maggla
Members-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez maggla
-
ropzsały nam się dziewczyny, Kasiek Twój post właśnie sobie wydrukowałam i będę czytac w trudnych momentach:).....o małej ślicznie się pisze, ale jak nam spać w nocy nie daje to mam ochotę ją zamordować :) powoli, powoli się uczy...wczoraj zakupiliśmy orożę i smych i ludzie mieli polewke z nas jak próbowaliśmy ja nauczyć chodzić na smyczy:)...jutro idziemy na szczepienia... no nic kończę....ja na razie próbuję sobie wybić z głowy myslenie o dolegliwościach- np wizualizuję je sobie jako bombę którą wyrzucam przez balkon:P czasem działa...jeszcze dziś jadę do babci do szpitala- leży na nadciśnienie, bo mimo leków ostatnio strasznie jej skacze. Opowiem Wam jej przykład- cudowne dzieciństwo, niedobre małżeństwo- mąż alkoholik, zdradzał, zostawi,ł ja z 2 dzieci dla innej, wrócił jak go ta 2ga wywaliła jak już był chory na gruźlicę. Potem 2 nowotwory- wycięte płuco, nerka, nadciśnienie, ostatnio już cukrzyca insulinowa i przypałętałą się białaczka tzw. ludzi starszych... a mimo to daje sobie radę,...mieszka sama, nie chce nikoomu siedziec na głowie, ma 78 lat, co tydzień jesteśmy u niej na obiadkach...ma swoje wady jak każdy ale ma niesamowita wolę życia, której mnie 50 lat młodszej brakuje...po prostu nic tylko chylić czoła i brać przykład...chyba to do mnie dotarło dopiero kiedy piszę te słowa:) pozdrawiam
-
same silne Dziewczyny na tym forum:)...mnie każdy mówi, że *nie wyglądam* na nerwice..śmiechu warte....dzisiaj Luśka dała nam trochę więcej pospać...wpadłam na pomysł i stwierdziwszy, że chyba brakuje jej na posłaniu ciepła mamy to wstawiłam jej na koc pluszowego, starego miśka...najpierw go trochę powygryzała ale potem spokojnie zasnęła... ale jest bryukające szaleństwo z niej....Filipa- męża uwielbi gryźć po stopach;p...a jadła by byle co byleby jeść...pazerna jest...no nic nie zamęczam opowieściami o małej 3majcie sie i uidanego dzionka:)
-
anulko i aniu12 trzymam kciuki i mam nadzieje ze pokonacie cholerstwa Wam zagrazajace... wróciłam własnie z aerobiku, jednak wolę step dance chociaż czuję, że będą zakwasy...usiłowaliśmy naszego maluch chodzić na smyczy ale uparciuch się nie daje...oporna jest ale cóż, będzie musiała się przyzwyczaić...wszystkich pozdrawiam buziaki
-
cześć chwilka w pracy na wpis na forum, bo w domu tylko latamy w ścieramy siuski Luśki;p- taka wersja robocza imienia...ma dopiero niecałe 2 miesiące mieszaniec- ratlerek plus jamnik;p a wygląda na bardzo zminimalizowaną wersję amstafa:P- taki mały dziwoląg :) ale jest kochana...już wyczuwa rano, żwe wychodzimu do pracy i kładzie nam sie na stopach :)...jak zamykam drzwi to strasznie *płacze* mam nadzieję, że szybko się nauczy zostawać sama, bo inaczej sąsiedzi nas pogonią...na szczeęscie wczoraj przy tym wszystkim szybko zasnęłam...mała tez trochę dłużej dała pospać...a dziś nawet jakos jest, co prawda zaliczyłam już ze 2 przeskoki serducha ale jakos idzie...poza tym dziś aerobik:)...w poniedziałek tak się zmachałam na step dance, że szok...normalnie kondycji to ja nie mam...ale przezornie kupiłam karnet na 8 wejść bo pewnie po tamtym zmęczeniu już by mi sie nie chciało iść a tak przynajmniej szkoda kasy i mam doping:) dziewczynki mam nadzieję, że troche waszego pozytywnego nastawienia w dniu dzisiejszym na mnie spłynie:) pozdrawiam
-
niestety nie zawsze pomaga, żeby ten dzień już minął, czasem trudno uwierzyć, że takie coś powodują same emocje i nasze myślenie....w takich momentach mam najorsze myśli...;(
-
cześć ja tylko na chwilkę bo mam szczeniaczka i na razie wymaga bardzo dużo uwagi, szybko po pracy sprzwdzać co u niego a potem zabawa spacerek itd. a dziś gorszy dzień- wrażanie braku tchu, zaciskającego się gardła itd. fajnie poczytać jak nawzajem się wspieracie. buziaki pozdrawiam:)
