Skocz do zawartości
kardiolo.pl

joasia35

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez joasia35

  1. To Julka cała wyprawa, naprawdę podziwiam. A właśnie słyszałam o tej sprawie, straszne, tym bardziej jak ktoś ma małe dziecko ... U mnie pogoda też mizerna, te zmiany na mnie fatalnie działają. Zazdroszczę Ci Agata zmiany klimatu;) Wczoraj mój tata jeszcze poślizgnął się na lodzie i skręcił kostkę. Tak pechowo,że ma ją w gipsie na 3 tygodnie.. Znów nerwy, zaraz do nich jadę, czekam na siostrę to mnie weźmie, zobaczyć co i jak, bo mama załamana. Mój tata prawie w ogóle nie choruje, a jak już coś go boli,to cyrk jest nieziemski. Michalina kuruj się kochana;) Madziu ucz się, i miłych tych urodzin:) pozdrawiam
  2. Masz rację Agata, ta pogoda po prostu jest męcząca. Ni to wiosna , ni to zima. I tak cały czas. Ale już bliżej ciepła niż dalej. No, a teraz pomyśl Agata,że w Turcji będziesz miała cieplutko;) Oby wizyta była formalnością, i to nic poważnego. Marta też bym polecała melisę, rumianek, jakieś herbatki uspokajające, bo alkohol tak jak Agatka napisała bardzo nam szkodzi. A ja byłam wczoraj z teściową w sklepie meblowym,, bo chce nowy zestaw wypoczynkowy kupić i chciała bym jej doradziła. Teść zabrał córę na ciastko, a ja z teściową chodziłam po tym sklepie. I on był wielki, czułam się nieciekawie. Wciąż odwracałam się za siebie i patrzyłam czy drzwi są blisko. I tak skupiłam się na tych drzwiach,że nawet teściowej nie doradzałam. A potem poszłyśmy na 1 piętro, i już czułam się jak w pułapce, i mówię sobie-zaraz tu padnę. I pomyślałam-a padaj sobie, tu są same kanapy,miękko ci będzie. I zaczęłam się śmiać. I przeszło, czułam się już normalnie. Jeszcze dołączyliśmy do córy i też na ciacho się załapałam. ;) Julka, Michlinka jak samopoczucie? 13 km to bardzo daleko, ja tak daleko,sama jeszcze nie pojechałam...Także już plus,że dojechałaś;) Madziu i Aniu też mam nadzieję,że Wam humory się poprawiły. pozdrawiam
  3. Julka wiesz,że ja mam podobnie. Ostatnio miałam wyrzuty sumienia,że jestem chora. Niby nie moja wina,ale myślałam-zamiast próbować i wychodzić, ja siedzę w domu. I jeszcze wmawiałam sobie,że zwykłe zapalenie krtani to obrona mojego organizmu przed wyjściem z domu. Myślę,że to z czasem przychodzi. Teraz patrz na plusy, mogłaś już w domu podjąć decyzję,że zostajesz, Ty pojechałaś, i jeszcze poszłaś po zakupy. Skup się na tym, szukaj plusów;) U mnie Aniu też zima się trzyma, choć dziś ładnie słońce świeci. Ale jakaś taka dziś jestem rozkojarzona. Zaczęłam brać ten Sedafit, i drugą tabletkę, tą przed snem, brałam zawsze po kąpieli, koło 22.30, potem 15 minut i śpię. A wczoraj wzięłam o 20. Nie minęło 10 minut, a ja padłam.... Obudziłam się dopiero po 2, i już do rana zasnąć nie mogłam. Teraz będę brała ją później, też tak Julka na Ciebie działa? Bo ja aż się zdziwiłam... No i teraz głowa mnie boli... Ale byłam w piekarni, nawet w kolejce dobrze się czułam, zaraz po córę idę do szkoły. Agata gratuluję tej jazdy, wiem,że bardzo chciałaś to zrobić, więc tym bardziej się cieszę, że idzie Ci tak świetnie;) Michalina ja w sklepie jak jestem niepewna siebie, biorę ulotki i zajmuję się obrazkami, wtedy nie przejmuję się kolejką;) A i co do * publicznej nerwicy*, uważam,że to świetnie,że ludzie otwarcie o tym mówią. Właśnie im więcej będzie się o tym mówiło, tym lepiej. może wtedy wzrośnie akceptacja i zrozumienie dla takich osób. W końcu naszym rodzinom też ciężko w nią uwierzyć.... pozdrawiam
