Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Chyba dziewczyny mocno zajęte są,ale może to i dobrze:) Coś tak czułam,że Ty Julka teraz długo w domu nie posiedzisz:) Ja wczoraj też byłam w Biedronce, całkiem sama, spokojnie przez 45 minut robiłam zakupy,takie rzeczy tak mnie cieszą. Mogłabym już w ogóle ze sklepu nie wychodzić tylko przebierać w okazjach i produktach:) Zaraz idę Zosię do szkoły odprowadzić, potem małe zakupy i ciasto na jutro zrobię, będą goście:) Miłego piątku
  2. Cześć dziewczyny, wzięłam się za siebie, po tym co u Was czytam:) Byłam z mamą w centrum handlowym, wiadomo lekkie podenerwowanie było na początku,ale zaraz sobie poszło, a mi zostało uczucie radości. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na takich zakupach, i to bez męża:) Moja córa też miała okres,że bardzo kiepsko jadła, żeby w ogóle coś zjadła trzeba było stawać na głowie, telewizor nam ułatwiał,ale tylko na początku, potem Zosi już wszystko przeszkadzało:) Ale poszła do przedszkola i zaczęła jeść pięknie:) Pozdrawiam, idę po córę do szkoły
  3. Zawsze lubię Ewuś czytać Twoje posty, jesteś naprawdę świetnie funkcjonującą fobiczką:) Wczoraj byłam w kościele-cała msza za mną, spacer,obiad z rodzinką. Dziś byłam z siostrą w Tesco, wiecie,że świetnie się czułam. Zaczynam wyjścia traktować jako przyjemność,a nie jakiś test do zdania-jestem zdrowa czy nie. Im mniej myślę o chorobie, tym mi lepiej:) Pozdrawiam
  4. A ja byłam w Lidlu, pewnie na parkingu myślałam czy dam radę itp,ale w sklepie było miło,bez lęków:) Ja mojej 7 latce powiedziałam, wiadomo bez zbędnych szczegółów,ale ona i tak to widzi,więc nie oszukiwałam. Zosia wie,że mama jest chora i czasem nie może robić pewnych rzeczy-zakupy, kino, itp. Ona wie,że takie sprawy robimy razem z mężem i nie męczy mnie o wyjście samej. Jak wiedzą bliscy jest łatwiej, no nie wiem przynajmniej mnie.
  5. Oka, ja ciągle z tym walczę, nie wiem czy jest jakiś złoty środek. Każdego dnia robię coś co zbliża mnie do normalności, np dziś byłam u kosmetyczki. Niby 5 minut od domu,ale dla mnie to wyzwanie, a każdy sukces zapisuję i robię swoją własną księgę, która ma mi dodawać otuchy. Chodzę do psychologa i jakoś staram się żyć. A co do mnie, to jak Jula miałam ataki i w domu i poza. Wiecie, bałam się samej myśli,że będę miała atak i tak nakręcałam te ataki... To było straszne. Teraz nie mam już takich ataków, czuję podenerwowanie, niepokój, ale nie rzuca mną tak. Zaczynam kontrolować swoje emocje. Idziemy z psem na wieczorny spacerek:) Pozdrawiam
  6. Ja zaczęłam chorować jak pojechałam za mężem za granicę. Zawsze byłam aktywna, pracowałam, a tam nic. Zosia poszła do przedszkola a ja sama całe dnie w domu. Nie potrafiłam się z nikim zaprzyjaźnić, tęskniłam za rodziną, i mnie dopadło. Ale tam leczono mnie na serce, bo co wyszłam czułam potworne duszności, brakło mi tchu,serce waliło jak oszalałe... Dopiero teraz leczę się porządnie, odkąd znów mam wszystkich przy sobie czuję się bezpieczniej i częściej odnoszę małe sukcesy. Wczoraj byliśmy w parku,ale na 2 końcu miasta, dałam radę,może jakiś drobny niepokój był,ale olałam go i poszedł sobie:) Przyjęcie Julka zapowiada się ciekawie, moja już sobie zażyczyła w muzeum, u nas jest taka opcja,że zaprasza się dzieci,oni je przebierają w stroje z epoki,oprowadzają po muzeum,potem są zabawy związane z tym co dzieci widziały i zabawa z animatorem. To teraz hit w klasie Zośki,:) A dziś idę do kosmetyczki, muszę coś zrobić z brwiami:)
  7. Tłoczno u nas się robi:) Majątku Ewa nie wydałam, gdybym wiedziała,że tak dobrze się czuję brałabym kartę, a tak mieliśmy ograniczony budżet- widać zakupy trzeba powtórzyć:) My też mamy z mężem różne charaktery,ale jakoś udaje nam się żyć bezproblemowo, nie powiem kiedyś każde miało swoje poletko i robiło co chciało,a teraz mąż bardziej domowy się stał,odkąd Zosia podrosła i można z nią fajnie spędzać czas. Byłam u weterynarza,nie wiem po co,bo dalej mam robić co robiłam bez konsultacji,a jak po weekendzie nie przejdzie iść raz jeszcze. Wydałam 50 zł za nic,ale chociaż się przeszłam:) Jula zdrowiej, i na dwór wychodź:) A ja mam od teściowej rabarbar, i nie wiem co z nim zrobić, ciasto upiekę,ale tego strasznie dużo mam, boję się,że zmarnieje ...
