Gość jakub Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 witam, mam pytanie czy ktos z was mial do czynieniea z prof.walczakiem.jaki to czlowiek, czego mozna sie spodziewac.w przyszla srode mam u niego konsultacje w aninie. z gory dziekuje z aodpowiedz Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Dorota Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 Możesz się spodziewac, że potraktuje Cię jak jedynego pacjenta na świecie. Brak słów na opisanie tego człowieka. Po prostu jest boski :)Siła spokoju, kompetencji i cudownego podejścia do pacjenta :)Byłam, więc wiem o czym piszę. Pozdrawiam. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość jakub Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 serdecznie dziekuje za odpowiedz.mam nadzieja ze jego wiedza i doswiadczenie pomoze we wlasciwej diagnozie i odpowiednim leczeniu gdyz do tej pory wroclawscy kardiolodzy do ktorych chodzilem , mimo staran, nie byli w stanie mi pomoc. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Dorota Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 No to trzymam kciuki, żeby tak było:) Profesor jest niesamowity, trochę lekarzy poznałam przez 25 lat sensacji z sercem, jako pierwszy postawił właściwą diagnozę, pytał przy tym o rzeczy o które nigdy nie zapytali mnie inni lekarze. Sadzę, że trafiasz do najlepszego specjalisty :) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Asiula Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 Podpisuję się pod słowami Doroty. Ten człowiek, to druga osoba po papieżu (JPII), jak to stwierdziła inna z jego pacjentek. To prawdziwa oaza spokoju, niezwykle ciepły, inteligentny i mądry człowiek. Świetny lekarz. A Instytut Kardiologii w Aninie to niemalże Leśna Góra. Pozdrawiam Go serdecznie, bo z tego co wiem, zagląda na tego typu fora. Pozdrowienia również dla znakomitej załogi profesora. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Dorota Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 Asiula !!!!!!!!!!!!!!! Jak się czujesz ?! ?! I jak było ???? :)) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Mirek Opublikowano 9 Lutego 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Lutego 2007 No ja oczywiście również, to super czlowiek, nie spotkałem wcześniej takiego lekarza i to jeszcze profesora, wogóle każdego traktuje jak najważniejszego pacjenta chociaż ma ich wielu, polecam, po rozmowie spada kamień z serca:) Pozdrawiam serdecznie:) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Monika Opublikowano 4 Marca 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Marca 2007 W jaki sposób można umówić się na konsultację u prof. Walczaka? Czy konsultuje tylko prywatnie czy też w ramach NFZ? Na prywatną ablację niestety mnie nie stać? Czy ktoś mógłby podać jakiś nr tel. pod którym można umówić wizytę? Bedę wdzięczna. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Dorota Opublikowano 4 Marca 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Marca 2007 Monika - ja byłam u niego prywatnie na konsultacji, Centrum Kardiologii Anin,ul. Płowiecka 37, tel. 022 509 14 60, wizyta kosztuje 225 zł. Ablacja w Centrum jest refundowana z NFZ :) Warto isc :) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Monika Opublikowano 5 Marca 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Marca 2007 Bardzo dziękuję za informację. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Mirek Opublikowano 8 Marca 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Marca 2007 Ja rowniez polecam, Pan Profesor wspanialy czlowiek. Faktycznie popieram slowa Asiuli, taki styl i takie zachowanie czlowieka jak Jan Pawel II.Bylem swiadkiem jak Pan Profesor ucalowal w czolo kobiete ktora byla bardzo przestraszona i przy tym bardzo chora, ten czlowiek potrafi dodac otuchy. Oby wiecej takich lekarzy. Zespol ablacyjny jest tez super. Polecam Polecam Polecam. Pozdrawiam Serdecznie. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Artur Opublikowano 18 Maja 2007 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Maja 2007 Czy ktoś wie w której klinice leczą kardiomiopatię i ewentualnie czy ktos może wie, u którego profesora warto sie skonsultować? (chodzi o życie 19-letniego chłopaka) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość basia Opublikowano 7 Października 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Października 2008 Witam wszystkich bardzo serdecznie, mam do Państwa prośbę - czy może ktoś wie, jak/gdzie można umówić się na konsultację do prof. Walczaka? umówiłam się w centrum na Połowieckiej, niestety termin dopiero w lutym.. to dla mnie troche za długo... dziękuję za pomoc, basia Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Wanda Opublikowano 28 Listopada 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 28 Listopada 2008 Wspanialy czlowiek prof Walczak. Ablacja w lipcu 1993 .Zycie cudem jest po ablacji,Po 15 latach od.......znowu sie buntuje moje serducho ale warto bylo ................zycze powodzenia ....Trzynastka z Lublina. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Karol Opublikowano 12 Marca 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 12 Marca 2009 a poza tym , to profesor Walczak ma usta pełne frazesów , kadzi każdemu pacjentowi (szczególnie tym w płatnym w prywatnej klinice). *zapisuję pana w laptopie i w sercu* * odezwę się do pana w maju* *załatwimy sprawę po wakacjach* *odezwę sie do pana jak tylko ustale termin* Rok poszedł na marne.... leczenie prowadzi teraz inny lekarz w publicznym szpitalu i wszystko jest jak być powinno. Przez pana W. stan się pogorszył. Może jest świetnym kardiochirurgiem... wydaje mi się, że wybiera sobie takich pacjentów, których leczenie zapewni mu kolejny sukces zawodowy. Trudne przypadki po prostu olewa. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość dana Opublikowano 14 Marca 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2009 Podpisuję się pod postem Karola. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość saracen Opublikowano 18 Marca 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Marca 2009 witam serdecznie od czasu do czasu czytam tutaj wypowiedzi Państwa Postanowiłem podzielić sie moimi doświadczeniami i zarazem zapytać co dalej mam robić. Choruje na serce do urodzenia, jako mały chłopiec miałem robioną operacje zamknięcia ubytku międzykomorowego u prof Molla w Łodzi. Po operacji profesor powiedział rodzicom że w przyszłości będę mieć problemy z sercem ponieważ operacja była zrobiona zbyt późno i zaszły w sercu pewne zmiany z nadciśnieniem tętniczym i płucnym włącznie. Otóż roku temu czyli początek lutego 2008 roku miałem robioną ablacje systemu Carto w Poznaniu u dr. Waśniewskiego na Długiej. Niestety zabieg się nie powiódł z prostego powodu, podczas zabiegu wystąpiła arytmia która została była zlikwidowana poprzez kardiowersje wewnętrzną. Arytmia była wyzwolona specjalnie by dokładnie zrobić tzw *mapę* serca. Wszystko było by pięknie gdyby nie następny już dość poważny problem. Po kilkunastu minutach zacząłem odczuwać drętwienie na lewej stronie ciała i w ciągu kilku następnych minut miałem już niedowład lewostronny. Wiadomo że w tym momencie nie było mowy o dokończeniu zabiegu i natychmiast go przerwano , podając silne leki bym nie był sparaliżowany do końca życia. Dziękując Bogu po ok 5 godz niedowład ustąpił całkowicie i już następnego dnia moglem spacerować samodzielnie po korytarzu szpitala. Nawet sobie nie wyobrażacie jak szczęśliwym człowiekiem byłem móc chodzić o swoich siłach. Po tych *przygodach* powiedziałem sobie że nie prędko wrócę na stół w celu następnej ablacji, zresztą sam doktor też nie zbyt zachęcał mnie do następnej ablacji. Później mi powiedział że taki przypadek miał pierwszy raz w życiu i sam się lekko wystraszył, a tych zabiegów przeprowadził już ponad tysiąc jak nie więcej. Ja sam doszedłem do wniosku że to co się stało to była mogła być wina zbyt częstych oraz zbyt wielu kardiowersji. Ja sam do początku jak mam arytmie, od 2003roku to praktycznie za każdym razem kiedy miałem atak miałem robioną kardiowersje. Kiedyś liczyłem ale jak doszedłem do ponad 30 to przestałem liczyć i traktowałem to jako lek, a nie ostateczność. Owszem udawało się zlikwidować arytmie farmakologicznie, ale to była zdecydowana mniejszość przypadków, powiedzmy raz na 5-6 arytmii była likwidowana lekami. I teraz na temat tego niedowładu, wiadomo że podczas kardiowersji mogą powstawać i pewnie powstają jakieś skrzepliny krwi, może nie za każdym razem ale kiedy masz sporo tych zabiegów robionych to na bank jakieś skrzepliny krwi masz. Widać podczas zabiegu któraś z tych skrzeplin powędrowała do głowy i w ten sposób powstał niedowład. Niestety jestem człowiekiem (taki mam charakter) który walczy do końca, a już na bank kiedy poznał drugiego człowieka (kobieta) i chciałby spędzić z nią resztę życia. Dlatego postanowiłem walczyć dalej i jadę do prof Walczaka, za kilka dni będę miał konsultacje u niego w wa-wie. Na koniec chciałbym zapytać czy ktoś z was miał podobny przypadek i jak to sie zakończyło. Czy następny zabieg jest wogóle możliwy. Pozdrawiam serdecznie Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość ewa Opublikowano 15 Kwietnia 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Kwietnia 2009 Popieram Panie KAROL to samo spotkało mojego tate Cytuj Odnośnik do komentarza
