joasia35 Opublikowano 13 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 13 Marca 2012 I jak Julia udała się wizyta u fryzjera? :) U mnie dziś dość spokojnie, posiedziałam z mamą, niestety bardzo ją boli,ale jak przyszła Zosia mama się trochę rozchmurzyła. A tak to miło, byłam z małą na placu zabaw,bo taka ładna pogoda, Zosia musi pochwalić się pieskiem przed koleżankami:) Malamika musisz brać leki aż do grudnia? Czyli cały rok trwa taka kuracja? Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 U fryzjera było bardzo miło, Olek bardzo grzeczny, spokojnie sobie rysował. Za to mała się obudziła i przerażona była, ale szybko się uspokoiła. Potem poszliśmy na zakupy no i na te imieniny. Sympatycznie,ale krótko byliśmy,bo Olek tak rozrabiał. Na zmianę u nich to występuje, specjalnie,żeby matce nie dać żyć:) No a dziś mamy dużo planów, mam nadzieję,że wszystko uda mi się zrobić. Super Asiu,że wychodzisz, nie przestawaj:) Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 Staram się, staram,ale niestety dziś taka pogoda-deszcz leje,że nawet piesek nie chce spacerować:) Ja ostatnio u fryzjera byłam na święta, muszę się odważyć i pójść. ale trochę się martwię czy wysiedzę, ostatnio to odliczałam sekundy do końca:) Julia naprawdę widzę,że działasz bardzo aktywnie, tak się zastanawiam czy to te kropelki tak Ci pomagają? może psycholog zapytam czy też mogę je brać? Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
malamika Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 Tak Joasiu, pani doktor powiedziała, że jak wcześniej odstawię leki to leczenie pójdzie na marne. Chodzi o to, żebym sama sobie zrobiła terapię - przez rok biorąc leki zaczynam wychodzić sama na zakupy, zacznę pracować, więc się przełamię i zobaczę, że to nic strasznego, przestanie mi się robić niedobrze poza domem. Dopiero jak ten stan potrwa kilka miesięcy, będę mogła powoli odstawiać leki. :) Początkowo bałam się brać, ale jak już zaczęłam - zero skutków ubocznych. Zakończyła się bezsenność, która trwała wiele miesięcy. Mogę jeść co chcę - wcześniej bałam się, że będzie mi niedobrze, jak pomieszam nie tak składniki - absurd, prawda? Cieszę się, że jest mi lepiej. Teraz wiem, że branie leków to nic takiego, bardziej zaszkodzi Ibuprom niż to. :) Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 Ja Wam powiem,że na mnie najlepiej zadziałało zdanie sobie sprawy,że wszystko zależy ode mnie i jak się nie ogarnę w końcu to zniszczę całe swoje życie i swój dorobek. Zostanę taka pokrzywiona przez fobię. I wyłączyłam to myślenie-jak wyjdę to na pewno coś mnie przejedzie, dostanę zawału, pogryzie mnie pies,albo spadnie na mnie samolot. Teraz wychodzę spontanicznie, bez rozmyślania i wymyślania dróg ewakuacji. Coraz częściej nie zabieram z sobą nawet mojej kosmetyczki, w której mam wszystko to co ma mi pomóc w chwili ataku. Jak mam zły dzień myślę sobie- a kto ich nie ma? Jak mi dziecko marudzi całą noc to wiadomo,że nie będę w super formie, ale to nie powód by chować się i czekać na śmierć. Najbardziej my możemy sobie pomóc i chcieć. Dobrze Malamika,że wspierasz się lekami,że widzisz efekty,że znów chce Ci się żyć-czytałam Twoje wcześniejsze przeżycia i gratuluję przemiany:) A kropelki Bacha mi bardzo pomogły, dodały odwagi, energii do zmian i wyciszyły lęki. Cytuj Odnośnik do komentarza
