Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Niedawno wróciłam, właśnie z mężem czy bliską rodziną czuję się bezpiecznie, z obcymi, w obcych miejscach to się lęki zaczynają. Ale ogólnie miły dzień, popracowałam sobie i zmęczenie dobrze mi zrobiło:) Julka szkoda tej garderoby, mój mąż ciągle krzyczał,że nie ma miejsca w szafie, w łazience mamy zabudowę i teraz jest ok,bez kłótni o drążek w szafie. Ale cóż, fotelik ważniejszy. Pozdrawiam
  2. Szkoda Ewa z tym lokalem, mam nadzieję,że zawalczysz, 6 lat to szmat czasu,jedno opóźnienie nie powinno skutkować wymówieniem przecież. A ja doszłam do klasy,na miękkich nogach, naprawdę serce mi waliło,mnóstwo emocji,ale jak weszłam do sali odetchnęłam parę razy,zaczęłam rozmawiać z matkami i dałam radę:) Także do przodu, tylko szkoda,że samo wejście czy wyjście tyle nerwów mnie kosztuje,ale pamiętam,że niedawno do sklepu nawet wyjść nie mogłam,więc chyba postęp jest? cieszę się,że wychowawczyni chwali Zosię, rok młodsza od reszty,ale daje sobie świetnie radę,tylko trochę zbyt nieśmiała. A dziś jedziemy do teściów na działkę, troszeczkę za miastem,ale zawsze jakaś wyprawa. Piesek trochę pobiega,a ja popracuję w ogródku,w końcu wiosna:)
  3. Dzięki dziewczyny,że jesteście ze mną:) Czuję się na razie ok, staram się nie myśleć o tym, po prostu pójdę i już. Dam radę! Współczuję Julia ząbkowania, moja na początku nie miała żadnych objawów,ale im dalej w las tym było gorzej. Ewa, moja mama była na tej sztuce, bardzo jej się podobała:)
  4. Udało mi się dojść do fryzjera i wysiedzieć, chociaż nerwy były nie powiem. Umówiłam się na rano, byłam pierwszą klientką, w salonie poza obsługą nikogo więc mniej się denerwowałam. Jak już siadłam to poczułam się dobrze, teraz mogłabym iść drugi raz- macie racje najważniejsze to iść i przełamać strach-chociaż początki takie miłe wcale nie są, ale dają efekty. Po fryzjerze poszłam na zakupy, już zupełnie bez lęków. Jutro wywiadówka.... Pozdrawiam
  5. Julio te bułeczki muszą być pyszne:) Byłam u psychologa, bardzo mnie uspokajają te wizyty:) Córka zajęta psem, mąż pracuje, a ja siedzę z herbatą , robię plany i mam nadzieję,że niedługo będzie normalnie. Gratuluję Malamika, świetnie,że robisz postępy:) Pozdrawiam Was dziewczyny, jutro mam w planach fryzjera, muszę jakoś na wywiadówce wyglądać, trzymajcie kciuki.
  6. Cześć dziewczyny, no ja już byłam kupić bułeczki, niedaleko,ale zawsze:) W piątek mam wywiadówkę u Zosi, powiedziałam mężowi,że pójdę. Będzie pewnie* bolało*, ale przecież nie umrę od tego. Także racja, musimy wychodzić mimo tych lęków. Dziś mam psychologa, przyszły kropelki, mam nadzieję,że ta wiosna w końcu przyniesie przełom. Zdrowia życzę i odwagi:)
  7. No właśnie dziewczyny musimy iść do przodu, mimo tego cholerstwa. Chociaż nie zawsze wychodzi idealnie. Byłam rano w sklepie, niby nic,ale dla mnie to dużo:) Zaraz zabieram pieska i idziemy na mały spacer, Zosia sama zostanie to będzie krótki,ale cóż muszę wychodzić, bo inaczej zamknę się w tej chałupie i koniec. Jak idę to staram się wyłączyć od lęków, często rozmawiam przez telefon, trzymam jakieś ulotki i podczytuje, patrzę na wystawy-wszystko by nie skupiać się na lękach.:) Mój mąż do dziś uczulony na czekoladę, orzechy i pierze. Na szczęście małą to ominęło. Myślę,że jak szybko zareagujecie to wszystko powinno być dobrze:)
  8. Oby mały szybko Ci wyzdrowiał:) U nas brzydka pogoda, cały dzień w domu, moja Zosia też trochę podziębiona, jutro też zostanie w domu,więc siedzimy sobie razem. Przełożyłam psychologa na środę, bo mąż cały dzień w pracy , a nie chciałam córki zostawić samej. Czekam na męża, Zosia umyta. Taki zwykły dzień. Pozdrawiam
  9. Teściowie zabrali córkę na działkę, a ja z mężem uporządkujemy piwnicę i garaż. Ja jestem z tych, którzy zostawiają każdy szpargał i do piwnicy już wejść nie można:) Mam nadzieję,że Olek miał tylko gorszy humor i będzie zdrowy. Pozdrawiam i miłej niedzieli:)
