Skocz do zawartości
kardiolo.pl

Diana80

Members
  • Postów

    0
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Diana80

  1. Julka jak z kuzynką, daj znać jak wyszły badania? Michalina jak tam ferie minęły? Asiu fajnie,że mąż nie narzeka na nową pracę. wiadomo, nowe miejsce to jakiś stres,ale na pewno z każdym tygodniem będzie się czuł tam coraz lepiej. Z taką nastolatką to ma już się zupełnie inną relację, fajnie,że Zosia traktuje Ciebie jak przyjaciółkę i macie fajnie spędzony wspólnie czas. zdrówka dla Tosi. Maniu wyjazd do spa to świetny sposób na relaks, dla ducha i ciała. Jeżeli ostatnio było za dużo tego złego to warto się odciąć. Mam nadzieję,że niebawem poczujesz wiosnę, nową energię i dużo siły. Nasz walentynkowy wyjazd się udał, chociaż w samochodzie już się pokłóciliśmy, jak włoskie małżeństwo,ale ogólnie byliśmy zadowoleni. Jedyny minus zamiast widoku z okna na morze,mieliśmy pokój od nijakiego podwórka. Ale mała to niedogodność. Teściowa przyznaję fajnie zajęła się Franiem. Moja mama dzielnie się rehabilituje, i już są efekty. Tylko na zmianę pogody ma bardzo silne bóle,ale to niestety może trwać i trwać. Po Wielkanocy jedzie do sanatorium na 10 dni, prywatnie,bo państwowo to za późno by dostała pobyt. Knajpa się kręci, goście są. Teraz mieliśmy ferie, czas -podwójnej pracy. Mam nadzieję,że teraz będzie parę spokojniejszych dni. Franek opuścił niestety bal w przedszkolu, bal wesołego pączka, bo złapał infekcję. Ale obyło się leków,naturalnie sobie poradziliśmy i zdrowy jest na dziś. W zasadzie wszystko było ok, gdyby nie to,że coraz bardziej czuję presję drugiej ciąży. W planach na ten rok było rodzeństwo dla Frania, a tu nic się nie dzieje. A czas ucieka, 37 urodziny za 2 tygodnie. Daję sobie czas do maja, jak nic się nie ruszy,idę do lekarza. Cudownego tygodnia Wam życzę.
  2. Witam się:) Julka testują choroby Twoją cierpliwość, nie daj się . Niech dzieci szybko zdrowieją. Cieszę się,że ferie miałaś udane. Ja żałuję, ale w tym roku raczej nie uda nam się wpaść na narty. Nie dziwię się,że się podobało :) Ja tak sobie marzę,że kiedyś, będę mieć chatę w górach. Dużo atrakcji mieliście na ferie. A teraz kurujcie się szybko :) Asiu i jak tam pierwsze dni w nowej pracy? Często tak jest,że przez ten pierwszy okres pensja jest trochę mniejsza. A korepetycje to bardzo fajny pomysł. Dla młodej mamy chyba najlepsze rozwiązanie by sobie dorobić,jeżeli ma się możliwość, to próbuj. W końcu sama decydujesz ilu uczniów przyjmiesz i ile możesz pracować. Michalina i jak wasze zdrowie? Maniu i jak Twoje samopoczucie, mam nadzieję,że już lepiej się masz. Agata co u Ciebie? Dawno się nie odzywasz. U mnie jako tako. Wożę mamę na rehabilitację, dużo jej daje, ale zgodnie z tym co mówi pani fizjoterapeutka dopiero za miesiąc będzie z nogą wyraźna poprawa. Także czekamy. Franek wrócił po długiej przerwie do przedszkola na te dwa dni. I zachwycony bo zaliczył dzień dziadków,bal maskowy, w środę ma teatrzyk. Na razie zdrowy, chociaż muszę się natrudzić by zjadł coś porządnego. Zje dwie łyżeczki owsianki i pełny do obiadu. Z mężem mamy drugi cichy dzień. Aczkolwiek najpierw był ten głośny. Problemy w pracy i wyszło,że kłócimy się w domowym życiu. Znalazłam nam grupon na przedwalentynkowy weekendowy wypad, podoba mi się to,że hotel jest godzinę od nas, w Międzyzdrojach, piękny,na samej plaży. Mieliśmy męczący okres, więc przyda nam się taki wypad. Ale nie wiem czy uda nam się pojechać bo nie wiem z kim zostanie Franek. Moja mama odpada, jeszcze na 2-3 godziny da radę, ale na 2 noce nie weźmie go do siebie,bo za ciężko. Mój tata raczej też nie, bo kiedy my wyjedziemy to jego żona zajmie się knajpą, więc tata będzie miał dom na głowie, to z Frankiem zwariuje dodatkowo. Zostają teściowie, ale sama nie wiem czy chcę ich prosić. Muszę to przemyśleć. Ostatnio często się na siebie złościmy,więc taki wypad byłby super rozwiązaniem. Ale potem będę przez pół roku słuchała jak to teściowa mi pomogła przy każdej okazji. A tego wolałabym uniknąć. Zobaczymy jak to wyjdzie. Dziś robię nam rodzinny pojednawczy wieczór, upieczemy coś razem i pogramy z synem w gry:) pozdrawiam