  4. Witam;) Wczoraj byłam z siebie bardzo dumna, mąż się cieszy,że coraz więcej rzeczy udaje mi się załatwić, i żyć w miarę normalnie, bardzo fajne uczucie;) Byłam dziś już na małych zakupach, mama wpadnie na kawkę, to sobie pogadamy, pogoda dość kiepska, .:(Czekam na słońce,żeby można było spacerować. Agata świetną masz fryzjerkę ;) Michalina ja też często w sklepie-głównie przy mięsie czy nabiale, który ustawiają daleko od drzwi czuję się mało pewnie,ale właśnie coraz częściej rozsądkiem zwalczam jakiekolwiek objawy niepewności;) Julka na mecz to bym się jeszcze nie wybrała, ale wcale bym się nie zdziwiła jakbym Ciebie na jakimś zobaczyła;) Madziu gratuluję zakupów:) Aniu jak jechałam autobusem, to zawsze wybieram godziny poza szczytem, i cóż siadam zaraz za kierowcą, i modlę się by ludzi nie było za dużo. Wybieram taki autobus przyśpieszony, co rzadko jeździ, ma mało przystanków i cóż, mało ludzi, bo w zapchanym chyba bym padła. A Ty proszę, jak sobie świetnie dajesz radę. pozdrawiam
  5. Dziewczyny, jestem z siebie dumna. Cały weekend wody nie mieliśmy, bo mi tata z mężem popsuli piecyk-a niby potrafili go naprawić. Musiałam iść do naszego zarządcy, a on ma biuro 20 minut pieszo, w samym centrum. I mąż mówił,że jak wróci z pracy to pojedziemy,ale ja powiedziałam,że z rana wszystko załatwię. Wiecie jak trudno znaleźć hydraulika? Ja myślałam,że jak zadzwonię i zapłacę to będą chętni przyjść, a tu ten chory, ten wyjechał, a temu się nie chce. Więc musiałam załatwić hydraulika od zarządcy, ale oni zmienili numery tel, i dodzwonić się to jak trafić w Totka. No i idę. Mówiłam sobie-Nie muszę dojść do celu, w razie czego mąż to załatwi, ale spróbuję, bo - Gdy nie osiągasz celu nie jesteś przegranym,jeżeli próbowałeś jesteś zwyciężcą. I szłam z takim nastawieniem-zawsze mogę wrócić. Wstąpiłam do cukierni, kupiłam ciastko, i poszłam. W środku było trochę ludzi, i pojawiło się takie uczucie niepewności,ale poradziłam sobie dzięki dialogowi. Jak wracałam to zeszło ze mnie to spięcie, i poczułam się zmęczona. Ale byłam z siebie dumna. ;) Julka i jak zdrówko? Madziu odpoczywaj miło;) Marta, takie słowa ciężko jest przyjąć, ale czasem to jedyna metoda by ruszyć dalej ;) Michalina jak ci minął weekend? Ania gratuluję tych zakupów, wielka sprawa;) Agata to już na tak na luzie do wszystkiego podchodzi, gratuluję:) pozdrawiam
  6. Ja go biorę Madziu trzeci dzień. Muszę powiedzieć,że czuję lekkie działanie;) A u mnie zimno,ale nie biało:( Byłam na zakupach-miałam taki moment-czemu ta kolejka taka długa,ale dałam radę:), obiad prawie gotowy. Córka robi lekcje, mąż wybył po mojego tatę, co by sam nie siedział-mama znów do swojej siostry pojechała, także mam chwilę wolnego;) O to masz hojnego męża Julka:) Michalina ja staram się regularnie robić porządki w lodówce,czy to szafkach a i tak, nie wiem jak znajdę pół worka do wyrzucenia. :( A książkę sprawdzę i ściągnę:) pozdrawiam
