Kasiaa29
Members-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Kasiaa29
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 4 z 7
-
Coż piszesz, że myślisz ciągle o tym, że nerwica wróciła. Niestety sama jesteś sprawcą tego co się teraz z Tobą dzieje. Negatywne myśli przyciągają negatywne zdarzenia i na odwrót. Czasami ludzie w 2 dniu brania leku antydepresyjnego zdrowieją dlatego, że wierzą w niego mocno i pragną wyzdrowienia, placebo, czasami ludzie rozkładają się bardziej od negatywnego myślenia o chorobie pozwalając jej się na dobre zagościć w organizmie. Ja własnymi natrętnymi myślami doprowadziłam się do stanu ciężkiego w styczniu. Co by było gdybyśmy natrętne myśli o nerwicy, zawale, omdleniu itp zastąpiły natrętnymi myślami o tym, że jesteśmy zdrowe, szczęśliwe i piękne? Natretnie byśmy o tym myślały co 5 minut tak jak myślimy o złych rzeczach....byłybyśmy najszczęśliwszymi kobietami na ziemi. Zauważyłaś, że ludziom nieświadomym żyje się łatwiej? tzn nie zapadają na depresje i nerwice? Mam na myśli osoby wyprane z emocji, bardzo silne, na wysokich stanowiskach lub ludzi pogodnie nastawionych do życia. Oni nawet nie pomyślą o tym, że coś ich boli. Nie zauważają tego, że tu ich piknie, a tam ich szczyknie, a my non stop koncentrujemy się na naszym biciu serca, na reakcjach naszego organizmu, snujemy tragiczne scenariusze umierania przy braku pomocy, zamartwiemy się, wizualizujemy okropne sytuacje, skupiamy się na naszym oddechu. Popełniamy szereg błędów, które w efekcie doprowadzają nas do paranoi.
-
Hej Mine :) Widzisz już kiedyś udało Ci się pożegnać nerwicę na 2 lata, więc na pewno jesteś w stanie teraz zazegnać ją na dłużej, to wszystko jest możliwe! Bo skoro na 2 lata dlaczego nie na 10 lub więcej? To super, że masz tak troskliwego Męża, wsparcie jest ważnym aspektem w naszej chorobie. Moije gratulacje, zrobiłas pierwszy ważny krok! Być może zapomniałaś o nawykach, które zdobyłaś w terapii, nerwica wróciła nagle, bo coś nie grało- ona nie wraca gdy mamy porządek w głowie, ona dopada nas gdy się tego nie spodziewamy, dlatego trzeba być zawsze gotowym na jej powrót, w sensie nie czekając, ale wdrażając w życie odpowiednie podejscie, myślenie. To coś w rodzaju przerobienia własnego życia i przewartościowania pewnych rzeczy. Chciałabym się z wami tutaj podzielić moimi sposobami, bo mi udało się podnieść po bardzo cięzkiej nerwicy z depresją z nadzieją, że wam to pomoże i pocieszę Cię, że ze mną było bardzo źle, aTy masz o wiele lżej z tego co czytam:) Nie aby to nie był problem, bo każdy z nas indywidualnie do swojego podchodzi i wierzę, że jest Ci ciężko, ale masz objawy o mniejszym natężeniu i na szczęście gorszych nie miałaś dlatego trzeba szybko działać, a widzę, że masz chęci. Co do źródła....dzieciństwo zawsze nim jest wg psychologów, ale jest jeszcze nauka, która zwie się epigenetyką. Epigenetycy udowadniają, że mamy wpływ na nasze geny. Weżmy przykład bliźniąt jednojajowych, mają identyczne geny, zachowują się identycznie, ale jednak każde z nich śmieszy coś innego, każde z nich ma swoje ulubione danie, każde z nich ma inne upodobania. Osobowościowo mog się różnić więc logiczny morał- dziedziczymy geny, ale nie jesteśmy na nie skazani, bo to my decydujemy jak je wykorzystamy w dorosłości tak samo jak wartości, które nam przekazali rodzice. Ja dorastałam w domu katolików, sama też jestem katolikiem, ale dlatego, że chcę i świadomie wierzę, znam jednak ludzi, którzy wraz z dorastaniem, poznawaniem innych religii zmienili swoje poglądy i przeszli na inne religie, bo tak zadecydowali. W związku z tym mamy wpływ na nasze dzieciństwo, wspomnienia i geny ?? Mamy! i tu mamy wygraną w kieszeni Moja Droga :) w jakim jesteś wieku? Co do samooceny: moja też była bardzo zaniżona, teraz jest znacznie lepiej, napiszę niedługo kilka sposobów jak możemy to zmieniać.
-
Hej Dziewczyny, Pramolan to stary lek, brałam, leczy objawy, a źródło zostaje i wraca do nas. Widzę, że bierzecie coś tylko gdy nie dajecie już sobie rady. Warto byście się nad tym zastanowiły, bo karmicie tylko swoje nerwice i stoicie w miejscu jak ja kiedyś. Przeczytałam was i tak się zastanawiam czy zauważacie w jakim błędnym kole jesteście? Pewnie tak, ale czy macie jakiś plan na siebie? Czy założyłyście jakie działania zamierzacie podjąć? Ponieważ systematyczność jest niezwykle ważna chciałabym was zachęcić do poukładania wszystkiego i rozpoczęcią pracy. Dla przykładu podam cel jaki ja założyłam sobie. Farmakoterapia- po uzgodnieniu z psychiatra leki będę brała rok i zejde z nich uczęszczając na terapie (depralin- antydepresant, afobam- dorażny lek przeciwlękowy tylko w bardzo kryzysowych sytuacjach), do tego spotkania z psychoterapeutą(założyłam, że na terapie będę uczęszczała przez 2 lata), praca własna w domu czyli ćwiczenia fizyczne, czytanie książek, forum i ten wątek- wspieranie siebie oraz innych wymianą pomysłow i doświadczeń. Czytałam wielokrotnie osoby, które braly antydepresant kilka miesięcy i odkładały go później dziwiąc się, że nerwica wracała, a pracy wlasnej i terapii oraz zmiany nawyków zero więc jak miała nie wrócić? Antydepresant nie jest tabletką szczęścia jak nam wiadomo i sam nie załatwi za nas niczego! Trzeba mu pomóc i wziąć się do roboty. Aby pozbyć się starych zlych, spanikowanych nawyków i ułatwić sobie pracę powinno się taki antydepresant przyjmować przez kilka dobrych miesęcy- minimum to 6 miesięcy, połączyć to z terapią i samodzielnie też działać. Czytałam też o osobach, które nie chciały brać leków i chodziły tylko na terapie, a teraz żalą się, że nie pomogło i nerwica wraca, czytałam też o euforycznie nastawionych do sukcesu osobach, które szybko zgasły gdy dopadł ich lęk i same sobie z tym nie poradziły. Czytałam natomiast o odobach, które skutecznie połączyły wiele metod i przyniosło to oczekiwany sukces. Antydepresant to żaden wstyd, to wspomagający lek, który naprawia przewodnictwo między receptorami, służy do tego aby nam pomóc i wesprzeć w sytuacjach gdy nie radzimy sobie z nerwicą. Antydepresanty nowej generacji nie uzależniają, brane systematycznie przez kilka miesięcy wychwytuja serotoninę i pozwalają w tym czasie na koncentrowanie się na terapii. Po zakończeniu farmakoterapii zostaje nam praca z terapeutą i samodzielne juz radzenie sobie z dolegliwociami. Z antydepr powinno się schodzić na wiosnę lub w lecie. Antydepresant polecam gdy objawy są na tyle uciązliwe, ze zajmują 50% naszego życia. Tak jak brakuje nam pierwiastków, tak brakuje nam hormonów szczęścia. Co wtedy robimy? uzupełniamy pierwiastki, bierzemy np magnez więc dlaczego boimy się brać antydepresant? to lek jak każdy inny. Mamy niedobory? Trzeba je uzupełnić . W moim planie założyłam też suplementowanie witamin, bo jest to szalenie ważne przy stresie. Magnez np odpowiada za wiele procesów w naszym organizmie. Wypłukuje go stres, kawa, mocna herbata, alkohol, czysta woda też. Rozpuszczalne plusze nie są polecane, bo nie są poddawane ścisłej kontroli i nie wiadomo do końca ile w nich jest tych pierwiastków dletego my nerwicowcy powinniśmy brać witaminy przepisane przez lekarza na recepte, do tego kwas foliowy, bo dzieki niemu witaminy się dobrze wchłaniają. Ważne są witaminy z grupy B, w zimie d3, bo brakuje słoneczka, wapń, potas i żelazo. Generalnie magnez powinniśmy przyjmować zawsze już, bo stale go wypłukujemy nerwami i napojami- ważne aby popijać go wodą z miodem lub cytryną i łączyć z B6. W naszej terapii ważną rolę odgrywa światło, dlatego nastrojowe świeczki i lampki zostawmy sobie na romantyczne sytuacje, a codziennie powinniśmy w domu świecic jak najwięcej światła w porze jesienno zimowej. Czy macie już jakiś plan na siebie? Co sądzicie o moim planie? Jak myślicie co jest źródłem waszego lęku? I co tak naprawdę jest największym waszym problemem? bo na tym wątku będzie się działo i zostal stworzony po to by działać aktywnie oraz szukać rozwiązań.
