczywaj maksymalnie i ciesz się każdym dniem. A reszta? Na pewno się ułoży. Mania też wypoczywaj :)Pamiętam swoje wakacje jak jechałam z zamkniętymi oczami, a teraz nie mogę się doczekać wyjazdu:) Co do ciąży dziewczyny to tak naprawdę jakoś człowiek się przystosuje do wszystkiego. Wiadomo dziecko najważniejsze, i nasze dolegliwości schodzą na dalszy plan. Chociaż człowiek szaleje- bo hormony naprawdę robią swoje:) Jula to już niedługo, spokojnie poczekaj na małego. A wakacje nadrobicie. Mnie nigdy do Meksyku nie ciągnęło. Jestem zwierz domowy:) Michalina i jak impreza się udała? Teściowa na pewno w 7 niebie? A ja mam pechowy dzień, od wczoraj. Sąsiad coś majstrował i oczywiście coś popsuł, cały dzień nie było wczoraj prądu- a ja zostałam z pełną pralką i konfiturami-kuchenkę mam na prąd. Mama wyjechała na parę dni do siostry i miałam tatę odwiedzić z obiadem dziś, to ja głupia wsiadłam w zły autobus przez roztargnienie i dojechałam na jakieś nowe osiedle, nie wiedziałam jak się stamtąd wydostać, w końcu sobie poradziłam, ale najpierw siadłam na ławce, deszcz padał a ja niemal się rozpłakałam bo nie miałam karty do bankomatu a w portfelu 15 zł, nie stać mnie było na taksówkę. Zmokłam, zdenerwowałam się i do teraz mnie nosi. A w niedzielę była wycieczka, ale krótka-bo deszcz przyszedł. Pozdrawiam
  19. No to Agata trochę się z tą pracą pokomplikowało. Nie możemy nic Wam doradzić, bo w końcu ani nie znamy realiów, ani nie wiemy jakie macie oczekiwania. Ale w takiej sytuacji warto zrobić listę rzeczy, których oczekujemy od pracy, życia itp i sprawdzić, która opcja najlepiej by pozwoliła je zrealizować. Pewnie teraz macie fajną pogodę? U mnie leje... Maniu to nieźle Ciebie wymęczą z tym prawem jazdy-już trzymam kciuki. Dnia w spa zazdroszczę- i wszystkiego dobrego na urodziny:) Michalina jak wyjazd się udał? Ja nie pamiętam bym była w Sandomierzu, może za dziecka? Julka co słychać? A nasz czwartek udany, jak zwykle dużo zabawy . Zakupy udane, ale córka taka marudna się zrobiła- ta zła, nie ten kolor, nie ta długość-jaka modelka mi rośnie, 3 godziny mnie targała po sklepach :( Dziś ma zakończenie angielskiego, jest rozdanie dyplomów-idziemy. A jutro chcemy pojechać na wycieczkę rowerową jak będzie pogoda, a jak nie to będzie domowy :)
  20. My nic wielkiego nie planujemy, za tydzień urlop, to nawet pieniędzy szkoda. Dziś grill u teściów, pogoda fajna, a jutro z córką idę na zakupy-muszę jej sukienkę kupić na koniec szkoły, plus będzie na chrzest małej. A i byłam wczoraj pierwszy raz na zajęciach w fitness-clubie. Wzięłyśmy z siostrą pakiet 8 wejść w miesiącu, ale na czerwiec pani dała nam połówkę bo byśmy nie wykorzystały. Możemy ćwiczyć na sali przez 90 minut, albo iść na zajęcia-joga,.pilates, zumba itp przez godzinę. Dziś nie czuję nóg. Agata to od razu lżej jak się odezwałaś, już zaczęłam się niepokoić. Współczuję badań i niepewności, na szczęście wszystko w miarę dobrze się skończyło. Teraz wypocznij :) Maniu udanego wyjazdu. Drożdżowe z truskawkami=uwielbiam :) Nie jedziesz przez Bydgoszcz przypadkiem? Michalina też udanego wypadu, nawet parę godzin potrafi pożegnać rutynę, a o to przy dzieciach nie trudno. Julka a co u Ciebie ?
