Diana80
Members-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Diana80
-
Asiu każda prawdziwa kobietka wolałaby być nieco młodsza, więc decyzja Tosi mnie nie dziwi o przeczekaniu do następnego roku :) Mam nadzieję,że poród szybko nadejdzie i będzie spokojny:) Agata byłam kiedyś na takim niby super balu sylwestrowym, i żałowałam okropnie,że tam poszłam. Wolę jak obok mnie są bliscy, czy to rodzina,czy przyjaciele. Odkąd mamy Franka w domu nie wyobrażam sobie nie mieć go obok siebie w tę noc :) Też słyszałam o ataku zimy w Turcji, u mnie dziś minus 2, śniegu brak, słonecznie, bardzo przyjemnie:) A nasz Sylwester udany, chociaż sprzątania co niemiara. Ale było i rodzinnie, i tak na luzie. Goście przynieśli cudowną atmosferę, dzieciaki wszystkie zachwycone, nawet Franek dotrwał do północy, fajerwerki wyjątkowo przypadły mu do gustu, chociaż ich huk nieco go wystraszył. Ale bardzo się przejął Nowym Rokiem, choć pewnie nie wiedział o co chodzi :) Święta nam bardzo spokojnie upłynęły, wyjazd po świętach też miło będziemy wspominać, może poza awarią samochodu w drodze do domu :) Agroturystyka to wspaniały pomysł na wypoczynek z dziećmi. Szkoda tylko,że dziś już normalnie w pracy, po takiej labie-10 dni człowiekowi ciężko było wrócić do normalności:) A jak Wasze wspomnienia sylwestrowe, i postanowienia? Ja chcę zrzucić 5 kg-dostałam na święta karnet na basen, i co najmniej jeden wieczór w miesiącu chcę spędzić na randce z własnym mężem:) Bardzo Was pozdrawiam
-
Dziewczyny też Wam życzę jak najpiękniejszego roku, spełnienia marzeń,dużo zdrowia i pogody ducha. Udanej sylwestrowej nocy-nieważne jak ją będziecie spędzać:) My szykujemy dziś zabawę wielopokoleniową, składkową, mam nadzieję,że będzie fajnie.:)
-
Póki mam wolną chwilę chciałam Wam złożyć życzenia pięknych i zdrowych Świąt. Dużo dobrego jedzenia i bardzo rodzinnej atmosfery. My dziś pracujemy ostatni dzień, wracamy do pracy dopiero 2 stycznia, także będzie czas na regenerację. W niedzielę wyjeżdżamy na 3 dni, a potem wracamy do domu i robimy Sylwestra u nas, będzie prawie 30 osób, głównie rodzina, trochę znajomych, dzieciaki, taka integracyjna impreza dla każdego :) A dziś masa pracy bo zamówienia na ciasta, na chlebek na przetwory. Ale damy radę i jutro w końcu zacznę świętowanie:) Jeszcze raz Życzę Wam Wszystkiego co najlepsze na Święta.
-
Asiu to możesz odetchnąć, Tosia grzecznie poczekała na tatę:) Sama nie wiem czy lepiej by malutka urodziła się na Święta, czy lepiej już po? Chyba nie chciałabym w trakcie, chociaż to piękny prezent byłby dla Was:) Niedogodności wkrótce miną i będziecie w komplecie:) A ja chciałam się pochwalić,że lokalna gazeta wytypowała nas do plebiscytu na najlepszą knajpkę w mieści, a mojego męża na najlepszego kelnera :) Wybrano 10 lokali, i okazało się,że to klienci sami nas zgłosili. Bardzo urosły nam skrzydła, w poniedziałek mają przyjść zrobić zdjęcia i mały wywiad do prezentacji. Taka to reklama jakiej nie mogliśmy sobie wyobrazić:)
-
My jesteśmy teraz maksymalnie zabiegani, praktycznie codziennie mamy albo spotkanie wigilijne u nas, albo cateringowo je obsługujemy. Już czekam na święta i troszkę relaksu :) Teściowa w końcu zrozumiała naszą decyzję, nie powiem,że jest zachwycona,ale kontaktujemy się normalnie. Także plan ustalony, prezenty mam kupione, jako,że mamy bardzo dużo rodzinę, to symboliczne,ale w końcu to nie jest najważniejsze. Franek zdrowy, teraz głównie spędza czas z moją mamą albo z teściową-ten nadmiar pracy teraz. Ale dzięki temu robimy sobie przerwę aż do Sylwestra, planujemy na 3 dni wyskoczyć i odpocząć, na Sylwestra wracamy,ale pojedziemy na Lubelszczyznę, troszkę za Zieloną Górą, agroturystyka,cisza i spokój,i tylko my we troje:) Asiu mam nadzieję,że brak wiadomości nie jest spowodowany porodem? Daj znać jak się masz? Julka