Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Isia jak akceptujesz swój stan to nie zastanawiasz się co będzie jak tu upadnę, jak się potknę i stracę równowagę. Dzięki temu nie tworzysz tego koła lęku-zaczynasz się bać jeszcze przed wyjściem z domu, nawołujesz lęk,on przychodzi a Ty zostajesz w domu,bo przecież źle się czułaś. Pamiętam dwa fajne zdania jakie Julka napisała-nawet jak się przewrócimy na ulicy to nic się nie stanie, bo przecież nie jesteśmy tak ważne by ktoś jutro o tym pamiętał. Racja, jak dziecko upadnie na rowerze to chyba przez pół roku sąsiedzi nie omawiają tego podczas każdego obiadu,ludzie przejdą obok i zapomną. I drugie zdanie- upaść można wszędzie, co to za różnica gdzie. Wychodzi na to Isia,że nigdzie nie jest bezpiecznie,ale ludzie nie chowają się przecież w schronach z prywatnym lekarzem przy sobie. kochana najważniejsze jest to by powiedzieć sobie-mam problem, akceptuję moje zachowanie bo to objaw choroby. To jest choroba jak każda inna, to są jej objawy, i jak przestaniesz się zadręczać opinią innych i tym co kto sobie o mnie pomyśli, i wstydzić się jej ruszysz do przodu. Michalina niejeden rodzic by spanikował w takiej chwili, przecież to małe dziecko, Ty sama, i różne emocje są zupełnie naturalne, nie każdy by zachował zimną krew i zawiózł dziecko do lekarza. Zdrówka dla małej:) Julka mam nadzieję,że zdrowie Wam wróci. Szkoda,że całą rodziną musicie się męczyć...Aniu jestem pod wrażeniem Twojego eksperymentu, ruszasz jak burza:) Agatka ja także noga z komputera, nie wiem jak Ci pomóc. Też Agata słyszałam,że krwawnik zmniejsza bolesność i samą dokuczliwość miesiączki, to trzeba brać regularnie na tydzień przed. Mam nadzieję,że by Tobie pomogło. Madziu intensywnie u Ciebie, pewnie zbierasz siły przed obroną? A ja wczoraj poszłam na zakupy, ale jakaś taka słaba jestem, cóż na starość odporność mi strasznie się pogorszyła. Dziś muszę odebrać córę ze szkoły i iść z nią zapisać się do ortopedy...
  2. Witam;) Julka my bierzemy Sambucol, on od trzeciego roku życia, więc synkowi byś mogła podać, ale córeczce jeszcze nie, chyba,że mają jakąś wersję dla maluchów. Nam pomógł;) Dobrze Agatka,że odpoczywasz, w takie dni lepszy jest spokój, niż jakieś wielkie plany ;) Aniu cieszę się, że czujesz poprawę. Naprawdę, dobrze, że tak szybko się za to zabrałaś i czujesz efekty. Marta pomyśl-gorzej się poczułam,ale wróciłam do domu, doświadczyłaś gorszego samopoczucia, byłaś sama na zewnątrz,ale dałaś radę. Teraz możesz sobie powiedzieć-dałam radę, dam i następnym razem, jeżeli coś się wydarzy. Isia jak walczyć? Psycholog i terapia to podstawa. Ważna jest też akceptacja, nie uciekanie przed lękiem, tylko akceptowanie tego co się z nami dzieje, nie zadręczanie się. Danie sobie czasu i stopniowe kroki do przodu. ja jeszcze w domu, jutro już wyjdę, ale dziś jeszcze taka słaba dziwnie jestem, ale w porównaniu z weekendem jest niebo a ziemia;)
  3. Marta ja polecam psychologa, wiesz tam gdzie ja chodziłam to mi terapeutka powiedziała-że jak będzie wiedziała,że potrzebne mi leki wyśle mnie do psychiatry, natomiast nasze schorzenie nie jest chorobą psychiczną czy jakimś takim zaburzeniem, które da się wyleczyć lekami, tutaj konieczna jest praca pacjenta z psychologiem. Owszem, czasem trzeba wesprzeć się lekami, jest to niezbędne, ale podstawowa forma to terapia, bo uczymy się nie jak unikać lęku, tylko jak sobie z nim radzić. Także ja uważam,że terapia plus znalezienie dobrego terapeuty-wrażliwy,ciepły,budzący zaufanie to podstawowa kwestia. Dobrze Nukusia,że próbujesz, nie zamykasz się w domu. W końcu my boimy się nieznajomego, im więcej oswajamy tego świata, tym mniej nas to *rusza*. Wyjścia na nowo są normalnością. Michalinka super,że już zdrowie wróciło:) Mam nadzieję,że u Julii też już lepiej? Aniu bardzo się cieszę,że tak dobrze sobie poradziłaś, i jeszcze miałaś przygody po drodze, a mimo to poszłaś na ślub, nie wpadłaś w jakieś stany lękowe, zwyciężyłaś lęk, brawo. Widać różnicę, jeszcze dwa tygodnie temu, nie chciałaś wyjść z domu, a teraz odzyskujesz na nowo siłę do działania. A u mnie lepiej, córa jutro zostanie w domu jeszcze, ją chyba najmniej wzięło, już wczoraj ogłosiła,że idzie dziś do szkoły, i jaka smutna,że została w domu. Mąż jutro do pracy pomyka, szybko mu przeszło, ja też jakoś się ogarniam, chociaż najmocniej mnie wzięło z naszej trójki. Ale widocznie to taki szybki wirus.
