Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. W końcu chwila przerwy:) Wczoraj kolejna tura świątecznego gotowania, plus mycie okien. Dziś muszę iść na ryneczek zamówić mięsiwo, ale pogoda taka,że mnie to lekko przeraża. Zdrówka dla chorujących:) Co do teściowej prezentów to moja zawsze ma ciekawy pomysł, inną kwestią jest czy mi się to podoba czy nie,ale widać,że się stara i poświęca czas:) A Michalina w ręczniki to moja mama przez długi czas mnie zaopatrywała, na każdą rocznicę ślubu przez 6 lat, ekskluzywny zestaw ręczników:) Madziu trochę szkoda,że nie chcesz wrócić, moim zdaniem,szkoda Twojego życia na te lęki. Jesteś młodziutka, tyle szans przed Tobą, nie warto ich tracić, tylko dlatego,że będziesz musiała wcześniej wyjść z tramwaju. No to moja opinia, ja straciłam 3 lata i nikomu tego nie polecam. Dziś normalnie funkcjonuję w swojej okolicy, gdzieś dalej muszę z kimś jechać, autem i mąż pod rękę,wtedy mogę iść czy do dużego sklepu,czy do kina,wiem,że mam ograniczenia,ale w porównaniu z tym co było to niebo a ziemia. pozdrawiam:)
  2. U Was też tak zimno?Byłam na szybkich zakupach, naprawdę szybkich bo myślałam,że zamarznę... Wczoraj brat wpadł, a dziś teściowa,niby podpytać co chcę od niej pod choinkę,-trochę spokoju,ostatnio zalazła mi za skórę:) Fajnie dziewczyny,że jakoś się kręci u Was, oby święta tylko szybko przyszły,już nie mogę się doczekać:) Julia grzeszysz, takie pyszności, a ja jeszcze bez kolacji;) pozdrawiam
  3. Pula, przeszłaś psychoterapię i nie stwierdzono agorafobii? To znaczy miałaś objawy,ale podali jakąś inną przyczynę? Na Twoim miejscu znalazłabym sobie dobrego terapeutę i zaczęła jak najszybciej z tym walczyć. Miałam bardzo podobnie, do tego dochodziło serce-kołotało jak szalone, miałam wrażenie,że mogę zaczerpnąć powietrza, miałam skoki ciśnienia itp. Jeżeli chodzi o problemy z żołądkiem wydaje mi się,że możesz mieć zespół jelita drażliwego-jego przyczyną jest właśnie stres. Nasila się przy nerwicy-to znaczy denerwujesz się buntuje się żołądek, a Ty stresujesz się jeszcze bardziej,bo na pewno to coś poważnego itp. Jak uspokoisz emocje, powinno wszystko wrócić do normy,ale trzeba szybko działać. Wczorajsze urodziny były super, córa dostała tonę prezentów, tylko matka ledwo żywa.... Gratuluję Michalina,wspaniale,że chcesz wyjść z domu:) co tam dziewczyny u Was słychać?