-
Zastanówmy się teraz co czuła osoba, która towarzyszyła w moich objawach. Mój partner troszczył się o mnie, gdy lezałam w łożku obolała masował mnie, podawał leki i jedzenie, woził do lekarza, uczestniczył w wizytach od lutego i wspierał mnie. Warto też wziąć pod lupę zachowanie osoby z depresją i nerwicą, bo nie jesteśmy łatwi we wspólpracy, w atakach paniki nie docierają do nas racjonalne tłumaczenia, bo wtedy lęk przysłania wszystko i jesteśmy jeszcze większymi egoistami jednocześnie mamy poczucie winy, ale i tak głownie skupiamy się na sobie i dolegliwościach pytając bliskich kiedy mi to minie? dlaczego ja to mam? już bym wolała złamać rękę, bo z tym się nie da funkcjonować! Cóż czasami mamy też pretensje gdy ktoś blisi mówi do nas *Wstań, rób coś, nie możesz tak, weź się w garść* Myślimy wtedy: łątwo Ci powiedzieć, bo tego nie masz, a mnie boli, mi jest źle i nie wiem co ze sobą zrobić, Wtedy myślimy kto nie przeżył tego ten nie wie jak to jest! I to jest prawda, ale nie powinniśmy za nią być źli na innych, bo gdy popatrzymy na to z ich perspektywy możemy zauważyć, że np jeśli nigdy nie mieliśmy chorych zatok, nie wiemy jaki to ból, nie wiemy, że wtedy też czuje się ogromny dyskomfort i człowiek jest rozwalony i tak samo jest z naszą chorobą, w której często jesteśmy cholernymi egoistami i zapominamy o tym, że bliscy też czują bezradność, bo nie wiedzą jak nam pomóc. Warto o tym pamiętać. Ja w swoim błędnym kole niejednokrotnie byłam zła na partnera, rozdrażniona i teraz dopiero zauważam jak się to na nim niestety odbijało.
-
Witajcie, nie bez kozery tak obszernie opisałam swoją historię. Zrobiłam to po to aby napisać wam jak dziś postrzegam siebie samą z tamtego okresu gdy nie wiedziałam co mi jest, do dnia dzisiejszego. Być może ktoś w podobnej sytuacji kiedyś to przeczyta i stwierdzi, że nie taka nerwica straszna. W styczniu jak desperatka biegałam do neurologa 2 razy w tygodniu, opisywałam moje objawy jako zawroty głowy i dziwne uczucie w głowie oraz pogorszenie wzroku i, koncentracji oraz pamięci- nie wiedziałam, że te zawroty generuje moja psyche, a dziwne uczucie odrealnienia i pogorszenie wzroku to derealizacja. W większośći słowo derealizacja jest neurologom obce. Oni widzą zdrowego człowieka przez pryzmat swojej dziedziny, bo nie ma zmian w mri i tk to nie ma choroby. Gdybym wtedy była tak doświadczona jak dziś już w styczniu oszczędziłabym sobie tego latania po lekarzach i poszłabym szybciej do psychiatry. Niestety nie wierzyłam, że to nerwica, neurolog chciał mnie sam wyleczyć, a ja spanikowana nieumiejętnie opisywałam co się z psyche dzieje, nie pamiętałam co mówię ja, co mówił neurolog, na pogotowiu czułam się jak idiotka, której nikt nie rozumie i nie chce ulżyć moim objawom. Czasami byłam zła gdy badania niczego nie wykazywały tj oczywiście szczęscie, że to nic poważnego, ale byłam zawiedziona, że jedyna diagnoza to nerwica i wciąż nie wierzyłam, że aż tak silna, żyłam w przekonaniu, że za tym na pewno coś jeszcze się kryje. To był mój blad, bo tkwiłam w błędnym kole. Plakałam tak, że już sił nie mialąm, odeszłam z pracy, siedziałam w domu, mój stan się pogarszał, a ja nie miałam już sił, bałam się spotykać z ludźmi, bo nie nadążałam za nimi gdy za szybko mówili, drażniły mnie głośne rozmowy, nawet gdy się trochę śmiałam to czułam w głowie takie otępienie, że miałąm ochotę sie schować gdzieś gdzie nikt nie będzie mnie widział. Czułam się bezradna, czułąm wstyd przed partnerem, który dzielnie się mną opiekowal, czytałam bzdury na internecie i tylko się nakręcałąm, a jak się naczytałam to było mi slabo i mało nie zemdlalam. Każda moja myśl przemieniała się w jeden wielki lęk, który mnie ograniczał do zera, w głowie mialam tyle natrętnych myśli, że już wizualizowałam sobie dzień, w którym jade do psychiatryka, bałąm się wszystkiego, nawet witamin. Niesamowite jak wlasną wyobraźnią sama się katowałam. Gdy wieczorem zasypiałam oddech mi się spłycał, zrywaląm się bez tchu, kołatania serca, kłucie w klatce, pieczenie, kłucie po obu stronach na wysokości serca, raz wolne tętno, raz szybkie, ciśnienie w normie, ale ja kazdego dnia je mierzyłąm, a jak było wyższe to panika. Czułam się jak śmieć, nie widziałam już nadziei, myślałąm, że umieram. Dziś śmieję się z siebie samej, bo moje zachowania wowczas były absurdalne i strach był irracjonalny.
-
Witaj Marysiu, duszności i kołatania też miałam...okropieństwo. Od kiedy bierzesz leki i jak je tolerujesz? Co się zmieniło i jak dziś funkcjonujesz? Pozdrawiam serdecznie i miło, że opisałaś swoją historię :)
-
Cóż od Marca podjęłam działania, dzięki temu, że brałam afobam, (a antydepresantem się dopiero nabijałam) miałam siły żeby wstawać z łóżka, gotować obiad i czytać! Powiedziałam sobie, że nareszcie mam siły na to żeby zacząć robić coś ze swoją nerwicą! Opowiem wam jak wyglądały moje pierwsze kroki i ile udało mi się zrobić dla siebie oraz chętnie udzielę cennych wskazówek, które mogą pomóc. Oczywiście każdy z nas jest indywidualnym przypadkiem, nie zachęcam do leków tych, którzy czują się na siłach nimi nie wspierać, ale zachęcam tych, którzy nie mają już sił. bo jest to w cięższych przypadkach wazne wsparcie do tego by podjąć działąnia.
