Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Wiadomo leki obojętne nie są i każdy musi mieć pewność co do ich stosowania. Jeżeli Lunatyczka czuje,że musi to weźmie,jeżeli zauważysz efekty po samej terapii to możesz na tym poprzestać. Ale wszystko musi się dziać w porozumieniu z kimś mądrzejszym niż my. Możemy mówić tylko o sobie. No i nici z moich planów. Wczoraj mama przyszła, kości ją bolały, i to okazało się początkiem choroby. Ja znów mam ból gardła, dreszcze i katar... Także siedzę w domu. Szkoda,bo córcia zaczęła ferie, dziś jedzie nocować u teściowej, lepiej tam niż u nas z zarazkami:( Teraz tyle tych chorób... A Wy jak dziewczyny się trzymacie?
  2. Witajcie:) Czasem starcza sama terapia, czasem trzeba połączyć terapię z farmakologią, nie ma reguły. Najważniejsze to robić by sobie nie zaszkodzić. Nie jesteśmy lekarzami,ani psychologami. Ja osobiście wolałabym zasięgnąć porady psychologa,i jak trzeba będzie włączyć leki. Tak jak Julka pisze, po coś są, ktoś je wymyślił by pomóc ludziom. Michalina to nas uspokoiłaś, zaczęłam się zastanawiać czy to normalne, ale skoro to nie jest objaw jakiejś obsesji to się cieszę:) Julka trzymam kciuki za ten pomysł, i jak wszystko ogarniesz to się nim podziel:) Też mam taką rutynę,szkoła-zakupy-szkoła. Muszę wychodzić i może to mnie uratowało? Gdybym nie musiała wychodzić pewnie ciężko byłoby mi się zmotywować. Zaraz moja mama wpadnie,wczoraj robiła placki ziemniaczane to się podzieli przy okazji ploteczek,a ja mam obiad z głowy :) A jutro idę do kosmetyczki,blisko,ciepło,w sam raz po chorobie odpocznę:)
  3. Ja uważam tak-psychiatra leczy nasze ciało,natomiast psycholog duszę. Są osoby, które bez leków nie potrafią funkcjonować, bo mają zburzenie, które można wyleczyć tylko i wyłącznie lekami. Na Twoim miejscu poradziłabym się jeszcze kogoś, może właśnie psychologa, czy jej zdaniem te objawy da się zwalczyć samą terapią, czy potrzebne jest wsparcie. Wiesz leki psychotropowe nie są obojętne jak tabletki na gardło. Wręcz przeciwnie, początkowo możesz mieć problemy ze snem, zawroty głowy, bóle głowy itp. Mówisz,że teraz masz okres sesji, dlatego to raczej nie ten moment na eksperymenty, no chyba,że na uczelnię w ogóle nie możesz dotrzeć,bo lęki Ci nie pozwalają. Jeżeli zaś dajesz radę, to ja bym poczekała to wizyty u psychologa:) Agata podziwiam, tyle zajęć, tyle wrażeń jednego dnia:) Michalina bardzo się cieszę,że się przełamujesz, tak dalej:) Julka no pewnie,że trzymam kciuki,bardzo dobry plan:) Dziś u córy jest wywiadówka, nie wiem chyba męża wyślę, on już dziś poszedł do pracy,ja jakoś nie mam siły, zatoki zajęte głowa boli, katar męczy... Może w sobotę dopiero gdzieś wyjdę... A już bym chciało iść na zakupy:)