  4. Torcik chyba się udał,córce się podoba, zażyczyła sobie tort Rafaello,to zrobiłam,ale tak pięknie jak na zdjęciach to mi nie wyszedł:) Teraz jeszcze sałatki zrobię i wsio gotowe,niech się dzieciaki pobawią. Dobrze,że rodzice wynajęli jej tę salę, bo najazdu 12 dzieciaczków bym nie przeżyła:) Oj Julia przykra wiadomość. Jeżeli to daleko,to racja trochę ciężko przyjechać, tym bardziej,że są dzieci.. Ja dopiero od niedawna jestem Michalina swobodna podczas zakupów, także gratuluję-i oby tak dalej:) Ależ Agatka pracowita jesteś:) pozdrawiam:)
  5. Madziu w terapii najważniejsze jest Twoje nastawienie-jeżeli Ty się zablokujesz to nieważne jak świetny psycholog Ci będzie pomagał, nic nie osiągniesz. Ale powiedz negatywnie nastawiłaś się do niej,czy do samej idei terapii? Wiesz to tak wygląda, ona/on pyta, a Ty odpowiadasz, bo na tym to polega, jeżeli nie podoba Ci się ta forma, no to cóż, nic na siłę, ale wtedy żaden terapeuta Ci nie pomoże. Musisz jej zaufać i pozwolić pytać. Wiesz każdy lęk ma jakąś przyczynę, to nie tak,że jednego dnia wstajesz i boisz się autobusu,czy jak jak miejsc gdzie są tłumy, te lęki są odzwierciedleniem tego co się dzieje w Twoim wnętrzu, póki tego nie opracujesz nie ruszysz dalej. Ja mam bardzo duże zaufanie do terapii, wiadomo prościej wziąć leki,ale to leczy doraźnie, same objawy,a sedno problemu dalej czeka by zaatakować. Także Madziu kochana młoda jesteś, masz tyle zajęć, planów i chęci życia, musisz spróbować, po sobie widzę-i pewnie dziewczyny to potwierdzą, nie warto tracić ani dnia na te lęki. A u nas wczoraj rajd-rodzice, teściowie. Każdy chciał by u niego zostać na obiedzie, zjeść deser i dać Zosi prezenty:) Najważniejsze,że ona zadowolona:) I jak Michalina impreza? Wiesz gdybym pracowała nie wiem jakby to wyglądało? Pewnie by mnie zwolnili? Ale najważniejsze,że myślisz pozytywnie, szybko dostałaś pomoc i niedługo będzie lepiej:) Julia wiesz,że ja gotuję podobnie, tylko coś nowego czy trudnego robię zgodnie z przepisem, a tak to nie potrafię podać proporcji, bo wszystko robię na oko,za każdym razem próbuję inaczej:) Oj Agata intensywny dzień miałaś:) I zawsze coś znajdziesz z pozytywnym przesłaniem:) Pozdrawiam,muszę piec tort, jutro Zosia ma swoją imprezę:)
  6. Wiesz Madziu ja już nie mam takich ataków jakie miałam, a miała straszne stany. Teraz mam raczej uczucie niepokoju,spięcie, czujność itp. Natomiast mam nadzieję,że te stany paniczne zniknęły, albo może ja już mniej przeżywam taką codzienną aktywność? no wiecie wyjście do np Biedronki, nie jest dla mnie problemem, idę,tam gdzie mogę dojść sama to idę. Jak coś dalej czekam na męża i jedziemy. Jakbym sama miała wsiąść w pociąg i jechać chyba bym nie dała rady jeszcze? Psycholog zapewne będzie Ciebie o objawy-kiedy się zaczęły,co się dzieje, itp. Najpierw musi Ciebie poznać i postawić diagnozę:) Niezły numer z tego Twojego męża Jula,oj ja bym była wściekła. A przepis brzmi pysznie:) u nas też na Mikołajki daje się małe podarki, córce książkę, dla męża mam kubek bo ostatnio stłukł,także nic wielkiego, i tak musiałabym kupić:)
