Kasiaa29
Members-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Kasiaa29
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7
-
Do Moni Ja tez mam niziutkie tętno, kiedyś nawet 45 i spokojnie biorę depralin, on rzadko daje uboczne Monia wiec zachęcam Cię abyś mu dała szanse i przestała studiować ulotkę, bo byłaś juz tyle razy u lekarza i jestem przekonana, ze wie co robi przepisując Ci ten lek. Domyślam sie, ze lęk prowadzi cię do tej niepewności, ale zobaczysz sama, ze po jakimś czasie brania leku będziesz sie śmiała sama z tego, ze kiedyś sie bałaś :) W przypadku tego leku skłonna jestem napisać, ze cena zobowiązuje, lek jest jednym z najlepszych wg Pani profesor do której obecnie chodzę. Nerwicowcy maja niskie oraz wysokie tętno, obie te dolegliwości są objawami naszej choroby. Mi sie te je chciało wierzyć, ale tak jest Monia. Nie mogę sie doczekać dnia aż poczujesz sie lepiej jak ja i napiszesz mi o tym, będę jeszcze bardziej zadowolona :) trzymam kciuki i proponuje przez pierwsze 3 doby brać tylko 1x polowe depralinie, bo ja właśnie w taki delikatny sposób zaczynałam aby sie przyzwyczaić i nie bać sie. to mała dawka, wręcz jak dla dziecka i nic Ci sie nie stanie, a będziesz spokojniejsza. Główka do góry.
-
Do Maja 1 Myśle, ze podchodzę zbyt profesjonalnie i jeśli zauważyłaś tytuł tematu brzmi pozytywnie, bo jak napisałam czas na zmiany złych nawyków to raczej tego oczekuje prawda? Ten wątek nie jest dla narzekających tylko dla tch, którzy chcą pracować. Skoro pracują i stosują sie do nieczytanie ulotek, a wciąż to robią to po co piszą na tym wątku? Jest na tej www wiele innych tematów gdzie ludzie piszą w inny sposób, żalą sie, narzekają, przelewają cierpienie na pisanie, ale ja zakładając ten wątek wyraźnie napisałam po co to robię i dla kogo, z zamiarem pomocy wiec nie życzę sobie abyś oceniała moja prace jako nieprofesjonalna zanim nie zrozumiesz sensu tego co napisałam w pierwszych wpisać i temacie. Ten wątek jest dla pracowitych i nie ma tu narzekania, bo od tego są inne watki, które polecam osobom szukającym czegoś innego zamiast pisać bezsensowne i nic nie wnoszące rzeczy, bo robi sie bałagan. każdy w swej nerwicy jest na innym etapie wiec powinien dobierać wątek do swoich potrzeb zgodnie z jego przesłaniem.
-
Ja pisałam, ze w tajemnicy przed mężem robiłam badania???? Kiedy??? Nie mam męża tylko chłopaka/partnera, a w tajemnicy przed mężem badania robiła dziewczyna, której przypadek odpisałam jako przykład rozpaczy i pozalowania wiec dla jasności to nie byłam ja. Chyba nie czytasz uważnie tego co pisze, nie wpisujesz sie systematycznie, a masz mnie do swojej dyspozycji non stop, nie realizujesz planów, bo cały czas czekam na zdanie, które miałaś powtarzać co wieczór, które chciałam z Tobą przepracować. Nie chce sie czuć jak kat, który stoi nad kimś i zmusza do pracy. Sama powinnaś wykazywać tez inicjatywę i dużo pytać. Na sile cię nie uzdrowie Mine jeśli sama nie będziesz chciała.
-
Minę, kochana nie przepraszaj mnie proszę, bo ani nie jestem żadnym guru, ani nie jestem tu najmądrzejsza, jeśli kogoś powinnaś przeprosić to sama siebie. Nie przepraszaj ludzi gdy nie robisz im nic złego, bo w życiu codziennym to pewnie wykorzystują, ponieważ wskazuje to na silne poczucie winy z Twojej strony i słabość, a takimi ludźmi najłatwiej sie manipuluje. Przestań przepraszać. Mi nic nie zrobiłaś tylko sobie. Czy wiem jak to jest na początku? Pewnie, tylko, ze mi nikt nie chciał tak bezinteresownie pomagać i musiałam sama na ta wiedzę, która dziś mam pracować. Otuchy dodawały mi jedynie osoby z innego wątku na tym forum, bo poznałam tu wspaniałe osoby, ale sukces zawdzięczam własnej motywacji. Motywacja to motyw+akcja, a tu niestety mam wrażenie, ze nie ma akcji, bo nie ma systematyki. Ja jak sobie powiedziałam, ze nie czytam ulotek i głupot to nie czytałam tylko robiłam notatki i konsultowałam je z lekarzem zadając mu wtedy pytania.
-
Ehhh...teraz help...po co ja poświęcam mój czas wolny i pisze by nie czytać ulotek tylko rozmawiać z lekarzem i konsultować? Po co mam pomagać i po nocach siedzę przed laptopem skoro i tak każdy zrobi po swojemu. Wybacz, ale nie jestem wróżka i nie mam magicznej pałeczki. Reszty pomysłów juz chyba nie pisze nawet, bo skoro tak proste rzeczy są niewykonalne i nielogiczne to lepiej będzie jeśli skoncentruje sie na swoim życiu, bo jestem zdrowa wiec trzeba sie cieszyć i żyć zamiast wchodzić na forum, radzić ludziom i usilnie tłumaczyć i namawiać do tego by zaczęli działać. Moja rola na tym forum sie kończy. To co napisałam zdecydowanie da wielu osobom nadzieje i wiarę w to, ze można z nerwica wygrywać każdego dnia poprzez przyjaźń z nią. Życzę wam dużo zdrowia i radości. Pozdrawiam. Marysia 3 maj sie.
-
Hej Marysiu, Nie odbieraj proszę moich uwag jako złośliwych tylko staram sie jakoś wszystko monitorować i ogarniać, bo chciałabym aby nasze wpisy pomagały, abyśmy mogli tu szukać wsparcia i pomocy, nadziei i siły. Marysiu jesteś teraz na lekach? Nie martw sie o terapie, postaramy sie coś dla Ciebie wymyślić i zastąpić terapie praca na forum lub mailowo. Nie jesteś sama z choroba.
-
Mine jak Ci idzie praca nad sobą? I pytanie kiedy miałaś dokładnie zawroty? Jak to wyglądało, kiedy i czy mijało, jakie dodatkowe objawy temu towarzyszyły oraz jakie miałaś wtedy oraz przed tym i teraz tej, ft3, ft4?badalas stop tarczycowe i robiłaś usg szyi i tarczycy?