-
witam, troszkę mnie nie było..witam Kingkar mam nadzieję, że forum będzie Cię spierać:)...nie było mnie bo miałam lekkie zawirowania związane z mieszkaniem, ale teraz tylko zostało meble w kuchni opoprzestawiać, ale to już będzie zadanie dla mojego *półrocznego* męża:) a ja sobie jakoś radzę, co prawda uczucie, że coś mi w gardle siedzi i że za mało oddycham niezmiennie mi w róznym natężeniu towarzyszy ale się nie daję ponieść przerażeniu... iwona jak Twoje ćwiczenia?? ja dorwqałam koleżankę i wykupujemy karnet na 8 wejść na ftness- zaczynamy w poniedziałek na step dance a potem aerobik:)...izabella Twoje posty jak zawsze podnoszą na duchu:),...a sposób na bezsenność wypróbuję, choć ostatnio dzięki Bogu jakoś zasypiam bez większych prblemów, a co najważniejsze, się wysypiam:) i w końcu musze się wziąść do nauki, może w tym roku się powiedzie i będzie tak jak sobie to wymarzyłam2 lata temu:( wszystkich serdecznie pozdrawiam:)
-
cześć znowu na chwlkę....już w pracy...znowu wrażenie kluchy w gardle, ale przynajmniej noc przespana:)...a dzisiaj jeszcze na korkach robię dziecku sprawdzian i chyba się zanudze w czasie kiedy będzie go rozwiązywać:)... no nic wracam do pracy, izabello Twój post dodaje otuchy:) pozdrawiam wszystkich:_)
-
cześć ja tylko na chwilę....podróż minęła oki...jest trochę śmiechu, czasem jakiś lekki nawrót strachu...jutro dzień spotykaniowo- kumpelowski a potem w niedziele z rana do pociągu, 3 godziny i prosto na imieninowy obiad u babci:) pozdrawiam i buziczki dla wszystkich
-
Oj dziewczynki- i nie tylko:) chyba wszyscy dziś maja cięższy dzień...ja jutro mam wolne i w piątek też...jedziemy do lublina pociągiem w jedną stronę 2,5 godz pociągiem a z powrotem w niedzielę 3 h 10 min, mam nadzieję, że dam radę...co mam nie dać... kobietki trzeba zaraz zacząć pozytywnie myśleć...jest na razie stan spoczynku dla dolegliwości... mam nadzieję, że odwiedziny u znajomych będą miały oddźwięk pozytywny...pozdrawiam i gorąco ściskam:)
-
cześć kasiek trzymam kciuki, żeby wszystko się powoli dopasowało i poukładało:) wiosna wiosna...tylko gdzieś się zapodziała, chociaż taki biały puch w formie stałej a nie rozciapanej też jest fajny...tyle że ja dziś w tym błocku muszę troche pochodzić....ciekawe czy moje buty to wytrzymają...dzisiaj tez nocka przespana:) więc i nasttrrój o wiele lepszy...nocował u nas szwagier więc jeszcze troche się pośmialiśmy:) chłopaki coś tam jeszcze popili i było wesoło:) kończe pozdrawiam i ola daj znac jak było, jak Ty to znosłaś:)
-
właśnie wzięłam robote do domu bo się w kancelarii nie mogłam zmusić i siadam do pisania...tyle, że nie mam weny twórczej to pewnie najpierw wszystko wysprzątam zrobi sę wieczór i nic nie napiszę.... no ale dosyc próbuję się wziąść za siebie:)
-
witam izabella ale fajnie czas spędziłaś :) też bym chętnie się na takie cos wybarała a jaka frajda dla dzieciaków:)... iwonka ja tym razem spałam jak niemowlak:)- obudziła mnie tylko zdrętwiała ręka...ostatnio często przysypiam z rękami w dziwnych pozycjach a potem przywracam je do zycia masując:) żeby mi się chciało tak jak mi sie nie chce.... normalnie lenistwo totalne... mecenasów nie ma więc hulaj dusza piekła nie ma :) a od czwartku ja znowu spadam na 2 dni urlopu:) jedziemy do lublina powspominać studenckie czasy:) pozdrawiam
-
ola czasem człowiek skumuluje w sobie taka ilość emocji że nie daje sobie zupełnie rady, może koleżance przyda się taki pobyt....może musi uzskać pomoc z zewnątrz....3mam kciuki żeby było jak naj;epiej..... a ja żyję nadzieją że dziś zasnę bez problemów....pozdrawiam ciepło w taki lekki mrozik i zapytuję oficjalnie, gdzie się zapodziała izabella???