  7. Witam dziewczęta:) A ja dziś spać nie mogłam, ponoć jakaś awaria była i nie mieliśmy ogrzewania. Mróz, a my bez ciepła... a ja król zmarzlaków, grzałam kuchenkę i do 2 siedziałam w kuchni narzekając na wszystko co się da,ale już kaloryfery zaczynają grzać, humor wraca:) Mi na Mikołajki mąż zawsze jakieś czekoladki daje, a na Święta z moją siostrą ustala, a ja wcześniej z nią, więc prezent dość trafiony się trafia:) No ja wolę zrobić sobie wcześniej, choć pamiętam jak parę lat temu uszka i pierogi lepiłam w Wigilię, a potem złość na rodzinie wyładowywałam,teraz mam spokój:) Muszę iść do optyka, bo córcia śrubkę z okularów wyjęła, nie wiem jak,ale nie ma jednego ucha,trzeba naprawić, a mnie czeka 10 minutowy spacer, oby udany:)
  8. A ja od rana pracowicie, z siostrą już uszka na święta lepiłyśmy:) Za tydzień pierogi i od razu będzie milej w okolicy Świąt jak mniej roboty:) U mnie też zimno, śnieżnie i gdybym nie musiała zaraz iść po córę do szkoły to bym nie wychodziła z domu. Okna już przystrojone świątecznie, tak jak Agata nie mogę doczekać się świąt:) pozdrawiam
  9. Witajcie:) Przykro mi Michalina, mam nadzieję,że dziś już Ci lepiej? Trudno żeby takie wiadomości nas nie zasmucały,więc to całkiem normalne, trzymaj się kochana:) super musiała być tak wycieczka Jula, skoro nawet dorosłym sprawia radość:) Może Michalina Madziu ma rację, busik mniejszy to i mnie ludzi, mi by chyba było łatwiej, to taka większa taksówka jakby, a tramwaj to tramwaj zawsze. Agata ale mi rozbudziłaś wyobraźnię, ale bym sobie na taki jarmark pojechała,oj nie wiesz jak bardzo:) Bardzo się cieszę,że miło spędziłaś czas i też przeganiasz te głupie myśli, najważniejsze to je spłoszyć,łatwo się mówi z perspektywy domu:) A ja wczoraj piekłam pierniki, Zosia ma urodziny, to znaczy miała,ale dziś do szkoły niesie dla dzieci,bo u nich jak ktoś ma urodziny to zawsze są życzenia, jakaś książeczka, i ciasteczka,no to robiłyśmy takie imienne dla każdego dziecka. A w sobotę mała ma salę wynajętą i będzie się bawić, no i rodzice wpadli dać jej prezent, także trochę wczoraj posiedzieli. No a dziś muszę iść do banku coś wyjaśnić, cóż po Waszych wyczynach muszę iść i dać radę:P) pozdrawiam
  10. Ależ się rozpisałyście dziewczęta:) No to rzeczywiście Jula dużo ludzi tam było,z jednej strony wciąż mnie to przeraża, ale z drugiej? Tak dawno nigdzie nie byłam, zupełnie jak inny człowiek, jakiś pustelnik. to jest właśnie najgorsze w tej chorobie,całą radość życia nam to zabiera,ale ja już sobie wezmę * przesłanie* do serca i wrócę do normalności:) Andrzejki? Córka sobie trochę powróżyła i tyle, mnie to nigdy nie bawiło,może dlatego,że nigdy nic mi się nie sprawdzało:) Magda Validol wciąż mam w torebce, w ogóle mam cały zestaw * antypanik*,aż mąż się ze mnie śmieje, bo zawsze targam swoje graty:) Ede witamy tu u nas, doskonale Ciebie rozumiemy,wszystkie przez to przechodziłyśmy, może teraz u mnie nie ma takich dni, o jakich mówisz,ale ja prawie 2 lata tak siedziałam,więc znam to aż za dobrze. W każdym razie spotkanie z tak cudownymi dziewczynami, które przechodzą to samo bardzo mi pomogło,w końcu one naprawdę mnie rozumieją:) Agata Ty masz teraz cudowny czas, bardzo Ci gratuluję, naprawdę jestem pod wrażeniem waszych postępów. Żałuję,że od początku nie wykryli co mi jest, a nie to serce, to ciśnienie, to astma. Po Was widać,że szybka psychoterapia daje super efekty, ja muszę nadrabiać stracony czas... Dziś chcę wyciągnąć męża na ryneczek, jakieś dekoracje na Święta mi się marzą, e tam już sobie zrobię klimat,w końcu pierwszy śnieg pada:)* pozdrawiam