  4. Witajcie dziewczyny:) Ja też poczytam to później, bardzo dużo postów, też dużo zapytań, a ja wciąż przeziębiona i wybaczcie,ale jak dla mej obolałej głowy to za dużo. Dużo tematów tam ciekawych poruszacie,ale taki pomysł,może piszmy troszkę mniej. Chodzi o to, by żadna informacja nam nie umknęła, by każdy mógł się odnieść, tymczasem jak jedna osoba pisze 5 wiadomości pod rząd uwierzcie, nie każdy ma czas czy nawet chęci czytać,a uważam,że każdy nasz niepokój powinien zostać wyjaśniony,a każde pytanie nie pozostawione bez odpowiedzi. To tylko sugestia, żeby było nam łatwiej sobie pomóc:) Karola, Julka już pisała,że każda nerwica skądś się bierze i właśnie terapia pomaga nam dotrzeć do sedna problemu, ja swój poznałam i z tym walczę. Zresztą na tym polega terapia, odkrywamy to co głęboko schowałyśmy.... Michalina masz rację, ja też mam wielki lęk przed oceną. Idę do sklepu i boję się- upuszczę słoik,i wszyscy się na mnie skupią. Trzeba z tym powalczyć:) U mnie też wiedzą ci co muszą. Jak raz zwierzyłam się koleżance,to nie mogła w to uwierzyć, parę dni się nie odzywała, sprawdzała co to za przypadłość i stara się mi pomóc, chociażby tak,że wyciąga mnie z domu,ale nie widzę sensu opowiadania o tym każdemu. Moja teściowa początkowo myślała,że przesadzam i jak Michalina mówi-wyjdź a będzie ci lepiej,gdzie tu problem? pozdrawiam
  5. Cześć:) Julka zdrówka kochana, ach te dzieciaki chorujące, moja znów pociąga nosem:( Lunatyczka zapisanie do psychologa popieram ;) Szkoda,że znów to dotyka młodą, ciekawą świata osobę. W ogóle ile osób na to cierpi, początkowo myślałam,że ja sama,bo nikogo nie znałam,a tu proszę, jest nas dużo, i warto by ludzie przestali nas oceniać jak leniwych. Agata ależ u Ciebie intensywnie, tak trzymaj:) Idę się położyć z książką, trzeba się wygrzać, pozdrawiam
  6. Witajcie:) Alis mam nadzieję,że nasze doświadczenia Ci pomogą, i bardzo fajnie,że mimo lęków robisz tyle rzeczy:) Ale jednak wizytę u psychologa Ci bardzo polecam. Egzaltacjo jakbym o sobie czytała:) Zamęczałam wszystkich wokół, a chyba jednak najbardziej samą siebie... Michalinka takie wahania to dość normalna rzecz, ważne,że nie usiadłaś z żalu w domu i nie schowałaś się w kącie a odważnie wyszłaś na zewnątrz, pomniejszasz lęki,super:) O właśnie Julka, trzeba wziąć się porządnie za siebie i zamiast wstecz patrzeć raźnie naprzód:) A ja dziś w domu,gardło boli,z nosa cieknie,nic się nie chce pozdrawiam
  7. Co do objawów Karola, to poza lękiem, głównie serce-kołatanie,niemożność wzięcia oddechu, bicie serca jak młotem itp. Dlatego początkowo byłam pewna,że to serce mi odmawia posłuszeństwa.Co miałam wyjść z domu to łapałam się za serce, i czekałam na zawał.... Tyle badań mi porobili, tyle leków zapisali,to nerwy. Mąż jakieś przeziębienie przyniósł, zimno mi, kicham jak szalona. Miałam do teściów na obiad jechać,ale posiedzimy w domu. Dziewczyny gratuluję Wam tych zakupów:) Agatka przejrzałam te rodzaje lęków, fajnie,prosto opisane. Gdybym wcześniej to wiedziała, to nie czekałam na wizytę u psychologa. U mnie to zaczęło się dawno, w tym roku będą 4 lata, ale dopiero od niecałych dwóch,wiem co mi jest. U mnie nerwica po prostu atakuje serce i stąd te objawy. Idziesz do sklepu, serce ci wali i myślisz,że tu zaraz padniesz na zawał,ale teraz powoli jest lepiej. pozdrawiam
