Diana80
Members-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Diana80
-
Rzeczywiście w Dzień Matki mieliśmy tłumy, aż musieli goście czekać na stolik. Mieliśmy specjalną promocję, dzieci robiły laurki dla mam,nawet te nieco starsze dzieciaki się skusiły:) Mój dzień matki zaczął się rannym marudzeniem, Franek popsuł zabawkę z tych ulubionych i była złość oczywiście na nas. Wieczorem poszliśmy na spacer, a synek czyli mąż podarował mi kartę podarunkową do drogerii. Sama chciałam, mam upatrzony krem pod oczy, a, że dość drogi to żałowałam kupna bez okazji, a z okazji święta postanowiłam,że go kupię. W poniedziałek mam usg nerek, nie wiem czemu ale bardzo się boję, potrzymacie kciuki? Miałam ostatnio nieco dolegliwości z ich strony i lekarz mi zalecił. Maniu gratulację, to wielkie wyróżnienie, jestem pewna,że wszystko pójdzie wspaniale. Myśl pozytywnie, a to będzie wspaniałe doświadczenie:) pozdrawiam
-
Julka naprawdę współczuję, strach o dziecko, taka niepewność-to najgorsze co może spotkać rodzica. Dobrze,że wszystko dobrze się skończyło. Sama nie wiem jak by udało mi się zachować spokój w takiej chwili. Szkoda,że nie wiadomo skąd takie incydenty się biorą. Michalina rzeczywiście bardzo nieprzyjemne wydarzenie. Skąd tacy ludzie? Nie wiem. Dobrze,że to tylko 50 zł z jednej strony,ale z drugiej czułabym się podle tak oszukana. Asiu to super,że wszystko się udało i poszło gładko;) Będziecie miło wspominać chrzciny Antosi, miły prezent z tą sesją, niezapomniany :) Agata ja myślę,że z rocznym dzieckiem jest prościej lecieć niż z 2 latkiem. Mój Franek raczej spokojny, a w drugą stronę nie chciał spokojnie siedzieć, wszystko go ciekawiło, a jak dzieci zobaczył to już w ogóle. Z mniejszym dzieckiem jest łatwiej, dasz butelkę, zaśnie i będzie spokojnie-tak widziałam przynajmniej:) Urodziny się szykują pierwsza klasa małej:) Zdrowie wróciło, synek cieszy się wiosną w pełni, albo niemal latem na zabawach poza domem. Teraz rzeczywiście bardzo ciepło,. ludzie spacerują, zatrzymują się na napoje, nasza mrożona biała herbata z malinami i lemoniada bazyliowa schodzą jak woda:) Co prawda mniej zamawia się jedzenia, ale narzekać nie można. Jutro dzień matki to liczymy na spory ruch. Niestety dzień w pracy będzie, ale liczę na jakiś wieczorny spacerek z synem i mężem. Do mojej mamy zapowiedziałam się na piątek, szkoda,że się nie wyrobimy i dzień matki poświętujemy po. W sobotę organizujemy baby shower, nie sądziłam,że ta impreza się tak u nas przyjmie. Dużo dziewczyn robi takie przyjęcia, mamy kolejną rezerwację na takie przyjęcie. :) Miłego weekendu
-
Asiu to spokojnych przygotowań i oczywiście jak najlepszej pogody na ten ważny dzień:) Nie miej do siebie pretensji o karmienie, dałaś jej tyle ile mogłaś. I to się liczy. Julka Góry Świętokrzyskie są cudowne, na pewno będziecie mieli wiele okazji do spacerów i zwiedzania :) Dobrze,.że mąż już wrócił z pracy na wyjeździe i możesz odetchnąć:)/Kleszczy się boję, na samą myśl mi słabiej.. Michalina jak tam u laryngologa wizyta? Mania jak tam po tygodniu pracy? Agata co u Ciebie? A u mnie tydzień spokojniejszy, gorsza pogoda to mniej klientów. Ale mi to pasowało, bo moja mama zaraziła Franka wiosennym zaziębieniem i spokojnie mogłam się nim zająć, bo wyjątkowo był niezadowolony z powodu infekcji. Ja zresztą chyba od niego ją złapałam, dziś jakoś tak męczy mnie ból głowy i mięśni, także siedzę w domu, popijam mleczko z miodem i jem kanapki z czosnkiem. Zobaczymy czy zadziała:) My to lubimy podróżować, pewnie mam to po tacie-marynarzu. Ale wiadomo koszty nie pozwalają zapakować plecaka i wyruszyć na weekend gdzie się chce. Teraz nam się w samochodzie dostawczym coś popsuło, mamy taki mały z chłodzeniem i cóż, naprawa kosztuje bardzo dużo, ale cóż, złośliwość rzeczy martwych :) Miłego weekendu