  7. To koniecznie korzystaj Agata, tylko pamiętaj, ubierz się ciepło ;) Widzę,że wieczór będziesz mieć udany :) Ja nic nie planuję, mąż co roku przynosi nam po kwiatku, i to takie święto ;) Do tego jeszcze nasz piecyk na wodę się popsuł, z kranu zimna leci... Córka się nudzi, a ja walczę z pierogami,zachciało się pannie, a jak zabieram się za pierogi to robię jak dla wojska i mrożę na zapas. Michalina to straszne, jak ktoś nie może tyle czasu wyjść z domu. Ale moja psycholog też opowiadała mi o ludziach, którzy tracili przez nerwicę małżeństwa, własne firmy itp. I wiecie co, większość takich historii dotyczy mężczyzn. Myślę,że to dlatego,że jest stereotyp,że facet musi być silny i twardy, i oni nie potrafią się przyznać,że na coś chorują, a jak same wiemy bez akceptacji swojego stanu nie można iść dalej... Julka miłego szkolenia, a mężu trochę ponarzeka, ale da radę:) Aniu gratuluję samodzielności, z każdym dniem będzie jeszcze lepiej;) pozdrawiam
  8. A u mnie dziś zimno, do tego na pół dnia wyłączyli mi prąd :( I ani ugotować, ani nic. Córcia chora, więc tak sobie siedziałyśmy w domu i już momentami miałam dość, bo moja Zosia jak chora to nieznośna.Ale teraz mam wolną chwilę:) Agata współczuję tych zatok. Ten Sinupret to mi lekarka dla córki polecała, to ziołowe, ale dobrze działa.:) Zdrówka życzę. Julka ja wzięłam, a co tam, darmowe to wypróbuję:) Zobaczymy, może mnie to zrelaksuje? O to dziewczyny widzę,że te Kozienice mają tutaj sporą reprezentację:) Madziu musisz ten dialog zacząć ćwiczyć już w domu, wtedy masz pozytywne nastawienie i w tramwaju możesz nawet lęku nie poczuć. Ja tak zaczęłam robić przed jakimś wyjściem:) Marta to pucuj, pucuj :) Byłam chyba z 6 lat temu w Słupsku, oj,ale wtedy to zachwyceni nie byliśmy, jechaliśmy z córcią pociągiem do Smołdzina, tam mieliśmy przesiadkę, autobus miał przyjechać za jakiś czas i poszliśmy pochodzić i okolice dworca nas nie urzekły ;) Ale ostatnio w telewizji jakiś program oglądałam i mówię do męża-ależ miasto się zmieniło;) pozdrawiam Was serdecznie
  9. Witam drogie panie:) U nas dziś piękna pogoda, trochę pospacerowałam,ale nie za dużo, córka ma zapalenie gardła, także tylko do przychodni i z powrotem. Eh, mała za szybko się rozbiera jak tylko słońce zaświeci mocniej, zupełnie jak jej tata. :) Ale cieszę się, że mogę tak swobodnie spacerować:) A ja jestem ze stolicy województwa kujawsko -pomorskiego. Madziu może dziel sobie podróż na małe odcinki-jak radzili w książce. W głowie odhaczaj każdy przystanek i koncentruj się maksymalnie na kolejnym? Może to coś pomoże? Julka mi też dziś obiad nie chciał się zrobić, w końcu coś tam wysmażyłam:) Cieszę się Michalina,że wychodzisz i sprawia Ci to radość:) Dziś była u mnie siostra na chwilę. dała mi opakowanie Sedafit PC. Miała ostatnio problemy w pracy i ponoć ją to świetnie uspokoiło, teraz nosi paczkę w torebce. Czytam,że to pomaga na wszystkie objawy stresu-i te psychiczne-rozdrażnienie, niepokój, brak snu, i somatyczne-drżenie rąk, brak tchu itp. Brała któraś? Nie wiem czy zacząć to brać regularnie-polecają dwie tabletki w nerwicy, czy doraźnie? To ponoć całkowicie bezpieczne, homeopatyczne. pozdrawiam