  3. Witam się :) Julka ja Ci wyjątkowo tych gór zazdroszczę, bardzo zazdroszczę. Mieliśmy być w górach, wyszło jak wyszło. Jestem wielką fanką sportów zimowych, w ogóle górskich wycieczek. Mam nadzieję,że masz same pozytywne wrażenia po powrocie:) Maniu grypa, oj niedobrze. Ponoć coraz więcej osób choruje,a jeszcze ma iść ocieplenie,to pewnie w ogóle będzie pogrom. Dużo zdrowia i sił życzę. Oszczędzaj się. Michalina my mamy tak już mamy-im więcej zajęć tym lepsza organizacja. Ale faktycznie, też zauważyłam,że nuda mi nie służy, zdecydowanie wolę działać, coś robić, to mi pomaga :) Na paznokcie od lat używam odżywki Eveline, 8 w 1. Aczkolwiek opinie są różne, jednym bardzo szkodzi, innym pomaga. Mi pomogła i jestem jej wierna:) Asiu i jak tam ta rozmowa o pracę, mam nadzieję,że niebawem się pochwalisz pracą męża. Taki wózek to naprawdę fajny prezent, na pewno wykorzystacie i będzie służyć dłużej niż zabawka :) Agata co u Ciebie? U nas powoli wracamy do normalności,. Franek już zdrowy,ale wiadomo,po antybiotykach chucham na niego,bo się boję by czegoś nie złapał. Tyle infekcji naokoło. Ale na razie się bronimy, chociaż Franek ma z apetytem problemy po lekach. Z moją mamą teraz trochę gorzej, to znaczy problemem jest więzadło, w czwartek była u ortopedy, wczoraj na konsultacji w szpitalu, dostała zielone światło na rehabilitację, i mam nadzieję,że to jej ulży w bólu. Muszę pochwalić teściową, bo dziś u niej byliśmy z kwiatkiem i powiedziała,że zna jedną rehabilitantkę, córkę znajomych i załatwi jej wizyty domowe, także miło. Najgorzej,że mama mało samodzielna, bo ciągle chodzi z usztywniaczem na nodze, autem już jeździć się nie boi-jako pasażer oczywiście. Knajpka dość dobrze idzie, teraz mamy weekendy karnawałowe, ferie, dzień babci i dziadka, ciągle coś się dzieje, pracy sporo,ale jest ok. Jutro Franek idzie z moim tatą do teatru, a wieczorem moja mama przyjeżdża poświętować za dzisiaj :) Chciałabym już wiosnę, tak mi się marzy wiosna, spacery, słońce-ostatnio tak szaro u nas i tak brzydko,że muszę się ratować dużą ilością kawy:) pozdrawiam
  4. Ja spóźnione życzenia na ten Nowy Rok Wam przesyłam, dużo zdrowia, optymizmu i pogody ducha na wszystkie dni tego roku. Nasz Sylwester był chyba najbardziej zwyczajny w całym moim życiu. Franek ma zapalenie oskrzeli,więc siedzieliśmy w domu, mąż oglądał film,a ja poszłam o 11 wziąć kąpiel,złożyłam mężowi życzenia i poszłam spać. Także szaleństwo maksymalne :) Mieliśmy być w górach, wszystko było zaplanowane, ale przed świętami ja miałam zapalenie ucha, a Franek zapalenie gardła. Lekarka mi dała szybko antybiotyk, a Franka leczyła bardziej *domowo*. No i proszę, dwa dni przed świętami niby poprawa, ale w środę po świętach diagnoza, zapalenie oskrzeli. Dostał antybiotyk, ale taki się zrobił, jak niemowlę. Śpi mi 15-16 godzin na dobę, apatyczny,ciągle bez energii. Kaszel trochę zaczyna ustępować na szczęście,ale pewnie z osłabieniem będziemy walczyć jeszcze pół miesiąca. Najpierw się cieszyłam,że ominie nas wyjazd w góry, do teściowej nadal mam sporo żalu,i nie chciałam z nimi jechać, ale potem szczerze żałowałam. Naprawdę wolałabym spędzić ten wieczór w górach, może ten wyjazd by nam pomógł, taka luźna atmosfera, cała rodzina. A tak siedzieliśmy w domu. Z radością dziś oddałam syna na dwie godziny dziadkowi, a sama pojechałam załatwić sprawy w Zusie,jakaś odmiana do wymyślania zabaw dla zmęczonego trzylatka :) Moja mama ma już zrośnięty ładnie mostek, tylko ciągle chodzi w usztywniaczu na nodze, ma problem z więzadłami. I ciągle nie lubi jeździć autem, oczywiście sama nie prowadzi, tylko nawet jak siedzi to oblewa się potem. Trzeba to zwalczyć. Maniu mam nadzieję,że ta operacja przebiegnie pomyślnie, zdrowego roku Ci życzę i spokojnego. Agata Tobie życzę dużo spokoju również. Aż mi się smutno zrobiło jak usłyszałam o kolejnym ataku w Turcji. Asiu nie mogę uwierzyć,że Twoja córeczka ,ma już roczek ,ale ten czas leci. Sto lat dla Antoniny :) Dużo pomyślności dla całej rodzinki;) Michalina i jak z pracą? Czekamy na pozytywne wieści :) I jak się bawiliście tej nocy? Julka co tam u Was? Mam nadzieję,że mieliście udanego Sylwestra i cały rok będzie udany:) pozdrawiam
  5. Ja również dołączam do życzeń na te nadchodzące Święta. Dużo, dużo zdrowia, pomyślności i spokoju. To najważniejsze. Mam nadzieję,że ten czas będzie dla Was naprawdę piękny.