w sobotę i niedzielę mieliśmy warsztaty piernikowe dla dzieciaków, super zabawa dla całej rodziny, takie wypiekanie. a ja nie muszę piec, mam sporo zostawionych :) Michalina nie wiem skąd takie zachowanie męża? Być może uznaje,że musi odreagować ostatnie stresy,i taki wyjazd będzie mu potrzebny. Ale myśli tylko o sobie, najlepiej rzeczowo z nim porozmawiaj i powiedz czego oczekujesz. I dojdźcie wspólnie do kompromisu. Syn mojego ojczyma prowadzi z żoną dwa przedszkola prywatne, rodzice potrafią dziecko z 39 stopniową gorączką przyprowadzić i mówią,że przecież rano było ok. Także lepiej niech zostanie w domu i spokojnie nabierze odporności. Powiem Wam szczerze,że jak urodził się Franek to wszyscy zachwycali się etapem niemowlaka,co nic tylko leży, ja owszem zakochana byłam w synku,ale jak Agata piszesz zaczął się taki *ruchliwy* to nie chciałam by ten etap przeminął. Cudowny to czas, takie wciąż maleństwo,ale ciekawskie, takie energiczne, cudowny czas. Potem i przed też oczywiście jest bosko,ale jakbym mogła to zatrzymałabym Franka na takim półroczku :) Też uważam,że mamy w Polsce-wciąż, demokrację, więc każdy ma prawo mieć swoje poglądy i myśleć jak mu się podoba. Moja szwagierka była w Warszawie i spontanicznie przyłączyła się do marszu, a miała dzieciom pokazać dekoracje, ale uznali,że to było ważniejsze. I popieram, sama poszłabym w ten weekend, w Szczecinie jest też manifestacja,ale cóż, praca. Wiecie jak wygrał Duda to nie głosowałam na niego,ale myślałam,że da radę, że będzie jakiś normalniejszy, nie płakałam jak niektórzy,dałam mu szansę, ale mnie zawiódł. I on i PiS, a takie wpadanie na fora medyczne typowo i odnoszenie się tylko do tego,że dziewczyna poszła na marsz jest jak pisała Michalina nieco przerażająca. Maniu ja Ciebie popieram:) pozdrawiam
-
Oj tak,wymęczeni jesteśmy. Aż musieliśmy dzisiaj zamknąć lokal :) Na razie się lenimy,ale trzeba będzie stawić czoła rzeczywistości i zacząć sprzątać. Wszyscy byli zadowoleni, dwoje rodziców od razu zarezerwowało terminy na dziecięce urodziny. Właśnie na tym mi zależało,na takim bardzo rodzinnym miejscu :) Największe wzięcie miał domowy makowiec mojej mamy, musiała w nocy dopiekać dwie blachy :) A teraz popijam sobie kawę, zabiorę syna i męża na bardzo długi spacer, oddamy małego teściowej i do roboty czyli do sprzątania. Ale najpierw my idziemy do konkurencji na śniadanie:) Moja mama już się nie gniewa na Wigilię z tatą, przyjdzie do nas na 2 dzień świąt, ale teściowa,hmm, nieco gorzej. Cały weekend się nie odzywała, a miała wpaść do Franka z prezentem. W ogóle nie przyszli. Może się gniewać na mnie,ale czemu winne dziecko? Wysłała rano mężowi smsa,że mamy jej przywieźć Frania na 13 i nic więcej. Oby szybko jej przeszło,bo mąż mocno przeżywa jej humorki... Julka o to,jedzcie czosnek i dużo miodu, skoro w domu jakaś infekcja się pojawia trzeba działać. Dzieci na pewno będą bardzo grzeczne, a dziadkowie właśnie są po to by rozpieszczać te nasze maluszki:) pozdrawiam
-
U nas mamy mikołajkowy weekend, dużo pracy jeszcze przed nami. Ale się cieszę bo wszystkie zaproszenia poszły-robimy takie dwugodzinne spotkania z zabawami, z Mikołajem, z pysznościami, z bajkami, drugi rok z rzędu, ale w tym roku robimy na poważnie i mamy tremę :) No w każdym razie Franek będzie zachwycony, i pewnie podekscytowany, atrakcji nie zabraknie. Synek już zdrowy, ale ta gorączka to był jednak początek infekcji, teraz trochę na siłę przemycam mu zdrowia na talerzu, apetyt niby ma, ale głównie na kakao i makaron, taki bez niczego najlepszy. Ta powoli myślę nad świętami, u nas to ciężko jest pogodzić wszystkich i być wszędzie. Wyjdzie,że Wigilię spędzimy z moim tatą, jego żoną i moim przyrodnim rodzeństwem, bo już 26 grudnia mój tata wyrusza w miesięczny rejs. Oczywiście moja decyzja rozjuszyła mamę