DamianW
Members-
Postów
144 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez DamianW
-
Może to jest związane z zarzucaniem żółci do żołądka. Kojarzę, że kardiolog mówił mi o tym, że takie skurcze mogą być wywołane przez 2 rzeczy. Mówił o refluksie samym w sobie i jeszcze o czymś. Dam znać jak będę po kolejnej wizycie u gastrologa.
-
Cieszy mnie tylko to, że ogólnie nie ma tragedii - mogło być wszystko, od wrzodów, po przekłuklinie, a kończąc na raku. Zastanawia mnie tylko co może wywoływać te skurcze i kłóciła. Stawiam, że albo ten stan zapalny, albo wżerki. Nie widzę innych opcji. Poza tym, ostatnio naprawdę to wszystko mi się ustabilizowała, leków nie brałem 2 tygodnie i skurcze prawie zniknęły - a jak coś czuję, to minimalnie. Teraz też dużo jeździłem autem, kilka tras po 200 km się trafiło i też było bezobjawowo. Wcześniej wystarczyło mi kilkanaście minut w aucie i już mnie coś łapało. Albo to pogoda, albo coś mi się podgoiło. W sumie u nas wszystkich trzech muszkieterów jest poprawa o tej samej porze. To mnie zastanawia.
-
Ogólnie zauważyłem, że z tylu języka mam rzeczywiście żółty nalot. Wiem, ze od refluksu jest nalot - to pewnie to. Co do wniosków to sam nic na razie nie chce wyciągać, w tygodniu umówię się z gastrologiem i niech to oceni. Podzielę się tutaj opinią gastrologa i leczeniem. Łukasz, jeśli miałeś w rodzinie raka przełyku (ciotka od strony któregoś rodzica), to powinieneś na to uważać, rak w genach może się powtarzać. U siebie mam stan zapalny A (czyli lekki), ale te stany się mogą pogłębiać do stanu B, C, D, a ostatecznie z takiego stanu może urodzić się rak. Powiem Ci tylko, że gdy tą sondą grzebał mi w żołądku itd, to raz odczułem ten jakby skurcz - podejrzewam, że przełyk od stanu zapalnego może być napuchnięty i wrażliwy (sonda go może podrażniła). A te wżerki to też są chyba gdzieś w okolicy przełyku. Może to się jakoś wiąże. Ciężko powiedzieć. Będę dalej się konsultował w gastrologiem. Sam nic nie wymyślę.
-
Też nie ma pojęcia - z tymi badaniami muszę teraz skoczyć do gastrologa i ustalić plan działania/leczenia. Tutaj tylko mi powiedzieli co mi jest i zalecili dalsze leczenie u swojego lekarza. W bonusie tylko dostałem informacje, żeby dalej brać leki, aby zaleczyć wżerki.
-
Łukasz, zapalenie przełyku. Test na HK był robiony podczas badania i jeszcze mieli dać znać w ciągu 120 minut jeśli coś by się zmieniło - ale nie dali, czyli wynik negatywny.
-
Dobra, po badaniu, wrzucam podsumowanie (załącznik). Badanie trwa 3 minuty, jest nieprzyjemne, ale krótkie. Wyglada na to, że mam zapalenie przełyku typu A w skali Los Angeles (czyli lekkie) plus zarzucanie żółciowe. Możliwe, że macie to samo zapalenie. Jeszcze jakieś 2 nadżerki mi znalazł ten badający lekarz. Mam brać leki IPP aż się rany zagoją. I z badaniem mam wrócić do swojego gastrologa i będziemy myśleć co dalej. Niedługo tez dostanę informacje czy mam Helicobacter pylori.
-
Właśnie siedzę w poczekalni przed badaniem. Dam znać jak było. Podobno albo będzie spokojnie, albo trauma - różnie ludzie opisują to „głębokie gardło”.
-
Jutro o 11:00 mam Gastroskopię, już potwierdzone.