  10. Witam dziewczęta:) Marta gratuluję wyjścia z domu. Ok, możesz się źle czuć, ale zobacz wyszłaś i zrobiłaś krok ku normalności. Czytasz książkę? korzystaj z niej:) Agata gratuluję :) Miło się czyta, jak ktoś przełamuje lęki i jest z tego dumny. Teraz wychodź częściej:) Julka to smutna wiadomość. Współczuję. Michalina dobrze,że szybko się pozbierałaś. Jak traktujesz lęk na luzie, to on szybko mija. Powiem Ci,że jak mi się ktoś zmarły to o mało co nie umieram z nerwów... Aniu też gratuluję wyjścia, i samotnej jazdy autobusem. Wiesz co musisz nauczyć się nie łączyć każdej dolegliwości z nerwicą. Jesteś rozkojarzona bo źle śpisz. To nie musi łączyć się z nerwicą. Nie warto niepotrzebnie się stresować. a ja byłam na małych zakupach, zupę nastawiłam. Za godzinę idę po córcię. liczyłam na spacer do parku,ale bratowa się zapowiedziała,że wpadnie,więc posiedzimy w domu. Ale i tak jak patrzę na słońce to jakoś jestem pełna pozytywnej energii :) pozdrawiam
  11. Wysłałam Wam dziewczyny książkę od razu w załączniku, mam nadzieję,że Wam pomoże normalnie funkcjonować:) Ja wczoraj poszłam najpierw do kościoła, ale stałam na zewnątrz, jakoś ciężko mi się przełamać i wejść jak jest tłum. Potem jak teściowie przyjechali, poszliśmy do parku na godzinny spacer. Ogólnie było miło, tylko jak zobaczyłam,że jesteśmy już daleko od domu poczułam nie lęk, co lekki niepokój,no,ale doszłam spokojnie. Teraz byłam już w Biedronce, nawet nie miałam co kupować,ale zawsze się przeszłam i coś tam znalazłam,bez lęku, aż się ucieszyłam:) Mama będzie w pobliżu u lekarza,to mnie odwiedzi, i jakoś czas minie. Julka mam nadzieję,że się nie doprawiłaś i zdrowa jesteś?:) Jak tam weekend minął Michalina? Agata co u Ciebie, jak zdrowie? Madziu stosuj porady z tej książki, może jakoś uda się ten lęk tramwajowy wypłoszyć. Miłej pracy. Marta a co u Ciebie? pozdrawiam
  12. Marta wysłałam Ci książkę. Poczytaj ją, zapisz sobie te strategie, i powtarzaj sobie nawet kilkanaście razy dziennie, tak,żeby to weszło w głowę. Czujesz lęk, i od razu lecisz z tym dialogiem:) Wanessa miłego wyjazdu. Co do leków to ja ich nie biorę. A terapia? Zarówno ona zadaje mi pytania, i ja bardzo dużo mówię, jak sobie radzę, gdzie byłam od ostatniej wizyty,co czułam,jak radzę sobie z lękiem itp :) Ania dobrze,że masz taką tabletkę, naprawdę sama jej obecność w torebce poprawia samopoczucie. I dobrze,że idziesz do lekarza. Zawsze warto wiedzieć więcej. Na pewno jak będzie więcej słońca będziemy mieć lepszy humor, i łatwiej będzie podejmować wyzwania:) Julka ja już nie mówię,że Ciebie podziwiam, bo jesteś moim mistrzem w radzeniu sobie z nerwicą:) Michalina cieszę się,że dzień minął Ci tak przyjemnie:) A dziś jadę z mężem na ryneczek na zakupy, potem domowe sprawy, a jutro teściowie przychodzą na obiad, muszę coś upiec, ale nie mam pomysłu?....