moją i mamę męża. Także muszę im stanowczo, acz łagodnie się przeciwstawić. Wiadomo, tata 25 będzie już się pakował i nie będzie normalnego świętowania. Ale to jeszcze mam czas przekonać nasze mamy:) Julka jak widać nie chcieli być stratni, pewnie liczyli,że dopłacicie za szybsze zdjęcia,ale na pewno to będzie świetna pamiątka na całe życie:) Joasiu końcówką ciąży nie ma co się tak zachwycać i oczekiwać nie wiadomo jakiej porcji energii. Też najchętniej przespałabym końcówkę, a jeszcze to oczekiwanie, już tak blisko, a tak daleko:) Także spokojnie leniuchuj.Urodzinowe życzenia dla starszej pociechy. Michalina całkiem możliwe,że to kaszel alergiczny, warto się zapisać na wizytę i zobaczyć co i jak. A jak teść się teraz czuje, i jak dziadek? Agata krzesełko mamy cały czas, warto kupić takie właśnie takie, które rośnie z dzieckiem i starcza na dłużej. Franek jest za mały by siedzieć na krześle, a,że je sam to nie chce siedzieć na maminych kolanach,my mamy Ceretero Royo, do 4 latek, także cenowo fajnie wyszło. Mania cieszę się z zapału. Dużo się teraz rozmawia o polityce, i też słyszę jak goście rozmawiają w knajpce. Wszyscy narzekają, nikt ich niby nie popiera,to kto na nich głosował? Mam nadzieję,że tak te najbliższe 4 lata wyglądać nie będą.. pozdrawiam
-
Świąteczna sesja? Świetny pomysł,i jaki Wam się prezent trafił :) My mieliśmy ciążową sesję-ale to mniej trafione, bo komu pokazywać takie zdjęcia, tylko dla nas:) A już jak Franek się urodził to mieliśmy taką sesję, koleżanka się tym zajmuje i to był strzał w 10. Moja mama ma zdjęcia z tej sesji w korytarzu, pięknie wyszły zdjęcia i są wspaniałą pamiątką. Na pewno będziecie mieli dużo radości i wspomnień z takiej sesji:) A my kochamy aurę świąt, więc dużo wcześniej wszystko dekorujemy:) Maniu to widzę uznana z Ciebie kucharka, nie chcesz do nas wpaść i coś upichcić? :) Ciekawy weekend miałaś,życzę takich więcej:) co tam u reszty, Agata,Michalina, Asia? A my pracujemy, mały wczoraj znów gorączkował, ale rano obudził się zdrowy, pełen energii i apetytu. Ale nie wiem skąd to się wczoraj wzięło, trochę mnie martwi ostatnio Franuś, nie chorował mi w ogóle, a teraz co rusz jakiś katarek. Chyba pójdę do pediatry i popytam co to może być. Ostatnio Franek jest obrażony na jedzenie, je malutko, i może stąd ma za mało witamin? Zobaczymy. Nową kelnerkę mamy, wydaje się,że zostanie na dłużej;)
-
Ja to sama mam teraz takie obawy,że jak wczoraj byliśmy w Lidlu to byłam podejrzliwa wobec innych klientów,poganiałam męża i patrzyłam czy nikt nie ma za dużej torby z zakupami. Dziwne to i smutne, bo w sumie w tych atakach właśnie o to chodziło, o wzbudzenie takiego poczucia zagrożenia. Totalne szaleństwo,wiem, ale jeszcze we mnie jest dużo emocji. Uznaliśmy z mężem,że ten tydzień będzie u nas spotkaniem z kuchnią francuską. Także pachnie u nas rogalikami z czekoladą albo na wytrwanie z pleśniowym serem. Wolę te czekoladowe:) A poza tym to zaczęłam porządkować świąteczne dekoracje, i pewnie za tydzień będziemy dekorować lokal, może ciut za wcześnie,ale na przekór szarości trzeba coś zrobić:) Asiu mój mąż mówił,że na pewno będzie przy porodzie, a jak rodziłam to on miał zapalenie krtani i nie było go ze mną, była moja mama,mąż siedział na korytarzu i Franka podziwiał z odległości :) Też nie wiem czy pozwoliłabym jechać mężowi w tak wysokiej ciąży? Musicie pewnie sporo przegadać za i przeciw i razem zdecydować. To w związku najważniejsze. Julka mój Franio ostatnio bardzo kiepsko śpi, i tak myślę czy to nie od pogody. Skoro my odczuwamy te wszystkie zmiany tak mocno, to dzieci pewnie też. Franio zasypia mi już przed 19, a potem głodny budzi koło 12, i nie może zasnąć z jakiś czas. Chyba trzeba przeczekać. Fajnie jak babcia rozpieszcza wnuki, od tego są właśnie babcie i dziadkowie:) Co tam u reszty?
