Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 07.03.2025 w Odpowiedzi
-
Miałem tak samo, nawet to tutaj opisywałem w dawnych postach (tak sprzed 2 lat). Gdy przez dłuższy czas brałem Dexilant 30 (lekarz zalecił brać 2x dziennie), to z czasem miałem coraz więcej skurczów. Po 2 miesiącach brania IPP było ich naprawdę dużo, sam ograniczyłem dawkę do 1x dziennie, bo miałem podejrzenia, że to od IPP. Ogólnie wtedy po rozpoczęciu leczenia mój stan się pogarszał z każdym miesiącem. I po ograniczeniu dawki miałem wrażenie, że skurcze się uspokoiły. Później przed gastroskopią był wymóg, aby odstawić całkowicie IPP na 2 tygodnie - po odstawieniu IPP skurcze praktycznie zniknęły. Rozmawiałem z różnymi lekarzami o IPP (gastrolodzy, rodzinni) i wszyscy mówili, że IPP upośledza układ pokarmowy i nie można ich brać na dłuższą metę. Ostatni gastrolog powiedział mi tylko, że w razie pojawienia się objawów mam brać IPP przez 7 dni i je odstawić. Z tego co pamiętam, to @maurela czuła poprawę po IPP, ale nie wiem jak długo je brała.2 punkty
-
2 punkty
-
Wiadomo, że teraz się nigdzie nie wybieramy. To tak na stare lata. ; ) PS Udanych prezentów na Mikołajki!2 punkty
-
Już się gdzieś wcześniej zorientowaliśmy że naszym wspólnym mianownikiem jest ta nieszczelność przełyku. Mi pomogły też IPP. Co do gastro, polecam na śpiocha a nie na żywca. Robiłam gastro i kolono za jednym razem ze względu na nowotwór w rodzinie. Robiłam niedawno podstawowy bilans i też w sumie wszystko w normie. Nie wiem czy kręgosłup w to mieszać, w sumie nie mam z nim problemów, myślę że to jednak gastro2 punkty
-
Ja zaczęlam spokojne ćwiczenia w zimie, potem jak się zrobiło ciepło to spacery, krótsze i tak stopniowo dłuższe tak do 5 km. I wtedy wypacalam sporo, lepsze niż sauna. Serducho po takich szybszych marszach mi waliło, łapałam zadyszkę. Teraz jest już lepiej. Z mojej strony są już próby krótkich przebiegów, chociaż się nie forsuję, lepiej to robić powloi z wyczuciem i słuchać swojego ciała2 punkty
-
Cześć @M89, w moim przypadku nigdy nie czułem się słabo - odczuwałem to tylko jako niekomfortowe skurcze/ściśnięcia o różnej intensywności. Od słabych, po kłujące i bolesne. One mnie głównie pobudzały i wywoływały jakiś rodzaj lęku (każdy skurcz był niekomfortowy, nie chciałem kolejnych), osłabienia nigdy nie czułem. Ale mogę Ci od razu powiedzieć, że w okresie tych skurczów to unikałem słodyczy i alkoholu, bo one potrafiły bardzo szybko wzmagać objawy. Teraz cieszę się okresem 0 objawów, ale wiem, że to się może zmienić. Trzymaj dietę, bo od tego dużo zależy. Ja raz miałem tak, że też mi objawy zeszły prawie do zera, później byłem na 3-dniowym wyjeździe rodzinnym, gdzie przez 3 dni balowałem (picie przez 3 dni), a po tym wyjeździe do siebie nie mogłem dojść przez kilka miesięcy, wróciły objawy, złe samopoczucie itd, wszystko przez 3 dni "zabawy" na wyrost. Alkohol i zła dieta to jest nasz wróg.1 punkt
-
@woj53 Doskonale Cię rozumiem. Ja miałem to samo. Plany, pomysły na życie i wiele innych... Aż któregoś dnia, w wyniku rutynowych badań, taka diagnoza. Cisza w gabinecie USG, która wówczas jeszcze nie przepowiadała nic złego i potem trudna do zrozumienia diagnoza, mino że jestem trochę związany z branżą medyczną. Jedno co Ci mogę powiedzieć, to że zrobiłeś sobie najlepszy prezent na 40ste urodziny jaki mogłeś. Ciesz się, bo widać opatrzność ma wobec Ciebie inne plany. Z aktywności nie będziesz musiał zrezygnować. Prawdopodobnie tylko na razie dopóki nie masz pewności, że to jest aż 50 mm, bo jeżeli się potwierdzi, to jesteś