-
Witajcie :) Ciężko po urlopie wrócić do pracy, tym bardziej,że pogoda piękna, to ludzie więcej czasu spędzają na powietrzu i nie chce im się gotować. Niby dobrze,ale w ten weekend mieliśmy nawał klientów. Teraz jest spokojniej. Nasza menadżerka miała ostry trening,ale nie uciekła jeszcze,więc jest dobrze:) W weekend planujemy sobotnie spotkanie u znajomych, synek idzie wieczorem do babci, a my podzielimy się wrażeniami ze Szwajcarii. A niedzielę po pracy mamy rodzinną, pogoda ma być nijaka to zabieramy małego do sali zabaw po pracy. Może będzie mniejsze zamieszanie niż w zeszły weekend :) Myślimy nad wakacjami we wrześniu, mąż chciałby zwiedzić Portugalię, ale ja wolałabym coś bliżej. Chociaż nigdy nie byłam w Portugalii, więc może się skuszę:) Maniu chwili oddechu życzę od pracy. I jak najwięcej zamówień na ciasta :) Joasiu ja bardzo lubię czarny kolor, śmiało bym kupiła taką sukienkę. Nawet kolorowa apaszka czy szal, odmieni strój,nada wiosenny nastrój. A jak podoba Ci się ta sukienka,to śmiało kupuj:) Michalina i co tam z córką wyszło u lekarza? Z mężem pogadajcie na spokojnie, przedstaw mu plusy, wysłuchaj jego minusów i rozwiej je:) Julka i jak tam tydzień po rozłące z mężem? Ja to bym z Frankiem nie dała rady, a co dopiero z trójką pociech, podziwiam Ciebie:) Agata co słychać? udanego weekendu.
-
Wróciłam dziewczyny do domu:) Było cudownie, choć oczywiście zdecydowanie za krótko. Pogoda dokładnie jak u nas, nic specjalnego, ale miło się zwiedzało. Lot w pierwszą stronę minął świetnie-lecieliśmy z Berlina, bo nam było najwygodniej. Franek był zachwycony, i zły,że lot się skończył. W drugą stronę było gorzej, samolot już takiego wrażenia nie zrobił na synku, a że na pokładzie było 3 innych dzieci to chciał się z nimi bawić, i złościł się,że musi siedzieć,.był i płacz i trochę krzyku.Ale w końcu bajki go nieco uspokoiły. Sam Zurych robi wielkie wrażenie, aczkolwiek mi lepiej było tam na wsi, bajkowy krajobraz, widok z okna zachwyca. Już za nim tęsknię:) Bardzo nam się podobało na jeziorem oczywiście, do tego odwiedziliśmy Zoo, no i Parade Square-centrum w centrum, że tak powiem. Knajpki, sklepiki, można godzinami siedzieć i jest co robić. No i czekolada, dzień dnia się nią zajadaliśmy. Serowe pyszności zrobiły większe wrażenie na moim mężu niż na mnie, ale ja mniej serowa akurat jestem:) Bardzo mnie zaskoczył na plus stosunek do dzieci, w ogóle tam nie przeszkadzają w knajpach kiedy marudzą:) No i spacery, dziewczyny widoki mnie zachwyciły, pewnie się powtarzam,ale to z wrażenia:) Lokal stoi, panie się nie pozabijały,ale nasz kucharz mówi,że początki były ostre. Moja mama ostro udawała właścicielkę, ale ostatecznie mama uznała,że prowadzenie knajpy to ciężka praca i nie dałaby rady tak dzień w dzień:) Michalina taki babski dzień brzmi uroczo:) I jak Wasz wypad do Sandomierza? A jak reszcie minęła majówka? pozdrawiam
-
Przed naszym wyjazdem chciałam Wam życzyć udanej majówki, czy wyjazdowej czy domowej odpocznijcie, oby pogoda dopisała i humory :) Ja się nieco stresuję, ale to chyba normalne? Mama chwilowo udobruchana, poprosiłam by czuwała nad wszystkim i nad menadżerką też. Rola ta bardzo jej odpowiada, ale nieco się boję czy nie będzie awantur. No nic , trzeba kończyć pakowanie i ruszać do Szwajcarii:)
-
