Skocz do zawartości
kardiolo.pl

maggla

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez maggla

  1. Hello Jakie pustki na forum....wszyscy sie urlopuja?? ja dzis mam nie najlepszy dzień a wczoraj już w ogóle był tragiczny i musiałam wziąść coś na uspokojenie...duszności, zwroty głowy...wróciłam do leku na astmę, którą podobno mam- zobaczymy...może tym razem podziała, bo te duszności są najbardziej dobijające.... ślub sie zbliża a tu całe załatwianie w proszku...i w sobotę następne wesele... jakoś nie mam nastroju....jak by mi chociaż te duszności przeszły...:(
  2. CzeSC Załoga :) co do hormonow to caly czas jestem pod kontrola endokrynologa bo u mnie to rodzinne ale nic nie brałam bo wqszystko było ok a jak juz to niedoczynnośc, czyli coś zupełnie odwrotnego od objawów...cxzyli generalnie pomieszanie z poplątaniem...;p na szczęście endokronolog to koleżanka mamy to może uda się to szybciej załatwic....u mnie wietrzysko przerazliwe, ale przynajmniej ciut chłodniej... zrobiłam sobiedziś wolne:P- łaśnie jestem po psychologu...dała mi trochę do myślenia...a teraz nauka nauka nauka...;( podrawiam buziaki
  3. Cześć DZiewczynki....niestety nie dane mi było odsypiać...tylko mama miała imieniny i musiałam pomagać...zabawa była fajne...tylko strasznie gorąco...momentami nie dało się wytrzymać...ze wszystkich się lało....z samochodem się udało ale i tak ojciec w niedziele znalazł sobie powód dla którego mógł mi nie dawać- standard...właśnie był u mnie w pracy kolega...zakupił mi wracając z anglii perfumy davidoff :0 także ciesze się nimi jak murzyn szkiełkiem:) ale cały czas mam napady gorąca...chyba w końcu zmolestuję endokrynologa, żeby w końcu sprawdziła hormony- robiła tylko tsh- wyszło prawidłowe...a usg tarczycy mam dopiero 25 sierpnia...nie wiem czy w taką pogodę te napady to normalne czy nie bardzo ...
  4. Cześć Brygada...piszę szybciutko bo zaraz bedzie taka burza.....a ja się na wesele szykuję....wycyganiłam samochód, co prawda ojcu może sie jeszcze przed samym wyjazdem zmienić.....no ale mam nadzieję, że nie tym razem....u mnie pomału porządki po pobojowisku zwanym malowaniem....a dzis jeszcze to wesele- mam nadzieję, że potrenujemy kroki, których do teh pory się nauczylismy :) popzdrawiam i kończę bo tu zaraz lunie buziaki... a ze zdrowkiem na razie tak sobie- ale mam nadzieję, że to od duchoty i jak popada to mi przejdzie...no powoli burza się rozkręca.... buziole raz jeszcze
  5. Cześć Wszystkim... przede wszystkimAguniu podpisuję sie całym sercem pod *komentarzem* iwony na Twojego posta....też myslę, że powinnaś jak najszybciej ojca zostawić, żeby może zaczął mysleć, że i się powoli zminiać, chociaż wiem że dla Ciebie będzie to trudne....3mam kciuki i mam nadzieję, że znajdziesz dość siły i wsparcia w rodzinie- mężu i synku, żebyb wykonać taki krok... a u mnie po staremu....foniatra zaczął sie wcziraj zastanawiać czy ja to przypadkiem nie mam sakroidozy- czasem mam wrażenie, że ona usiłuje mi znależć jakąś chorobę na siłe....byle nie potwierdzić, że to nerwica.... no cóż poczytałam w necie i stwierdzam, że większości kryteriów na to paskudztwo nie spełniam...i dobrze...tyle, że znów dostałam antybiotyk na zatoki i jego zazycie przypłaciłam w nocy sensacjami żołądkowymi...ciekawe jak to dalej będzie bo mam brać go 3 razy na noc więc jedna dawka przypadnie na noc wesela, na które jutro jedziemy....bosko po prostu...no nic przynajmniej potrenujemy nowe kroki tańca ;p pozdrawiam słonecznie