-
Zapomniałam dodać, że byłam też kilka razy na pogotowiu w lutym gdzie przepisano mi Torecan (przeciw zawrotom i przeciw wymiotom), a takze Polvertic(na zawroty i chorobe meniera) Cudowali i przepisywali co tylko żeby odesłać do domu. W lutym mój mądry neurolog nie powiedział, że po kontraście gdy zwłaszcza wtedy piłam dużo wody i wypłukiwałam pierwiastki, do tego stres....że powinnam zażywać witaminy. Pozamykaly mi się dłonie w piąstki, drżały mi mięśnie, bolały mnie i ciągnęły wszystkie kończyny, szczęka mi drętwiała, na zmianę było mi gorąco w połowę twarzy i zimno, zaciskałam mocno zęby, czułam chłód w dłoniach i stopach, były bardzo zimne. Męczarnia!!! Odechciało mi się żyć! Nie miałam sił wstawać, bo tylko gdy leżałam nie kręciło mi się w głowie! Miałam wszystkie objawy tężyczkowe i lekarz twierdził- nerwica. Sama wpadłam na to zeby suplementować witaminy. D3, B6, B12 (KWAS FOLIOWY) POTAS, WITC, osłonowe essentiale forte i wapń- załatwiłąm sobie dobre witaminy, które są wypisywane na receptę. Przeszło po tygodniu! i znów ulga! Czasami trafiamy na konowała- cóż, ale wtedy trzeba szukać innego specjalisty. Niektórym ciężko porozmawiać spokojnie z pacjentem, wytłumaczyć tylko mówią- nerwica i tyle, a nam nie chce się wierzyć, że to może być nerwica, bo jest to niewiarygodne w porównaniu do tego jak silne i autentyczne są objawy. Czujemy fizyczny ból przecież! Nikt nie wytłumaczył mi, że psyche jest w stanie generować tyle objawów.
-
Budzę się i czuję się dziwnie, wstaję i zauważam, że wszystko wiruje, ale ja mam równowagę i się nie przewracam, silny kłujący ból z tyłu głowy, głowa ciężka jakby ważyła 100 kg i jakby miała polecieć do tyłu, ból i sztywność karku, pisk w uszach, szum w głowie, dziwne uczucie jakbym się kołysała, jakbym płynęła, jakby coś falowało w mojej głowie, jakby mój mózg się kręcił niczym bęben w pralce, jakbym spadała w dół, jakbym czuła niesamowity ciężar na głowie i ramionach i miała upaść do tyłu, do tego dziwne zaburzenia widzenia, jakbym oglądała film, odrealnienie, śnieg optyczny, słyszałam echo gdy ktoś do mnie mówił, światłowstręt, dźwiękowstręt…myślę chyba mnie tak buja po tych nartach, a może jakiś uraz. Wizyta u neurologa- diagnoza nerwica! Nie chciało mi się wierzyć! Przepisał cloranxen- psychotrop(benzodiazepin) i biofenac przeciwbólowy oraz przeciwzapalny. Po 3 dobie była ulga, ale bóle głowy i karku nie ustąpiły. Wiedziałam też, że cloranxenu nie można brać dłużej niż miesiąc, bo silnie uzależnia, a producent o tym ostrzega więc jest lekiem doraźnym. Po 4 dniu wizyta u neurologa, który niepotrzebnie przepisał mi Sirdalud- lek na zmiękczenie mięśni dlatego, że bolały mnie plecy i kark, ąż płakałam z bólu, a lęk oczywiście wszystko potegował. Po leku sirdalud prawie nie czułam pulsu po drugiej dobie więc pojechałam na sor gdzie poleżałam kilka dobrych godzin. Lek odstawiłam, bo nie służył mi zdecydowanie. Po 2,5 tygodnie zeszłąm z cloranxenu i objawy wróciły z podwójną siłą, dlatego odradzam ten lek totalnie, bo jest wiele innych, które działają lepiej i nie są tak zagrażające uzależnieniem. Mądry neurolog mógł mnie odesłać do psychiatry, ale zachciało mu się mnie leczyć doraźnie i mowił, że powinnam iść do terapeuty nie zdając sobie sprawy z tego jak się męczę. Później zrobiłam badania: tk głowy i szyja z kontrastem- bez żadnych zmian i odchyleń, Doppler tętnic szyjnych, okulista- dno oka, ortopeda, rtg szyja, kardiolog, kolejny neurolog, tsh, ft3,ft4, atpo tarczycowe(jestem po resekcji lewego płata tarczycy), eeg głowy- wszystkie wyniki w super normie i nie było się czego czepić. Zdrowa jak koń!! Objawy stawały się silniejsze, aż doszło do tego, że tylko leżałam, bo nie miałąm sił chodzić, a gdy szłam nawet kawałek to się kreciło w głowie, to dziwne uczucie przelewania się i derealizacja, NATRĘTNE MYŚLI I STRACH, ŻE ZWARIUJE oraz, że nikt mnie nie uratuje, że chłopak ze mną nie wytrzyma. Trafiłam do Pani laryngolog, która wzięła mnie na swój oddział foniatryczny szpitala. W ten sam dzień byłam tak przerażona szpitalem, derealizacja się też nasiliła z innymi objawami i myślą, że nie wytrzymam tam, że płakałąm w domu z bezsilnośći i wtedy mój chłopak podjął decyzję- bardzo mądrą, że jedziemy do psychiatry. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że dziwne uczucie oglądania filmu i odrealnienie to DEREALIZACJA, ale Pani doktor zwyczajnie zapytała czy czuję się jak za brudną szybą, wypytała o wszystkie objawy i stwierdziła, że doszło do rekompensacji, bo długotrwałym stresie i że jest przekonana, że jest to nerwica+depresja, bo objawów somatycznych jest za dużo gdyby to byłą jakaś choroba to nie dawałaby tylu oznak, i w ogóle wyniki badań są w normie więc powinnam brać antydepresant. Kompetentna Pani doktor wypisała mi Depralin 10 mg- antydepresant, kazała pierwsze 3 dni brać tylko połowę tabletki, po 3 dobie brać 1 na noc, do tego dostałam Afobam 0,50 mg rano i wieczorem po półowie tabletki. Afobam jest pochodną benzodiazepiny, ale nie jest tak mocny jak w/w cloranxen, a producent zakłada, że można go brać do 3 miesięcy, bo też może uzależnić. Nie było natomiast porównania do cloranxenu. Po 3 dobie czułam ulgę i byłam gotowa iść do szpitala. Poszłam do szpitala, zrobiono mi badanie na bolerioze, badanie vng błędnika, próby kaloryczne, 4 różne rodzaje badania słuchu- wyniki super norma!! Znów zdrowa jak Koń!! Cóż wróciłam do domu spokojniejsza, że z soma wszystko ok. i wreszcie dotarło do mnie, że mam Nerwice! Dopiero na początku marca wszystkie choroby były wykluczone, a diagnoza była wreszcie 100 %. W większości do specjalistów chodziłam prywatnie, co jest oburzające, bo człowiek płaci składki i musi tyle czekać, służba zdrowia Niz. Pozostawia wiele do zyczenia- może gdyby byli korporacją wiedzieliby co to znaczy zapierdzielać naprawdę! Oczywiście nie można uogólniać, bo znam dobrych lekarzy i wspaniałę pielęgniarki, które pracują w państwowych szpitalach, ale jest ich garstka- i tylko oni są tam chyba z powołania. Nieudolny system niestety działa tak fatalnie, że brakuje mi słów i żal mi ludzi, których nie stać na prywatne leczenie.
