Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 01.07.2018 w Odpowiedzi
-
Miałem tak samo, nawet to tutaj opisywałem w dawnych postach (tak sprzed 2 lat). Gdy przez dłuższy czas brałem Dexilant 30 (lekarz zalecił brać 2x dziennie), to z czasem miałem coraz więcej skurczów. Po 2 miesiącach brania IPP było ich naprawdę dużo, sam ograniczyłem dawkę do 1x dziennie, bo miałem podejrzenia, że to od IPP. Ogólnie wtedy po rozpoczęciu leczenia mój stan się pogarszał z każdym miesiącem. I po ograniczeniu dawki miałem wrażenie, że skurcze się uspokoiły. Później przed gastroskopią był wymóg, aby odstawić całkowicie IPP na 2 tygodnie - po odstawieniu IPP skurcze praktycznie zniknęły. Rozmawiałem z różnymi lekarzami o IPP (gastrolodzy, rodzinni) i wszyscy mówili, że IPP upośledza układ pokarmowy i nie można ich brać na dłuższą metę. Ostatni gastrolog powiedział mi tylko, że w razie pojawienia się objawów mam brać IPP przez 7 dni i je odstawić. Z tego co pamiętam, to @maurela czuła poprawę po IPP, ale nie wiem jak długo je brała.2 punkty
-
Ja dopiero zaczynam leczenie IPP. Na czas leczenia mocno ograniczam kawe lub nie pije jej wcale. Słodyczy staram się też nie tykać. Póki co mam wrażenie, że jest lepiej ale to za krótki czas(2dzień) by jednoznacznie stwierdzić, że to jest to i mam przyczyne skurczy. Co do stylu odżywiania, odkąd mam objawy 1.5 roku to jem zdrowiej, żona też należy do osób, które odżywiają się zdrowo. Fakt, że był u mnie monen, że wazylem 83kg przy 176cm wztostu i zjechalem do 76/77kg. Na pewno u mnie kawa i słodkie do kawy plus jakiś alkohol przy weekendzie to jest coś co mogło mieć wpływ na moje objawy ale też czytając o tym stanie zapalnym moze on byc spowodowany ibuprofenem jezeli byl dlugo stosowany a mialem taka sytuacje z kregoslupem ze lekarz kazal mi kilka/naście dni to łykać.. Reasumując obserwuje się, dam znać czy jest progres ale to tak pod koniex lutego2 punkty
-
2 punkty
-
Wiadomo, że teraz się nigdzie nie wybieramy. To tak na stare lata. ; ) PS Udanych prezentów na Mikołajki!2 punkty
-
Już się gdzieś wcześniej zorientowaliśmy że naszym wspólnym mianownikiem jest ta nieszczelność przełyku. Mi pomogły też IPP. Co do gastro, polecam na śpiocha a nie na żywca. Robiłam gastro i kolono za jednym razem ze względu na nowotwór w rodzinie. Robiłam niedawno podstawowy bilans i też w sumie wszystko w normie. Nie wiem czy kręgosłup w to mieszać, w sumie nie mam z nim problemów, myślę że to jednak gastro2 punkty
-
Ja zaczęlam spokojne ćwiczenia w zimie, potem jak się zrobiło ciepło to spacery, krótsze i tak stopniowo dłuższe tak do 5 km. I wtedy wypacalam sporo, lepsze niż sauna. Serducho po takich szybszych marszach mi waliło, łapałam zadyszkę. Teraz jest już lepiej. Z mojej strony są już próby krótkich przebiegów, chociaż się nie forsuję, lepiej to robić powloi z wyczuciem i słuchać swojego ciała2 punkty
-
Dziękuje za odpowiedzi, dobrze jest wiedziec że nie jestem jedyną z takimi problemami. Teraz jest troche lepiej zaczelam brac ashwagande ktora mnie uspokaja i moje stany lękowe zmniejszyły się lecz nadal mam problemy z wypróżnianiem i częste bole głowy. Do lekarza ciężko sie dodzwonic wiec na badania pewnie troche poczekam. Staram sie walczyc z tym wszystkim nie popadac w paranoje i wszystko racjonalnie probuje sobie tłumaczyc. Moim problemem tez są mysli ktore dopadaja mnie w niespodziewanym momencie takie jak np czy ja napewno zyje, czemu ludzie wkol mnie zachowują sie tak a nie inaczej, jak to wszystko działa, moze mi sie to sni itd, Jest to ciężkie ale staram sie zająć czyms glowe i występują rzadziej niż wczesniej, Trzymam za nas wszystkich kciuki🙂2 punkty
-
Poszukaj dobrego terapeuty poznawczo behawioralnego (CBT) z tymi problemami zmaga się naprawdę sporo osób w różnym wieku ale skuteczna dobrze poprowadzona terapia pomaga w wielu przypadkach.2 punkty
-
Hej, ja właśnie skończyłam 18 lat i od ponad dwóch lat mam takie same objawy jak Ty, różnicą jest tylko to, że mam mocne problemy z oddychaniem. Najbardziej doskwierają mi wzdęcia, refluks, nietolerancje pokarmowe( których wcześniej nie miałam), kołotanie serca (siedząc puls waha się między 87-105), odrealnienie, zmęczenie, depresja, insomnia,itd... Moje życie obróciło się o 360 stopni. Byłam zmuszona przejść na nauczanie domowe bo będąc w domu czuje się pewniej (nigdy nie byłam antyspołeczna, wręcz przeciwnie, lubię rozmawiać z ludźmi ale teraz nie mam żadnych chęci na spotykanie się ze znajomymi). Zaczęłam obsesyjnie diagnozować się z różnymi chorobami, żeby znaleźć przyczynę mojego stanu. Też miałam już kilka sytuacji, w których myślałam, że umrę i widziałam już siebie jadącą do szpitala. Od