  4. A ja Michalina mogę przybić Ci piątkę, jestem, w zasadzie rodzinnie jesteśmy super przeziębieni, w ogóle z domu dziś nie wyszliśmy, dobrze,że mąż wczoraj wieczorem zrobił większe zakupy, nagotowałam rosołu, lenimy się i walczymy z bólem gardła, katarem i kaszlem. moja siostra też rodzinnie chora, więc pewnie nas na tym spacerze mokrym wzięło. Wybaczcie, że nie piszę za dużo,ale głowa mnie boli, no,ale musiałam wpaść, poczytać jak sobie radzicie. Widzę,że każda idzie do przodu ;) pozdrawiam i dużo zdrówka wszystkim
  5. Julka właśnie córa jak na razie ok, tylko ja taka jakaś jakby mnie coś brało, głowa boli, gardło zaczyna boleć i strasznie mi zimno. Wczoraj byłam u siostry , pogoda nieciekawa, ale nie padało to poszłyśmy na spacer, i nagle wielki deszcz, cała zmokłam, także dziś siedzę w domu, i tak brzydka pogoda. Gratuluję Ci tej jazdy,ja właśnie boję się ataku za kierownicą, stąd nie prowadzę auta, a Ty robisz to z taką lekkością, szalenie Ci gratuluję;) Marta teraz sporo zmian w pogodzie, może właśnie ciśnienie, niewyspanie, w każdym razie poradziłaś sobie i to jest najważniejsze:) pokój na pewno teraz wygląda pięknie;0 Michalinka dużo zdrówka. Agata u Ciebie jak u Julki zawsze bardzo aktywnie, i tak normalnie, brawo ;) Aniu kochana co u Ciebie, pewnie przy remoncie macie mnóstwo pracy? Madziu a u Ciebie co słychać? pozdrawiam
  6. U mnie ładna pogoda, a jak tam u Was? Właśnie wróciłam z pieskiem z zakupów i ze spaceru, zabieram się za obiad, bo dziś Zosia zaprosiła koleżankę i mam specjalnie zamówienie. Niedziela nam spokojnie upłynęła, byliśmy z moimi rodzicami u teściów, pogoda ładna, więc korzystaliśmy. A wczoraj po szkole Zosi byliśmy u mojej siostry, także póki jest słońce to wychodzimy. Julka ja się nawet nie dziwię,że Ty ciągle w ruchu. A co do jazdy to ogarnięcie się na mieście-tak to nazwę, to jest trudne, ale tutaj potrzebna jest właśnie praktyka, pojeździsz i na pewno będziesz się czuła pewnie. Trzymam kciuki;) Madziu cieszę się,że spotkanie się udało, i jazda też była udana;) I jak Marta już po malowaniu? Aniu kobiecy organizm ma swoje gorsze chwile i trzeba się z tym po prostu pogodzić. Myślę,że ta obserwacja jest świetnym pomysłem, może nie warto się stresować bo to nie powrót paniki-te objawy, tylko silny PMS. Wtedy jak Julka radzi zaleca się spokój, i co najważniejsze, to naturalne sprawy, i nawet całkiem zdrowa kobieta przed okresem może mieć nawet te myśli samobójcze. moja mama na przykład dwa dni przed miesiączką nie mogła chodzić do szkoły,miała tak silne bóle, jeść nie mogła i mdlała. Urodziła mnie i przeszło. Ale warto to zbadać. Michalinko zdrówka. Agata jak z tym wolontariatem, bo my tu dzielnie trzymamy kciuki;)
  7. Witam, piękna pogoda nam się zrobiła ;) A ja dziś już w rytm wpadłam, rynek,angielski córci, potem gimnastyka, znów jakieś drobne zakupy i do domu, tak nam mija ta sobota. Coś spać nie mogłam i teraz głowa boli,mąż weźmie Zosię po obiedzie na rower, to ja rozłożę się z książką i meliską do poduszki. Aniu współczuję Ci tych wszystkich dolegliwości, ale jakoś tak czuję, że dasz radę, przejdziesz przez ten okres i ta terapia przyniesie Tobie ulgę. Ważne,że już po jednej wizycie czujesz różnicę;) Michalina cieszę się,że wyjazd się udał, i napełnił dobrym humorem;) Marta gratuluję, alkohol tylko nasila lęki na dłuższą metę. Miłego malowania;) Julka ja zawsze poluję na takie kursy co by na ludzi nie tracić, a Ty tak na luzie do wszystkiego podchodzisz,tu jedziesz, tam też dojedziesz super;) Kasiulka też gratuluję tych odwiedzin w szpitalu, w ogóle szpital nie jest zbyt przyjemnym miejscem, a Ty poszłaś i pokonałaś lęk;) Agata myślę,że ten wolontariat jest świetnym pomysłem i mocno trzymam kciuki-im więcej zajęć tym mniej czasu na gorsze myśli. Madziu takie myślenie jest właśnie piękne i pokazuje,że zdrowiejemy;) Już mi zapiekanka pachnie, muszę obiad podać, pozdrawiam;)
