Skocz do zawartości
kardiolo.pl

AndrzejO

Members
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez AndrzejO

  1. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu, musisz sie zdac na lekarza. Mimo wszystko sadze, ze u Ciebie nie jest zle. Czytajac to forum znalazlem wpisy ludzi, ktorych arytmia meczyla jeszcze pod koniec 4-miesiaca po ablacji. A potem bylo juz dobrze. Ja tez niczego nie jestem pewien. Czasem wydaje mi sie, ze zamiga lada moment. Kolega przeszadl z cordaronu na polfenon z dnia na dzien. I pamietaj, ze co najwyzej grozi Ci powtorka z rozrywki, czyli ponowna ablacja. :) Bardzo czesto jedna nie wystarczy przy migotaniu przedsionkow.
  2. AndrzejO

    Po ablacji

    Ania32, zgodnie z obietnica zapytalem kolegi. Troche niestety zapomnial jak to bylo, bo minelo kilka lat. Pamieta, ze odstawil cordaron nagle. Zreszta nie mial wyboru, bo cos zlego zaczelo mu sie dziac z tarczyca. Przeszedl wtedy na polfenon. Odstawienie coradaronu nie spowodowal;o u niego wiekszych sensacji. Co powiedzial Twoj lekarz? Idzie ku dobremu? Dalej masz nawroty arytmii? U mnie jest OK, ale po wypiciu pewnej ilosci alkoholu, powiedzmy butelka wina na wieczor, miewam w nocy okresy szybszego bicia serca. Poza tym OK. Odpukac.
  3. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu32, przepytam kolege w jaki sposob odchodzil od Cordarone, ale niestety dopiero za 10 dni. Wyjechal na delegacje. Te jego 5 ablacji wynikaly z roznych powodow. Niektore byly planowane jako cząstkowe, bo z gory zakladano, ze tym razem rozwiaza tylko jeden problem (u kolegi sytuacja byla mocno zlozona). Mimo wszystko pocieszajace jest, ze wszystko dobrze sie skonczylo. Tak, mnie tez zdarza sie przyspieszony (ale rowny) puls w nocy. Wlasnie, gdy jest pelny relaks. Czesto wtedy, gdy wieczorem wypije troche alkoholu, ale i bez tego tez. Lekarz stwierdzil, ze cos takiego ma prawo sie zdarzac. Aniu, musisz sie zdac na lekarza. Cokolwiek sobie tutaj nie powiemy, to jest tylko uzupelnienie. Troche sobie wzajemnie pomagamy, razem razniej, ale podstawa leczenia musi byc prowadzacy lekarz. I staraj sie nie zadreczac. Przeciez juz jest lepiej.
  4. AndrzejO

