Skocz do zawartości
kardiolo.pl

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 19.10.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Miałem tak samo, nawet to tutaj opisywałem w dawnych postach (tak sprzed 2 lat). Gdy przez dłuższy czas brałem Dexilant 30 (lekarz zalecił brać 2x dziennie), to z czasem miałem coraz więcej skurczów. Po 2 miesiącach brania IPP było ich naprawdę dużo, sam ograniczyłem dawkę do 1x dziennie, bo miałem podejrzenia, że to od IPP. Ogólnie wtedy po rozpoczęciu leczenia mój stan się pogarszał z każdym miesiącem. I po ograniczeniu dawki miałem wrażenie, że skurcze się uspokoiły. Później przed gastroskopią był wymóg, aby odstawić całkowicie IPP na 2 tygodnie - po odstawieniu IPP skurcze praktycznie zniknęły. Rozmawiałem z różnymi lekarzami o IPP (gastrolodzy, rodzinni) i wszyscy mówili, że IPP upośledza układ pokarmowy i nie można ich brać na dłuższą metę. Ostatni gastrolog powiedział mi tylko, że w razie pojawienia się objawów mam brać IPP przez 7 dni i je odstawić. Z tego co pamiętam, to @maurela czuła poprawę po IPP, ale nie wiem jak długo je brała.
    2 punkty
  2. Ja dopiero zaczynam leczenie IPP. Na czas leczenia mocno ograniczam kawe lub nie pije jej wcale. Słodyczy staram się też nie tykać. Póki co mam wrażenie, że jest lepiej ale to za krótki czas(2dzień) by jednoznacznie stwierdzić, że to jest to i mam przyczyne skurczy. Co do stylu odżywiania, odkąd mam objawy 1.5 roku to jem zdrowiej, żona też należy do osób, które odżywiają się zdrowo. Fakt, że był u mnie monen, że wazylem 83kg przy 176cm wztostu i zjechalem do 76/77kg. Na pewno u mnie kawa i słodkie do kawy plus jakiś alkohol przy weekendzie to jest coś co mogło mieć wpływ na moje objawy ale też czytając o tym stanie zapalnym moze on byc spowodowany ibuprofenem jezeli byl dlugo stosowany a mialem taka sytuacje z kregoslupem ze lekarz kazal mi kilka/naście dni to łykać.. Reasumując obserwuje się, dam znać czy jest progres ale to tak pod koniex lutego
    2 punkty
  3. Cześć. Smacznych Świąt bez ekscesów życzę 🎄🎄🎄
    2 punkty
  4. Wiadomo, że teraz się nigdzie nie wybieramy. To tak na stare lata. ; ) PS Udanych prezentów na Mikołajki!
    2 punkty
  5. Już się gdzieś wcześniej zorientowaliśmy że naszym wspólnym mianownikiem jest ta nieszczelność przełyku. Mi pomogły też IPP. Co do gastro, polecam na śpiocha a nie na żywca. Robiłam gastro i kolono za jednym razem ze względu na nowotwór w rodzinie. Robiłam niedawno podstawowy bilans i też w sumie wszystko w normie. Nie wiem czy kręgosłup w to mieszać, w sumie nie mam z nim problemów, myślę że to jednak gastro
    2 punkty