  13. Agata nic na siłę:) Jeżeli ktoś ma zły dzień to ma pełne prawo by zostać w domu. W zasadzie taka postawa-zostaję w domu bez wyrzutów sumienia też wymaga pracy,więc fajnie,że Ci się udaje dać sobie pozwolenie na odpoczynek:) Truskawka te ćwiczenia to trzeba już w domu zacząć robić. Powtarzaj sobie,że zawsze masz możliwość wyjścia,że możesz źle się czuć,ale spróbujesz itp. To naprawdę świetnie jest w wielu książkach opisane, poszukajcie Lunatyczka dawała link,skąd można ją ściągnąć. Jeżeli chcecie dajcie maila to Wam ją wyślę, tam są strategie, które Wam pomogą. Julka i Michalinka miłego dnia Wam życzę:) A ja byłam kupić prezent teściowej, jutro ma urodziny. Zaszłam do jubilera, i aż z siebie dumna jestem:) Obiad gotowy, za godzinę po córcię idę, teraz kawka,książka i odpoczywam. pzodrawiam
  14. Marta nie obrażaj się tutaj, tylko rób co Ci ktoś mądrze radzi- i wyjdź:) Wiesz ja od dawna obserwuję jak dziewczyny, które ostro wzięły się za siebie-Julka, Agata czy Sabinka po prostu wyszły na prostą. Ja też jestem z tych co łatwo się poddają, nie mają cierpliwości,ale innej drogi nie ma. Jedyny sposób-wyjść z domu. Każdego dnia coraz dalej i dalej. Az nie będziesz zwracać uwagi na lęk i po prostu go olejesz. Uwierz nam, siedzenie i użalanie się nad sobą to nie jest żadna metoda, wręcz przeciwnie, to najgorsze co możesz robić. Jak chcesz wyjść z domu, z niego nie wychodząc? Musisz wyjść i tyle. Więc kobitko do dzieła. Nieważne gdzie, po prostu wyjdź:)
  15. Dziewczyny ja myślę jak Wy-trzeba wziąć się w garść i po prostu stanąć do walki z chorobą. Oczywiście trzeba uczęszczać na terapię, jak trzeba to trzeba brać leki,ale trzeba po pierwsze wyjść z domu. Zauważcie,że najczęściej my same się nakręcamy, to my same przywołujemy lęki. Dlaczego? Bo się z nimi dobrze czujemy. Ja też byłam w takim stanie,że jak nie czułam lęku na siłę je przywoływałam, bo jak Julka pisze, lęki uzależniają. Dają nam poczucie bezpieczeństwa,choć brzmi to idiotycznie. Aniu ja na Twoim miejscu zaczęłabym brać leki, musisz mieć nerwicę żołądka, i póki nie wyłączysz fizycznych objawów, ciężko będzie Ci wyjść z domu. Także nie marudź, bierz leki,dla zdrowia. Agata wiem,że jadąc z grupą dzieci ciężko jest prosić wszystkich by się do nas dostosowali. Pomyślałam,że jeżeli nie będziesz się pewnie czuła, możesz zacząć od mniejszych dystansów, ale sama,bez presji. Bo tutaj wiadomo,musisz dojechać, iść do teatru i zająć się dziećmi. Michalina gratuluję, właśnie najgorzej jest wyjść z domu,ale jak się wyjdzie można wiele osiągnąć:) Madziu gratuluję wypadu do kina:) A ja byłam na zakupach, córka już w domu, ładna pogoda, chyba jeszcze na mały spacer wyjdziemy:) pozdrawiam
  16. Lunatyczko gratuluję:) Truskawka, mi te lęki towarzyszyły, tu chodzi,żeby próbować na przekór lękom. Np jak miałam iść do sklepu,pociłam się, serce mi waliło,nogi drętwiały,ale wychodziłam, bo wiesz co jest najgorsze? Wyjście, jak wyjdziesz, jak wejdziesz do sklepu to dasz radę. Poczytajcie dziewczyny tę książkę, kilkanaście stron wstecz jest link do niej-Lunatyczka dawała,można ją ściągnąć za darmo, tam, jest mnóstwo strategii, które naprawdę ułatwiają życie. Poza tym może będę brutalna, ale dziewczyny ja przechodziłam sama przez to co Wy, i powiem Wam co jest najgorsze-użalanie się nad sobą. Siedzenie i mówienie-nie dam rady, życie mnie przeraża itp. Dziewczyny najlepszy psycholog, najlepsze leki nie zrobią tego kroku i nie wyjdą z domu za Was. Po prostu trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie-od jutra zacznę walkę, koniec z marudzeniem, narzekaniem i wyręczaniem mnie przez innych. Dziewczyny to nie jest złośliwość, ja też tak robiłam, problem w tym,że wtedy tylko siedziałam w domu i męczyłam całą