Witajcie, pogoda rzeczywiście typowo kwietniowa przeplatanka. Ni to zima, ni to lato,czy wiosna. Julka na pewno będzie dobrze, pozytywne nastawienie jest najważniejsze. Zobaczysz, spędzicie razem fajnie czas w sierpniu, a choroba będzie wspomnieniem. Trzymam za to kciuki. My pierwszy raz jedziemy z dzieckiem na wakacje za granicę, mam nadzieję,że Frankowi się spodoba:) Plan podróży jest robiony pod niego, nieco zwiedzania, nieco lenistwa:) Maniu na pewno te dolegliwości utrudniają życie, oby leki pomogły. A powiedz co to za schorzenie, ciągle te problemy po antybiotykach? Joasiu co u Was, jak zdrówko? Michalina jak tam u Was? Agatka co u Ciebie? A u nas rodzinne kłopoty. W zasadzie to moja mama jest na mnie okropnie obrażona. Powodem nasze plany i współpraca z żoną mojego taty. Moja mama uważa,że wszystko zrobiłaby lepiej. Niby mają z moim tatą dobre relacje, nikt nie miał żalu, rozwód wzięli i zostali przyjaciółmi,ale teraz mama ma wielkie pretensje. Sama nie ma żadnego doświadczenia w branży,ale wie lepiej. Tymczasem Hania jest po zarządzaniu, ma doświadczenie, energię itp. A mama jest na emeryturze, do 12 chodzi w szlafroczku najczęściej, latem pracuje na działce i nic jej stamtąd nie wyciągnie. Ale nie, ona byłaby lepsza. I mamy poważny konflikt, a mąż nie chce się wtrącać i każe mi samej wszystko załatwić. Łatwo mu mówić:) Też czekamy na lepszą pogodę, i lepsze samopoczucie. Nie mogę doczekać się wyjazdu, chociaż zaczęłam mieć nieco obaw, głównie o Franka. Ile leków zabrać, czy jedzonko jakieś brać ze sobą itp, idp:)
-
Witajcie:) Julka podróże męczą dzieci, i rodziców-w sumie to nie wiem kogo bardziej :) dlatego na krótkie wypady to lepiej jechać bliżej,ale fajniej spędzić czas niż tylko męczyć się w aucie. To tylko życzyć udanej pogody:) Michalina i jak katar córki? Po infekcji może nieco uprzykrzać życie. Radzę dawać małej dużo kaszy jaglanej z miodem. Słodkie, smaczne, a usuwa wszystkie katary naturalnie:) Joasiu a jak zdrówko Twojej rodzinki? Maniu to ja już awansem życzę miłego weekendu:) A my już też nie możemy się doczekać wyjazdu na naszą majówkę;) Muszę sobie kupić jakieś wygodne buty. Myślimy też o jesiennym wyjeździe, raczej w cieple rejony,może Malta właśnie? Lata lecą, myślimy nad drugim dzieckiem,za rok chciałabym być w ciąży,to i pewnie na wakacje nie będziemy się wybierać, jeżeli wszystko dobrze pójdzie:) Kelnerka jest wspaniała, na szczęście z polecenia,więc liczę,że zostanie na stałe. No i zaczęła nam pomagać żona mojego taty, to znaczy mam w planie zrobić ją menadżerką ;) Tak mnie natchnęła wizyta u ginekologa, i te plany rodzinne, że uznałam -nie ma co czekać, działajmy ;) Potrzebuję rozdzielenia obowiązków. a Anusia jest po zarządzaniu, była menadżerką dużego sklepu, dzieci podrosły, trzeba próbować. Założyliśmy własny biznes by mieć więcej czasu dla siebie, a tu wyszło tak,że siedzieliśmy głównie w pracy, więc czas to zmienić. I jakoś to dodało mi wiosennego optymizmu:) Planów na jutro brak-odpoczynek po pracy. A w niedzielę urodzinki w rodzinie męża, to okazja do rodzinnego spotkania. Wspaniałego weekendu
-
Witam się w nowym tygodniu :)Jak tam Wasz weekend minął? Nam pracowicie, chociaż wczoraj mieliśmy u nas chrzciny,więc impreza zamknięta, wolniejszy poranek, poszliśmy na śniadanie do konkurencji, trzeba wiedzieć co w trawie piszczy;) Bardzo mnie zainteresowały naleśniki z kremem a*la Nutella,ale krem był na bazie awokado i daktyli, Franek zjadł całą porcję z wielkim apetytem. Dziś pierwszy dzień pracy z nową kelnerką, wydaje się być wspaniała, ale poczekam pierwszy tydzień z ocenami, trzymam kciuki by nie odeszła. Marzy mi się zatrudnienie menagera, takiego pełną gębą, tak żebym miała więcej czasu. Ostatnio robię w naszym lokalu za dużo, i cierpi na tym nasz synek, związek, rodzina. Wieczorem jakoś nic mi się nie chce,poza leżeniem na kanapie. Może wiosenna pogoda mnie rozrusza? Dziś mały ruch, to wezmę Franka i siostrę-dziś się nią zajmuję do parku,niech pobiegają, a ja na ławce poczytam gazetki;) Maniu w Sopocie nie byłam