Skocz do zawartości
kardiolo.pl

AndrzejO

Members
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez AndrzejO

  1. Rexio11, nie wiem będziesz miał pełną narkozę czy nie. Raczej znieczulenie miejscowe. Z tego co wiem ablacja w przypadku WPW udaje się najlepiej, znacznie lepiej niż w przypadku migotania przedsionków. Myślę, że jest duża szansa powrotu do aktywnego życia. Natomiast wiem, że będzie Cię operował świetny fachowiec.
  2. Biugerss, to przykre. Mieliśmy ablację mniej więcej w tym samym czasie. Ja, póki co, jakoś się trzymam. Prócz jednego nawrotu migotania w sierpniu nic złego się nie dzieje. Serducho czasem dziwnie się zachowuje, miewam kłopoty ze snem, ale nie jest źle.
  3. AndrzejO

    Częstoskurcz - ablacja

    Kobieto 25, od migotania i ablacji jest inny watek. U mnie bylo nieregularne bicie serca. Troche powyzszony puls, ok. 85-95, wypadanie uderzen. Niepokoj, niewielka slabosc. Taki atak trwal do 40 h. Czasem krocej. I powtarzal sie co, w koncowej fazie przed ablacja co 2-3 dni, choc zdarzaly sie i dluzsze przerwy. Dowiedzialem sie co to jest, gdy zrobiono mi EKG w czasie migotania.
  4. Raven. Ablacje (pierwsza i jak na razie jedyna) mialem w polowie stycznia, a nawrot migotania (nie mowie o kilkakrotnych pojawiajacych sie w ciagu pierwszych miesiecy) na poczatku sierpnia. Trwal stosunkowo krotko jak na mnie - ok. 10 h. Duze zmeczenie (rower) + sporo wina. Szkoda ze wtedy nie zazylem magnezu - potasu. Od tej pory spokoj, choc serce daje znac, ze zyje. :) Do lekarza poszedlem w polowie wrzesnia ze swiezym, bardzo dobrym holterem. Oczywiscie przyznalem mu sie do migotania sierpniowego. Troche sie zmartwil, stwierdzajac, ze jesli takie migotanie sie ponownie pojawilo, znaczy, ze nie wszystkie ogniska arytmii sa wypalone. Stanelo na tym, ze jesli migotania sie beda pojawiac, rozwazymy ponowna ablacje, jesli nie albo tylko sporadycznie - zostajemy przy stanie obecnym. Staram sie pilnowac wlasciwego cisnienia, czasem, po jakims wiekszym wysilku czy opiciu sie (mimo wszystko nie przekraczam pol butelki wina + jedno piwko) zazyje magnez. Zobaczymy. Tez mi sie nie spieszy do ponownej ablacji, ale jesli tylko bylaby taka potrzeba nie zastanawialbym sie ani chwili.
  5. AndrzejO

    Po ablacji

    Marz123, wiekszosc z nas po blacji miala jakies problemy. Ja tez odczuwalem duza slabosc i bole w okolicach serca. Trwalo to jakies 2-3 tygodnie. Slabosc nawet jeszcze dluzej. Przechodzilo bardzo powoli. W zasadzie do 3-4 miesiecy po ablacji mozna sie spodziewac roznych sensancji i nie nalezy sie tym przejmowac.
  6. Aniu32, dzieki za pamiec. :) Zyje i mam sie dobrze. Holter wyszedl bardzo dobrze. Serducho bije rowno. Czasem czuje w okolicach serca jakies uciski, niepokoje, ale arytmii nie ma. Nie najlepiej sypiam, ale to inna sprawa. Nie moge tez za bardzo szalec sportowo, bo niepoje i slabosci sercowe sie wzmagaja, choc na szczescie bez arytmii. Ciesze sie, ze i u Ciebie jest dobrze. Tak trzymac.
  7. AndrzejO

    Po ablacji

    Marko, niestety, przy migotaniu powodzenie zabiegu po pierwszej ablacji jest tylko (i az) 70%. Mam nadzieje, ze po drugiej tez 70%.
  8. Jopeczek, nie znam sie tym, ale slyszalem, ze niektore specyfiki sa zle przyswajane przez niektorych osobnikow. Moze Twoj organizm zle przyswaja kalydium?
  9. AndrzejO