  8. Córcia w szkole, pogoda piękna, wróciłam z zakupów, kawka i chwila dla mnie;) Aniu ja łączyłam bycie mamą i pracę, musiałam z niej zrezygnować przez chorobę, a miałam gorszą sytuację bo przecież mamy z mężem dziecko i musimy my zapewnić odpowiednie warunki, także z ręką na sercu mogę Ci powiedzieć,to,że straci się pracę w żadnym razie nie jest największą życiową tragedią. Też rozwijałam się, jestem pewna,że miałam większe doświadczenie niż Ty, więcej lat przepracowanych i więcej do stracenia, ale uwierz mi życie nie zawsze jest takie jakim sobie je wymarzymy. Straciłam pracę, żyłam w nerwicy, i prowadziłam dom, a każde wyjście było piekłem. I jak Julka mówi,moja córcia musiała rano iść do przedszkola i żadne moje dolegliwości jej, ani pań z przedszkola nie obchodziły. Taka prawda. masz lepiej-masz zwolnienia, urlopy, i pensję, która pozwala Ci chodzić na terapię. To tak jak dziewczyny piszą, musisz w siebie zainwestować i postawić siebie na pierwszym miejscu, bo nie ważne co w życiu robimy żeby się z tego cieszyć i wyciągać satysfakcję trzeba być zdrowym. Musisz mieć jakieś hobby, pasje, więcej czasu spędzać ze znajomymi, by praca oddaliła się od Ciebie. Nie chodzi byś ją rzuciła, ale Twoja postawa na pewno nie jest prawidłowa. to myślenie trzeba zmienić i na pewno psycholog Ci pomoże. Koniecznie daj znać po wizycie jak było. Michalina mam nadzieję,że wycieczka się udała, z takim nastawieniem musiała być super:) Julka uwielbiam czytać o tym co robisz, to naprawdę dodaje energii i nam;) Agata ja miałam tak samo, z tym,że ja czekałam na męża, aż wróci. Aż mąż wyjechał i pomyślałam-to co nie umyję się przez 3 dni, bo go nie ma w pobliżu? I zaczęłam się sama z siebie śmiać;) A u mnie wczoraj dużo się działo, Zosia miała koleżankę w odwiedziny,poszłyśmy do parku, do kawiarni, wieczorem jeszcze z mężem do Reala pojechaliśmy na zakupy. Czekam na bratową, mamy po sklepach pochodzić ;)
  9. Aniu decyzja o pójściu do psychologa jest najlepszą z możliwych. Jestem pewna,że jak teraz dasz sobie więcej czasu, pogodzisz się z nerwicą i trochę sobie odpuścisz-nie wstydź się tego co Ciebie spotyka. Najważniejsza jesteś Ty, a nie opinia innych. Może weź swojego chłopaka na wizytę, niech psycholog mu doradzi jak ma się zachowywać względem Ciebie, tak byś przestała obwiniać siebie o chorobę. Michalinka goście nie odpuszczają, ale teraz pogoda piękna, możesz z nimi dużo spacerować:) Kasiulka a powiedz leczysz się teraz? Chodzisz na terapię? Terapia to naprawdę jedyne źródło zdrowia i spokoju. Mam nadzieję,że znajdziesz u nas wsparcie i motywację do walki. Madziu gratuluję jazd tramwajem-mam nadzieję,że już oswoiłaś je na stałe;) Agatka przepis to ja też zamierzam podkraść i umilić sobie życie pyszną zupką ;) Szkoda,że z tym przedszkolem Ci nie po drodze, ale masz rację kurs i nauka języka najważniejsza. A Julka powiedz te placki to robisz normalnie jak ziemniaczane, tyle,że z cukinii? Trzymam kciuki za powrót za kółko, może ja też się w końcu odważę? Zaraz muszę iść po córcię do szkoły. Co u mnie? Zaczęłam współpracę z tym biurem tłumaczeń, na razie dostałam jedno, maleństwo,ale zawsze coś. Byłam u lekarza z rana, poszłam sama, stałam w ogromnej kolejce, i powiem Wam,że czułam się w pełni spokojna ;) Dziś chcę z córcią iść do parku, a potem mąż obiecał naleśniki w ulubionej knajpce;)
