Skocz do zawartości
kardiolo.pl

DamianW

Members
  • Postów

    177
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    26

Ostatnia wygrana DamianW w dniu 22 Października

Użytkownicy przyznają DamianW punkty reputacji!

Ostatnie wizyty

13 470 wyświetleń profilu

Osiągnięcia DamianW

28

Reputacja

  1. Z ciekawości sprawdziłem, miałem łącznie 3 pobudzenia i 2 pauzy RR (najdłuższa 2s), lekarz ogólnie powiedział, że to jest nic. Z tym holterem byłem jeszcze o u kilku kardiologów i uwag żadnych nie mieli. Jedna tylko podkreśliła, że jeśli coś dzieje się z sercem, to człowiek ma mroczki, osłabnięcia, omdlenia, brakuje mu powietrza przy wysiłku. Takich rzeczy u siebie nie stwierdziłem. Ten test SIBO chodzi mi po głowie. W sumie jak mam dużo gazów w dwunastnicy, to może i do żołądka się cofają i go rozpychają. Jeden gastrolog też mi powiedział, że jak mam refluks i ten niedomykający się przełyk (już nie pamiętam jak się to fachowo nazywa), to możliwe, że tutaj pojawiają się te skurcze/klucia/bóle, bo przy takiej nieszczelności jedno może wchodzić w drugie (chyba przełyk do żołądka). Ale to była tylko jakaś hipoteza. A jak tam teraz u Ciebie @M89?
  2. Pamiętam jak Łukasz pisał, że w pracy nic nie jadł od rana, na obiad zamówił dwa gołąbki z sosie pomidorowym, zjadł to i po chwili miał takie skurcze, że myślał, że umrze. Jak sobie przypominam moje najgorsze objawy, to też były właśnie po jakichś alkoholach/niezdrowym jedzeniu.
  3. @M89 no właśnie chodziło mi po głowie zapisanie się na holtera/pójście do lekarza, tylko jak mówię, złapało mnie to w weekend i puściło tak szybko, jak się pojawiło - po kilku godzinach. Już następnego dnia skurcze prawie zniknęły (były sporadyczne). Ale przyznam, że sposób i intensywność w jaki się to znów pojawiło, kompletnie mnie zaskoczyło. Ostatni tydzień ogólnie mam jakiś "brzuchowy". Ogólnie po tamtych bólach się ogarnąłem, jadłem grzecznie w tygodniu, ale w ubiegły weekend miałem wyjazd rodzinny (rodzice + teściowie), było trochę szaleństw i znów mnie męczy brzuch - lekko mnie jelita ciągną, czuję, że jest lekko napięty. Zdecydowanie "nadwyrężyłem" swój układ pokarmowy i muszę go do formy doprowadzić. Czasem odczuwam jakieś mikro-skurcze, ale bardzo rzadko i są delikatne. Już nawet nie wiem czy to skurcze, czy po prostu gazy mi buchają gdzieś blisko żołądka. Z tego co pamiętam z USG, to lekarze powtarzali, że w dwunastnicy miałem tyle gazów, że nawet nie widzieli za dobrze jej stanu. Czyli ja mam kupę gazów zaraz za żołądkiem.
  4. W ważnych uwag dodam tylko, że zanim rozpoczęły się te skurcze, to leżąc w łóżku poczułem jak mi się kwasy cofają. Kilka minut po tym zaczęły się skurcze. Później przy śniadaniu (jajecznica) też poczułem kwasy, ale takie naprawdę nieprzyjemne i bardzo, bardzo żrące. Wcześniej przez 3 dni jadłem jakieś niezbyt korzystne potrawy, tj. badzo dużo ogórków kiszonych (z pół słoika zjadłem) z kaszą i grzybami (jeden obiad), zalewajka z kiełbasą i grzybami leśnymi (drugi obiad), mieśo z fasolka i kukurydzą. Przez 3 dni praktycznie chodziłem z nabrzmiałym brzuchem i byłem strasznie zagazowany. Podejrzewam, że to może mieć związek z jedzeniem i doprowadzeniem się do jakiegoś dziwnego stanu. Jak już pisałem, po tych skurczach zaczeły się odwiedziny toalety (kilka razy), brzuch miałem nabrzmiały i obolały. Dopiero dzisiaj czuję taką wyraźną poprawę, ale też i zmęczenie.
  5. Ok, mały update. Wczoraj przez pół dnia bardzo mocno męczyły mnie skurcze. Rano to praktycznie co minutę jakiś był. Po południu, gdzieś w okolicy 14:00 przestały i tak już do dzisiaj. Jedyne co zauważyłem, to rano byłem kilka razy na kibelku, czułem opuchnięty brzuch, czułem jakby lekko obolałe jelita. Wieczorem było to samo, tj. kończąc dzień byłem mocno zmęczony, czułem dalej, że brzuch był opuchnięty i wywalony, mimo, że jadłem bardzo mało. Dzisiaj jest już w miarę ok (skurczów już nie mam, ale czuję się jakiś lekko zmęczony i zestresowany tymi wczorajszymi wariacjami), ale kurde nie wiem co to mogło być, że nagle mnie w ten sposób zebrały ostre dolegliwości, a potem sobie od tak minęły. Ostatnie miesiące były super spokojne, robiłem co chciałem, jadłem co chciałem, w żaden sposób to na mnie nie wpływało, a tu nagle taka niespodzianka. Wczoraj rano wziąłem Dexilant (IPP) i Nospę (rozkurczowe), ale tak naprawdę nic się nie zmieniało do 14-15 godziny. Nie wiem, czy to mi w jakiś sposób pomogło czy nie.