-
Ważna informacja!!!! Zanim opiszę do końca swoją historię pragnę zaznaczyć, że wątek został stworzony dla osób, które wykluczyły już badaniami poważne choroby i są świadome tego, że chorują na nerwicę! Ponieważ są ludzie, przy których więdniemy, a także ludzie przy których rozkwitamy chciałabym też aby wpisy mobilizowały czytelników zamist dołować czy ciągnąć w dól. Praca, praca, praca i pozytywne nastawienie, bo dziś jest ciężko, ale będzie lepiej!! Dołożę ze wszelkich starań do tego aby też pomagać wszystkim indywidualnie dzieląc się moją wiedzą! Ważne...uwierz, że masz nerwice jeśli wszystkie wyniki są dobre, bo jeśli nie uwierzysz będziesz tkwić w tym samym punkcie i błędnym kole. Witaj Maju, To nie czas aby się z tym pogodzić, a uwierzyć w to, że się na to choruje, a także, że można z tym żyć i nawet śmiać się ze strachu :) To możliwe :) Miło mi, że napisałaś i serdecznie zapraszam do terapeutycznej przygody ku wydrowieniu :)
-
Zacznę od mojej historii... Mam na imię Kasia, mam 29 lat, przez okres ostatnich 3 lat życia w ogromnym stresie nie miałam czasu, bo oczywiście nawet na to nie wpadłam aby zastanowić się nad tym pod jaką presją żyję, jak silne konsekwencje niesie za sobą funkcjonowanie w nerwach. 3 lata temu przeszłąm operacje resekcji lewego płata tarczycy. Tarczyca to gruczoł, ktory silnie współpracuje z innymi organami i odpowiada za całą gospodarkę hormonalną co znacznie utrudnia życie wieloma objawami takimi jak drżenie rąk, chrypka, kołatanie serca, raz się tyje, raz się chudnie, roztrzęsienie, wewnętrzny niepokój i wiele innych. Bagatelizowałam wiele objawów tłumacząc sobie ...No przecież chorujesz na tarczycę to normalne, że jesteś czasami nerwowa i dziwnie spięta, czasami masz kluchę w gardle, czasami nie możesz pół nocy zasnąć i musisz z tym żyć. Nie sądziłąm, że to dopiero początek depresji czy nerwicy, ale predyspozycje do tego miałam. Rok później kolejne traumatyczne przeżycie w moim życiu osobistym znacznie wpłynęło na moje samopoczucie. Gdy pewnego wieczoru zaczęłam się trząść, płakać uznałam, że potrwa to kilka dni i przejdzie. Później drastycznie zjeżdżałam z wagi, potrafiłąm schudnąć 8 kg w 1,5 tygodnia, wymiotowałam, później nie miałam już nawet czym, bo nic nie jadłam, nie miałam sił ani chęci do życia, problemy trwały, nawarstwiały się i nie miałąm na nie wpływu, bo serwowała je bliska mi osoba. 2 równe lata żyłam w silnym stresie, w strachu, lęku, pracowałam w Banku gdzie wyciska się pracownika jak cytrynę i żyłam na wysokich obrotach. Ubiegłego roku, dokładnie w grudniu 2015 nastąpiłą przełom i moje życie się ustabilizowało i kłopoty się zakończyły. Cudowne święta, a poźniej wyjazd na narty gdzie kilka razy porządnie upadłam, ale czułąm się dobrze….aż 7 stycznia wydarzyło się coś okropnego…
-
Jeśli chcesz szukać źródła swoich lęków, chcesz pracować nad zmianą złych nawyków i nad sobą w nerwicy lub depresji bądź też jesteś uzależniony i walczysz z nałogiem, nie poddajesz się i pragniesz zacząć normalnie funkcjonować, nie tylko narzekać lub czekać na gotową odpowiedź wtedy gdy masz problem, ale też dać i wnieść tu coś od siebie to zachęcam do rozpoczęcia terapii na tym wątku. Z góry piszę, że wampirom energetycznym i leniwcom i egoistom, którzy myślą tylko o sobie dziękuję, ponieważ ważne jest to abyśmy wspierali się wzajemnie- nie tylko brali, ale też dawali rady innym, bo na tym wątku nie tylko się pisze o złym samopoczuciu, ale ważne abyśmy wpisy kończyli jakimiś pomysłami na to jak możemy to zmienić oraz wnioskami...w ten oto sposób sądzę, że możemy wspólnie szukać rozwiązań. Już niedługo zacznę od opisania mojej historii z nadzieją, że dołączy do mnie więcej osób, które są gotowe na rewolucje w swoim życiu i pozytywną zmianę :)
-
Witam wszystkich zmagających się z nerwicą, depresją i derealizacją. Pragnę zachęcić was do wymiany doświadczeń w związku z tym jak sobie radzicie z dolegliwościami, a także do tego by w prosty sposób pomóc mi w znalezieniu jak najwięcej sposobów na to aby z naszych przypadłości zrobić atut i zmienić negatywne nastawienie oraz nawyki na pozytywne i takie, które pozwolą nam na oswajanie wszelkich objawów, akceptowanie, racjonalizowanie, a także wspólne wspieranie się wzajemnie z nadzieją, że w przyszłości w tym temacie inne osoby znajdą pomoc. Proponuję aby każdy zaczął od opisu historii swojej choroby, objawów, a następnie sposobów, w jaki udało się z nimi je oswoić. Zwłaszcza sposobów takich jak praca własna, terapia oraz farmakoterapia.
-
Monia to zanotuj na biezaco wszystkie objawy, zbierz komplet dokumentów, a także powiedz o nerwach, natrectwach i wizycie u psychiatry oraz depralinie i tak przygotowana sie do niego udaj :)
-
Hej Monia- moja Ty Bohaterko Mocarko :) a wiesz, że nieskromnie napiszę, że miło mi gdy Cię czytam. To wspaniałe uczucie przynosić komuś nadzieję :) Na zdrowie kochana i napisz do mnie na maila to coś ci podeślę jeśli masz chęć. Czy Ty poważnie chorujesz na serce, że tak często mierzysz ciśnienie? czy to takie Twoje zboczenie ? jeśli to drugie to zmień je na jakieś przyjemniejsze ;) za męża się weź Kochana ;) hihi Schowaj ten ciśnieniomierz, bo jest od najgorszym podkręcaczem lęku. Przecież to Twoja robota, a nie serca więc go nie obrażaj :) Twoje serduszko sobie pracuje, a Ty w tym czasie je denerwujesz natrętnymi myślami, a wtedy ono Ci odpowiada nerwowo. Gdyby Ciebie zaczepiano i szarpano nie wkurzyłabyś się? :P Nasz ludzki organizm jest bardzo unerwiony i skonstruowany w oparciu o mechanizmy obronne. Twoje serduszko bije na alarm abyś się uspokoiła...noszzz zostaw je w spokoju ;) Stuka mocniej? niech stuka!!! co Cię to? Coś taka przywiązana do tego serca? Życie jest wspaniałe, a Twoje jakie jest? i kto nim zarządza? na pewno nie geny, bo mamy wpływ na nasze genotypy, owszem dziedziczymy je, ale to my mamy na nie wpływ i w zależności jak nimi rozporządzimy i jak będziemy działać tak będzie się działo! Nawet bliźnieta o tych samych genach inaczej coś odczuwają, co innego je śmieszy, choć podobnie biegają, zachowują i ubierają w istocie są inni i indywidualnie zarządzaja sobą. Epigenetyka świadczy o tym dlatego ta dziedzina ciągle się poszerza o nowe informacje. Abstrahując...wyobraź sobie, że dostałaś życie w dzierżawie od Boga(lub wg włąsnej wiary) i to tylko 1 dar, który masz przeżyć po swojemu, są rzeczy na które mamy wpływ, bo dotyczą naszych wyborów, a są te, na które nie mamy wpływu, bo decydują o nich inni, albo decydują o sobie bądź też ciężkie choroby, które