  10. Gratuluję Malamika:) Julia to szalejesz z tymi wycieczkami:) A dziś córka miała przedstawienie po angielsku ze szkoły językowej. Musiałam pojechać na drugi koniec miasta i wysiedzieć w sali gimnastycznej z innymi rodzicami. Denerwowałam się, nie powiem,ale jakoś przeszło i dałam radę:) Pozdrawiam
  11. Moja mama Julia odkąd złamała rękę jest nie do wytrzymania. Ciągle narzeka, ciągle coś jest źle. Będzie dobrze:) A ja dziś myłam okna, byłam z córką na spacerze, zaczynamy chodzić na ładny plac zabaw, który jest na końcu ulicy-a nasza ma 1,5 km! Mały sukces:)
  12. Julia bardzo Ci gratuluję! Mam nadzieję,że niedługo i ja będę miała się czym chwalić. Dziś poszłam z Zosią na spacer, czułam się dobrze,ale tak strasznie wiało,że wróciłyśmy szybciej niż zakładałam. Ale masz rację, nie można siedzieć w domu i rozczulać się nad sobą, to do niczego nie prowadzi! Pozdrawiam
  13. Julia bardzo Ci gratuluję i podziwiam! Skoro Wam się udaje to mi też musi! Jak wczoraj przeczytałam wpis Julki to oda razu zamówiłam sobie te kropelki, wiem,że nie załatwią one sprawy,ale liczę,że choć trochę mi pomogą:) Byłam rano w Biedronce, i poszłam na przystanek,ale stałam w zasadzie daleko od ludzi,no ale w ogóle sukces,że tam doszłam! Chociaż bez bicia powiem,że serce mi waliło gdy oddałam się od domu,jak wracałam już było ok,ale w pierwszą stronę musiałam robić przerwy:) Pozdrawiam was dziewczyny, idę po córkę, może pójdziemy na spacer?
  14. Ciekawe te cytaty, wydrukuję sobie i będę powtarzać:) Mi też psycholog radzi, ba każe zmienić myślenie, widzę,że coraz częściej jak się budzę nie myślę-znów kolejny okropny dzień,ale raczej, fajnie,że znów jest kolejny dzień:) Pogoda się poprawiła, biorę psa,córkę i idziemy na spacerek i małe zakupy. Chcę znów dojść tam gdzie wczoraj:)
  15. Staram się, staram,ale niestety dziś taka pogoda-deszcz leje,że nawet piesek nie chce spacerować:) Ja ostatnio u fryzjera byłam na święta, muszę się odważyć i pójść. ale trochę się martwię czy wysiedzę, ostatnio to odliczałam sekundy do końca:) Julia naprawdę widzę,że działasz bardzo aktywnie, tak się zastanawiam czy to te kropelki tak Ci pomagają? może psycholog zapytam czy też mogę je brać? Pozdrawiam
  16. I jak Julia udała się wizyta u fryzjera? :) U mnie dziś dość spokojnie, posiedziałam z mamą, niestety bardzo ją boli,ale jak przyszła Zosia mama się trochę rozchmurzyła. A tak to miło, byłam z małą na placu zabaw,bo taka ładna pogoda, Zosia musi pochwalić się pieskiem przed koleżankami:) Malamika musisz brać leki aż do grudnia? Czyli cały rok trwa taka kuracja? Pozdrawiam
  17. Witajcie dziewczyny:) Wczoraj psycholog radziła mi poszerzanie * strefy bezpieczeństwa*, codziennie mam iść coraz dalej, jak poczuję się niepewnie usiąść, przystanąć, głęboko oddychać i liczyć od 30 do zera, to jest trudniejsze i skupiam się na tym,a nie na ataku. No i iść dalej. to zaczęłam, po tym jak odprowadziłam córkę szłam dalej, zaszłam do Biedronki i weszłam! kupiłam małe co nieco i wróciłam do domu. Jak już pisałam zakupy robię w sklepie naprzeciwko, takim gdzie można wejść w kapciach, a teraz poszłam sama i jeszcze pochodziłam po sklepie:) Aż zadzwoniłam do męża,żeby się pochwalić sukcesem:)
  18. To świetnie,że lek dobrano Ci tak idealnie,że poczułaś się dobrze. Doświadczeń z 1 współczuję, ja tez boję się tych skutków ubocznych jak ognia. Chociaż moja psycholog uważa,że największa zmiana musi zajść w głowie i ona wierzy w terapię. Wróciłam niedawno od niej, naprawdę super kobieta i specjalista. Bardzo mi pomagają te rozmowy i spotkania, mam w sobie więcej siły. Pozdrawiam Was dziewczyny:)
