Skocz do zawartości
kardiolo.pl

Bet

Members
  • Postów

    75
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez Bet

  1. Dziękuję Ewa za słowa pocieszenie. Wiem, że ma mi to przedłużyć życie. Nie mam jednak poczucia, że mam mieć jego poprawę, bowiem nic mi nie dokucza pod względem sercowym. Traktuję więc tę operację jako okaleczenie przedłużające życie, tylko nie wiadomo w jakim stanie???? Czy nie będzie gorzej, czy nie będzie powtórek, czy nie będzie powikłań po przyjmowaniu leków przeciwzakrzepowych, jak długo zastawka wytrzyma, zakażenia, zapalenia wsierdzia....... To jest zastąpienie jednego inwalidztwa naturalnego inwalidztwem sztucznym. Natury niestety nie poprawi się, można jedynie zmienić jej jakoś, niekoniecznie na lepszą. I tego się obawiam. I czy warto walczyć o kilka lat? Mam obecnie 46. Jestem kilka dni przed operacją, przygotowuję się do niej od prawie roku, więc wiem wiele, a może zbyt wiele, dlatego posiadam sporo obaw. Bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie. Nikt tak nie rozumie problemu jak osoba, która to samo przechodzi, przeszła. Pozdrawiam goroca
  2. :) :( A ja czuję się, jak bym szła na skazanie. Nie mam żadnych dolegliwości, gdyby nie stwierdzono, że już czas na mnie, to żyłabym dalej bardzo aktywnie. Teraz od roku stoję w miejscu, aby nic mi nie pękło ( czyt.: tętniak :) ) Serce radzi sobie dobrze, zastawka pomimo wady nie daje żadnych dolegliwości. Znam niestety wszystkie złe strony operacji, życia po zabiegu i konsekwencji decyzji jakie podejmę w sprawie rodzaju zastawki. Niestety nie chcę (nie mogę) się pogodzić z okaleczeniem, protezowaniem, ograniczeniami życiowymi. Co innego, kiedy coś Ci z wiekiem się starzeje i w wieku 90 lat nie możesz biegać:)., a co innego, gdy jeszcze masz wiele sil do życia........ Ciesze się, że masz takie podejście. Ja natomiast mam potężną świadomość powikłań i to mi nie daje nadziei na lepsze życie. Pozdrawiam i idę się pakować na...........skazanie:)
  3. Wiem jakie są zalety i wady zastawek: biologicznej i mechanicznej. Mnie niestety czeka tradycyjna operacja ze względu na protezowania aorty z powodu tętniaka. Tego nie usunie się metodą małoinwazyjną:( Początkowo informowano mnie o zastawce tylko i wyłącznie mechanicznej. Kilka miesięcy później zaproponowano zastawkę biologiczną. Jej zaleta - nie trzeba przyjmować leków przeciwzakrzepowych, a wada - krótkoterminowość. Jednak podobno będzie można po kilku latach, gdy się zużyje *nałożyć* lub wymienić na nową zastawkę biologiczną, ale już metodą małoinwazyjną. To jest przyszłość kardiochirurgii. Mam problem z decyzją. Nie mam ochoty aby mi coś tykało pod uchem, nie mam ochoty na leki przeciwzakrzepowe, ciągłe pomiary. Ale również nie mam ochoty kolejny raz przechodzić piekła. Nie wiem co wybrać????? Życzę Ci, abyś więcej nie musiał poddawać się takim torturom. Pozdrawiam
  4. Nie dziękuję :) Przykre to, że musiałeś dwukrotnie przechodzić przez piekło. Gdzie byłeś operowany? jaki ośrodek? Pozdrawiam
  5. Szykuję się na operację do Zabrza - wymiana zastawki aortalnej i tętniaka aorty wstępującej. Wiem już chyba wszystko co powinien wiedzieć pacjent *przed*. Za kilka tygodni może uda mi się coś napisać jako pacjent *po*. Mam mnóstwo dylematów i wątpliwości dotyczących zabiegu i życia po nim. Chyba nas wszystkich to dotyczy, więc nie piszę o niczym nowym. Trzymajcie kciuki!
×