  11. Jula gratuluję wyjścia, myślę jak Michalina jeżeli udaje się powstrzymać lęk i nie uciekać przed codziennością to jest właśnie stan jaki chcemy osiągnąć. Wiem,że ja bym się na to nie porwała, nie ten czas,ale Tobie serdecznie gratuluję i kochana najważniejsze,że Ci się podobało;) Własnie mi Michalina przypomniałaś o mikołajkach, u nas takie małe prezenty robimy, wymyśliłam,że córce będę 6 grudnia dawać zawsze książkę-tylko nie mam pomysłu;) No i myślę,że to super,że się odważyłaś wejść do dużego sklepu i spokojnie zrobić zakupy:) Madziu jesteś młodziutka, masz całe życie przed sobą-oby bez lęku, zapisuj się szybciutko do psychologa i zobaczysz jak Ci to pomoże. Im szybciej tym lepiej, ja trafiłam półtorej roku za późno i naprawdę nie warto się męczyć. I jak nasz podróżniczko Agatko zdrowie? wczoraj byłam z córcią na małych zakupach, dziś mam dentystę, stres jest ograniczony:)
  12. Cześć dziewczyny:) Wczoraj poszłam, jako tako dałam radę,wiecie dla mnie za nudno tam było i za długo, także w pewnym momencie już tylko nerwowo patrzyłam na zegarek i prosiłam by to się już skończyło;) Na szczęście z mężem już pogodzeni,jeden plus. Dziś pada, a muszę odebrać wyniki z przychodni za męża... Iść się nie chce. Julia cudownego koncertu-dasz radę, w końcu jak nie Ty, to ja się poddaję;) Brawo Michalina, oby jak najczęściej można było bez stresów wychodzić;) Też myślę,że neurolog to raczej od fizycznych objawów lekarz,ale może ja się nie znam za dokładnie,ważne,że skuteczny;) Zdrowiej tam Agata co byś miała siły na podróże.pozdrawiam Was dziewczęta.
  13. Macie rację,teściową nie będę się przejmować, czy raczej tym co sobie gada. Chociaż już 3 razy dzwoniła z przeprosinami;) A mąż niby rozumie moje zdenerwowanie,ale zawsze musi być u niego jakieś ale... No Agata brawo, świetne plany,super pomysł-trzymam kciuki by wszystko poszło po Twojej myśli:) Oj Julka sylwester w Wenecji jednak musiał być fajny-myślę jak Michalinka;) Chyba,że nie lubisz sylwestra, moja siostra ani razu go nie świętowała inaczej niż przed telewizorem :) No ja jak Michalinka raczej unikam autobusów, jak wsiadłam to jechałam ze 2-3 przystanki i to moja granica. Nie wiem czy to się kiedyś zmieni? A u mnie wczoraj ok, dziś mam spotkanie w sprawie remontu elewacji kamienicy,muszę iść do szkolnej świetlicy, chciałam by mąż poszedł on bardziej będzie wiedział o co chodzi,ale jeszcze trochę się na siebie gniewamy,więc cóż, jakaś okazja by się sprawdzić chociaż będzie:) pozdrawiam
  14. Agata gratuluję decyzji-na pewno będzie wspaniale;) Julia właśnie też z tym walczę, niby łatwo się mówi,ale po takim czasie domowego więzienia każda niewykorzystana okazja wywołuje dziwne poczucie winy.... Liczę,że to z czasem minie i tego Ci kochana życzę;) Michalina również gratuluję, to Twoje zwycięstwa nad lękiem i tego się trzymaj,tak dalej;) A u mnie kiepsko, wczoraj miałam pierwszą sprzeczkę z teściową. Zawsze było super,a wczoraj, eh szkoda gadać. Mąż ma do mnie pretensje, a to w zasadzie on zawinił. Także my obrażeni, miałam jechać dziś na zakupy z nim,ale pojechał do brata po pracy,teraz mi szwagierka napisała smsa,że coś tam remontują w aucie. no cóż, czasem słońce,czasem burze. Lecę na film, robię sobie wieczór relaksu. ;) pozdrawiam