    Po ablacji

    Ann89, w Twoim przypadku, czyli ablacji czestoskurczu prawdopodobienstwo, ze jeden raz wystarczy jest bardzo duze, chyba ponad 90%. 7 tygodni to duzo i nieduzo. Poczekaj cierpliwie do 3-4 miesiecy. W moim przypadku, ablacji z powodu migotania przedsionkow, jest gorzej. Jeden raz udaje sie w 70%. Moj lekarz nawet zmniejszyl mi do 50% gdy uslyszal, ze jednak dostalem migotan po zabiegu. Stwierdzil tez, ze okresowe, napadowe szybsze bicia serca zdarza sie po ablacji (wlasnie w srodku tej nocy tak mi sie przydarzylo, ni stad ni zowad zaczelo bic 120 na min.) Kazdy przypadek jest inny, ale na Twoim miejscu uzbroilbym sie w cierpliwosc. I byl dobrej mysli. :)
  5. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu32. Glowa go gory. Wyraznie widac poprawe, a ze nie wszystko jeszcze jest idealnie... Nie, nie bralem Cordarone, ale bral go moj kolega. To bardzo silny i skuteczny lek antyarytmiczny, ale niestety powodujacy wiele niemilych skutkow ubocznych. Zapytam go jak go odstawial, ale z tego co wiem pamietam, to tez robil to stopniowo. Ten kolega jest juz po 5-ej ablacji, ale w koncu wyleczony. Na moj rozum wydaje sie normalne, ze przy odstawianiu tak silnego leku miewasz od czasu do czasu krotkie migotania. Serce sie musi przestawic. To ze migotania przychodza w najmniej spodziewanym momencie dobrze, my migacze, wiemy. Mnie tez dopadalo ni stad ni zowad, czesto w sytuacji pelnego relaksu. Taka jest natura tego swinstwa. Aniu, bedzie dobrze. I pamietaj, nawet jesli okaze sie, ze ablacje trzeba bedzie powtorzyc, to sama wiesz - to nic strasznego.
  6. Takiego bolu akurat nie mialem, ale rozne dolegliwosci, w tym klucia trwaly u mnie do 2.5 miesiaca. Dlugo odczuwalem cos w rodzaju scisniecia serca, zwlaszcza przy mocniejszy wdechu. Potem przeszlo, choc do dzisiaj (5 miesiecy od ablacji) przytrafiaja sie rozne niepokoje sercowe. Cierpliwosci.
  7. AndrzejO

    Po ablacji

    Ann89. W moim przypadku czulem bardzo wyraznie i niestety mocno nieprzyjemnie. Uczucie tluczenia sie serca, 2-3 uderzenia w miare normalne, potem przerwa i znow 2-3 uderzenia. Od czasu do czasu serce dostawalo na kilka uderzen szybszego rytmu. Wysilek fizyczny ograniczony, szybciej sie meczysz. Psychicznie tez kiepsko, choc po pewnym czasie mozna sie troche przyzwyczaic. Te migotania tez byly zmienne. Czasem bilo prawie normalnie, czasem, nawet przy tych 90-100 uderzeniach, bardzo niespokojnie. Na szczescie mija juz prawie 2.5 miesiaca od ostatniego migotania.
  8. AndrzejO

    Po ablacji

    Zalamana, bardzo roznie bywa z pulsem przy migotaniu. W moim przypadku bylo to w granicach 80-90, a wiec niewiele. Ale moj kolega, tez migacz, tez juz po skutecznej ablacji, gdy migal, to bylo na poziomie 120-130.
  9. AndrzejO

    Po ablacji

    Witaj Aniu. Dobrze, ze odstawiaja Ci Cordarone, bo ma wiele nimilych skutkow ubocznych. Polfenon (zazywalem przez lata analogiczny Rytmonorm) jest o wiele mniej szkodliwy. U mnie juz minelo prawie 5 miesiecy (bez 10 dni) od ablacji. Nic nie miga. Ostatnie miganie, ktore trwalo prawie 12 h, mialem pod koniec marca. Ale czasem serce zachowuje sie tak, jakby chcialo zamigac. Cos tam przeskoczy, cos zaniepokoi. Po wiekszej dawce alkoholu (5 piw), na 2-gi dzien, a wlasciwie w srodku nastepnej nocy, puls podskoczyl wyraznie. W sumie jest dobrze. Jezdze na rowerze, chodze po gorach, plywam. Niestety od pewnego czasu meczy mnie jakas infekcja drog oddechowych, ale to jinna bajka. Biore 2xbiosotal80 i cos na zmniejszenie krzepliwosci (Pradaxa). To drugie mam zazywac do pol roku, wiec niedlugo odloze. Wybiore sie do kardiologa wkrotce, wiec napisze co i jak. Jesli migasz 2-3 h na miesiac i samo przechodzi, to nie ma problemu. Nic bym z tym nie robil. Pamietaj tez, ze zawsze masz w odwodzie powtorzenie ablacji. Pozdrawiam. :)
  10. Artur. Tyle nie pije. Przewaznie koncze na 1/2-3/4 butelki wina. Nic sie nie dzieje po tym. Moze powinienes po wypiciu dolozyc sobie troche magnezu i potasu? I druga rzecz. Podobno migacze roznie reaguja na alkohol. U niektorych nie ma on wiekszego wplywu, u innych wystarczy niewielka dawka.
  11. Biugerss. Skoro ICD sie nie przypomina widac, ze nie ma nic do roboty. Tym lepiej. U mnie OK. Tez ponad 4 miesiace od ablacji. Ostatnie miganie bylo 7 tygodni temu. Troche skurczow nadkomorowych. W miedzy czasie byly baseny, rowery, turystyka gorska, alkohol. Nawet slabosci ustapily. Niestety dopadla mnie jakas paskudna infekcja. Kaszel jak u suchotnika w ostatniej fazie. Ale to inna bajka.
  12. AndrzejO