  8. Karola gdzieś przeczytałam,że jeżeli ataki zdarzają się w tylko sytuacjach trudnych-to znaczy ktoś kto boi się pająków widzi pająka,ktoś boi się brudnych rąk i je ubrudził, albo jak my boi się tłumów i znajdzie się w nim to jest agora, można sobie z tym poradzić terapią. Ale jak napady paniczne zdarzają się z pozoru bezpiecznych sytuacjach to wtedy trzeba włączyć leki, bo to jest coś poważnego. Ja mogłam siedzieć w domu całe godziny,dni, tygodnie. Siedziałam sama i było ok. Ale perspektywa,że mam gdzieś wyjść, nawet po listy wywoływała lęk i on zdarzał się w domu,ale zawsze miał powód. Nie dziwię się,że atak w bezpiecznym domu Ciebie poruszył... Oby jak najwięcej takich małych przyjemności Michalina ;) Oj, Agata Ty to żyjesz bardzo aktywnie, teraz to nic Ciebie nie powstrzyma:) I jak tam Julka pogoda? Też myślę,że raczej to nie minie, ileż tu - na forum opowieści,że w trudnych momentach, po kilku,kilkunastu latach wraca. Także,już na zawsze trzeba dbać o swoje wnętrze i robić wszystko by najgorsze nie wróciło. A dziś idę z córą do szkoły językowej, mąż musi być rano w pracy, musimy same iść, nie będzie mi się chciało wracać, to tam sobie posiedzę:)
  9. Michalina i na Ciebie przyjdzie pora, a pomysł z kalendarzem na pewno Ciebie dodatkowo zmotywuje, codziennie wychodząc wracasz do normalności:) Karolina ja robiłam i robię tak samo, takie liczenie od tyłu ma sens, musisz się bardziej skupić na liczeniu, i na tym by się nie pomylić niż na lęku ;) Agata ja też byłam/jestem pod wrażeniem Juli, i też myślałam,ona lata a ja trzęsę się nad sobą. I to chyba jest tak Julka pisze, za bardzo trzęsłam się nad sobą, bałam się stanąć twarzą w twarz z problemem, teraz czuję się silniejsza:) A co do pracy, cóż dziś takie czasy,że nie każdy może robić to co, co czego się wyuczył. Trzymam kciuki za Ciebie Agata, wolontariat to wspaniała rzecz i najważniejsze,że Ty jesteś zadowolona. Julka myślę podobnie jak Ty. Czasu jaki spędziłam z córą za żadne luksusy bym nie zamieniła, to jedyny plus z agorki. Wcześniej za dużo pracowałam.... Dziś byłam w banku, duża kolejka, i owszem nie czułam się pewnie, ale wytrwałam, choć głowa mówiła wyjdź,ale się nie dałam, oj nie dam się :)
  10. Jakby ktoś czytał o tych podróżach, to by pomyślał,że zgłupiały z tą agorką:) Agata do Turcji lata, to w Gdańsku odpoczywa, Julka śmiga na koncerty i sobie jeździ na wczasy w góry, mi też się udało być 2 razy na wakacjach, może nie bardzo daleko,ale 300 km w jedną stronę. I chyba tak ma być, wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej,ale ważne,że idziemy do przodu:) Agata Twój Sylwester brzmi spokojnie, romantycznie, na pewno było fajnie:) Julka musiała być super zabawa, a córa widocznie lubi się zabawić ;) Ja po 1 poszłam spać, walka z samą sobą bywa wyczerpująca:) Za to dziś rzeczywistość, szkoła, mąż w pracy, a ja zrobiłam zakupy, obiad się gotuje, po córę skoczę niedługo i tak mi nudno samej. Ostatnie 2 tygodnie były fajne :) No my tu nie pracujemy za bardzo, ja mam plan,żeby w 2014 coś znaleźć, córa już będzie miała 9 lat, najwyższy czas,ale na razie nie sądzę bym dałabym radę. Muszę całkowicie wyjść na prostą, niepotrzebne mi kolejne rozczarowania. Wiesz Karolina ja walczę z tym już 3 rok, i pierwszy raz czuję,że teraz naprawdę zaczynam nabierać kontrolę nad swoim życiem, nie uciekam tylko staram się iść naprzód, a Jula i Agata to moje inspiracje by żyć normalnie:) pzodrawiam