  10. U mnie też chłodno,niezbyt ładnie... Już po rozpoczęciu roku, myślałam,że jakiś spacer będzie,lody na osłodę dla Zośki,ale zimno,brzydko. Czekam na siostrę, wpadnie z dziećmi. Weekend minął przyjemnie,grill,śpiewy,dużo dzieci i zabawy. Szkoda,że teraz szkoła, i już boję się tych Zosinych infekcji-ja potem łapię je raz,dwa i dwa miesiące mnie to męczy... Zobaczymy jak to będzie. Julka moja teściowa działa podobnie-nie wyjdzie jej np dżem, nic strasznego,ale od razu mówi,mi nie wyszedł,ale Tobie też nie, ten sprzed 5 lat była kwaśny;0. Taka jakaś perfekcyjna chce być,że porażki musi dzielić z kimś innym, albo nawet zrzuca je na innych, bo sama jest cudowna. Dobrą metodę przyjęłaś, niech mówi co chce, skoro jej ulży, a Ty rób swoje,super:) Marta a zapisz się, samej sobie udowodnisz,że inni nie mają racji, no i kochana,że jesteś silna. To naprawdę ważne. Jak tu wszystkie wskakujemy do auta, to może ja też? Odkąd mam agorkę nie jadę, bo boję się,że mnie zatrzyma panika np na moście, i co ja biedna zrobię? Ale chyba czas by wrócić... Agata cieszę się,że mąż znalazł miejsce dla siebie-na pewno się cieszycie;) Aniu przykro mi z powodu tego co przeżywasz, myślę,że Julia ma rację. To tylko wydaje się takie łatwe do pokonania,ale to proces rozłożony tak naprawdę na lata. Na pewno teraz masz dużo na głowie, zbyt dużo. Wszystkim się przejmujesz, pewnie nie masz czasu by zająć się swoimi emocjami, a one niestety wracają do nas w różny sposób. Pomysł z psychologiem jest naprawdę dobry, czasem wystarczy konsultacja żeby się dowiedzieć jak reagować właśnie na takie gorsze dni,tak by to były naprawdę tylko gorsze dni,ale całe okresy. pozdrawiam
  11. No właśnie Julka, szkoda wielka :( Ale, dziś jedziemy na działkę do teściów-będzie pożegnanie wakacji, mam nadzieję,że udane ;) Wczoraj też byłam cały dzień niemal na dworze, wiadomo od czasu do czasu jakaś kiepska myśl się pojawiła,ale ogólnie zaczynam chyba nad tym panować-na tyle,że szybko się wracam do siebie,a nie jak było wcześniej-jedna myśl psuła mi cały dzień i wręcz paraliżowała na jakiś czas. Także powoli do przodu ;) Marta też mocno trzymam kciuki za Twoje plany, mam nadzieję,że z każdym tygodniem będzie coraz lepiej. A co do leków, to rzeczywiście najlepiej porozmawiać o nich z lekarzem. Julka Ciebie to wszędzie pełno ;) Dobrze,że do końca nie znikasz z tej pracy,ale na pewno będzie Ci teraz lżej ;) Michalina mam nadzieję,że spokojnie wrócisz z wakacji;) Aniu pełen profesjonalizm ;) Właśnie warto jest uświadamiać sobie,że zawsze jest jakieś wyjście awaryjne i na pewno nic złego nam się nie wydarzy. Gratuluję ;) Agata co u Ciebie? U mnie pogoda taka nijaka się robi, 20 stopni i koniec, teraz będziemy Ci zazdrościć ciepła i słońca ;) pozdrawiam
  12. A u mnie dziewczyny znów internet nie działa, piszę z telefonu, więc krótko bo tego nie lubię. Korzystamy z córą z ostatnich dni wakacji, są spacery, wczoraj cały dzień byłam u moich rodziców-jechałam w jedną stronę autobusem, co się przy tym napociłam to moje,ale wiecie dawno nie jechałam, i czułam się jakbym robiła to pierwszy raz. Ale powiem Wam,że weszłam, niepokój był,ale jak wyszłam bez problemu weszłam do marketu, nie byłam oszołomiona ;) A dziś też bratowa nas zabrała do innej części miasta, także tam dzieci szalały, a my spokojnie w kawiarni spędzałyśmy czas. Szkoda,że zaraz koniec wakacji... Julka wolne jak najbardziej Ci się należy-jestem pełna podziwu,że masz tyle energii, takiej pozytywnej-prezenty jak najbardziej zasłużone;) Ja Aniu piję jedną małą kawkę, więcej tam mleka,lubię i czuję się źle. Ale racja, są osoby, którym kofeina nie służy. Lepiej właśnie ziółka, jakieś owocowe herbatki, albo takie bez kofeiny-moja teściowa takie teraz tylko pija. Agata cieszę się,że zostawanie w domu samej już Ciebie nie przeraża-pamiętam,że bardzo to przeżywałaś. pozdrawiam