  6. Współczuję. W zeszłym roku miałem podobny czas gdzie co chwilę jak się ruszałem łapały mnie te skurcze. Pamiętam, że pojechałem wtedy ba sor bo się przestraszyłem, zrobili badania krwi i ekg - ekg w normie, krew poza minimalnie obniżonym potasem też. Potas wpływa na rytm serca wiec lekarz przepisal tabketki ale nie pomagało. Przeszlo po kilku dniach samo.. Ogólnie zrezygnowałem z rezonansu jamy brzusznej. Sami mnie zniechecili ciagle przekladajac mi termin. Szkoda, że nie zalozyles mimo wszystko holtera gdy objawy sie nasiliły ale wiem, łatwo się mówi. Doraźnie mogę polecić Ci/Wam Neobianacid - naturalny powlekacz żołądka.. mechanizm działania jest podobny do siemia lnianego tj. Powlekanie zoladka. Biore czesto po ciężkim posilku lub piciu alkoholu. Poza rytmem serca mocno podejrzany jest uważam sam przelyk- to mięśniowa rurka silnie unerwiona. Jezeli jest podrazniony gazami/kwasem etc to moze dochodzi do skurczów? Tu by trzeba było wykonać manometrie przełyku ale ja nie mam odwagi a i tak może nic nie pokazać jeżeli objawy są napadowe. Ostatnio wchodziłem na Szczeliniec w górach(trasa po schodach) i mnie też złapały te skurcze kilja razy. Myślałem, że tam umre. Wdrapałem sie na góre robiąc przerwy i zmierzylem ekg zegarkiem i w normie..:) A skurcze odczuwalem jako takie sekundowe szarpnięcia/uderzenia. Dodam, że wieczor wczesniej wypilem lampke wina i piwo a rano zjadłem obfite śniadanie popite podwójną kawą(niezle co? Efekt - wspomniane skurcze na trasie. I tu wlasnie kilja obserwacji - mogly to byc chwilowe arytmie wyzwolone kawą i alkoholem dzień wczesniej. Mogly to byc skurcze miesniowki przelyku podraznione alkpholem i kawą. Moglbt to byc rownież tzw zespol sercowo-zoladkowy(wzdęty brzuch uciska organy, te uciskaja serce..). Nie liczyłbym że to zniknie. Będzie wracać w najmniej odpiwiednim momencie. Mozna probowac wdrożyć opcje atomową tj. Jesc male porcje, nie pić kawy i alkoholu tylko jak żyć:)? Mozna sie badac i szukać na ślepo. Nie wiadomo co robić.. dieta? Leki antyarytmiczne na próbę? Poczytajcie o manometrii przelyku. Licze że ktoś sue skusi i wkur*** objawami zdecyduje na to badanie.. zawsze kolejna wartosc diagnostyczna i punkt do odhaczenia..
    1 punkt
  7. Też miałem jakieś dodatkowe skurcze, ale to była drobnica, lekarz mówił, że wszyscy tak mają, niektórzy setki podczas dnia.
    1 punkt
  8. Ja notowałem godziny wystąpienia skurczów i poprosiłem lekarza, aby sprawdził czy coś tam było. Nic nie znalazł. Tez notuj godziny.
    1 punkt
  9. @M89 ale gdyby to były dodatkowe pobudzenia serca, to nie miałbyś tego wykrytego podczas testu 24/48h z EKG? Wszyscy to robiliśmy zdaje się, nie było żadnych oznak.
    1 punkt
  10. Choć byłem jakiś czas temu chory i lekarz podejrzewał zapalenie płuc, zrobili mi RTG klatki, nic nie było widać, ale nie wiem czy cokolwiek byłoby do zobaczenia odnośnie naszej sprawy. Oprócz tego nic.
    1 punkt
  11. Nie mam, jedyne co mam to alergię objawiającą się uciążliwym kichaniem i wodnistym katarem. Alergia niezdiagnozowana bo nic nie wychodzi, raczej krzyżowa. Reaguję mocno na różne zapachy, np kosmetyki, chemia domowa, proszek do prania ale też dym, smog, zauważyłam że po łyku wina też a czasem jakby po niczym. Miewam też aury migrenowe. Raczej nie sądzę żeby coś z tego miało związek
    1 punkt
  12. Jest to jakis wspólny mianownik.. mi 2 razy mówili, że jak bylyby kamienie to trzeba usunąć. Co lekarz to inne pierd...
