DamianW
Members-
Postów
163 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Osiągnięcia DamianW
23
Reputacja
-
Miałem robione ostatnio (kilka miesięcy temu) USG brzucha i wykryli mi 2 kamienie (złogi). Lekarz powiedział, że jeśli po tłustym jedzeniu boli mnie pod prawym żebrem (oznaka blokowania woreczka przez kamienie), to trzeba będzie iść do lekarza, a jak nic nie jest, to można to zignorować. Jeden kamień pływał w woreczku, drugi był w szyjce. Pamiętam, na USG brzucha rok czy dwa lata temu nic nie znaleźli. Ciekaw czy te kamienie (złogi) czasem same nie potrafią też wypłynąć z woreczka, bo miałem okresy, gdzie mnie lekko kłuło tam (sporadycznie, rzadko), ale od miesięcy mam 0 objawów.
-
@M89 choć muszę Ci zwrócić uwagę na Twój komentarz o oddychaniu. Miałem chwilowy okres, gdy czułem jakby lekkie duszności, tak jak opisujesz, takie niby lekko ciężkie oddychanie, męczenie się nim - wydedukowałem, że to może być coś z przeponą, może była "gnieciona". Jak spałem na jednym boku, to sie to nasilało, także uznałem, że to jest to. Miałem robione RTG klatki piersiowej i nic nie było widać, także na pewno nie było to nic z płucami.
-
Ostatnich kilka miesięcy minęło u mnie bez skurczów, albo z minimalnymi objawami, także potencjalne czynniki mi się trochę zatarły. U mnie ogólnie jak było źle, tj. miałem częste skurcze, to... skurcze były od wszystkiego i ciągle. A gdy było dobrze, czyli brak skurczów, to mogłem robić co chciałem i nic się nie działo... W okresach skurczów były pewne rzeczy, które je zawsze wywoływały intensywniej, np. słodycze działały bardzo szybko, tak samo jak piwko (a raczej gaz z piwka). Pamiętam też, że raz jesienią zjadłem sernik, wyszedłem od razu na spacer (było trochę chłodno) i nim nagle zaczęło mnie masakrycznie męczyć. Czułem wtedy też, że mnie zgazowało. Łukasz pisał, że jak był głodny i zjadł duża porcję gołąbków z sosem pomidorowym, to czuł, że zaraz chyba zjedzie, tak mocno go te skurcze łapały. Pamiętam też jedną podróż wakacyjną, gdzie podczas długiej jazdy autem (pozycja siedząca przez wiele godzin) męczyły mnie dość mocne skurcze, a przestały, dopiero jak zrobiłem przerwę na stacji, wyprostowałem się, zjadłem coś, napisałem sie ciepłej herbaty. Z moich ostatnich obserwacji wywnioskowałem, że to może mieć związek z gazami. Zauważyłem, że gdy czułem coś w stylu skurczów, to po jakiejś chwili/czasie czułem, jak gazy mi sie przemieszczają w jelitach. Wywnioskowałem sobie, że te gazy muszą się gdzieś produkować, później podczas przemieszczania się mogą rozpychać jelita itd, może podrażniają jakieś organy, a może po prostu to samo ich przemieszczanie się daje takie odczucia. Inne obserwacje mam takie, że one są jakby okresowe i bardziej mi sie nasilały, gdy przychodziły zimne okresy, a latem zawsze była poprawa - ale nie wiem czy to ma związek z temperaturą, czy nie. Czytałem tylko, że gdy jest zimno, to organy się potrafią kurczyć, może to ma jakiś związek dodatkowy, np. jak wychodzisz z ciepłego domu na zimny dwór itd. Ogólnie nie mam dobrych wieści, @M89, nie potrafię do końca sprecyzować co wywołuje skurcze. To jest zmienne. Gdybyśmy mogli to łatwo określić, to możliwe, że byśmy już byli wyleczeni.
-
No z tym sibo to dobry pomysł. Zaplanuję sobie to na następne badania, jak znów mi się pogorszy. Na razie mam spokój.