  13. Miałam awarię sieci, i ani internetu, ani telewizji-jeden plus,że pogoda ładna i dużo czasu na zewnątrz byliśmy. Weekend minął miło, rodzinnie. Chociaż w niedzielę głowa mnie bolała i wiecie od razu nastrój gorszy. Wczoraj byliśmy z córą na zakupach do szkoły, tak,aby uniknąć tego chaosu w weekend. Dziś sąsiadka córkę zostawiła, więc też dopiero co wróciłyśmy do domu z parku:) Michalina miłego wyjazdu, wypocznij i korzystaj z atrakcji ;) Julka właśnie jak ten czas leci, aż nie do wiary. Też zauważyłam,że bardzo pozytywnie to na Ciebie wpłynęło-mam nadzieję,że ta energia zostanie z Tobą na zawsze;) Aniu jak tam sprawy z ojcem chłopaka? I gratuluję udanego spotkania:) Ja bym Agata pomyślała,że to raczej tam ludzie żyją na luzie, a u nas to się dopiero spinają. W zasadzie każdy kto wyjeżdża z kraju chwali inszy luz, spontaniczność itp. A narzeka,że w Polsce to sami smutni ludzie, robiący dobrą minę do złej gry. A tam na odwrót :) pozdrawiam, trzeba jakiś obiad stworzyć;)
  14. Aniu może jakiś wirus, albo może coś zjedliście wspólnie, nie wiem coś z jego kuchni? Skoro wszyscy się kiepsko czujecie? Mam nadzieję,że poczujesz się lepiej. A weekend kochana po to jest by odpocząć, więc na spokojnie wypoczywaj i dojdź do siebie:) Madziu bardzo mi się podoba Twoja postawa ;) Przyjemnego weekendu ;) Julka jak zwykle mówisz prawdę-te gorsze chwile trzeba przezwyciężyć .... spokojem. Już tyle się przekonałam,że walka z nimi je tylko wzmacnia. To ja k podsycanie ognia. Luzem można wiele zdziałać. Ale u nas to chyba już zawsze będzie ta obawa-a jak to nawrót i znów będę siedzieć w domu? Cieszę się,że miałaś leniwy i fajny dzień:) Agata może dawka za silna, albo nie wiem jesteś uczulona na ten lek? Czasem środek ten sam, ale różnie działa. Mam nadzieję,że podejdziesz do tych gorszych chwil właśnie na spokojnie i szybko miną :) Michalina pomysł z wyjazdem jest świetny, na pewno dobrze Wam zrobi. I mąż też jak zadbał o Twoje samopoczucie :) Na pewno weekend przy tylu dzieciach masz intensywny? :) A ja wczoraj dzień z siostrą spędziłam, najpierw było brzydko to siedziałyśmy w domu, potem zrobiło się milej to poszłyśmy do parku, i pół dnia tam przesiedziałyśmy na plotach. A dziś byłam na ryneczku, teraz zbieramy się na grilla wieczornego do teściów, i zostajemy na noc. Lęków nie mam, ale na przykład na zakupach pojawia się- raz czy dwa takie poczucie,że muszę być czujną. Mi to niby żyć nie przeszkadza, ale nie pozwala do końca cieszyć się daną czynnością. Jestem w parku, a zerkam co rusz czy wyjście jest tam gdzie było, jestem w sklepie i też zerkam na drzwi. Ta czujność mnie męczy, ale cóż, lepsze to niż lęk i siedzenie w domu ;)
  15. A ja z domu, dziś dzień sprzątania- mąż tylko z wierzchu sprzątał, i całość nie prezentuje się ciekawie,ale zakasuję rękawy i do roboty. Wieczorem teściowie przyjdą na kawkę, a raczej do Zosi, bo już wczoraj zapraszała dziadków, musi im pochwalić się wakacjami. Mój powrót nawet przyjemnie. Spokojnie, byłam dość zrelaksowana ;) Julka to nie jest infantylne tylko piękne i prawdziwe;) Intensywnie u Ciebie kochana, mam nadzieję,że znajdziesz trochę czasu na relaks. Madziu u mnie pochmurno od wczorajszego wieczora,ale kropla nawet nie spadła, choć chłodnawo się zrobiło. Aniu Castorama to naprawdę spory sklep, możesz być z siebie dumna-poszłaś i nie przerwałaś zakupów:) Michalinko co u Ciebie? Nukusia witamy u nas, mam nadzieję,że będzie Ci lżej móc podzielić się wątpliwościami z partnerkami w chorobie. pozdrawiam