    Po ablacji

    Tomasz. Ja troche z innej bajki, bo po ablacji migotania. Tez mnie rwalo do sportu po kilku tygodniach. Po ok. 6-7 tygodni po zabiegu zapytalem mojego kardiologa czy moge juz plywac na basenie. Cierpliwosci, prosze jeszcze poczekac 2-3 tygodnie - odpowiedzial. Mysle, ze warto poczekac te symboliczne 3 miesiace i dac wygoic sie sercu. Oczywiscie, spacer, nieforsowny rower nie zaszkodza, ale bardziej intesywny sport bym na razie odpuscil. Czas szybko biegnie. :) BTW po 3.5 miesiaca od zabiegu plywam, jezdze na rowerze, chodze po gorach
  13. AndrzejO

    Po ablacji

    Kinga. Ja jestem 3.5 miesiaca po ablacji mogotania przedsionkow. Nie, boli w klatce piersiowej nie odczuwam, moze z wyjatkiem pierwszych 2-3 tygodni po. Ale jesli poczytasz realacje innych, zwlaszcza w watku zwiazanym z ablacja i migotaniem, to ludzie odczuwaja roznie i miewaja rozne, czesto niepodobne do innych, objawy. Serducho stabilizuje sie do 3 miesiecy, ale i pozniej, nawet do roku po ablacji, moga sie zdarzac rozne sensacyjki. Bolami, o ile nie maja pochodzenia wiencowego, bym sie za bardzo nie przejmowal, bo czesto maja charakter nerwicowy.
  14. AndrzejO

    Ablacja

    Michale, nie pitol. Pierwsze co sprawdzaja wszyscy majacy klopoty z arytmia, taka czy inna, to poziom magnezu i potasu. Od tego sie zaczyna. Jesli u Ciebie brakowalo jednego czy drugiego, znaczy ze jestes nierozgarniety.
  15. AndrzejO

