Skocz do zawartości
kardiolo.pl

Kasiaa29

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Kasiaa29

  1. Droga Magdo szczerze Ci współczuję, bo wiem jak to jest gdy facet jest w delegacji- mój kiedyś wyjeżdzał częściej, teraz to się zmieniło, bo ma jedną pracę i wyjeżdża na 1 nocleg co drugi tydzien, a przez resztę czasu mam go w domu- choć czasami zdarza się wyjazd raz na kwartał dodatkowo na max 2 doby. Czuję się wtedy cholernie samotna i boję się być sama w dumu, zrywałam się w nocy, wisiałam z nim na telefonie, a teraz zapraszam koeżankę na nockę- ona nie ma faceta ani dzieci, to typ wyzwolonej Singielki, ale mimo róznic jesteśmy dobrymi kumpelkami, jak wpada plotkujemy, oglądamy komedie, śmiejemy się i obgadujemy facetów oraz obżerami sie naprzemiennie słodyczami i innymi słonymi zakąskami :P Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Niedługo natomiast, bo w kwietniu wyprowadzamy się z Poznania do Wrocławia, a tam nie będzie już kumpelki singilki, ktora do mnie wleci i będzie mi tam trochę ciężko, ale jakoś dam radę. Hmmm..pocieszając Cię uważam, że jesteś szczęściarą, bo masz dzieciaczki, to ogromna motywacja do życia i tego aby być dla nich zdrową :) a mam 29 lat, połowę tarczycy po tej opercji i nawet bałabym się teraz zajść w ciążę przez tą nerwicę :( Czasami czuję się trochę mniej wartościowa przez to, ale mam nadzieję, że przejdzie mi o i kiedyś też doświadczę macierzyństwa. Abstrahując ode mnie- to dobrze, że Twój mąż pojął co Ci dolega i z czym sie zmagasz, bo mąż mojej znajomej gdy słyszał, że boi się być sama w domu i ze boi sie omdlenia itp. mowił jej, że jest panikarą, że jest nienormalna, był chłodny i robił wszystko aby spędzać w domu jak najmniej czasu, bo urodziło im się dziecko z zespołem downa i z tym faktem nie mógł się chyba pogodzić, bo rozpieścili dziecko i przysięgam to pierwsze dziecko z tym zespołem, które jest tak niegrzeczne i złośliwe, że superniania by chyba uciekła- mały istny szatan. Gdy ją odwiedzałam, bo prosiła mnie aby z nią trochę posiedzieć w pierwsszych dniach zażywania antydepresantów to jej dziecko tak mnie umęczyło, biło i niszczyło moje osobiste rzeczy gdy zapominałam chować torebkę- nie wspomnę już o tym jak zdemolowany jest ten nowy dom, który niedawno wybudowali. Jak uwielbiam dzieci, nawet te chore i dzieci także lubią mnie- tak to dziecko jest takie, że nie da się go polubić i nie znam czlowieka, który by tego z naszego otoczenia nie potwierdził.Tak jej na wszystko pozwalali i chcieli dziecko zrobić na siłę zdrowe, że teraz nie radzą sobie z nią, a moja znajoma popadła w silną depresję. Mężuś wymykał się z domku i siedział w firmie do poźna, a ona się męczyła, bo mała dawała w kość. Opisałam tą historię, bo czasami dobrze poczytać, że ktoś ma gorszą sytuacje i wtedy zdajemy sobie sprawę, że jek on daje radę to ja też dam. Nie chodzi o satysfakcję, bo wspołczujemy tylko o fakt, że czasami w nerwach czy rozżaleniu zapominamy cieszyć się z tego co mamy, a za co inni oddaliby wiele. Jak mnie dopada lęk, że mam objawy nerwicowe myślę o ludziach chorych i ograniczonych ruchowo- myślę wtey Boże ja tu narzekam, a oni woleliby mieć tą nerwicę. Z upośledzeń się nie wychodzi- z nerwicy tak!! wyjdziemy na prostą Madzia. Sama też się boję o siebie, bo tk głowy mam dopiero 8 marca i dziś neurolog potwierdził mi, że stawia u mnie na nerwicę, ale gdy go zapytałam czy jest aż tak pewien, że nie mam guza, naczyniaka lub innego dziadostwa w głowie nie dał mi gwarancji, a ja tak bardzo pragnęłam to usłyszeć... Przepisano mi polvertic na zawrotu głowy, ale mam zejść z cloranxen przez kolejne kilka dni do zera, zaobserwować czy mi się bez niego kręci i wtedy ewentualnie wziąć ten lek. Na samą myśl o tym badaniu i oczekiwaniu na wyniki mam ochotę zwymiotować z nerwów. Boże staram się nie zwariować i będę silna, a jeśli wszystko będzie ok to obiecuję wam tu wszystkim obecnym, że wezmę się za siebie ostro