-
Ja wciąż nie mogę się otrząsnąć po tych wydarzeniach, a dlatego,że w tym czasie w Paryżu była siostra mojego męża. Jest romanistką, świetnie mówi między innymi po francusku, pracuje w firmie, która działa na cały świat i często podróżuje jako tłumacz. I od środy była w Paryżu, mąż mi powiedział o tych zamachach i już byliśmy do niedzieli do przylotu Ani pełni niepokoju. Ona studiowała rok w Paryżu, po studiach 2 lata tam mieszkała i pracowała, fanka wszystkiego co francuskie, nawet najstarszą córkę nazwała Marianną. Ale miała szczęście, bo ma tam sporo znajomych, i tego dnia umówiła się na wieczór z koleżankami w centrum miasta, ale jednej coś wypadło, drugiej niania nie przyszła, więc moja szwagierka poszła do domu tej koleżanki,i tam została przez pół soboty bo się bała wracać do hotelu, pełno policji, chociaż to daleko od centrum, nie chcę myśleć co by się mogło stać gdyby im wypaliła ta kawiarnia, mogły trafić na tą z zamachów. Oczywiście Ania wróciła cała wystraszona, była niby daleko od tych wydarzeń, ale z drugiej strony bardzo blisko. Jak wracała do hotelu w centrum to wszędzie wojsko, policja, atmosfera strachu. Hotel miała niestety w centrum, ale na szczęście już nic się nie wydarzyło, ale jej szef, był na miejscu, słyszał te strzały, zamieszanie-do dziś jest w szoku. Ania miała jechać za tydzień znów do Paryża na dwa dni na konferencję, ale odwołała wyjazd, nie jest w stanie na razie tam wrócić. Także dużo, dużo strachu i stresu u nas było. Ogromna tragedia, jaki stres my mieliśmy a jaki bliscy tych co tam stracili życie albo zdrowie?
-
Witajcie:) Pogoda rzeczywiście nie zachęca zbytnio do radosnego życia,ale dziewczyny nie dajmy się :) Codziennie rano pijemy koktajle owocowe dla zdrowia i humoru. ale i tak po środowym spacerze na bulwarze mąż się zaziębił, ubrał się za ciepło,zgrzał, i mamy zaziębienie. Dziś kazałam mu zostać w łóżku, pewnie jutro też poleży bo mówić nie może. Na szczęście ta pani co przyszła wczoraj okazała się naprawdę fajna i dziś pracowała dzielnie, jestem zadowolona muszę Wam powiedzieć. Dwie dziewczyny zajrzały w sprawie etatu dla kelnerki, ale nie pasowało im miejsce i dalej szukamy. A mi szykuje się pracowity weekend, synka zawiozłam do mojej mamy, posiedzi do niedzieli, mam nadzieję,że od swojego taty się nie zarazi i w niedzielę już razem będziemy odpoczywać. Mania na YT można znaleźć wiele fajnych rzeczy, ćwiczenia też:) A nie słyszałam o kolorowankach dla dorosłych, ale wiem,że prace plastyczne świetnie robią na nerwy i stres. Sama chodzę na zajęcia z dekupażu -a co tam, piszę po polsku :) i jestem zachwycona;) Agata jak mała ząbkuje to raczej ciężko Ci będzie znaleźć spokój-niestety, ząbkowania nie znosiłam, na mojego Frania nie działało nic, po prostu trzeba to przeżyć. Niani nie miałam to nie wiem jak się ją wybiera, ale na pewno dziecko zostawiłabym tylko z osobą do której miałabym 100 % zaufania. Nigdy bym siebie o to nie podejrzewała, ale przez długi czas uważałam,że tylko ja potrafię wszystko najlepiej zrobić przy dziecku:) Michalina fajnie,że po kłótni, wyjaśnijcie sobie wszystko na spokojnie. A i miło spędźcie urodziny córeczki, księżniczka powinna być zachwycona:) Asiu słodkie rzeczy wybrałaś. Te akcesoria dla noworodków są cudowne:) Nic tylko kupować i nie patrzeć na zdanie małżonka. Końcówka ciąży to chyba taki czas,że już wszystko się dłuży, jesteśmy zmęczone, jest nam coraz ciężej i naturalnie jesteśmy przewrażliwione, rodzina na pewno o tym wie i nie ma pretensji o drobne wybuchy:) Pozdrawiam
-
Rzeczywiście przykre zachowanie męża, zamiast się wspierać w trudnym okresie partner znajduje w żonie kozła ofiarnego. Ale rzeczywiście może być coś w tym,że kiedy mężczyzna wstydzi się okazać swoją wrażliwą stronę posiłkuje się agresją by nie stracić męskości,w ten sposób pozbywa się nadmiaru emocji. Ja bym pożyczyła mężowi dobrej nocy u mamy, obejrzała dobry film, a rano powitała go zrelaksowana, i zadowolona. Żeby wiedział,że nie sprawił mi bólu, wtedy zobaczy,że to nieskuteczna metoda. Oczywiście potem na spokojnie bym podjęła z nim rozmowę. Najważniejsze to się nie nakręcać wzajemnie. Julka ja ryby kocham, mogłabym jeść je codziennie,a jeszcze w restauracji-super pomysł na niedzielę:) Dzieciaki jak są przyzwyczajone do spacerów, dużej aktywności to potem gorzej znoszą ten czas jak muszą siedzieć w domu. Może więcej zabaw ruchowych im zapewnij, albo na basen się zapiszecie? I ważna jest dieta, dużo owoców, warzyw, i kasz. Od rana dają energię i dobry humor:) Asiu takie literki widziałam w Smyku ostatnio,ale wydaje mi się,że były to naklejki... Mania bardzo ładnie piszesz o rodzinie,ważne są takie chwile jakie spędza się z całą rodziną wspólnie:) A u nas pracowity weekend, zaprosił nas mój tata wczoraj na obiad i tak mi się nie chciało jechać, ale uznaliśmy,że daleko nie mamy to warto pojechać, i zjeść domowy obiad:) Na czwartek mam rozmowę z panią na kuchnię, ponoć doświadczona, taka po 50, dorobić sobie chce,bo na rencie jest. Zobaczymy czy z nami zostanie, chciałabym,bo mieliśmy mieć w środę otwarte,ale uznaliśmy,że musimy odpocząć i zamykamy. Oby pogoda dopisała,to może jakiś spacer sobie zrobimy rodzinny?:)