    1 punkt
  13. Czytałem, że może to być zespół sercowo żołądkowy. Gazy w żoładku/jelitach robią ucisk żołądka na serce i stąd mimo, że serducho jest strukturalnie zdrowe jest ono drażnione i reaguje np dodatkowym uderzeniem co możemy odczuwać jako skurcz. Często mam tak że lezac na boku czuje ze lapie mnie ten skurcz i uciekam do innej pozycji typu lezenie na plecach lub podnosze się i od razu przechodzi. To sibo mocno pasuje ale lekarz mnie ostatnio podłamał i ma racje uważam że sibo to skutek i trzeba znalezc przyczyne. Z tego co pisales masz w usg stwierdzone jakies problemy z woreczkuem zolciowym. Zolc wplywa na trawienue tluszczy. Jezeli ten proces nie dziala i tlyszcze sa gorzej trawione (jak u mnie) brzuch sie wzdyma i są problemy. Gastrolog zalecil mi rezobans drog zolciowych.. Bede probowal na nfz bo mi obiecal ale zobaczymy co z tego wyjdzie.. mocno pod uwage biore tez skurcze przelyku bo to dluga rura miesniowa i jak jest podrazniona moze samoistnie gwaltownie sie kurczyc.. tu jednsk trzeva zrobic manometrie na co nie mam odwagi.. btw udalo mi sie kuedys wygenerowac ten skurcz pociagajac nosem..
    1 punkt
  14. Tak kawę piję raz dziennie, alko czasem ale raczej tylko wino. Ja nie widzę u siebie żadnych związków z jedzeniem czy piciem.
    1 punkt
  15. Hej, miewam czasem ale sporadycznie, czasem mam uczucie nadchodzącego "skurczu" wtedy łapię powietrze i przechodzi. Nie jestem całkowicie wyleczona ale po prostu objawy nie dają mi tak w kość jak kiedyś i mogę z tym funkcjonować. Widzę że robiłeś badania, ja też robiłam jakiś czas temu szersze badania krwi ale wszystko w normie mam. Boję się po prostu że kiedyś to wróci z taką siłą jaka była i dlatego rozważam jeszcze to badanie bo i tak już nic innego nie przychodzi mi do głowy
    1 punkt
  16. Mam wynik holtera i poza ogólną tachykardią czyli ogólnie wysokim tętnem wyniki są w normie. Nawet jak mnie przytkało to nie było widać tego na holterze..
    1 punkt
  17. .Ja też ponownie założyłem holter ostatnio i czekam na wynik. Udało mi się bardzo delikatne skurcze złapać więc będę patrzył po godzinie i minutach czy ma to swoje odbicie w rytmie serca.. Wiem, że to sprawdzaliście u siebie ale czasami warto patrzeć szeroko samemu czy nie są to jakies dodatkowe pobudzenia które lekarz interpretuje jako normalne choć Ty pisałaś, że się wyleczyłaś.
    1 punkt
  18. Jegermaistera Panie wypij. Wszystko przejdzie 😉
    1 punkt
  19. Smacznych świąt Wam życzę bez niepotrzebnych wrażeń. Jak nam się poprawiło to jest szansa że to uleczalne 😉
    1 punkt
  20. Cześć @M89, w moim przypadku nigdy nie czułem się słabo - odczuwałem to tylko jako niekomfortowe skurcze/ściśnięcia o różnej intensywności. Od słabych, po kłujące i bolesne. One mnie głównie pobudzały i wywoływały jakiś rodzaj lęku (każdy skurcz był niekomfortowy, nie chciałem kolejnych), osłabienia nigdy nie czułem. Ale mogę Ci od razu powiedzieć, że w okresie tych skurczów to unikałem słodyczy i alkoholu, bo one potrafiły bardzo szybko wzmagać objawy. Teraz cieszę się okresem 0 objawów, ale wiem, że to się może zmienić. Trzymaj dietę, bo od tego dużo zależy. Ja raz miałem tak, że też mi objawy zeszły prawie do zera, później byłem na 3-dniowym wyjeździe rodzinnym, gdzie przez 3 dni balowałem (picie przez 3 dni), a po tym wyjeździe do siebie nie mogłem dojść przez kilka miesięcy, wróciły objawy, złe samopoczucie itd, wszystko przez 3 dni "zabawy" na wyrost. Alkohol i zła dieta to jest nasz wróg.
    1 punkt
  21. Hej, tu Jola. Przypadkiem znalazłam to na kompie w zakładkach. Teraz już jestem po 40 i kilka razy mi się to przytrafiło, nie diagnozowałam tego dalej. Przez te lata miałam bardzo mało aktywności fizycznej, ale miałam operację z całkiem innych przyczyn, kilka razy narkoze (kilka krótkotrwałą do 30 min i jedną kilka godzin) i po każdej jest ok. - pisze o tym, by pokazać, że mimo tamtego problemu, narkoza skończyła się dobrze. Mam często przeskoki serca, natomiast to już na 100% wina stresu, ale tamto dalej bez diagnozy, natomiast planuje się temu dalej przyjrzeć.