  8. Witam Was porannie, dziś w dobrym nastroju, wczoraj byłam z mężem w Auchan, pierwszy raz bez lęków,bez chęci ucieczki. Nawet mąż był zaskoczony,oby to był pozytywny objaw:) Wiosna, tutaj właśnie można dostać wsparcie, dziewczyny swoimi historiami i codziennym życiem bardzo mnie mobilizują:) Muszę iść z psem do weterynarza, coś ma z oczami, domowe sposoby nie skutkują. nie chcę czekać aż na powrót męża, to tylko 10 minut spacerkiem, dam radę:)
  9. Gorąca bawarka? Świetna nazwa:0 Mam nadzieję,że lepiej już Julka się czujesz? I co tam u Was dziewczyny? Cieszy mnie Wasz przypływ optymizmu. Poszłam wczoraj z Zośką na lody po szkole, zero już porannej histerii małej panny. Ale obiecałam ,że dziś znów odwiedzi nas młodsza kuzynka. Szwagierka wciąż w szpitalu z małym, ma zapalenie płuc! Do końca tygodnia raczej nie wyjdą. Aż smutne,że taki maluszek,a już choruje,ale ponoć nie jest źle z małym. Jak sobie swój poród przypomnę, to aż mnie ciarki przechodzą... Dziś mam wizytę u psychologa, już dwa tygodnie nie byłam, trochę się stęskniłam:) Pozdrawiam Was serdecznie:)
  10. Moja córka stanowczo odmówiła dziś pójścia do szkoły, nigdy nie protestowała, a dziś taki cyrk z rana, był i płacz i wrzask. W szkole też się popłakała, aż chciałam ją zostawić, trudno,ale mąż uważa,że jak ją dziś zostawię, jutro będzie to samo. W sumie ma rację , cały tydzień wolny z rodzicami, kuzynka, atrakcje, to i ciężko wrócić do rzeczywistości. Super,że majówka Wam się Egzaltacjo udała,my myślimy,żeby na Boże Ciało dalej wyjechać, mam miesiąc by się przyzwyczaić do tej myśli :) Na gardło my stosujemy Tantum Verde w sprayu, mi najbardziej pomaga:) A w sypialni mam dokładnie Wrzosowy lawendowy z Dekoralu, mam taką sypialnię jak z francuskiej wsi, jedyny minus,że mąż narzeka,że bardzo babsko jest:)
  11. Też myślę jak Egzaltacja, jeszcze w poprzednim związku rodzice partnera wtrącali się we wszystko, ciągle było coś nie tak. I moja wiara,że jestem tylko z ich synem, nie z nimi okazała się płonna. Na szczęście mam fajną teściową, wie o moich problemach i nie naciska ani na pracę,a ni na dziecko kolejne, bo wie,że to nierealne. Fajne,że Ci się majówka udała, daleko byliście? My wróciliśmy właśnie od teściów z działki, wczoraj było fajnie, dziś od nocy leje, nie dało się wysiedzieć więc wróciliśmy. Zaraz zabieram się za sprzątanie. Jak Julka zdrowie? Pozdrawiam
  12. Zobaczysz Malamika,że będzie lepiej. W końcu robisz postępy, czujesz się coraz lepiej,więc tylko czekać na jakąś pracę. Ja też na utrzymaniu męża, kiedyś uczyłam w liceum i szkole językowej. Miałam sporo roboty, byłam szczęśliwa,ale potem był wyjazd z kraju,nerwica itp. Nigdy nie sądziłam,że będę kurą domową, a teraz mi z tym bardzo dobrze:) Dziś z Zosią robiłyśmy domową pizzę, ileż było zabawy,nie mówiąc o sprzątaniu:) Poza tym jutro jedziemy na działkę do teściów, mam nadzieję,że znów dam radę:) Pozdrawiam Was wszystkie!:)
  13. Dziewczyny wpadłam zameldować,że dobrze zniosłam piknik. Owszem było trochę nerwów,ale dziewczyny zajęły ans całkowicie. Odpoczęłam nad jeziorkiem i jest fajnie:) Dziewczynki szaleją, mają piżama-party, Zosia nie mogła rozstać się z kuzynką,więc dziś zostaje Pola na noc. Oby nie rozniosły całego domu:)