tych dwóch lat robię co jakiś czas morfologię, EKG, RTG, badania na tarczycę, które zawsze wychodzą prawidłowo. Niedawno byłam u psychiatry, który stwierdził u mnie depresję i nerwicę, ale powiedział również, żebym zbadała jeszcze serce (holter). Mimo, iż od dziecka żyje w dysfunkcyjnym domu (ojciec alkoholik), to nie chce mi się wierzyć, że te wszystkie objawy mogą być od nerwicy i tak samo jak ty nie mam pojęcia co robić. Czytam dużo na forach i ludzie mówią bardzo często, że nerwica sieje spustoszenie w organizmie, dlatego ciężko ją zdiagnozować. Mam przypisane leki, które dopiero zacznę brać i wtedy zobaczę czy mój stan się poprawi chociaż trochę. Smutne jest dla mnie to, że więcej osób cierpi z tym cholerstwem ale czuję się mniej samotna, szczególnie, że ludzie wokół mnie (nie mówią tego wprost oczywiście) patrzą się na mnie jakbym miała coś z głową. Miejmy nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i będziemy w stanie zacząć normalnie funkcjonować. Dużo zdrowia🤍:))2 punkty
-
Okej ja Ci odpowiem . Każde objawy nerwicowe, lękowe to nieprzepracowane tematy w Twojej głowie. Z nerwicą lekową walczę od 8 lat. Wtedy miałem pierwszą styczność z SSRI. Oczywisicie przed tym 4 razy wywieziony na sor z podjrzeniem zawału udaru etc. Wszystkie badania książkowe. Gdzieś stwierdziłem, że te badania były tylko podstawowe więc szukałem sobie chorób i badań które mogą je wyeliminować . Zacząłem od rezonansu głowy bo mnie bolała to pewnie mam guza ... Kucie serca, przyspieszony rytm bóle ręki, uciski w klatce - kurde to zawał .oczywisicie echo EKG próby wysiłkowe holtery etc. wyniki ksiazka. Bóle brzucha tez musiały się skończyć badaniami ... W pewnym momencie mówię dość . Jestem zdrowy. Zacząłem farmakologię i terapię. Życie stawało się piękniejsze aż zrobiłem największy błąd swojego życia . Gdy było okej stwierdziłem że koniec z terapią i lekami szkoda kasy przecież jest już super. Było ok przez rok i wszystko wróciło z podwojoną siłą. Jeśli chodzi o lek sertagen u mnie dawka skuteczna 100 mg- 150 mg. . Na początku będziesz dostawać 25mg. Po 2-3 tyg zwiększenie do 50 mg itd. Elekty tego leku są widzialne po 2-4 tyg. Więc nie załamuj się że nic nie pomoga. jeśli po tym czasie objawy nie ustają zgłosić to lekarzowi musi Ci podnieść dawkę .Jednak pomimo tego wszystkiego zalecam Tobie psychoterapię !!! To klucz do sukcesu, a leki tylko wyciszaja objawy które i tak prędzej czy później znów Cię dopadną. Znajdź psychiatrę ( porządnego ja miałem styczność z 4 dopóki nie trafiłem na odpowiedniego , który słuchał co mówie ) fakt jest ciężko ale jest wiele metod skutecznych które genialnie pomagają w tych trudnych chwilach.Teraz jeśli mam jakie kolwiek objawy sięgam doraźnie po hydroksyzyne. ( Mocniejsze Xanax, sedam ale po tym się odpływa ) Leki SSRI już mi nie potrzebne gdyż potrafię panować nad lękami. Terapia w toku ( kolejna ) więc i moja walka o pełne dojście do zdrowia jeszcze trwa. Ważnym jest by się nie poddawać . To tak po krotce , życzę zdrowia 🤗2 punkty
-
Też miałem jakieś dodatkowe skurcze, ale to była drobnica, lekarz mówił, że wszyscy tak mają, niektórzy setki podczas dnia.1 punkt
-
Ja notowałem godziny wystąpienia skurczów i poprosiłem lekarza, aby sprawdził czy coś tam było. Nic nie znalazł. Tez notuj godziny.1 punkt
-
Czytałem, że może to być zespół sercowo żołądkowy. Gazy w żoładku/jelitach robią ucisk żołądka na serce i stąd mimo, że serducho jest strukturalnie zdrowe jest ono drażnione i reaguje np dodatkowym uderzeniem co możemy odczuwać jako skurcz. Często mam tak że lezac na boku czuje ze lapie mnie ten skurcz i uciekam do innej pozycji typu lezenie na plecach lub podnosze się i od razu przechodzi. To sibo mocno pasuje ale lekarz mnie ostatnio podłamał i ma racje uważam że sibo to skutek i trzeba znalezc przyczyne. Z tego co pisales masz w usg stwierdzone jakies problemy z woreczkuem zolciowym. Zolc wplywa na trawienue tluszczy. Jezeli ten proces nie dziala i tlyszcze sa gorzej trawione (jak u mnie) brzuch sie wzdyma i są problemy. Gastrolog zalecil mi rezobans drog zolciowych.. Bede probowal na nfz bo mi obiecal ale zobaczymy co z tego wyjdzie.. mocno pod uwage biore tez skurcze przelyku bo to dluga rura miesniowa i jak jest podrazniona moze samoistnie gwaltownie sie kurczyc.. tu jednsk trzeva zrobic manometrie na co nie mam odwagi.. btw udalo mi sie kuedys wygenerowac ten skurcz pociagajac nosem..1 punkt
-
Tak kawę piję raz dziennie, alko czasem ale raczej tylko wino. Ja nie widzę u siebie żadnych związków z jedzeniem czy piciem.1 punkt
-