-
Monia pisze juz tylko na wątku : zaprzyjaźnij sie z nerwica, depresja i derealizacja- czas na zmiany nawyków, działam na tej samej stronie tylko inny temat wiec pisz tam, bo tu juz nie zagladam
-
Monia na Boga.... Kardiolog zajmuje sie chorobami serca, i Twoje serce jest zdrowe tak? Jeśli jest kardiologicznie dobrze lub są małe odchylenia, które są normalne, bo każdy jakieś ma to kolejnym krokiem jest psychiatra, który leczy nerwice wegetatywne min czyli te, które dają objawy somatyczne. Objawy somatyczne w nerwicy mogą udawać każda chorobę!! Może Cię bolec nawet mały palec u ręki, możesz mieć objawy jak przy zawale, po chwili przejdą, zrobisz badania i okazuje sie, ze jesteś zdrowa i nic nie wykazały. To nerwica podszywa sie pod wiele objawów. Nie kardiologowi oceniać twoja depresje, bo jego rola polega na wyeliminowaniu choroby, wady serca! Wyeliminowaliśmy to? Jeśli tak to po co cię pyta po co Pani taki lek? ....odpowiedz mam kołatania, bo sie denerwuje i jest to na tle nerwowym skoro kardiologiczniie jest ok. Leki antydepresyjne pomagają na wszystkie objawy psychosomatyczne, bo działają na ośrodkowy układ nerwowy, mózg jest naszym komputerem, który kieruje całym organizmem. On ewidentne nie wie jak nerwica potrafi dać popalić. Odpowiedział Ci na pytanie, ze możesz spokojnie brać depralin. Tak, ja tez miałam kołatania i pisałam ci to juz wiele razy. Choruje na nerwice i miałam jeszcze gorsze objawy. Poczytaj moje wpisy. Dziś nie mam żadnych objawów. Kołatania są efektem nerwów jeśli nie chorujesz kardiologiczniie. Nie wchodzę juz na ten wątek, bo założyłam własny...zaprzyjaźnij sie z nerwica, depresja i derealizacja wiec tam ewentuslnie pisz. Nie wiem Monia dlaczego gmatwasz coś co jest takie proste.
-
DO MARYSIA081014 NAPISAŁAŚ TO ZDANIE *Pierwszym lekiem, który zaczęłam stosować był afobam i... Coś jeszcze, ale niestety nie pamiętam co to było. Myślałam, że umrę po pierwszych dawkach. W nocy pogotowie, panika.. Miało minąć po 2 tygodnich, niestety nie minęło. Zmiana leku na Paxtin + doraźnie atarax w razie ataków* Piszesz o leku przeciwlękowym, który ja brałąm, bierze go jeszcze wiele osób, którym pomogłam i udało im się wyjść z nerwicy. Lek Afobam jest tylko lekiem doraźnym, a nie antydepresantem więc jak miał sam Ci pomóc? Piszesz, że brałaś *coś tam* ??? o co chodzi? mało precyzyjna wypowiedź, która wzbudza w innych czytelnikach strach przed tym lekiem, który akurat uratował MOJE życie między innymi. Piszesz, że myślałąś, że umrzesz, a nie piszesz od jakich objawów i czy były to niepożądane skutki, bo może lek nie był dla Ciebie i wina leży po stronie lekarza, który zrobił z Tobą kiepski wywiad bądź nie możesz zwyczajnie zażywać niektórych leków, ale znów wzbudzasz lęk tym, że piszesz, że mało nie umarłaś...jakoś żyjesz, więc lek Cię nie zabił tylko dał niepożądane tak samo jak wiele innych leków- nawet paxtin(Epizody depresyjne. Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Lęk napadowy. Fobia społeczna) niestety każdy antydepresant nie działa po 2 tygodniach tylko od 4 tygodni do miesiąca dopiero zaczyna się jego działanie- chyba, że placebo masz to już po 2 dniach Cię uleczy nawet apap), który Ci pomaga. Atarax to stara jak świat hydroxyzyna- Może wystąpić przemijająca senność i suchość błony śluzowej jamy ustnej. Sporadycznie obserwowano przemijające nudności, wymioty, nadmierne pocenie się, zmniejszenie ciśnienia tętniczego, ból i zawroty głowy, reakcje nadwrażliwości to między innymi jej skutki uboczne, które mało się różnią od afobamu. Po tym nie umierałaś. Może wtedy pierwszy raz przyjęłaś tego typu lek i na samą myśl Twój lęk był tak silny, że wpadlaś w panikę? Afobam jest pochodną benzo i jest to dobry oraz silny lek przeciwlękowy i nie ma bata aby zaszkodził chyba, że jesteś wrażliwa na jakiś skłąd. Znam takie wybitne jednostki, które zażyły neopersen forte i lądowały na pogotowiu, bo się nakręciły i też mało nie *umarły* Do czego dążę....stworzyłąm ten wątek po to by dawać nadzieję, zamiast czytać kto od jakich leków umiera, bo gdybyśmy w ten sposób pisali o lekach antydepresyjnych i przeciwlękowych nikt nie wziąłby niczego, bo by się bał. Po co pisać w taki sposób? nie wystarczy napisać *ten lek mi nie służył, ale każdy jest inny i wam może akurat pomóc? * Osoba zlękniona po przeczytaniu takiego opisu Afobamu nie wezmie go do ust, dlatego stanowczo informuję, że URATOWAŁ ON MOJE ŻYCIE W PIERWSZYM OKRESIE PRZYJMOWANIA LEKU ANTYDEPRESYJNEGO. AFOBAM DZIAŁA PO 5 MINUTACH, a nie po 2 tygodniach, a po 3 dobie każdy tego typu lek osiąga już 100 % swojego działąnia. Na mnie działał bardzo dobrze, zdarzało się, że się na początku bałąm, ale powiedziałam sobie, że to pomaga i ma mi pomóc zamiast panikować uzbroiłam się w cierpliwość i dziś jestem bardzo silną i szczęśliwą osobą. Proszę Marysiu nie zrażajmy czytalników lekami i staranniej dobierajmy słowa, bo przez taki wpis odbieramy komuś wiarę. Proszę także czytelników aby nigdy nie sugerowali się negatywnymi opiniami na temat leków antydepresyjnych oraz przeciwlękowych typu Afobam tylko konsultowali to z lekarzem, bo każdy z nas jest indywidualistą, który potrzebuje odpowiedniego dla siebie leku i to specjalista robiąc wywiad powinien je dobierać. Afobam jest akurat dla każdego lękowca lekiem doraźnym. W jednym ze swoich wpisów napisałam, że cloranxene, który jest benzodiazepną mi nie służył. Afobam jest jego pochodną jedynie i jest dużo lżejszy dlatego. Wystarczy wziąć pod uwagę fakt, że benzo można brać do 4 tygodni, a pochodną afobam do 12 tygodnia wg producenta. Nie czytajmy ulotek leków tylko konsultujmy najpierw z lekarzem, a poźniej z farmaceutą, bo oni na lekach znają się jeszcze lepiej. Gdy będziemy za bardzo się bać i czytać desperacko ulotki możemy stać się lekooporni, a tego nie chcielibyśmy. Przy takim leku ważne jest nastawienie, bo sam lek szczęścia i spokoju nie da tylko trzeba mu pomóc.