  6. Dziękuję dziewczyny za miłe słowa. Mama ma się lepiej. Wyszedł jeszcze problem ortopedyczny z nogą, dokładniej z więzadłami, dziś byłam z mamą u lekarza, kazał zrobić badania i na razie nic więcej nie powie. Ale mama zaczyna czuć się lepiej, i wraca w nią dawna energia. Chociaż zarzeka się do samochodu jako kierowca już nigdy nie wsiądzie. W ogóle jak teraz z nią jeżdżę to widzę,że jest bliska paniki gdy tylko mocniej zahamuję, albo dzieje się coś normalnego,. ktoś zatrąbi, a ona cała podskakuje. Ale to pewnie kwestia czasu i się przyzwyczai. Jestem pewna,że wróci za kierownicę, ale na razie rozumiem jej strach i wspieram jak mogę. Ale powiem Wam,że zawiodłam się na moim mężu. Być może byłam nieco przewrażliwiona i drażliwa,ale miałam wrażenie,że mój mąż jest na mnie zły,że poświęcam większość czasu mamie. No,ale taki los jedynaczki. On tego nie rozumie, on ma dwójkę rodzeństwa, jak nie zadzwoni raz do mamy w chorobie to nic się nie stanie, bo na pewno zrobi to brat czy siostra. Ja muszę wszystko wziąć na swoje barki. Mi było ciężko, oczekiwałam sama wsparcia, a nie wymówek.Liczę,że do świąt się to wszystko uspokoi. Julka bardzo dobra wiadomość, na pewno święta z taką wiadomością będą wspaniałe. Agata ja ze swoją teściową obecnie wytrzymuję kwadrans, więc dwóch tygodni nie zazdroszczę, chyba bym wyszła z siebie ze 100 razy na dzień :) Po dzieciach najbardziej widać upływ czasu, niestety to widać :) Pamiętam jak Franek miał 15 miesięcy i były święta i choinka go fascynowała, ale chyba bardziej przerażała, chodził dookoła,ale nawet bombki nie chciał dotknąć;) Michalina pewnie odpoczywasz po tym urodzinowym szale :) Asiu co u Was słychać, jak z pracą męża? Tak się cieszę na ten weekend, mamy warsztaty z robienia dekoracji świątecznych, chyba sama zacznę coś robić z dziećmi, byleby przestać się denerwować. Miłego weekendu
  7. Teściowa dwa tygodnie się nie odezwała. Szwagierka po tygodniu napisała,że rozumie moją odmowę, ale jest jej wciąż przykro. No, ale moja mama miała wypadek samochodowy, i to zmieniło wszystko. Teściowa nagle znalazła do nas drogę, a szwagierka zaproponowała,że może pomóc zająć się Frankiem gdyby była taka potrzeba. Także takie szczęście w tym nieszczęściu. Wczoraj teściowa ciasto przyniosła, tak na zgodę chyba,aczkolwiek widzę,że nie bardzo wie jak się zachować wobec mnie. Moja mama niestety jechała za szybko i wpadła w poślizg na prostej drodze, auto dachowało, patrząc na samochód mogę dziękować opatrzności,że to tylko tak się zakończyło. Wstrząs mózgu, pęknięty mostek, ogólne potłuczenia, najgorzej z twarzą, szkoło bardzo pocięło mamie twarz, ma 3 zęby wybite, masę siniaków, ran, cała jest opuchnięta. Jeść nie może, zupy jej niosę kremy to zje na zimno,przez słomkę.Jeszcze jest w szpitalu. Może koło wtorku -środy w końcu wyjdzie. Chodzę taka rozbita przez tę sytuację, bo to chwila moment i może być tragicznie. Najbardziej mnie boli zachowanie jej męża, on jest za spokojny, normalnie chodzi do pracy, w piątek w ogóle jej nie odwiedził bo wnuczek miał urodziny, w sobotę też nie,bo się niby gorzej poczuł. To mój tata codziennie dzwoni co u mamy, był u niej 2 razy już w odwiedziny. Dziś męża wyślę do mamy, obudziłam się nieco zaziębiona. Franek od piątku kaszle, innych objawów nie ma,ale jeżeli syrop nie pomoże pewnie pokażę go lekarzowi. Jestem psychicznie wykończona tym tygodniem. Dziś na szczęście pomaga mi mąż i żona taty, więc zrobię tylko to co muszę, a potem po prostu idę spać. Mam wielką nadzieję, że nowy tydzień będzie po prostu lepszy,.
  8. Niestety Michalina, takie gorsze chwile są wpisane w życie człowieka,ale mam nadzieję,że będzie lepiej i pogodniej. Trzymam za to kciuki. Julka mi lekarka odradzała szczepienie na grypę,ale ona to fanka zdrowej żywności, i medycyny roślinnej ile się da :), ale ja chyba bym wolała mieć jeden czy dwa dni troszkę choroby,niż potem grypę. Myślę cały czas nad szczepieniem Frania. Mania i jak zdrówko po chorobie? Asiu jak tam córki? Ostatnio miałam taką sytuację rodzinną,że na dzień zabrałam synka z domu do mojego taty i powiedziałam mężowi,że muszę odetchnąć. W czwartek wieczorem zadzwoniła siostra męża,że jej najmłodsza-zaraz kończy 5 latek, nie idzie do przedszkola,bo mają wycieczkę , a ona lekko podziębiona była dwa dni temu,to mi ja przywiezie, nie miałam nic przeciwko. Rano dzwoni o 6.30 czy mam w domu coś na gorączkę, bo mała miała w nocy 40 stopni gorączki,strasznie kaszle, ale nic jej nie jest poza tym. Opadły mi ręce. Nie miałam z kim zostawić syna tego dnia, on do klubiku przedszkolnego chodzi dwa razy w tygodniu na razie, więc musiałabym mieć w domu tę dwójkę. Powiedziałam,że chyba trzeba do lekarza, a ona,że mała często choruje,to ona wie,że jeden dzień w domu i jej przejdzie. Może przejdzie drapanie w gardle,ale nie taki kaszel, słyszałam przez