  15. Widzisz Michalinka, terapia wymaga czasu,ale z każdym takim wyjściem i sukcesem będziesz nabierać pewności i ochoty na kolejne wyjścia. dla mnie też początkowo to był duży stres,ale dziś idę nawet z jakąś tam radością no i znalazłam super fryzjerkę bliżej mnie-jakiś plus;) I jak było na ślubie kochana? Wiesz Julia,że mam też tak samo, właśnie jak szłam centrum miasta, jak przeszłam zaczęłam się stresować,że przeszłam,ale to szybko mija;) Agata pewnie,że teraz człowiek ma więcej energii i chęci do wyjścia. Dziś poszłam na zakupy,ale niczego nie znalazłam, byłam co prawda tylko w 3 sklepach,czasu mało... teraz obejrzę Sherlocka-strasznie lubię ten serial,oglądam w oryginale, co by trochę języka sobie przypomnieć;) pozdrawiam
  16. Powiem Wam,że zła byłam na tym pokazie. Sala maleńka, dzieci z 4 różnych grup, rodziców pełno, duszno, stałam na korytarzu,bo tam miejsc zabrakło,a wiecie w wielkim ścisku to nie chciałam i zła jestem, że Zosi nie zobaczyłam,mąż też zresztą nie... Ale wszystko nagrane, Zosia zachwycona występem;) Michalinka każde dziecko inaczej to przechodzi, także możliwe,że młodsza córa trochę gorzej to znosi. Ważne,że już się lepiej czuje i pozwoli mamie iść na ten ślub. Na pewno dasz radę, Twoja psycholog ma rację;) Dziewczyny zdrowiejcie tam szybko ;) Na jutro umówiłam się z siostrą,chcę wstępnie sukienki na sylwestra obejrzeć. Także zbieram dziś siły;) pozdrawiam
  17. Lekki stres w domu się pojawił,ale dość lekki. Trochę większy przed wejściem, ale policzyłam do 10,weszłam i dałam radę;) Dziś miałam intensywny dzień,ale szłam główną ulicą miasta i jakoś tak miło mi się zrobiło. Choć jak wróciłam do domu zaczęłam się denerwować, pora szczytu,a ja w tłumie maszeruje;) Jak pamiętam córeczka Michalinki młodsza ma pół roczku, wiesz Agatka ona sama nie zje, nie ubierze się i nie zajmie sobą. Moja córka też miała okres,że non stop była do mnie przyklejona, jak miała parę miesięcy,nie wiem skąd to się brało,ale musiała spać nawet w naszym łóżku, czuć mnie blisko. wiadomo starszym dzieciom już można wytłumaczyć-pobaw się sam, ładnie się ubierz itp. Ale jak maleństwo ma zły humor, coś go boli, jest mu za gorąco,albo po prostu się nudzi to płacze. I tu Agatka żadne tłumaczenia nie pomogą,najgorzej nocą;) I jak Julia zdrowie? Teraz Agata narzeka, ja też trochę kicham. Muszę miodu zażyć do herbatki i witaminę C zaaplikować sobie, bo jutro córa ma pokaz gimnastyki,i muszę obejrzeć:) pozdrawiam, Ewuś odpocznij czasem od sprzątania:)
  18. Moja córka już w domku, zaraz będziemy lepić pierożki,jakoś się muszę odstresować przed wywiadówką. Wiecie, ciągle mam takie wrażenie,że się skompromituję przed innymi,i oni zobaczą,że mam jakieś lęki. .. Zdrowia julia:) U mnie dość chłodno,lekko szaro, ogólnie pogoda taka sobie. O, Agata koncert widzę to była potężna impreza;) No i jak Julia myślę jedź na narty;) My na ferie z córą nad morze chcemy jechać, ale to nic pewnego. Jeszcze czas jest na zastanowienie się. Gratuluję Michalina, ważne,że zaatakowałaś market i wygrałaś;) Lecę robić te pierogi, zawsze robię 3 razy więcej niż potrzeba,potem mrożę i mam w sam raz na dni bez weny do gotowania. Ale dziś roboty sporo:) A i Ewa naprawdę spora ta kwota, nie dziwię się,że chcesz iść do sądu.