mozna zaleczyć albo nie. Nie bez kozery o tym pisze. Chcę Ci uświadomić, że masz wpływ na swoje serduszko więc zakasaj rękawy i do roboty :) To nie koniec świata! to tylko serce i aż serce, o które się boisz. Widzę, że masz silną wole życia skoro tak jest więc działąj, ale nie na ślepo, nie desperacko mierząc ciśnienie...po co? co ma być to będzie...i czasami warto pomyśleć o tym! wtedy strach przechodzi. Ile razy już umierałaś w ciągu ostatnich 10 lat? pewnie wiele, a nadal żyjesz. Co Ci się może stać? nic tylko denerwuje Cię, że serce mocno bije. Wolałabys żeby nie biło? raczej nie...to zastanów się czego Ty chcesz? ma bić czy nie? Ma bić! to daj mu sobie bić tak jak bije i nie myśl o tym. Czy miałąm kłopoty z serduszkiem? Każdy tarczycowiec się z tym zmaga, bo tarczyca to gruczoł, ktory jest z nim mocno powiązany i wystarczy, że hormony nie są w normie, a wtedy serce osłabia....i co ja mam powiedziec? Kładę się spać...na brzuchu, serce mi wali, pzewracam się na bok, oddech mi się spłyca...myślę...położę się na plecach, kłądę się na plecach, oddech się zapada, serce wali szybciej, gorąco mi w twarz, denerwuje się jeszcze bardziej, czasami kłuje w klacie, czasami lewa ręka drętwieje, myślę umieram! o kur.. ale nadal żyję, oddycham...myślę...muszę zrobić tsh, ostatnio robiłam miesiąc temu, może coś się zmieniło, może teraz jest złe, ft3,ft4 też zrobię, na pewno coś jest źle, dalej się denerwuję, bo nie wiem czy noc przeżyję, chłopak zasypia obok, pewnie miałby ochotę na jakąś blisość, ale pyta czy wszystko ok, bo mnie zna i widzi, że jestem wystraszona, mówię, że wszystko ok, ale w środku jest jedna wielka panika, zasypiam około 2 godziny przy lampce, non stop myślę o sercu, nie myślę o niczym innym, chłopak już spi, a ja rozmyślam, przewracam się z boku na bok, zastanawiam się czy jechać na sor? wołąć pogotowie? ...myślę...kurde znowu przyjadą, ekg wyjdzie ok i kolejny raz zrobię z siebie kretynkę więc po co, aż wreszcie oczy mam tak zmęczone, że zasypiam. Wstaję rano i myślę sobie hmmm kurde żyję! mimo tak okropnego uczucia i kołatanek żyję...choć natrętnie myślę też o nocy i tych ciężkich dolegliwościach, poźniej przestaję myśleć o sercu i dzień mija normalnie właśnie dlatego, że mam zajęcie, inne niż myślenie o sercu. Przychodzi wieczór: myśleć o tym, że serce mi bije mocno? Nieee....pomyślę lepiej o tym, że wczoraj też tak było i nic się nie stało i mam to w tyłku, bo wiem, że nic mi się nie stanie, nie będę się sama podkręcała mierzeniem ciśnienia, bo znów się zdenerwuje. Zajmuje się wszystkim tylko nie myśleniem o tym jak bije mi serce, bo szkoda mi życia i kolejnego straconego wieczoru na zamartwianie się, a i chlopak się ucieszy ;) Monia zastanów się i ewentualnie napisz jakie trudności napotykasz gdy próbujesz pracować nad sobą? z czym masz problem? z tym, że nie wiesz jak? nie chcesz? psycholog/ terapeuta to świetne rozwiązanie, ale ja nie mam aż takich kompetencji, natomiast mam pewne przeżycia za sobą, z którymi się uczę radzić, ale jeszcze mi duuuzo brakuje. Jeśli Ci się wydaje, że jestem taka mocna ina wszystko znalazłam już sposób to jesteś w błędzie. Też się zmagam z wieloma dylematami i dolegliwościami do dziś z różnym skutkiem, ale na pewno nie jest tak jak kiedyś :) Monia dasz radę? kiedy kardiolog?
-
Hej Monia :) Moja droga, skoro przez 10 lat tak wegetujesz i nie zwariowałaś muszę Ci napisać, że jesteś silniejsza ode mnie, bo mi się objawy zaczęły 6 stycznia tego roku, jakieś 100 razy już myślałam, że zwariuje, a oczywiście nie zwariowałam, a wręcz zdrowieje z dnia na dzień :) i muszę Ci pogratulować wytrwałości w cierpieniu, bo ja szybko zrobiłam z tym porządek, a Ty jesteś weteranką, bo w tym tkwisz. Coż zrobiłam z Twojej potwornej wady atut!! hehe Monia miło mi niezmiernie, że przynoszę Tobie nadzieję i jeśli przyczynie się do Twojego kroku do zdrowia to będzie to także moj osobisty sukces :) Wchodzę na to forum już tylko dla Ciebie, bo chciałąbym Ci uświadomić, że tkwiłam w takim samym punkcie jak Ty, ale szybciej zdecydowałam się na dalsze poczynania w kierunku zdrowia psychicznego i fizycznego. Oczywiście na tym forum jest jeszcze wiele wartościowych i wspaniałych osób, które zmagają się z nerwicą i natręctwami każdego dnia, ale dzielnie i świadomie....Ty jedyna nadal tylko nie wierzysz, że jest dla Ciebie szansa na wyjście z tego i unikasz róznych sposobów myśląc ewnie, że nie ma od tego ratunku. Już jeden kardiolog z tego co czytam jasno wyraził, że to nerwica, przed nim podejrzewam nie jeden Ci to też powiedział skoro znalazłaś się u psychiatry więc udaj się jeszcze do tego Gdańska i upewnij, bo będziesz spokojniejsza, ale po tym zacznij działać, bo max po 1,5 miesiąca gdy Depralin zacznie działać Ty będziesz na tym forum isała inne rzeczy, będziesz silniejszą i weselszą osobą, świadomą i pewną tego, że życie ma sens, jest wspaniałę, zwłaszcza dlatego, że masz rodzinę i Dzieci, którymi teraz wypadałoby się cieszyć i funkcjonować normalnie w ich życiu, bo do Dzieci trzeba więcej sił i wiem to po mojej Siostrze- Twojej imienniczce notabene i prawie rówieśniczce, ktora ma 2 synów i niezły zapiernicz w pracy, aaaa i męża oraz mnóstwo obowiązków w domu. Dlatego masz dla kogo wyzdrowieć kochana i jeszcze tyle rzeczy może Cię cieszyć, ze chyba sobie dzisiaj z tego nie zdajesz sprawy. Mnie teraz cieszy wiele rzeczy, ktorych nie dostrzegałam wcześniej, nie dlatego, że jestem na lekach, bo dziś dopiero 28 dzien i nie działają one jeszcze na 100 %, ale dlatego, że już jest mi lżej, bo widzę małą poprawę i wiem, że jest dla mnie lek, który mi pomoże z tego wyjść i mam fizycznie siłę iść do pracy, do lekarza, nie mam już problemów z koncentracją i pamięcią jak to było wcześniej. Kto przeżył ten zrozumie co mam na myśli. Nie jestem też zwolenniczką leków, ale czasami trzeba aby nie poglębiać naszej choroby, zebrać siły, zatrzymać się i odpocząć, uwierzyć, szukać źródła i wygrać z lękami :) Aktualnie czuję się dobrze i już nawet znalazłam tańszy zamiennik Depralinu, bo jest drogi, a są inne o identycznym składzie o połowę tańsze nawet więc w przyszłości też się zorientuj, bo szkoda przepłacać. Monia to nie wstyd, że masz tyle lat i sobie nie radzisz!!! Przeciwnie, urodziłaś 2 dzieci, pracujesz i dbasz o Rodzinę przy takich objawach i dolegliwościach zasługujesz na Oskara wg mnie, bo mi imponujesz swoją siłą i jestem pewna, że uda Ci się z tego wyjśc już niedługo. Wstyd to kraść i robić złe rzeczy, a nie się bać czy chorować lub być slabym. Jesteś