-
U mnie ostatnio ogólnie jest spokój (oprócz kilku dni gdy byłem chory/na antybiotykach). U siebie naprawdę podejrzewam coś z gazami, bo zauważyłem, że ostatnio po tych dziwnych objawach w klatce, później po małej przerwie czułem, jak gazy przemieszczają mi się w jelitach. Nie wiem czy to nie jest tak, że gdzieś nagle powstają gazy (żołądek czy okolice), to mnie rozpycha, drażni, a później te gazy idą dalej. Najgorsze objawy miałem zawsze po torcie ze śmietaną, wtedy też mi rozwalało mocno brzuch. To co ostatnio robiłem, to wybrałem 2 paczki probiotyków, aby mi się flora jelitowa ustabilizowała i jest po tym mi ok. Ale pamiętam jak raz wziąłem właśnie jakieś probiotyki i od nich mocno wywaliło mi brzuch, a potem miałem te nasze objawy. Przypomnę po raz X, że jeden z gastrologów mówił mi, że jeśli po jedzeniu lubi mi wywalać brzuch, to pewnie mam spierdzieloną florę, mówił coś o drożdżakach czy jakichś innych bakteriach, które produkują gazy czy robią inne niepotrzebne rzeczy.
-
@M89 delikatny nalot na języku też mam, ale to chyba standard przy refluksie, chyba, że się mylę. Ja byłem na USG brzucha niedawno, ogólnie wszystko w porządku, choć zapomniałem dodać wcześniej, że w woreczku żółciowym znaleźli mi 2 złogi/kamienie. Lekarz powiedział, że jeśli po jedzeniu tłustego jedzenia mnie nie boli, to można to olać. Jeśli boli, to wtedy operacja i wyciągnięcie tych złogów.
-
Ok, czyli po raz kolejny potwierdzamy, że to nie serce.
-
Spoko, dobrze robisz, trzeba wszystko weryfikować. Ja podczas Holtera akurat za dużo skurczów nie miałem, ale kilka średnich było i nic nie wykazało w badaniu. Daj znać po opinii lekarza.
-
Także życzę wesołych świąt wam wszystkim. Ja ostatnio trochę chorowałem, przez 13 dni brałem antybiotyki i po tych antybiotykach/lekach byłem przez kilka dni mocno zagazowany (wywalony brzuch) i wtedy mi powróciły objawy, ale to na kilka dni. Teraz znów ustały. U siebie podejrzewam, że to może być coś z wywalonym brzuchem/gazami.
-
Z tego co jeden lekarz mi mówił, to flora bakteryjna jest zależna od tego co jesz. Może przez moje trzymanie się diety flora się u mnie zmieniła i dlatego teraz nie mam tych męczących skurczów itd. Ale to badanie SIBO będę miał w pamięci. Jak te 2-3 lata temu męczyły mnie objawy, to też jak Ty biegałem po lekarzach, aż mnie to zmęczyło. Teraz z bieganiem poczekam aż wrócą objawy. Zauwazylem też, że wielu lekarzy jest jakby wypalonych i mają na nas wyjebane. Przychodzisz po pomoc, a Cię tylko kasują za wizytę i świecą oczami.
-
Tylko wiesz, aktualnie to ja jestem w dobrym okresie, także muszę chyba poczekać a mi się coś “spierdzieli” i zaczną się skurcze. w tej chwili ich brak, nawet jak sie najem cukierków itd.
-
No, ten test na SIBO to ciekawa opcja dla mnie. Ja zdecydowanie mam problem z gazami, miałem USG brzucha kilka dni temu i lekarz mówił, że nie mógł zobaczyć trzustki w pełni, bo było bardzo dużo gazów. W ciągu 2 lat miałem robione 3x USG brzucha i za każdym razem to samo, czyli bardzo dużo gazów. Pierwszy gastrolog mówił mi, że mogę mieć problem z florą bakteryjną.