-
Hej AGAKATARZYNA ;) DZIĘKUJĘ I GRATULACJE ZA TWOJE OSIĄGNIĘCIA I ZMIANY ZŁYCH NAWYKÓW ;) Ja czuję się fantastycznie, pracuję nad sobą i cieszę się teraz każdą chwilą :) Zdrowych oraz wesołych świąt Ci także życzę ;) Oczywiście życzenia także dla pozostałych Dziewczynek, których dawno nie było :)
-
Hej Mine :) pisalaś, że zawroty miałaś 2 tygodnie i minęły- to i tak super, bo ja miałam 2 miesiące i myślałam, że zwariuje i już nigdy moje życie nie będzie takie jak kiedyś, bo z tym nie da się normalnie funkcjonować. Poznałam nawet na jednym forum, na początku swojej choroby Dziewczynę, która żyje z takimi zawrotami od 2010 roku, paradoksalnie najśmieszniejsze i najbardziej żałosne w jej historii jest to, że zrobiła już 4 MRI głowy prywatnie(w tajemnicy przed mężem) i wszystkie chyba z możliwych badań na świecie- prywatnie...od stóp po czubek głowy i ona twierdzi, że to jakaś choroba widmo, gdy ją zapytałam czy wie, że to od nerwicy napisała, że nie, a była też u psychiatry i przepisał jej leki, narzeka, wypisuje na forach, wszyscy już ją besztają, że ma paranoje, bo wkleja opisy swoich wyników prosząc o opinie twierdząc, że lekarze się chyba pomylili, a leków antydepresyjnych nie chce brać. Gdy jej napisałam, że po kilku tabletkach afobamu, a później po antydepresancie mi wszystko przeszło więc znamy już źródło i potwierdzają to badania oraz psychiatria i inne już mi nawet nie odpisała. Cóż postanowiłam, że na siłę jej nie będę przekonywala, bo ręce mi opadły. Piszę o niej nie dlatego by drwić tylko jest ona dowodem na to, że z tym się żyje, ale jeśli się nie leczy swoich nawyków zaczyna się popadać w obsesje. Jej zachowanie jeszcze bardziej zmobilizowało mnie do działania i proszę jestem dziś normalną i zdrową kobietą, która nie zamierza się poddać. Nie da się od tych objawów zwariować, to tylko nam przez natłok myśli się tak wydaje. Jesteśmy zbyt nałądowani hormonami strachu, a brakuje nam hormonu szczęscia i trzeba to unormować dokładnie tak jak normujemy hormony tarczycy. Twoja radość życia wróci gdy przestaniesz się tego bac, przestaniesz czuć lęk na myśl o nawrotach tylko musisz to w sobie wypracować. Jeśli masz na tyle silną wole to możesz bez leków, jeśli natomiast swój stan oceniasz jako ciężki to musisz pobrać antydepresant. Tak jak nie masz lęków na tle serca tak kiedyś nie będziesz miała lęków w związku z zawrotami i derealizacją, wtedy ona nie wróci, bo nie będzie lęku, który to wywołuje. Szereg wykonywania czynności, które tu opisałam i opiszę składa się na skuteczny efekt i oswojenie tych lęków, a nawet nie myślenie o tym jest możliwe, bo jestem tego przykładem, był czas, że ledwo na oczy widziałąm, a teraz mam to gdzieś. Nawet gdy leki nie działały to tak się nastawiłam, że przeszło więc wiem też, że i bez leków można, ale wolałam długotrwałe leczenie składające się z farmakoterapii oraz spotkań z terapeutą i praca własna, bo w ten sposób zwiększam skuteczność. To się biedna nabiegałaś do endokrynologa- znam to :( Tarczyca to cholera. Co do koleżanki zawsze możesz z nią porozmawiać i powiedzieć delikatnie żeby tak nie narzekała, bo się udziela wszystkim i żeby przestała myśleć o tych zawrotach lub poszła do lekarza lub zmieniaj temat aby tego nie słuchać. Tak jak napisałam, że są ludzie przy których więdniemy i są ludzie przy których rozkwitamy. Słuchanie obolałych i użalających się nad złym stanem zdrowia ludzi ciągnie nas w dół, są silnie ludzie, którzy są oczywiście na to odporni, ale nie my kochana, bo my jesteśmy emocjonalne, wrażliwe i się przejmujemy wszystkimi i wszystkich dlatego musimy zmieniać otoczenie na pozytywne, nie utrzymywać stałych kontaktów z ludźmi problematycznymi. Możliwe, że koleżanka tak na Ciebie działą i potęguje Twoje lęki, bo jak się nasłuchałaś to się przejęłaś i o tym myślałąś, a myśli przyciągają zdarzenia, jesteś tym co myślisz i jesz w zasadzie. Nie jest ona natomiast głowną winowajczynią, bo sama dokonałaś niestety pogorszenia własnej psyche i soma. Co do książki, o której napisałąś- nie czytałam, ale chętnie przeczytam :) Dziękuję, bo uwielbiam czytać.
-
Kolejną ważną czynnością, o której napisałaś jest relaks...pisałaś, że brakowało Ci zdrowego egoizmu i przyjemności więc wg własnych preferencji coś wybierz, a ja jutro wpiszę moją propozycję, ktora opiera się na prostym relaksie oraz wizualizacji. Dobrej nocy i głowa do góry :)
-
Z czasem wpiszę więcej nowych nawyków nawyków powoli będziemy uzupełniać plan. Pracujesz w przedszkolu, szkole podst czy średniej? Z całą pewnością praca z dziećmi jest wymagająca, z młodzieżą jeszcze bardziej trudna. Środowisko w jakim pracujesz nie jest łatwe, bo wiem to po siostrze, która pracuje w przedszkolu. Wraca wypompowana do domu i nie ma sił ;P Twój pomysł na racjonalizacje, akceptacje i swobodne płynięcie myśli jest właśnie tym do czego będziemy dążyły ;) Natomiast napisałaś jeszcze, że musisz swoim myślom zabrać czas, a to zaprzecza temu, że chcesz im dać płynąć w jakiś sposób. Zająć się czymś to nie jest gwarancja, że myśli nie będzie, biegać i robić coś non stop się nie da więc przed myślami nie uciekamy, nie walczymy z nimi, bo w chwili relaksu nad i tak dopadną. Reasumując połączymy zajęcia z racjonalizowaniem myśli. Podsumowanie: Każdego dnia : - ruch 20 minut, dowolna forma, ale zaczynając delikatnie aby się nie zrazić, - 10 sekund przed lustrem i 3 słowa”zdrowa, szczęśliwa i piękna”, NA POCZĄTKU NIE BĘDZIESZ TEGO MÓWIŁA Z PRZEKONANIEM, ALE RÓB TO CHOĆBY NIE WIEM CO, nawet szeptając czy w myślach, ale patrząc na swoją twarz w odbiciu lustra, - powtarzanie tego samego zdania lub dwóch każdego wieczoru przed zaśnięciem(napisz mi czego pragniesz najbardziej i odpowiednio ułożymy takie zdanie, bo musi być ono odpowiednio skonstruowane i wytłumaczę Ci dlaczego- chodzi o to, że musi posiadać swą moc zgodnie z wieloma prawami, Te proste rzeczy zajmą Ci każdego dnia maksymalnie 30 minut- czy to tak wiele? Nieeee, ale działa to cuda tylko uwierz. Nie przyniesie to ekspresowych efektów, ale tak jak natrętnymi myślami sprawiłaś, że jesteś w takim stanie tak sprawisz, że natrętnie się uzdrowisz! Uwierz, bo wiara daje siłę! Jestem tego przykładem. Co sądzisz o moich wpisach, czy coś byś zmieniła, zmodyfikowała, czy uwarzasz pomysły za dobre i jesteś chętna wprowadzić je w życie?