-
Witam się szaro, bo tak pogoda się przedstawia. Mamy ostatnio dużo pracy, nasz pan z kuchni ma chorą córkę i wziął zwolnienie, jedna kelnerka odpadła, druga jest tylko na pół etatu, a pomocy kuchennej znaleźć nie możemy, poszłam ostatecznie dać ogłoszenie przez urząd pracy,może tam kogoś znajdą. Tak przekornie, jak było nas dużo, to klientów brakowało, jak teraz jesteśmy praktycznie we dwoje, to klientów za dużo. Niby podajemy prostsze rzeczy niż w restauracjach,ale wszystko na świeżo, np naleśniki czy omlety. Więc aktualnie robię na parę etatów, a dodatkowo synek z katarkiem się męczy. Wieczorami jestem tak zmęczona,że zasypiam od razu po 16, a rano i tak jestem niewyspana. Obyśmy szybko kogoś znaleźli. Ostatnio zrobiliśmy parę imprez zamkniętych typu urodzinki i mamy więcej gości. Na sobotę też mamy imieniny, więc robota jest ;) Gdyby tylko zdrówko było lepsze, mały nas powoli zaraża i pociągamy nosem. Asiu nie widziałam takich literek mówiąc szczerze, myśmy dostali od dziadków małego obrazek z imieniem w ramce , ręcznej roboty;) A teściowe, moja mnie polubiła dopiero jak urodziłam małego, tak to przeszkadzało jej to,że moi rodzice się rozwiedli,że mają swoje nowe rodziny. A ona jest katoliczką taką radykalną, więc to było dla niej nie do przyjęcia,bała się,że jej syna zdeprawuję. Ale na pewno jej przejdzie:) Julka mi Franek z początku pięknie spał, po pół roczku zaczął się koszmar, potem było ok, teraz znów ma noce kiedy budzi się co godzinkę i mnie woła. Nie wiem skąd dzieci tak mają? Sama bym chciała znać receptę takie maluchy. Powodzenia z Ignacym. Michalina dobre wiadomości na pewno poprawiły Wam nastroje w rodzinie. Zdrowia życzę nieustannie teściowi. Agata niania dość nieodpowiedzialna, tak jak nasza kelnerka, wydawała się super, przyszła 3 razy i koniec, zero kontaktu poza tym,że prosi by jej zapłacić za te dni. Nawet nie przeprosi,nie uprzedzi dzień przed,że nie przyjdzie. Jak kupisz warzywa na targu, takie ekologiczne to śmiało możesz je gotować i przetrzeć. Ja małemu robiłam tak:)A z wagą, różnie dzieci przybierają, normą jest od 05, kg do całego kilograma. pozdrawiam
-
A u nas dziś był Halloween dla rodzin, było szalenie sympatycznie. Sporo gości przyszło, dyniowy placek mojej mamy zrobił wielkie wrażenie. Ale największe wrażenie zrobiły dekoracje teściowej, jak widać jak rodzinny biznes to rodzinny biznes:) Nie mieliśmy czasy zająć się grobami,ale na szczęście dziadkowie męża są pochowani na tym samym cmentarzu, troszkę za Szczecinem, więc tam ani tłoku ani nerwów nie ma. A moi jedni na Śląsku, a drudzy w samym Szczecinie, chociaż na szczęście nie na tym największym w Polsce, bo tam to od połowy października nie ma gdzie szpilki włożyć. A oczywiście każdy przyjeżdża autem, w zasadzie jak się wiezie dużo kwiatów, czy zniczy to nie ma możliwości jazdy autobusami. Ale cóż, jeden weekend i będzie spokojniej:) Mam nadzieję,że spotkamy się z rodziną i trochę powspominamy. Joasiu u nas używamy najczęściej dyni mrożonej, chodzi właśnie o szybkość przygotowania. Nie czuć różnicy, a jako,że jest już pokrojona to łatwo robi się puree. Sama w ciąży starałam się korzystać np z kas z pierwszeństwem, czy w aptece prosiłam o szybszą obsługę. Parę razy ktoś coś pod nosem marudził,ale o dziwo głównie kobiety. Mężczyźni ustępowali miejsca bez problemu. Na pewno w piątek było spokojniej na cmentarzu, a spokój Ci potrzebny szczególnie. Nie robiłam jaglanego krupniku, w ogóle mój mąż bardzo lubi kaszę jaglaną, synek też wcina, ja niezbyt ją lubię, dla mnie za wyrazista. Fanką manny jestem:) Julka jak dzieci chorują to rodzice niestety się stresują, ale już zdrowie wróciło? Czasem w pracy bywają same stresujące momenty, ale Mania oby było ich jak najmniej a dużo więcej relaksu życzę na nowy miesiąc. Michalina jak zdrowie teścia? Agata jak nastroje przed tureckimi wyborami?