  14. Ewuś zobaczysz z pracą będzie dobrze, taka zmiana powinna podziałać pozytywnie, ja za to trzymam kciuki.:) No i każdy ma prawo do gorszego dnia, I Ty i Julka, i ja i w ogóle każdy. Także nic się nie dzieje złego, ja zaczynam sobie tłumaczyć,że złe dni po prostu są i tyle. nic na to nie poradzę, staram się wtedy siedzieć w domu, nie wiem czy to dobrze,ale nie chcę się stresować porażkami,wolę je przeczekać. chociaż jak widzę Ewa w pracy, Julka w podróży,jak Wy to robicie? Nie wiem, jak ja mam zły humor jak mówiłam wyłączam się:) Wczoraj na grillu miło było,dałam radę,chociaż było upalnie,a ja nie lubię za dużych temperatur:) A potem super wiadomość dostaliśmy, otóż moja szwagierka urodziła małego Fabianka. Niespodzianka, bo miał się pojawić dopiero po 20 maja, ale widocznie chce z majówki skorzystać:) a jeszcze w sobotę byliśmy u nich na urodzinach starszej córki, i nic nie zapowiadało szybkiego porodu. Zosia już chce za niańkę robić,zakochana w małym:) Jutro bierzemy ich starszą Polę i robimy piknik, w końcu mama w szpitalu, a brat męża musi pokoik przygotować,bo nie wszystko gotowe. Także powinno być jutro miło:) Pozdrawiam
  15. Rzeczywiście pogoda dość sympatyczna:) U mnie dziś w zasadzie w porządku, byłam z córką na zakupach, jakoś się wyluzowałam i miło poszło:) ale potem mąż mi popsuł humor,a raczej wiadomość,że jednak nie dostanie wolnego w środę,nawet w piątek,więc taki dziwny weekend nam się szykuje, a miałam plany, myślałam,że razem przełamiemy kolejne bariery i te moje lęki... Jutro jedziemy na grilla do mojej siostry, ale to tylko 10 minut drogi,jak są korki do tego... Ale cóż, powinno być miło:) Pozdrawiam Was, i jak Julia udały się zakupy? A i Ewuś zazdroszczę jeziorka,oj jak zazdroszczę:)
  16. A ja dziś w domu, mąż i córka pojechali na wycieczkę rowerową, a ja zostałam z psem i kobiecą przypadłością... Na pocieszenie upiekłam szarlotkę i sąsiadkę na kawkę zaprosiłam. Ogólnie miło było. Fajnie Julka mieć własny kawałek ziemi, ja to nawet balkonu nie mam,ale u teściów sobie trochę odbijam miłość do kwiatów:) I Malamika gratuluję tylu kilometrów, a Tobie Egzaltacjo życzę miłego odpoczynku:)
  17. Witam z rana:) Dałam radę wczoraj,wysiedziałam na trybunach,pogoda piękna, obok siedziały dwie takie znajome mamy,więc nie powiem,było całkiem miło:) Tylko Zośka cała poobijana,jakby walczyła 10 rund w boksie:) Też mam te Rescue,ale na co dzień mam inną mieszankę,a tę stosuję w awaryjnych sytuacjach. Polecam, mi zawsze mniejszą,większą,ale zawsze jakąś ulgę daje:) Tak właśnie Julka, muszę zacząć cieszyć się z małych rzeczy,bo to one budują te wielkie,tylko jakoś mi trudno,ja to od razu chciałabym normalność... Zdrowia Ci życzę:) A dziś bratanica męża ma 5 urodziny,także idziemy do nich na urodzinowego grilla:) Pozdrawiam
  18. Cześć dziewczyny:) widzę,że u Was coraz lepiej, tak trzymajcie.:) U mnie wczoraj dość spokojnie, wpadła siostra, mały spacer, dwa sklepy,ale niestety nie żadne centrum,czy jakieś duże wycieczki,tylko znów te moje okolice. ale chociaż dobrze,że nie uciekam już ze sklepów,a samo wyjście- gdzieś blisko nie przeraża mnie już tak bardzo. Zosia ma dziś turniej sportowy, jakiś konkurs klasowy,moja gwiazda będzie grała w piłkę nożną, ona naprawdę to uwielbia,także zaraz się zbieram bo rodzice mają kibicować dzieciom:) Mam nadzieję,że dam radę:)