    1 punkt
  22. @woj53 Doskonale Cię rozumiem. Ja miałem to samo. Plany, pomysły na życie i wiele innych... Aż któregoś dnia, w wyniku rutynowych badań, taka diagnoza. Cisza w gabinecie USG, która wówczas jeszcze nie przepowiadała nic złego i potem trudna do zrozumienia diagnoza, mino że jestem trochę związany z branżą medyczną. Jedno co Ci mogę powiedzieć, to że zrobiłeś sobie najlepszy prezent na 40ste urodziny jaki mogłeś. Ciesz się, bo widać opatrzność ma wobec Ciebie inne plany. Z aktywności nie będziesz musiał zrezygnować. Prawdopodobnie tylko na razie dopóki nie masz pewności, że to jest aż 50 mm, bo jeżeli się potwierdzi, to jesteś w grupie wysokiego ryzyka rozwarstwienia tego tętniaka. Dwupłatkowa zastawka jest zazwyczaj skorelowana z nieprawidłowością w budowie tkanki łącznej i dlatego nam się łatwiej powiększa aorta, ale też łatwiej może pęknąć. Dlatego tych z BAV szybciej operują (przy mniejszym wymiarze) niż tych z prawidłową zastawką. Ale... Ale może w TK wyjdzie że jest mniej niż 50 i lekarze każą Ci czujnie wyczekiwać na właściwy moment. Tak może być mimo BAV jeżeli cała reszta jest w porządku. I wtedy wysiłek trzeba będzie ograniczyć. I tu niestety będziesz miał mieszane uczucia, bo z jednej strony to życie z tykającą bombą i wiele osób mówi, że lepiej to mieć za sobą. Niestety ci, którzy to przeszli z powikłaniami, będą zdecydowanie odradzali i sugerowali leczenie zachowawcze jak długo się da. No to inni Ci powiedzą, że młodsi pacjenci łatwiej się "zbierają" po operacji i oczywiście będą mieli rację. Ja tam się nie spieszę mimo, że jestem 10 lat starszy od Ciebie. Za dużo wiem o możliwych powikłaniach i najpierw mówiłem, że koniecznie muszę kredyt na dom spłacić, a teraz mówię, że dzieci muszą się dostać na studia. A prawda jest taka, że zwyczajnie jestem zersany ze strachu przed operacją. Po operacji przez parę miesiecy podobno będzie gorzej, ale ludzie zwykle wracają do aktywności fizycznej, ale chyba nie za szybko bo mostek musi się porządnie zrosnąć. Co do cholesterolu i trójglicerydów to nie bój się leków. Pamiętaj, że powinieneś już przyjąć normy dla pacjenta z wysokiej grupy ryzyka, a nie ogólnie zdrowego. Dlatego musisz pójść do kardiologa (lub internisty) prowadzącego takich pacjentów jak Ty, który będzie starał się lipidy doprowadzić do takich limitów jak dla pacjenta w tej grupie. Nie odrzucaj farmakologii bo cierpi przez to Twoja psychika lub ego. Jesteś chory, zawsze będziesz i powoli to akceptuj, że leki będą stałą częścią Twojego życia. Nie znaczy to, że jesteś stary i niedołężny, tylko świadomy. Odnośnie ciśnienia, to mnie wszyscy specjaliści powtarzają, że ono ma największy wpływ na tempo powiększania aorty. Prawdopodobnie będą chcieli Ci obniżyć tak aby się trzymało poniżej 120/80. Mi lekarz zaleca max 115/75, ale ważne jest żebyś też się dobrze przy tym czuł. Niestety operacja musi być rozległa. Samo rozcięcie mostka, kilka godzin w krążeniu pozaustrojowym, już niesie szereg konsekwencji dla zdrowia. Wycięcie kawałka aorty, wszycie protezy, potem doszycie do niej naczyń wieńcowych ... szkoda gadać. Zastawka będzie w komplecie (nie musi) i jej wymiana to już pikuś w porównaniu z resztą. Mogą Ci zachować zastawkę, ale to często wiadomo dopiero śródoperacyjnie. Zakres operacji też może zależeć od dokładnego położenia tętniaka (zakładam, że masz na samym początku - aorcie wstępującej). To wszystko powie Ci kardiochirurg, bo ja nie jestem lekarzem, a każdy przypadek ma prawo być inny. Dzisiaj są bardzo duże możliwości. Można mieć graft z zastawką biologiczną (docelowo eliminuje konieczność stosowania antykoagulantów), możesz mieć z zastawką mechaniczną, a mogą CI zostawić Twoją. Chirurdzy chyba wybierają warianty najbardziej oszczędzające naturalne tkanki, ale z drugiej strony ta operacja jest bardzo obciążająca, więc czasem lepiej zrobić wszystko od razu zamiast reoperować za kilka lat. Ludzie będą Ci mówili, że w Twoim przypadku tylko mechaniczna zastawka, bo jesteś młody i biologiczna zdąży zwapnieć, więc trzeba będzie się reoparować. Ale to nie jest takie jednoznaczne. Mechaniczna = anykoagulanty do końca życia. Ludzie to bagatelizują (młodzi), ale to naprawdę bardzo ogranicza i wpływa na leczenie innych schorzeń. Z wiekiem będzie to miało coraz większe znaczenie. Odradzają w związku z tym biologiczne zastawki, bo panuje przekonanie, że za kilka lat będzie konieczna reoperacja. A to się nie musi zdarzyć, bo teraz nowoczesne zastawki biologiczne wytrzymują kilkanaście lat (a może nawet dłużej) i można je wymienić przezcewnikowo (bez otwierania mostka). Także rozmawiaj dużo z lekarzami, radź się ludzi i bądź ostrożny w słuchaniu rad innych pacjentów, bo wiesz jak jest - każda pliszka swój ogonek chwali. A tu nie ma jednej drogi. Coś co będzie optymalne dla kogoś innego, nie musi być optymalne dla Ciebie. Na koniec - nie katuj się tym stresem, bo to jeden z czynników zwiększający ryzyko sercowo-naczyniowe. Jak masz czas to kopsnij się do lekarza POZ, powiedz jak Ci ta sytuacja ryje beret i niech Ci wypisze coś na uspokojenie. Będziesz lepiej spał, będziesz bardziej wypoczęty i mniej nerwowy dla siebie i otoczenia. Ja przed każdym echo i TK mam solidna jazdę bo bardzo przeżywam. Jak masz to samo to daj sobie pomóc, bo samo pierdzielenie "proszę się nie stresować" niczego nie poprawia.
    1 punkt
  23. @woj53 Uważam, że nie możesz wybiegać za bardzo w przyszłość, gdyż wszystko zależy a) od tego jaki będzie wynik TK, b) tego czy choroba daje objawy kliniczne i jakie. Miałem podobne rozpoznanie 48 mm, ale TK pokazało 46. Od 4 lat różne pomiary pokazują wyniki w okolicach 48 mm i mimo dwupłatkowej zastawki nie byłem jeszcze operowany. Robię Echo min. raz na pół roku. TK też staram się co 2 lata. Gdyby była wyraźna progresja tętniaka to na pewno robiłbym częściej. Możliwe, że lekarz powie Ci to samo co mnie, a mianowicie że nie jest to pytanie czy będzie operacja, tylko kiedy. Operacja jest obarczona ryzykiem wielu powikłań, ale zasada jest prosta, chociaż bardzo brutalna - szuka się takiego momentu gdy ryzyko rozwarstwienia i pęknięcia aorty (w praktyce wysokie ryzyko śmierci) jest zbliżone do ryzyka zgonu okołooperacyjnego. Niekorzystny wywiad rodzinny, szybka progresja tętniaka, dwupłatkowa zastawka, kliniczne objawy niewydolności zastawki/serca, będą sprzyjały przyspieszeniu tej decyzji. Wytyczne mówią powyżej 45 mm przy dwupłatkowej zastawce i powyżej 50 przy normalnej. Jednak kardiochirurdzy są różni - jedni mniej, a inni bardziej powściągliwi. Mój np. mówi, że normalnie operują przy 55 mm (Kraków) przy prawidłowej zastawce, ale ma na myśli taką "profilaktyczną" operację (bo statystyczne