malamika Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 Mam dla Was parę fajnych myśli, może choć troszkę pomogą, spisałam je z pewnej książki: *To, jak myślimy, warunkuje to, kim jesteśmy; i dopóki nie przestaniemy myśleć w określony sposób, dopóty tacy będziemy. Ci, którzy pragną osiągnąć niewiele, niewiele też muszą poświęcić; ci, którzy pragną osiągnąć więcej, muszą poświęcić więcej; a ci, którzy chcą osiągnąć bardzo dużo, poświęcą również bardzo dużo. Jesteśmy tym, o czym myślimy przez cały dzień. Warunkiem dobrego życia jest zdrowie. Zdrowie powinno być w myśli i mowie człowieka. Kiedy myślisz o sobie, zawsze miej przed oczami wyrazisty obraz swojego idealnego "ja". Oto, co powinieneś postawić sobie za cel: każdego ranka iść do pracy wypoczętym i pełnym wigoru. Zdrowie osiągniemy jedynie wtedy, gdy w myślach zastąpimy chorobę zdrowiem, słabość - siłą, dysonans - harmonią, a błędne koncepcje - prawdą; kiedy nasze myśli będzie wypełniać miłość, a nie nienawiść; kiedy będziemy krzewić w sobie myśli konstruktywne zamiast destruktywnych, niszczących. Nie ma fizycznej harmonii, dopóki w umyśle gości choroba. Nigdy nie wygłaszaj ani nie powtarzaj opinii o swoim stanie zdrowia, która nie byłaby zgodna z twoimi życzeniami. Nie rozmyślaj o chorobach ani nie wnikaj w ich objawy. Jak twierdzą lekarze, nie osiągną doskonałego zdrowia ludzie, którzy stawiają autodiagnozę, ustawicznie koncentrują się na sobie, obserwują swój stan zdrowia i ciągle wypatrują najmniejszego objawu choroby. Niektórzy ludzie (...) zawsze myślą i mówią o swoich dolegliwościach. Rozkoszują się objawami, przypatrują się im, obserwują je metodycznie, wyglądają ich, aż wreszcie otrzymują to, czego się spodziewali. Zdrowe myślenie jest największym panaceum na świecie. Wielu ludzi nie tylko upośledza własną sprawność, ale podtrzymuje w sobie chorobę, stan półinwalidztwa lub braku mocy poprzez ciągłe rozpamiętywanie negatywnych sugestii. Zdrowie i werwa nie zagoszczą w twoim życiu, jeśli będziesz ciągle ględzić o swojej słabości i użalać się nad sobą z powodu kiepskiego stanu zdrowia. Pierwszym krokiem do uzdrowienia jest natychmiast przestać się bać tego, co stanowi jedynie przejaw. Drugi krok - to zdać sobie sprawę, że przejaw ten jest niczym więcej jak wytworem dawnego sposobu myślenia, któremu teraz zabraknie sił.* Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 Ciekawe te cytaty, wydrukuję sobie i będę powtarzać:) Mi też psycholog radzi, ba każe zmienić myślenie, widzę,że coraz częściej jak się budzę nie myślę-znów kolejny okropny dzień,ale raczej, fajnie,że znów jest kolejny dzień:) Pogoda się poprawiła, biorę psa,córkę i idziemy na spacerek i małe zakupy. Chcę znów dojść tam gdzie wczoraj:) Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 A ja dziś miałam dużo planów, i przeczytałam Co Malamika wkleiła-trzeba próbować. Umówiłam się z koleżanką w centrum miasta, mama została z dziećmi a ja poszłam na przystanek. Wsiadłam do autobusu i pojechałam! Dziewczyny, czuję się jakbym na Marsa poleciała, pojechałam, wysiadłam w samym centrum, tłum ludzi, poszłam z koleżanką do galerii handlowej, małe zakupy, potem hinduska herbata, mąż mnie odebrał, bo do nas wieczorem rzadko co jeździ. Ale po prostu nie wierzę co ja zrobiłam, pojechałam sama pierwszy raz od tak dawna!:) Polecam Wam te kropelki z całego serca. Owszem trochę się stresowałam,ale jak wyjęłam telefon i zaczęłam się nim bawić to nie zauważyłam, że już dojechałam. Po prostu jestem sama zdziwiona i zachwycona. Czuję się bombowo, aż zjem ciastko z okazji mojego powrotu do żywych:) Cytuj Odnośnik do komentarza
malamika Opublikowano 14 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 14 Marca 2012 Gratuluję Julio!! :) Sama wsiąść do autobusu, no no, brawo! :) Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 15 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Marca 2012 Julia bardzo Ci gratuluję i podziwiam! Skoro Wam się udaje to mi też musi! Jak wczoraj przeczytałam wpis Julki to oda razu zamówiłam sobie te kropelki, wiem,że nie załatwią one sprawy,ale liczę,że choć trochę mi pomogą:) Byłam rano w Biedronce, i poszłam na przystanek,ale stałam w zasadzie daleko od ludzi,no ale w ogóle sukces,że tam doszłam! Chociaż bez bicia powiem,że serce mi waliło gdy oddałam się od domu,jak wracałam już było ok,ale w pierwszą stronę musiałam robić przerwy:) Pozdrawiam was dziewczyny, idę po córkę, może pójdziemy na spacer? Cytuj Odnośnik do komentarza