od 20 lat. Ależ bym tam teraz pojechała! zazdroszczę :) A to ciasto to koniecznie mężowi nakażę zrobić, brzmi pysznie:) Joasiu są specjalne mleczka dla dzieci z problemami brzuszkowymi, może warto spróbować? I masuj jej brzuszek regularnie,powinno pomóc. Na rowerze rok równo nie jeździłam, także czas wrócić do tego sportu,może w weekend?:) Michalina przyszła wiosna to i chęć na wagary się pokazała:) Ale też liczę na to,że wraz z tymi temperaturami humor się poprawi. A jak te zajęcia dla dzieci idących do szkoły wyglądają? Agata co słychać? Julka jak tam u Ciebie minął weekend nasza gwiazdko?:) pozdrawiam
-
Witajcie :) Julka mam nadzieję,że spotkanie się udało. W zasadzie to spotkania. Jak kuzynka się czuje? Mam nadzieję,że już lepiej, wiadomo co dalej z leczeniem? No i opowiadaj jak spotkałaś się z Asią? :) Nasze Święta były sympatyczne. Franek trochę wymęczony, wiadomo choroba go osłabiła i nieco marudny się zrobił,ale mam nadzieję,że to szybko minie. Nawet nie sądziłam,że można dostać tyle prezentów od zajączka, Franek się wzbogacił ;) Hitem został mini laptop, mały z nim śpi nawet. Jakiś biznesmen mi rośnie. Oczywiście było smacznie, rodzinnie, bardzo głośno. Wczoraj u nas była cała rodzina, mąż przyszykował same pyszności, więc zadowoleni byliśmy. Tylko masa sprzątania. Na szczęście dziś wolne, chciałam dłużej pospać, ale Franek nie pozwolił, od 8 oglądać bajkę musiał. Zaraz szykuję nam śniadanko, i marzą mi się zakupy wiosennych butów. Zostawię moich chłopaków na godzinę i zrobię sobie babską przerwę. A na obiad naleśniki i potem lenistwo :) Udanego tygodnia:)
-
To ja na ostatnią chwilę składam Wam serdeczne życzenia rodzinnych, pogodnych i smakowitych Świąt :) U nas było zamieszanie, mnóstwo pracy w lokalu, mąż ciągał nosem, a Franek to mnie o mało do zawału nie doprowadził. Ten jego niby katarek zamienił się w ostrą infekcję. Mieliśmy gorączkę bardzo wysoką, okropny kaszel, dwa razy zaliczyliśmy lekarza, na szczęście druga lekarka z polecenia rodziny okazała się naprawdę świetnym specjalistą i wyleczyła małego. Myślałam,że będziemy spędzać Święta sami, ale już możemy wyjść z domu,choć wiadomo,bez szaleństw. Także dużo zdrowia na Święta i na co dzień:)
-
Rzeczywiście bardzo nieprzyjemna wiadomość Julka. Ja się bardzo boję takich chorób w rodzinie. Mam nadzieję,że operacja i leczenie wygrają z chorobą. Dużo siły dla kuzynki. Musi być dobrze. Agata w Kanadzie nie mam znajomych. Kiedyś siostra mojej teściowej tam mieszkała,ale to było w latach 80 i 90, wróciła do kraju,jak dzieciaki miały iść na studia, bo tam są ponoć drogie. Ale na razie Ada na studia się nie wybiera, to pewnie nie będzie to wielkim problemem na dziś. Jedynie odległość, ale myślę,że Wy chyba jesteście przyzwyczajeni, i Wam brak rodziny nie będzie bardzo doskwierał. Maniu jak tam ta dietka? Michalina myślę,że to dobra decyzja, jeżeli Iga nie musi chodzić do przedszkola by mieć opiekę zapewnioną, a ma się uczyć, a szkoła jest przygotowana na przyjęcie 6 latków,to wybraliście dobrze:) Nie wierzę,że matka zawsze zachowa spokój i w obliczu histerii malucha będzie z kamienną miną postępować jak nakazują podręczniki. Ja sobie wiele obiecywałam, chciałam być super mamą, jak z reklamy,ale się nie da. Czasem człowiek podniesie głos, albo ulegnie dziecku,choć wszędzie mówią,że to wielki błąd. Nie przejmuj się, ale przyjrzyj co sprzyja zachowaniu córy. Nuda, monotonia, może po prostu nie lubi zakupów w dusznym sklepie? A u nas dalej bez kelnerki, przed świętami ciężko kogoś znaleźć,tylko jeden mail miałam z zapytaniem o warunki pracy,ale bez dalszych wiadomości. Jutro mamy warsztaty z dekoracji pisanek, w niedzielę tak samo. Dużo pracy. A mąż coś kicha, synek też zakatarzony. Na weekend mama zajmie się Frankiem, ale nie wiem kto mi męża zastąpi jeżeli mu ten katar się rozwinie,bo kucharz też chory,więc byłby kłopot. Męża wysłałam do spania, zaopatrzyłam w czosnek, herbatkę z miodem i Aspirynkę. Już nie mogę doczekać Świąt, 4 dni wolne będziemy mieli :) Spokojnego weekendu