  2. Madzia, a robiłaś tk głowy kiedyś? Na ewentualne duszności polecam oddychanie w papierową torebkę, a na kołatania 10 wdechow nosem i 10 wydechow ustami leżąc w wygodnej pozycji- nie wiecej aby nie hiperwentylować sie. A wiesz...ja także zawsze wszystkim pomagałam i pomagam, mam w sobie duuuużo empatii oraz współczucia i jestem troskliwa. Rodzina myśli, że moje zawroty głowy spowodowane są ze spłyceniem lordozy szyjnej i wiedzą tylko, że czekam na TK głowy, oczywiście bardzo się martwią, ale jestem przekonana, że gdybym im powiedziała, że mam na 100% silną nerwicę to napierw nasluchałabym się *weź się za siebie, nie można tak, nie możesz być taka nerwowa* już to znam. Jedynie moja Siostra jest trochę wtajemniczona i MNIE ROZUMIE, ALE TEŻ JEJ NIE CHCĘ MARTWIĆ I OPOWIADAM TYLKO TO CO MUSZĘ LUB MOGĘ. Mam natomiast wsparcie w partnerze i to mocne, bo sam przeszedł trochę z depresja choć on nigdy nie miał objawów lękowych, ale pomaga mi. Pochwalę się wam, że dziś miałam próbny dzień w nowej pracy i jakoś dałam radę, złażę Adamie z dawki ( dzisiaj rano 3/4 tabletki, a wieczorem 1/4. Na 18:30 lecę do Neuro to napiszę wam jak było. W jakim wieku w ogole jesteście? a mam niedlugo 29.
  3. Hej wam :) Adamie widzisz...mogłbyś kokosy zbić na nerwicy. Z mankamentu zrobić atut i stworzyć własną Klinikę z niekonwencjalnymi metodami leczenia nerwicowców bądź ratowania z Kobiet z opresji;P Branie na pewno byś miał, my z Madzią zadbamy o marketing i rejestracje;) Madzia ja też zawsze wątpię przy każdym psychosomatycznym objawie w to, że mam nerwicę :P jak stała mi klucha w gardle to pobiegłam na usg szyi, miałam guzy na płacie tarczycy, przed operacją lekarz powiedział mi, że nie są one na pewno przyczyną ucisku i po operacji się powtórzą te kluchy i taki sam dyskomfort w przełyku...jak mówił tak było więc udałam się na bardzo ekskluzywną wizytę do kliniki laryngologicznej gdzie kamerką Pani doktor oglądała moje gardło, przełyk i jeszcze dalej- zapewniła mnie, że tam nic nie ma i kluche mam do dzisiaj, ale znalazłam fajny patencik...mianowicie wsiadam w autko i jade gdzies w pola tam gdzie nie ma ludzi, czasem byłam spacerkiem- rozglądam się czy nikogo nie ma i dre koparę ile wlezie- krzyczę z całych sił, czasami z emocji aż się popłakałam, ale po powrocie do domu zeszło ze mnie momentalnie. Wyładowałam sie, wypłakałam i zmęczyłam :P Nie pij mocnej kawy, bo pobudza ona stany nerwowe- ja zamieniłam na Inkę i jakos się przyzwyczaiłam, ba nawet wieczorkiem zeby nie podjadać zamulam się nią, bo wtedy mam poczucie sytości :P
  4. Madzia w życiu wierzy się w Ludzi, którzy wierzą w nas! My w Ciebie wierzymy i z całą pewnością na tym forum znajdziesz pomoc jak i mnie się to udało, bo są tu Ludzie wyrozumiali i życzliwi, sami to przeszli. Resi ma ogromną wiedzę oraz dar przekazywania jej i faszerowania człowieka pozytywną energią :) Jakby się dał to ja go sobie do domu wezmę, bo potrafi mnie otrząsnąćz głupich natręctw i dodać odwagi w walce :P Jak się uda to może zgodzi się na pełnienie dyżuru na przemian u mnie i u Ciebie hihi oczywiscie żart. Abstrahując wypisz co Cię męczy, bo gdy ja to zrobiłam tu na forum to polowa ze mnie zeszła, zaufaj terapeucie, a jak coś Cię w nim