w grupie wysokiego ryzyka rozwarstwienia tego tętniaka. Dwupłatkowa zastawka jest zazwyczaj skorelowana z nieprawidłowością w budowie tkanki łącznej i dlatego nam się łatwiej powiększa aorta, ale też łatwiej może pęknąć. Dlatego tych z BAV szybciej operują (przy mniejszym wymiarze) niż tych z prawidłową zastawką. Ale... Ale może w TK wyjdzie że jest mniej niż 50 i lekarze każą Ci czujnie wyczekiwać na właściwy moment. Tak może być mimo BAV jeżeli cała reszta jest w porządku. I wtedy wysiłek trzeba będzie ograniczyć. I tu niestety będziesz miał mieszane uczucia, bo z jednej strony to życie z tykającą bombą i wiele osób mówi, że lepiej to mieć za sobą. Niestety ci, którzy to przeszli z powikłaniami, będą zdecydowanie odradzali i sugerowali leczenie zachowawcze jak długo się da. No to inni Ci powiedzą, że młodsi pacjenci łatwiej się "zbierają" po operacji i oczywiście będą mieli rację. Ja tam się nie spieszę mimo, że jestem 10 lat starszy od Ciebie. Za dużo wiem o możliwych powikłaniach i najpierw mówiłem, że koniecznie muszę kredyt na dom spłacić, a teraz mówię, że dzieci muszą się dostać na studia. A prawda jest taka, że zwyczajnie jestem zersany ze strachu przed operacją. Po operacji przez parę miesiecy podobno będzie gorzej, ale ludzie zwykle wracają do aktywności fizycznej, ale chyba nie za szybko bo mostek musi się porządnie zrosnąć. Co do cholesterolu i trójglicerydów to nie bój się leków. Pamiętaj, że powinieneś już przyjąć normy dla pacjenta z wysokiej grupy ryzyka, a nie ogólnie zdrowego. Dlatego musisz pójść do kardiologa (lub internisty) prowadzącego takich pacjentów jak Ty, który będzie starał się lipidy doprowadzić do takich limitów jak dla pacjenta w tej grupie. Nie odrzucaj farmakologii bo cierpi przez to Twoja psychika lub ego. Jesteś chory, zawsze będziesz i powoli to akceptuj, że leki będą stałą częścią Twojego życia. Nie znaczy to, że jesteś stary i niedołężny, tylko świadomy. Odnośnie ciśnienia, to mnie wszyscy specjaliści powtarzają, że ono ma największy wpływ na tempo powiększania aorty. Prawdopodobnie będą chcieli Ci obniżyć tak aby się trzymało poniżej 120/80. Mi lekarz zaleca max 115/75, ale ważne jest żebyś też się dobrze przy tym czuł. Niestety operacja musi być rozległa. Samo rozcięcie mostka, kilka godzin w krążeniu pozaustrojowym, już niesie szereg konsekwencji dla zdrowia. Wycięcie kawałka aorty, wszycie protezy, potem doszycie do niej naczyń wieńcowych ... szkoda gadać. Zastawka będzie w komplecie (nie musi) i jej wymiana to już pikuś w porównaniu z resztą. Mogą Ci zachować zastawkę, ale to często wiadomo dopiero śródoperacyjnie. Zakres operacji też może zależeć od dokładnego położenia tętniaka (zakładam, że masz na samym początku - aorcie wstępującej). To wszystko powie Ci kardiochirurg, bo ja nie jestem lekarzem, a każdy przypadek ma prawo być inny. Dzisiaj są bardzo duże możliwości. Można mieć graft z zastawką biologiczną (docelowo eliminuje konieczność stosowania antykoagulantów), możesz mieć z zastawką mechaniczną, a mogą CI zostawić Twoją. Chirurdzy chyba wybierają warianty najbardziej oszczędzające naturalne tkanki, ale z drugiej strony ta operacja jest bardzo obciążająca, więc czasem lepiej zrobić wszystko od razu zamiast reoperować za kilka lat. Ludzie będą Ci mówili, że w Twoim przypadku tylko mechaniczna zastawka, bo jesteś młody i biologiczna zdąży zwapnieć, więc trzeba będzie się reoparować. Ale to nie jest takie jednoznaczne. Mechaniczna = anykoagulanty do końca życia. Ludzie to bagatelizują (młodzi), ale to naprawdę bardzo ogranicza i wpływa