-
Na razie mam Franka obserwować i podawać mu posiłki niezłożone z wielu składników na raz,by zobaczyć co go mogłoby uczulić. Poza tym rzeczywiście powinnam ograniczyć u niego ilość owoców, na razie dostaje banany, zrezygnowałam z soków i suszonych owoców. I jest na razie spokój,nie narzeka na brzuszek. Nas zostawiła kolejna kelnerka. Ponoć nie sądziła,że praca kelnerki jest tak nużąca. Naprawdę ciężko znaleźć kogoś rozsądnego, miłego, ciepłego, z doświadczeniem. Wiadomo, że kelnerowanie nie jest pracą w reklamie, nie ma pensji dyrektorskich, a praca polega na pracy z klientem,ale teraz mam wrażenie,że przychodzą do nas dziewczyny chcące dorobić tak przez miesiąc i znikają. A potem wprowadzać kogoś nowego to znów strata czasu i kłopot. No, ale cóż, jakoś trzeba sobie radzić. Mania współczuję takiej diety, brzmi mało smacznie,ale zdrówko najważniejsze. Jeżeli ma pomóc, to koniecznie się jej trzymaj i dbaj o siebie. Julka też nie wiem jak ten czas minął. Niedawno co mieliśmy Nowy Rok,a terasz szykujemy Wielkanoc. U nas będzie śniadanio-obiad w 1 dzień,zrobię w lokalu,zapraszamy całą rodzinę. A niedzielę spędzimy z moim tatą,bo potem on odwiedza rodzinę żony, więc taki podział mamy:) Moje dziecko po chorobie też gorzej śpi,bywa marudny, myślę,że to normalne,cierpliwości i się unormuje wszystko. Asiu moja teściowa też zawsze gorzej się czuje jak coś nie idzie po jej myśli,ciekawe czy my też takie będziemy dla swoich synowych/zięciów?:) Badania nigdy nie są niczym przyjemnym,zostaje tylko życzyć pozytywnych wyników. A do starszej córki,cóż przy dużych dzieciach to już trzeba wykazać się sprytem i cierpliwością by przeżyć czas nastoletni:) Michalina właśnie jak tam po tym dniu otwartym, jakieś decyzje podjęliście? My zapisaliśmy Franka do przedszkola, to znaczy raczej wzięliśmy udział w rekrutacji,ale na państwowe nie liczę za bardzo, w tym najbliżej domu miejsc na pewno zabraknie. A jak prywatne, to raczej poślę synka do małego klubiku,dosłownie 100 metrów od domu,na parę godzin dziennie,w zależności od naszych planów. Wiadomo to nie to co przedszkole, ale za rok miejsce w państwowym będą musieli nam zapewnić;) Agata ja małemu najpierw robiłam kisiele z soczków, jabłkowy,marchewkowy-Franek je lubił. A co do budyniu, to Franek ich nie lubi za bardzo ;) Możesz zrobić budyń na swoim mleku, albo modyfikowanym. Na pewno nie na krowim z kartonu. U nas- u Ciebie pewnie też, są gotowe budynie, np z Gerbera, w słoiczkach,ale one są od pierwszych urodzin. Na razie chyba bym dawała Adzie kisielki na soczkach:)
-
Na Dzień Kobiet dziewczyny kochane przysyłam Wam masę życzeń i uścisków. Niech każdy dzień będzie naszym świętem:)
-
Ja to nawet weekendu nie zauważyłam ;) W sobotę mieliśmy ogromny ruch w lokalu, wczoraj zaś robiliśmy obiad po chrzcinach, więc pracy było dużo za dużo jak na niedzielę. Do tego nieco zmieniliśmy nasz styl pracy,tak na zbliżającą się wiosnę. Zrezygnowaliśmy z karty lunchy. Teraz mamy stałe menu śniadaniowe i 2 rodzaje lunchy do wyboru. Mieliśmy za duże straty na stałej karcie, chcemy gotować na świeżo, a ciężko przewidzieć co kto zamówi, więc wszystkie produkty z karty muszą być, a jak coś nie zejdzie to co? Można mrozić, ale wiadomo to nie ten smak. Także codziennie musimy rano coś wymyślić, ja robię zakupy, i cóż,przyzwyczajam klientów do zmian:) Trochę mnie zdrowie Franka zaczyna nieco zastanawiać. Znów miał