Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. Ja bym Klopsiku powiedziała jakie leki biorę ginekologowi, i ona już by mi wtedy doradziła. Ja też radzę sobie bez leków, a przy moich ginekologicznych problemach zajście w kolejną ciążę jest niemożliwe,więc nie stosuję tabletek. Wczoraj było bardzo fajnie na tym pikniku, Zośka w 3 konkursach wygrała i teraz cała dumna chodzi:) Dziś mój brat przyjedzie z dziewczyną na kawę, chce nam ją przedstawić. Liczę,że ta trochę dłużej wytrzyma z moim bratem, bo sympatyczna wydaje się być na zdjęciach:) Pozdrawiam, lecę jakieś ciasto upiec
  2. Zakupy udane dla mnie, córka niezadowolona. Zośka zaczyna mieć swoje zdanie w każdej sprawie, i jak się na coś uprze to nie ma zmiłuj. No,ale sukienka dla dziewczynki z 189 zł to troszkę za dużo jak dla mnie. No i mam oburzoną i obrażoną córkę. Myślę,że to dobrze,że zaczynamy dostrzegać jakiś komizm tej naszej sytuacji. Gorzej gdybyśmy wciąż siedziały i płakały nad sobą i to wszystko brały na poważnie-tak jak na początku. W zasadzie to już nie wiem jak mogłam tak żyć, ciągle czekając na śmierć, bo przecież te ataki na pewno są śmiercionośne i umrę z tych emocji... A dziś jedziemy na piknik rodzinny, na dzielnicy moich rodziców, takie powitanie lata. Liczę,że dam radę:) Pozdrawiam
  3. Wiesz Agata mój mąż czasem nie mógł ze śmiechu, jak ja dorosła baba stałam np przed samochodem i tupałam nóżką, że nigdzie się nie wybieram. Albo jak wylatywałam jak strzała z jakiegoś sklepu, oczywiście dla mnie to było dramatyczne przeżycie,ale zdaję sobie sprawę,że inni nie odbierali tego w ten sposób, raczej śmiali się-bo jak to, wchodzę do sklepu ,rzucam koszyk, i coś tam gadam o żelazku i uciekam. Teraz to mnie też w zasadzie śmieszą moje niektóre zachowania. Jak wczoraj Julka przeczytałam o tym koncercie, to pomyślałam,że tez muszę jakiś postęp zrobić, zawstydzasz mnie. Ja wciąż za bardzo się z sobą cackam, za szybko odpuszczam,ale widzę.że Twoja metoda skuteczniejsza. Wczoraj powiedziałam mężowi jedziemy do Auchan, nieważne ile razy będę chciała uciec, mamy kupić wszystko co mam na liście. Owszem w aucie z emocji zrobiło mi się gorąco, ale dałam radę, więc chyba jakiś postęp? Dziś chcę kupić córce sukienkę na koniec roku, pójdziemy do tego sklepu,choćbym miała iść na czworaka! Pozdrawiam
  4. Witajcie. Wypad był fajny, chociaż teściowa tak marudziła, nic jej się nie podobało, po 3 godzinach wybrała materiał, taki przeciętny moim zdaniem:) Ale dałam radę, i to najważniejsze. Zaraz idę po Zosię do szkoły, potem jakieś zakupy i będziemy piec ciastka, jutro w szkole mają jakiś kiermasz, zbierają na książki do biblioteki. Pozdrawiam i udanego dnia Wam życzę:)