na leczenie innych schorzeń. Z wiekiem będzie to miało coraz większe znaczenie. Odradzają w związku z tym biologiczne zastawki, bo panuje przekonanie, że za kilka lat będzie konieczna reoperacja. A to się nie musi zdarzyć, bo teraz nowoczesne zastawki biologiczne wytrzymują kilkanaście lat (a może nawet dłużej) i można je wymienić przezcewnikowo (bez otwierania mostka). Także rozmawiaj dużo z lekarzami, radź się ludzi i bądź ostrożny w słuchaniu rad innych pacjentów, bo wiesz jak jest - każda pliszka swój ogonek chwali. A tu nie ma jednej drogi. Coś co będzie optymalne dla kogoś innego, nie musi być optymalne dla Ciebie. Na koniec - nie katuj się tym stresem, bo to jeden z czynników zwiększający ryzyko sercowo-naczyniowe. Jak masz czas to kopsnij się do lekarza POZ, powiedz jak Ci ta sytuacja ryje beret i niech Ci wypisze coś na uspokojenie. Będziesz lepiej spał, będziesz bardziej wypoczęty i mniej nerwowy dla siebie i otoczenia. Ja przed każdym echo i TK mam solidna jazdę bo bardzo przeżywam. Jak masz to samo to daj sobie pomóc, bo samo pierdzielenie "proszę się nie stresować" niczego nie poprawia.1 punkt
-
@woj53 Uważam, że nie możesz wybiegać za bardzo w przyszłość, gdyż wszystko zależy a) od tego jaki będzie wynik TK, b) tego czy choroba daje objawy kliniczne i jakie. Miałem podobne rozpoznanie 48 mm, ale TK pokazało 46. Od 4 lat różne pomiary pokazują wyniki w okolicach 48 mm i mimo dwupłatkowej zastawki nie byłem jeszcze operowany. Robię Echo min. raz na pół roku. TK też staram się co 2 lata. Gdyby była wyraźna progresja tętniaka to na pewno robiłbym częściej. Możliwe, że lekarz powie Ci to samo co mnie, a mianowicie że nie jest to pytanie czy będzie operacja, tylko kiedy. Operacja jest obarczona ryzykiem wielu powikłań, ale zasada jest prosta, chociaż bardzo brutalna - szuka się takiego momentu gdy ryzyko rozwarstwienia i pęknięcia aorty (w praktyce wysokie ryzyko śmierci) jest zbliżone do ryzyka zgonu okołooperacyjnego. Niekorzystny wywiad rodzinny, szybka progresja tętniaka, dwupłatkowa zastawka, kliniczne objawy niewydolności zastawki/serca, będą sprzyjały przyspieszeniu tej decyzji. Wytyczne mówią powyżej 45 mm przy dwupłatkowej zastawce i powyżej 50 przy normalnej. Jednak kardiochirurdzy są różni - jedni mniej, a inni bardziej powściągliwi. Mój np. mówi, że normalnie operują przy 55 mm (Kraków) przy prawidłowej zastawce, ale ma na myśli taką "profilaktyczną" operację (bo statystyczne ryzyko pęknięcia jest już b. wysokie). Przy dwupłatkowej zastawce trzymają się granicy 50 mm. Ale np. na Śląsku raczej zalecają zgodnie z wytycznymi powyżej 45 mm. Ale idąc tym tropem powinienem już mieć operację przy 48 mm (mam też dwupłatkową dawkę), ale lekarze się nie wyrywają, bo dobrze kontroluję ciśnienie, klinicznie nie mam żadnych objawów niewydolności, a przede wszystkim brakuje wyraźnej progresji tętniaka. Jak będzie u Ciebie, tego nikt nie wie, ale 50 mm to jest już sporo i prawdopodobne jest, że będziesz na spokojnie przygotowywany do operacji w trybie planowym. Równocześnie tętniak będzie monitorowany i od tego będzie zależała pilność operacji. Póki co - daj sobie spokój z intensywnym wysiłkiem (lekarze wspominają o nie podnoszeniu ciężarów powyżej 10 kg). Pędź do kardiologa i zrób niezbędne badania w celu leczenia ewentualnego nadciśnienia i hipercholesterolemii. Pozałatwiaj dentystę (brak ognisk w jamie ustnej = brak niewyleczonych zębów). Na wiele rzeczy masz wpływ, ale zmniejszenie ryzyk kardiologicznych odgrywa największą rolę (ciśnienie, cholesterol, papieroski). No i głowa do góry (mimo, że ja sam mam z tym problem). Łatwo i szybko nie będzie, ale wrócisz do normalnego życia. Cokolwiek to znaczy.1 punkt