-
No to są dobre, nawet bardzo wiadomości. Wiadomo,że rehabilitacja musi swoje potrwać, ale najważniejsze,że Twój teść wróci do normalnego życia. Teraz potrzebne jest mu wasze wsparcie i dużo siły. Julka no właśnie w dużych rodzinach tak jest, jedno przyniesie jakąś infekcję i po kolei choruje cała rodzina. Zdrówka i miłego relaksu u kosmetyczki:) Agata myślę podobnie, porządzą-może nawet krócej niż te 4 lata i definitywnie się rozpadną. Już teraz wycofują się z połowy obietnic, mam nadzieję,że górnicy, rodziny, pielęgniarki nie dadzą im zapomnieć o tych obiecankach. Ale wiadomo, szkoda takiego doświadczenia jakim będą te cztery lata. Ale może to jest potrzebne,by ludzie zrozumieli,że nie da się dać każdemu co sobie zamarzy, a biedniejsi ludzie i nierówności zawsze będą. Najbardziej się boję właśnie tej nagonki na in vitro, na aborcję-sama bym nie skorzystała,ale czemu mam zabraniać tego komuś to przeżywa dramat czy to gwałt, czy ciężko chore dziecko, albo zabraniać antykoncepcji? Oni uważają,że pójdą do piekła bo nie zabronili sprowadzania do kraju pigułek. Śmieszne, staram się być w kościele na ważne święta, ale jednak uważam,że każdy ma prawo do swoich poglądów, a niektóre kościelne hasła są śmieszne w 21 wieku. No, zobaczymy. Dziś zapalenie pęcherza zostawiło mnie w łóżku, synek pojechał do teściowej, a ja sobie funduję żurawinową herbatkę i oglądam Chirurgów ciurkiem:) U nas też dyniowo, owsianka w karcie, naleśniki z musem dyniowym i kawa dyniowa :) pozdrawiam
-
Bardzo smutna wiadomość Michalina, mam wielką nadzieję,że będzie wszystko w porządku, i teść wróci do pełni zdrowia. Agata też jak Asia myślę,że większość kobiet by dziś nie zaakceptowała faceta co nie pomaga w domu. Moja mama na przykład się dziwi,że mój mąż zostanie z Frankiem i nie dzwoni co 5 minut-wracaj bo nie wiem jak się nim zająć. Mój tato nie potrafił przy dziecku zrobić nic poza zabawą. Także myślę,że Twój mąż robi dużo, a Twoja mama może być właśnie poirytowana odległością jaką będzie mieć do wnuczki, do córki, zazdrości Twojemu mężowi. Nie wiem, inaczej ciężko mi to wytłumaczyć. A nasza knajpka jest typowo śniadaniowa, chociaż omlety, kanapki na ciepło, owsianki, sałatki jedzą ludzie również w porze lunchu. A są i tacy co o 14 zamówią jogurt z musli,czy jajecznicę. Działamy tylko do 15.30, sprzedajemy przetwory ekologiczne, mamy chleb na zamówienie, ciasta są codziennie to ludzie przychodzą. No i po nabiał, taki z maleńkiej mleczarni, też są klienci. Także to taki lokal, ale i sklepik, bo są tacy co wolą kupić coś dobrego i zjeść w swoim domu :) Poza tym bez sklepiku byłoby nie tak łatwo się utrzymać na początku:) Mania zmęczenie minęło, a mam nadzieję wróciło zdrówko i siły na nowy tydzień? Ja w ciąży ćwiczyłam jogę dla ciężarnych, bardzo ją lubiłam, też bym mogła wrócić, ale skąd wziąć czas?:) Asiu jeszcze troszkę cierpliwości, poleżysz, odpoczniesz, a po porodzie nieraz zatęsknisz za lenistwem :) U nas spokojny weekend, co prawda pani, która się zglosiła jako pomoc kuchenna musieliśmy podziękować,ale na razie dajemy radę i szukamy dalej. Kelnerka zostaje :) Niby bezrobocie duże, a pani nic nie pasowało, to,że na pół etatu to zajęcie,że pensja nie taka, że pracy to za dużo to za mało i po dwóch dniach zrezygnowała. Mam takiego kaca,że głosowałam na Petru, uznałam,że więcej osób takich zmęczonych PO da im głos, a nie Pisowi. A tak wyszło jak wyszło, mogłam zagłosować jednak na PO, Petru nic nie zdziała z tymi 7 %, a tak Pis ma większość. Zobaczymy jak to będzie, ale chyba niezbyt dobrze. A to dlatego,że np mój szwagier ma dwójkę dzieci z in vitro, dzieciaki są normalne, fantastyczne, nie widzę w tym nic gorszącego. W ogóle nie lubię jak państwo wtyka w nos takie światopoglądowe kwestie. Wybieram się z Frankiem na zajęcia dla dzieciaków, także zmykam, i życzę udanego tygodnia.