malamika Opublikowano 15 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Marca 2012 Ja się właśnie wybieram na spacer do bankomatu (ech ta Biedronka, nie akceptują kart :P). Trzymajcie się dziewczyny! :) Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 15 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Marca 2012 A ja pomyślałam idzie wiosna mały nie ma butów, Lili też jakaś kurteczka potrzebna wzięłam więc dzieci i do galerii handlowej pojechaliśmy-autobusem. W sumie dziś 3 razy przejechałam, mały miał taką zabawę w wielkim samochodzie a ja bez lęków przeżyłam. Dziewczyny trzeba zacisnąć zęby i po prostu wejść/ zrobić to co nas przeraża. Owszem za pierwszym razem nie będzie to przyjemne. ale dziś wiem,że mogę wszystko:) Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 15 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Marca 2012 Julia bardzo Ci gratuluję! Mam nadzieję,że niedługo i ja będę miała się czym chwalić. Dziś poszłam z Zosią na spacer, czułam się dobrze,ale tak strasznie wiało,że wróciłyśmy szybciej niż zakładałam. Ale masz rację, nie można siedzieć w domu i rozczulać się nad sobą, to do niczego nie prowadzi! Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 16 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Marca 2012 Witajcie. Wróciliśmy ze spacerku, 3 godziny na dworze, matka bez lęków przeżyła. Dzieci zmęczone drzemią, ja zaraz robię obiad. Jedyne co mnie męczy to mama,nie rozumiem jednego dnia ma świetny humor, a drugiego tragedia... Oczywiście w taki dzień wystarczy,że zadzwonię i zaraz słyszę masę pretensji. Naprawdę moja mama bardzo kiepsko znosi przekwitanie, ciężko z tą zmiennością wytrzymać. Dziś jestem złą córką, jutro będę dobrą i tak na zmianę. Trzymam za Was kciuki dziewczyny, pokonujcie przeszkody!:) Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 16 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Marca 2012 Moja mama Julia odkąd złamała rękę jest nie do wytrzymania. Ciągle narzeka, ciągle coś jest źle. Będzie dobrze:) A ja dziś myłam okna, byłam z córką na spacerze, zaczynamy chodzić na ładny plac zabaw, który jest na końcu ulicy-a nasza ma 1,5 km! Mały sukces:) Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 17 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 17 Marca 2012 Pewnie korzystacie z ładnej pogody i stąd Was tak mało tutaj. Ja dziś z rodzinką jadę nad morze, spacerek, pewnie jakaś gorąca czekolada, bo za mną chodzi ostatnio. Wieczorem znajomi wpadają na kawkę,więc szykuje się ciekawy dzień. Pozdrawiam:) Cytuj Odnośnik do komentarza
malamika Opublikowano 17 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 17 Marca 2012 Cześć dziewczyny. :) Ja dziś dowiedziałam się od Pani doktor, że powoli odstawiamy leki! WOW! Myślała, że będę je brać do grudnia, ale stwierdziła, że już nie są mi potrzebne. Jeden lek (Afobam) zmniejszyła mi dawkę o połowę (i kazała w ciągu 2 miesięcy zejść do zera), a drugi lek (Sulpiryd) podwyższyła na 2 miesiące aż dwukrotnie, czyli 4 tabletki na dzień, ale tylko po to, żebym przytyła (ważę tylko 43kg :P i chcę przytyć), a po 2 miesiącach zejdę znowu do 2 tabletek i po następnym miesiącu do zera. Strasznie się cieszę!! :) Za trzy miesiące pozbędę się leczenia! :D Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 17 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 17 Marca 2012 Gratuluję Malamika:) Julia to szalejesz z tymi wycieczkami:) A dziś córka miała przedstawienie po angielsku ze szkoły językowej. Musiałam pojechać na drugi koniec miasta i wysiedzieć w sali gimnastycznej z innymi rodzicami. Denerwowałam się, nie