normalna!! Nie przyciągaj złych myśli i nie karm nimi nerwicy, bo jesteś tym co myślisz. Nie wstydź się, bo jest Ci poprostu ciężko i jesteś zagubiona i zmęczona chorobą duszy. Ja już się nie wstydzę tego, że kiedyś płakałam każdego dnia, myślałam, że nie dam rady, że to już koniec, bolało mnie gdy inni funkcjonowali normalnie, a ja byłam odopcowana w swej nerwicy i sama się separowałam od ludzi, bo drażnili mnie gdy do mnie nawet za szybko mowili. MOJE PIERWSZE WPISY NA TYM FORUM MOŻESZ SOBIE POCZYTAĆ, początki były fatalne i bardzo przesadzone moją paniką, a dziś jest odwrotność, bo coś robię w kierunku szybszego wyjśćia z tego, a też było ciężko ze mną wręcz bardzo źle, bo ja nie chodziłam już nawet do pracy, a Ty stale pracujesz więc masz przewage i nie jest tak źle :) Teraz mam to w glębokim poważaniu, bo wiem, że zaczynam nadążać :)W weekendy postaraj się szukać zajęcia zamiast słuchać serca, bo ono jest, było i będzie....nadal żyjesz więc Twoje obawy są irracjonalne. Czytaj książki, romanse, przygodowe lub te o podświadomości i rozmawiaj ze swoją podświadomością. Jak będziesz chciała to podeślę ci kilka rzeczy na maila. Proste ćwiczenie....dla nas wszystkich....Gdy patrzymy na wyciskaną cytrynę zbiera nam się ślina, czujemy to, wykręca nam się szczęka- normalny objaw spowodowany tym, że wiemy, że jest kwaśna, patrzymy na to i czujemy to choć nie pijemy tego soku....widzisz teraz jaka jest nasz wyobraźnia i co potrafi wywołać w soma? Tak samo dokładnie swoją wyobraźnią, natrętnymi myślami wywołujesz odczucia fizyczne w swoim organizmie, dlatego serduszko przyspiesza, kłuje i inne. Sami jesteśmy sprawcami tych objawów. Odwróć to i myśl o lepszych rzeczach natrętnie tak jak natrętnie myślisz o tych złych i Cię w efekcie dopadają. Czym się martwisz to Ci się dzieje. Też tak miałąm, ale gdy to zrozumiałam, zaczęłąm ćwiczyć to, zracjonalizowałam moje lęki to przeszło jak ręką odjał. Monia przez 1,5 miesiąca na depralinie też masz prawo się czuć słabsza i już etraz Cię informuję, abyś nie panikowała wtedy, bo nic Ci się nie stanie, a myśli nic Ci nie zrobią, bo to tylko myśli. Nie zwariujesz, a jeśli myślisz, że zwariujesz to znaczy, że jesteś zdrowa, bo tylko Psychopata nie odczuwa lęku przed niczym. Jesteś jego odwrotnością, wrażliwą kobietą o bogatym wnętrzu, która straciła radość życia przez to co ją spotkało. Monika wierzę w Ciebie i mam w serduszku cichą nadzieję, że wyzdrowiejesz i choć trochę Ci pomogę. Sciskam mocno. Kasia ps. Pozdrowienia dla Ważki, Madzi i AGAKATARZYNA :)
-
Jak wchodzę do Galerii lub marketu to wszystko jest dziwne..myślę...zwariowałam!!! Drażni mnie tłum, głosy, dźwięki, swiatło, ludzie, którzy normalnie funkcjonują, a ja nie...to dołujące. Gdy za dużo osob mowi do mnie w tym samym czasie to mam wrażenie, że oszaleje. Wyobrażam sobie plastycznie...wizualizuje natrętne myśli, że oszaleje, że pojadę do psychiatryka...Mój Boże to już przeszłość. Kurcze znam kobiety, które wiele lat biorą antydepresant, bo te leki nowej generacji można brać do końca życia...Pewnie już nie planujesz dzieci więc Moja droga próbuj, pisz do nas i zauważ, że wszyscy Ci tu będą pomagać :) Masz rodzinę? pracę? jak funkcjonujesz?
-
Monia nie ma za co!!! ja też to przechodziłam, miałam nawet szumy, piski w głowie, osłabnięcia, nudności i wszystkie choroby świata na zawołanie! Przez ostatnie ok 2 lata żyłam w ogromnym stresie, pracowałam w Banku gdzie miałąm odpowiedzialne stanowisko i też mnie to sprało emocjonalnie. Teraz zmieniam swoje życie, zmieniam pracę, przeprowadzam się, ide dalej się kształcić w tym roku na fizjoterapie, bo chce robić coś dla siebie i ludzi, coś co sprawi, że będę spokojniejsza. Mam 29 lat...leki biorę od 24 dni, też się boję np. czy zdąże z nich zejść i mieć dziecko? pół tarczycy mi zostało, a na drugiej połowie juz guzki, jak wytną drugą połowę to jeszcze gorzej będzie zajść, ale jestem dobrej myśli, bo wiem, że jak postawię się na nogi, zejde z Depralinu i hormony się uspokoją to pomyślę o dziecku. Każdy z nas ma problemy, zmartwienia i lęki, ale pamiętaj, że zawsze jest wyjście tylko trzeba z niego skorzystać.kurcze żal mi Ciebie, bo życie jest zbyt piękne, a te objawy wykańczają psychicznie!!! Jesteś za młoda by się męczyć. Pytanie czy może na lekach być gorzej? Może? kurde NIE!!!! w poczatkowej fazie może być troszkę ciężko, ale później przychodzi ulga. Poproś lekarza o coś w stylu tego afobamu na przetrwanie w pierwszym miesiącu jednocześnie biorąc Depralin. Afobam działa przeciwlękowo. Odpoczniesz chociaż. Nie bierz go dłużej niż 2 miesiące, bo to tylko DORAŹNY LEK i można się uzależnić biorąc dłużej niż 12 tygodni. Ja po afobamie(tym doraźnym, którego biorę tylko połowę ) po 3 dobie już krokiety robiłam i ciasto piekłam, a przez 1,5 miesiąca leżałam, bo nie mogłam chodzić. Wstałam i poczulam ulgę!! Wszystko jest dla ludz...alkohol, jedzenie i tak samo antydepresanty!! nie masz nic do stracenia!!! nic! bo jesteś pewnie psycho fizycznym przykładem człowieka, który czuje się jak wrak....Kto nie miał ten nie zrozumie, ale jak ma zrozumieć coś co jest dla niego abstrakcyjne czy irracjonalne? Nie obwiniajmy też naszych bliskich i nie bądźmy egoistami w naszej chorobie tylko wychodzmy z niej i oswajajmy ją, edukujmy się. W tych czasach mamy antydepresanty nowej generacji, które naprawiają przewodnictwo między receptorami, pomagają wyjść z tego, antydepresanty nie uzależniają, traktuj je jako pomoc...największą robotę zrobisz Ty sama!! Jestem osobą bardzo wierzącą i zawsze się modliłam, zawsze wierzyłam, wiara też pomaga w różnych chorobach więc warto wierzyć w wyzdrowienie....wiem, że łatwo się pisze, ale tak jest tylko UWIERZ Monia. Nie namawiam Cię na branie tego leku tylko udowadniam, że biorę to samo i mam do tego dystans, a także żyję, nic mi się nie stało i informuję już teraz, że to nie działa z dnia na dzień tylko trzeba pobrać minimum miesiąc aby poczuć się lepiej natomiast ten dorażny lek działa po 5 minutach i gwarantuje Ci, że czujesz spokój i odpoczywasz. Wyjdź z tej traumy. W razie gdybym nie zawsze tu była zostawiam Ci mojego maila katarzyna.ch.1987@interia.pl gdybyś miałą jakiś kryzys i chciała coś napisać. Jak trzeba to podam Ci gg lub skype abyś się przekonała, że żyję, jestem normalnym człowiekiem i wesprę Cię, bo serce mi się kraje, ale podejmij jakieś działania. Albo sama terapia, albo farmakologia i terapia. To drugie szybciej da efekty. Monia do dzieła, bo zdrowie jest najważniejsze i jest w zasięgu Twoich rąk!!!