Hej, miewam czasem ale sporadycznie, czasem mam uczucie nadchodzącego "skurczu" wtedy łapię powietrze i przechodzi. Nie jestem całkowicie wyleczona ale po prostu objawy nie dają mi tak w kość jak kiedyś i mogę z tym funkcjonować. Widzę że robiłeś badania, ja też robiłam jakiś czas temu szersze badania krwi ale wszystko w normie mam. Boję się po prostu że kiedyś to wróci z taką siłą jaka była i dlatego rozważam jeszcze to badanie bo i tak już nic innego nie przychodzi mi do głowy1 punkt
-
@woj53 Doskonale Cię rozumiem. Ja miałem to samo. Plany, pomysły na życie i wiele innych... Aż któregoś dnia, w wyniku rutynowych badań, taka diagnoza. Cisza w gabinecie USG, która wówczas jeszcze nie przepowiadała nic złego i potem trudna do zrozumienia diagnoza, mino że jestem trochę związany z branżą medyczną. Jedno co Ci mogę powiedzieć, to że zrobiłeś sobie najlepszy prezent na 40ste urodziny jaki mogłeś. Ciesz się, bo widać opatrzność ma wobec Ciebie inne plany. Z aktywności nie będziesz musiał zrezygnować. Prawdopodobnie tylko na razie dopóki nie masz pewności, że to jest aż 50 mm, bo jeżeli się potwierdzi, to jesteś w grupie wysokiego ryzyka rozwarstwienia tego tętniaka. Dwupłatkowa zastawka jest zazwyczaj skorelowana z nieprawidłowością w budowie tkanki łącznej i dlatego nam się łatwiej powiększa aorta, ale też łatwiej może pęknąć. Dlatego tych z BAV szybciej operują (przy mniejszym wymiarze) niż tych z prawidłową zastawką. Ale... Ale może w TK wyjdzie że jest mniej niż 50 i lekarze każą Ci czujnie wyczekiwać na właściwy moment. Tak może być mimo BAV jeżeli cała reszta jest w porządku. I wtedy wysiłek trzeba będzie ograniczyć. I tu niestety będziesz miał mieszane uczucia, bo z jednej strony to życie z tykającą bombą i wiele osób mówi, że lepiej to mieć za sobą. Niestety ci, którzy to przeszli z powikłaniami, będą zdecydowanie odradzali i sugerowali leczenie zachowawcze jak długo się da. No to inni Ci powiedzą, że młodsi pacjenci łatwiej się "zbierają" po operacji i oczywiście będą mieli rację. Ja tam się nie spieszę mimo, że jestem 10 lat starszy od Ciebie. Za dużo wiem o możliwych powikłaniach i najpierw mówiłem, że koniecznie muszę kredyt na dom spłacić, a teraz mówię, że dzieci muszą się dostać na studia. A prawda jest taka, że zwyczajnie jestem zersany ze strachu przed operacją. Po operacji przez parę miesiecy podobno będzie gorzej, ale ludzie zwykle wracają do aktywności fizycznej, ale chyba nie za szybko bo mostek musi się porządnie zrosnąć. Co do cholesterolu i trójglicerydów to nie bój się leków. Pamiętaj, że powinieneś już przyjąć normy dla pacjenta z wysokiej grupy ryzyka, a nie ogólnie zdrowego. Dlatego musisz pójść do kardiologa (lub internisty) prowadzącego takich pacjentów jak Ty, który będzie starał się lipidy doprowadzić do takich limitów jak dla pacjenta w tej grupie. Nie odrzucaj farmakologii bo cierpi przez to Twoja psychika lub ego. Jesteś chory, zawsze będziesz i powoli to akceptuj, że leki będą stałą częścią Twojego życia. Nie znaczy to, że jesteś stary i niedołężny, tylko świadomy. Odnośnie ciśnienia, to mnie wszyscy specjaliści powtarzają, że ono ma największy wpływ na tempo powiększania aorty. Prawdopodobnie będą chcieli Ci obniżyć tak aby się trzymało poniżej 120/80. Mi lekarz zaleca max 115/75, ale ważne jest żebyś też się dobrze przy tym czuł. Niestety operacja musi być rozległa. Samo rozcięcie mostka, kilka godzin w krążeniu pozaustrojowym, już niesie szereg konsekwencji dla zdrowia. Wycięcie kawałka aorty, wszycie protezy, potem doszycie do niej naczyń wieńcowych ... szkoda gadać. Zastawka będzie w komplecie (nie musi) i jej wymiana to już pikuś w porównaniu z resztą. Mogą Ci zachować zastawkę, ale to często wiadomo dopiero śródoperacyjnie. Zakres operacji też może zależeć od dokładnego położenia tętniaka (zakładam, że masz na samym początku - aorcie wstępującej). To wszystko powie Ci kardiochirurg, bo ja nie jestem lekarzem, a każdy przypadek ma prawo być inny. Dzisiaj są bardzo duże możliwości. Można mieć graft z zastawką biologiczną (docelowo eliminuje konieczność stosowania antykoagulantów), możesz mieć z zastawką mechaniczną, a mogą CI zostawić Twoją. Chirurdzy chyba wybierają warianty najbardziej oszczędzające naturalne tkanki, ale z drugiej strony ta operacja jest bardzo obciążająca, więc czasem lepiej zrobić wszystko od razu zamiast reoperować za kilka lat. Ludzie będą Ci mówili, że w Twoim przypadku tylko mechaniczna zastawka, bo jesteś młody i biologiczna zdąży zwapnieć, więc trzeba będzie się reoparować. Ale to nie jest takie jednoznaczne. Mechaniczna = anykoagulanty do końca życia. Ludzie to bagatelizują (młodzi), ale to naprawdę bardzo ogranicza i wpływa na leczenie innych schorzeń. Z wiekiem będzie to miało coraz większe znaczenie. Odradzają