  16. Witam;) U nas tak wakacyjnie widzę, ale w zasadzie im mniej piszecie, to tym więcej nie ma Was w domu;) Ja zbieram się dziś do wyjazdu z Mazur, ostatnie dni, od sobotniego popołudnia bardzo udane, wczoraj byliśmy w Mikołajkach i było super. Dziś jedziemy jakoś tak po obiedzie, koło 15, aż szkoda jechać... Agata przykro mi z powodu Twoich myśli. Ja miałam dokładanie tak samo, dwa razy wyjeżdżałam z kraju, i powiem Ci,że takie myśli są zupełnie naturalne. Ważne byś czuła wsparcie męża, i może nie wiem zaczęła szukać przyjaciół lokalnych, może jakiejś pracy? Ta faza wiecznych wakacji się kończy, to naturalne, w małżeństwie jest tak samo. Trzeba na nowo się odnaleźć. Trzymam kciuki! Aniu, Michalina super,że wychodzicie, nawet po tych małych przeszkodach:) Julka pewnie jak zwykle bardzo zabiegana;)
  17. U mnie dziewczynki lepiej, córka już *czysta*, wysypka zeszła, także energia jej wróciła, ja też już dobrze się czuję. Wczoraj była piękna pogoda, więc cały dzień nad wodą. Trochę bałam się chwili jak mąż odjedzie, ale pojechał, zabrał auto, i jakoś żyjemy ;) Wiadomo są rodzice, ale oni ciągle gdzieś jeżdżą, dziś mają w planie Świętą Lipkę, i jedziemy z nimi ;) Przeczytałam co u Was, jestem na bieżąco, zdrówka dla dziewczyn. Aniu przykro mi z powodu tej wycieczki, i samopoczucia. Mam nadzieję,że już lepiej?
  18. Witam dziewczęta:) Marny tu internet, kiepsko pisze mi się na telefonie, więc wybaczcie,że krótko i o sobie. Wczasy są takie sobie. Córcia pierwszego dnia zjadła naleśniki z truskawkami i dostała uczulenie, biegunka, wysypka itp. A ja walczę z zapaleniem pęcherza, boi jak cholera, męczy,ale jakoś muszę żyć. Także środa i czwartek spędzona w ogrodzie naszych gospodarzy, wczoraj troszkę wyszliśmy na spacer,ale wiecie jakoś tak bez entuzjazmu. Córcię swędzi strasznie, i już wiecie zastanawiam się nawet czy to tylko truskawki, czy nie wiem jakaś różyczka? Chociaż poza wysypką i tą biegunką to objawów innych nie ma? Eh, taki sobie wyjazd. Może będzie lepiej?
  19. Agata jadę jutro i mam pełno obaw. Nie takich paraliżujących,ale zawsze w głowie mi coś siedzi. Pewnie dlatego,że myślę wciąż-musi być dobrze,musi być dobrze. A wcale nie musi. Tylko ja bym tak tego chciała,że sobie daję nakaz niestety-musi być super :(Najpierw jedziemy razem, w sobotni wieczór mąż wraca, a w środę ja wracam z rodzicami i z córą. Ale pogoda się popsuła, i boję się,że zamiast lenistwa nad wodą, będziemy więcej zwiedzać, co w ogóle mi nie pasuje....Ale to mówię tak na ten moment, jak to będzie, to zobaczymy. Moja psycholog mówiła,że każdy przed podróżą ma jakieś tam niepokoje-jak pogoda, jak jedzenie, jak hotel, jak podróż. Mówi,że to normalne, ale ja za bardzo skupiam się na tych pytaniach i je wyolbrzymiam. I jak Agatka wieczór się udał? Brzmiał zachęcająco;) A i długo jeszcze będziecie w domku letniskowym, czy dobrze zrozumiałam,że cały miesiąc? Coś ciekawego Aniu przyniosłaś z biblioteki? Widzę,że my w ogóle dużo tu czytamy, co chwilę bieżymy do biblioteki, pięknie, tak mało ludzi teraz czyta;) Michalinka i jak już jest bezpieczniej w domu? Mam nadzieję,że będziesz miała piękną pogodę i w ten długi weekend już na spokojnie będziesz się tylko relaksować z rodzinką:) Julka jak zwykle jestem pod wrażeniem, ja omijam takie skupiska wielkie ludzi. Ale nie powiem jarmark jakiś unikatowy to lubię-nie wiem straroci, płyt wynilowych itp. A w gdańsku to częstood cioci słyszałam,że brudno, krzykliwie i coraz więcej tandety,zamiast sztuki lokalnej. Ale Ty jak zwykle brawo, i też widzę,że ten kościół już takiego wrażenia na Tobie nie robi-super. :) Bogusia jesteś twardą babką, i matką, która jest odważna jeżeli chodzi o dzieci. Brawo. Trzymam mocno kciuki, jesteś wielka-i wierzę,że los się odmieni. I znajdziesz upragniony spokój;) A ja zacznę nas pakować i postaram się nie myśleć. Teściowa mnie odwiedzi, miała być kawka mrożona,ale chyba będzie herbatka ;)