-
AGAKATARZYNA skoro kazał codziennie to pewnie dał Ci jedno opaowanie, które masz brać codziennie po 1, nic Ci się nie stanie, bierz też 1 magnez razem z b6, bo lepiej sie wchłania wtedy, d3 też 1 x dziennie. To tylko suplementy więc bez przesady. 1 opakowaniem nie przedawkujesz niczego skoro lekarz Ci to kazał suplementować to wie co robi. Nie popijaj tego samą wodą, bo czysta woda tak jak stres i używki wypłukuje magnez więc dodaj do tego wciśnięta cytrynę lub miód. Spokojnie to sobie bierz. Ja biorę już 2 miesiąc i żyję. Nie chcę się wymądrzac, ale Troszkę przesadzasz z tym strachem. Zauważyłam, że my lękowcy boimy się wszystkiego. Ja kiedyś bałam się jeść orzechy, bo mogę być uczulona:P to już paranoja była, a dziś wszystko się zmieniło i jem co chcę nie zastanawiając sie :) Wyluzuj troszkę. Każdą witaminę można przedawkować, ale nie jednym opakowaniem i nie takimi ilościami jakie masz Ty. Oczywiście zaznaczam pod swoimi wpisami, że lekarzem nie jestem i powinniśmy się pytać swojego specjalisty o takie rzeczy zamiast na forum. Jednak jestem przykładem tego, że te rzeczy można spokojnie brać i nic się nie stanie. Lękowcy mają lęki, bo ich nie leczą, nie biorą leków, bo się ich boją, piszą, boją się dalej....zrozumiałam, że to błędne koło i zmieniłam swoje myślenie, a to już połowa sukcesu. Biorę antydepresant, nie boję się, bo się przekonałam, dużo czytam, dochodzę do źródła swoich lęków i wierze w to, że jestem jedyną osobą, która może to zrobić i zmienić, bo nikt ani nic za mnie tego nie zrobi. Oswajam swoją nerwicę z różnym skutkiem, bo czasami jest ciężko, jestem po operacji lewego płata tarczycy, na drugim mam już guzka i kiedyś pewnie czeka mnie kolejna operacja choć nie boję się tego już i cieszę się, że mam wreszcie siły i udowodniłam sobie, że skoro jest na moje objawy lek to ja sama mogę się nauczyć z tym radzć też i jest to wszystko wyleczalne gdy nauczę się z tym radzić i zracjonalizuje swoje lęki! :) Pozdrowionka
-
Pytanie masz wadę serca czy zaburzenia rytmu z nerwów?? Bo jak z nerwów to pomoże Ci na to depralin!!Z rób badanie na boleriozę, bo to ważne. Sprawdź kręgosłup szyjny, Doppler tętnic szyjnych, tarczyca(sh, ft3,ft4, usg szyja+ tarczyca kompleksowo), eeg głowy. Abstrahując Lek zaczyna działąć po miesiącu. Jeśli masz rodzinę i mieszkasz z kimś to nie będziesz sama, powiedz to bliskiej osobie i poproś o wsparcie podczas pierwszego okresu przyjmowania leku, masz też nas na forum i będziemy Cię wspierać. Kolejne pytanie czy przeszlaś badania tk glowy i inne, które wykluczaja pozostałe choroby? przypuszczam, że tak i skoro trafiłaś do psychiatry to był on ostatnim specjalistą jakiego odwiedziłaś. Tak czy siak ludzie biorą antydepresanty przy wielu towarzyszacych chorobach i one nie szkodą tylko pomagają, wystarczy, że powiesz psychiatrze o przebywanych chorobach, operacjach itp to dobierze odpowiedni dla Ciebie. Kolejno zmień nastawienie, że one mają Ci pomoc i zrób coś dla siebie zamiast się katować myślami. Ulga przyjdzie po miesiącu minimum. Ja biorę ten lek dziś 24 dzień i jeszcze to nie jest to czego bym oczekiwała, ale poprawa jest niesamowita, też mam gorsze dni i niejednokrotnie pisałam tu spanikowana, ale przychodzą te lepsze dni gdy aż chce mi się żyć. Natomiast nie ma porównania do tego co było!!! Ja teraz chodzę, żyję normalnie, wracam do pracy, od kwietnia dostałam nową pracę i nareszcie mam siłę, mogę się koncentrować, idę na terapię od kwietnia i zamierzam pracować nad sobą i z tego wyjść!! Nie wierzysz i dlatego to jest tym bardziej męczące. Tu jest problem, bo sama sobie to robisz. Oczywiście wybór należy do Ciebie, bo możesz iść na samą terapię i w taki sposób z tego wyjść. Ja zadecydowałam, że połącze terapie z farmakoterapią, bo chcę odpocząć i zregenerować organizm. Działa!! Przeszłam wszystkie możliwe badania w stosunku do dolegliwości i nic, jestem zdrowa jak Koń. Na szczęście, a teraz trzeba się brać za nerwicę i zacząć żyć i cieszyć się zdrowiem, bo inni mają gorzej!! Wspomagająco biorę pól tabletki afobamu(lek rzeciwlękowy- psychotrop) bierze się go tylko do 12 tygodni max, bo można się uzależnić. ale nie boję się, bo przynosi mi on ulgę i wiem, że niedługo go odłoże, bo jestem tego świadoma, tak się nastawiłam i jestem pod opieką psychiatry, który mi go przepisał, a ten lek tylko pomaga mi od dotrwać do momentu gdy antydepresant zacznie działać i dostarczę sobie więcej serotoniny. Brakuje nam hormonów szczęscia tak jak niektórym brakuje pierwiastków, wiec trzeba to unormować. Zrozum to, nie czytaj głupot w internecie, niedowiarków, panikarzy, leniwców, którzy nic nie robią z sobą, nie pracują nad sobą i psyche i oczekują, że antydepresant to tabletka szczęścia, która wszystko załatwi za nich i jest tabletką szczęścia, a później gdy go odkładają to objawy wracają, bo nie poszli na terapię, nie nauczyli się panować nad lękiem i mają pretensje, nie czytaj ulotek tylko pytaj oraz rozmawiaj z lekarzami i farmaceutami. Mam nadzieję, że da Ci to do myślenia, nie musisz się do tego stosunkować, bo to Twój wybór, a ja jedynie jestem forumowiczem z nerwicą- potwierdzoną wieloma badaniami i z wykluczonymi chorobami. Poczytaj nasze forum od początku, a znajdziesz wiele odpowiedzi na pytania, które Cię nurtują, nie oczekuj gotowych odpowiedzi tylko sama też je znajdź i wnioskuj, że kazdy z nas to przechodzi tylko my w to wierzymy, a Ty nie chcesz. Antydepresant to nic złego i żaden wstyd ani ujma, takie leki biorą normalni ludzie, którzy czasami na chwilę potrzebują sie wesprzećw nerwicy, depresji, a póżniej zbierają siły i odkładają go. Już 10 lat wg mnie żyjesz w przekonaniu, że to nie od psyche masz te objawy, pewnie już zapomniałaś jak to jest normalnie funkcjonować i straciłaś wiarę na ratunek. Moja odpowiedź brzmi- da się to zmienić, ale Ty decydujesz o tym czy chcesz! Pozdrawiam i życzę Ci zdrówka :)
-