w związku z tym biologiczne zastawki, bo panuje przekonanie, że za kilka lat będzie konieczna reoperacja. A to się nie musi zdarzyć, bo teraz nowoczesne zastawki biologiczne wytrzymują kilkanaście lat (a może nawet dłużej) i można je wymienić przezcewnikowo (bez otwierania mostka). Także rozmawiaj dużo z lekarzami, radź się ludzi i bądź ostrożny w słuchaniu rad innych pacjentów, bo wiesz jak jest - każda pliszka swój ogonek chwali. A tu nie ma jednej drogi. Coś co będzie optymalne dla kogoś innego, nie musi być optymalne dla Ciebie. Na koniec - nie katuj się tym stresem, bo to jeden z czynników zwiększający ryzyko sercowo-naczyniowe. Jak masz czas to kopsnij się do lekarza POZ, powiedz jak Ci ta sytuacja ryje beret i niech Ci wypisze coś na uspokojenie. Będziesz lepiej spał, będziesz bardziej wypoczęty i mniej nerwowy dla siebie i otoczenia. Ja przed każdym echo i TK mam solidna jazdę bo bardzo przeżywam. Jak masz to samo to daj sobie pomóc, bo samo pierdzielenie "proszę się nie stresować" niczego nie poprawia.1 punkt
-
@woj53 Uważam, że nie możesz wybiegać za bardzo w przyszłość, gdyż wszystko zależy a) od tego jaki będzie wynik TK, b) tego czy choroba daje objawy kliniczne i jakie. Miałem podobne rozpoznanie 48 mm, ale TK pokazało 46. Od 4 lat różne pomiary pokazują wyniki w okolicach 48 mm i mimo dwupłatkowej zastawki nie byłem jeszcze operowany. Robię Echo min. raz na pół roku. TK też staram się co 2 lata. Gdyby była wyraźna progresja tętniaka to na pewno robiłbym częściej. Możliwe, że lekarz powie Ci to samo co mnie, a mianowicie że nie jest to pytanie czy będzie operacja, tylko kiedy. Operacja jest obarczona ryzykiem wielu powikłań, ale zasada jest prosta, chociaż bardzo brutalna - szuka się takiego momentu gdy ryzyko rozwarstwienia i pęknięcia aorty (w praktyce wysokie ryzyko śmierci) jest zbliżone do ryzyka zgonu okołooperacyjnego. Niekorzystny wywiad rodzinny, szybka progresja tętniaka, dwupłatkowa zastawka, kliniczne objawy niewydolności zastawki/serca, będą sprzyjały przyspieszeniu tej decyzji. Wytyczne mówią powyżej 45 mm przy dwupłatkowej zastawce i powyżej 50 przy normalnej. Jednak kardiochirurdzy są różni - jedni mniej, a inni bardziej powściągliwi. Mój np. mówi, że normalnie operują przy 55 mm (Kraków) przy prawidłowej zastawce, ale ma na myśli taką "profilaktyczną" operację (bo statystyczne ryzyko pęknięcia jest już b. wysokie). Przy dwupłatkowej zastawce trzymają się granicy 50 mm. Ale np. na Śląsku raczej zalecają zgodnie z wytycznymi powyżej 45 mm. Ale idąc tym tropem powinienem już mieć operację przy 48 mm (mam też dwupłatkową dawkę), ale lekarze się nie wyrywają, bo dobrze kontroluję ciśnienie, klinicznie nie mam żadnych objawów niewydolności, a przede wszystkim brakuje wyraźnej progresji tętniaka. Jak będzie u Ciebie, tego nikt nie wie, ale 50 mm to jest już sporo i prawdopodobne jest, że będziesz na spokojnie przygotowywany do operacji w trybie planowym. Równocześnie tętniak będzie monitorowany i od tego będzie zależała pilność operacji. Póki co - daj sobie spokój z intensywnym wysiłkiem (lekarze wspominają o nie podnoszeniu ciężarów powyżej 10 kg). Pędź do kardiologa i zrób niezbędne badania w celu leczenia ewentualnego nadciśnienia i hipercholesterolemii. Pozałatwiaj dentystę (brak ognisk w jamie ustnej = brak niewyleczonych zębów). Na wiele rzeczy masz wpływ, ale zmniejszenie ryzyk kardiologicznych odgrywa największą rolę (ciśnienie, cholesterol, papieroski). No i głowa do góry (mimo, że ja sam mam z tym problem). Łatwo i szybko nie będzie, ale wrócisz do normalnego życia. Cokolwiek to znaczy.1 punkt
-
Mała aktualizacja z mojej strony. W tym roku mam zamiar zrobić rundkę po lekarzach. Po ostatniej sytuacji z podniesionym tętnem mam za sobą pierwszą wizytę (u kardiologa). Lekarka powiedziała mi, że to pewnie było od podrażnienia nerwu błędnego - przypominam, że wtedy miałem bardzo zagazowany i wywalony brzuch. Nerw błędny tak może reagować, gdy jest podrażniony przez ściśnięty brzuch i przeponę. Kardiolog powiedziała też, że już samo to, że nasze objawy są "sezonowe" oznacza, że to nie ma żadnego związku z sercem, bo serce nie choruje sezonowo - a refluks i dolegliwości układu pokarmowego są jak najbardziej sezonowe. Następna wizyta u gastrologa, planuję ponownie zrobić USG brzucha, porobić badania krwi, popytać się o te skurcze. Tym razem zrobię najpierw jakieś rozeznanie wśród gastrologów i postaram się zapisać do jakiegoś dobrego gastrologa.1 punkt
-