-
Ksiązka jest lekarstwem na wszystko, ukojeniem dla duszy, ale dla tych, którzy lubią i potrafią czytać ze zrozumieniem. Kto posiądzie władzę nad własnym umysłem może objąć w posiadanie wszystko inne do czego ma słuszne prawo. - ćwiczymy spokojny oddech- 5 wdechow nosem- 5 wydechów ustami na leżąco, - jeśli prowadzisz auto i czasami zdarza Ci się, że siedzisz w nim sama i jesteś z daleka od ludzi to krzycz przez chwilę- to wspaniały sposób na wyładowanie emocji, - Przed snem jak mantrę powtarzaj zdanie, które odpowiednio ułożymy, coś w rodzaju podziękowania za zdrowie i to co chaiałabyś aby się wydarzyło tylko trzeba to mówić tak jakby się to już posiadało- prawo przyciągania i praca z podświadomością, - polecam picie melisy 2x dziennie oraz czystek, ponieważ posiada szerokie właściwości- koniecznie o nim poczytaj! Nie napiszę, bo chcę abyś sama to zrobiła ;P - każdego dnia dbaj o wygląd, niezależnie od tego jak fatalnie się czujesz zrób tak abyś się czuła zadbana wtedy dosłownie na 10 sekund stań przed lustrem i natrętnie każdego dnia mów sobie * Jestem zdrowa, szczęśliwa i piękna* - zmieniamy nawyki żywieniowe, ale to z czasem. Dieta ma istotne znaczenie w nerwicy. Nie chcę abyś myślała, że będziesz z czegoś rezygnowałą tylko są pewne wskazówki i ważne produkty,
-
Jesteś nauczycielem, na pewno jesteś ambitna, to widać nawet po tym jak szybko działasz i chwytasz możliwości. Jesteś bardzo bystra i na pewno szybko chłoniesz wiedzę. Masz szansę na 100 % sukcesu. Koresponduję z bardzo opornymi nerwicowcami, nerwicowcami Ty jesteś zupełnym przeciwieństwem :) Dziękuję, że dzielisz się swoimi troskami. Do dzieła! Na początek nowe nawyki(mi znacznie ułatwiły życie): - nie czytami bzdurnych, beznadziejnych, negatywnych wpisów w Internecie, historii, które mają złe zakończenie, osób, które twierdzą, że nic im nie pomaga i żyją w ciągłym cierpieniu narzekają na swój los, bo to ciągnie nas w dół, a my szukamy pozytywów, - nie przebywamy w obecności ludzi, których ciągle coś boli, którzy ciągle narzekają i staramy się otaczać, ufać i opowiadać o swoich objawach ludziom, którzy to chcą rozumieć, są zaufani, życzliwi, wampirom energetycznym, osobom dwulicowym mówimy NIE! - W domu robimy sobie terapię światłem, oświetlamy na maksa pomieszczenia, w których przebywamy, - Nie leżymy dłużej niż 15 minut w dzień tylko zajmujemy się róznymi rzeczami, - Jeśli masz dziecko to staraj się z nim bawić, gry planszowe oraz takie, w których koncentrujesz się i wytężasz wzrok są idealne dla Ciebie - Ruch: jeśli nie masz czasu lub jeśli nie stać Cię na jakieś drogie zajęcia bądź też boisz się o to, że przy dużym wysiłku skacze Ci ciśnienie ćwicz w domu, wybierz coś do własnych możliwości, na you tube są różne ćwiczenia rozciągające, jest aerobik, jest joga, jest wiele takich, w których na pewno znajdziesz coś dla siebie bez wychodzenia w domu. Masz małe dziecko? Jeśli tak to połącz przyjemne z pożytecznym, potańcz z dzieckiem. Oboje będziecie zadowoleni. Ważna jest systematyczność systematyczność ruchem fizycznym. Na początek 20 minut każdego dnia. Nawet takie 20 minut wiele zmieni! Zobaczysz! Gdy wejdziesz w wprawę możesz chodzić na tańce, zumbe itp., ale zacznij od mniejszych kroków, bo czasem gdy mamy za dużo entuzjazmu na początku poźniej szybko gaśniemy gdy przychodzi zmęczenie czy chwile zwątpienia. Niedługo będzie piękna pogoda więc spacery i jazda na rowerze też jest super, a dziecko się ucieszy:) - to wspaniale, że lubisz czytać, bo będę Ci chciała polecić kilka dobrych książek ,które są niezwykle pomocne w nerwicy, poźniej możemy o nich dyskutować i wymieniać doświadczenia.
-
Minie czy czytałaś dokładnie moją historię i moje wpisy? Śledzisz je? Pytam, bo widzę, po tym co piszesz, z jaką częstotliwością i prędkością odpowiadasz, wnioskuję też, że jesteś zdeterminowana. Pamiętam, że w ostatni wieczór,( bo zawroty i derealizacja zaczęły mi się o poranku dnia następnego) też poczułąm dziwny skok ciśnienia, napięcie, kołatania serca, mdliło mnie jakbym miała zaraz zwymiotować, słabość i lęk, pogotowie też zaliczyłam ;) … ale dopiero rano świat zaczął wirować. Uczucie odrealnienia to tzw derealizacja, wrażenie, że się zaraz zwariuje i że wzrok nie nadąza za głową jest naturalne, bo objawy są okropne. Wydawałoby się, że pierwszy jest objaw w formie zawrotów i wtedy zaczynają się lęki, ale tak nie jest, bo w pierwszej kolejności zawsze są lęki, zbierane latami, kłębione nerwy, zmartwienia i tłumione emocje- to właśnie one są skutkiem i w wyniku kumulacji, bo jest ich zbyt wiele i osiągają maksymalną intensywność następuję natężenie i ostrzejsze objawy. Nie dziwie Ci się, że Cię to przeraziło, bo moja reakcja oraz odczucia były dokładnie takie same. Nie jestem w stanie opisać lęku jaki wtedy czułam- chyba największy lęk w moim życiu. Totalnie mnie sparaliżował i odjął rozum. Oczywiście nie wiedziałam co się ze mną dzieje, a natłok natrętnych myśli sprawił, że myślałam, że zwariuję i wtedy pojadę do psychiatryka. 1. Pytanie do Ciebie: Mam rozumieć, że najbardziej obawiasz się zawrotów, derealizacji i tego, że zwariujesz? Te 3 objawy są najgorszym Twoim lękiem? Propranolol nie jest zły, też go przerabiałam, ale nie działa na nasze inne objawy, to tylko chwilowy plasterek na ranę, a źrodło zostaje. Takie trochę oszukiwanie nerwicy, a poźniej strach wraca z podwojoną siłą. Jak nie dojdziemy do zarodka i nie opanujemy zdrowych nawyków to zawsze będzie to wracało. Rozumiem, że skoro masz dziecko tym bardziej czujesz się odpowiedzialna za nie i strach się potęguje jeszcze bardziej. 2. Pytanie do Ciebie: Piszesz, że sercem i ciśnieniem się nie nakręcasz….ciekawe…dlaczego…rozwiń tą myśl proszę? Co do tarczycy jestem po resekcji lewego płata, na drugim mam już guzka i go kontroluje, w tym momencie wszystko mam w normie, biorę euthyrox 50. Tarczyca rozwala całą gospodarkę organizmu i jest powiązana z wieloma organami, potęguje nasze dolegliwości, znam wiele kobiet, które mają zarówno klopot z tarczycą i nerwicę- to czeste współchoroby :( Czasami chodzę roztrzęsiona i sama nie wiem czego się boję- niestety hormony tak dają sygnały o sobie. Nie można jednak wszystkiego zrzucać na tarczycę, bo ona się tylko przyczynia i jest takim bonusem. Jest to wskazówka, bo warto się często kontrolować, pilnować i dbać o dietę oraz serduszko, dlatego mamy kolejny powód do tego aby działać. Co do Twojej śmiesznej sytuacji, nie jest tak źle, to świetnie, że potrafisz taką przedstawić i sama z siebie się śmiać, nie każdego na to stać. To bardzo dobry sygnał i ewidentnie świadczy o tym, że masz zdolność do dystansowania się. Co by było gdybyś tę zdolność przełożyła na wszystkie objawy? Mam nadzieję, że krok po kroku przyczynię się do tego abyś za jakiś czas śmiała się ze strachu i w taki sam sposób pisała o tych najgorszych :)
-
Dobra robota Mine :) Dziękuję i postaram się Ciebie wesprzeć. Na ogól większość nerwicowców cierpi na perfekcjonizm i pedantyzm ;PTeż taka jestem i wkurza mnie to dlatego znacznie wyluzowałam, bo to konieczne i ważna zmiana tego nawyku ma wpływ na nawroty nerwicy. Słyszałam kiedyś, że jak się ma bałągan w głowie to lubi się mieć porządek wokół siebie. Heh... coz i w moim przypadku to się potwierdzało. Co do pomysłow nic nie wspomniałaś....brak? pogłówkuj proszę...to ważne. Nie chodzi mi o leki, ale o sposoby radzenia sobie z nimi. Oczywiście później się ustosunkuje, bo nie chcę tak szybko odpowiadać tylko chciałabym poznać Twoj sposób postrzegania tego i zmobizizować Cię do szukania odpowiedzi. Bardzo bliskie są mi Twoje objawy, bo miałam każdy z nich. Można się ich pozbyć, a takze oswoic lęk przed powrotem czy zwariowaniem.
