sylwia7385 Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Listopada 2009 Witam wszystkim ktorzy mieli lub beda mieli ablacje serca! ja mialam pierwszy zabieg 12.11.2009 i niestety byl bezskuteczny. Mam wyznaczony nastepny termin na 22.12. Wszyscy ktorzy jeszcze nie zdecydowali sie albo boja sie niech odstawia emocje na bok i podejda do tego racjonalnie. Wiem co pisze sama jestem straszna panikarą i wiem jak stresowalam sie przed zabiegiem, to był ciągły płacz i obawa. Sam zabieg jest naprawde do zniesienia nie odczuwa sie żadnych starsznych bólów a poza tym lekarz cały czas czuwa. Leżenie jest uciążliwe ale spokojnie wszystko da sie przeżyć. Po nieudanym zabiegu byłam naprawde rozczarowana i smutna dlaczego mnie sie nie udało, ale teraz gdy pierwsze emocje opadły zdałam sobie sprawe ze nie mozna sie poddawac i trzeba zyć nadzieją. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Beata Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Listopada 2009 Sylwia - z jakiego powodu Twój zabieg okazał się bezskuteczny i skąd od razu taka szybka diagonoza??? Z jakim rodzajem arytmii się borykasz?? Trzymam kciuki za następną ablację. Musi się już udać :) Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Martusia_82 Opublikowano 14 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Listopada 2009 Witaj :) U mnie podobnie :) Jestem po jednym nie udanym zabiegu:) następny termin mam na 7 grudzień :/ u mnie to napadowy częstoskurcz nadkomorowy :) Po pierwszym nie udanym również byłam rozczarowana, płakałam , no bo tyle nerwów, stresu STRACHU i na nic :) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość asia Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Listopada 2009 jak piszecie to piszcie dokladniej tj czemu sie nie udal gdzie byl robiony itp pozdrawiam i zdrowka zycze Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Anula Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Listopada 2009 Dziewcyzny ja też coraz więcej myśle o ablacji i boję sie jak cholera:( Szczególnie , ze mogą miec gorsza arytmię później, bo mam tylko pojedyńcze skurcze ale w imponującej liczbie koło 10 000- 12 000.lub wszczepiony rozrusznik. A jestem jeszcze młoda chce mieć drugie dziecko, pic alkohol, tanczyć , chodzić na siłownie- zyć normalnie:( Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Anula Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Listopada 2009 a jakie mogą być jeszcze skutki uboczne ablacji- podbno cała druga strona zgody przed ablacją jest zawalona możliwymi komplikacjami.... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Asia Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Listopada 2009 A ja miałam 3 ablacje i wszystkie nieudane skutkowały tylko na parę miesięcy teraz mam wszczepiony kardiowerter defibrylator ale nadal jest źle i prawdopodobnie czeka mnie krioablacja :( Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość staszek Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Listopada 2009 *A jakie mogą być jeszcze skutki uboczne ablacji- podbno cała druga strona zgody przed ablacją jest zawalona możliwymi komplikacjami....* tak, nie czytaj tych 4 stron A4 / bo to są 4, a nie 2 /przed ablacją , bo jeśli już się boisz - co naturalne , to wpadniesz w panikę .... to jak w ulotce od leków - masz wymienione wszystko : od tego że rozboli brzuch do wstrząsu włącznie - każda ulotka / karta przed zabiegiem MUSI zawierać wszystko, nawet to - co jest minimalnie prawdopodobne. Ja przeczytałem, i strach się powiększył - więc odradzam. ASIA: współczuję ....trudne WPW, migotki, czy ciężko dostępne miejsce w sercu ? dlaczego tak ciężko ? ICD to nie przelewki, a krio jest podobno obiecująca acz nie tak powszechna i opanowana jak standardowa - ale za to, można więcej pomanipulować pozdr. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość dana0909 Opublikowano 15 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Listopada 2009 Do Asi. Gdzie robią krioablację ? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Anula Opublikowano 16 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Listopada 2009 Asiu bardzowsółczuję- ja się z tym żyje?Ile masz lat? Cytuj Odnośnik do komentarza