@M89 idź na Gastro, podczas gastro robią ci zdjęcia przełyku, wszystko widać co jest grane. Ja mam na zdjęciu pokazaną ładnie nieszczelność. I nie ma się co bać gastro - ludzie opisują, że to jest straszne. Też się trochę obawiałem, a tam więcej strachu było niż bólu czy czegokolwiek. Gastro miałem bez znieczulenia (jedynie coś tam mi na gardło psiknęli, takie miejscowe znieczulenie w sprayu). Było trochę nieprzyjemnie, ale poszło szybko. A często miałeś "rozbiegane serce"?1 punkt
-
Mój lekarz też mówił, aby IPP brać przez jakiś tydzień/dwa jak się objawy pojawiają. Na ulotkach napisane jest (Dexilant), żeby leku nie brać długotrwale. One upośledzają układ pokarmowy trochę.1 punkt
-
Brałam jakiś miesiąc i przestałam, od dawna nie biorę. Pomogły bardzo. Teraz objawy mam sporadycznie i lekko.1 punkt
-
Hej, jestem ale przy zmianie telefonu zgubiłam to forum, hasła its ale już się odnalazłam. U mnie bez zmian. Narazie jest ok, czasem coś delikatnie skurczy ale to już nie to co było. Nic mi lekarze nie znaleźli poza nieszczelnością przełyku ale nie mam typowej zgagi czy refluksu. Skurcze mnie nie bolą, to raczej uczucie jak by coś się ruszało i stawało serce ale nie jest to serce, teraz już wiem. Ogólnie też już zmęczyły mnie badania i chyba fakt że objawy osłabły przestałam dalej szukać bo już nie wiedziałam co jeszcze sprawdzić1 punkt
-
Z badań które jeszcze rozważam to: próba wysiłkowa ekg, rezonans szyji, dobry fizjoterapeuta neurolog od kregoslupa, metykochalaminy od nadnerczy z krwi...1 punkt
-
U mnie usb brzucha calkowicie ok. Robił ktoś z Was tomografie klatki piersiowej z kontrastem? Skoro objawy sa z klatki to wydaje mi sie ze tk mogloby byc dobre badanie. Ja też ostatnik mialem napady dzien po dniu bardzo nieprzyhemne ze mi sie monentami slabo robilo i zauwazylem ze jak sie zestresowalem to wtedy mialem ten objaw. Jeden z lekarzy rzucił hipotezą, że może to być wyrzut adrenaliny z nadnerczy niekkbtrolowany kiedy jest guz nadnerczy ale mi z krwi acth i kortyzol nie wyszky tragicznie choc w górnej tolerancji normy i th hrct nie pokazalo problemu z nadnerczą. Albo jest to niestety nerwica, albo serce, albo problemy zoladkowo gastryczne albo nerw od kregoslupa.. a jak u reszty? Chyba tu nie zaglądają to lepiej?1 punkt
-
Szukam osób które miały mitraclip i triclip robione w klinice w Lublinie i podzieliłby się swoimi opiniami.1 punkt
-
Hej, witam się po przerwie. Skurcze u mnie prawie ustały. Widzę że u nas podobnie. Z drobnymi różnicami jest lepiej niż było jak się tu poznaliśmy. Czytałam o waszych treningach, wysiłkach... Wspominałam już o moim kaszlu bardzo długim i intensywnym aż bolał brzuch... To mi potwierdza że duży wysiłek na mięśnie wywołuje dziwne skurcze. Ja sobie dalej ćwiczę kardio w postaci zumby i nic mi nie jest ale boję się ćwiczyć mięśnie jakoś mocno. Na szczęście trochę nam przeszło i super. Szkoda tylko że jesteśmy przypadkami o których można pisać książki 😅1 punkt
-
@czub Narazie nic nie mówił. Moja zastawka jest szczelna więc nie wymaga wymiany, mówił jedynie że postara się zrobić plastykę ale dopytam jeszcze. Mam już termin przyjęcia do szpitala na 23 kwiecień i trochę badań do zrobienia1 punkt
-
Cześć. Dziś mija 8 dzień od operacji z mini dostępem. Doc Filip odwalił kawał dobrej roboty :-) Finalnie dostałem zastawkę biologiczną. Aktualnie jestem w trakcie rehabilitacji. Dla mnie najcięższe są noce, więc dobrze mieć coś na sen. Pozdrawiam 🙂1 punkt
-
To musi być związane z żołądkiem. Brałem IPP przez jakiś czas, to objawy ustąpiły o 99%. U siebie nie zauważyłem związku z przyjmowanie antybiotyków.1 punkt
-
JanSerce, witaj! Dobrze Cię czytać :) Szybko wracaj do pełni sił :)1 punkt
-
Cześć i czołem, przeleciałem przez kilkanaście stron tego wątku. Pozwolę sobie dołączyć do zespołu jednorożców. Te same objawy i szukanie przyczyn od ponad roku. Kardiolog (ekg, echo serca, 2x holter), gastrolog (gastroskopia, kolonoskopia, tomograf jamy brzusznej), endokrynolog (komplet badań+tarczyca ), badanie tężyczki, lekarz rodzinny, usg ,badania na pasożyty, borelioze, itd itp. 49 lat okaz zdrowia, jedyne co udało mi się wychwycić razem z kardiologiem to niedobór potasu i z gastrologiem zapalenie żołądka. U mnie zaczęło się od złego samopoczucia - miałem takie ataki, że zaraz będę miał zawał i zejdę z tego świata. Potem włączyły się jeszcze skurcze. Z ambitnego górskiego kozła (przez ostatnie 6 lat min 60 km wędrówek po górach w tygodniu) teraz jestem jak stary dziad. Kondycyjnie jest nieźle ale jak mnie raz szarpie to mam zjazd nastroju na min. godzinę. Cały czas czuje napięcie i jestem spięty czekając kiedy znowu się te skurcze zaczną. Np. dzisiaj przez cały dzień było spoko ale teraz siedząc przy komputerze mam takie serie skurczy w żołądku i serducho zatrzymuje się na sekundę. No i człowiek się nakręca. A jak się człowiek nakręca to się spina. I wtedy żołądek, przepona i nerw błędny dostają wariactwa. Taka jest moja teoria jak na razie. Stwierdziłem, że chyba trzeba będzie spróbować zażywać coś na uspokojenie. Raz zażyłem hydroksyzyne to miałem uczucie jakby mi ktoś w żołądku rozwiązał sznurki i poszedłem od razu spać. Tutaj polecam ciekawy wywiad : Pozdrawiam1 punkt