Monia uważam, że popełniasz duży błąd, bo pogrążasz się coraz bardziej gdy nie potrafisz uwierzyć, że to nerwica płata nam takiego figla. Doszukujesz się chorób i tym samym odchodząc od zmysłów tylko pogarszasz swój stan. Masz za dużo objawów psychosomatycznych aby sądzić, że masz jakąś chorobę. Na logike....masz to 10 lat, a nadal żyjesz i nic złego się nie wydarzyło prócz pogorszenia objawów psychicznych i stanu fizycznego....brawo jesteś nieśmiertelna :) Ja tak samo jak Ty szukałam, nie wierzyłam, cudowałam, pisałam na forach, czułam się jakbym miała jakąś tajemniczą nieodkrytą dotąd chorobę i w tym czasie doprowadziłąm się przez to do solidnej nerwicy. Na spokojnie wymienię objawy:dziwny ucisk w głowie, ból głowy każdego dnia, kłucie w głowie, uczucie falowania, jakby mój mózg się obracał w głowie, uczucie jakbym latała albo spadała, takie od stóp do głowy, wszystko mi wirowało, pogorszył mi się wzrok i koncentracja oraz pamięć, bolał mnie kark, głowa jakby ważyła 100 kg i jakby mi miałą spaść z karku, ból w potylicy, później z produ głowy, a później doszedł ból po bokach głowy, cała byłam spięta, bolały mnie mięśnie, drżały, nie miałąm sił wstawać z łóżka, czasami klucha w gardle, aż nie mogłam przełykać, spłycony oddech, w nocy budził mnie brak tchu, kołatania serca, kłucie w mostku, pieczenie i inne cuda, drętwienie szczęki, zaciskanie zębów, zaciskanie mięśni...o Boże czego ja nie miałam. Upierałam się, że to na pewno nie nerwica, bałam się nawet tabletek przeciwbólowych, natrętne myśli, strach o to czy jak zasnę to się obudzę, strach przed chorobami, rozdrażnienie, lęki, zawroty głowy i uczucie jakbym dziwnie widziała i słyszała echo, aż doszło do derealizacji, uczucie jakbym oglądała film, jakby wszystko miało inne kolory, jakby wzrok nie nadążał za głową, gdy szłam mam wrażenie, że płynę- to było okropne, a ja wciąż nie wierzyłam, że to nerwica, moje lęki i, że sama jestem sprawcą tego wszystkiego. Moja droga ewidentnie szwankuje Ci psyche. Jeśli nigdy nie brałaś leków to co masz do stracenia? Może warto wesprzeć się przez kilka miesięcy lekiem? wtedy poczuć różnicę po około miesiącu i iść na terapię, popracować nad sobą, bo po lekach masz przynajmniej siłę i w czasie terapii po kilku miesiącach zejść z leku i zacząc żyć normalnie radząc sobie z lękami i stresem. Nie wierzysz, ale nie próbujesz tylko narzekasz i jak desperatka piszesz na forum- bez obrazy, bo ja tak samo robiłam, ale może spróbuj małymi krokami samej sobie pomóc? skąd wiesz czy nie zadziała lek ? po co czytasz ulotki i sama się nakręcasz? co Ci się od leku może stać? nawet gdybyś miałą uboczne to nie umrzesz tylko źle się poczujesz!!! I co z tego? zadzwonisz lub pojedziesz na pogotowie! zbadają Cię! szkoda mi Ciebie, bo wiem jak się męczysz i dlatego tak piszę. Zastanłów się teraz...Gdy brakuje Ci magnezu to co robisz? bierzesz magnez...suplementując go uzupełniasz go i masz siłę, bo magnez odpowiada za mięśnie, siłę, koncentracje i wiele innych. Gdy już go unormujesz to przestajesz brać. Tak samo jest z depralinem, bierzesz go, bo musisz coś uzupełnić tj poprawić przewodnictwo między receptorami, pozwolić organizmowi i psyche odpocząć od lęków i mieć silę na to aby się z nimi oswoić, iść na terapię i ją zakonczyć, a następnie pod okiem psychiatry i terapeuty odkładasz antydepresant. Wracasz do normalnego życia bez tych objawów- tylko musisz uwierzyć, popracować nad sobą, ale nie uda Ci się to jak nie spróbujesz. Skonsultuj ten lek z lekarzem i bierz. Ja też się bałam i pierwsze 4 doby brałam pół tabletki rano i pół wieczorem- nawet nie czułam różnicy!!!! depralin rzadko daje uboczne!! nie czytaj też ulotek i głupich spanikowanych wpisów o nim, bo każdy ma inaczej, aczytałam już o ludziach, którzy tak sobie wkręcali, że nic na nich nie działało, bo nastawienie jest bardzo ważne tak jak wiara w to, że to Ci pomoże. Skoro psychiatra Ci to przepisał to raczej bez powodu tego nie zrobił!! Z calą pewnością masz natrętne myśli i duży lęk, a to powoduje wszystkie objawy!!
-
Ważka dziękuję, że tu dzisiaj weszłaś i napisałąś do mnie, bo potrzebowałam tego. Jestem po wizycie u psychiatry. Powiedziała, że jak na 3 tygodnie brania Depralin 10 mg to osiągnęłam spektakularny sukces w tak krótkim czasie wszystkie dolegliwości mi przeszły, po 3 dniu brania już nie miałam zawrotów i to dzięki sobie w największej mierze, czasami wracały, ale też starałam się czymś zajmować lub pisałam tutaj i jakoś zapominałam. Natomiast mówiła też, że muszę być cierpliwa żeby derealizacja przeszła i wierzyć w to, a także cały czas pracować nad sobą. Jestem bardzo niecierpliwa, bo jak derealizacja jest jedynym co mi zostało to chciałabym się jej pozbyć i super funkcjonować. Bardzo dużo czytam i wciąż pracuję nad tym żeby zapanować nad sobą i lękami, a jak derealka wraca to wali mi się cały świat i tracę wiarę w swoją dotychczasową pracę. Kurcze ona nie może zniszczyć mojej ciezkiej pracy. Kurcze ja naprawde miałam różne wzloty i upadki, ale już jestem na dobrej drodze do zdrowia, zamierzam isc na terapie, pozbyłam się lęków w związku z najgorszymi chorobami i już wiem, że to nerwica oraz nad czym pracować, pozostało tylko wrócić do pracy i za kilka miesięcy w trakcie terapii zejsć z antydepresantów. Podołam! bo moje jedyne lęki jakie zostały dotyczą już tylko sfery zawodowej, a jak ją ureguluje to wyjdę z tego!! Było gorzej!!!! Skoro wyeliminowałam kołatania, kluche, zawroty zanim jeszcze antydepresant zaczął działać jestem to w stanie zrobić bez niego!!!!wszyscy jesteśmy tylko trzeba wierzyć. Dziękuje Ważka, bardzo...wiem, że nie jestem sama i też się z tym zmagasz, ale czasami potrzeba takiego wsparcia od kogoś kto też po przeżył i cieszę się, że rozwiałąś moje wątpliwości :) A teraz zabieram się do roboty! czytam i pracuje nad racjonalizowaniem moich irracjonalnych obaw!
-
Czy ktos zazywa depralin ? Proszę o kontakt ? PROSZĘ ODEZWIJCIE SIE ?
Kasiaa29 odpowiedział(a) na temat w Kardiologia
Kardiolog to nie psychiatra i nie dobierze Ci leku lepiej od psychiatry więc powinnaś psychiatrze powiedzieć o wszystkich chorobach i ewentualnie skonsultować depralin z kardiologiem, atakże z farmaceutą, bo oni na składzie i na lekach znają się jeszcze lepiej! Jestem świetnym przykładem na to, że te leki pomagają przy naszych dolegliwościach, a też choruje na tarczyce, jestem po operacji lewego płata tarczycy i tarczyca serducho też osłabia, a biorę ten lek i mówiłam o tym psychiatrze. Postaraj się uspokoić i uwierz w to, że to nam pomaga. Jestem na wątku * Lęki, nerwice, obsesje wyleczalne* gdybyś chciała jeszcze pisać ze mna lub moje gg 42703476 -
Czy ktos zazywa depralin ? Proszę o kontakt ? PROSZĘ ODEZWIJCIE SIE ?
Kasiaa29 odpowiedział(a) na temat w Kardiologia
Spokojnie, nie jesteś nienormalna tylko czujesz lęk!! I nie czytaj ulotek tylko konsultuj je z lekarzem. Ja miałam dolegliwości psychosomatyczne chyba w każdej postaci min zawroty głowy, poczucie odrealnienia, drętwienie konczyn, osłabnięcia, natrętne myśli i taki strach, że ledwo funkcjonowałam, od rana do wieczora nie miałam sił wstawać z łożka. Zawsze jest jakiś ratunek!! Pamiętaj, że z tego się wychodzi tylko teraz jesteś w panice i nie myślisz racjonalnie. Wielu ludziom te leki pomogły, one nie otumaniają, po połowie tabletki nic Ci się nie stanie! ale czy mówiłaś lekarzowi o dolegliwościach z sercem? -
Czy ktos zazywa depralin ? Proszę o kontakt ? PROSZĘ ODEZWIJCIE SIE ?
Kasiaa29 odpowiedział(a) na temat w Kardiologia
Ahaaa Obecnie biorę 1 tabletke depralinu na dzień.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 4 z 7