Dziękuję Ewa za słowa pocieszenie. Wiem, że ma mi to przedłużyć życie. Nie mam jednak poczucia, że mam mieć jego poprawę, bowiem nic mi nie dokucza pod względem sercowym. Traktuję więc tę operację jako okaleczenie przedłużające życie, tylko nie wiadomo w jakim stanie???? Czy nie będzie gorzej, czy nie będzie powtórek, czy nie będzie powikłań po przyjmowaniu leków przeciwzakrzepowych, jak długo zastawka wytrzyma, zakażenia, zapalenia wsierdzia....... To jest zastąpienie jednego inwalidztwa naturalnego inwalidztwem sztucznym. Natury niestety nie poprawi się, można jedynie zmienić jej jakoś, niekoniecznie na lepszą. I tego się obawiam. I czy warto walczyć o kilka lat? Mam obecnie 46.
Jestem kilka dni przed operacją, przygotowuję się do niej od prawie roku, więc wiem wiele, a może zbyt wiele, dlatego posiadam sporo obaw.
Bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie. Nikt tak nie rozumie problemu jak osoba, która to samo przechodzi, przeszła.
Pozdrawiam goroca