-
Proponuję aby kolejnym krokiem każdej z nas po opisaniu swojej historii oraz objawow i doświadczeń wykonać następujące zadania: - opis swoich lęków i myśli w chwili ataku paniki, - pomysłów jak można to zmienić- konieczny warunek, - parodia samej siebie w ataku paniki- chodzi mi tutaj o zabawną stronę waszych zachowań, jak same siebie oceniłybyście w sposób humorystyczny podczas paniki, można opisać jedną z sytuacji, która wydaje się wam absurdalna i nieadekwatna do okazywanych emocji. Proste ćwiczenie po którym będzie mi oraz wam łatwo zacząć pracować.
-
Mine obniżenie nastroju jest stałym towarzyszem depresji i nerwicy, czasami mamy górkę, a czasami dolinę. Tylko psychopaci mają konstans caly czas. Jesteśmy bardzo emocjonalne. Stany depresyjne są normalnym objawem w Twoim stanie dlatego ważne jest Twoje działanie. Wiem jak to jest gdy się nie chce, gdy brakuje mobilizacji, ale trzeba mini krokami dążyć do zmian zamiast tkwić w tym samym punkcie. Mi się udało to Tobie się nie uda? Jestem tu aby zarazić Cię nadzieją i zmobilizować . Odczuwasz pewnie lęk przed lękiem nawet gdy jest dobrze. Każdy Twój lęk będzie miał konsekwencje i będzie generował objawy więc musisz go oswajać i racjonalizować go. Jak wyglądają Twoje lęki gdy przychodzi atak? O czym wtedy myślisz i czego się najbardziej boisz? Postaramy się to zracjonalizować :) Nie ścigaj się z myślami i nie uciekaj tylko zaakceptuj powoli…wiem, że łatwo się to pisze, a trudniej zrobić dlatego będziemy pracować nad tym stopniowo.
-
Mam nadzieję, że moje obszerne wpisy wniosą na tym wątku pewne zmiany i skłonią was do przemyśleń, a także wniosków. Wypiszcie proszę w czym jesteście dobre i co wam sprawia przyjemność oraz czym się interesujecie, bo trzeba popracować nad samooceną. Piszcie swoje pomysły, jeśli będę mogła coś zasugerować i pomóc to piszcie. Miłego dzionka i lektury :)
-
Moja droga, skoro przez 10 lat tak wegetujesz i nie zwariowałaś muszę Ci napisać, że jesteś silniejsza ode mnie, bo mi się objawy zaczęły 6 stycznia tego roku, jakieś 100 razy już myślałam, że zwariuje, a oczywiście nie zwariowałam, a wręcz zdrowieje z dnia na dzień :) i muszę Ci pogratulować wytrwałości w cierpieniu, bo ja szybko zrobiłam z tym porządek, a Ty jesteś weteranką, bo w tym tkwisz. Coż zrobiłam z Twojej potwornej wady atut!! hehe Monia miło mi niezmiernie, że przynoszę Tobie nadzieję i jeśli przyczynie się do Twojego kroku do zdrowia to będzie to także moj osobisty sukces :) Wchodzę na to forum już tylko dla Ciebie, bo chciałąbym Ci uświadomić, że tkwiłam w takim samym punkcie jak Ty, ale szybciej zdecydowałam się na dalsze poczynania w kierunku zdrowia psychicznego i fizycznego. Oczywiście na tym forum jest jeszcze wiele wartościowych i wspaniałych osób, które zmagają się z nerwicą i natręctwami każdego dnia, ale dzielnie i świadomie....Ty jedyna nadal tylko nie wierzysz, że jest dla Ciebie szansa na wyjście z tego i unikasz róznych sposobów myśląc pewnie, że nie ma od tego ratunku. Już jeden kardiolog z tego co czytam jasno wyraził, że to nerwica, przed nim podejrzewam nie jeden Ci to też powiedział skoro znalazłaś się u psychiatry więc udaj się jeszcze do tego Gdańska i upewnij, bo będziesz spokojniejsza, ale po tym zacznij działać, bo max po 1,5 miesiąca gdy Depralin zacznie działać Ty będziesz na tym forum pisała inne rzeczy, będziesz silniejszą i weselszą osobą, świadomą i pewną tego, że życie ma sens, jest wspaniałę, zwłaszcza dlatego, że masz rodzinę i Dzieci, którymi teraz wypadałoby się cieszyć i funkcjonować normalnie w ich życiu, bo do Dzieci trzeba więcej sił i wiem to po mojej Siostrze, ktora ma 2 synów i niezły zapiernicz w pracy, aaaa i męża oraz mnóstwo obowiązków w domu. Dlatego masz dla kogo wyzdrowieć kochana i jeszcze tyle rzeczy może Cię cieszyć, ze chyba sobie dzisiaj z tego nie zdajesz sprawy. Mnie teraz cieszy wiele rzeczy, ktorych nie dostrzegałam wcześniej, nie dlatego, że jestem na lekach, bo dziś dopiero 28 dzien i nie działają one jeszcze na 100 %, ale dlatego, że już jest mi lżej, bo widzę małą poprawę i wiem, że jest dla mnie lek, który mi pomoże z tego wyjść i mam fizycznie siłę iść do pracy, do lekarza, nie mam już problemów z koncentracją i pamięcią jak to było wcześniej. Kto przeżył ten zrozumie co mam na myśli. Nie jestem też zwolenniczką leków, ale czasami trzeba aby nie poglębiać naszej choroby, zebrać siły, zatrzymać się i odpocząć, uwierzyć, szukać źródła i wygrać z lękami :) Aktualnie czuję się dobrze i już nawet znalazłam tańszy zamiennik Depralinu, bo jest drogi, a są inne o identycznym składzie o połowę tańsze nawet więc w przyszłości też się zorientuj, bo szkoda przepłacać. Wstyd to kraść i robić złe rzeczy, a nie się bać czy chorować lub być slabym. Jesteś normalna!! Nie przyciągaj złych myśli i nie karm nimi nerwicy, bo jesteś tym co myślisz. Nie wstydź się, bo jest Ci poprostu ciężko i jesteś zagubiona i zmęczona chorobą duszy. Ja już się nie wstydzę tego, że kiedyś płakałam każdego dnia, myślałam, że nie dam rady, że to już koniec, bolało mnie gdy inni funkcjonowali normalnie, a ja byłam odopcowana w swej nerwicy i sama się separowałam od ludzi, bo drażnili mnie gdy do mnie nawet za szybko mowili. MOJE PIERWSZE WPISY NA TYM FORUM MOŻESZ SOBIE POCZYTAĆ, początki były fatalne i bardzo przesadzone moją paniką, a dziś jest odwrotność, bo coś robię w kierunku szybszego wyjśćia z tego, a też było ciężko ze mną wręcz bardzo źle, bo ja nie chodziłam już nawet do pracy, a Ty stale pracujesz więc masz przewage i nie jest tak źle :) Teraz mam to w glębokim poważaniu, bo wiem, że zaczynam nadążać :)W weekendy postaraj się szukać zajęcia zamiast słuchać serca, bo ono jest, było i będzie....nadal żyjesz więc Twoje obawy są irracjonalne. Czytaj książki, romanse, przygodowe lub te o podświadomości i rozmawiaj ze swoją podświadomością. Jak