  20. Bogusia bardzo silna z Ciebie kobieta, wiem,że dasz sobie radę, na pewno dasz sobie i z nerwicą, i z mężem. Bardzo Ci kibicuję. Michalina szkoda,że koszty rosną, pisałaś,że zabrali sprzęt, a teraz jeszcze okno, ale wierzę,że teraz będzie tylko lepiej, i odetchniesz. A Twoje nerwy są zupełnie zrozumiałe. Aniu pamiętam jak Julka pisała-nic i nikt nas nie goni, nie musimy robić wszystkiego na raz. Mamy dużo czasu, i takie spokojne dni są zupełnie normalne. Julka jak najbardziej należy się Tobie wolny dzień i odpoczynek:) Agata tak, pogodzenie się z tym jest najważniejsze, chociaż człowiek chce walczyć, bo po prostu mu to nie pasuje, chce być normalny. Jak coś mi się uda, na siłę chcę by kolejny raz było tak samo,i zaczynam tę walkę, to moja niecierpliwość jest tego przyczyną... A u mnie? Wczoraj pogoda taka sobie, ale na działce było miło, dziś rodzice przychodzą na obiad, dobrze bo jakoś tak nie chce mi się z domu ruszać, lenistwo mnie dopadło;)
  21. Szkoda Aniu,że tak wyszło z tym remontem,ale mam nadzieję,że wszystko uda Wam się szybko załatwić. Tylko szkoda tych pieniedzy,ale cóż mieszkania to skarbonki bez dna tak naprawdę. Agata gorąco to mało powiedziane, ja już nie wiem co gotować, bo wszystko za ciężkie, za gorące, a jak na zimno coś podam, to już źle bo co to za obiad:( Wiesz kochana policystyczne jajniki mogą dawać takie bóle-bóle w miednicy, nerwobóle itp. Dobrze by było,żebyś poszła do ginekologa. Julka chyba masz rację, rzeczywiście takie poczucie,że jeszcze coś potrafię na pewno by mnie wzmocniło. Może to i lepiej na początek, tak łagodnie? W końcu tyle lat nie pracowałam i w ogóle żyłam inaczej.... A Tobie zazdroszczę tego pędu, to musi być super uczucie, robić wszystko co się chce;) Właśnie Michalinka jak tam zajęcia, zadowolona jesteś? Soki zrobione, jeszcze zrobiłam dwa słoiczki konfitury z malin, ale u mnie w domu głównie sok malinowy ma wzięcie, na zimowe wieczory do herbatki w sam raz:) Co mam w ogórdku? Na razie jest trawa, parę iglaków, skalniak z kwiatkami gotowy, a resztę wzbogacę w przyszłym roku, chociaż miejsca tak dużo nie ma, ale marzy mi się krzak róży, nawet nie wiem kiedy go sadzić, muszę poczytać:) Taki upał,to ciężko mi gdzieś wychodzić, dopiero po 17 jakoś się zwlekam i idziemy z córcią i mężem czy to na zakupy,czy spacer. Dziś córcia jedzie do mojej mamy, a ja z koleżanką się umówiłam,najpierw mamy iść do jej znajomej co otowrzyła salonik kosmetyczny i dziś jestotwracie, a potem chyba zaproszę ją do siebie na kawkę mrożoną oczywiście. A jutro marzy mi się basen;)
  22. Miło Aniu spędzić uroczy wieczór z przyjaciółmi:) No i miły też powrót do pracy, obowiązków dużo,ale bez lęków:) Michalina tu wyjazd, tu zakupy, świetnie:) I nie popadasz w lęk, tylko się uspokajasz, cenne to jest. a jak fitness? Agata zazdroszczę takiego odpoczynku, musi być tam magicznie.... Słońce, plaża i szum fal... a u mnie nic tylko auta słychać:) Odpoczywajcie i cieszcie się sobą. Julka kobieto dynamit, zaraz do pracy, Ty to masz power . Cieszę się,że wyjazd tak się udał:) Bogusia przyśpiesz internet, czekamy na wieści co u Ciebie. Madziu, Marta co u Was? Wczoraj taki upał,że aż żyć się nie chciało. Teściowa wpadła na mrożoną kawkę, posiedziałyśmy w ogródku-dorobiliśmy się już stolika-z piwnicy siostry ,a krzesełka dokupiliśmy, więc siedziałyśmy, opalałyśmy się, teściowa wzięła resztę wnuków,więc Zosia się bawiła. Wieczorem pojechaliśmy z mężem do Tesco na zakupy, a potem na małe lody. Ogólnie