  11. Witajcie w Nowym Roku:) Wczoraj cały dzień byłam to zmianę radosna, a raz zdenerwowana, bo przeczytałam,że wszystkie bilety wyprzedali, wizja pełnej sali mnie przeraziła. Zaraz po wejściu chciałam wyjść,ale okazało się,że mamy fajne miejsca,zaraz przy wyjściu. Do tego sala z jednej strony przestronna,a z drugiej nie była na jakąś sporą ilość ludzi. Także po 20 minutach przestałam się denerwować i naprawdę się dobrze bawiłam. Szkoda tylko,że przedstawienie skończyło się przed 24, potem dali lampkę szampana, złożyli życzenia i koniec, a było może 10 po północy... Dużo ludzi miało w restauracji rezerwację-w tym teatrze, no a my do domu grzecznie wróciliśmy w pół do 1 :) I jak Agatka w Gdańsku się podobało? Julka jak zabawa? Michalinko smutno,że taka rocznica Wam się zbliża, mam nadzieję,że czas naprawdę zagoi rany. pozdrawiam
  12. No cóż, stres jest,ale staram się nad nim panować ,muszę dać radę:) Jak Wam tego morza zazdroszczę-Julce,że ma na co dzień i Agacie wyjazdu,ja już dawno,oj nie byłam... Michalinka bardzo się cieszę,że się przełamujesz,fajnie,że od razu dostałaś pomoc, naprawdę żałuję,że nie trafiłam od razu do psychologa. Po Was widzę jakie to ważne, ile czasu straciłam.. Dziewczyny Udanego Sylwestra i aby Nowy Rok przyniósł same dobre rzeczy:)
  13. O Agata, gratuluję i zazdroszczę takiego wyjazdu:) Wezmę z Ciebie przykład i przestanę się martwić na zapas i Julia Twoją metodę wykorzystam:) W końcu mąż tyle mi pomagał, to ja raz mogę zacisnąć zęby , też zrobić mu przyjemność i przestać narzekać:) Byłam u kosmetyczki, zawsze umawiam się jak tylko otworzą, bo prawie nikogo nie ma:) Zaraz biorę córę i idziemy na mały spacer, i na zakupy. Robią z kuzynami u babci bal sylwestrowy i musimy troszkę dekoracji przygotować. Lubię ostatnio wychodzić, ale chciałabym zrobić coś dużego i to sama. Wiecie ja dobrze czuję się w swojej małej * dzielnicy*, gorzej jak mam iść gdzieś daleko i do tego sama... Pozdrawiam Was dziewczęta, i zdrówka Julka:)
  14. No i bardzo dobrze Michalina zrobiłaś, trzeba wychodzić:) Julia ja tam myślę,że to wielki sukces,że mimo takich drobnych niedogodności idziesz i robisz to co chcesz:) A dziś siostra wpadła, jadłyśmy resztki keksu, pożyczyła mi sukienkę na Sylwestra, jutro mam kosmetyczkę. A moja wyobraźnia podsuwa mi miliony myśli o klęsce. Siostra się ze mnie już śmiała,ale naprawdę zaczynam czuć lekki stres, czy dam radę w tym teatrze?.... Agatko co u Ciebie, co u reszty? pozdrawiam
  15. Michalinka dla mnie to też byłby koniec świata,ale może w przyszłym roku? Mam nadzieję,że w tym roku w końcu się z tym uporam-i tego też Wam życzę:) Szybko Święta mijają, tyle przygotowań, a tu po Wigilii,pierwszy dzień przeminął i jutro mąż do pracy idzie.... Poza jazdą autem do rodziców i teściów nigdzie nie wyszłam, dziś też jadę do brata męża, i tak mija. Jadę, owszem jak zwykle lekki stres jest czy spokojnie dojadę,ale mija szybko:) Julia a jak u Ciebie? Agata jak tam Święta? pozdrawiam Was i korzystajcie ze Świąt:)