-
Ja jeszcze czekam na potwierdzenie, czy jutro mam wizytę na gastroskopię - mieli oddzwonić, ale jeszcze tego nie zrobili. Coś mi się to nie podoba. Od dwóch tygodni nie biorę IPP i jest ok. W tym tygodniu praktycznie nie miałem żadnych objawów, a piłem piwko, jadłem co chciałem itd. Zastanawia mnie czemu tak jest. Gdzieś czytałem, że refluks nasila się sezonowo, najbardziej jesienią itd, może pogoda ma tutaj też coś do rzeczy. Dzisiaj się trochę ochłodziło, miałem jakieś lekkie objawy, ale nie było to żadnych skurczem - po prostu jakby skurcz chciał się pojawić, ale został zneutralizowany. Więc ogólnie ten tydzień był ekstra, w ogóle zapomniałem o objawach, a tabletek nie brałem żadnych.
-
Łukasz, tak, te skurcze mam wędrujące, ale głównie są w okolicy mostka. Czasem wyżej, ale u mnie najwyżej były może z 5 cm nad mostkiem - i raczej rzadko tam były. Najczęściej mam na wysokości mostka. Poza tym, w dzień mam bardzo mało skurczów, głównie są gdy idę spać lub gdy budzie się rano - pozycja leżąca. Mam ich niestety więcej niż jeden. Choć czasem nie mam w ogóle - gdy się pilnuje. Ostatnio przestałem się tak pilnować, lekko naginam dietę, dlatego tez mam więcej skurczów. No i IPP od tygodnia już nie biorę. Zauwazylem, ze nawet jak teraz mam jakieś skurcze, to są łagodniejsze.
-
Łukasz, a jak u Ciebie?
-
Mnie lekarz mówił, że na termin czeka się około miesiąca - to się sprawdziło w moim przypadku (Wrocław). PS I też dzwoniłem długo, chyba z godzinę mi to zajęło.
-
My Trzej Muszkieterowie (albo Reflukseterowie) w końcu musimy pokonać ten Refluks. @maurela a ten lek IPP z dawka 40 masz brać raz dziennie? I czy Tobie też lekarz zalecił odstawienie tego leku 2 tygodnie przed gastroskopią?
-
Maurela, dzięki za aktualizacje. Sam z ciekawości jutro spróbuję nospę. Wygląda na to, że bez gastroskopii dalej nie ruszymy z leczeniem.
-
Jak miną wam 2 tygodnie od zaprzestania przyjmowania IPP, to zróbcie sobie testy na bakterię Helicobacter pylori. Teściowa wczoraj wspomniała, ze jej sąsiadka miała jakieś boleści i skurcze, u niej była to właśnie ta bakteria. Ja ten test będę miał zrobiony podczas gastroskopii.
-
Ja w ubiegłym tygodniu ograniczyłem lekki IPP do jednej tabletki (zmiany minimalne). Od niedzieli już nie biorę IPP - jest trochę gorzej niż z lekami, ale głównie wieczorem i rano (w pozycji leżącej), mam wtedy częściej skurcze. Zauważyłem, że głównie są w okolicy mostka, a czasem trochę wyżej - tj, na środku klatki, ale przykładowo z 5 cm ponad mostkiem. @maurela koniecznie daj znać jak będziesz po lekarzu. ; )
-
Zjeżdżajcie z tym szeptanym marketingiem.
-
Łukasz, mleko ma w sobie bardzo dużo potasu (nawet więcej niż wapń) i sporo magnezu, jak wypiłeś litr wieczorem, to te badania masz przekłamane.
-
Będzie się pytać o zgagę, czy czujesz jakbyś coś miała w gardle, zapyta się też jak wyglada to co wydalasz (poobserwuj przed spotkaniem, będzie pytać o kolory itd), czy Cię brzuch boli, czy czujesz się lepiej na głodnego czy najedzona. Stawiam, ze skieruje Cie na gastroskopię, albo na badanie na bakterie HP. Zgadza się. Skurcze to tylko objaw. Pewnie nasza trójca ma to samo. Niedługo dowiemy się co to dokładnie jest.