  5. Cześć dziewczyny:) Pralkę mogę polecić, prosta w obsłudze, a ja nie łapię za często technicznych kwestii:) Też bym chciała jakąś fajną pralnię. Jak mieszkaliśmy za granicą, to tam w naszym domu w piwnicy było pomieszczenie z pralkami i suszarkami dla mieszkańców. Mi to się nie podobało, tak po kimś prać? Ale tam np nie daje się w łazience, jeżeli już to w kuchni, ja miałam właśnie w kuchni. Teraz znów mam w łazience, mi przynajmniej jest wygodniej:) Mam nadzieję,że Lilka szybko wydobrzeje, zdrówka dla małej! Dziś jadę z teściową do krawcowej, chce sobie na wesele jakiejś znajomej kreacje stworzyć i mam jej doradzić. Potem może jakaś kawka? Nie boję się jak na razie:) Pozdrawiam
  6. Oj Julka,jaka szkoda maleństwa. Ponoć małe dzieciaczki dużo lepiej znoszą wszelkie złamania, zdrowia dla córeczki. Moja pralka Ewuś miała z 12 lat, to jeszcze po dziadkach, skoro prała to stała w domu:) Teraz mamy Beko, dokładnie taka-http://www2.mediamarkt.pl/gdansk-matarnia/pralka-beko-wmb-51021-cs-pt,id-274587#detail Mi pasuje bo jest mała, a mamy niedużą łazienkę. No i ma fajne funkcje i cenowo też ok wyszła. To miłej drogi Ewuś:) Pozdrawiam
  7. Ja nawet nie wiem po ile u mnie te truskawki bo dostaję i od mamy i teściowej,w ogóle nie muszę chodzić do warzywniaka:) Fajny dzień miałaś Agatka, brawo:) No my wczoraj pojechaliśmy do sklepu po pralkę, cieszę się z niej, bo sporo mniejsza i w ogóle fajniejsza:) Oczywiście zanim nie wyszłam z samochodu miałam jakieś tam lęki,ale jak już weszłam do żadnych. Teraz testuję pralkę, a potem biorę psa i z sąsiadką umówiłyśmy się na spacer. Czekam aż Zośka skończy rok szkolny i będziemy mogły tak sobie spacerować:) Pozdrawiam
  8. A gdzie Ewuś wyjeżdżasz? U mnie spora grupa kibiców się zebrała, zaraz idę z nimi oglądać mecz,ale musiałam tutaj zajrzeć:) Mam nadzieję Julka,że mała da Ci się wyspać w końcu:) Co do snu, to ja na początku prawie w ogóle nie spałam. 2-3 noce z rzędu, ciągle się bałam,że na coś poważnego choruję,że zostawię małą córkę samą itp. Teraz chyba jest normalnie, chociaż po jakimś mocno nerwowym dniu mam problem,żeby się wyłączyć,ale to chyba ma każdy z nas. Zdrowy czy z fobią. Lecę na mecz,pozdrawiam.
  9. Cześć dziewczyny:) A ja utknęłam w przetworach, dziś byłam u mamy i robiłyśmy u niej truskawki. Trochę poeksperymentowałyśmy, zobaczymy co z tego wyjdzie. Wracałam sama taksówką, dla mnie to wielka sprawa, bo rzadko kiedy ruszam się gdzieś dalej sama, a tu zaskoczenie:) Już nie miałam dawno-odpukać typowych ataków lęku, ale dobrze wiem co to jest i nie życzę nikomu. Co tam Julka u Hiszpanów?:)
  10. Cześć dziewczyny, witaj Asik. Wczoraj miałam dzień porażek. Popsuła mi się pralka, facet zaśpiewał taką kwotę za naprawę, że chyba opłaca się nową kupić. Do tego mąż na mnie wściekły,bo przecież ja używam pralki i to ja ją popsułam. Akurat mieliśmy w planach inne wydatki, a nie pralkę... Do tego na zakończenie roku u Zosi rodzice szykują prezent dla pani, jedna matka kazała mi 70 zł zapłacić! No wiecie, co oni chcą jej kupić? Coś za 1,5 tyś zł? no przecież to skandal. Do tego jeszcze mikrofala ze starości odmówiła posłuszeństwa-jej akurat tylko mąż używa odgrzewając sobie obiad,ale też wydatek będzie. Mieliśmy w planach co innego, jak zwykle pójdzie na co innego. Jak zwykle...