-
Witam się z Wami:) Myślę,że jak ktoś lubi ludzi, lubi gotować, lubi jedzenie to taka knajpka jest świetnym pomysłem. Owszem bywają dni,że wychodzi się na zero, brakuje czasem tej pewności,że 1 dostanie się przelew i stałą pensję, ale plusów widzę więcej. Np dziecko, Franek może być stale przy nas. Mogę prowadzić księgowość, zastąpić kelnerkę itp. a synek jest koło nas. Ale zasadniczo wciąż jesteśmy na początku drogi, kredyt jeszcze 5 lat będzie nas przywoływał do porządku. Ale coraz więcej ludzi, szczególnie w weekendy wpada całymi rodzinami na śniadania. W tygodniu najczęściej biorą drożdżówki ekologiczne-orkiszowe, razowe, słodzone tylko miodem, i kawy:) Synek już zdrowy, dokazuje, gaduła z niego ogromna. A w weekend pracujemy. Udało nam się zatrudnić drugą dziewczynę do obsługi sali i pomoc do kuchni, głównie sprzątanie, weekend będzie ich pierwszym testem, to musimy być na miejscu. Ale w sobotę chcę odwiedzić mojego tatę, ciągle pływa, teraz mniej,ale nie było go 3 tygodnie, więc fajnie byłoby się odwiedzić, a w niedzielę chciałabym spędzić wieczór z filmem i mężem u boku:) Asiu jak lekarz każe wypoczywać, to trzeba go słuchać. Sama jestem osobą, która lubi się krzątać, ale dla zdrowia pociechy trzeba czasem się poświęcić. Także cierpliwości w wypoczywaniu życzę. Michalina byłam w Sandomierzu raz, na ślubie mojego taty, jego żona pochodzi z tamtych okolic. Ale miałam wtedy akurat zły czas, ledwo dotarłam na ślub, nie miałam ochoty zwiedzać miasta. A jak oglądałam go w Ojcu Mateuszu to żałowałam:) Ale dziadkowi zdrowia życzę. Mania zdrowiej, zdrowiej na weekend akurat:) Irka nie popełniaj mojego błędu, latałam właśnie po różnych lekarzach, bo na pewno miałam chore serce, nie pomyślałam o nerwicy, i gdyby nie znudzony mną kardiolog to pewnie dalej nie wpadłabym na co mogę chorować. Także polecam poszukanie psychologa.
-
Dziękuję dziewczyny za przyjęcie mnie do Waszej grupy:) My mieliśmy mieć pierwszą od dawna wolną niedzielę, planowaliśmy wypad za miasto,ale mały się rozchorował,ma wyczucie. Biedaczek przespał sobotę i niedzielę, ale jest już lepiej. W zasadzie mogłam trochę poczytać, pooglądać seriale w telewizji, i w końcu udało mi się wyprasować trochę ubrań. Ogólnie to lubię to nasze życie, nawet jak Franek choruje i siedzimy w domu. Mąż zrobił lasagne, więc pełnia szczęścia, chociaż z zarazkami:) Nie jestem humanistką, nigdy nie przepadałam za nadmiernym czytaniem,ale mi się zmieniło od paru lat i lubię sobie coś dobrego poczytać, i tak myślę,że z 15 książek rocznie czytam, zależy od wielkości. Ostatnio czytałam Szczęście pachnące wanilią, Magdy Witkiewicz, można się pośmiać i wzruszyć, taka babska książka, ale polecam każdej pani :) Moja mama i przyjaciółka były zachwycone. Pamiętam,że ja też nie mogłam wybrać wózka, dużo mi się podobało, ostatecznie mąż wybierał :) Leżaczek kupiła nam siostra męża, i z początku uważam,że to zbędny gadżet, ale Franek go uwielbiam, spokojnie się bawił, a ja miałam go na oku. Już nie pamiętam konkretnego modelu, ale mieliśmy Fischer Price,potem sprzedałam. Zazdroszczę zdolności do pieczenia takich ciast jak torciki chałwowe, jak ja gotuję to na szybko i coś maksymalnie prostego. Ale do ciast się nie zabieram, za dużo roboty. Za to uwielbiam wprost jeść słodkości, im więcej tym lepiej. Przedszkole i choroby jeszcze przed nami. Franek w zasadzie teraz ma drugą chorobę w życiu, wierzę,że to wpływ dobrego jedzenia. Ale pewnie jak pójdzie do przedszkola będzie siłą rzeczy przynosić jakieś wirusy. Trzeba wytworzyć w sobie cierpliwość na ten czas. A teraz właśnie dużo osób kicha, więc zakichanej Mani zdrówka życzę. Sama przechodziłam przez trudne diagnozy mojej mamy, ale to też był fałszywy alarm. Taki sygnał