ryzyko pęknięcia jest już b. wysokie). Przy dwupłatkowej zastawce trzymają się granicy 50 mm. Ale np. na Śląsku raczej zalecają zgodnie z wytycznymi powyżej 45 mm. Ale idąc tym tropem powinienem już mieć operację przy 48 mm (mam też dwupłatkową dawkę), ale lekarze się nie wyrywają, bo dobrze kontroluję ciśnienie, klinicznie nie mam żadnych objawów niewydolności, a przede wszystkim brakuje wyraźnej progresji tętniaka. Jak będzie u Ciebie, tego nikt nie wie, ale 50 mm to jest już sporo i prawdopodobne jest, że będziesz na spokojnie przygotowywany do operacji w trybie planowym. Równocześnie tętniak będzie monitorowany i od tego będzie zależała pilność operacji. Póki co - daj sobie spokój z intensywnym wysiłkiem (lekarze wspominają o nie podnoszeniu ciężarów powyżej 10 kg). Pędź do kardiologa i zrób niezbędne badania w celu leczenia ewentualnego nadciśnienia i hipercholesterolemii. Pozałatwiaj dentystę (brak ognisk w jamie ustnej = brak niewyleczonych zębów). Na wiele rzeczy masz wpływ, ale zmniejszenie ryzyk kardiologicznych odgrywa największą rolę (ciśnienie, cholesterol, papieroski). No i głowa do góry (mimo, że ja sam mam z tym problem). Łatwo i szybko nie będzie, ale wrócisz do normalnego życia. Cokolwiek to znaczy.
    1 punkt
  24. Koniecznie daj znać czy coś się zmienia z biegiem czasu. Czy branie IPP pomaga w Twoim przypadku itd.
    1 punkt
  25. Może bo mi nic nie wyszło tylko niedomykalność wpustu żołądka. Poza tym żadnych zmian. Skurcze bardzo złagodniały już
    1 punkt
  26. Dziękować i także życzę wszystkim wam udanych świąt. ; ) U mnie na szczęście wszystko w normie. Tego samego wam życzę!
    1 punkt
  27. Mała aktualizacja z mojej strony. W tym roku mam zamiar zrobić rundkę po lekarzach. Po ostatniej sytuacji z podniesionym tętnem mam za sobą pierwszą wizytę (u kardiologa). Lekarka powiedziała mi, że to pewnie było od podrażnienia nerwu błędnego - przypominam, że wtedy miałem bardzo zagazowany i wywalony brzuch. Nerw błędny tak może reagować, gdy jest podrażniony przez ściśnięty brzuch i przeponę. Kardiolog powiedziała też, że już samo to, że nasze objawy są "sezonowe" oznacza, że to nie ma żadnego związku z sercem, bo serce nie choruje sezonowo - a refluks i dolegliwości układu pokarmowego są jak najbardziej sezonowe. Następna wizyta u gastrologa, planuję ponownie zrobić USG brzucha, porobić badania krwi, popytać się o te skurcze. Tym razem zrobię najpierw jakieś rozeznanie wśród gastrologów i postaram się zapisać do jakiegoś dobrego gastrologa.
    1 punkt
  28. 1 punkt
  29. Monikamonag mam tak samo a najgorsze przed snem jak jestem juz wykonczony i te dodatkowe skurcze nie daja mi usnac i mecze sie cala noc. Kilka dni temu mialem holtera ale akurat bylo kilka dni dobrze i teraz znowu wrocilo. Mecze sie juz 30lat z tym. Raz jest lepiej raz bardzo zle
    1 punkt
  30. @M89 idź na Gastro, podczas gastro robią ci zdjęcia przełyku, wszystko widać co jest grane. Ja mam na zdjęciu pokazaną ładnie nieszczelność. I nie ma się co bać gastro - ludzie opisują, że to jest straszne. Też się trochę obawiałem, a tam więcej strachu było niż bólu czy czegokolwiek. Gastro miałem bez znieczulenia (jedynie coś tam mi na gardło psiknęli, takie miejscowe znieczulenie w sprayu). Było trochę nieprzyjemnie, ale poszło szybko. A często miałeś "rozbiegane serce"?