    Po ablacji

    Raven, glowa do gory. Skonsultuj sie z kardiologiem, ktory Cie ablowal. Mysle, ze takie pojedyncze *wpadki* moga sie zdarzac. Mnie sie zdarzylo miganie (ablacja byla w polowie stycznia) na ok. 10 godzin na poczatku sierpnia (duzy wysilek + wino). Od tej pory spokoj. Troche za duzy mialem puls (ok. 80). Zazywam pol tabletki bisocardu i teraz jest OK. Ostatnio odwiedzilem kardiologa, ktory mnie ablowal. Troche mnie przygasil, bo stwierdzil, ze zadne miganie nie ma prawa sie przytrafic po ablacji. A jesli sie zdarzy, nawet jeden raz, znaczy, ze cos tam jeszcze jest do wypalenia. Ustalilismy, ze jesli sie miganie powtorzy kilkakrotnie pomyslimy o powtorce z rozrywki. :) Czyli ponownej ablacji. Czemu nie - stwierdzilem. I Tobie zycze podobnego podejscia do rzeczy.
  10. Obserwator, zyczmy sobie jak najlepiej, po ablacji, przed nia, a byc moze bez niej. Na migotanie sie podobno nie umiera, a udar, jako komplikacja, nie musi wystapic czego Ci serdecznie zycze. Wino czerwone tez namietnie popijam, nie stroniac (oczywiscie z umiarem) od piwa. Obysmy w zdrowiu dozyli jak najdluzej. :)
  11. Saba, nie, nie rezygnuje. :) Oczywiscie, nie mam nic przeciwko podaniu adresu mailowego, np. agpa91@gmail.com, ale marny ze mnie ekspert ablacyjny. Swoja droga, w mojej pracy, gdzie zatrudnionych jest ok. 200 ludzi, kilku z nas dotknela przypadlosc migotania przedsionkow i az trzech ablowal skutecznie ten sam lekarz. Mnie tylko raz, kolege 3 razy, a jeszcze jednego, najmlodszego z nas 40-latka, az 4, a moze 5 razy. Ostatecznie wszystkie ablacje okazaly sie skuteczne. A wiec moge cos powiedziec na temat arytmii i ablacji, ale zaden ze mnie ekspert. Obserwator vel zdrowa to osoba, ktora udziela sie w grupach ablacyjnych, choc nigdy zadnej ablacji nie przeszla i nie wydaje sie byc jej zwolennikiem. Przesledzilem kilka watkow okoloablacyjnych i pojawia sie ona w nich dosc aktywnie. W sumie sympatyczna, choc mocno nietypowa postac. Troche uparta, bardzo przekonana do swojej racji, ktora nie zawsze racjonalnie broni. :) Naprawde nie mam nic przeciwko niej i zycze jej jak najlepiej. :)
  12. Wprowadzasz blad piszac o zdrowym sercu. Nie masz go zdrowego. Masz uszkodzony jeden lub kilka elementow serca odpowiedzialnych za rytmiczna prace serca. I tego sie czepilem. Nie mozna tak pisac jak Ty, bo czytajacy z migotaniem przedsionkow pomysla, ze wszystko w porzadku, mozna z migotaniem serca swietnie funkcjonowac, nic nie grozi, jest sie zdrowym. Otoz nie, niestety! Nie jest sie zdrowym. Cos z tym trzeba probowac zrobic. O ile dobrze pamietam, nawet nie zazywasz lekow na rozrzedzenie krwi. Gdybys napisala: mam utrwalone migotanie przedsionkow, zyje mi sie z tym niezle, konsultowalam sie u kardiologow, wiem o ryzyku udaru mozgu, ale to jest ryzyko, ktore podejmuje... Moje zdrowie, moja sprawa. Gdybys tak napisala, nikt by Ci nic nie zarzucil. Ale nie mozna