jednodniową biegunkę, muszę zapisać nas do pediatry. Trochę mnie to martwi, boję się,że to może jakaś alergia,czy nietolerancja. Maniu ja bardzo tęsknię za wiosną,już nie mogę się doczekać wiosennych spacerów, i popołudniowej herbatki na tarasie:) Julka Franek jako pierwszą chorobę miał właśnie trzydniówkę, ileż ja się wtedy stresu najadłam. Nie wiadomo skąd nagle zaczął gorączkować i to jak,leciał przez ręce. Ale rzeczywiście, szybko mija,szybko przechodzi. Chociaż ja panikuję jak mały ma już lekki stan podgorączkowy. A jak spotkanie się udało? Michalina ten dzień otwarty to naprawdę fajna sprawa, można się wiele dowiedzieć, i rozwiać wątpliwości, albo utwierdzić się w przekonaniu,że na szkołę za wcześnie. A co do przedszkola młodszej córy, skoro jest gotowa i się garnie, to czemu nie. Możesz ją posłać na te 5 godzin dziennie,a opiniami się nie przejmuj ;) Agata również zazdroszczę pogody :) Z maluszkami to tak już jest, jak zaczną ładniej spać, to marudzą przy jedzeniu i tak w kółko ;) Najważniejsze to nie robić wielkiego dramatu przy posiłkach, mam wrażenie,że im więcej energii poświęcamy tej czynności to dziecku większą frajdę sprawia plucie,niejedzenie itp:) Asiu jak tam kwestia chrztu, mam nadzieję,że teściowa już problemów nie robi, a Tosia ładnie śpi i je:) udanego tygodnia
-
I jakie macie weekendowe plany? Mnie coś tak zaczyna rozkładać, niby już 3 dzień czuję się niewyraźna i jakoś tak nie rozwija się w pełni, ani nie znika. Głowa boli,ciągle mi zimno.ale ani kaszlu,kataru,czy bólu gardła. Także troszkę zwolniłam, głównie papierkową robotą się zajmuję, i namiętnie piję herbatkę z malinami i kanapki z czosnkiem zajadam. Franek narzekał w czwartek na brzuszek, bałam się,że to wirus,ale raczej nadmiar owoców suszonych,jednodniowa niedyspozycja. Muszę mu zacząć ograniczać te owoce,bo mały potrafi je jeść bez końca;) Także bez większych planów, jakiś film wieczorem, książka i tyle:) Joasiu teściowe lubią urządzać życie synowym;) Moja bardzo się starała przy naszym ślubie. Kiedyś zadzwoniłam do restauracji by ostatecznie potwierdzić menu, a tam już mnie informują,że teściowa tydzień temu wszystko ustaliła. Sama oczywiście,bez konsultacji;) Musicie z mężem razem powiedzieć,że dziękujecie za zaangażowanie, ale planujecie inaczej i kiedy nadejdzie termin to na pewno poprosicie o jakieś rady czy pomoc. Ale tak zdecydowanie;) Mania niestety antybiotyki potrafią mocno człowieka osłabić. Moja mama brała ostatnio na zęby antybiotyki i niby 3 tygodnie minęły, a wciąż narzeka na różne kwestie. Także dużo cierpliwości, zdrowej diety i relaksu:) Julka jak tam druga część ferii minęła? Agata co u Was słychać ? Michalina jak się mają dziewczynki? Miłego weekendu
-
Dziękuję dziewczyny za słowa wsparcia. Mąż bardzo poruszony wrócił z pogrzebu, bo syn wujka nie przyjechał. Także nie rozumiem jak można na pogrzeb ojca nie przyjechać? Tak mu pomagał, dom mu postawił, pomagał finansowo, a teraz uznał,że ma bilety lotnicze na marzec-na Wielkanoc to nie będzie przyjeżdżał wcześniej. Może są i inne powody,ale naprawdę nie wyobrażam sobie by nie przybyć w takiej chwili,jedynak bez rodzeństwa, bardzo to smutne. Ja dałam sobie radę jako samodzielna szefowa, weekendowo zawsze mamy dużo gości,więc tym bardziej jestem z siebie dumna;) Ale z radością w poniedziałek podzieliłam się robotą z mężem:) Michalina zmiana fryzury to dobry pomysł,poczujesz już się bardziej wiosennie. Teraz takie fryzury są bardzo modne,więc spróbuj:) Podjęłaś jakieś decyzje w sprawie szkoły dla córki? Julka czyli ferie udane ;) Tyle jeszcze masz zaplanowane,że na pewno zostaną super wspomnienia dla całej rodzinki:) Joasia jak tam mała Tosia się ma? Mania jak zdrowie? Agata co słychać?