telefon, jak nic zajęta krtań co najmniej.Przecież zaraz Franek by chorował, ja,może zarażę męża i co z pracą? Odmówiłam, powiedziałam,że trzeba jechać z nią do lekarza. Szwagierka przyznała mi rację, podziękowała i tyle. A potem mój mąż dostał telefon od teściowej, bo jego siostra się poskarżyła na mnie, i usłyszałam co nie co o sobie. Najlepsze,że na moje pytanie czemu teściowa nie pojedzie zająć się wnuczką powiedział,że mama by się jeszcze zaraziła. A to,że ja i synek możemy to nieważne. W każdym razie awantura była okropna. Dopiero po dwóch dniach emocje opadły, mąż przyznał mi rację. Okazało się,że mała ma zapalenie płuc. Bo niedoleczone przeziębienie, bo praca ważniejsza niż dwa dni zwolnienia i siedzenie w domu z dzieckiem. W końcu mój mąż poszedł po rozum do głowy,ale teściowa prawie tydzień się nie odzywa. Szwagierka też nie. A jakie Wy macie zdanie? Może i pokazałam się mało pomocna i rodzinna,ale mam małe dziecko w domu i chcę jego zdrowia. Nie zabieram go w odwiedziny jak jest chory,ani nie podrzucam szwagierce by się nim zajmowała jak ma zapalenie płuc by jej zaraziła całą rodzinę. Ale chyba jestem dziwna, tak uważa teściowa. Sama jestem ciekawa jak to się rozwinie. Aha, pytałam męża kto zajmuje się małą, teściowa nie pojechała jeszcze do wnuczki,boi się choroby.Sami wzięli wolne, raz jedno,raz drugie,bo babcie nie chciały pomóc za bardzo.. No nic, praca wzywa :)
  9. I jak tam planujecie dłuższy weekend? My w poniedziałek po południu jedziemy na groby trochę tam posprzątać i postawić kwiaty, a we wtorek to tylko na ten najbliższy cmentarz jedziemy,bo Franek na trzech nie da rady,będzie się okropnie nudzić i narzekać,bo jednak on wszedł w taki wiek,że musi się wyszaleć, wybiegać, pobawić z dziećmi,nie da się go wsadzić do wózka, i zająć miśkiem ;) Nasz piec naprawiony, bardzo sprawnie,ale niestety dość kosztownie. Nasi pracownicy byli zaskoczeni,że we wtorek mamy zamknięte, dużo miejsc jest otwartych, ale my nie jesteśmy ani w centrum,ani w okolicy cmentarza, więc pewnie nikt by nie przyszedł, a poza tym to jakoś dziwnie mi się wydaje pracować tego dnia. Ale widać młodzi ludzie mają inne podejście. U nas teraz dyniowe imprezy cały weekend, dzieciaki lgną do Halloween, ja nie jestem fanką, ale skoro są chętni to trzeba wyjść naprzeciw oczekiwaniom. Maniu angina to poważna sprawa, dobrze,że już lepiej i antybiotyk zadziałał. Siostra mojego męża kiedyś-jako nastolatka, przechodziła anginę i miała problemy z nerkami,więc ten odpoczynek na pewno dobrze Ci zrobi. Teraz musisz zdrowo jeść, takie banały,rano ciepła woda z cytryną i imbirem, czosnek, dużo ciepłych zup, kiszonki-to wzmacnia :) No i rano koniecznie ciepłe śniadanie, bez tego nie można wyjść z domu :) Asiu jak ja byłam zaziębiona to moja mama przyjechała sprawdzić czy Franio zdrowy. O mnie zapomniała, taka to miłość do wnuka ;) Fajnie,że dziewczynki zdrowe, na pewno Was to cieszy. Zupę rybną mąż robił niedawno,wyszła taka sobie mówiąc szczerze :) pozdrawiam Was serdecznie
  10. Witajcie. U nas klops, a raczej awaria pieca. Tak w piątek cały dzień jakby się ochładzało, a w nocy obudziłam się i dosłownie marzłam. Okazało się,że piec nam wysiadł. Nikt w sobotę nie chciał przyjść naprawić,teść kogoś polecił,ale i tak musi pan zamówić część i będzie w poniedziałek. Także przymusowe wolne mamy,bo kto chce iść do knajpy i siedzieć w płaszczu? musieliśmy pójść do teściów nocować. Franek zachwycony, my nieco mniej. Cieszymy się,że akurat na ten weekend nie mieliśmy niczego zaplanowanego, dobrze,że te warsztaty i chrzciny były tydzień wstecz. Teraz byłyby ogromne problemy. Niestety zamknięta knajpa na weekend to dla nas spore straty,ale staram się pocieszać,że to tylko weekend. I tak sobota upłynęła nam smutno, bo zmarł wujek mojej mamy i wczoraj właśnie był pogrzeb, byłam z mężem i bardzo mnie to zasmuciło. Nie wiem,może to wpływ październikowej aury? Sobota więc z moją rodziną, w smutnej atmosferze, chociaż akurat syn wujka był niezwykle hmm, na stypie żartował, zero zadumy. A niedziela to spacer po mieście z teściami i rodzinny obiad. Lubię takie dni,bardzo spokojne i miłe. Nawet teściowa o dziwo bardzo wyluzowana, zero złośliwości:). Ale jednak mam nadzieję,że jutro nam pan naprawi piec w miarę wcześnie, umówiliśmy się na 10 rano, może uda się otworzyć już jutro na lunch? Trzymajcie kciuki:) Michalina choroba mamy to najgorsze co może się zdarzyć się rodzince,dobrze,że masz pomoc:) Mam nadzieję,że już doszłaś do siebie. A o dziadka dbajcie! Asiu i jak dziewczynki się mają,mam nadzieję,że Zosia niczego nie złapała i to tylko przemęczenie. Maniu jak tam po leniwym weekendzie, ten też spokojny? Julka co u Was? Agata zazdroszczę tego wypadu, musiało być cudownie, bo opis brzmi wspaniale:) U Was chyba nie ma takiej zimy i jesieni jak u nas,że ciągle szaro i ciągle pada?