  11. Zakupy udane, kupiłam sobie sukienkę i sandały, oczywiście w sklepie były wygodne w domu już nie:) Trochę się bałam,ale to w samochodzie, potem w sklepie już nie miałam lęków:) Ja z moim mężem najczęściej kłócimy się o jego bałaganiarstwo taką nieporadność w domowych sprawach. No jak miał umyć okno, to tyle debatował sam z sobą jak to zrobić,że dałam sobie spokój z jego pomocą. Cóż, w samochodzie musi być perfekcyjnie czysto, ciągle go sprząta i garaż też, ale w domu nie dogaduje się z odkurzaczem:) Przyszedł teść, będą oglądać mecz. Może coś tam zerknę, muszę konfitury z truskawek robić, teściowa mi nawiozła tego w hurtowych ilościach. Pozdrawiam
  12. Julka uśmiałam się czytając o tych przystojniakach:) Mi jak Ewie, pewnie przeszła by ta cała nerwica gdybym miała taką motywację przed sobą:) Widziałam w telewizji relacje i naprawdę zazdroszczę atmosfery:) Agata widzę,że Twój wyjazd w kwestii pokonania lęków w miarę udany. Też miałam momenty,że się trochę denerwowałam,ale ogólnie dużo mi ten wyjazd dał. Wczoraj była u mnie siostra, poszłyśmy na spacer, prawie do centrum miasta, nawet nie zauważyłam,że tak daleko zaszłyśmy:) Dziś mam psychologa, a potem jadę z mężem( dziś ma wolne) do dentysty, no i myślę nad wypadem do sklepów, lato,coś trzeba sobie kupić. Mam nadzieję,że dam radę:) Pozdrawiam
  13. Cześć dziewczyny, wczoraj wróciliśmy. Było bardzo fajnie, żałuję,że tak krótko tylko. Pomógł mi te wyjazd, mam trochę więcej pewności siebie. Jak mówisz Julka, robiłam tam wszystko na przekór negatywnym myślom. One nie znikają całkowicie, ale jak je olewam, przestają dominować i nie niszczą mi życia:) Ogólnie było miło, spacery, rowery, itp. Pogoda nawet ok, także chętnie tam wrócimy:) Mój mąż za bardzo za piłką nie przepada,ale najważniejsze mecze ogląda, tam zrobili w jadalni wspólne oglądanie meczu, bardzo mnie wciągnęło:) Dziś trochę ogarnę dom:) Pozdrawiam
  14. Cześć dziewczyny:) A ja znad walizki,jedziemy na weekend:) Pogoda tak jak u Was niezbyt ładna,ale jestem bardzo szczęśliwa. Niby to niedaleko, i tylko na 2 noce,ale cieszę się,że w ogóle mogę o tym myśleć bez emocji:) Zośka szczęśliwa, mąż też, ale ja chyba najbardziej. Julka może porozmawiaj z bratem czego mu potrzeba. Pamiętam,że po moim weselu byłam trochę zła,że większość prezentów się zdublowała. Do tej pory mam nieotwartą pościel :) Pozdrawiam,jutro raniutko jedziemy.
  15. Czyżby dzisiaj jakiś dzień prasowania? Ja swoje też odprasowałam:) Byłam na zakupach i ze szwagierką na spacerze. Coraz lepiej radzę sobie podczas wyjść z kimś.Sama dobrze funkcjonuję tylko w bliskiej okolicy,ale to i tak spory postęp:) Julka szalejesz-tak trzymaj. A dzisiaj u mnie tak zimno,że muszę się napić herbaty z sokiem malinowym, zimnica straszna... Pozdrawiam
  16. Cześć dziewczyny. Byłam rano w kościele, dałam radę, to już kolejny raz:) Wczoraj byliśmy w zoo. Ogólnie było przyjemnie,ale nagle pogoda się zmieniła, zaczęło strasznie lać, ja zdenerwowana na męża-nie wziął parasoli z auta.. Trochę się posprzeczaliśmy,ale to kolejny raz jak wychodzę z domu bez lęku. gdybym była sama pewnie nie dałabym rady,ale z mężem i córką czułam się bezpiecznie:) Dziś nie mamy planów, zimno,a wczoraj mocno przemarzliśmy. Może jakieś ciasto upiekę z truskawkami? I jak Julka na weselu było? Naprawę bardzo dobrze sobie radzić,można z tym żyć i bardzo mnie to cieszy:)
  17. Witajcie! Wam również wszystkiego najlepszego-w końcu każdy ma coś z dziecka:) A ja byłam z moimi rodzicami i małą cały dzień poza domem! Trochę się bałam,ale było super! Dziadkowie spełniali Zosi zachcianki, było kino-wysiedziałam spokojnie, potem kawiarnia, McDonald,i sklep sportowy-Zośka dostała rolki. Naprawdę fajnie się bawiłam,jak dziecko właśnie:) A co do objawów to ja miałam je cały czas, dlatego właśnie myślałam,że cierpię stricte fizycznie,a nie mam nerwicy. Teraz większość tych odczuć przechodzi. Pozdarwiam
  18. A ja byłam z córką u lekarza,same, dałam radę:) Po drodze byłyśmy w Biedronce, też było miło. Zosia zdrowa, no prawie zdrowa,nie wiem czy zostawić ją do końca tygodnia w domu? Chyba tak zrobię, bo mama jej koleżanki mówiła,że parę dzieci złapało świnkę, mała co prawda szczepiona,ale tak dla bezpieczeństwa niech posiedzi i nie łapie niczego dodatkowego. Pozdrawiam Was serdecznie:)
  19. Gratuluję Agata! To wielki sukces, naprawdę to da ci dużo siły:) Też nie za bardzo lubię Julka sprzątać, gotować tak,ale odkąd mamy psa w domu jest dużo brudniej:) Wieczorem poszłam właśnie z psem na spacer,i nawet zaszłam na chwilę do sklepu,co prawda koło domu,ale weszłam. Czekam na mamę,obiecała Zośce drożdżówki z truskawkami,może też skorzystam z okazji i wyjdę na mały spacer? Pozdrawiam
  20. Cześć dziewczyny, co u Was? Jak Julka przyjęcie małej Lili się udało? Wczoraj miałam kiepski dzień,siedzę z Zosią w domu, dostała antybiotyk, do środy mamy być w domu, potem znów do kontroli, i to siedzenie mnie wpędza w negatywne myśli. Nie wiem, jak wychodzę w miarę regularnie, codziennie to jest ok. Ale dziś znów pomyślałam o wyjściu jako o czymś przerażającym, od piątku nie wychodziłam i nie wiem, chyba się odzwyczaiłam... Boję się,że znów zacznę się bać-takie błędne koło. Pozdrawiam Was, mam nadzieję,że będzie lepiej.