    1 punkt
  31. Mój lekarz też mówił, aby IPP brać przez jakiś tydzień/dwa jak się objawy pojawiają. Na ulotkach napisane jest (Dexilant), żeby leku nie brać długotrwale. One upośledzają układ pokarmowy trochę.
    1 punkt
  32. Brałam jakiś miesiąc i przestałam, od dawna nie biorę. Pomogły bardzo. Teraz objawy mam sporadycznie i lekko.
    1 punkt
  33. Hej, jestem ale przy zmianie telefonu zgubiłam to forum, hasła its ale już się odnalazłam. U mnie bez zmian. Narazie jest ok, czasem coś delikatnie skurczy ale to już nie to co było. Nic mi lekarze nie znaleźli poza nieszczelnością przełyku ale nie mam typowej zgagi czy refluksu. Skurcze mnie nie bolą, to raczej uczucie jak by coś się ruszało i stawało serce ale nie jest to serce, teraz już wiem. Ogólnie też już zmęczyły mnie badania i chyba fakt że objawy osłabły przestałam dalej szukać bo już nie wiedziałam co jeszcze sprawdzić
    1 punkt
  34. Decyduje lekarz przeprowadzający operację, będziesz miał z nim spotkanie dzień przed operacją, i wszystkiego się dowiesz. Generalnie jeśli są takie możliwości techniczne (budowa ciała) to robią operacje mniej inwazyjną metodą, czyli od boku, natomiast nawet na stole może się okazać, że nie ma dobrej widoczności i dostępu z takiego cięcia, i wtedy jest operacja przez mostek- na to już nie masz wpływu
    1 punkt
  35. Z badań które jeszcze rozważam to: próba wysiłkowa ekg, rezonans szyji, dobry fizjoterapeuta neurolog od kregoslupa, metykochalaminy od nadnerczy z krwi...
    1 punkt
  36. U mnie usb brzucha calkowicie ok. Robił ktoś z Was tomografie klatki piersiowej z kontrastem? Skoro objawy sa z klatki to wydaje mi sie ze tk mogloby byc dobre badanie. Ja też ostatnik mialem napady dzien po dniu bardzo nieprzyhemne ze mi sie monentami slabo robilo i zauwazylem ze jak sie zestresowalem to wtedy mialem ten objaw. Jeden z lekarzy rzucił hipotezą, że może to być wyrzut adrenaliny z nadnerczy niekkbtrolowany kiedy jest guz nadnerczy ale mi z krwi acth i kortyzol nie wyszky tragicznie choc w górnej tolerancji normy i th hrct nie pokazalo problemu z nadnerczą. Albo jest to niestety nerwica, albo serce, albo problemy zoladkowo gastryczne albo nerw od kregoslupa.. a jak u reszty? Chyba tu nie zaglądają to lepiej?