    Po ablacji

    Mnie wczoraj powinno zamigac, bo poswawolilem z winem. Za duzo wypilem (Jurek). Ale nie zamigalo, przynajmniej na razie. Od ostatniego migania minelo ponad 3 tygodnie.
  16. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu. Odnosnie holtera. Tak, mialem chyba ten 12-zylowy, bo kabli bylo mnostwo. 3-dniowy holter jest w stanie cos pokazac, ale za duzo bym na niego nie liczyl. O tym czy ablacja byla skuteczna i jak skuteczna widac z czestotliwosci pojawiania sie migotan po ablacji. Mozna powiedziec, ze u mnie ablacja byla w 95% skuteczna. :) Wydaje mi sie, ze u Ciebie podobnie.
  17. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu. Czy sie lepiej czuje po 3 miesiacach? Oczywiscie, ze tak. Nie ma porownania. Zdecydowanie lepiej. Te dwa epzody migotania w czasie ok. 2 miesiecy to pikus w porownaniu z czasem przed ablacja, gdy mnie dopadalo co 2 dni. Gdyby tak mialo zostac, niczego juz nie chce zmieniac. Niech sobie zamiga od czasu do czasu. Bylem na nartach, plywalem. Wszystko bez zadnych sensacji ze strony serca. Wczesniej bylo to niemozliwe. Nie umiem Ci odpowiedziec na Twoje obawy. Nie wiem czy migotania nie beda Ci wracac od czasu do czasu. Moze trzeba je polubic, o ile nie beda za czeste. :) Wiem, ze to nieprzyjemne (moj sredni puls w czasie migotan jest ok. 90, a wiec bliski Twojemu). Musisz uzbroic sie w cierpliwosc i zdac na lekarzy. Na moj zdrowy rozsadek drobne epizody migotan moga sie powtarzac dlugo, nawet do roku. A jesli okaze sie, ze jednak sa wciaz dokuczliwe, pomysli sie o kolejnej ablacji. :) Biugerss. Tak, tez to miewam. KIlka nierownych uderzen (to pewnie te dodatkowe skurcze nadkomorowe), mysl - ocho , zaczyna sie - a potem nic.
  18. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu, nie panikuj. Jakie sa te Twoje migania? Wysoki puls, czy tez taki sobie? Ja mialem bardzo podobnie. Po ponad miesiacu bez migan, nagle przyszlo na 12 g i to w dniu wyjazdu samochodem na narty w Alpy. W sumie dosc podobne do tego sprzed ablacji, tyle ze nieco lagodniejsze. Nie bralem zadnych dodatkowych tabletek. Samo przeszlo. To bylo 30 marca. Od tamtej pory spokoj. Dzis minelo mi dokladnie 3 miesiace od zabiegu.
  19. AndrzejO

    Po ablacji

    Artur. Zeby to bylo takie proste. Probowalem sie doladowywac Mg i K. Nic to nie dawalo. Zreszta napisalem o wysilkach, ale najczesciej migotanie przygodzilo nagle, bez historii i powodu. Nie udalo mi sie przez te wszystkie lata znalezc jakiejs sensownej zaleznosci przyczynowo-skutkowej. Raven, Zbigniew. Szedlem na ablacje z przekonaniem, ze w moim przypadku, czyli napadowym migataniu przesionkow istnieje duze prawdopodobienstwo, ze potrzebna bedzie druga ablacja. Co najmniej. Mojemu znajomemu pomoglo dopiero po 5-ej. Ale w koncu pomoglo radykalnie. Wam tez radze przyjac takie zalozenie. Juz teraz po pierwszej ablacji jest lepiej (lub bedzie, poczekajcie cierpliwie te magiczne 3 miesiace). Okaze sie, ze bedzie taka potrzeba idziemy na kolejne. Az do skutku. Przewaznie jednak po drugiej juz jest OK. A na razie lecze klasyczne, ciezkie przeziebienie (kaszle jak umierajacy suchotnik), ktorego nabawilem sie, o zgrozo, na nartach.
  20. AndrzejO