-
Ja dopiero zaczynam leczenie IPP. Na czas leczenia mocno ograniczam kawe lub nie pije jej wcale. Słodyczy staram się też nie tykać. Póki co mam wrażenie, że jest lepiej ale to za krótki czas(2dzień) by jednoznacznie stwierdzić, że to jest to i mam przyczyne skurczy. Co do stylu odżywiania, odkąd mam objawy 1.5 roku to jem zdrowiej, żona też należy do osób, które odżywiają się zdrowo. Fakt, że był u mnie monen, że wazylem 83kg przy 176cm wztostu i zjechalem do 76/77kg. Na pewno u mnie kawa i słodkie do kawy plus jakiś alkohol przy weekendzie to jest coś co mogło mieć wpływ na moje objawy ale też czytając o tym stanie zapalnym moze on byc spowodowany ibuprofenem jezeli byl dlugo stosowany a mialem taka sytuacje z kregoslupem ze lekarz kazal mi kilka/naście dni to łykać.. Reasumując obserwuje się, dam znać czy jest progres ale to tak pod koniex lutego1 punkt
-
Koniecznie daj znać czy coś się zmienia z biegiem czasu. Czy branie IPP pomaga w Twoim przypadku itd.1 punkt
-
Może bo mi nic nie wyszło tylko niedomykalność wpustu żołądka. Poza tym żadnych zmian. Skurcze bardzo złagodniały już1 punkt
-
Dziękować i także życzę wszystkim wam udanych świąt. ; ) U mnie na szczęście wszystko w normie. Tego samego wam życzę!1 punkt
-
Mała aktualizacja z mojej strony. W tym roku mam zamiar zrobić rundkę po lekarzach. Po ostatniej sytuacji z podniesionym tętnem mam za sobą pierwszą wizytę (u kardiologa). Lekarka powiedziała mi, że to pewnie było od podrażnienia nerwu błędnego - przypominam, że wtedy miałem bardzo zagazowany i wywalony brzuch. Nerw błędny tak może reagować, gdy jest podrażniony przez ściśnięty brzuch i przeponę. Kardiolog powiedziała też, że już samo to, że nasze objawy są "sezonowe" oznacza, że to nie ma żadnego związku z sercem, bo serce nie choruje sezonowo - a refluks i dolegliwości układu pokarmowego są jak najbardziej sezonowe. Następna wizyta u gastrologa, planuję ponownie zrobić USG brzucha, porobić badania krwi, popytać się o te skurcze. Tym razem zrobię najpierw jakieś rozeznanie wśród gastrologów i postaram się zapisać do jakiegoś dobrego gastrologa.1 punkt
-
1 punkt
-
Monikamonag mam tak samo a najgorsze przed snem jak jestem juz wykonczony i te dodatkowe skurcze nie daja mi usnac i mecze sie cala noc. Kilka dni temu mialem holtera ale akurat bylo kilka dni dobrze i teraz znowu wrocilo. Mecze sie juz 30lat z tym. Raz jest lepiej raz bardzo zle1 punkt
-
@M89 idź na Gastro, podczas gastro robią ci zdjęcia przełyku, wszystko widać co jest grane. Ja mam na zdjęciu pokazaną ładnie nieszczelność. I nie ma się co bać gastro - ludzie opisują, że to jest straszne. Też się trochę obawiałem, a tam więcej strachu było niż bólu czy czegokolwiek. Gastro miałem bez znieczulenia (jedynie coś tam mi na gardło psiknęli, takie miejscowe znieczulenie w sprayu). Było trochę nieprzyjemnie, ale poszło szybko. A często miałeś "rozbiegane serce"?1 punkt
-
Mój lekarz też mówił, aby IPP brać przez jakiś tydzień/dwa jak się objawy pojawiają. Na ulotkach napisane jest (Dexilant), żeby leku nie brać długotrwale. One upośledzają układ pokarmowy trochę.1 punkt
-
Brałam jakiś miesiąc i przestałam, od dawna nie biorę. Pomogły bardzo. Teraz objawy mam sporadycznie i lekko.1 punkt
-