  6. Przypadkiem trafiłem na jakąś pracę naukową o wpływie refluksu na serce, wkleiłem link, ale jest w moderacji. Wrzucam tutaj tytuł badania: "Oesophageal acid exposure and altered neurocardiac function in patients with GERD and idiopathic cardiac dysrhythmias".
  7. Przypadkiem trafiłem na jakieś badanie gdzie wykazali, że refluks i poziom kwasów wpływał u ludzi na serce właśnie: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/16842463/ (w przypadku tych badań była to arytmia).
  8. Dzisiaj miałem specyficzny poranek. Ogólnie się nie wyspałem zbytnio, wczoraj było trochę winka i prze ostatnie 2 dni miałem takie dość “gazujące” potrawy. Rano ok 5-6 godziny poczułem zgagę, cofnęło mi się trochę kwasów. Później zacząłem odczuwać skurcze i pojawiały się co kilka minut - zdecydowałem, że zobaczyć czy wpływają na rytm serca. Ścisnąłem więc mocno tętnicę na ręce i czekałem na kolejny skurcz. I ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że podczas skurczy puls słabnie/jakby zanika. Przypomniały mi się słowa jednego kardiologa, że refluks może podrażniać nerw błędny, a nerw błędny może wywoływać różne reakcje na całym ciele, w tym na sercu. Na chwilę się zestresowałem, że to wpływa mi na puls, a jak się zestresowałem, to nagle zaczęły się skurcze i to bardzo częste… kilka na minutę. Ale po chwili się ogarnąłem i się uspokoiłem/odstresowałem, bo przecież nie pierwszy raz przez to przechodziłem. Z innych uwag - miałem napiety brzuch, zdecydowanie zagazowany. Myślę, że zdecydowanie od tego się zaczęło. To co mnie zdziwiło i trochę zestresowało chwilowo, to ten słabnący puls. Ostatecznie myślę, że to jednak wina czegoś więcej, bo czasem miałem tak, że po mocniejszym skurczu czułem jakieś jakby “prądy” i to niektóre nawet dochodziły do palców, tzn. przypominam sobie, że czasem miałem tak mocne “strzały”, że zaraz po nich aż czułem takie dziwne mrowienie w palcach. Zastanawiam się też o co chodzi z tym niknącym pulsem podczas skurczu. Ciekawe, to rzeczywiście nerw błędny aż tak działa, czy to może jakieś skurcze wewnątrz klatki które się uciskają tętnicę lub serce. Dzisiaj zdecydowanie mogę powiedzieć, że to jakiś wpływ na puls ma. I ciekawe jest to, że przez długi czas miałem minimalne objawy lub wcale, a dzisiaj nagle taki start ostry. Minęło już z 1,5 h i dalej pojawiają mi się co kilka-kilkanaście minut. Czuje też, że jelita mi pracują. Niezbyt miły powrót objawów u mnie nastał. Zobaczę czy to tylko jednorazowy “event” czy będzie mnie dłużej trzymać. Jestem jednak skłonny powiedzieć, że to ma związek z brzuchem i jelitami, bo zawsze jak miałem napięty i wywalony brzuch, to były najgorsze objawy. Dam później znać jak postępy. W tej chwili już się skurcze wygaszają.
  9. Też miałem jakieś dodatkowe skurcze, ale to była drobnica, lekarz mówił, że wszyscy tak mają, niektórzy setki podczas dnia.
  10. Ja notowałem godziny wystąpienia skurczów i poprosiłem lekarza, aby sprawdził czy coś tam było. Nic nie znalazł. Tez notuj godziny.
  11. @M89 ale gdyby to były dodatkowe pobudzenia serca, to nie miałbyś tego wykrytego podczas testu 24/48h z EKG? Wszyscy to robiliśmy zdaje się, nie było żadnych oznak.
  12. Dzisiaj miałem kilka objawów. Zauważyłem, że gdy robi się chłodno (jesień/zima), to mnie zaczyna czasem coś zbierać.
  13. Choć byłem jakiś czas temu chory i lekarz podejrzewał zapalenie płuc, zrobili mi RTG klatki, nic nie było widać, ale nie wiem czy cokolwiek byłoby do zobaczenia odnośnie naszej sprawy. Oprócz tego nic.
  14. @M89 ja na razie spokój, bo przez ostatnie miesiące objawy miałem minimalne lub żadne. Jak mnie coś zacznie męczyć, to wtedy coś podziałam. Teraz to pewnie ciężko byłoby cokolwiek wykryć.
  15. Miałem robione ostatnio (kilka miesięcy temu) USG brzucha i wykryli mi 2 kamienie (złogi). Lekarz powiedział, że jeśli po tłustym jedzeniu boli mnie pod prawym żebrem (oznaka blokowania woreczka przez kamienie), to trzeba będzie iść do lekarza, a jak nic nie jest, to można to zignorować. Jeden kamień pływał w woreczku, drugi był w szyjce. Pamiętam, na USG brzucha rok czy dwa lata temu nic nie znaleźli. Ciekaw czy te kamienie (złogi) czasem same nie potrafią też wypłynąć z woreczka, bo miałem okresy, gdzie mnie lekko kłuło tam (sporadycznie, rzadko), ale od miesięcy mam 0 objawów.
×