  16. Dziewczyny chciałabym Wam życzyć Wesołych, Zdrowych i Radosnych Świąt.
  17. Fajnie Madziu,że widzisz poprawę, to tak właśnie idzie stopniowo. Wiesz ja zaczynałam od małych sklepów,a potem poszłam z mężem do większego, większego,aż weszłam do galerii handlowej. Także systematycznie do celu. Alis polecam Ci wizytę u psychologa, ja długo nie wiedziałam co mi jest,dlatego trafiłam tam za późno,ale to szybko da się unormować i ile szybko trafi się do specjalisty-patrz Julia,Agata czy Michalina. Dziewczyna szybko dostała pomoc to idzie naprzód:) Tobie życzę spokoju:) Michalinko zdrówka dla córeczek:) I jak choinka? I jak Julka przygotowania? Nie zatrać się w tej kuchni:) U mnie ostatnie rzeczy robię, jutro jadę do mamy, część rzeczy przewiozę, nie chcę przed samą Wigilią i prezenty przemycę. Wigilia u mamy, pierwszy dzień u teściów, a drugi u szwagrów. Także idziemy z wałówką w gości:)Ale jeszcze wpadnę przed Wigilią złożyć Wam życzenia:) A dziś byłam na zakupach, właśnie w markecie, owszem jadąc myślałam o tym co może się stać, ileż tam ludzi i niebezpieczeństw,ale jak pozwalam tym myślom spokojnie odejść, nie czepiam się ich, nie rozmyślam jak będzie jest dobrze, spokojnie zrobiłam zakupy ;)
  18. W końcu wolna chwila:) Mnie też mąż pociesza,że źle nie będzie, ale ja panikara pierwsza klasa:) Przykro Agata z tymi planami wyszło. Na pewno coś ciekawego znajdziesz. Czasem tak w życiu bywa,ale super,że masz energię i chęci dalej czegoś szukać:) Michalina oj tak, te wizyty dają super energię. już teraz rzadziej chodzę,ale jednak czekam na te wizyty,bo potem jest mi lepiej i lżej:) pozdrawiam Was dziewczyny, nie zamęczcie się tylko przygotowaniami :)
  19. Cześć dziewczyny. Oj dużo zajęć, a do tego mam bardzo zły humor. Wczoraj u męża w pracy było świąteczne spotkanie, i będą zwolnienia. Co prawda mój mąż jest bezpieczny,ale pracy więcej, a do tego mogą być niższe pensje. No a u nas tylko on pracuje. Przez 3 lata nie pracowałam,i boję się,że jakby co nie znajdę nic ciekawego,zresztą u mnie w regionie w szkolnictwie były duże zwolnienia, raczej nie mam co liczyć na pracę... Także trochę się martwię... Zgadzam się z dziewczynami co do tych ćwiczeń, to jedyna metoda-wychodzić i jeszcze raz wychodzić:) A zabiegana jestem,bo dziś muszę bigos zrobić, i mięsa zrobić... Eh, już mi się nie chce. Pozdrawiam
  20. Ależ dziewczęta się rozpisałyście:) Iza popieram to co Julia napisała. Nie jestem przeciwniczką leków,ale wiem,że one problemów nie rozwiążą. Oczywiście decyzja kochana należy do Ciebie,ale jako,że jesteś młodą osobą naprawdę polecałabym psychologa. Ten pomysł , która Julka podsunęła z Centrum pomocy rodzinie jest dobry. Znam osoby, które korzystały z takiej pomocy. Jeżeli powiesz,że nie stać Ciebie na normalną wizytę na pewno Ci pomogą, podpowiedzą co robić i dadzą wskazówki. My możemy Cię wesprzeć, dać oparcie itp. Ale nie postawimy tu diagnozy i nie pokierujemy Ciebie same ku zdrowiu. Musisz się skonsultować ze specjalistą. Bo tak jak Julka pisze, psycholog uczy sobie radzić z lękiem, a leki przecież nie spowodują,że Twoje życie będzie zawsze komfortowe i przyjemne. mi te sesje dużo dały i bardzo Cię namawiam na wizytę. Teraz michalinko wchodzisz i wychodzisz,ale z każdym wyjściem nabierasz pewności, zobaczysz,że niedługo będziesz szła dalej i dłużej:) Agata mąż rosołek Ci ugotował? O jejku, mój to łamaga kuchenna ;) Zdrowiej ładnie. A dziś mama wpadnie, posiedzi chwilę z Zosią, ja muszę z mężem podjechać do ginekologa, już przekładałam raz wizytę, teraz czas iść:) pozdrawiam
  21. Smutno się Izka czyta,że coraz młodsze osoby na to zapadają i nie mogą normalnie funkcjonować. Koniecznie polecam Ci wizytę u specjalisty,teraz może rzeczywiście będzie ciężko,ale możesz umówić się na po świętach, mi np pomogło samo umówienie się, jakoś uspokoiło,że ktoś mi pomoże. A na Twoje dolegliwości,to pewnie dostaniesz leki uspokajające. Nie jestem ekspertem,ale nerwy wyjątkowo negatywnie odbijają się na żołądku, stąd te nerwice żołądka. Także kochana najważniejsze znajdź dobrego specjalistę-poczytaj w internecie i staraj się wyjść, tylko przed dom. Ale regularnie, jeden raz, drugi, trzeci, aby nabrać pewności. Musisz poszerzać strefę bezpieczeństwa. Współczuję tych zatok, bardzo to bolesne... Obyś miała Agatko zdrowe święta:) Julia nie przejmuj się, ja też bywam wtedy nieobliczalna i nic mi się nie chce:) I jak Michalina wizyta? Moja gwiazda śpi, uparła się,że pójdzie w piątek na wigilię klasową, bo prezenty będą, i jest bardzo,ale to bardzo grzeczna:) A ja dziś za to w domu siedzę, popiorę zasłony. Nie lubię takich przerw w wychodzeniu, bo potem przeżywam nawet małe zakupy... pozdrawiam.