  21. Julka najważniejsze,żeby zdrowo się urodził maleńki :) Ignaś chyba nawet bardziej mi się podoba niż Jeremi -takie proste, piękne i klasyczne:) Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie. Michalina tak ma chyba większość małżeństw z małymi dziećmi, ale czasem trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i zarządzić jakieś zmiany. Zacząć od jakichś małych rzeczy, ot raz w tygodniu jemy razem kolacje we dwoje, idziemy na spacer, oglądamy film itp. Zaplanować czas dla siebie- może to mało spontaniczne, ale przy dzieciach inaczej się nie da :) Mój mąż jakiś wielki fan piłki nożnej nie jest, raczej taki odświętny,czyli na mundial się uaktywnia i każdy mecz niemal ogląda :) Ja czasem nawet spojrzę z ciekawością:) Maniu koniecznie idź do lekarza, ja się trochę namęczyłam z tymi babskimi problemami, więc radzę skonsultować to ze specjalistą. A wyjazd też lepszy chyba całą rodziną :) A mój weekend fajny, w sobotę byliśmy u siostry, ale zimno było, więc zamiast na działce byliśmy u niej w domu. A wczoraj było ładniej to po obiedzie u rodziców był spacer i najlepsze lody jakie jadłam w życiu :) Dziś jakoś tak burzowo się zrobiło, byłam na zakupach, suszarkę zostawiłam w ogródku, i wróciłam to wszytko mokre, cała praca na marne. a konfitury gotowe-czekam dziewczyny :)
  22. Witam przed weekendem :) Rzeczywiście pogoda zrobiła sobie chyba wolne i wyfrunęła do Turcji :) Dziś tak trochę pada, trochę nie. W każdym razie, zabrałam się za przetwory z truskawek, właśnie przygotowałam owoce, pójdę po córkę i zacznę smażyć konfitury. Jutro jedziemy do siostry na działkę, a w niedzielę do moich rodziców na obiad. I też już nie mogę doczekać się wakacji :) Michalina ciężka sprawa z tym sernikiem, rozumiem Ciebie świetnie- raz wyjdzie mi sernik krem, raz sernik wiór :) Miejsca na wakacje bardzo fajne. Ten portal siostra mi pokazała, korzystała z niego parę razy i teraz znalazłam to miejsce gdzie jedziemy. Na Twoim miejscu też bym drugą propozycję wybrała. Ponoć w Lublinie można się teraz zakochać. Maniu to udanych wakacji i samych pozytywnych wrażeń :) Ja nie znoszę się pakować, wolę wypakować torby ;) Agata co u Ciebie słychać? A jak nasza ciężarna mama się ma? Pozdrawiam
  23. Agata pomysł z konsultacją jak najbardziej trafiony. Lekarzem nie jestem, z kręgosłupem problemów jak na razie nie mam, ciężko coś doradzić. W każdym razie myślę,że skoro samych lekarzy zdziwiła Twoja forma to może warto poczekać z jakąś inwazyjną terapią i spokojnie dowiedzieć się więcej- w Polsce bym poszła do lekarzy i zobaczyła ich punkt widzenia. Trzymam kciuki za jak najbardziej korzystne rozstrzygnięcia i dużo sił. I pamiętaj o pozytywnym myśleniu. To najważniejsze. Michalina my jedziemy tutaj- http://www.wakacjezdzieckiem.pl/oferta/113.html Moja siostra będzie, więc szukaliśmy miejsca gdzie nie będzie problemów z niemowlakiem i będzie w miarę niedaleko by nie jechać za daleko. A tak mamy jezioro, jazdę konną, las. Dzieci się wyszaleją, a my odpoczniemy. Jedziemy 29 czerwca w niedzielę i będziemy do soboty. A potem z rodzicami pojadę w sierpniu do Giżycka. Myślę,że najlepsza dla Was byłaby agroturystyka. Zakopane odradzam- drogo, tłoczno, nie da się wypocząć maksymalnie, ciągły ścisk, kolejki itp. Maniu brioszki sprzedają w mojej piekarni, ale 2,5 za sztukę- mała bułeczka, więc nie kupuję. A jak można je zrobić w domu, to zdradź przepis :) Wypoczynek nad jeziorem- fajnie masz:) Julka współczuję trudów ciąży, niestety nie zawsze dla matki to czas tylko błogosławiony,ale już bliżej niż dalej:) A ja też korzystam z pogody, rano ogarniam dom, robię obiad, idę po Zosię do szkoły i robimy sobie 2-3 godzinny spacer. Dziś sąsiadka wpadnie na kawkę, więc już mi się pomidorówka gotuje, bo pewnie będą długie ploteczki w naszym mini ogródku :) Agata upały wielkie, tak słonecznie, tak pięknie,że aż szkoda w domu siedzieć. Naprawdę klimat iście jak z tropików:) pozdrawiam