  6. Witam prawie z samego rana....;p nawet nie wiecie jak mi sie nic nie chce ;p.... szefów nie ma, nie ma sie przed kim pilnować...dzisiaj w końcu taniec....musze znależć jakieś buty na obcasie żeby już na wysokości a nie w płaskich trenować...a ślubnych mi jeszcze szkoda bo mi Filip zadepcze :P....żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce...dziewczynki musimy sobie dać jakoś radę, przeżyć dzień za dniem docenic to co jest ok....i poczuć, że da się nad tym zapanować.,... to tyle z rana pozdrawiam słonecznie :)
  7. sprawy mniej więcej pozałatwiane:) wiem Pogódko wiem, tylko ciężko mi ta akceptacja idzie zwłaszcza, że nie dawno- w zeszłym tyg nic mi nie było i naiwnie cieszyłam sie, że może odeszło...Dziewczynki prosze trzymać kciuki za mnie 20 września gdzieś od 11.30 :) ale jeszcze się przypomnę :) izabello pisz pisz w stanie poetyckiego rozmarzenia:)
  8. Cześć dziewczynki...widzę, że humory dopisują a to najważniejsze i mam nadzieję, że w dniu dzisiejszym nic się w tej kwestii nie zmieniło :) ja wczoraj wykańczałam kaloryfer i pare razy przykleiłam sie do niego grzywką także dziś pomimo umycia mam siwe pasemka :P ale miałam dosyć duże problemy ze snem napady gorąca, wydawało mi się, że zaraz zemdleję ale zaparłam się, że niczego nie wezmę i stwierdziłam, że w końcu tak się zmęczę, że sama usnę...i usnęłam tyle, że dziś z nowu w głowie kręci a mam pre spraw do załatwienia...z takim samopoczuciem to się nawet myśleć nie chce...generalnie humor ok tylko ta karuzela w głowie....a jutro kolejna część tańców....mieliśmy ćwiczyć chociaż 3 razy ale udało nam się tylko 0,5 raza ;p w ogóle się nie widzielismy....no cóż bywa i tak....pozdrawiam i buziaki
  9. Pogódka jak dalej Cie będzie boleć to jedx na izbe przyjęć albo jakiegoś lejkarza- żeby to zobaczył....ale na pewno bedzie ok :)
  10. Cześć Dziewczynki... pogoda fajna i wiszę i czytam , że u wszystkich powoli promyczki przebijają sie przez wredne chmurzyska...:) ja juz po rozmowie z psychologiem- dała mi niezłego kopa :) a dziś ciąg dalszy.....małe opalanie po pracy- musiałam sobie taką małą norkę na balkonie wyrobić wśród śmieci ojca bo nawet nie było gdzie siąść....a jeszcze mnie czeka kolejny kaloryfer do pomalowania....mam nadzieję, że chociaż tym razem nie ubabram sobie włosów- mam nadzieję, że to sie przy myciu zmyje...;p a w pracy powli będzie zasto - obydwoje na urlop także będę miał święty spokój :) pozdrawiam
  11. chyba nie po lekach bo kolysało mnie już wcześniej....chyba jednak nerwicowe....albo to zapalenie zatok takie daje efekty...a opalać się też nie mam gdzie- tylko balkon mamy duży w bkloku to sie chyba loggia nazywa wieć o ile ojciec swswojego burdelu tam nie wywalil to sie poopalam...na szcęście skończył już pokoje malować....teraz zostały 3 kaloryfery szfka w wc i przedpokój i drzwi i pomału the end:) buziaki
  12. Czesc Dziewczynki...troche mnie nie było...a widzę, że znów kolejna osoba chce coś poburzyć...waldemar- sie nie podoba to niczytnie wchodż idź na inne forum, gdzie Cie dowartościują....mamy demokrację- każdy pisze gdzie chce, co chce, nie podoba się to forum to idź na inne... no to tyle mojej spóźnionej reakcji :p a mnie dalej kołysze...juz nie wiem, czy to od leków, czy to od nerwicy....w czwartek kontrola to może się wszystkiego dowiem...już mam dosyć pielgrzymowania po lekarzach...pozdrawiam....może się dziś poopalam :p
  13. witam...:) niestety krysiu nie w plenerze chociaz pogoda typowo plenerowa...wyruszylismy po garnitur dla pana młodego:) i na szczęście juz kupiliśmy, oprcz tego pas do pończoch i pończoszki:) ja dzis lepij chociaz cały czas jakas taka zmęczono- zniechęcona...dalej mam od czasu do czau ten dodatkowe odczuwalne skurcze ale staram sie nie zwracac uwagi....pozdrawiam i wracam do roboty...:0 cos na obiad trzeba pomoc:)