-
U nas w środę taka przykra wiadomość doszła do uszu,że brat teścia zmarł. 67 lat, jeszcze nie w wieku do odejścia, zmarł w domu, wylew. Takie miał ostatnio smutne życie, żona zmarła niecały rok temu, syn z rodziną latem wyjechał za granicę, on mieszkał sam na Mazurach, daleko od rodziny. Jutro pogrzeb, nie mogę jechać niestety, tylko mąż pojedzie. Uroki pracy na swoim i do tego razem,muszę być na miejscu. Także weekend bez męża mi się szykuje, i sama będę w naszej knajpie. Asiu ja nie jestem wielką entuzjastką szczepień, albo raczej nie byłam. Ale pediatra Franka to wspaniała pani doktor i ona rozwiała wszystkie moje obawy,i szczepiłam małego na pneumokoki i meningokoki, rotawirusy ominęłam,bo lekarka przekonania nie miała. Jej zdaniem czy szczepione czy nie,dzieci na to chorują, a zarażają ich rodzice czy rodzeństwo. Więc to my musimy dbać o higienę. Ale nie żałuję szczepień. Michalina ciężko doradzić, najlepiej sama wiesz jak Iga sobie radzi w przedszkolu,warto podpytać wychowawczynię o to jak widzi jej *przyszłość*,możecie iść do poradni i tam wydadzą opinię o dojrzałości szkolnej. Ja Franka poślę po szkoły w wieku 6 lat jak będzie gotowy. Jeżeli nie poczekamy rok w zerówce.Chciałabym by był jednak gotowy,bo myślę,że wczesna szkoła daje szansę dziecku, w tym wieku w końcu dziecko chłonie wiedzę i świat jak gąbka. Julka udanych ferii! :) Maniu zdrowie już wróciło? Mam nadzieję,że tak. Agata i jak Ada, ładnie śpi-życzę by tak zostało ;) No i jak teściowa? :) pozdrawiam
-
Dziewczyny zrobiłam to spaghetii,naprawdę smaczne :) Nasza kolacja nie była kolacją a obiadem niestety, ale odbijemy to sobie :) Najważniejsze,że mężowi smakowało, a synek miał makaron na słodko ;) Rzeczywiście zapomniałam o tym daniu,świetne dla niewprawnych w kuchni pań:) A kolacja nie wypaliła bo dostaliśmy do opieki na wieczór moją siostrę młodszą i Amelka z Frankiem się bawią, i jakoś tak mało romantycznie się zrobiło, a jeszcze dzieciaki nie zamierzają iść, będzie wesoło:) Ale nie gorzej jest oczywiście. Tak się cieszę na jutrzejsze wolne, marzyłam o tym od dwóch tygodni, pojedziemy do dziadków naładować akumulatory. Mania dużo zdrówka! Antybiotyki są ciężką bronią, ale jeżeli trzeba je stosować to trzeba. Dbaj o siebie mocno. Julka ja czasem myślę,że teraz byłby dobry czas na drugie dziecko,ale wydaje mi się,że Franek za mały, a on ma prawie 2,5 roku. Nie wyobrażam sobie dwójki rok po roku. Ukłony dla takich mam:) I jak film oceniasz po obejrzeniu,i jak randka w kinie? Co tam u Agaty i Michaliny?
-
Oj to rzeczywiście czas choróbsk nastał. My zdrowi, ale naprawdę dużo osób coś łapie. Nasza kelnerka właśnie poszła na zwolnienie,niby w poniedziałek ma być,ale zobaczymy jak tam będzie. To Maniu dużo zdrowia. I Asiu mam nadzieję,że już dobre samopoczucie wróciło? Po chorobie koniecznie się wzmocnijcie, dużo kaszy jaglanej, ryb morskich, kiełków, polecam świeże soki z warzyw i owoców, szczególnie kombinacje z marchewką i burakiem. No i nie zapominajcie o natce pietruszki,to skarbnica witaminy C i żelaza. Mam nadzieję,że więcej choróbsk tej zimy i wiosny nic Was nie dopadnie, wszystkim dużo zdrowia życzę:) Agata wiem jaka to ulga kiedy dziecko ładniej śpi i daje się wyspać rodzicom:) Ciekawą masz teściową. Moja jest nieprzewidywalna ;) Raz jak z dowcipów, raz wyjątkowo miła. Zależy od dnia. Mój mąż mówił,że miała okropną teściową i czasem mam wrażenie,że się mści:) A nasz lokal,wiecie musimy walczyć o klientów. Polacy owszem,chętniej wychodzą na śniadania,ale to w weekendy. Są takie dni w tygodniu,że modlimy się o klienta. A bywa tak,że przejść nie można spokojnie. Staramy się,całym sercem:) Julka wyjazd na ferie na pewno dobrze Wam zrobi. Takie oderwanie od rzeczywistości to naprawdę cenna rzecz. Pogoda mało zimowa,ale w końcu najważniejsze,że będziecie razem:) U nas ferie się kończą, trochę się cieszę,naprawdę mieliśmy wyjątkowo pracowite dni. Aż sobie zrobimy wolny poniedziałek i będziemy spać do południa:) Franek w otoczeniu znanych sobie osób jest pewny siebie, otwarty, radosny. A ostatnio właśnie taki nieśmiały się robi w dużej grupie, i chyba taki etap po prostu :) Dziś spędził dzień u mojej mamy i jakoś tak niechętnie pojechał z rana, ale potem już było ok. Zmienia się mały z dnia na dzień :) Macie jakieś walentynkowe plany? U nas będzie walentynkowe śniadanie,więc dzień zaczniemy pracowicie, ale wieczorem planuję zrobić jakąś kolację. Tylko czym tu męża zaskoczyć,skoro on świetnie gotuje, a ja nie?:) pozdrawiam