  22. Moja Zosia ma zapalenie gardła, od wczoraj narzekała na ból,lekka gorączka,a teraz kaszel. dostała syrop, wapno i witaminę C. No i panna ma dłuższe ferie, bardzo rozpacza, i marudzi,że musi leżeć, no,ale gorączka wróciła... Mnie też zaczyna gardło boleć.... Wezmę coś zapobiegawczo. Miała dziś siostra wpaść,ale odwołałam. Także zdrówka dla wszystkich, lecę rosołek zrobić,dobrze nam zrobi:) Michalinko kochana też tak miałam,ale zobaczysz z biegiem czasu złapiesz dystans:) pozdrawiam wszystkie serdecznie:)
  23. I jak tam weekend mija? Mam nadzieję,że zakupy jakie planowałyście się udały bez większych problemów:) U mnie ładnie,śnieg pada, córcia wystąpiła w przedstawieniu, dumny mąż nagrał, a mała gwiazda już dziadków na projekcję zaprosiła:) No,ale poza tą szkołą językową nigdzie nie byłam,męża na zakupy wysłałam,te ostatnie porządki nieźle mnie wymęczyły,muszę trochę zadbać o siebie,by święta nie stały się koszmarem:) pozdrawiam Was serdecznie
  24. Rozumiem Cię Agatka, ja prawie 3 lata mieszkałam za granicą, mąż w pracy, córa w przedszkolu, a ja sama z agorafobią... to było coś najgorszego w moim życiu,więc teraz wyjątkowo doceniam ten stan,że jestem blisko z rodziną, wiem,że mogę nie tylko rozmawiać z nimi przez telefon,ale i spotkać, pogadać, czy wyżalić. Tym gorszym nastrojem się nie przejmuj, każdy ma do tego prawo,a kobiety w pewnym momencie w miesiącu tym bardziej:) Oj Jula mi tak sąsiad remontował w wakacje, myślałam,że wyjdę z siebie... Michalina gratuluję zakupów, i trzymam kciuki za jutrzejsze:) Madziu miłego wieczoru-oby bez lęków. A do mnie bratowa wpadła,ja wypadłam tylko na małe zakupy. Jutro w szkole językowej córki taka wigilia, muszę z nim iść, ale już mi się nie chciało nic piec,więc kupiłam ciastka korzenne,bo impreza składkowa:) pozdrawiam
  25. To ja też Jula skorzystam z porad, bo mam piękne foremki,ale jakoś mi pierwsze nie wyszły,i zaprzestałam pieczenia, teraz wiem co zrobiłam źle:) Pula Julka jest z Trójmiasta,może ona coś doradzi? Agata mam tak samo, często to się pojawia, większość razy robię to co na mam ochotę czy muszę zrobić, choć zdarza się i gorszy dzień, kiedy wolę siedzieć w domu,mi psycholog powtarzała,że nic na siłę, więc czasem odpuszczam,ale to są już incydenty-na szczęście:) I jak Michalina zakupy? A ja dziś znów akcję Święta uskuteczniałam,jestem już zmęczona i jutro robię sobie wolne, umówiłam się z bratową na kawkę :) pozdrawiam
×