  11. Michalina mam nadzieję,że dziadek dojdzie szybko do zdrowia. Trzymam kciuki. Mania na pewno się cieszysz powrotem do domu ,takie mieszkanie po remoncie bardzo cieszy,no i ja lubię jak jest wszystko takie nowe i świeże:) Agata mi się znów marzy taki maluch, roczniak w domu ;) To taki uroczy czas, chociaż bywa wyczerpujący dla rodzica,to chyba najpiękniejszy. Mój trzylatek jest oczywiście cudowny,ale im dziecko starsze tym pokazuje większą niezależność od nas i z jednej strony miło się patrzy jak mały człowiek jest samodzielny,ale czasem się złoszczę,że to tak przeleciało. Teraz Franek konkretnie wie w co ma być ubrany-dziś do przedszkola chciał iść w piżamie,bo w Auta była i nie podyskutujesz :) Jula te infekcje są teraz naprawdę irytujące, my dopiero co wyszliśmy,ale tak po kolei nas brało. A myślała,,że mamy większą odporność. Asiu co u Was? No u nas to właśnie od męża złapałam przeziębienie,potem Franek. Najgorsza była chrypa, przez 2 dni nie mogłam mówić. Franek o dziwo najszybciej doszedł do siebie, dziś zaprowadziłam go do przedszkola, taka długa przerwa dobrze mu zrobiła, wszedł, zajął się zabawą i nie zauważył,że poszłam. Pani mi mówiła,że marudził po godzinie, jakiś sukces jest. Na razie będzie chodził 2 razy w tygodniu,jutro też pójdzie,mam nadzieję,że będzie tak jak dziś,czyli bez histerii. Wywołam dziś zdjęcia z wakacji,nie mogę przestać oglądać. Naprawdę super miejsce na wakacje z dziećmi i w ogóle taki relaks totalny. Weekend mamy pracowity, w sobotę warsztaty rzeźbienia w dyni,w niedzielę obiad po chrzcie. Ale cieszyć się trzeba,że są klienci. knajpka niedaleko nas po pół roku kończy działalność,więc cieszę się,że my się mamy dobrze i mogę narzekać na nadmiar pracy. A kucharz wciąż z nami:) pozdrawiam
  12. Witajcie z powrotem:) Wakacje były udane,wiadomo,wrócić do codzienności ciężko :) Podróż dłuższa,ogólnie w pierwszą stronę milej się leciało, w drugą jakoś tak Franek był śpiący i marudzący-wylot mieliśmy o 7 rano,więc od 4 na nogach. Franek zasnąć podczas lotu nie mógł,i był bardzo absorbujący,a to płakał,a to miał dąsy. Ja też byłam niewyspana i przez to irytowało mnie wszytko. Ale dolecieliśmy bezpiecznie do domu. Sam wyjazd wspaniały,pogoda idealna,chociaż wietrzna;) Hotel,było wszystko co trzeba,ale wystrój taki widać,że 20 lat to już ma.Jedzenie smaczne,choć monotonne, przez tydzień to samo na śniadanie,ciągle tosty,parówki i dżem, za to obiady pyszne, ale synowi nie smakowało nic poza frytkami,bo mocno doprawione,bardzo lokalne potrawy,a menu dziecięcego nie było.Plac zabaw też musi być poprawiony,taki raczej już wiekowy,a ponoć hotel bardzo rodzinny. Ale za to piękny ogród,przyjemny basen, i lokalizacja-nad ocean parę kroków:) Ze względu na Franka wybraliśmy wycieczkę na safari,wiecie takie zoo z jeepa, fajnie było,choć mam wrażenie,że mój mąż był bardziej podekscytowany niż synek;)Jemu starczyła plaża,łopatka, i wiaderko,płakał jak musieliśmy wracać na posiłki. Towarzystwo udane mieliśmy,choć wiadomo każdy jest inny,my na wakacjach chcemy wypocząć,oni o 7 już gotowi na śniadanie i przygody,ale ogólnie było wspaniale. W knajpie wszystko poszło dobrze,kucharz z nami zostaje-chociaż coś tam mówi o podwyżce;) Klienci są,żona mojego taty zapracowana,ale zadowolona. Wszystko gra.No poza mężem,od klimatyzacji w samolocie dostał okropnego zaziębienia. Muszę nadrobić Wasze wiadomości kochane,więc wybaczcie,że tak o sobie tylko. pozdrawiam
  13. Wpadam dziewczyny drogie się pożegnać przed podróżą. Nie wiem czemu mam sporo w sobie stresu przed wylotem. Wyjeżdżamy jutro rano,do Poznania autem,tam nocujemy u kuzynki męża i w środę wylot. Boję się o lokal,co prawda nasza menadżerka radzi sobie dobrze,to boję się,że kucharz nas zostawi podczas nieobecności,ciągle nie mamy pewności co zrobi,czy i kiedy nas zostawi.Jakoś nie mogę się zrelaksować przed podróżą,mam nadzieję,że jednak będzie miło:)
  14. Witam Was:) Już nie mogę doczekać się wakacji,zostało nam 2 tygodnie do wyjazdu. Im bliżej tym nieco większe podenerwowanie. Nieco się boję o Franka,podróż będzie dłuższa,zmiana klimatu, zaczynam nieco panikować. Apteczkę trzy razy już szykowałam i ciągle mam wrażenie,że o czymś zapomniałam. Jeszcze nie mam kostiumu,a zamierzam wykorzystać basen ,więc trzeba iść na zakupy,i do kosmetyczki na depilację nieco trwalszą , chciałam zdecydować się na laser,ale szkoda mi czasu, tradycyjnie będzie wosk:) W knajpie ruch,wrzesień ładny,dużo rodziców wpada z dziećmi po szkole na jakiś deserek czy obiad. Mamy kłopot bo nasz główny kucharz ma ciekawą propozycję pracy od syna za granicą,w gastronomii. Pieniędzy takich dać mu nie możemy,a najgorzej,że on nie wie czego chce. To raz jedzie,raz zostaje, a ja się boję,że któregoś dnia nie przyjdzie po prostu do pracy i będzie kiepsko. Na razie do października na pewno będzie, co potem to nie wiem. Powoli szukam kogoś,ale nikogo nie widzę na jego miejsce ewentualnie. No i to przedszkole,coraz bardziej się zniechęcam. Franek wpada w dziką histerię, nie je normalnie, budzi się w nocy i płacze, na zajęciach non stop płacze. Myślałam,że jest gotowy na tę zmianę i punkt przedszkolny to fajna sprawa,ale moje dziecko gotowe na to jeszcze nie jest. Najgorzej,że w domu nie czuje się pewnie, ciągły jest markotny, boi