będziesz chciała to podeślę ci kilka rzeczy na maila. Proste ćwiczenie....dla nas wszystkich....Gdy patrzymy na wyciskaną cytrynę zbiera nam się ślina, czujemy to, wykręca nam się szczęka- normalny objaw spowodowany tym, że wiemy, że jest kwaśna, patrzymy na to i czujemy to choć nie pijemy tego soku....widzisz teraz jaka jest nasz wyobraźnia i co potrafi wywołać w soma? Tak samo dokładnie swoją wyobraźnią, natrętnymi myślami wywołujesz odczucia fizyczne w swoim organizmie, dlatego serduszko przyspiesza, kłuje i inne. Sami jesteśmy sprawcami tych objawów. Odwróć to i myśl o lepszych rzeczach natrętnie tak jak natrętnie myślisz o tych złych i Cię w efekcie dopadają. Czym się martwisz to Ci się dzieje. Też tak miałąm, ale gdy to zrozumiałam, zaczęłąm ćwiczyć to, zracjonalizowałam moje lęki to przeszło jak ręką odjał. Przez 1,5 miesiąca na depralinie też masz prawo się czuć słabsza i już etraz Cię informuję, abyś nie panikowała wtedy, bo nic Ci się nie stanie, a myśli nic Ci nie zrobią, bo to tylko myśli. Nie zwariujesz, a jeśli myślisz, że zwariujesz to znaczy, że jesteś zdrowa, bo tylko Psychopata nie odczuwa lęku przed niczym. Jesteś jego odwrotnością, wrażliwą kobietą o bogatym wnętrzu, która straciła radość życia przez to co ją spotkało. Monika wierzę w Ciebie i mam w serduszku cichą nadzieję, że wyzdrowiejesz i choć trochę Ci pomogę. Czy Ty poważnie chorujesz na serce, że tak często mierzysz ciśnienie? czy to takie Twoje zboczenie ? jeśli to drugie to zmień je na jakieś przyjemniejsze ;) za męża się weź Kochana ;) hihi Schowaj ten ciśnieniomierz, bo jest od najgorszym podkręcaczem lęku. Przecież to Twoja robota, a nie serca więc go nie obrażaj :) Twoje serduszko sobie pracuje, a Ty w tym czasie je denerwujesz natrętnymi myślami, a wtedy ono Ci odpowiada nerwowo. Gdyby Ciebie zaczepiano i szarpano nie wkurzyłabyś się? :P Nasz ludzki organizm jest bardzo unerwiony i skonstruowany w oparciu o mechanizmy obronne. Twoje serduszko bije na alarm abyś się uspokoiła...noszzz zostaw je w spokoju ;) Stuka mocniej? niech stuka!!! co Cię to? Coś taka przywiązana do tego serca? Życie jest wspaniałe, a Twoje jakie jest? i kto nim zarządza? na pewno nie geny, bo mamy wpływ na nasze genotypy, owszem dziedziczymy je, ale to my mamy na nie wpływ i w zależności jak nimi rozporządzimy i jak będziemy działać tak będzie się działo! Abstrahując...wyobraź sobie, że dostałaś życie w dzierżawie od Boga(lub wg włąsnej wiary) i to tylko 1 dar, który masz przeżyć po swojemu, są rzeczy na które mamy wpływ, bo dotyczą naszych wyborów, a są te, na które nie mamy wpływu, bo decydują o nich inni, albo decydują o sobie bądź też ciężkie choroby, które mozna zaleczyć albo nie. Nie bez kozery o tym pisze. Chcę Ci uświadomić, że masz wpływ na swoje serduszko więc zakasaj rękawy i do roboty :) To nie koniec świata! to tylko serce i aż serce, o które się boisz. Widzę, że masz silną wole życia skoro tak jest więc działąj, ale nie na ślepo, nie desperacko mierząc ciśnienie...po co? co ma być to będzie...i czasami warto pomyśleć o tym! wtedy strach przechodzi. Ile razy już umierałaś w ciągu ostatnich 10 lat? pewnie wiele, a nadal żyjesz. Co Ci się może stać? nic tylko denerwuje Cię, że serce mocno bije. Wolałabys żeby nie biło? raczej nie...to zastanów się czego Ty chcesz? ma bić czy nie? Ma bić! to daj mu sobie bić tak jak bije i nie myśl o tym. Czy miałąm kłopoty z serduszkiem? Każdy tarczycowiec się z tym zmaga, bo tarczyca to gruczoł, ktory jest z nim mocno powiązany i wystarczy, że hormony nie są w normie, a wtedy serce osłabia....i co ja mam powiedziec? Kładę się spać...na brzuchu, serce mi wali, pzewracam się na bok, oddech mi się spłyca...myślę...położę się na plecach, kłądę się na plecach, oddech się zapada, serce wali szybciej, gorąco mi w twarz, denerwuje się jeszcze bardziej, czasami kłuje w klacie, czasami lewa ręka drętwieje, myślę umieram! o kur.. ale nadal żyję, oddycham...myślę...muszę zrobić tsh, ostatnio robiłam miesiąc temu, może coś się zmieniło, może teraz jest złe, ft3,ft4 też zrobię, na pewno coś jest źle, dalej się denerwuję, bo nie wiem czy noc przeżyję, chłopak zasypia obok, pewnie miałby ochotę na jakąś blisość, ale pyta czy wszystko ok, bo mnie zna i widzi, że jestem wystraszona, mówię, że wszystko ok, ale w środku jest jedna wielka panika, zasypiam około 2 godziny przy lampce, non stop myślę o sercu, nie myślę o niczym innym, chłopak już spi, a ja rozmyślam, przewracam się z boku na bok, zastanawiam się czy jechać na sor? wołąć pogotowie? ...myślę...kurde znowu przyjadą, ekg wyjdzie ok i kolejny raz zrobię z siebie kretynkę więc po co, aż wreszcie oczy mam tak zmęczone, że zasypiam. Wstaję rano i myślę sobie hmmm kurde żyję! mimo tak okropnego uczucia i kołatanek żyję...choć natrętnie myślę też o nocy i tych ciężkich dolegliwościach, poźniej przestaję myśleć o sercu i dzień mija normalnie właśnie dlatego, że mam zajęcie, inne niż myślenie o sercu. Przychodzi wieczór: myśleć o tym, że serce mi bije mocno? Nieee....pomyślę lepiej o tym, że wczoraj też tak było i nic się nie stało i mam to w tyłku, bo wiem, że nic mi się nie stanie, nie będę się sama podkręcała mierzeniem ciśnienia, bo znów się zdenerwuje. Zajmuje się wszystkim tylko nie myśleniem o tym jak bije mi serce, bo szkoda mi życia i kolejnego straconego wieczoru na zamartwianie się, a i chlopak się ucieszy ;) Zastanów się i ewentualnie napisz jakie trudności napotykasz gdy próbujesz pracować nad sobą? z czym masz problem? z tym, że nie wiesz jak? nie chcesz? psycholog/ terapeuta to świetne rozwiązanie, ale ja nie mam aż takich kompetencji, natomiast mam pewne przeżycia za sobą, z którymi się uczę radzić, ale jeszcze mi duuuzo brakuje. Jeśli Ci się wydaje, że jestem taka mocna ina wszystko znalazłam już sposób to jesteś w błędzie. Też się zmagam z wieloma dylematami i dolegliwościami do dziś z różnym skutkiem, ale na pewno nie jest tak jak kiedyś :)