    1 punkt
  37. Cześc Wam, moje objawy to: nsjczesciej kilkusekundowy skurcz w klatce, raz pojedynczy, raz seriami. Czasami robi mi się przy tym słabo. Czasami uczucie bycia pijanym, lekkiego kołysania w głowie. To co poza skurczem wystepuje najczesciej to szukanie glebokiego oddechu. 1000 badań i wszystko w normie. Oznaczałem D-Dimery z krwi (zatorowość płucna), NT-proBNP (marker niewydolności serca), jonogram, usg brzucha, usg przezczaszkowy doppler by sprawdzić drożność tętnic mózgowych(czasami się czuje jak pijany), tomograf HRCT klatki piersiowej (głównie ocena płuc i oskrzeli), echo serca 3x, ekg milion razy, holter 24h, usg tarczycy i parametry z krwi, doppler tetnic szyjnych i kręgowych, rezonans głowy i kregoslup odcinek piersiowy ( tu wyszło na poziomie th9/10 lewoboczna protruzja krążka uciska worek oponowy. Lewy korzeń nerwu na tym poziomie ma styczny przebieg w okolicy wejścia do otworu z przepukliną krążka). Czesto mi się odbija, mam też żółty nalot na języku. Póki co nie mam odwagi na gastroskopie bo od razu mam odruch wymiotny jak np czyszcze jezyk szczotką i wsiwam ja glebiej. Z Waszych gastroskopii w mojej opinii też nic przełomowego nie wynika. Przy leczeniu IPP i diecie powinno byc 100% lepiej po dluzszym czasie. Sprawdzał ktos z Was kregoslup poersiowy? Moze to jest jskis ucisk na nerw i daje taki skurcz? Albo jakas dysfunkcja miesniowo szkieletowa. Ostateczbie nerwica niestety choc biore taki lek Lasea od 2 tygodni i nie widze super różnicy
    1 punkt
  38. My mamy troche inne objawy, powiązane z układem pokarmowym. Oby Ci się polepszyło. @maurela, @Łukasz H - żyjecie? 😄
    1 punkt
  39. Dzisiaj miałem specyficzny poranek. Ogólnie się nie wyspałem zbytnio, wczoraj było trochę winka i prze ostatnie 2 dni miałem takie dość “gazujące” potrawy. Rano ok 5-6 godziny poczułem zgagę, cofnęło mi się trochę kwasów. Później zacząłem odczuwać skurcze i pojawiały się co kilka minut - zdecydowałem, że zobaczyć czy wpływają na rytm serca. Ścisnąłem więc mocno tętnicę na ręce i czekałem na kolejny skurcz. I ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że podczas skurczy puls słabnie/jakby zanika. Przypomniały mi się słowa jednego kardiologa, że refluks może podrażniać nerw błędny, a nerw błędny może wywoływać różne reakcje na całym ciele, w tym na sercu. Na chwilę się zestresowałem, że to wpływa mi na puls, a jak się zestresowałem, to nagle zaczęły się skurcze i to bardzo częste… kilka na minutę. Ale po chwili się ogarnąłem i się uspokoiłem/odstresowałem, bo przecież nie pierwszy raz przez to przechodziłem. Z innych uwag - miałem napiety brzuch, zdecydowanie zagazowany. Myślę, że zdecydowanie od tego się zaczęło. To co mnie zdziwiło i trochę zestresowało chwilowo, to ten słabnący puls. Ostatecznie myślę, że to jednak wina czegoś więcej, bo czasem miałem tak, że po mocniejszym skurczu czułem jakieś jakby “prądy” i to niektóre nawet dochodziły do palców, tzn. przypominam sobie, że czasem miałem tak mocne “strzały”, że zaraz po nich aż czułem takie dziwne mrowienie w palcach. Zastanawiam się też o co chodzi z tym niknącym pulsem podczas skurczu. Ciekawe, to rzeczywiście nerw błędny aż tak działa, czy to może jakieś skurcze wewnątrz klatki które się uciskają tętnicę lub serce. Dzisiaj zdecydowanie mogę powiedzieć, że to jakiś wpływ na puls ma. I ciekawe jest to, że przez długi czas miałem minimalne objawy lub wcale, a dzisiaj nagle taki start ostry. Minęło już z 1,5 h i dalej pojawiają mi się co kilka-kilkanaście minut. Czuje też, że jelita mi pracują. Niezbyt miły powrót objawów u mnie nastał. Zobaczę czy to tylko jednorazowy “event” czy będzie mnie dłużej trzymać. Jestem jednak skłonny powiedzieć, że to ma związek z brzuchem i jelitami, bo zawsze jak miałem napięty i wywalony brzuch, to były najgorsze objawy. Dam później znać jak postępy. W tej chwili już się skurcze wygaszają.
    0 punktów
  40. Także życzę wesołych świąt wam wszystkim. Ja ostatnio trochę chorowałem, przez 13 dni brałem antybiotyki i po tych antybiotykach/lekach byłem przez kilka dni mocno zagazowany (wywalony brzuch) i wtedy mi powróciły objawy, ale to na kilka dni. Teraz znów ustały. U siebie podejrzewam, że to może być coś z wywalonym brzuchem/gazami.
    0 punktów
×