Hej, jestem ale przy zmianie telefonu zgubiłam to forum, hasła its ale już się odnalazłam. U mnie bez zmian. Narazie jest ok, czasem coś delikatnie skurczy ale to już nie to co było. Nic mi lekarze nie znaleźli poza nieszczelnością przełyku ale nie mam typowej zgagi czy refluksu. Skurcze mnie nie bolą, to raczej uczucie jak by coś się ruszało i stawało serce ale nie jest to serce, teraz już wiem. Ogólnie też już zmęczyły mnie badania i chyba fakt że objawy osłabły przestałam dalej szukać bo już nie wiedziałam co jeszcze sprawdzić1 punkt
-
Decyduje lekarz przeprowadzający operację, będziesz miał z nim spotkanie dzień przed operacją, i wszystkiego się dowiesz. Generalnie jeśli są takie możliwości techniczne (budowa ciała) to robią operacje mniej inwazyjną metodą, czyli od boku, natomiast nawet na stole może się okazać, że nie ma dobrej widoczności i dostępu z takiego cięcia, i wtedy jest operacja przez mostek- na to już nie masz wpływu1 punkt
-
Z badań które jeszcze rozważam to: próba wysiłkowa ekg, rezonans szyji, dobry fizjoterapeuta neurolog od kregoslupa, metykochalaminy od nadnerczy z krwi...1 punkt
-
U mnie usb brzucha calkowicie ok. Robił ktoś z Was tomografie klatki piersiowej z kontrastem? Skoro objawy sa z klatki to wydaje mi sie ze tk mogloby byc dobre badanie. Ja też ostatnik mialem napady dzien po dniu bardzo nieprzyhemne ze mi sie monentami slabo robilo i zauwazylem ze jak sie zestresowalem to wtedy mialem ten objaw. Jeden z lekarzy rzucił hipotezą, że może to być wyrzut adrenaliny z nadnerczy niekkbtrolowany kiedy jest guz nadnerczy ale mi z krwi acth i kortyzol nie wyszky tragicznie choc w górnej tolerancji normy i th hrct nie pokazalo problemu z nadnerczą. Albo jest to niestety nerwica, albo serce, albo problemy zoladkowo gastryczne albo nerw od kregoslupa.. a jak u reszty? Chyba tu nie zaglądają to lepiej?1 punkt
-
Dzień dobry, Jestem doradcą finansowym oferującym pomoc w zakresie krótkoterminowych i długoterminowych pożyczek peer-to-peer w kwotach od 1000 do 750 000 euro z ustawowym oprocentowaniem 2,5% w skali roku. Skontaktuj się z nami pod adresem osmanskarenatasalomea@gmail.com osmanskarenatasalomea@gmail.com OSMANSKA RENATA SALOMEA ______________________________ ______________________________ 86-008 Koronowo, Polska1 punkt
-
Cześc Wam, moje objawy to: nsjczesciej kilkusekundowy skurcz w klatce, raz pojedynczy, raz seriami. Czasami robi mi się przy tym słabo. Czasami uczucie bycia pijanym, lekkiego kołysania w głowie. To co poza skurczem wystepuje najczesciej to szukanie glebokiego oddechu. 1000 badań i wszystko w normie. Oznaczałem D-Dimery z krwi (zatorowość płucna), NT-proBNP (marker niewydolności serca), jonogram, usg brzucha, usg przezczaszkowy doppler by sprawdzić drożność tętnic mózgowych(czasami się czuje jak pijany), tomograf HRCT klatki piersiowej (głównie ocena płuc i oskrzeli), echo serca 3x, ekg milion razy, holter 24h, usg tarczycy i parametry z krwi, doppler tetnic szyjnych i kręgowych, rezonans głowy i kregoslup odcinek piersiowy ( tu wyszło na poziomie th9/10 lewoboczna protruzja krążka uciska worek oponowy. Lewy korzeń nerwu na tym poziomie ma styczny przebieg w okolicy wejścia do otworu z przepukliną krążka). Czesto mi się odbija, mam też żółty nalot na języku. Póki co nie mam odwagi na gastroskopie bo od razu mam odruch wymiotny jak np czyszcze jezyk szczotką i wsiwam ja glebiej. Z Waszych gastroskopii w mojej opinii też nic przełomowego nie wynika. Przy leczeniu IPP i diecie powinno byc 100% lepiej po dluzszym czasie. Sprawdzał ktos z Was kregoslup poersiowy? Moze to jest jskis ucisk na nerw i daje taki skurcz? Albo jakas dysfunkcja miesniowo szkieletowa. Ostateczbie nerwica niestety choc biore taki lek Lasea od 2 tygodni i nie widze super różnicy1 punkt