  21. A ja mam na odwrót, jak mam jakieś lęki to od razu zamieram, nic mnie nie ruszy, mąż się śmieje,że może dom runąć a ja i tak nie wstanę. Siedzę, albo leżę i ogarnia mnie coś w rodzaju apatii. Na szczęście ostatnio coraz to rzadziej. Wczoraj też w domu z Zosią, już bałam się ,że to angina,ale już lepiej. Dziś pewnie jakieś zakupy,ale planów większych nie mam. Dziecko chore, matka w domu,a mąż dziś na szkoleniu... Pozdrawiam
  22. Ależ z Ciebie Julka podróżniczka, pozazdrościć:) Ja wczoraj miałam dobry dzień, naprawdę było miło. Dziś remontują chodnik bezpośrednio pod naszymi oknami. Już mnie głowa od tego łomotu boli, wyjść nie mogę bo Zosia chora-efekt wczorajszych lodów w upale. trudno jakoś się pomęczymy. Wieczorem przyjdzie siostra, zrobimy sobie babski wieczorek:) Pozdrawiam
  23. Jak ja ci Julka zazdroszczę tego morza, dzieci pewnie będą zachwycone własnym placem zabaw... :) A dziś idę do kosmetyczki, i na manicure, dam radę-muszę:) Piję kawę, ustalam plan dnia i coraz więcej czasu spędzam na zewnątrz. Może nie są to jakieś wielkie wyprawy,ale sam fakt,że wyjście do sklepu czy na śmietnik nie napawa mnie lękiem bardzo mnie cieszy:) Pozdrawiam, miłego dnia Wam życzę.
  24. Witajcie dziewczyny. Zacznę od tego,że fajnie,że znów piszecie:) i robicie postępy, ja zazdroszczę, cieszę się,że piszecie o tym co was dobrego spotyka, o waszych sukcesach, mnie to bardzo motywuje. Dziś byłam dwa razy w markecie całkiem sama, stałam w kolejce,bo zepsuło się coś tam i nawet nie narzekałam,że tyle to trwa:) Zamówiliśmy poza tym na Boże Ciało pokój, niedaleko, ledwie 50 km od domu,ale gospodarstwo agroturystyczne i jezioro:) Co do prezentów na dzień dziecka, Ewa Twoja córka w wieku mojej Zosi, my z małą idziemy do zoo w sobotę, a w piątek dostanie książkę. Mała odkąd potrafi czytać bardzo to lubi,muszę się zdecydować tylko jaką:) A co do rad na podróż to niestety nie mam, bo sama nie podróżuję tak daleko,ale na pewno wiara w siebie, uśmiech i pozytywne myślenie pomoże:)
  25. Zgadzam się z Julią, tak na prawdę tylko my możemy siebie wyleczyć-mi ciągle to powtarza moja psycholog. Ani ona, ani leki nie przejdą za mnie na drugą stronę ulicy... A ja byłam dziś na ryneczku z mężem,zrobiłam zakupy,oj jak dawno tam nie byłam,mam nadzieję,że będę bywać częściej:) Potem mieliśmy gości, teraz poszli,biorę psa i idę na mały spacerek,niedaleko ale zawsze:) Pozdrawiam, mam nadzieję,że u Was wszystko dobrze.
×