  19. Ciekawy pomysł z tymi panelami w kuchni:) Ja mam gres,ale taki dość ciemny-w kolorze drewna i ludzie myślą,że to nawet panele. Ale minus, one są strasznie zimne, no i niestety jakoś moje mało trwałe na uszkodzenia, w paru miejscach mam takie rysy, a mają ledwie niecałe dwa lata. A płaciłam 79 zł za metr ;( moja córa 2 grudnia 7 lat skończy, niby rok różnicy, a tylko niecałe dwa miesiące;). No i Zosia też mała, drobniutka. Chciałam dać ją rok wcześniej do szkoły,ale ona z końca roku,więc bałam się,że jak tam pójdą dzieci rocznikowo starsze, to wyjdzie prawie dwa lata różnicy.... Michalinka moja córa do tej pory trzyma się maminej spódnicy, ma parę koleżanek,ale jak jestem z nią na placu zabaw, to bawi się tylko koło mnie,do obcych dzieci nie podejdzie. Bardzo jest wrażliwa,ale zaczyna się buntować. Jak ona chce tak ma być,i aby robić mi w sklepie awantury to nieśmiałość jej przechodzi;) Wiesz Jul mój mąż też znudzony bywa moimi wątpliwościami, problemami itp. Dobrze,że Wy jesteście, i jeszcze mam swojego psychologa. Z jednej strony rozumiem,że go to nuży,męczy itp.Ale kiedy mam problem chce mu o tym powiedzieć, a on przez 3 lata stracił zainteresowanie, tym bardziej odkąd mi lepiej. Więc rozmowę jak najbardziej polecam;) A dziś codzienność, jakieś zakupy,szkoła, i wywiadówka jutro. Lekka trema jest, ale muszę dać radę;)
  20. Michalina mam nadzieję,że urodziny córeczki się udały? Julka myślę zupełnie jak Ewa, taka rozmowa pozwoli Ci się lepiej poczuć, o ile ona oczywiście będzie miała odwagę do niej stanąć, a jak nie to jej problem. Co do zajęć Ewa sama propozycja jest bardzo miła, to pewnie wyróżnienie, ale wiadomo dzieci ważniejsze, Twoja córka chyba w wieku mojej Zosi-7 lat? No to jeszcze mamy potrzebuje, tym bardziej,że masz pracę już jedną... A my dziś nie byliśmy w tym kinie, męża połamało,no on to naprawdę już mi się sypie. Chciał wstać rano i dalej leży, tak go kręgosłup boli, wczoraj teściom meble przestawiał i są efekty. Byłam z córą na zakupach i tyle.... Jutro siostra wpadnie na ploteczki, już się cieszę;)
  21. Zacznę od tego,że przeżyłam,choć to dopiero początek leczenia tego zęba. Stres był ogromny, myślałam,że ucieknę,na szczęście znieczulenie zadziałało i jakoś dotrwałam do końca, choć na myśl o kolejnej wizycie mam nogi z waty. Dobrze,że to dentystka głównie dziecięca, ona już wie jak uspokoić człowieka;) Agata gratuluję podróży, też mam nadzieję,że spokojnie wróciłaś do domu. Naprawdę możesz być z siebie dumna;) Michalina pomysł z korepetycjami jest fajny, zawsze możesz wziąć tylko jednego ucznia i spokojnie wracać do spokoju ducha? A co do teściowych to powiem,początkowo była nieufna,mało okazało uczuć czy emocji,ale ta choroba moja bardzo nas zbliżyła,teraz traktuję ją chyba jak dobrą przyjaciółkę. Ewa cieszę się,że u Ciebie wszystko ok. Ostatnio nawet myślałam co u Ciebie słychać kochana;) Julia staram się nie mieć teraz za dużo damskich koleżanek, jak Ty podobnie często się zawodziłam, dziś wolę mieć dwie,ale takie co za mną w ogień pójdą, a i tak najbardziej na świecie ufam i lubię siostrę i bratową. Wiem,że to przykre,ale kochana nie pozwól by ktoś taki popsuł Ci nastrój. Naprawdę nie warto tracić czasu,energii i co najważniejsze zdrowia na takie znajomości. A dziś odpoczywam po dentyście, na wieczór brat się zapowiedział, obiecałam mu naleśniki to będzie co robić;)