pisac, ze masz zdrowe serce, bo ono takie nie jest. Nie jestes ZDROWA. :) Oczywiscie, ze ablacja niesie ze soba pewne ryzyko. Moga sie trafic komplikacje, ale w ogromnej wiekszosci przypadkow, rowniez w migotaniu serca, ktore jest trudniejsze do skutecznego ablowania, przynosi poprawe. To ryzyko warto podjac, bo w sumie grozby powiklan i bledow sa niewielkie i znacznie mniejsze niz konsekwencje nieleczonego migotania. Jaki mam problem, ze tu zagladam? (nie jestem pewien czy to pytanie bylo do mnie?) Bo migotanie dalo mi przez wiele lat w kosc i jest to dla mnie wciaz zywy problem. W polowie stycznia tego roku bylem ablowany, mam nadzieje, ze skutecznie i temat ablacji jest wciaz dla mnie istotny. Interesuje mnie co sie dzieje w tym temacie u innych. Do tego sluzy wlasnie to forum i ta grupa. Za pewien czas, gdy problem migotania i ablacji stana sie dla mnie - mam nadzieje - mniej wazne, przestane tu zagladac albo bede to robil bardzo sporadycznie.
  13. Obserwator. Nie podwazam decyzji Twoich kardiologow, choc zawsze warto przekonsultowac swoj przypadek u kilku, jak w kazdej innej powaznej dolegliwosci czy chorobie. Tu nie chodzi o Twoj czy moj przypadek, ale sady ktore wypowiadasz. Ludzie to czytaja i moga sie poczuc zdezorientowani. Nie mozna twierdzic, ze serce jest zdrowe, choc migocze i podawac jednostkowe przyklady za lub przeciw jakijes tezie. Najstarsza do niedawna mieszkanka Ziemi, niejaka Jeanne Calment (rozmawiala z Van Goghiem), prawie do konca swojego dlugiego 122 letniego zycia palila papierosy. Nie mozna stad wyciagac wnioskow, ze jej sluzyly. Statystycznie papierosy szkodza, to oczywiste, choc moze znajda sie jednostkowe przypadki, w ktorych pomagaja. Odnosnie mogotania i ryzyka udaru. Statystyki, a wiec fakty, bo statystyki oparte sa na faktach wlasnie, sa nieublagane. Migotanie przedsionkow zwieksza 5-krotnie prawdopodobienstwo wystapienia udaru mozgu! Migajacy, ktorzy biora regularnie leki na rozrzedzenie zmniejszaja prawdopodobienstwo udaru o 70%. Wniosek. Najlepiej nie miec migotania, a jesli juz, to zazywac leki na rozrzedzenie krwi, bo prawdopodobienstwo, ze taki migacz bioracy leki dostanie ataku w stosunku do zdrowego wzrasta tylko 1.5 krotnie.
  14. Saba. Interesujacy jest moj wypis poablacyjny ze szpitala: *Wykonano krioaplikacje w ujsciach zyl plucnych... Po krio nadal AF, dlatego wykonano kilka aplikacji RF...; podczas ostatniej aplikacji - umiarowienie*. AF to skrot od lac. migotania przedsionkow a RF to radiofrequency, a wiec ablowanie kawalka serce *goraca* koncowka. Tlumaczy to troche dlaczego, nawet po tzw. skutecznej ablacji, migotanie moze wrocic. Po pierwsze, rany pozabiegowe sie goja i serce jest niestabline. Po drugie, byc moze nie wypalono czy wymrozono wszystkich ognisk migotania? Byc moze zostaly te slabsze, ktore aktywuja sie przy ekstra okolicznosciach. I wreszcie, z tzw. trzeciej strony :), dobrze ablowane fragmenty, nie przewodzace impulsu, po jakims czasie zmieniaja sie, odbywa sie jakies niekorzystne bliznowacenie i znow zaczynaja przewodzic. Dlatego przyjmuje sie, ze przy migotaniu przedsionkow pierwsza ablacja udaje sie tylko (i az) w 70%. Przy wszelkiego rodzaju czestoskurczach nie bedacych migotaniem skutecznosc zazwyczaj jest wyzsza. Mysle, ze powinnas byc czujna. Jesli dolegliwosci beda sie nasilac, a nawet jesli czujesz, ze juz teraz za bardzo uposledzaja Ci zycie, kieruj sie w strone ablacji. Ja polecam goraco lekarza, ktory mnie ablowal. Nie tylko ja jestem jego wdziecznym pacjentem. A gor bym sie na Twoim miejscu nie bal. Nawet w okresie, gdy migotanie bardzo mi juz dokuczalo, nie rezygnowalem z gorskich wycieczek czy nart (jestem bylem instruktorem). Nawet na Aiquille du Midi z Chamonix wyjechalem kolejka. Warto miec w zanadrzu jakis Rytmonorm czy Polfenon czy inny Biosotal, oczywiscie w uzgodnieniu z lekarzem. Obserwator, gdzies juz pisalem o statystykach. Z migotaniem mozesz przezyc i 100 lat, czego Ci zycze, ale ryzykujesz udar, nie tylko mozgu zreszta. Nawet rozrzedzajac krew, ryzyko, ze spotka Cie udar, jest duzo wieksze niz u tego, ktory migotania nie ma. Podawalem gdzies statystyki, latwo wyszperac. Podobnie jak palenie papierosow. Mozna dozyc 100 lat wciaz palac, ale ryzyko, ze umrze sie wczesniej od niepalacego jest, STATYSTYCZNIE rzecz biorac, duzo wieksze. Dlatego trzeba robic wszystko by sobie owa statyke poprawic. No chyba, ze nam na naszym zyciu nie zalezy bo np. liczymy na kolejne, lepsze. :)
  15. Saba. Tertesif SR (1 tabletka +potas) + bisocard (pol tabletki, 2.5 mg) na razie zalatwiaja sprawe. Codziennie, niekiedy 2x, mierze cisnienie dobrym, ramieniowym Omronem. Srednio 130/80 przy tetnie 67. A wiec jest OK. Bez tych lekow cisnienie oscylowalo wokol 150/90 a tetno wokol 80. Byc moze miewam skoki cisnienia, ale na razie ich nie wykrywam. Mysle, ze udana (oby) ablacja nie miala u mnie wplywu na cisnienie. Byc moze zdarzaja mi sie teraz czesciej owe skoki, ale pewien nie jestem. Niedlugo mam wizyte u kardiologa. Zrobie dobowy holter i sie zobaczy. Trudno Ci cos radzic, ale sprobuje. Mysle, ze nie masz sie co spieszyc do ablacji. Ja sie na nia zdecydowalem, fakt, ale czestotliwosc atakow migitania byla bardzo duza (2-3 razy na tydzien) i trwaly coraz dluzej, niekiedy dochodzily do 2 dób. U Ciebie problemem jest zdaje sie jakis rodzaj czestoskurczu, a nie typowe migotanie przedsionkow. Jestes jeszcze mloda (ja juz nie - skonczone 63), mozesz poczekac. Probowalbym klasycznych metod. Wlasciwa waga, odpowiednia dieta, umiarkowany sport (polecam plywanie i rower), wysypianie sie. Latwo radzic. :) Papierosy absolutne out (mozna je rzucic, od dobrych 10 lat nie pale). Duzo dobrych mysli. Byc moze Twoje problemy maja charakter nerwicowy, albo charakter mieszany, choc z tym bylbym ostrozny. Przez wiele lat wmawiano mi nerwice serca, a byly to poczatki nierozpoznanego migotania przedsionkow. Jak byl ich powod? Nie wiadomo, moze wlasnie podloze nerwowe, a moze jakas niedoleczona infekcja. Aha, wino moze, chco nie musi byc arytmogenne. Mysle, ze w umiarkowanych ilosciach, dobre wino, nikomu nie zaszkodzi. Ale wypicie na pusty zoladek nawet dwoch kieliszkow daje niezlego czadu kazdemu.