rodzinę, a najbardziej siebie. Także odwagi, dacie radę! Agata moja psycholog mówi,że trzeba pokonywać swoje lęki,powoli. Jeżeli boisz się jechać od razu 30 km, zacznij od mniejszej odległości. Ważne,żeby próbować,ale nowe rzeczy oswajać małymi kroczkami-nie od razu centrum handlowe,ale mały sklep. Jeżeli czujesz się na siłach - jedź, masz wątpliwości-zacznij od mniejszej trasy. Julka też brałam te kropelki, pomagają:) Michalina i jak tam zakupy? A ja dziś poszłam z siostrą do kawiarni. Umówiłyśmy się na miejscu, ale od rana miałam kiepski humor,w ogóle nie chciałam iść. Ale wyszłam, siłą woli. I to wyjście było najgorsze, jak już poszłam, to siedziałam spokojnie, bez lęków. A potem poszłam na zakupy, pełen luz. Najgorzej było wyjść:)
  17. Ja wychodzę z założenia,że wszystko trzeba robić małymi kroczkami. Jednego dnia idę do sklepu po 1 rzecz, drugiego po dwie, a jak się z nim oswoję to idę na większe zakupy. I tak po kolei. Każde miejsce trzeba oswoić. Niestety nasza choroba polega na konfrontowaniu się z lękiem. Chociaż często chcemy siedzieć w bezpiecznym domu to trzeba wyjść na zewnątrz. Ważne by uświadomić sobie,że dom to nie jedyne bezpieczne miejsce na ziemi. Aniu to,że bierzesz leki nie jest niczym złym, jeżeli ma Ci to pomóc w tej najtrudniejszej fazie to śmiało je bierz. Ważne by połączyć je z psychoterapią i codzienną pracą nad sobą. Leki wyciszą lęki, tak,że spokojnie dojdziesz do pracy czy zrobisz zakupy. Ale trzeba pamiętać,że to rozwiązanie tymczasowe,bo one nie nauczą nas radzenia sobie z lękiem. Ale kochana trzymam kciuki,jesteś pod opieką specjalistów. Musisz wyłączyć katastroficzne myśli,więcej się relaksuj, odpoczywaj-popieram słowa Agatki:) Truskawko te pastylki są ziołowe, a w zasadzie to macerat kwiatów, podaje się je nawet dzieciom,więc nie mogą być niebezpieczne:) kupuje je się w internecie na stronie Dr Bach. :) Agata trzymam kciuki za Ciebie, jestem pewna,że dasz radę:) Ja ostatnio pojechałam sama autobusami,i powiem Ci czułam ogromną satysfakcję:) Michalina cieszę się,że wychodzisz:) A ja dziś miałam gości, najpierw sąsiadka na kawkę, potem mama przyjechała. Ale wzięłam psa i poszłam na spacerek po córcię do szkoły i jakoś tak szłyśmy dziwną drogą, byleby dłużej być na zewnątrz:) pozdrawiam
  18. Truskawka ja Ci powiem,że chyba nikt nie powie,kiedy wyleczył się z nerwicy,przecież badań na to nie ma? Jak dla mnie pokonanie nerwicy-bo ja wolę tak to nazywać, pokonanie to życie normalnie, korzystanie z tego co oferuje nam los i umiejętność radzenia sobie z różnymi emocjami. W końcu każdy człowiek się czegoś boi, są ludzie, którym się nie chce rano iść do pracy,ale idą. I my też nawet z tym lekkim niepokojem,możemy żyć normalnie. Jak czytam opisy Julki jak to byłam na koncertach, w teatrze, jak podróżuje to w zasadzie mało mnie obchodzi czy ona to wyleczyła do końca, czy nauczyła się z tym żyć, ważne,że żyje normalnie. Tak jak Agata, mimo lęków wzięła ślub, jeździ za granicę. Też tak chcę, a to czy pokonam to czy nauczę się z tym żyć, to dla mnie bez różnicy. Ja Truskawko swa lata żyłam jak w letargu,świat mnie przerażał,dzięki terapii stawiam kroki naprzód i wiem,że w tej przypadłości najwięcej pracy musimy włożyć my same. Nikt za nas nie podejmie prób i wysiłków by wejść do sklepu, iść do kościoła czy wsiąść do autobusu. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i codziennie podejmować próby-mniej,lub bardziej udane. I właśnie jak czytam o Julce, która walczy to sama idę naprzód. Dziś poszłam sobie na spacer na ryneczek, szłam główną ulicą, zrobiłam zakupy i cieszę się,że te 40 minut mogę przeżyć bez lęków. I każdego dnia idę dalej:) I Tobie też tego życzę. Wychodź, na przekór sobie,ale trzeba włożyć w tę walkę dużo siły.