-
Ja też to przechodziłam, miałam nawet szumy, piski w głowie, osłabnięcia, nudności i wszystkie choroby świata na zawołanie! Przez ostatnie ok 2 lata żyłam w ogromnym stresie, pracowałam w Banku gdzie miałąm odpowiedzialne stanowisko i też mnie to sprało emocjonalnie. Teraz zmieniam swoje życie, zmieniam pracę, przeprowadzam się, ide dalej się kształcić w tym roku na fizjoterapie, bo chce robić coś dla siebie i ludzi, coś co sprawi, że będę spokojniejsza. Mam 29 lat...leki biorę od 24 dni, też się boję np. czy zdąże z nich zejść i mieć dziecko? pół tarczycy mi zostało, a na drugiej połowie juz guzki, jak wytną drugą połowę to jeszcze gorzej będzie zajść, ale jestem dobrej myśli, bo wiem, że jak postawię się na nogi, zejde z Depralinu i hormony się uspokoją to pomyślę o dziecku. Każdy z nas ma problemy, zmartwienia i lęki, ale pamiętaj, że zawsze jest wyjście tylko trzeba z niego skorzystać.kurcze żal mi Ciebie, bo życie jest zbyt piękne, a te objawy wykańczają psychicznie!!! Jesteś za młoda by się męczyć. Pytanie czy może na lekach być gorzej? Może? kurde NIE!!!! w poczatkowej fazie może być troszkę ciężko, ale później przychodzi ulga. Poproś lekarza o coś w stylu tego afobamu na przetrwanie w pierwszym miesiącu jednocześnie biorąc Depralin. Afobam działa przeciwlękowo. Odpoczniesz chociaż. Nie bierz go dłużej niż 2 miesiące, bo to tylko DORAŹNY LEK i można się uzależnić biorąc dłużej niż 12 tygodni. Ja po afobamie(tym doraźnym, którego biorę tylko połowę ) po 3 dobie już krokiety robiłam i ciasto piekłam, a przez 1,5 miesiąca leżałam, bo nie mogłam chodzić. Wstałam i poczulam ulgę!! Wszystko jest dla ludz...alkohol, jedzenie i tak samo antydepresanty!! nie masz nic do stracenia!!! nic! bo jesteś pewnie psycho fizycznym przykładem człowieka, który czuje się jak wrak....Kto nie miał ten nie zrozumie, ale jak ma zrozumieć coś co jest dla niego abstrakcyjne czy irracjonalne? Nie obwiniajmy też naszych bliskich i nie bądźmy egoistami w naszej chorobie tylko wychodzmy z niej i oswajajmy ją, edukujmy się. W tych czasach mamy antydepresanty nowej generacji, które naprawiają przewodnictwo między receptorami, pomagają wyjść z tego, antydepresanty nie uzależniają, traktuj je jako pomoc...największą robotę zrobisz Ty sama!! Jestem osobą bardzo wierzącą i zawsze się modliłam, zawsze wierzyłam, wiara też pomaga w różnych chorobach więc warto wierzyć w wyzdrowienie....wiem, że łatwo się pisze, ale tak jest tylko UWIERZ. Nie namawiam Cię na branie tego leku tylko udowadniam, że biorę to samo i mam do tego dystans, a także żyję, nic mi się nie stało i informuję już teraz, że to nie działa z dnia na dzień tylko trzeba pobrać minimum miesiąc aby poczuć się lepiej natomiast ten dorażny lek działa po 5 minutach i gwarantuje Ci, że czujesz spokój i odpoczywasz. Wyjdź z tej traumy. Do działa, bo zdrowie jest Kasia zasięgu Twoich rąk! Jak wchodzę do Galerii lub marketu to wszystko jest dziwne..myślę...zwariowałam!!! Drażni mnie tłum, głosy, dźwięki, swiatło, ludzie, którzy normalnie funkcjonują, a ja nie...to dołujące. Gdy za dużo osob mowi do mnie w tym samym czasie to mam wrażenie, że oszaleje. Wyobrażam sobie plastycznie...wizualizuje natrętne myśli, że oszaleje, że pojadę do psychiatryka...Mój Boże to już przeszłość. Kurcze znam kobiety, które wiele lat biorą antydepresant, bo te leki nowej generacji można brać do końca życia...
-
Pozwolę sobie wkleić mój wpis z innego wątku skierowany do osoby, która zmaga się z objawami dotyczącymi serca, ma przepisany antydepresant, ale boi się go brać bo popełniła podstawowy błąd jakim jest czytanie ulotki i nakręcanie się. Uważam, że popełniasz duży błąd, bo pogrążasz się coraz bardziej gdy nie potrafisz uwierzyć, że to nerwica płata nam takiego figla. Doszukujesz się chorób i tym samym odchodząc od zmysłów tylko pogarszasz swój stan. Masz za dużo objawów psychosomatycznych aby sądzić, że masz jakąś chorobę. Na logike....masz to 10 lat, a nadal żyjesz i nic złego się nie wydarzyło prócz pogorszenia objawów psychicznych i stanu fizycznego....brawo jesteś nieśmiertelna :) Ja tak samo jak Ty szukałam, nie wierzyłam, cudowałam, pisałam na forach, czułam się jakbym miała jakąś tajemniczą nieodkrytą dotąd chorobę i w tym czasie doprowadziłąm się przez to do solidnej nerwicy. Na spokojnie wymienię objawy:dziwny ucisk w głowie, ból głowy każdego dnia, kłucie w głowie, uczucie falowania, jakby mój mózg się obracał w głowie, uczucie jakbym latała albo spadała, takie od stóp do głowy, wszystko mi wirowało, pogorszył mi się wzrok i koncentracja oraz pamięć, bolał mnie kark, głowa jakby ważyła 100 kg i jakby mi miałą spaść z karku, ból w potylicy, później z produ głowy, a później doszedł ból po bokach głowy, cała byłam spięta, bolały mnie mięśnie, drżały, nie miałąm sił wstawać z łóżka, czasami klucha w gardle, aż nie mogłam przełykać, spłycony oddech, w nocy budził mnie brak tchu, kołatania serca, kłucie w mostku, pieczenie i inne cuda, drętwienie szczęki, zaciskanie zębów, zaciskanie mięśni...o Boże czego ja nie miałam. Upierałam się, że to na pewno nie nerwica, bałam się nawet tabletek przeciwbólowych, natrętne myśli, strach o to czy jak zasnę to się obudzę, strach przed chorobami, rozdrażnienie, lęki, zawroty głowy i uczucie jakbym dziwnie widziała i słyszała echo, aż doszło do derealizacji, uczucie jakbym oglądała film, jakby wszystko miało inne kolory, jakby wzrok nie nadążał za głową, gdy szłam mam wrażenie, że płynę- to było okropne, a ja wciąż nie wierzyłam, że to nerwica, moje lęki i, że sama jestem sprawcą tego wszystkiego. Moja droga ewidentnie szwankuje Ci psyche. Jeśli nigdy nie brałaś leków to co masz do stracenia? Może warto wesprzeć się przez kilka miesięcy lekiem? wtedy poczuć