miło., tylko upał męczy, człowiek taki jakiś do niczego, bez energii. Dziś muszę maliny zamienić w sok, troszkę pracy mnie czeka. Okazało się,że od września mogę mieć pracę, ale tak nie jestem przekonana, bo to praca w biurze tłumaczeń, czyli dostanę zlecenie, popracuję w domu i dostanę pieniądze. A mi chodziło o wyjście z domu, bycie z ludźmi. Sama nie wiem, troszkę pieniędzy by nam się przydało, ale to będą pewnie ze dwa zlecenia z miesiącu, więc super płatne to nie będzie. Muszę pomyśleć, bo to nowe biuro, niezbyt znane, nie wiem co zrobić? pozdrawiam
  23. Cieszę się Michalina,że wycieczka się udała, teraz masz bazę na przyszłość:) Aniu musisz częściej się wyłączać i relaksować. Tu nie tylko chodzi o nerwicę, ale ogólne dobre samopoczucie. Więcej odpoczywaj:) Julka to szaleje nam, szaleje. Jak nie koncert,to super wakacje:) Agatka mam nadzieję,że rozmowy Wam pomogą i naprawdę w Waszym małżeństwie będzie cudownie. A ja spędzasz czas w domku nad morzem? Mam nadzieję,że nie masz obaw? Marta to może być agorafobia, koniecznie zapisz się na konsultację do psychologa. Nasze Jula i Agata tak szybko wzięły się za siebie,że zobacz jak dziś świetnie sobie radzą. Jesteś młodziutka, życie przed Tobą, szkoda czasu na lęki. A u mnie? Wczoraj grill u siostry, a dziś byliśmy w Biskupinie, od nas to 100 km. Córcia chciała koniecznie jechać, to się zebraliśmy. Ogólnie było ok, jedyny moment niepewności był jak dojechaliśmy, musiałam wziąć znów gazetę i uspokoić myśli-to naprawdę mnie uspokaja :) Wiecie dojechałam i poczułam,że muszę wrócić i jakoś tak dziwnie mi się zrobiło, serce zaczęło bić szybciej, a nogi trochę drżeć, ale trwało to może z 3 minuty i przeszło. Dalsza część dnia minęła spokojnie. Więc jestem zadowolona:)
  24. Cieszę się Agata,że tak fajnie u Was w tym domku :) Co do męża, wiele po ślubie się zmienia. Ja mam prawie 10 letnie doświadczenie i moja jedyna rada- o każdej sprawie trzeba rozmawiać. Musisz mu często, nawet do znudzenia mówić czego oczekujesz, i słuchać czego on oczekuje od Ciebie, w ten sposób dowiecie się jak widzicie Waszą przyszłość i czy te wyobrażenia się pokrywają. Ja za moim mężem też wyjechałam z kraju, przepłaciłam to nerwicą, ale wiem,że wynikło to z tego,że zabrakło mi odwagi by powiedzieć-nie chcę jechać-mam dobrą pracę, małe dziecko, rodzinę. Zamiast tego był ślepy entuzjazm i przekonanie,że razem będzie super. Także Agata, rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, nawet gdy on nie chce już słuchać. Julka znam taki ból,mam nadzieję,że to spa dostarcza Ci dużo radości :) Michalina mam nadzieję,że wszystko w porządku i odpoczywasz? Aniu popieram w pełni to co napisały dziewczyny-nawet jeżeli rodzice Was nie wspierają, poproście o radę, choćbyście i tak mieli zrobić inaczej, ważne by poczuli się potrzebni. A u mnie sprzątanie, ale już na półmetku. Byłam dziś u kosmetyczki, musiałam się odprężyć. Potem zakupy, zaszłam do sklepu z bielizną, chciałam jakiś kostium nowy zabrać na Mazury, spędziłam takie fajne popołudnie:)
  25. Michalinka trzymamy kciuki :) Agata widać,że w Turcji czujesz się jak w domu:) Julka to brzmi super, takie spa:) Aniu współczuję tego remontu, my robiliśmy tylko łazienkę i mówiąc szczerze zupełnie nas to wypompowało, niby mała rzecz, a 10 dni wyjęte z życia. Jutro wielkie sprzątanie nas czeka, już się cieszę.... Madziu świetnie,że masz tyle energii po powrocie:) Bogusia co u Ciebie? A u mnie? Ogólnie żyliśmy remontem, już porządki i weekend - mam nadzieję już spokojnie, bez tego bałaganu. Tylko w zasadzie cały czas byłam w domu, i mnie to martwi, Wy tak szalejecie z wyjściami a ja gotowałam mężowi i robotnikowi... pozdrawiam
×