bo o siebie zadbać, warto go posłuchać, ale jak można odetchnąć,to wielka ulga. Agata też wczoraj to widziałam w telewizji, wiadomo takie rzeczy mogą się zdarzyć tak naprawdę wszędzie. Natomiast teraz Turcja jest w dość ciężkim położeniu, przez bezpośrednio graniczy z terenami gdzie jest wojna. Wy na szczęście macie taki komfort,że jesteście wykształceni, macie rodzinę za granicą, znacie języki, poradzicie sobie gdziekolwiek na świecie, i będziecie mogli zacząć życie gdzieś indziej. Oczywiście tego Wam nie życzę, bo odniosłam wrażenie,że Wam tam się dobrze żyje. A i naprawdę uważam,że wiele osób odniosłoby korzyść jakby mogło poczytać takie inspirujące historie ludzi, którzy pokonali chorobę:)
-
Chciałam się z Wami przywitać-po prawie 3 latach czytania i obserwowania Waszych wielkich sukcesów w walce z agorafobią. Nigdy nie miałam odwagi się przedstawić, zacząć pisać, mocno wstydziłam się problemów jakie mam, ale dziś naszła mnie w końcu odwaga. Nazywam się Diana-tata marynarz przywiózł to imię, a mama fanką księżnej Diany zakochała się w nim:), mam 35 lat, męża Jędrka i synka, fantastycznego dwu latka Franka. Trochę historii, 20 lat temu moi rodzice w wakacje przed liceum ogłosili,że się rozwodzą. Tata kogoś miał,zresztą mama tak samo, za moment okazało się,że mam dwie rodziny. Rodzice uznali,że skoro mam 15 lat to przyjmę to naturalnie, nie było rozmów, wyjaśnień, suchy komunikat jak wróciłam z wakacji, tata wyszedł i koniec. I zaczęło się, miałam takie dni,że nie mogłam zejść na dół przed blok, a miałam takie chwile,że jechałam na wczasy dalekie i nic mi nie było. Myślałam,że mam chore serce, bo w te dni lęku mi kołatało, miałam wysokie ciśnienie, nie mogłam złapać tchu. Ziółka,jakieś tabletki i zdałam maturę, poszłam na studia, poznałam męża, poszłam do pracy, wzięłam ślub-ciągle byłam jak na karuzeli, były cudowne tygodnie, a potem następował gorszy czas, gdy nie mogłam dojechać do pracy. Jak po podróży poślubnej, 10 dni na Krecie jak w raju,a potem tydzień w domu kiedy wyjście ze śmieciami powodowało palpitacje serca. Na terapię poszłam dopiero niecałe 4 lata temu, zaczęliśmy myśleć o dziecku,ale ja się bałam,że dostanę sercowych problemów akurat jak maluch będzie miał szczepienie,że nie będziemy wychodzić na spacery itp. Zaczęłam pielgrzymkę-kardiolog, endokrynolog, neurolog nawet, w końcu okazało się,że to nerwica lękowa. Najgorsza w terapii była rozmowa z rodzicami, mama przez pół roku miała do mnie żal,że dorosła kobieta oskarża ją o popsute życie i swoje niepowodzenia. Tata przychodził dzień dnia i przepraszał.Uspokoiło się dopiero jak urodziłam Franka, teraz mamy dobre relacje,a ja nauczyłam się,że emocji się nie tłumi. Zaczęłam kłócić się z mężem-i dobrze nam to zrobiło. Mamy więcej odwagi. Np sprzedaliśmy mieszkanie na strzeżonym osiedlu, wzięliśmy kredyt, pożyczyliśmy od rodziny i od ponad roku mamy własny lokal,śniadaniowy :) Wcześniej pracowaliśmy w mundurkach korporacyjnych, nie chciałam po urlopie macierzyńskim wracać do tego świata, chciałam innego życia dla syna. Nie lubię gotować, ale kocham jeść, zajmuję się raczej stroną papierkową knajpki, sprawdzam dostawców, czasem robię za kelnerkę, reklamą się zajmuję. Mąż robi kawy, zdrowe koktajle, uwielbia rozmowę z gośćmi, robi najlepszą owsiankę w mieście:) Teraz żyjemy spokojniej, synek jest z nami, od 16 mamy wolne. Zatrudniamy dwóch pracowników, więc czas dla siebie jest. Zapisałam się na kurs decoupage, chodzę z synkiem na zajęcia muzyczne, dzień zaczynamy od śniadanka na dole-mieszkamy nad knajpką i spaceru. Dziewczyny jestem szczęśliwa, myślę nad drugą pociechą. Jak Was czytałam w trudnym momencie życia dałyście mi nadzieję,mam nadzieję,że przyjmiecie mnie do siebie? Diana