  16. Czytelniku. Mam podobne doswiadczenia, choc o wiele mniejsze i krotsze (ablacja, jak dotad pierwsza, byla w polowie stycznia 2013). W Turcji nie bylem, ale spedzilem 8 dni na Korfu (grecka wyspa), gdzie duzo plywalem (w basenie), chodzilem i drinkowalem. Tez mialem wybryki z cisnieniem. Tez wspomagam sie captorilem (b. rzadko). Poczatkowo nie moglem trafic z lekiem, ale teraz jest lepiej. 1 x tertenesif SR + 0.5 tabletki bisocardu zalatwiaja sprawe, przynajmniej jak dotad. I tez mialem jeden epizod migania w polowie sierpnia na wlasne zyczenie - wysilek + alkohol. Pozdrawiam.
  17. Saba, pytasz m.in. co u mnie. Jest dobrze. Od ablacji minelo prawie 9 miesiecy. W pierwszych tygodniach bywalo roznie. Od poczatku kwietnia zdarzylo sie tylko jedno migotanie, ok. 12 h. W polowie sierpnia. Troche na wlasne zyczenie - duzy wysilek w ciagu dnia (rower), duzo wina wieczorem i problem z nadcisnieniem. Dopiero od kilku tygodni trafilem w skuteczny lek (tertensif). Jedna tabletka dziennie. Biore tez pol tabletki dziennie bisocardu na obnizenie tetna. Chodze po gorach, plywam (2 x w tygodniu po 1200 m), jezdze na rowerze, zyje normalnie. Czasem pojawi sie dodatkowy skurcz, a przynajmniej tak mi sie wydaje, ale to jest drobiazg. Jeszcze nie oglaszam zwyciestwa nad arytmia, jeszcze nie mowie hop, ale nadzieja rosnie. Obserwator. Trudno mowic o zdrowym sercu przy migotaniu przedsionkow. Tak jakby powiedziec, ze silnik w samochodzie jest dobry tylko uklad zaplonowy szwankuje. Po prostu jeden (lub kilka) z elementow serca jest uszkodzony, a ewentualna ablacja moze go poprawic. Wczesniej czy pozniej popsuja sie inne czesci serca, pomijajac ryzyko udaru. Tak czy tak o leczeniu musi zdecydowac jeden, a najlepiej kilku, kardiologow. Ma racje prof. Walczak. Ci zadowoleni z ablacji nie pisza. Ja wciaz tu zagladam, bo ablacja to wciaz dla mnie swieza sprawa, ale za rok, o ile wszystko pojdzie dobrze, przestane.
  18. Troche sie dzieje w innym watku *po ablacji*. U mnie minelo ponad 7 miesiecy od ablacji. Jest dobrze, choc nieidealnie. Bylo jedno miganie kilkugodzinne 3 tygodnie temu. Troche na wlasne zyczenie (wysilek + alkohol). Drobne potyczki z umiarkowanym nadcisnieniem. Wszystkie leki sercowe odstawione, z wyjatkiem tych na nadcisnienie, ale ostatnio wlaczony bisocard 1x0.5 z powodu zbyt wysokiego tętna (nie bylo takie straszne: 80-90). Chodze po gorach, plywam, jezdze na rowerze, slowem zyje. Wlasnie rozmawialem z kolega po 3-ej ablacji. Tez jest dobrze.
  19. AndrzejO