-
Może wezwać pogotowie ? Sprawdza czy jest ok i uspokoją młodą? Moja córka również ma problemy kardio i nieraz ja bolało. Miała test wysiłkowy podczas którego miała bole i naszczescie okazało się że nic złego się wtedy nie działo. Oprócz wad serca została postawiona diagnoza nerwica wegatywna . Od tamtej pory zupełnie inaczej podchodzi do swojej choroby. Pozdrawiam i trzymam kciuki1 punkt
-
Niestety masz rację. Jak sobie przypominam rozmowy z lekarzami o tych skurczach, to pamiętam jedynie tępy wzrok, pustkę w ich oczach, nic tam nie klikało, żadnych konkretnych diagnoz, tylko - „No… ma Pan stwierdzony refluks, to raczej od tego”. Może gdzieś jest jakiś specjalista, który to ogarnia. Ostatnio myślałem jeszcze, czy jakichś prześwietleń klatki nie zrobić. Jak robiłem USG, to tylko mi lekarz powiedział, że na zdaje się trzustce lub dwunastnicy było widać, że miałem kiedyś jakieś zapalenie. Żadnych innych śladów.1 punkt
-
To jest zdanie klucz. Zakładamy, że jest to spowodowane refluksem (lekarze zdają się to potwierdzać), ale nikt z nas nie znalazł konkretnej przyczyny.1 punkt
-
Czesc Ludzie . Ja tez tak mam juz pol roku sie tak mecze , ciagle czuje to serce I slysze . Wszystko zaczelo sie po Covid , ktory mi zrobil zapalenie osierdzia . Osierdzie juz sie wyleczylo ale serce dalej slysze I czuje . Na let idzie dostac dali mi beatablckers I czasem jest troszke lepiej ale zdjecia robili serca I echo I EKG I przeswietlenie I nic na sercu nie mamserce jest zdrowe a boli caly czas . Nie moga znalezdz przyczyny sluchajcie a ja juz sie poddaje juz jestem taka tym zmeczona !!!! Wydaje mi sie ze woekszosc osob ma tutaj nervicowa tychykardie . Nie pozwalajcie sobie wmowic ze macie Anxiety ( stress albo przewrazliwieni jestescie ) bo mi tak mowia ale jak serce budzi cie o 4 rano I wali jak by chcialo sie wydostac 120 albo wiecej to napewno nie jest psychiczne podloze tylko jakis organ to robi sercu . Taka moja teoria1 punkt
-
jak ktoś nie oczekuje jakiegoś super spektakularnego efektu niczym z filmów dla dorosłych to ten wspomniany maxorman daje radę.1 punkt
-
Niedawno pisałam, że syn miewa właśnie " widzenie w pomniejszeniu" i zapytałam mojego lekarza neurochirurga ponieważ 2 lata temu okazało się że mam guza mózgu i właśnie ten lekarz mnie uratowal,a że miałam wizytę kontrolną to skorzystałam.Powiedzial mi , że trzeba odpowiedzi na coś " tak subtelnego" bardziej szukać u psychologa jeśli dziecko rozwija się prawidłowo i reszta jest wporządku. Dodał że neurologia nie jest "subtelna" dziedziną i że dzieci teraz są przebodźcowane tzn.otoczenie ma bardzo duży wpływ i oddziaływanie na zachowania i komfort naszych dzieci. Takich właśnie rzeczy jak opisujemy tutaj i doświadczacie wy i mój syn nie zauważy nikt oprócz rodzica lub samych nas.Tak się głębiej zastanowiłam i stwierdzam ,że jest w tym dużo racji i pójdę w tym kierunku.Nadmienie też Gość Michał wcześniej napisał ,że zastanawia się nad psychologiem i myślę,W to jest dobry pomysł,bo teraz diagnozuje się poprostu wszystko. Tylko trafić trzeba na takiego konkretnego i doświadczonego przede wszystkim,a jest ich cała masa. Ja będę szukać i napiszę do was. Powodzenia i pozdrawiam1 punkt
-
Rafał_2406, z tego co piszesz cierpisz na nerwicę lękową z atakami lęku panicznego. Znajdź dobrego psychoterapeutę poznawczo-behawioralnego, który pokaże Ci jak sobie z tym radzić. Skoro badania EKG i ECHO nie wykazały żadnych problem'ów to serce masz zdrowe i ciesz się tym. Choroby metaboliczne (cukrzycę, nadciśnienie, insulino odporność) w Twoim wieku powinno leczyć się zmianą nawyków żywieniowych i ruchem. Leki są ostatecznością - zawsze mają skutki uboczne. Poszukaj w Internecie co o tym mówią Bracia Rodzeń.1 punkt
-
Myślałam że jestem z tym sama. Mam to wszystko od wielu lat. A lat mam 31. Średnio między 2 a 5 razy w roku. Okazało się że mam heliobacter i zapalenie ściany żołądka i przełyku. Brałam leki OSTATNIE POL ROKU I NA razie nie ma ataków. Miałam gastroskopię już 2 razy. Najgorzej jak dzieci przyniosą jelitowke że szkoły albo przedszkola. Zawsze złapie. Ostatnio przy anginie ropnej 2 razy 1 dnia klepnęłam na posadzkę. Zawsze do kończ traci przytomność. I moi drodzy mdłości i ucisk w brzuchu są od spadku ciśnienia i niedokrwienia mózgu. Biegunka i wymioty to zwykle rotawirus a przy tym łatwo o zemdlenie "od bdzucha". Ps zemdlałam w życiu ze kilkadziesiąt razy. Wiem co mówię. Z tym że ja już się kładę jak zamierzam zemdleć i wołam męża że zaraz zemdleje pilnuj żebym się obudzila;).1 punkt