-
moje zmęcznie się średnio mi wyszło i chyba zasnęłam dopiero ok4-5...i już jestem na nogach. wiem aniu, że to tylko mi się wydaje...tylko czasem trudno to zwalczyć...mi w zasypianiu przeszkadza to, że wsłuchuję się jak mi serduccho bije i zazwyczaj wydaje mi się ze bije za szybko a potem oblewają mnie poty i koniec ze spokojnym zasypianiem.... na razie czuję się ok ale nieprzespana noc w którymś momencie o sobie przypomni.... pozdrawiam i życzę udanego dzionka- u mnie słonecznie i ładnie się zapowiada chociaż -4 :)
-
witam o tej godzinie to mnie na forum w życiu nie było...właśnie próbuje sie męczyć żeby zasnąć....byli znajomi...do pewnego czasu było fajnie a potem nagła panika, że się duszę, którą jakoś przeżyłam a tyeraz ślęczę po ciemku nad kompem żeby się zmęczyć i zasnąć....widocznie wypiłam za mało żeby paść i spać a za dużo żeby spokojnie zasnąc....wkur....mnie to niemiłosiernie....chociaż tyle, że jutro niedziela i nie muszę się zrywać do roboty może jakoś odeśpię...i tym optymistycznym akcentem kończę i surfuję dalej...;(
-
cześć wszystkim iwona czy już ćwiczysz na piłce?? ja mam zamiar zapisać sie na aerobik, albo na takie ćwiczenia połączone z aerobikiem i może w końcu zbbiorę się do nauki hiszpańskiego...mam w sobie okropnego lenia i jakies takie zmęczenie, i nic nie chcenie...wracam z pracy, cos zjem i czekając na męża coś poczytam albo wgaapiam się w tv...nprmalnie jakaś taka niechcica... mam nadzieję, że u was lepej:) pozdrawiam
-
Martha zgadzam sie z iwonką psycholog ważny jest przy nerwicy, a poza tym jak nie będzie Ci odpowiadał to zawsze możesz mu o tym powiedzieć...i nie będzie miał o to pretensji:) wracam do porządków bo maja p pracy znajomi wpaść... a poza tym to męczą mnie ostatnio uporczywe bóle głowy.... czyli kolejny objaw do pokaźnego zbioru poprzednich :) pozdrawiam serdecznie
-
zzimnica na dworze... zaliczyłam juz panią psycholog- od razu lepiej:)... teraz ciepla herbatka z malinka i z glowizny:)... dobra ide sie ocieplać... z mężem..;p
-
hej ola- alejestem zaachęciłaś mnie do treningu jacobsona- mam go i nawet parę razy stosowałam ale jakoś tak bez przekonania- teraz sie zawezmę i potrenuję... dzisiaj psycholog po 3 tyg...w końcu sobie pogadam.... zaczynają się znowu problemy z zaśnięciem...wrrr jak nie urok to sraczka- przepraszam musiałam sobie słownie ulżyc :) pozdrawiam:)
-
hejka:) dorobiłam sie interneru bezprzewodowego:)... na razie testujemy ale będziemy pewnie zamawiać normlanie okno na świat... tylko kurcze na tym świcie zimno i śnieg....nawet mój myszon z kupki trocin nie wyłazi....dobra spadam porobić coś konstruktywnego....może na wstępie przestanę sobie wmwiać że mi się przełyk zaciska i zaraz się uduszę- to by było w dobrym tonie ;p no nic pozdrawiam:)
-
o kurcze troche mnie nie było a sie podziało...tylko jakos tak niefajnie się zrobiło....szkoda, że z tak ważnego tematu nerwicy, z którą męczy każdy z nas i pisało na tym forum zrobił sie jarmark złośliwości... chyba przeczekam ta burzę wszystkich pozdrawiam
-
Częśc Wszystkim jakoś powoli dochodzę do siebie...powoli teraz chyba mi się na zatoki rzuciło...a jeszcze wczoraj mój mąż w ramach relaksu powrzucał mnie dośniegu:) ale mu oddałam i parę razy dostał kulką w głowę- tak żeby zmądrzał :) a poza tym ok może już dzis bedę miała internet w domku- bierzemy bezprzewodowy w play- no mojego brata:) pozdrawiam wszystkich gorąco...a na walentynki podostawałam dużo żywych kwiatów- uwielbiam:0 w końcu będę miała z kim pogadać jak męża nie ma- bo myszka japońska którą mam nie chce ze mną gadać tylko odwraca się do mnie ogonem;p w dzień śpi a w nocy buszuje:) no to papa:)
-
ja tylko na chwilkę- rzeczywiście dopadło mnie i trzyma- podróż do radomia w tym mi nie pomogła... no cóż lężę i kwicze w skkrócie;)
-
ja tylko na chwile- wczoraj się wygrzałam ale dzisiaj niestety z powrotem do pracy, nos zatkany, oczy bolą i głowa tez boli- po pracy znowu do łóżeczka...:) pozdrawiam