Martusia_82 Opublikowano 16 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Listopada 2009 Szczerze to ja nie pamiętam, żeby aż tak dużo było możliwych komplikacji... Strach to naturalne że się denerwujecie, ale * ...strach przed cierpieniem jest większy niż samo cierpienie...*. Chociaż nie powiem że teraz drugi zabieg i że się nie boję bo wiem już co i jak :) Już się boję, a to dopiero 7 grudnia :/// Pierwszą Ablację miałam w Centrum Kardiologii Allenort, na Płowieckiej. Teraz będę miała w Instytucie Kardiologii w Aninie :) Wspaniali lekarze i ludzie i tam i tu :)) Cytuj Odnośnik do komentarza
Martusia_82 Opublikowano 16 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Listopada 2009 Aha..czemu się nie udał ?? Trwał dość długo , w porównaniu z poprzednikami, byłam zostawiona na koniec, jako najłatwiejsza :)) leniestety okazało się inaczej... nie udało się wypalić wszystkiego i powróciłam na salę z tym draniem :) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Beata Opublikowano 17 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 17 Listopada 2009 Stasiu - nie przesadzaj z tym wpadaniem w panikę po przeczytaniu możliwych powikłań poablacyjnych. Ja przeczytałam na kilka godzin przed ablacją wszystko od deski do deski i nic mnie nie ruszyło :) Nic tam strasznego nie znalazłam, czego bym wcześniej nie wiedziała. Ryzyko jest zawsze.. tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie - czy strach nami rządzi czy my strachem? :) Ja zawsze twierdzę, że jeśli komuś arytmia nie przeszkadza, to nie ma co się pchać na ablację. Jeśli natomiast arytmia jest uciązliwa i nie pozwala normalnie funkcjonować to nie ma się nad czym zastanawiać. W takich przypadkach człowiek łapie się wszystkich dostępnych metod, nawet tych ryzykownych. Pozdrawiam ciepło :) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość sdguobfv Opublikowano 18 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Listopada 2009 A czy można mieć ablację podczas miesiączki.? Bo ja własnie dostałam i ablację mam za 2 dni... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Martusia_82 Opublikowano 20 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 20 Listopada 2009 Raczej nie....z przyczyn oczywistych. Choć by takiej że leżysz na stole nago, straciłaś trochę krwi. Nie można podczas miesiączki. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość staszek Opublikowano 20 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 20 Listopada 2009 Hah, Beatko, my się znamy nie od dziś jak łyse / pardon / konie. Ti tutaj nie kręć malutka :PP a merytorycznie : Nie powinno się czytać tych rzeczy, jeśli nie ma się charakteru lekkoducha, cynika, stoika, bądź rycerskiej postawy i odwagi albo silnej wiary. Po co ? Nie trzeba nam wiedzieć, że podczas zabiegu może dojść do tego i tego, bo w 99% nie dochodzi. Osobnym przypadkiem jest ablacja trudno dostępnych miejsc, grzebanie w węźle, albo zabieg wykonywany kiedy pacjent ma równolegle inne poważne schorzenia etc. Wtedy szczera rozmowa z lekarzem i wszystkie za i przeciw muszą być znane. Dalej - to że arytmia komuś nie przeszkadza, mało tego, ktoś jej nie wyczuwa i ona ujawnia się przypadkowo, np.podczas rutynowych badań w pracy albo gdziekolwiek indziej, nie jest żadnym wyznacznikiem. Wyznacznikami są : złośliwość arytmii / dyskomfort pacjenta. I to pierwsze jest ważniejsze. Pierwsza arytmia / niewyczuwalna / , może być ostatnią. I odwrotnie, bardzo dokuczliwa i uporczywa, może męczyć całe życie. Wiele osób nie ma objawów mimo groźnych arytmii - wiele osób ma łagodną arytmię lecz ciężko ją znosi. Nie ma pojęcia pchania się na arytmię. Ablacja to : próba ochrony życia, wyleczenia / zaleczenia, albo podniesienia komfortu życia.. ..Beatko ..:) pozd. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Beata Opublikowano 20 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 20 Listopada 2009 Masz rację Stasiu :) Myślimy tak samo, tylko inaczej ubieramy to w słowa :) Pomimo to twierdzę, że w powikłaniach poablacyjnych nic takiego strasznego nie wyczytałam co mogłoby mnie przerazić - rycerzem nie jestem, ale faktycznie silna wiara pomaga w niektórych sytuacjach. Pozdrawiam starego konia ;) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość sdhgtv Opublikowano 27 Listopada 2009 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 27 Listopada 2009 niedawno właśnie miałam ablację. dokładny tydzień temu. Miałam okres tak, jak się o to tutaj pytałam. I, ku mojemu zdziwieniu, ablację miałam, bo lekarz powiedział, że moge zabieg przejść. Więc okres można mieć podczas zabiegu, ale najlepiej sobie tampon założyć ;) Aha. Ablacja była totalnie bezbolesna :) Wykonywał mi ją Dr. Stec. Bardzo fajny lekarz :) Cytuj Odnośnik do komentarza
kacha67 Opublikowano 1 Lutego 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 1 Lutego 2010 Witam:)Jestem z Opola ,mam częste migotania przedsionków i dusznicę bolesną.Lekarz ze szpitala powiedział że może mi tylko pomóc ablacja, więc się zarejestrowałam na Witosa w Opolu ,ale dopiero na 1 lipca do przychodni kardiologicznej.Nie wiem jak długo to wytrzymam, ponieważ dzisiaj trzymało mnie migotanie od 8 do 16 dostałam 6 zastrzyków,obecnie leżę w szpitalu .Jak długo trzeba czekać na zabieg :?Jak można to przyśpieszyć:?Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Awwodam Opublikowano 29 Marca 2014 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 29 Marca 2014 Witam.ja tez jestes po nieudanej ablacji.prubowali 4 godziny wywołać Wpw pradami ktore stymulowaly serce,lekami przyspieszali prace serca i nic.badanie totalnie mnie tak meczylo bolalo w klacie tak ze tchu brakowalo ,potem pod koniec badania podkrecili dawke leku i dalej tymi pradami działali zjechalem.podali tlen i zwolnili tempo na chwile i znow potem stwierdzili niema wpw gdzie w holterze przy bradykardii pokazało . w ekg elektrofizjolog muwi ze jest,a badanie wywoływania elektrofizjologiczne pokazalo niema. i jestem zalamany zawiedzony a badanie znioslem tragicznie.wolałbym miec 5 gastroskopi niz to badanie... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Bazyl Opublikowano 19 Lipca 2020 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2020 Witam użytkowników forum. Jestem dwa dni po ablacji migotania przedsionków. Była to krioabkacja. Sam zabieg nic strasznego. Ale niestety nie udał się. Po sobie po zabiegu migotanie wróciło i to jeszcze gorsze. Przed zabiegiem mój puls to było 60-80 uderzeń na minutę a teraz jest 100-150 uderzeń. Tak że radzę się głęboko zastanowić czy poddać się zabiegowi. Pozdrawiam wszystkich. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość arsen Opublikowano 19 Lipca 2020 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Lipca 2020 Gdzie był wykonany ten zabieg ? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Roman Opublikowano 9 Sierpnia 2020 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Sierpnia 2020 Witam. Niedawno miałem ablację w Rzeszowie .Całkowita porażka . Po ablacji mam zawroty głowy ,omdlenia,kołatanie serca. Jestem o wiele słabszy. Ja szczęścia nie miałem . Większości to pomaga . W moim przypadku o wiele gorzej tragedia Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Arsen Opublikowano 10 Sierpnia 2020 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 10 Sierpnia 2020 To ladnie mnie pocieszyles w Rzeszowie robia to podobno bardzo dobrze moze jakis czas musi minac zeby bylo lepiej? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Mira Opublikowano 18 Stycznia 2021 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Stycznia 2021 Również miałam ablacje w Rzeszowie, nie udaną. Samopoczucie gorsze jak było. Jak pisze Pan Roman, też nie miałam szczęścia. Osłabienie, złe samopoczucie, omdlenia - wszystko się nasiliło. Nigdy więcej nie podeszła bym do ablacji... Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.