-
My mamy troche inne objawy, powiązane z układem pokarmowym. Oby Ci się polepszyło. @maurela, @Łukasz H - żyjecie? 😄1 punkt
-
Szukam osób które miały mitraclip i triclip robione w klinice w Lublinie i podzieliłby się swoimi opiniami.1 punkt
-
Hej, witam się po przerwie. Skurcze u mnie prawie ustały. Widzę że u nas podobnie. Z drobnymi różnicami jest lepiej niż było jak się tu poznaliśmy. Czytałam o waszych treningach, wysiłkach... Wspominałam już o moim kaszlu bardzo długim i intensywnym aż bolał brzuch... To mi potwierdza że duży wysiłek na mięśnie wywołuje dziwne skurcze. Ja sobie dalej ćwiczę kardio w postaci zumby i nic mi nie jest ale boję się ćwiczyć mięśnie jakoś mocno. Na szczęście trochę nam przeszło i super. Szkoda tylko że jesteśmy przypadkami o których można pisać książki 😅1 punkt
-
Aż kamień spadł mi z serca gdy zaczęłam czytać, że inni też mają takie dolegliwości jak ja, nie nie jestem sama. Od młodych lat miałam jakieś małe epizody kołatania serca i mega niskie ciśnienie. Od roku te dolegliwości się nasiliły. Na początku dostawałam arytmię gdy kładłam się do łóżka. Zrobiłam wszystkie badania i okazało się że kardiologiczne nic mi nie dolega, arytmia jest ale nie ma przyczyny. Zaczęłam zastanawiać się kiedy uruchamia się u mnie to kołatanie serca, bo zazwyczaj nawet nie jestem zdenerwowana, uprawianie sportu też nie powoduje kołatania natomiast zauważyłam, że zaraz po posiłku dostaję duszności i serce wali mi jak szalone. Przez lata jedynie było mi bardzo ciężko po każdym posiłku, ale teraz to zaszło za daleko. Wolę być głodna niż przez to przechodzić. Wspomnę, że ważę zaledwie 50kg. Gdy czytam, że przyczyną może być żołądek i przepona to wszystko nabiera sensu. Na dodatek teraz skojarzyłam, że gdy 10 lat temu byłam w ciąży to w siódmym miesiącu ciąży trafiłam do szpitala, bo miałam niesamowita arytmię, niskie ciśnienie i zawroty głowy, do tego stopnia że po przejściu kilku schodów mdlałam. Podobnie jak i teraz przyczyny nie znaleziono, powiedziano mi że jestem zdrowa i że z sercem wszystko ok. A przecież to już wtedy mógł być ucisk na żołądek i przeponę, tym bardziej że byłam bardzo drobna, ważyłam tylko 60kg a brzuch miałam wówczas ogromny. Teraz tylko muszę to potwierdzić badaniami. Życzę wszystkim powrotu do zdrowia.1 punkt
-
@czub Narazie nic nie mówił. Moja zastawka jest szczelna więc nie wymaga wymiany, mówił jedynie że postara się zrobić plastykę ale dopytam jeszcze. Mam już termin przyjęcia do szpitala na 23 kwiecień i trochę badań do zrobienia1 punkt
-
Wszystko Ci wytłumaczą w szpitalu ale tak na szybko. Po wypisie ze szpitala ktoś Ci musi zrobić ECHO aby upewnić się, że wszystko dobrze się goi i czy nie masz płynów w dziwnych miejscach (osierdzie - opłucna) - to normalny proces gojenia się i po prostu trzeba to monitorować bo jedni to mają, a inni nie mają. Po operacji stany podgorączkowe. Czas regeneracji mięśnia sercowego to może być nawet 6 miesięcy. W tym czasie możesz mieć różne niegroźne zaburzenia rytmu. Dostaniesz długą tymczasową listę leków - np. na zwolnienie akcji serca (betablokery) z czasem je odstawisz ale sam nie możesz tego zrobić - musi to być pod nadzorem kardiologa - lekarz rodzinny się raczej nie podejmie. Po wszczepieniu zastawki prawdopodobnie wymagane jest leczenie przeciwkrzepliwe przez 2-3 miesiące ale to sobie ogarniesz w laboratorium. Jak już kardiolog powie, że jesteś zdrowy to już tylko wizyty kontrolne co 1-2 lata. Kolega z którym leżałem był trochę starszy i on dostał sanatorium tydzień po wypisie.1 punkt