  19. Truskawka to są pastylki od Dr Bacha, wejdź na ich stronę i na pewno je znajdziesz-Rescue Remedy. Sama często ma lęk przed lękiem, w zasadzie to teraz u mnie dominuje, Staram się właśnie robić więcej rzeczy spontanicznie, i więcej czasu poświęcać na relaks. Madziu ja mieszkam w samym centrum, i mąż mnie wciąż namawia byśmy wyprowadzili się do spokojnej dzielnicy, tuż przy lesie. Ale jak sobie pomyślę,że do sklepu miałabym 15 minut, a do szkoły córki 20 minut pieszo to mi się słabo robi. Tu mam sklepy,szkołę, kościół,lekarzy,wszelkie usługi na jednej ulicy, w ciągu 5 minut dojdę gdzie chcę. I z jednej strony marzy mi się spokój, a z drugiej boję się go... Michalina u mnie spokojnie, mąż wrócił, właśnie będziemy film oglądać. Jedno zmartwienie z głowy:) A dziś była u mnie siostra z rodziną na obiedzie, i udało nam się iść na mały spacer, niby pół godziny,ale zawsze wśród ludzi:)
  20. Witam wszystkich, i * stare* towarzystwo, i nowe osoby. :) A ja dziś miałam w nocy wrażenie,że padnę na zawał. Właśnie boję się zostawać sama w domu,bo my w samym centrum miasta, na takim niskim parterze mieszkamy,że jak młodzi wracają z imprezy to bawią się pod naszymi oknami. No i słyszę huk, budzę się przerażona, i bałam się podejść do okna... Już po policję chciałam dzwonić, a to * na szczęście* tylko szybę sąsiadowi w aucie stłukli,ale długo potem dojść do siebie nie mogłam, ręce mi się trzęsły, serce waliło... Teraz czekam na tatę, wpadnie na obiad, a jutro na szczęście już mąż wraca... Alis ja miałam sercowe objawy-takie u mnie dominowały. Chodziłam od lekarzy do lekarzy, bo ciśnienie mi skakało, serce waliło, tchu nie mogłam złapać.... Ciągle byłam przekonana,że mam zawał. Ale na szczęście odkryto,że to nerwica i już się nie boję,że jestem umierająca non stop. Truskawka a chodzisz do psychologa? Wiesz mi kiedyś Julka poleciła od Dr Bacha takie pastylki na nerwy-do ssania, jak cukierki. Powiem Ci,że zawsze mam zapas w torebce, świetnie działają-sama ich obecność powoduje,że jestem spokojna, i nie muszę ich brać-na początku każde wyjście do sklepu to była 1 pastylka... Lęk przed lękiem? Znam to. Ale polecam i Alis i Truskawce książkę, jakieś 10 stron temu Lunatyczka dawała link do strony skąd można ją ściągnąć za darmo, tam są wspaniale opisane schematy działań w przypadku lęku i jak zachowywać się w kościele, sklepie czy aucie. Polecam poczytać, świetna, i bardzo pomocna lektura. pozdrawiam
  21. Ja na chwileczkę. Dziewczyna musiałam jechać do sądu-wiecie, ostatnio finalizujemy sprawy spadkowe z mieszkaniem i musiałam sporo czasu spędzić w urzędach. Nie chciałam jechać, wiedziałam,że mąż nie będzie czekał przed, że w razie czego mi nie pomoże. I wyszłam z domu z myślą-nie dam rady. Ale wiecie, był autobus, wsiadłam i na luzie te 3 przystanki przejechałam. W sądzie było gorzej, tłum ludzi, dostałam daleki numerek i byłam bliska dezercji,ale pomyślałam-załatwię to na przekór nerwicy. Więc wysiedziałam-choć serce waliło jak oszalałe. Wróciłam jednak zupełnie spokojnie:) Tyle,że teraz znów czuję się wypompowana z energii, jakbym ziemię zamarzniętą kopała;) Julka wiesz,że ja no wychodzę ze sklepu i też jestem zdziwiona,że lęku nie było, ja tu czekam by przetestować różne strategie, a on mnie olewa. Ale dziś jak przyszedł,też go olałam-wiedziałam,że to tylko lęk, i im mniej będę się nim przejmować, tym szybciej zniknie i zniknął:) Aniu też radzę porozmawiać z psychologiem o oczekiwaniach. Moja na początku przedstawiła mi plan pracy-że tak to nazwę i wiedziałam co będziemy robić. Michalina jak Julka pisze-trzeba po prostu próbować i cierpliwie czekać. Robisz postępy, i na pewno niedługo znikną te wahania:) pozdrawiam Was kochani
  22. Ja jak Madzia Agata strasznie Ci zazdroszczę takich warunków do życia. Piękne miejsce:) Ja po paru latach za granicą już bym się nie ruszyła,ale wiesz my tam bez rodziny byliśmy, a dla córki jednak obecność dziadków i kuzynów jest bardzo ważna. Ale skoro macie tam rodzinę ,plus to co za oknem to Wam już zazdroszczę. Agata uważaj, bo tam jakiś zjazd fobiczek zrobimy:) Michalina szkoda małej, moja kiedyś miała 3 razy w ciągu zapalenie ucha, kiepska sprawa. Ale spokojnie, jak lekarz ją obejrzał na pewno wiecie co robić:) A mąż jutro jedzie z teściami na pogrzeb. Trochę mi smutno bo wróci w niedzielę...- pogrzeb w sobotę,ale na 9 rano, a oni muszą w góry jechać, czyli od nas prawie cała Polska. Nie zostałam sama na tyle dni, moja mama teraz u siostry jest, chyba tatę zaproszę do towarzystwa na jakiś obiad, nie lubię tak sama siedzieć...