  22. My już parę lat nigdzie nie wychodziliśmy, także jestem szczęśliwa,no,ale wiadomo lekko podenerwowana też. Na szczęście o Zosię już dwie babcie się biją;) Idziemy w sobotę na Skyfall, specjalnie czekałam aż tłumów już nie powinno być, tym bardziej,że idziemy na 13 ;) Jutro mam spotkanie z dentystą, nerwy są, ale cóż jak mówicie-po prostu trzeba iść, nie będę przecież cały czas jechać na tabletkach przeciwbólowych. A co Michalina porabiałaś przed urlopem? Ja od czasu do czasu coś tłumaczę, choć wolałabym robić coś więcej, wydatki coraz większe, a tylko mąż pracuje;( A jak Julia spotkanie z koleżanką, rozumiem,że owocne?:)
  23. Twój wyjazd Agata musiał być wprost cudowny. No i oczywiście wielkie gratulacje z powodu dobrego samopoczucia i wyrzucenia tych lęków z siebie:) Teraz to po prostu muszę bez narzekań iść do tego dentysty;) Wiesz Michalina z dziećmi to tak bywa, rano zdrowe, za godzinę już mocno chore, nie miej wyrzutów sumienia. Zdrowia dla małej. Julia co tam u Ciebie?;) A mąż mi wczoraj niespodziankę zrobił, kupił bilety do teatru na sylwestrowy pokaz! Mam nadzieję,że do tego czasu będę tak samo zachwycona jak wczoraj i z chęcią pójdę, by w nowy rok wejść bez lęków:)
  24. Oj był intensywny, za moją Zosią to już ciężko nadążyć.:) Ale wróciła z tych urodzin zachwycona i dostała pyszne ciasteczka z całymi fistaszkami, były takie pyszne,że zjadłam 5:( i przy 5 tak rozbolał mnie ząb,że nie daję rady. Nie dość,że ząb męczy,to jeszcze wizja wizyty u dentysty mnie przeraża. Kosmetyczka,fryzjer ok,bo to przyjemne,ale dentysta? Nie ucieknę ze sprzętem w buzi... Sama myśl o czwartkowej wizycie nakręca mi ból jeszcze bardziej:( Brawo Michalina, pamiętam jak pierwszy raz poszłam sama na zakupy,lęk szybko przeszedł,przyszła sama radość:) Julia nie ma to jak nocne rozmowy,szkoda,że dzieciaki nie chcą zaprogramować się na odpoczynek dla rodziców:) Wczoraj mieliśmy jechać do teściów,ale przez ten ząb daliśmy spokój,byłam z psem i będę siedzieć w domu... także pozdrawiam-dość słonecznie:)
  25. Mam tylko nadzieję,że Zocha chętnie będzie je nosić, na razie korzysta głównie w szkole , przy odrabianiu lekcji czy przy oglądaniu bajek. Byłam wczoraj w sklepie,ale też większego entuzjazmu, jak najszybciej chciałam być już w domu. Cały dzień chodziłam podenerwowana. Jula urzędy staram się omijać, w przyszłym tygodniu mam wizytę w banku,już muszę iść,ale muszę podejść sama i trochę mnie stres łapie, może to lepiej,że teraz niż na miejscu? No i nie przejmuj się mężem, ostatnio mieliście sporo stresów,nie warto dokładać sobie kolejnych. No Michalinka samo oglądanie ładnych ciuchów może poprawić nastrój:) A dziś Zosia ma gimnastykę, potem angielski, a na końcu urodziny koleżanki z angielskiego, także cały dzień trzeba ją odprowadzać:)
×