-
Z poradami od AI trzeba uważać, choć potrafi dać dobre porady. Mnie gastrolog mówił, że nadmiar gazów to wina flory bakteryjnej właśnie. Teraz florę mam raczej polepszoną, bo już mnie tak nie gazuje, ani po cukierkach nie mam nagłych objawów. Ale tak jak wspomniałem, mam różne okresy i teraz jest ten dobry okres. Podczas ostatniego złego okresu zauważyłem, że czasem miałem coś podobnego do skurczy, a później czułem jak gazy mi się w jelitach ruszały. Zastanawiałem się, czy to nie czasem właśnie gdzieś w okolicy klatki nie ma tych podrażnień od tworzących się gazów, które sobie buchały, a później się przemieszczały. Kilka razy czułem coś w stylu ucisku, a po kilku chwilach czułem jak w jelitach przesuwają mi się gazy. Czytalem też o tym, że takie przysuwające się gazy rozpychają jelita, które dodatkowo gniotą inne narządy - i tak, o przeponie też było, nerwie błędnym itd. Nawet pamiętam jak jesienią przed wyjściem na spacer zjadłem sernik, a po tym jedzeniu nagle zaczęło mnie kłuć w klatce i to wielokrotnie - a po rzeczach na mleku czy śmietanie gazy lubią się tworzyć. I podczas tego spaceru męczyło mnie strasznie plus poczułem bardzo dużą ochotę na wizytę w toalecie, gazy jak najbardziej się pojawiały. z czasem zauważam różne prawidłowości. Mam coraz większe przekonanie, że u mnie jest to coś fizycznego związanego z podrażnianiem jakiegoś miejsca. Wiem też, że torty robione na prawdziwej śmietanie potrafiły dać mi bardzo dużo wrażeń - raz po takim torcie wywaliło mi bardzo brzuch (brzuch wysunął mi się do przodu kilka centymetrów), a potem miałem naprawdę ostre kłucia i bóle.
-
Zacznijmy od tego, że mam dobre okresy i złe okresy. W dobrym okresie mogę jeść niezdrowo i nie mam skurczów, albo są one minimalne. W złym okresie jest źle, nawet jak jest dieta - ale jak jem coś niezdrowego, to jest X-razy gorzej. Najbardziej dokuczają mi słodycze, zjem kilka słodkich cukierków typu "Michałek" i jestem pewien, że za kilka minut coś mnie "kopnie", albo poczuję się nieswojo przez chwilę. Tylko, ja mam wrażenie, że moje dolegliwości są wywoływane mechanicznie. Zauważyłem, że jazda autem (siedząca pozycja) po nierównościach wzmaga moje objawy. Gdy siedzę w samochodzie, gdy na dziurach moje organy się "kotłują", to wtedy zauważam, że coś tam zaczyna się dziać. Jeden lekarz, kardiolog, powiedział mi, że objawy które mam, mogą być spowodowane podrażnieniem nerwu błędnego. A nerw błędny jest właśnie bezpośrednio przy żołądku/przełyku/serca, łączy wiele organów. Zauważyłem też, że gdy zjem jakieś mocno gazujące rzeczy, które sprawiają, że mi brzuch wywala, to wtedy mam dużo większą szansę na objawy. Ja mam naprawdę bardzo duże podejrzenia, że u mnie te skurcze spowodowane są mechaniką, jakimś naciskiem na nerwy itd. Jak inaczej mam wytłumaczyć to, że pozycja siedząca działa na mnie gorzej, niż stojąca, czy jazda na rowerze. Tutaj na forum opisywałem raz wyjazd na wakacje. 1. Podczas wyjazdu jadę kupę kilometrów od Wrocławia do Władysławowa, 5-6h za kółkiem (mały dzieciak wydłużał trasę). Podczas kursu sporo męczących skurczów 2. Gdy dojechałem na miejsce, zaczęło się zwiedzanie, jazda na rowerach, ciagłe chodzenie i nagle jak ręką odjął, skurczy było bardzo mało, a jadłem nie do końca zdrowo.
-
Cześć @M89, w moim przypadku nigdy nie czułem się słabo - odczuwałem to tylko jako niekomfortowe skurcze/ściśnięcia o różnej intensywności. Od słabych, po kłujące i bolesne. One mnie głównie pobudzały i wywoływały jakiś rodzaj lęku (każdy skurcz był niekomfortowy, nie chciałem kolejnych), osłabienia nigdy nie czułem. Ale mogę Ci od razu powiedzieć, że w okresie tych skurczów to unikałem słodyczy i alkoholu, bo one potrafiły bardzo szybko wzmagać objawy. Teraz cieszę się okresem 0 objawów, ale wiem, że to się może zmienić. Trzymaj dietę, bo od tego dużo zależy. Ja raz miałem tak, że też mi objawy zeszły prawie do zera, później byłem na 3-dniowym wyjeździe rodzinnym, gdzie przez 3 dni balowałem (picie przez 3 dni), a po tym wyjeździe do siebie nie mogłem dojść przez kilka miesięcy, wróciły objawy, złe samopoczucie itd, wszystko przez 3 dni "zabawy" na wyrost. Alkohol i zła dieta to jest nasz wróg.