    Po ablacji

    Artur. U mnie bylo wlasnie tak. Ciach i juz sie zaczynalo. Czasem w nocy, czasem w dzien. Niektore aktywnosci pomagaly pojawieniu sie migotania. Np. po intesywnym rowerze mialem jak w banuku, ze dostane migotania na drugi albo trzeci dzien. Po ablacji, nie liczac pierwszych dwoch tyugodni, gdzie do migotania dochodzilo czesto, dopadlo mnie dwa razy. Za kazdym razem, gdy spalem na lewym boku, a wiec uciskalem serce. Raven, bez nerwow. Poczekaj jeszcze troche. A jak bedzie zle, pomyslisz o kolejnej ablacji.
  21. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu, John. Czyli idzie ku dobremu. Aniu, z migotaniem przedsionkow zmagam sie od wielu lat, ale naprawde dalo mi mocno w kosc od jakis 4-5 lat. I niestety bylo coraz gorzej. Dwa dni normalny rytm, jak to fachowo mowia - komorowy, a potem 2-3 dni migania. Dalo sie z tym zyc, rytm krecil sie w okolicach 90-100, ale sama wiesz jakie to jest swinstwo. Czyli bylo to wciaz migotanie napadowe z tendencja do stania sie utrwalonym. Za kilka dni minie 3 miesiace od ablacji. Pozdrawiam.
  22. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu. Bylem nieobecny. Najpierw tydzien na dosc intesywnych nartach w Austrii (Ischgl) a zaraz potem konferencja w Menchester, gdzie dalej jestem. Troche za duzo tego. :) Do tego przeziebilem sie i mocno kaszle, ale to nie ma nic wspolnego z ablacji i arytmia. No wiec migotanie pojawilo sie na 12 h w dniu wyjazdy na narty. Nie bylo ciezkie, ale mnie troche zmartwilo. Teraz mija juz poltora tygodnia. A za tydzien minie 3 miesiace od ablacji. Nie jest zle. Nawet gdyby arytmia miala sie pojawic co kilka tygodni. Na nartach (jestem bylym instruktorem) nie dzialo sie nic zlego. Zabieg wykonywal dr M. Jastrzebski w I Klinice w Krakowie. Pozdrawiam.
  23. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu, dzis odebralem 3-dniowy holter. W sumie bylo tam kilkadziesiat arytmii nadkomorowych i kilka komorowych. Chyba jest OK jak na 72 godziny. Te sekundowe migotania, ktore czujesz to pewnie owe arytmie nadkomorowe (ekstrasystole). Kardiolog kazal sie tym nie przejmowac. Ponoc wystepuja u najzdrowszych. Czy migotania sie pojawia czy nie? Trudno powiedziec. U mnie juz ponad miesiac bez, ale licze sie z tym ze znow zamiga. Mam nadzieje, ze na krotko i rzadko. Taka umowna granica sa 3 miesiace. Jesli nie zamiga do tego czasu jest duza szanasa, ze juz nie zamiga przez kilka lat a moze i do konca zycia. Choc czytajac relacje innych znajdowalem przypadki, ze znow zaczelo migac po 8 latach od ablacji. Mam nadzieje, ze te wspolczesne ablacje sa bardziej skuteczne. Tobie, i wszystkim innym migaczom, bylym i obecnym, zycze by juz nas to swinstwo ostatecznie opuscilo. Wesolych Swiat. :)
  24. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu32. Migotan tez nie mam. Juz ponad miesiac. Ale wciaz czuje sie tak sobie. Jakie napiete to serce. 3-dniowy holter podobno wyszedl dobrze. Co mnie zmartwilo to dosc wysokie cisnienie, pomimo ze biore lek przeciw (niewiele). Kreci sie srednio w okolicach 150/95. Ciesze sie, ze u Ciebie jest OK. Tak trzymac. :)
  25. Czytelniku. I dzieki Ci za Twoje rady. Powaznie, nie zartuje. Byles jednym z tych, ktorych w calosci przeczytalem w tym watku. :) Bardzo pomocne i krzepiace sa takie komentarze jak Twoje. Wszyscy jestesmy troche zagubieni, niepewni i wystraszeni i madre spokojne rady nam pomagaja. Przekazalem opinie kardiologa, ale te tez trzeba przyjmowac z rezerwa. Na moj, zupelnie nielekarski (jestem fizykiem z wyksztalcenia) rozum masz racje. Nie powinno sie serce poddawac zbyt wielkim wysilkom, bo sami czujemy, ze ono nawet i po 3 miesiacach jeszcze nie jest calkiem wyleczone. Z drugiej strony trzeba go w jakis sposob rehabilitowac, a na pewno nie sprzyja temu lezenie na kanapie. Ja wybralem zloty srodek. Duzo chodze (po 5 km dziennie), troche plywam (2 razy w tygodniu po 1 km), troche, bez szalenstw, jezdze na nartach. Wesolych Swiat.
×