się wyjścia z domu nawet. Nie wiem jak go przekonać. Pani radzi bym z nim przychodziła na godzinkę dziennie teraz,co drugi dzień, a potem zwiększała ilość godzin, aż go zostawię samego na godzinkę, a potem więcej i więcej,aż zostanie cały dzień sam. Nie sądziłam,że on aż tak to będzie przeżywał. A ja razem z nim.... Asiu mój synek alergii na mleko nie miał, miał wyjątkowo wrażliwą skórę,na proszki,kosmetyki,pieluszki. Zawsze używałam środków z apteki, najbardziej nam pasował Oillan,naprawdę fajne działał. Mania ja to nigdy nie lubiłam autobusów, w ogóle komunikacji zbiorowej,poza samolotami. Nie znoszę być zależną od rozkładów i korków. Wiem,autem też w korku stoję,ale jak byłam bardzo mała i jechałam z mamą do babci,to stałyśmy w takim wielkim korku,i cóż,bardzo zachciało mi się siusiu,zaczęłam płakać,pan mnie nie wypuszczał, mama zrobiła aferę,ale i tak z emocji się posiusiałam w majtki :) Także do dziś czuję niechęć i cieszę się,że dojazdy Ciebie nie męczą psychicznie. A jak sprawy remontowe? Kolejny tydzień to pewnie dużo widać? Zazdroszczę Ci Julia szkolnego spokoju córy,tak fajnie zniosła początek roku:) Olek pewnie też odzyska pewność siebie szybko:) Michalina a co u Was? Agata długo milczysz,co tam słychać? miłego weekendu
  15. No w końcu mamy piękne lato,pożyczone od Agaty:) Asiu przykre,i to,że kurs się oddalił,i to,że tak na ostatnią chwilę zostało to powiedziane. Może przejmij inicjatywę, zaproponuj szefowej,że zajmiesz się reklamą? Teraz w wakacje to pewnie mało ludzi myślało o zajęciach dodatkowych,ale na jesieni? Możesz zacząć rozmowy w przychodni,czy w parku. Sprawdź zainteresowanie potencjalnych odbiorców. U nas w przedszkolu są zajęcia takie dla dzieci od 16 miesięcy i regularnie chodzą maluchy, to fajna sprawa.Trzymam kciuki. Maniu ja też dawno Krakowie nie byłam,ostatni raz z przyjaciółką pojechałam,to było na studiach,jej chłopak tam na wakacje miał pracę,i pojechałyśmy na parę dni. To było z 15 lat wstecz,ale wspomnienia mam cudowne:) Taka wycieczka na pewno było wspaniała i zostawi piękne wspomnienia:) Michalina co u Was,mam nadzieję,że gorszy dzień szybko minął i jest fajnie:) Julka co u Was? My dziś skorzystaliśmy z lata, pracowała nasza dzielna załoga,na szczęście ruch był mały,wszyscy lgnęli nad wodę. My wybyliśmy też na plażę.Franio zachwycony,wracać nie chciał,mógłby nocować nad morzem.Ale niestety ta przyjemność 100 km od domu,więc nie ma szans by tak w każdą niedzielę wypoczywać:( Ogólnie mamy dużo pracy,dnia brakuje chwilami mam dość wszystkiego. W ogóle ostatnio taka drażliwa się robię,nie lubię końca lata chyba. Mój mąż też jakiś takie czepialski się robi,widać starzejemy się.A tydzień zapowiada się dość męcząco. No i byłam z Frankiem na dniach adaptacyjnych w jego punckie przedszkolnym i nie jest najlepiej.Oj,będzie ciężko.Synek mamusi protestuje. Walczymy jednak:) Udanego tygodnia
  16. No i jak tam po długim weekendzie?my mieliśmy pracowity czas. W niedzielę robiliśmy imprezę zamknięta czyli chrzciny,wczoraj chcieliśmy mieć wolne ale też last minutę robiliśmy chrzciny małego Jacka więc nie skorzystaliśmy za wiele mówiąc szczerze. Franek zresztą w piątek źle się czuł, marudzić zaczął,nieco gorączkował więc i tak musieliśmy być w domu bo pogoda nijaka. Jutro przyjeżdża moja przyjaciółka z Australii. Zakochała się i 8 rok tam mieszka. Także czekają mnie dwa babskie wieczory:) Michalina fajnie,że praca przynosi przyjemność a dziewczynki dobrze sobie radzą ze zmianami:) Joasiu dziwne to zamykanie kuchni. Rozumiem jakieś tam obawy właściciela ale jeżeli ktoś prowadzi taki biznes to powinien mieć choć trochę zaufania do gości tym bardziej z maluchem takim jak Tosia. A teraz na wakacjach czy już po? Dziewczyny co tam u Was ?
  17. No ja dziewczyny mam taką chęć do podróży chyba po tacie-marynarzu.On jak ma z miesiąc siedzieć w domu bez wyjazdu to mu źle,marudzi,nie może sobie miejsca znaleźć. Ja też lubię zresetować umysł gdzieś dalej. Niekoniecznie poza granicami, ale odkąd jesteśmy zabiegani, i mam mało urlopu,wolę pojechać tam gdzie na pewno będzie pogoda,a nie spędzić tygodnia w deszczu. Ale zimą planujemy wyjazd na Sylwestra w nasze góry z rodziną męża-pomysł teściowej na rodzinną celebrację poświąteczną.Ale mamy lato,a już o grudniu myślę.Pogoda fajna, zabrałam Frania rano na długi spacer. Tak się biedak zmęczył,że zjadł obiad z dwoma dokładkami.Jutro knajpkę oddajemy w ręce załogi. Mąż zostanie chrzestnym ojcem i cóż,trzeba jechać 100 km do jego kuzynki na chrzest:) No to widzę,że urlopowo się zrobiło,Asia, Julka,Mania-udanych wakacji;) Michalina cieszę się,że początek pracy jest w sumie dość łagodny. Stres jest chyba naturalny w nowej sytuacji,także się nie przejmuj.A dzieci szybko się zaadoptują do nowej sytuacji. Zobaczą,że mama wraca do domu i jest z nimi.Zresztą wiesz,że tu nie chodzi o to by spędzać z dziećmi cały dzień,ale chodzi o to by spędzić ten czas odpowiednio:) Agata co u Ciebie? pozdrawiam