    Po ablacji

    Ania32, tez co takiego mialem. W nocy przyspieszony puls, tak do 80-90, nie więcej. Przechodziło po wstaniu i utrzymywało się w okolicach 60-70. Powiedziałem o tym lekarzowi, który stwierdził, że to się może zdarzać. Od kilku dni biorę bisocard 0.5. Jedną tabletke dziennie i wydaje mi, że rytm się uspokoił, nie ma już nocnych przyspieszeń, ale za wcześnie by stwierdzić, że jest OK. Alkoholu możesz nie pić, choć w małych dawkach pomaga :), ale powinnaś jakiś łagodny sport uprawiać. Choćby marsz. Dobry jest rower czy pływanie. Pozdrawiam.
  20. AndrzejO

    Po ablacji

    Kumen, mysle, że odczuwanie bólu to bardzo indywidualna sprawa. Mnie również trochę bolało przy wkłuciu w pachwinę, ale stopień tego bólu oceniłbym najwyżej na 5 w skali 10. I to tylko przy pierwszym wkłuciu. A reczej należę do mało odpornych na ból. Przy samym zabiegu (dość złożona ablacja) w zasadzie nic nie czułem. Nawet późniejsze leżenie poszło wyjątkowo gładko. Aniu32, no wiec po 7 miesiacach od ablacji i mnie sie przytrafil kilkugodzinny epizod. Zamigalo mi na kilka godzin. Po duzym wysiłku (rowerowanie) i sporej dawce alkoholu (ok. 1 butelki wina). Teraz juz ponad tydzien spokoju. Być może spowodowało to odstawienie sotahexalu (zgodnie z sugestia lekarza)? Do tego podniosło mi się średnie tętno, na ok. 80. Ciekaw jestem czy ktoś inny też zanotował poniesienie tętna po odstawieniu tego typu antyarytmicznych (betabloker) leków? Od dziś biore bisocard 0.5 i tętno wyraźnie spadło. Tak czy tak nie jest źle. I oby tak dalej. Aniu, a Ty?
  21. Rafale, wg. mnie to prawie normalne. Nie napisales co ablowales (czesroskurcz, migotanie?). Wiekszosc z nas poablacyjnych skarzy sie na okresowe dodatkowe bicia serca. Upal tylko wspomaga te tendencje. Do tego serce sie goi po ablacji. Poczekaj 3-4 miesiace. Niektorzy skarzyli sie na powazne niepokoje w 4-tym miesiacu a potem bylo OK.
  22. AndrzejO

    Po ablacji

    Aniu32, wlasnie wrocilem z urlopu. Duzo jazdy na rowerze, duzo picia piwa (zwlaszcza jednego takiego litewskiego) i wina. Dwa tygodnie. Serducho w sumie OK. Raz zamigotalo w nocy na krotko. Troche sam sobie zawinilem, bo w dzien sie umeczylem na rowerze, a wieczorem wypilem sporo wina (ok. butelki) Widac, ze przesadzac nie moge. Pytasz czy biore jakies leki. Koncze brac sotahexal 80. Biore jeszcze pol tabletki rano do zakonczenia zapasu. Zakonczylem przeciwzakrzepowy (ablacje mialem w polowie stycznia). Procz tego tabletka na cholesterol, tabletka na nadcisnienie i 1x acard. I czasem dorzuce magnez+potas, zwlaszcza gdy sie mocniej pomecze na rowerze. Zyje innym zyciem. O wiele lepszym. Oby to cholerstwo (migotanie) nie wrocilo. Serducho czasem cos tam sie zachwieje (dodatkowe skurcze, rzadko i niewiele), czasem czuje ucisk w sercu, najczesciej w nocy, ale w sumie jest OK. I Tobie zycze tego samego. Bedzie dobrze :)
  23. Saba26, ablacje (krio + *klasyczna*) mialem robiona w I Klinice Kardiologicznej w Krakowie. Wykonywał dr Marek Jastrzębski.
  24. AndrzejO

    Po ablacji

    Arti, sen mara bog wiara. :) Sen to emanacja... wlasnie czego, nawet tego nie wiadomo. Nawet sie nie zastanawiaj. Ablacja serca to wspanialy wynalazek. Ryzyko powiklan niewielkie. Pomyslec, ze tak dlugo sie z tym swinstwem (migotanie przedsionkow) meczylem. Minelo juz ponad 6 miesiecy od mojej ablacji i ponad 3.5 miesiaca od ostatnich migotan. NIe wszystko jest idealnie, czasem pojawiaja sie jakies serwcowe niepokoje, ale to nie ma nic wspolnego z poprzednim *koszmarem*.
  25. No coz, moge tylko potwierdzic slowa Ravena. Mialem ablacje w polowie stycznia. Moja sytuacja byla gorsza niz Ravena. Pomimo biosotalu czy rytmonormu migotania pojawialy sie co 2-3 dni i trwaly coraz dluzej, nawet do 48 godzin. Ablacja byla bezbolesna nie liczac pierwszego wklucia. Skomplikowna. Potem zdarzaly sie sporadyczne migotania. Ostatnie w koncu marca. Od tej pory sie nie powtorzyly, choc jak u Ravena zdarzaja sie pojedyncze dodatkowe skurcze. Drobiazg. Jeszcze nie do konca wierze, ze sie udalo.
×