  19. Mi sugerowano leki, ale na początku terapię. No i jako takie efekty widzę, więc na razie leków nie biorę. Generalnie sama odprowadzam córkę do szkoły, robię zakupy w pobliskim sklepie. Za to z mężem czy z bliskimi udaje mi się pochodzić po markecie,ale zawsze króciutko. Za to ostatnio pojechałam sama taksówką- 20 minut i to był wielki sukces. Ale jak do wakacji nie zobaczę znaczniej poprawy, wtedy pewnie sięgnę po leki. A teram muszę z pieskiem iść po córeczkę:)
  20. Ja nie miałam żadnych problemów z prowadzeniem auta, bardzo to lubiłam,ale po tym zdarzeniu doszłam do wniosku,że jestem kiepskim kierowcą i do tego kiepską matką, skoro mogłam coś Zosi zrobić groźniejszego niż parę siniaków. Teraz to już bym pewnie nie potrafiła już... Może kiedyś mi się coś odmieni. Ja tez wczoraj miałam naprawdę kiepski dzień, też wieczorem myślałam,że będę miała atak. I za radą psychologa wzięłam kartkę i spisałam wszystkie swoje żale, jak wyrzuciłam je z siebie zrobiło mi się lżej, chociaż do tej pory jestem trochę poddenerwowana. nie ma to jak rodzina. Współczuję Julia tych dolegliwości, ja długi czas miałam spokój, ale odkąd nerwica mnie dopadła, przechodzę wszystko dużo, dużo gorzej. Pozdrawiam
  21. Julia robi wielki krok naprzód, naprawdę ją podziwiam. Ja dziś idę do tyłu, każdy ma do mnie pretensje, i to jeszcze o rzeczy na które ja nie mam żadnego wpływu. Teściowa, mama, mąż, siostra, ba nawet córka bo jej gołąbki na obiad nie pasują. Nikt nie pomyśli ani chwili o mnie, wszyscy tylko o sobie. W takie dni mam dosyć. Mnie też same myśli o ataku o nakręcają. A najlepiej nakręcają mnie negatywnie pozytywne dni. Jak nic się nie dzieje to myślę - dlaczego, co się dzieje? I boję się tych ataków i sama je wywołuję. A samochodu nie prowadzę, owszem mam prawo jazdy,ale miałam stłuczkę z córką na pokładzie, nam nic się nie stało,ale to mnie tak przestraszyło,że już prawie 5 lat nie jeżdżę.
  22. No chyba na razie tylko my tutaj zaglądamy... I jak Julia udało się spotkanie? My już z psem, wzięliśmy spaniela z tej samej hodowli skąd moja siostra brała. Ona ma malutkie dzieci i pies świetnie się z nimi bawi, Zośka zachwycona,ale piesek jeszcze trochę niepewny:) Pozdrawiam, odezwijcie się:)
  23. Zazdroszczę Ci Julia, ja bym chciała tak sobie spacerować i pewnie czuć się w sklepach, na razie cieszę się tym co mam. Córka męczyła nas o psa, ja nie bardzo chciałam się zgodzić,ale mąż stwierdził, że jak będzie to przecież będę musiała z nim wychodzić i jutro jedziemy po nowego członka rodziny. Naprawdę myślę,że to mnie zmusi to regularnych spacerów i pokonywania słabości:) Pozdrawiam, Asia
  24. Ja też bardzo lubię zakupy, ale teraz wszystkie rzeczy kupuję w sklepie, który jest dosłownie 5 metrów od domu, tam nie mam problemów, gorzej w takich dużych i gdzieś dalej, ale liczę na to,że będzie lepiej. Wróciłam od rodziców, dostałam rachunek za prąd i mamy taki horrendalny wynik,że nie wiem co zrobić. Najwięcej płacimy za części wspólne- klatka schodowa i piwnica, sąsiad najpewniej dorabia sobie w piwnicy i stąd takie koszty, ale nie wiem co zrobić. U nas w kamienicy tylko 4 rodziny, większość starsi ludzie, spokojni zapłacą, więc pewnie my też, mąż już zabronił mi robić aferę. On też taki spokojny i ugodowy... Pozdrawiam
  25. Wczoraj dojechałam, ale nogi jak z waty, serce waliło jak młot, jak weszłam do rodziców poczułam się dopiero dobrze,no ale jakiś krok do przodu. Tylko mi przykro,że rodzice nie powiedzieli mi od razu o tym złamaniu, dopiero wieczorem jak dzwoniłam. Powiedzieli,że mam mnóstwo problemów i nie chcą mnie dodatkowo zadręczać swoimi. Jestem dorosła, mam męża, dziecko, powinnam być oparciem dla rodziców w takich chwilach, a nie być jak dziecko... Gratuluję Ci Julia, naprawdę robisz postępy, ja wciąż czekam jak zacznę być aż tak samodzielna. Siostra po mnie przyjedzie i razem jedziemy do rodziców, więc mniejszy stres niż wczoraj. Córka już w szkole, mąż w pracy, zrobię zaraz jakiś obiad i do mamy:) Pozdrawiam
×