  19. Masz Julka rację, ja niestety zrażam się za szybko, cofam się i tracę motywację.... Dziś wystałam w tej kolejce, były przede mną tylko 2 osoby,ale zawsze coś nie powiem serce mi waliło,ale jakoś wytrzymałam. Teraz będę codziennie robić krok do przodu, nie mogę się poddać, w końcu mam Zosię, męża,rodzinę, mam dla kogo walczyć, i na kim się wesprzeć w razie upadku. Pozdrawiam, Asia
  20. Jak Wy to dziewczyny robicie,że macie tyle energii i tak do przodu idziecie? Zazdroszczę i bardzo gratuluję, Julia toż Ty już żyjesz normalnie-brawo:) A ja dziś idę do psychologa,jak co tydzień. Ale najpierw do tej Biedronki, muszę zrobić normalne zakupy, i zrobię, nie dam się lękom i nie ucieknę-taki mam plan:)
  21. Zazdroszczę Ci Julka, kurcze chciałabym mieć Twoją siłę woli:) Dziś poszłam sama do tej Biedronki, fajnie było,ale przy kasie takie kolejki,że musiałam się cofnąć,czekałam,aż się zmniejszą i dopiero wtedy poszłam,nie wiem w kolejce czuję się trochę jak w klatce, nie mam możliwości ucieczki,muszę nad tym pracować. Potem poszłam na mały spacer,ale brakuje mi takiej samodzielności jaką Wy macie dziewczyny. Mam nadzieję,że niedługo dołączę do was:)
  22. Wiesz ja nie pracuję,córka w szkole, mąż w pracy to nawet miło jak ktoś wpadnie i pogada. Co prawda pies mnie słucha, ale niekoniecznie już pogada. A gotować lubię, posprząta zmywarka więc to mały problem,ale rozumiem jak ktoś zalatany to w weekend chciałby odpocząć:) A my byliśmy na małym spacerze, najpierw byłam nieswoja, nie wiem bałam się żeby przy teściach lęków nie mieć,ale skupiłam się na trzymaniu smyczy i mi przeszło:)
  23. Też mi się zamarzył wypad nad morze:) Zazdroszczę bliskości do plaży... U mnie wczoraj było też dość miło, pojechałam z siostrą na kawę, a potem nawet weszłyśmy do 2 sklepów,bo szukała butów na komunię chrześniaka. Co prawda nie czułam się bardzo komfortowo,ale dobrze,że się odważyłam, w końcu tu o to chodzi.Oczywiście wciąż ktoś mnie wozić i przywozić, a na dalekie wycieczki od auta sobie nie pozwalam,ale chyba idzie mi troszkę lepiej? Robię gołąbki bo teściowie dziś przyjeżdżają na obiad:) Miłej niedzieli
  24. Cześć dziewczyny. Też mam te kropelki co Julka mi poleciła, myślę,że mi pomagają, wczoraj byłam z córką u kosmetyczki przekłuć jej uszy, potem poszłyśmy na spacer i do Biedronki. Całe 2 godziny na zewnątrz. Co prawda jak mnie coś bierze to denerwuję się strasznie,ale zaczynam nad tym panować. W każdym razie psycholog mi mówiła,że moim bezpiecznym światem jest ten z lękiem,więc pójście do tego normalnego wiąże się z nerwami, i nawet taką niechęcią. W końcu ten znany świat to ciągły lęk, i paradoksalnie on daje mi spokój. Ale walczę, dziś idę z siostrą na kawę, zobaczymy czy dam radę:) Gratuluję Wam sukcesów, i trzymam kciuki.
  25. Hej dziewczyny, co u mnie? Wczoraj odwieźliśmy mamę na rehabilitację tej ręki, pojechałam z nimi, trochę stresu było, bo to 120 km w jedną stronę,ale dałam radę! Jeszcze poszliśmy do kawiarni i pierwszy raz byłam tam na luzie:) Także bardzo się cieszę:)
×