Gość Alma Opublikowano 24 Czerwca 2014 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 24 Czerwca 2014 Na co dzień mieszkam z narzeczonym. Wspólnie jeździmy do rodziny, wspólnie na wakacje, więc w zasadzie cały czas (nocki przede wszystkim) spędzamy razem. Zdarzyło się jednak tak, że na kilka dni zostałam sama w domu. Narzeczony miał służbowy wyjazd i czekają mnie trzy noce samej w domu. Wiedziałam o tym już od jakiegoś czasu więc sądziłam, że udało mi się z tym pogodzić. Do dziś rana. Kiedy przyszło do wyjścia mojego N wpadłam w panikę - zaczęłam płakać, tulić się do niego. Wręcz marzyłam o tym, żeby zrezygnował z wyjazdu (kosztowałoby go to powtórzenie go w przyszłym roku i opłacenie kosztów które teraz finansuje ktoś inny). Od rana wariuję - na przemian uświadamiam sobie, ze będzie dobrze i wytrwam przez te kilka dni, a zaraz potem płaczę jak szalona. Trzęsą mi się ręce, ciągle jest mi zimno, niedobrze mi na samą myśl o jedzeniu. Wiem, dlaczego prawdopodobnie tak reaguję - ostatni raz kiedy zdarzyło mi się być samej na noc N leżał w szpitalu z podejrzeniem nowotworu (który nawiasem się później potwierdził). Wiem, gdzie jest teraz - bezpieczny. Ale nic do mnie nie dociera. Panika mnie paraliżuje - nie umiem nic zrobić. O nauce na nadchodzący egzamin nawet nie ma mowy - nie jestem w stanie skupić się na jednej czynności. Nie wiem, czy jest to sytuacja przewlekła - od szpitala minęły ponad dwa lata, a to pierwsza taka *okazja*. Chcę jakoś wytrwać do piątku - muszę wytrwać. Nie mogę w nieskończoność pisać smsów *nie dam rady, nie chce być sama* bo boję się że on zrezygnuje z wyjazdu i wróci. A na to nie mogę pozwolić. Jak sobie poradzić? Jak wytrwać i nie zwariować do końca? Błagam pomóżcie... Cytuj Odnośnik do komentarza
kardiolog Marek Kośmicki Opublikowano 25 Czerwca 2014 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 25 Czerwca 2014 Witam Almę, Może Pani w tym trudnym okresie przenieść się do swojej rodziny. W życiu będa mogły powtarzać się podobne sytuacje i warto znaleźć sposób na przetrwanie w nietypowej sytuacji. Swoją drogą nie warto w nieskończoność przedłużać okresu narzeczeństwa i można się zastanowić, czy nie będą Państwo dobrym małżeństwem. Może tak? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość ALMA Opublikowano 25 Czerwca 2014 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 25 Czerwca 2014 Do rodziny nie mogę się niestety przenieść na ten czas, bo mieszkają setki km stąd, a ja mam jeszcze ostatnio zobowiązanie na piątek. Między narzeczeństwem a małżeństwem, według mnie i tego jak żyjemy, różnica jest w papierze i nazwisku. Chcemy ślubu, jak najbardziej, ale chcemy też poczekać i nie pakować się w długi - bo to jednak jakiśtam wydatek. Dziękuję za odpowiedź. Dobrze jest wiedzieć, że zawsze można się kogoś poradzić - nawet jeśli jest to porada przez internet. Po totalnej rozsypce przy wczorajszej rozmowie z N jakoś się uspokoiłam. Nie mówię, że jest idealnie - nadal mam ten wewnętrzny lęk - ale jest dobrze. Po prostu uczepiłam się myśli, ze już niedługo znów będzie przy mnie. I przetrwałam noc - z pomocą kota, ale przetrwałam :) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość bolo Opublikowano 25 Czerwca 2014 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 25 Czerwca 2014 A może jakąś koleżankę sobie zaproś i zróbcie piżama party wraz z plotami. Nie będziesz sama, nie będziesz negatywnie myśleć i nie będziesz się bała a czas szybko zleci i N wróci a ty będziesz dumna, że dałaś radę. Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.