powiem,ale jakoś przeszło i dałam radę:) Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 18 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Marca 2012 Eh, wczoraj wypucowałam cały dom, pomyłam okna i co? Dziś już deszcz.. Wczoraj był bardzo miły dzień, bardzo sympatyczny. Wieczorem tylko mały stał się taki nieznośny i marudny, męczył kolację i nie wiem czy to znów jakaś choroba nie idzie? Zapobiegawczo dałam mu nowy syrop na odporność. Dziś brat z narzeczoną wpadają na obiad, jakieś spaghetti stworzę na szybko. Pozdrawiam- Malamika gratulować sukcesów w leczeniu,oby tak dalej. Trzymam kciuki:) Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 18 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Marca 2012 I Tobie Asiu też gratuluję, widzisz to nie jest takie straszne, jak już się odważysz na ten 1 krok, to potem idzie coraz lepiej i prościej. a co tam u reszty? Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 18 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Marca 2012 Teściowie zabrali córkę na działkę, a ja z mężem uporządkujemy piwnicę i garaż. Ja jestem z tych, którzy zostawiają każdy szpargał i do piwnicy już wejść nie można:) Mam nadzieję,że Olek miał tylko gorszy humor i będzie zdrowy. Pozdrawiam i miłej niedzieli:) Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 19 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Marca 2012 No Olek znów ma katar, zaraz idziemy do pediatry, mam nadzieję,że to nic poważnego. Właściwie poza katarem nie ma innych objawów, trochę marudny i tyle. Oby Lilki nie zakaził, bo nie chcę znów w domu siedzieć:) Mąż zabrałby się w końcu za nasz garaż, ale on nigdy nie ma czasu, a co tam się dzieje,aż szkoda gadać:) Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
joasia35 Opublikowano 19 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Marca 2012 Oby mały szybko Ci wyzdrowiał:) U nas brzydka pogoda, cały dzień w domu, moja Zosia też trochę podziębiona, jutro też zostanie w domu,więc siedzimy sobie razem. Przełożyłam psychologa na środę, bo mąż cały dzień w pracy , a nie chciałam córki zostawić samej. Czekam na męża, Zosia umyta. Taki zwykły dzień. Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Marti40 Opublikowano 19 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Marca 2012 Hej dziewczyny! jak człowieka cieszy ,że innym czyli Wam coś się udaje w tej naszej dolegliwości,,brawo ,brawo! Ja mam ostatnio masakrę , na myśl o wyjsciu z domu do firmy juz mną dygoce,ale tłumaczę sobie ,że to tylko myśli w mojej głowie... i tak ciężko,,,,, mam teraz jeszcze okropny stres z firmą ,więc łatwo mi nie będzie.. Joasia no super masz psa i spacerki są !Julia to już wogóle daję radę bardzo fajnie, te Wasze osiągnięcia to taka nadzieja ,że da się i super.... a ja i tak musze dojść w końsu do psychologa wcelu zdiagnozowania konkretu... kropelki popijam ,myślę że troszkę te reakcję wyciszyły.. oj jak czytam to wspominam jak moje dzieci były małe ,,,a tu duze dzieci ...inne klopty,zmartwienia ,innej rangi...ale fajnie cieszyć się takimi słodkimi maluszkami.pozdrawiam Was Cytuj Odnośnik do komentarza
julia29 Opublikowano 20 Marca 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 20 Marca 2012 Powinnam iść do psychologa Marti, chociaż mi i tak zawsze powtarzała,że pomóc sobie mogę tylko ja. Jak ja nie przezwyciężę lęków-to kto? I koniecznie wychodź, na przekór lękom i strachom. Dasz radę:) A my mamy skierowania do alergologa-Olek będzie miał testy raz jeszcze. Na razie to tylko katar, nawet możemy spacerować przy ładnej pogodzie,ale raczej w miejscach odosobnienia,bez tłumu dzieci. Za to mała czuje się świetnie, ją też wzmacniam, bo mam dosyć tych niekończących się katarów.Zdrowia dla Zosi, Asiu. Pozdrawiam. Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.