  23. Ciekawe porady-dzięki Agatka, na pewno przepiszę:) To co wyjeżdżacie kochana? Aniu gratuluję wyjścia:) Ja dziś byłam u fryzjerki, wiecie źle nie było,tylko ja taka senna, podenerwowana, ledwo doczłapałam się do domu. no,ale zaliczam wyjście do sukcesu. Kiedyś w takim stanie nie wyszłabym z domu,bo i tu tysiąc chorób mnie dotyka, a tak wiem,że to osłabienie i tyle:) Michalina racja, codziennie wychodź, choć na te małe zakupy:) Julka i jak na zimowym spacerze było? Oj, trzecie piętro, mnie to by przeraziło lekko, nieznany urząd i jak nic karzą maszerować do góry:) Madziu czasem dobrze jak nic złego się nie dzieje, i nawet tak troszkę nudno:) A ja oglądałam wczoraj z mężem Poradnik Pozytywnego Myślenia, w sam raz a poprawę nastroju, plus człowiek z problemami, który chce je pokonać-w sam raz coś dla nas:)
  24. O Ewa, jak się cieszę,że się odezwałaś i u Ciebie do przodu:) A cóż to za pan z telewizji?:) Takitam już nieraz myślałam,że nie dam rady,ale z odpowiednią pomocą i nastawieniem da się wszystko wyprostować:) Madziu gratuluję zaliczenia. Julka Ty to szalejesz kobieto, i jak tam w urzędzie było? Michalina myślę jak Julka, nie miej wyrzutów sumienia. Na wszystko przyjdzie czas,a skoro miałaś wątpliwości to zacznij od małych kroczków, aż w końcu będziesz robić to na co masz ochotę:) A ja byłam dziś na małych zakupach, owszem, po tym antybiotyku jestem wyjątkowo ospała i zmęczona,ale dobrze mi zrobiło małe wyjście:) pozdrawiam
  25. O ja to też bym chciała poćwiczyć. Na razie to tylko 3 dziennie spacer z psem,ale w tę wiosnę chcę znów siąść na rower ;) Zapiszę to co powinnyśmy jeść i dodam też od siebie-orzechy i zieloną herbatę-ale taka krótko parzona wtedy relaksuje:) Aniu tarczyca może nasilać stany lękowe, aczkolwiek sama sobie agorafobii nie wywoła. Ale myślę,że jak leczenie tarczycy z pracą nad sobą połączysz to będzie coraz lepiej:) Madziu powodzenia na egzaminie;) Julka świetnie,że ta pani okazała się w porządku,masz teraz jeszcze troszkę czasu by dzieci ją w zupełności polubiły i czas na kurs. Michalina gratuluję! Ja przez długi czas w ogóle nie myślałam o fryzjerze,kosmetyczce itp. A Ty masz plan i konsekwencję-tu się przyznam ja tego nie mam. Za łatwo się poddaję,jak efektów nie widzę. Ale Julka i Agata pokazują,że ten sposób naprawdę działa! A ja jakoś żyję, wczoraj porządki robiłam w kuchni, dziś brat przyjedzie na ciasto,a ja we wtorek umówiłam się do kosmetyczki,bo już jestem szara po tych lekach i zastosuję Michalina porady z tej książki,by iść na spokojnie:) pozdrawiam
×