-
Gdy występują te mocniejsze, to jakiś stres się pojawia, ale staram się to ignorować. To, czy się martwisz, czy nie, ostatecznie nic nie zmieni. Wiem tylko tyle, że skurcze Cię nie zabiją - może być jedynie nieprzyjemnie.
-
Nie mogę tego potwierdzić. Mój poziom stresu w ostatnich miesiącach jest minimalny i utrzymuje się na takim samym poziomie. Mocny stres miałem wcześniej, w ubiegłym roku. Mam wrażenie, że ostatnio skurcze zależały bardziej od pozycji i jedzenia. Na stojąco mam ich zdecydowanie mniej - tutaj niech przykładem będzie mój ostatni urlop (dużo ruchu itd). Choć trzeba powiedzieć, że stres wypłukuje elektrolity (magnez, potas), a braki magnezu powodują też skurcze w układzie pokarmowym. Możesz zrobić badania krwi i zobaczyć jaki masz poziom magnezu/potasu. Ja robiłem te badania w grudniu 2022 i wyniki były dobre.
-
Moje skurcze są głównie w okolicy mostka. Najczęściej tuż za/pod mostkiem. Czasem zdarzają się jakieś dziwne uczucia trochę wyżej w klatce, gdzieś po lewej stronie, ale bardzo rzadko. Nie miałem nigdy niczego wyżej w okolicy gardła.
-
Ok, mam już termin na gastroskopię - 3 czerwca. 2 tygodnie przed badaniem muszą być odstawione leki.
-
Poza tym - też wydaje mi się, że na głodnego objawy wracają. Opiszę sytuację wyjazdu na urlop. 1. Długa podróż, wyjeżdżam rano, po jakichś 2-3h jazdy pojawiają się skurcze, wypijam 0,5 litrową butelkę wody, skurcze się nasilają (a podobno szklanka wody ma obniżać kwasowość). W drodze zatrzymuje się z rodzinką na jedzenie, pierwsza lepsza restauracja, nie ma za bardzo nic zdrowego, biorę burgera z wołowiną (wyrzucam wszystko co niezdrowe, zostaje wołowina i bułka, przymykam oko na to, że smażona), zjadam obiad, wypijam szklankę ciepłej herbaty - objawy znikają, do miejsca jadę jeszcze jakieś 2-3h, objawów brak mimo niekorzystnej siedzącej pozycji.
-
U mnie niestety ciągle się pojawiają. Gdy podczas wyjazdu miałem ciągła aktywność fizyczną, to zniknęły na kilka dni (mimo średnio-zdrowej diety i alkoholu). W tej chwili zaczęła się praca (zdalnie w domu), więcej siedzenia i obijania się, skurcze pojawiają się codziennie (czasem lekkie, czasem mocniejsze). Zdałem sobie sprawę, że leki IPP brałem prawie 3 miesiące (tabletki 30 2x dziennie), sam zmniejszam dawkę do 1x dziennie i zapisze się jeszcze raz do jakiegoś gastrologa na pogadankę. Mam wrażenie, że po takim czasie IPP nie do końca mi pomaga - ale jak odstawię IPP całkowicie, to się dopiero dowiemy, czy mi coś pomagają. W ulotce leków jest napisane, że te leki raz dziennie można przyjmować długoterminowo (na pewno do 6 miesięcy). To co zauważyłem, to: - pozycja siedząca w aucie jest dla mnie niekorzystna, pojawiają się skurcze. - mocne objadanie się jest też niekorzystne (pojawiają się skurcze po czasie) Inne uwagi dotyczące przyjmowania IPP (jeden z lekarzy mówił mi, że można je brać jak się chce, ale chyba nie do końca tak jest): - podobno najlepiej brać je rano 30-60 minut przed jedzeniem. - po jedzeniu powinno się je brać w odstępie co najmniej 2h. Dzisiaj jeszcze ruszę temat gastroskopii. Muszę dopytać się o termin dokładny, jeden gastrolog polecił mi dobre miejsce we Wrocławiu, ale tam niestety jest długi czas oczekiwania.