różnicę po około miesiącu i iść na terapię, popracować nad sobą, bo po lekach masz przynajmniej siłę i w czasie terapii po kilku miesiącach zejść z leku i zacząc żyć normalnie radząc sobie z lękami i stresem. Nie wierzysz, ale nie próbujesz tylko narzekasz i jak desperatka piszesz na forum- bez obrazy, bo ja tak samo robiłam, ale może spróbuj małymi krokami samej sobie pomóc? skąd wiesz czy nie zadziała lek ? po co czytasz ulotki i sama się nakręcasz? co Ci się od leku może stać? nawet gdybyś miałą uboczne to nie umrzesz tylko źle się poczujesz!!! I co z tego? zadzwonisz lub pojedziesz na pogotowie! zbadają Cię! szkoda mi Ciebie, bo wiem jak się męczysz i dlatego tak piszę. Zastanłów się teraz...Gdy brakuje Ci magnezu to co robisz? bierzesz magnez...suplementując go uzupełniasz go i masz siłę, bo magnez odpowiada za mięśnie, siłę, koncentracje i wiele innych. Gdy już go unormujesz to przestajesz brać. Tak samo jest z depralinem, bierzesz go, bo musisz coś uzupełnić tj poprawić przewodnictwo między receptorami, pozwolić organizmowi i psyche odpocząć od lęków i mieć silę na to aby się z nimi oswoić, iść na terapię i ją zakonczyć, a następnie pod okiem psychiatry i terapeuty odkładasz antydepresant. Wracasz do normalnego życia bez tych objawów- tylko musisz uwierzyć, popracować nad sobą, ale nie uda Ci się to jak nie spróbujesz. Skonsultuj ten lek z lekarzem i bierz. Ja też się bałam i pierwsze 4 doby brałam pół tabletki rano i pół wieczorem- nawet nie czułam różnicy!!!! depralin rzadko daje uboczne!! nie czytaj też ulotek i głupich spanikowanych wpisów o nim, bo każdy ma inaczej, aczytałam już o ludziach, którzy tak sobie wkręcali, że nic na nich nie działało, bo nastawienie jest bardzo ważne tak jak wiara w to, że to Ci pomoże. Skoro psychiatra Ci to przepisał to raczej bez powodu tego nie zrobił!! Z calą pewnością masz natrętne myśli i duży lęk, a to powoduje wszystkie objawy!! Pytanie masz wadę serca czy zaburzenia rytmu z nerwów?? Bo jak z nerwów to pomoże Ci na to depralin!!Z rób badanie na boleriozę, bo to ważne. Sprawdź kręgosłup szyjny, Doppler tętnic szyjnych, tarczyca(sh, ft3,ft4, usg szyja+ tarczyca kompleksowo), eeg głowy. Abstrahując Lek zaczyna działąć po miesiącu. Jeśli masz rodzinę i mieszkasz z kimś to nie będziesz sama, powiedz to bliskiej osobie i poproś o wsparcie podczas pierwszego okresu przyjmowania leku, masz też nas na forum i będziemy Cię wspierać. Kolejne pytanie czy przeszlaś badania tk glowy i inne, które wykluczaja pozostałe choroby? przypuszczam, że tak i skoro trafiłaś do psychiatry to był on ostatnim specjalistą jakiego odwiedziłaś. Tak czy siak ludzie biorą antydepresanty przy wielu towarzyszacych chorobach i one nie szkodą tylko pomagają, wystarczy, że powiesz psychiatrze o przebywanych chorobach, operacjach itp to dobierze odpowiedni dla Ciebie. Kolejno zmień nastawienie, że one mają Ci pomoc i zrób coś dla siebie zamiast się katować myślami. Ulga przyjdzie po miesiącu minimum. Ja biorę ten lek dziś 24 dzień i jeszcze to nie jest to czego bym oczekiwała, ale poprawa jest niesamowita, też mam gorsze dni i niejednokrotnie pisałam tu spanikowana, ale przychodzą te lepsze dni gdy aż chce mi się żyć. Natomiast nie ma porównania do tego co było!!! Ja teraz chodzę, żyję normalnie, wracam do pracy, od kwietnia dostałam nową pracę i nareszcie mam siłę, mogę się koncentrować, idę na terapię od kwietnia i zamierzam pracować nad sobą i z tego wyjść!! Nie wierzysz i dlatego to jest tym bardziej męczące. Tu jest problem, bo sama sobie to robisz. Oczywiście wybór należy do Ciebie, bo możesz iść na samą terapię i w taki sposób z tego wyjść. Ja zadecydowałam, że połącze terapie z farmakoterapią, bo chcę odpocząć i zregenerować organizm. Działa!! Przeszłam wszystkie możliwe badania w stosunku do dolegliwości i nic, jestem zdrowa jak Koń. Na szczęście, a teraz trzeba się brać za nerwicę i zacząć żyć i cieszyć się zdrowiem, bo inni mają gorzej!! Wspomagająco biorę pól tabletki afobamu(lek rzeciwlękowy- psychotrop) bierze się go tylko do 12 tygodni max, bo można się uzależnić. ale nie boję się, bo przynosi mi on ulgę i wiem, że niedługo go odłoże, bo jestem tego świadoma, tak się nastawiłam i jestem pod opieką psychiatry, który mi go przepisał, a ten lek tylko pomaga mi od dotrwać do momentu gdy antydepresant zacznie działać i dostarczę sobie więcej serotoniny. Brakuje nam hormonów szczęscia tak jak niektórym brakuje pierwiastków, wiec trzeba to unormować. Zrozum to, nie czytaj głupot w internecie, niedowiarków, panikarzy, leniwców, którzy nic nie robią z sobą, nie pracują nad sobą i psyche i oczekują, że antydepresant to tabletka szczęścia, która wszystko załatwi za nich i jest tabletką szczęścia, a później gdy go odkładają to objawy wracają, bo nie poszli na terapię, nie nauczyli się panować nad lękiem i mają pretensje, nie czytaj ulotek tylko pytaj oraz rozmawiaj z lekarzami i farmaceutami. Mam nadzieję, że da Ci to do myślenia, nie musisz się do tego stosunkować, bo to Twój wybór, a ja jedynie jestem forumowiczem z nerwicą- potwierdzoną wieloma badaniami i z wykluczonymi chorobami. Poczytaj nasze forum od początku, a znajdziesz wiele odpowiedzi na pytania, które Cię nurtują, nie oczekuj gotowych odpowiedzi tylko sama też je znajdź i wnioskuj, że kazdy z nas to przechodzi tylko my w to wierzymy, a Ty nie chcesz. Antydepresant to nic złego i żaden wstyd ani ujma, takie leki biorą normalni ludzie, którzy czasami na chwilę potrzebują sie wesprzećw nerwicy, depresji, a póżniej zbierają siły i odkładają go. Już 10 lat wg mnie żyjesz w przekonaniu, że to nie od psyche masz te objawy, pewnie już zapomniałaś jak to jest normalnie funkcjonować i straciłaś wiarę na ratunek. Moja odpowiedź brzmi- da się to zmienić, ale Ty decydujesz o tym czy chcesz!
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7