  18. Asiu nieważne na ile, ważne,że jedziecie razem, i na pewno będzie super:) Tego się trzeba trzymać. Jak będzie pogoda w miarę, to będą spacery, gofry,lody,lenistwo i to starczy:) Mania ja po remoncie tego naszego domu i części na lokal to mam dość na najbliższe 30 lat. A już mąż mówi, że łazienkę trzeba by nieco poprawić, bo mało praktyczna ta dla gości naszych. A gdzie się wybierasz na wakacje? Oczywiście miłego odpoczynku. Michalina niezbyt miło,że mąż doznał kontuzji, zdrówka mu życzę,. a Tobie cierpliwości:) Moja teściowa bardzo religijna, i chciała przyjąć pielgrzymów, ale teściu miał obiekcję,że to obcy w domu. No i bardzo żałowali ostatecznie. Ale u nas sporo w lokalu ich było, bo ogólnie w Szczecinie sporo ich było. Mi się te dni młodzieży bardzo podobają, chociaż nie chodzę co tydzień do kościoła, ale słucham Papieża z dużą uwagą i sympatią. Mój tato z całą rodziną wczoraj byli w Łagiewnikach,tak dość spontanicznie pojechali:) Agata jak sytuacja się ma w Turcji? Już czujesz spokój czy dalej atmosfera jest napięta? Jula co tam u Was słychać? Ja osobiście bardzo lubię Mazury, jako dziecko 2 tygodnie spędzałam w okolicy Ełku z moją mamą u dalekiej ciotki, na takiej typowej mazurskiej wsi z dala od świata:) A u nas w końcu wakacyjne plany podjęte, wybraliśmy Portugalię. Ja wolałam co prawda wynająć jakiś apartament i żyć swobodnie, ale przyjaciele, którzy z nami jadą polecili opcję all inclusive i jedziemy na tydzień. Mam nadzieję,że wrócimy zadowoleni, i w całości, te ataki w Europie naprawdę smucą, i mam nadzieję,że Portugalia będzie w miarę bezpieczna. Wyjazd nad morze był udany,choć akurat padało. Ale teściowa wróciła, więc plan wykonany. a teraz mieliśmy masę pracy, dosłownie zasypiałam z Frankiem, a czasem i przed, kiedy czytałam mu bajki. Jedna gazeta lokalna zrobiła ranking knajpek na letnie śniadanie, dostaliśmy 3 miejsce w mieście i o dziwo, ludzie zaczęli naprawdę przychodzić częściej i częściej:) pozdrawiam
  19. I już nam prawie tydzień minął kolejny. Na weekend mam jednak ciekawe plany, jedziemy po teściową nad morze, teścia zatrzymają stawy, reumatyczne kwestie,ale biedak nie da rady prowadzić auta, a my chętnie się przejedziemy, w piątek wieczorem pojedziemy, zostaniemy jeden dzień i wrócimy w niedzielę. Naszą knajpę zostawiam w rękach żony mojego taty i załogi w komplecie, dadzą radę,a my oderwiemy się nieco od codzienności. Pogoda pewnie będzie fatalna, ale nic to,ważne by oczyścić głowę:) Franek bardzo się cieszy,że babcię zobaczy, a ja liczę,że babcia stęskniła się tak jak Franek i będę mieć wieczór wolny na jakiś wypad z mężem. Wakacje dłuższe wciąż nieustalone, możliwe,że pojedzie z nami przyjaciel męża z rodziną, więc czekamy na potwierdzenie. Asiu naprawdę ciężko mi coś doradzić, może ten wyjazd nie będzie taki straszny jeżeli zmienisz nastawienie? Wiadomo,będzie to dla Was rewolucja, i mogą być problemy,ale na pewno będą też plusy, więc warto może skupić się na nich? Trzymam kciuki za spokój w związku z tą decyzją. Zosia pewnie wróci jako poważniejsza dziewczynka z tych kolonii :) Tosia chyba woli konkretne jedzenie, a nie zmiksowane puree dla niemowlaczków:) Taki banan rozgnieciony to jednak nieco inna konsystencja:) Julka ja staram się choć dwa razy w miesiącu mieć czas tylko dla nas, wiadomo szczęśliwe dziecko jest tylko u szczęśliwych rodziców :) Nie powiem,że nie mam wyrzutów sumienia, ale dziadkowie kochają małego i chętnie z nim zostaną byśmy mogli pójść do kina, na kolację, na zakupy nawet. Takie chwile bez dziecka sprawiają,że bardziej doceniamy te z synkiem:) Udanego wyjazdu Wam już życzę. I mam nadzieję,że te wyniki badań będą pozytywne u kuzynki! Dziewczyny-Mania, Agata,Michalina co u Was?
  20. O to Asiu trzymamy kciuki mocno,.naprawdę mocno, daj znać jak poszło koniecznie:) I jak kolonie Zosi się podobają? Dalej się denerwujesz? takie pierwsze wyjazdy to duży stres dla obu stron,ale myślę,że warto uczyć dziecko niezależności:) Maniu miałaś bardzo miły weekend. A to plaża, a to teatr-prawie jak urlop ;) Michalina jak wakacje? Jula jak po wakacjach? Agata jak nastroje w Turcji? A mi dziewczyny dołek przeszedł. Poszłam do fryzjera, w czwartek mąż zrobił nam pyszną kolację, oglądaliśmy z Frankiem bajki do 22 i było tak fajnie i rodzinnie. Dziś w pracy miałam aż nadmiar energii.;) Jutro impreza zamknięta u nas, rano wszystkiego dopilnujemy,a potem robimy sobie mały wypad na łono natury-niech nie pada tylko. A jak będzie padało to i tak coś wymyślimy,byleby się oderwać od codzienności. No i planujemy wrześniowe wakacje, kierunek się powoli wykluwa i niebawem dokonamy ostatecznego wyboru i bach, tydzień dla nas:)
  21. I jak tam po weekendzie drogie Panie?:) Julka świetnie,że urlop udany i wracacie tak zadowoleni:) Michalina cudownych wakacji Wam życzę. Z dziećmi jest bardziej szalony wypad,ale ile radości się dostaje gratis:) Ja mam chwilowy kryzys. Kiedy inni mają weekend i się relaksują ja muszę pracować. Oczywiście uwielbiam tę naszą knajpkę,ale kolejny przyjemny pogodowo weekend za nami,a my nic tylko w pracy. I jak już zamykamy naszą knajpkę to jesteśmy zbyt zmęczeni by coś ciekawego zrobić. Jedynie wieczorem sobie posiedzimy na balkonie. Na szczęście we wtorek wraca kelnerka, i biorę kuzynkę męża studentkę do pomocy, zarobi na wakacje we wrześniu, a nawet nie wie jaki mi zapewni oddech. Dziś wieczorem mam ochotę wziąć męża i Franka na jakiś długi spacer,ale okropnie pochmurnie, więc pewnie znów będziemy siedzieć w domu.We wrześniu koniecznie musimy jechać na długie wakacje. Ściskam Was cieplutko i wracam do pracy.