-
My Trzej Muszkieterowie (albo Reflukseterowie) w końcu musimy pokonać ten Refluks. @maurela a ten lek IPP z dawka 40 masz brać raz dziennie? I czy Tobie też lekarz zalecił odstawienie tego leku 2 tygodnie przed gastroskopią?1 punkt
-
Będzie się pytać o zgagę, czy czujesz jakbyś coś miała w gardle, zapyta się też jak wyglada to co wydalasz (poobserwuj przed spotkaniem, będzie pytać o kolory itd), czy Cię brzuch boli, czy czujesz się lepiej na głodnego czy najedzona. Stawiam, ze skieruje Cie na gastroskopię, albo na badanie na bakterie HP. Zgadza się. Skurcze to tylko objaw. Pewnie nasza trójca ma to samo. Niedługo dowiemy się co to dokładnie jest.1 punkt
-
Możesz mieć bezobjawowy refluks. Nie musisz mieć zgagi ani problemów z przełykaniem. Ja też ich nie mam. Obserwuj kiedy te skurcze występują - w jakiej pozycji, po jakim jedzeniu. obserwuj, czy masz poranny kaszel - to jest oznaka, że odkasłujesz soki żołądkowe, które w nocy spływają do przełyku i go podrażniają. Jest jeszcze opcja bakterii HP (Helikobacteri Pyroli), na forum jedna osoba pisała, ze takie objawy miała od tej bakterii - ja muszę odstawić jeden lek na 2 tygodnie, aby zrobić ten test (leki IPP przekłamują wynik). Życzę powodzenia w walce, osobiście będę zdawał relacje co jakiś czas.1 punkt
-
Witaj cztery miesiące temu miałem plastykę dwupłatkowej zastawki aortalnej i wstawioną protezę organiczną tętniaka aorty wstępującej. Operację przeprowadził profesor Kuśmierczyk. Pan profesor zrobił to małym cięciem i tak jak pisałem wyżej udało się zastawkę naprawić. Przed operacją konsultowałem się z innym profesorem i gdy powiedziałem, że operować będzie profesor Kusmierczyk, ten że powiedział „… złote ręce…” Niech to będzie odpowiedzią na pytanie.1 punkt
-
Witaj. Przytulam mocno. Sporo tych przypadłości. Teraz najważniejsza diagnoza. A potem krok za krokiem stabilizowanie tego co się da. Gdzie się leczysz? W takiej trudnej, bo zawiłej sytuacji zdrowotnej powinnaś znaleźć bardzo dobry ośrodek. Polecam Anin lub Zabrze. Warto zasięgnąć dwóch lub trzech opinii. Na FB jest wspaniała grupa osób, które mają wszczepione stymulatory serca, jak ja, albo kardiowertery. Są osoby po przeszczepie serca. Niektórzy mają skomplikowane przypadki zdrowotne, może tam znajdziesz odpowiedź na swoje pytania?1 punkt
-
hej kochani Jestem i ja . czytam was intensywnie i nie przestaje nie mam ostatnio czasu na pisanie u mnie już zaczyna sie szał świąteczny w obydwu pracach gonitwa jarmarki jasełka zamówienia itd głowa mi odpada. ja mam trochę zmartwień na głowie. Molly pamiętam cię byłaś z nami na którymś z forum . Kochana nerwica a ciąza to znana mi sprawa , powiem ci tak ja w pierwszej ciązy byłam w niebo wzięta ta franca zniknęła. urodziłam syna w lutym i w maju znów wszystko wróciło zaczęło się od drżenia mięśni twarzy potem rąk potem drzenie całego ciała poty wymioty i uczucie ciepła zimna itd zaszłąm w kolejną ciążę znów spokój choć na początku dokuczało serce waliło jak młot szybko i słąbo się robiło ale przeszło po porodzie miałam spokój rok tak długo jak karmiłam piersią potem jak skończyłąm znów karuzela wszystko na nowo . przeszłąm terapie grupową indywidualną przebadałąm się poszłam na siłownię i przeszło jakoś przeszło i był spokój z 5 lat zaszłam w 3 ciążę też było super nic nie wracało naprawdę rewelacja az pojawiłą sie pandemia problemy nerwy itd wóciło zaatakowało serce arytmia skurcz dodatkowe w międzyczasie dowiedziałam się że choruję na glistnicę przeleczyłąm. serce głupiało kardiolodzy inni specjaliści nietolerancja glutenu zniszczone jelita itd serce dalej szalało a jak tak ciągnęłam ten wóz dostałąm lek rytmonorm coś tam pomaga czasami nic nie czuje czasami mi tam załupie ale zyję . lęki czasami łapią są paskudne drętwieją ręce twarz się wykrzywia myślałam że to tężyczka już nic nie myślę siadam iczekam az minie albo rycze wpoduszkę w nocy i muszę robić reset ale zyję . trenuję biegam pracuje wychowuje dzieci i rycze taka mam terapie. pisze sobie tu i wywalam wór . oh ale sie rozpisałam. za błędy przepraszam całuję i dobrej nocy i reszty tygodnia1 punkt
-