  14. Dzień Dobry,,,, widzę, że już od rana wzajemne wspieranie działa, o każdej porze dnia i nocy :) i byle tak dalej aż w końcu wszystkie zwalczymy *robaka*... ja dziś od nowa zawroty głowy ale ciut lepiej oddycham....a dzis czeka mnie przewalanie xiazek bo maluje się duzy pokój...ale najpierw wycieczka do tesco...a potem troche laby bo pracodawcy wyjeżdżają :) mniej więcej w tym samym czasie :) także będzie troszke luzu...pozdrawiam w ten parny dzień...aaaa tańce wczoraj były i co najważniejsze lubemu się bardzo spodobało:) ale męczące jest trzymanie ramy przez godzinę :) i chyba zmienimy 1szą piosenkę .... dobra już nie marudzę buziaki
  15. samopoczucie lepiej nie mówic...nie dośc, że powoli wykańcza mnie raz dosatkowe skurcze a raz zwalnianie serca (juz nie wiem czy to normalne czy nie) to jeszcze dziś foniatra obejrzawszy wyniki stwierdziła gronkowca w wymazie z nosa.... i jak sobie teraz o tym poczytałam to mi sie odechciało...że długotrwałe, że nie zawsze sie wyleczy, że nawraca no po prostu sie pochlastac, dostałam antybiotyk....normalnie dzis mam dzień pt. dajcie mi święty spokój ia nalepiej to uciac głowe i miec wszystko w d... ;(((((
  16. Dzień Dobry bardzo...witam wszystkich obecnych i nieobecnych:)....wczoraj ognisko- fajnie bylo....kiełbaska piwko milusio....szkoda tylko, że dość wcześnie musieliśmy zmykać, bo dziś do pracy niestety...a w pracy koleżanka zwierza się z kłopotów...ja myślę o swoich i tak sie nakręciłam, że puls koczył do góry i dołączyły się do niego zimne poty- chyba żeby było im raźniej razem...nic musze jakoś się uspokoić.....dobrze, że chociaż ciut chłodniej jest i nie pada to da się przeżyć...pozdrawiam
  17. dziewczynki wy macie problem z użytkowaniem samochodu a ja mam problem bo mi nie dają użytkować:)...
  18. aga- regularnie pyiszę tylko na tym forum...a na innych pytam sięjak cos zaczyna mi się dziać...a że przy nerwicy dżo się dzieje to czasem gdzie indziej się znaję, raz byłam na dusznościach, ale tam mnie z deczka olali, a teraz z tym skurczem właśnie znalazłam formu pt dodatkowe skurcze:) wiesz jak to dział jak Ci z różnych źródeł powiedzą, że nic Ci nie jest to może zaczniesz w to wioerzyć:0 ale wierna jestem tylko tu :) a na see sie nie lecze bo po echu i holterze kardiolog powiedzial ze nic mi nie jest i ze nawet daleki jest od stwierdzenia ze to regularna nerwica tylko stany stresowe...tylko ze mico chwila wyskakuje coś nowego...a to duszność a to jakas nagkle seria skurczy...masakra pozdrawiam i dobranoc :D
  19. maggla

    Dodatkowe skurcze

    cześc ja tylko na moment na chwilkę :) trafiłam na to forum wręcz idealnie...mam pytanko...od czasu do czasu mam dodatkowe pyknięcie serca (odczuwam je w gardle albo na mostku) ale dzis miałam małą serie - 1 po drugim...jakis trzech dodatkowych uderzeń (tj tik nerwowy- takie odczucie)...odczuwlane na mostku....nie wiem czy to normalne ;( kardilolg robił i echo i holtera- nic nie wyszło...często mamtętno ok 90 i prawdopodobnie zab. nerwowe....tylko właśnie już do tych pojedynczych dodatkowych skurczów juz sie przyzwyczaiłam a miałam pierwszy raz taką serię...proszę odpowidzcie czy to normalne??...bo potem ogarnął mnie taki lęk...jak nigdy wcześniej...
  20. mam pytanko Dziewczynki...dostałam niedawno małej serii tych tzw dodatkowych skurczów w tętnie...czy to normalne?? zazwyczaj miałam 1 dosatkowy a teraz sie przestraszyła...