  22. Witajcie kochane:) Julka na wszelki wypadek nie wspomnę mężowi o takim wypadzie,bo jeszcze zapragnie na finał pojechać, albo jakiś inny mecz:) Mnie piłka nożna niewiele interesuje, no czasem mecz naszych obejrzę, ale mój mąż to uwielbia. A dla synka to na pewno będzie wspaniałe doświadczenie, takie chwile ojciec-syn będzie pamiętał przez całe życie. Takie męskie wyprawy chłopcom naprawdę dobrze robią:) Mania u nas wczoraj nieźle grzmiało, ale jakoś wielkich szkód nie widziałam. Tylko też nagle zmiana pogody, z plus 32 do 19.... Michalina jak ta szefowa jest miła to na pewno będzie dobrze, kto wie co będzie w przyszłości? Może to praca na stałe?;) Agata nie byłam nigdy nad Morzem Czarnym, koniecznie czekam na relację z Waszych wakacji i życzę wspaniałego czasu, pierwsze wakacje z córeczką będą niezapomniane:) Asiu co u Was? na pewno macie sporo nerwów związanych z tą pracą, a może już się wszystko wyjaśniło? U nas pracowicie, wakacje się zaczęły, klientów mamy dużo więcej, ciężko narzekać, chociaż akurat jedna osoba z załogi na urlopie, mój tata z rodziną wyjechał na dwa tygodnie, więc moja menadżerka odpoczywa, teściowej nie ma, więc nie pomoże przy małym, zostaje moja mama,ale wiadomo codziennie nie posiedzi z Frankiem,i mamy dużo zamieszania. Już zapomniałam,że byłam na wakacjach. Marzy mi się wyjazd takie dwa tygodnie plażowania i pełnego relaksu. Ale to raczej nierealne niestety. Tak Was namówię byście regularnie szły na przegląd zdrowia, mi to ostatnie doświadczenie wiele dało. Nie tylko zewnątrz dbamy o siebie,ale i o wnętrze:) pozdrawiam
  23. Uff, to na szczęście torbiel. Mała, do kontrolowania, ale torbiel. Już chciałam wycinać, ale lekarz się zaczął śmiać,że jest tak mała,że nie ma sensu. Co rok usg kontrolne i będzie ok. A już tak się bałam, bo przecież chcę mieć drugie dziecko, i taki problem miałby być? Ale jest ok. Franek miał zapalenie spojówek, bakteryjne, namęczyliśmy się nieźle. Jeszcze mąż złapał od niego, dwóch chorych facetów w domu,nie wiem który był bardziej męczący:) Teściowa wyjechała w poniedziałek do sanatorium,jeszcze nie wyjechała a już narzekała. Bo chciała w góry, a dostała Jantar. I tak się nastawiła negatywnie,że teraz dzwoni do mnie dwa razy dziennie i nic jej nie pasuje. A to śniadanie za późno,a kolacja za wcześnie, za zimno, za nudno, i tak w kółko:) Joasiu mój mąż miał taką pracę, ciągle gdzieś go przenosili. Dwa miesiące w tej placówce, dwa miesiące w innej. Ale on wiedział,że taką pracę mieć będzie. To było fajne na etapie związku, a potem początku małżeństwa, bez dziecka. Teraz ważna jest stabilizacja i codzienna obecność taty w życiu Franka. Takie tracenie czasu na dojazdy jest męczące i pewnie będzie rodzić frustracje, Twoje bo on Ci nie pomaga, i jego, bo on jest zmęczony i poświęca się dla rodziny. Przeprowadzka też jest wyzwaniem. Ale dziś wiele rodzin zmienia miejsce zamieszkania, dzieciom szkoły i otoczenie. Ale to oczywiście zależy od rodziny. Ja sama nie chciałabym mieszkać daleko od rodziny, jak ma się dzieci to się docenia pomoc bliskich. Mam nadzieję,że znajdzie się praca w okolicy dla Twojego męża. Maniu ja co prawda mieszkam na Zachodnim Wybrzeżu,ale do morza mam 100 km, więc takie spontanicznie wypady w grę nie wchodzą niestety... Sto lat;) Michalina ja bardzo popieram Twoją decyzję ;) Tak sobie myślę,że po tych 6 latach fajnie będzie spróbować czegoś poza domem. Myślę,że cała rodzina na tym może tylko skorzystać:) Julka co u Ciebie? Agata jak pogoda i jak roczna już Ada się ma?:)
  24. Dziś dziewczyny mam to badanie . Szwagierka mi załatwiła szybko i nawet bezpłatnie czyli na fundusz. Stres jest więc przyda się trzymanie kciuków. Wczoraj byłam u.ginekologa mojego i jego zdaniem nie ma się czym przejmować. Trzymam się tego!
  25. Witam się z Wami. USG minęło tak sobie, okropny lekarz, taki gbur. Nic nie mówił, tylko na koniec, no widzę zmianę, ale nie wiem czy to guz, czy jakaś torbiel. Kazał zrobić badania krwi i badanie tomografem. Mój mąż kazał mi się denerwować, a ja jakoś dziwnie jestem spokojna. Choć pewnie przed badaniem dopiero się pojawi nieco stresu. Poza tym to mieliśmy miły weekend, syna oddaliśmy w sobotę teściom, a sami poszliśmy do znajomych. W niedzielę zaś wpadła moja mama na śniadanko, zabrała Franka na spacer, a wieczorem zrobiliśmy sobie wieczór zabaw. Franek zachwycony:) A tydzień zapowiada się pracowicie, ale pogoda w miarę słoneczna, to humor dopisuje:) Maniu i jak tam było na festiwalu kulinarnym? Czekamy na relację i wrażenia:) Joasiu do zwykłego kleiku możesz dodać nieco owoców, banan czy jabłuszko i powinno małej smakować:) Można też dać warzywa, marcheweczkę czy dynię:) Najlepsza uczennica, rodzice pewnie dumni szalenie:) Agata może warto biegać z wózkiem? wiem,że to modne, u nas nawet jest grupa dziewczyn, które regularnie się spotykają i ćwiczą. Nawet w gazecie jak ćwiczyć z wózkiem w parku na spacerze. Uważam,że najlepiej działa połączenie sportu z mądrą dietą. Nie drastyczną, ale zrównoważoną. Latem jest łatwiej, dużo warzyw, owoców jagodowych, jedz sałatki na obiad z pieczoną rybą czy kurczakiem:) Julka i jak tam weekend rodzinny minął? Michalina co u Ciebie słychać?
×