  24. Witam dziewczęta na koniec weekendu :) Nasza wycieczka była udana, chociaż trochę zła byłam na męża, rano szwagier z rodziną wpadł, niby miał jakiś problem z autem i chciał się męża poradzić miało być 5 minut, wyszło ponad dwie godziny. Jak dojechaliśmy do Gniezna było po 13, więc w sumie byliśmy tam 4 godziny-ledwie co katedrę zwiedziliśmy, obiad, lody i tyle. No, ale ogólnie bardzo miło. I jak pięknie się zrobiło i słonecznie:) Wczoraj nie robiłam ciasta, teściowa zadzwoniła,że upiekła rogaliki kruche z truskawkami, pyszne były :) Maniu zaintrygowałaś mnie- jak zrobić racuchy z kaszy? Jakoś ją zmieliłaś na mąkę? Brzmi zdrowo, nie jadłam jeszcze kaszy jaglanej poza zamiennikiem kartofli do obiadu:) A jak urodziny, udały się? Michalina dzieci w ten sposób reagują na każdą zmianę w życiu, na każdą emocję. Myślę,że Twoja mama ma dużo racji. W końcu Ninka teraz rozumie coraz więcej i jakoś musi sobie z tym poradzić. A wiadomo jak się dziecko obudzi w ciemnym pokoju od razu czuje się niepewnie i się boi po prostu. A próbowałaś rytuału snu-wyciszenie od 17, kolacja-lekka, bez cukru bo potem dziecko gorzej śni, kąpiel, bajeczka i sen. I może zostawiaj lampkę delikatnie włączoną na noc. Widzicie wózkowych perypetii mamy sporo. Nie dziwię się Maniu Twojej mamie, synek a jeździł jak dziewczynka :) pozdrawiam Was serdecznie
  25. Agatka u mnie to wzięło się z życia po prostu :) Zosia jako pierwsza wnuczka w rodzinie była rozpieszczana, zabawki dawno przestały mieścić się w jej pokoju. Oczywiście każdy przynosił coś dla niej, a ona bawiła się parę godzin, maksymalnie parę dni i zabawka szła w kąt. Jak zobaczyłam ile to pieniędzy to aż mnie zmroziło. Więc zamieniliśmy zabawki na coś co jej się na pewno w życiu przyda. Wiadomo,ze dziecko potrzebuje zabawek i ma takie, ale teraz to ilość stosowna, jak lalka to jedna, jak gry to parę rodzajów, a nie kilkadziesiąt. A z angielskiego jest zachwycona, więc to był dobry wybór. Wiesz ja dorastałam w takich czasach,że zabawek nie było takich w sklepach, co się trafiło to było, więc u nas był zachwyt i takie trochę zachłyśnięcie się tym rodzajem zabawek, a potem pomyślałam,że córka rośnie, i powinna mieć coś więcej niż tysiąc barbie, które były dosłownie wszędzie:) Zdrówka życzę, i zazdroszczę służby zdrowia. A i jak Julka trzymam kciuki za pracę, warto próbować Agata, nie po tyle lat się uczyłaś by teraz siedzieć w domu. Mam nadzieję,że uda Ci się coś znaleźć w zawodzie. Mania to wspaniałe ciasto musi być, aż mi ślinka cieknie, adoptuję Ciebie :) A pogoda u mnie nijaka, ale teraz świeci słońce, i mam 23 stopnie, więc chyba idzie ładny weekend. Też lubię Gniezno, ale przez ostatnie lata rzadko gdzieś się ruszaliśmy... Julka jaki odjazdowy wózek, cena też kosmiczna:) Ale skoro wyszło Wam za darmo to jak najbardziej brać. Pamiętam,że my dostaliśmy od mojej cioci-chrzestnej. Jakiś taki okropny, wstyd mi było go oddać, a jeszcze większy wstyd z nim chodzić;) Ale poradziliśmy sobie tak,że Zosia zimowa i zimę w nim pochodziła-taki czołg nam się przydał, a już od kwietnia mała poszła do spacerówki, a wózek poszedł do innej rodziny, o dziwo im się podobał. Dziś wolałabym sama kupić, to też duża radość, a ja od początku wiedziałam,że dostanę. Ciocia apetyty podsycała, a jak doszło co do czego, to wózek okazał się niewypałem. Zosia z 2005 roku, a jej wóz był modny z 10 czy 15 lat wcześniej:) A ja czekam na mamę, jedziemy na działkę do siostry, ona będzie odpoczywać a my popracujemy. Ale ponoć w pakiecie jest ciasto, więc nie będzie źle. Jutro teściowie przychodzą na obiad, myślałam Agata o tym serniku :)
×