  21. joker...trzymam kciuki za Twój optymizm:) iwona ja go częściowo rozumiem ale jego zagrania mnie rozwalają...tak nie achowuj się odpowiedialny facet, który ma rodzinę...ja cały czas mam wrażenie, że on najchętniej to chciałby wszystko dla siebie, żeby nie musiał nic nikomu dawać tylko np. kase na siebie i tylko siebie...i nie jestem w tym zdaniu odosobniona...to że da mi na wesele będzie mi wypominał chyba do późnej starości a się wścieknę i oddam mu tą kasę....tylko, najlepsze jest to, że sam nie pamięta, że jemu wesele urządzili rodzice i on nic się nie dokładał (ja ze swojej marnej pensji się dokładam) i że mieszkał przy rodzinie przez pare lat a mnie i mojej sytuacji zrozumieć nie może...
  22. Cześć Wszystkim... u mnie ciągle pada...juz mnie w pracy zdążyli denerwować...co do ojca to i remontu to mam wrażenie, że się dopiero zaczyna a nie kończy....najchętniej bym się wyprowadział...wcale nie mam ochoty tam mieszkać z miłą chęcią byśmy coś wynajęli ale na raie nie stac nas na to i muszę się na razie z moim ocjem dochodzić....egoista piepr.... normalnie diała mi na uzębienie...wczoraj zadzwoniła koleżanka, że zaprasza nas na grilla- mieszka pod moim miastem i zapytałam ojca, cy da mi samochód...a on oczywiście, że nie bo to bo tamto...no to się wściekłam i mówię, że w takim razie czy pamięta o tym, że ma mi dac samochód za 2 i 3 tygodnie jak mamy 2 wyjazdowe wesela...to stwierdził, że on nie wie....a wcześniej mówił że jak tylko wlejemy benzynę to jasne że da...jak zwykle acyna sie wynajdowanie powodów...dla których nie dac mi samochodu...nie dość, że mój samochód doprowadił do tragicznego stanu to teraz swojego grata mi nie da....czasem mam ochotę go udusić....i tym optymistycznym akcentem kończe na raie :)
  23. Cześc... tańce tańcami....złe samopoczucie złym samopoczuciem i kurde tak w kółko...byliśmy się przejsc na spcerek z moim wrednnym pekińczykiem tak się psiuna zmachała, że teraz leży i nie wstaje...za to będzie spokojniejszy przez chwilę:P....poza tym nic ciekawego...zaczęło sie malowanie największego pokoju i największego magazynu w mieszkaniu...można czegos dostac a ojciec z tym , że nie da nic wyrzucic bo wszystko mu sie przyda doprowadza wszystkich do szału...ostatnio tętno zaczęło nawet mojemu bratu skac...cała rodzina znerwicowana...ale ojcu nie da sie wytłumaczyc, a najgorsze jest to, że nie dochodzi do niego, że po ślubie będzie mieszkał tu jeszcze filip i chcąc nie chcąc mam będzie spała z nim w jednym pokoju i go użytkowała...ostatnio stwierdił, że jego nie interesuje, co ona bedzie robic i gdzie będzie spac...a sam mieszkał po łsubie przz parę lat po rodzinie..tak to niestety jest jak sie ma ojca egoiste no juz dosyc o mnie piszcie co u Was pozdrawiam
  24. Się melduję... ja wczoraj też nie bardzo...tętna dostałam 111 i źle się czułam...poszłam na tańce...oj pomęczylismy się :) od trzymania ramy boli mnie ręka...najpierw bezczelnie uwiesiłam się na Filipie ale insttruktor mi zwrócił uwagę i teraz mam bolące ramię:) al nic to...pouczyliśmy sie na razie podtawowego i zmiennego kroku w walcu angielskim...:) nie wiedziałm, że to może byc tak męczące :p ale fajnie było...w czwartek następne zajęcia: pozdrawiam i idę walczy sama ze soba bo dziś znów duszności, lekkie tętno i bradzo ciężka głowa plus lekkie zawroy ale na razie nic nie biorę...a potem do mojej świadkowej na grill a:0 buziai dla Wszystkich i musimy sie jakos trzymac w pionie :)
  25. Cześć Załoga:) ale sie pogoda popsuła...dziś to ju chyba na dobre...dzięki krysia za odpowiedź...muszę nad tym pomysleć... fajnie, że Pogódka i Aga się spotkały jednak rozmowa w cztery oczy to zupełnie coś innego:) i pewnie dużo bardziej pomaga:)... ja dziś lecę za metryką chrztu a potem tańce:0 zobaczymy czy nie zrobimy z siebie łosi:) no cóż każdy kiedyś zaczynał :) pozdrawiam
×