drażni lub nie pasuje bądź nie spełnia Twoich potrzeb powiedz mu o tym i opisz delikatnie uczucie tego, że czujesz, że terapia średnio pomaga. Jestem przekonana, że jeśli jest ambitny to Ci wytłumaczy, że wymaga to długiej pracy i czasu aby przyniosło efekty, a także coś może zmodyfikuje i będzie Cię prowadził bardziej dynamicznie. Pomyśl natomiast co by było gdybyś nie chodziła na terapie? byłoby gorzej, a tak przynajmniej masz poczucie bezpieczeństwa :) Ja też niedługo idę na terapie, którą kiedyś sama zaniedbałam. A czy możesz się chociaż wspomagać lekami ziołowymi? 3 maj się cieplutko, bo i tak jesteś dzielna i dajesz radę :)
  5. Boże jak Cię czytam to się czuję jakbym miała Anioła stróża...uffff, a właśnie wróciłam z mszy, ponieważ w Poznaniu, a tu zamieszkuje odbywają się raz w miesiącu Msze uzdrawiające- są o tyle specyficzne, że jest na nich mega kapela, ludzie śpiewają, wspólnie się modlą i tańczą. Księża są młodzi, wyluzowani, żyją skromnie i są meeega społecznikami, którzy aktywnie działają i pomagają Ludziom. W tych mszach zwłaszcza uczestniczą baaardzo chorzy Ludzie, w różnym wieku, ale jak się na nich popatrze gdy się modlą- ba nawet płaczą to myślę sobie *Kaśka oni mają gorzej* i aż mi się serce kraje. Jestem osobą wierząca, ale nie ślepo, nie latam jak mocher codziennie, bo mam indywidualne podejście do wiary i modlitwy i wierzę Kościół jako wspólnota, a nie instytucja w związku z czym chodzę tam i działa to na mnie kojąco. Polecam. Resi dziękuję i kolejnym razem wspomnę tam myślami o Tobie w podziękowaniu za wsparcie.
  6. Witajcie dobrzy Ludzie :) Byłam wczoraj u Neurologa na NFZ- wredna Pani, ale dała skierowanie na tk głowy, w dniu jutrzejszym ide na wizytę do mojego Neuro prywatnie. Kontaktowałam się z nim tel i powiedział, że on naprawdę u mnie przyczyn neurologicznych nie widzi, a przede wszystkim zauważa te nerwicowo- lękowo- depresyjne, ale dla pewności trzeba zrobic tk, które zrobię dopiero 8 marca- paradoksalnie sprawię sobie to w dzień kobiet :P W/w wredna Pani Nie spojrzała nawet na moje rtg kregosłupa szyjnego gdzie jest spłycenie lordozy szyjnej, bo powiedziała, że to nie daje tych objawów- ciekawe, bo czytałam art o tym i pewna Pani pisała, że przy spłyconej lordozie są zawroty w głowie, piszczenie, szum w uszach i inne, które mam ja, ale ok zobaczymy tk, bo może to moja panika, a oni mają rację. Boję się tego okropnie...znacie pewnie to uczucie, ale nastawiam się pozytywnie i nie dam się temu cholerstwu. Mam też powoli odkładać cloranxen, który biorę od 11 stycznia- to już 2 i pół tygodnia, a można go przyjmować wg zaleceń max 4 tygodnie. Bardzo was proszę poradźcie jak sobie poradzić ze strachem przed odłożeniem tego silnie uzależniającego leku? gdy rano przyjmuję jedną tabletkę 5mg to około 17 godz czuję jak mnie bierze dziwny lęk, bo tabletka puszcza i mam wrażenie jakby karuzela w głowie się znow zaczynała, strach przed powrotem zawrotów 24 na dobę totanie mnie rozwala na łopatki, bo pamiętam, że one mnie nie opuszczały od 6 do 14 stycznia, dopiero gdy ten lek zaczął działać to wtedy poczułam ulgę, a gdy jeszcze dołożyli mi do tego biofenac to już w ogole przestała mnie boleć potylica i skronie...przyjemne skojarzenie z ulgą jaką niesie ten lek sprawia, że lęk przed odstawianiem go się we mnie potęguje :( Pomóżcie coś proszę i poradźcie. Zaznaczam, że już roznych lęków na tle swojego zdrowia zaznałam, ale z kołataniem, kluchą w gardle, budzeniem się w nocy i łapczywe łapanie tchu też i nauczyłam się nie panikować i z tym wygrywać, ale te zawroty są straszne :(
×