Hej kochani Chyba robią porządek ja naszym forum nie wiem jak wy ale ja teraz musiałam się zalogować bo pisała info że tylko zalogowani mogą komentować. Zatem nadzieja że będą mieć teraz wgląd na to forum i nie będą pojawiały się jakieś śmieciowe bzdury tu. C8esze się że zaczynamy się odnajdować. Nie ma wszystkich ale mam naszieje że odnajdą nas .... co tam u Kariny jestem ciekawa jak z jej synkiem . Wojowniczka długo nie pisała Maria Dora Betti często nas czyta ale nie piszę no i Jacek co u niego bo przez moment popisał ale potem nas blokowali i nie było jak. Oh dóbr e że jesteście. Długo nie pisałam ostatnio ale też dużo się dzieje w mojej głowie. Trochę porządkuje te swoje dziwadła w głowie odkurzam wyrzucam lub nadaje nowe życie. Mam nadzieję że wreszcie nie zgaśnie to słońce. Ściskam . Milciu cieszę się że cię tu mam . Zresztą tak jak każdego z was . Ale Milcia jest bliska mojemu sercu jak bym ja znała od zawsze .... Całuję1 punkt
-
Amfetamina jest jedną z najbardziej szkodliwych substancji jeżeli chodzi o układ krążenia. Przyspiesza tętno, podnosi ciśnienie, może też doprowadzić do zaburzeń rytmu. Raczej nie przedawkowałeś, bo miałbyś już dawno zapaść albo objawy paranoi. Musi minąć kilka dni, dopóki nie wypłuczą się z Ciebie resztki tej substancji. A póki co staraj się pić dużo wody, możesz też stosować zioła moczopędne które odtrują trochę organizm, nie przemęczaj się nadmiernym wysiłkiem fizycznym żeby dodatkowo nie obciążać serca. Możesz też kupić sobie jakiś suplement diety na odtruwanie wątroby, najlepiej z sylimaryną. Wątroba też na pewno dostała w kość. Trzymam kciuki, żeby jak najszybciej wszystko wróciło do normy!1 punkt
-
Witam, Frakcja wyrzutowa 60% nadal jest całkiem niezła. Warto dbać o to, żeby była prawidłowa czynność serca, czyli tętno żeby nie było zbyt szybkie, ani zbyt wolne. Okresowo trzeba powtarzać EKG i echo serca i od czasu do czasu holtera.1 punkt
-
Witam Amadeusza123, Proponuję nie rozmawiać ciągle o depresji, ale szukać przyjaciół, którym można opowiedzieć również o swoich radościach i sukcesach.1 punkt
-
Szanowny Panie Dr.KOŚMICKI !!! Dziękuję za odpowiedź na moje zapytanie.Wiem,że dzisiejsza medycyna jak i lekarze bardzo sceptycznie podchodzą do zagadnienia leczenia chelatacją.Sam przekonałem się o tym fakcie będąc u różnych lekarzy i zadając pytanie,czy dany lekarz może mi coś powiedzieć o leczeniu właśnie tą metodą to spotykałem się jedynie właśnie z takim stwierdzeniem,że to nic nie daje,albo co to jest i o co chodzi a inni wzruszyli tylko ramionami ,że nie interesowali się tym zagadnieniem.Niektórzy jednak szczególnie starsi wiekiem lekarze prosili o jakiś link w internecie,aby się bardziej do edukować.W USA i Anglii już dawno prowadzono odtruwanie ludzi którzy zostali zatruci metalami ciężkimi jak ołów,kadm,rtęć itp w fabrykach akumulatorów .Przy tej też okazji amerykańscy lekarze stwierdzili ,że jednocześnie usuwany był wapń w tętnicach i żyłach w ciele skażonych.Wcześniej odpisując do Pana opisałem szczegółowo przebieg mojej choroby polegającej na zarośnięciu w 90% aorty brzusznej i tętnic udowych wspólnych i czekającej mnie pod koniec m-ca marca 2014 r operacji wszczepienia endoprotezy,ale niestety ten mój wpis nie został dodany i nie wiem dlaczego mimo,że jestem zarejestrowanym członkiem forum?Przyznam się szczerze,że bardzo boję się tej operacji i robię wszystko,aby mój organizm postarał się sam rozwiązać ten problem,bo wiem jakie to niesie w dalszym życiu konsekwencje.Jakkolwiek dzisiaj tego rodzaje operacje ratują ludziom życie i poprawiają egzystencję to wiem także od znajomych i nie tylko, którzy mieli bardzo zaawansowaną miażdżycę naczyń krwionośnych lub mieli też wszczepione by-passy,że to jest gehenna,ciągłe chodzenie do lekarza,zażywanie lekarstw przeciwzakrzepowych prawie do końca swojego życia, okresowe kontrole badania specjalistyczne a w konsekwencji z czasem naczynia i tak mają tendencję ponownego zarastania.Nie chcę już w szczegółach rozpisywać się na temat całej mojej historii choroby,lecz tylko dodać,że aktualnie ponieważ nie mogłem w Polsce zakupić tych czopków to sprowadziłem je dla siebie z USA za dolary pod nazwą CZOPKI CHELATACYJNE KELAMINHM 900 mg EDTA i aktualnie je stosuję.Jaki będzie efekt mojej kuracji to postaram się w późniejszym czasie zamieścić na moim forum.Zadając to moje zapytanie na forum ,miało na celu jedynie upewnić mnie,że jeszcze ktoś też stosuje tę metodę leczenia i jakie odnosi ewentualnie sukcesy?Wysyłam już po raz trzeci ten mój post i mam nadzieję,że wreszcie zostanie zamieszczony na moim blogu przez ADMINISTRATORA,MODERATORA? P.S.Panie doktorze pisze Pan cytuję:*Zatem jest wątpliwe,czy warto przeznaczać na nią swój czas i środki finansowe*a czy zna Pan to przysłowie,że *Tonący to i brzytwy będzie się chwytał*Dzisiaj mam 70 lat i nie wiadomo ile jeszcze mi pozostało do przeżycia,ale nie uważam się jeszcze za jakiegoś staruszka,któremu już się sprzykrzyło życie na tym *padole*. Pozdrawiam Pana serdecznie i więcej życzę optymizmu.1 punkt