dii2 Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Maja 2009 Jeśli Anioły istnieją to Anioł. Dzięki niemu i jego zespołowi prze zostatnie 20 lat miałam jeszcze ojca, podczas gdy wszyscy 20 lat temu postawili już na nim krzyżyk. Teraz znowu walczymy. Nawet gdyby miał dać mi i ojcu teraz tylko nadzieję to warto. Bo poza nim żaden lekarz nawet tego nie chciał i nie potrafił dać. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Anula Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Maja 2009 Ja niestety bardzo zawiodłam się na Profesorze......Uważam, że ten meżczyzna jakimś cudem był obecny przy 1 ablacji w Polsce i od tej pory nie umie nic innego zalecić:( Podczas mojej wiyty nie dowiedizłąm się nic konkretnego ine odpowiedizął mi na żadne w zasadzie pytanie- albo odpowiadął dośc jednoznacznie sprowadzając wszytsko do ablacji- minowicie np. czy zna Pan przypadki że dodatkowe pojedyńcze skurcze komorowe znikają po ciązy otrzymałam odpowiedź , iż moze w latach 80 znał takie przypadki, ale teraz to on nie wie , bo jest ablacja........na pytnie czy mi po ablacji groża mi częstokurcze których nie mam teraz, odpowiedizał, ze tak, ale przecież czestokurcze wogóle występują, a ja na to ale nie umnie , a on na to się umiechnął. Nie zuważył n amoim ekg dodatkowe skurczu, o skurcz ten nie wykrzywiał całego wyresu był bardzo subtelny, ale wczesniej został wykryty przez internistę.......................Osłuchując mnie stwierdizł, ze podczas badania u niego nie miałam ani jedgo skurczu, a ja mam ich 12 000 na dobę czyli średni koło 9 na minutę i czułam u proferora ,że ónwiż je mam. Moja Pani kardiolog natomiast wysuchuje nawet te najsubtelniejsze, których ja nawet nie czuję........Na koniec podejrzewał mnie o nieuleczalną chorobe i wysłał na doł na echo, poprzednie miałąm 12 dni wcześniej- na szczęście podejrzenie się nie potwierdziło. Podsumuwując, nie dowiedizłąm się niczego, wyszłam przestarszonabo choroba cłąy czas łazi mi po głowie i biedniejsza o 400 zł bo tyle kosztowało mnie 15 minut w klinice......Poza tym Proferor przesłodzony............i za miły jakby nadrabiał tym inne braki to na tyle..... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Ana Opublikowano 20 Maja 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 20 Maja 2009 Całkowicie się zgadzam z Anulą. Obecnie Pan Profesor obcina tylko kupony. Trudne przypadki wręcz *spławia*. Teraz nastał czas młodszego pokolenia tylko, że nie ma łatwego startu do *indywidualności*. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Anula Opublikowano 20 Maja 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 20 Maja 2009 mnie nie spławił tylko zaproponowal ablcje po ciąży, jęsli mi to nie przejdzie....a moja Pani AKrdiolog zapytana przeze mnie o ablcje powieidzła, ze nikt normlany mi jej nie zrobi przy pojedyńczych skurczach........ Uważam, że jest Prof Walczak ma więcej szcżęscia i uśmiechu na twarzy niż konkretnej wiedzy na temat arytmii, o ablacji napewno wie dużo i moze na chorą wątrobę też by ją zalecił............. Ana, a opisz swój rzypadek dokładnie.... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Ana Opublikowano 23 Maja 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 23 Maja 2009 Pan Prof. zwracał się do mnie bardzo pieszczotliwie choć jestem w wieku średnim i zlecał badania właśnie u nich w Alenort gdzie ceny są niebagatelne. Sam zabieg ablacji nie powiódł się i dobiero na następnej wizycie kontrolnej zapewnił mnie , że natychmiast zostana poddana ablacji w Instytucie. Mam czekać na wezwanie. Już niedługo rok minie a Pan prof. stracił zainteresowanie moim przypadkiem, a ja zrezygnowałam z wizyty u niego. Dzięki podpowiedziom forowiczów i forum www.arytmiaserca.pl skontaktowałam się mail-owo z dr Kożlukiem. Jestem zadowolona. Cytuj Odnośnik do komentarza
dii2 Opublikowano 2 Czerwca 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 2 Czerwca 2009 Czy macie może bezpośredni namiar do prof. Walczaka? nr tel, e-mail? Byłabym wdzięczna za pomoc w tej sprawie Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Ted Opublikowano 5 Grudnia 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2009 Prof.Walczak jest O.K., ale niektórzy jego podwładni to tragedia. Ta wyniosłość, bez siekiery nie podchodź. Kto ich tego zachowania uczył na studiach.Jeszcze większych sukcesów nie osiągnęli a sodówa rozsadza im czaszki. Myślę, że założenie prof.Walczaka było słuszne by stworzyć zespół lekarzy i pielęgniarek bardzo przyjaźnie nastawionych do pacjentów.(podawanie ręki na powitanie, miłe słowo, pytania o inne sfery nie związane z chorobą). Jestem przekonany, że niektórzy lekarze robią to z wielką ukrywaną niechęcią. Po części zgadzam się z wypowiedzią Karola,(prof.Walczak chyba nie jest kardiochirurgiem)j po zabiegu (nieskutecznym) radź sobie człeku sam. Wiem co piszę, byłem tam kilkanaście razy. Do potencjalnych pacjentów KZRS(Klinika Zaburzeń Rytmu Serca) nie rezygnujcie z leczenia i zabiegu ablacji nawet jeśli to 20% szans na wyleczenie trzeba próbować aż do skutku.Dr.Dr.Szumowski i Bodalski to profesjonaliści. Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.