-
Pracowity tydzień za nami-mamy ferie, to znaczy dzieci mają, a my robimy różne warsztaty u nas. Jest tłoczno,gwarnie, radośnie,ale już w południe boli mnie głowa-podziwiam przedszkolanki i nauczycielki. Finansowo wyjdziemy na tym dobrze,to nie narzekam. Dziś przyjdą dzieci, a potem wrócą z rodzicami, a rodzice ze znajomymi-mam taką nadzieję :) Franek tylko stał się strasznie zazdrosny, nawet jest zły jak podaję jakiemuś dziecku sok:) W ogóle ostatnio taki dość zaborczy, nawet do babci nie chce iść, ciągle tylko mama i mama. Taki nieśmiały też się robi, chyba,że jestem w pobliżu. Nie wiem czy to taki wiek, czy charakter mu się zmienia? Joasiu byliśmy na Zjawie, bardzo męski film. Mężowi strasznie się podobał, mi nieco mniej. Zdjęcia piękne, historia ciekawa,ale nieco jednostajna. Leonardo mało przystojny ;) Widziałam ciekawsze filmy, nie żałuję,że poszłam,ale czy to taki wielki hit to bym miała obiekcje. Myślę,że postąpiłabym dokładnie jak Ty. W końcu straszą chorobami, a jak ma się miesięczną pociechę w domu to trzeba dmuchać na zimne. Dobrze,że to tylko zaziębienie-dużo zdrowia dla Zosi. Julka u mojego taty dzieci mocno zaziębione. Rzeczywiście te zmiany pogody są irytujące, i osłabiają organizm. Ja Frankowi daję tran i mnóstwo jemy kiszonek, kasz, ryb i cytrusów. Jakoś odpukać na razie jest ok. Mania mam 2 takie książki synka. Super sprawa. Rodzice na pewno ucieszą się z prezentu:) Michalina już po anginie? Musicie się wzmocnić. Jak już pisałam moi rodzice się rozwiedli, mają nowych partnerów, nie powiem Ci,że od razu pokochałam ich wybory,ale doszłam do wniosku,że skoro są szczęśliwi, wybrali mądrze to muszę to zaakceptować, a z czasem szczerze ich polubiłam ;) Agata co u Ciebie? Spotkanie doszło do skutku i jak ciasto?;) Miłego weekendu,koniec przerwy,czas do pracy:)
-
Julka wybierzemy samolot, a na miejscu pożyczymy auto. Ze względu na Franka wolę polecieć, 2 godziny i na miejscu. Autem taniej,ale od nas to prawie 2 dni w jedną stronę, a mając wolny tydzień wyjdzie,że większość urlopu przejedziemy. Ale mam nadzieję,że Franek lot potraktuje jak wielką przygodę :) Z mężem czy w ogóle z mężczyzną trzeba rozmawiać, konkretnie i czasem nawet na siłę. Fajnie,że sobie wyjaśniliście co i jak. Oby nie było więcej napięć:) Joasiu też myślę,że nie ma różnicy czym karmisz, ważne,że kochasz małą. Nie przejmuj się, próbuj karmić naturalnie, ale nie bój się dokarmiać. Ciekawe jak po powrocie Zosia będzie traktować siostrę, pewnie się stęskniła za małą :) Wiadomo, tyle lat była sama i miała rodziców dla siebie, a teraz Tosia wymaga tyle uwagi, ale na pewno kocha małą siostrę. Musi się odnaleźć w nowej sytuacji. Agata widać,że do Turcji latem możemy jechać w poszukiwaniu lata, zimą zimy:) U nas jak we Włoszech, po 15 stopni :) Maniu ja weekend podobnie miałam pracowity,ale w ten planuję więcej lenistwa i relaksu :) Też Ci życzę takiego weekendu :) Michalina Tobie i rodzinie dużo dużo zdrowia i sił do walki z wirusami. A u nas pracowity tydzień, na szczęście w weekend mamy w końcu pełną obsadę,więc nie padniemy ze zmęczenia w domu po zamknięciu knajpy. Mam bilety do kina na sobotę-randka z mężem, a w niedzielę idziemy na teatrzyk dla dzieci. Franek zdrowy, rozrabia jak nigdy, ale jest uroczy. Bardzo ekscytuję się naszymi wakacjami i już nie mogę się doczekać wyjazdu. Ostatnio zaczęłam ze smutkiem rano wstawać,że znów czeka nas tylko praca, ale mam punkt zaczepienia. Nie lubię zimy, oj nie lubię :) Udanego weekendu.
-
I ja się witam serdecznie. Asiu musisz być bardzo cierpliwa, Zosia est przyzwyczajona,że miała całą Waszą uwagę dla siebie, teraz jest mała istotka, która zajmuje sporą część Waszego czasu. Jestem pewna,że z czasem Zosia się przyzwyczai do nowej sytuacji. Mania aż wstyd się przyznać,ale w operze byłam raz, w liceum, poszłam z mamą bo dostała bilety na imieniny. Bardzo mi się podobało, sama nie wiem czemu potem nie byłam ani razu? Julka nie da się uniknąć codzienności w związku, kiedy ludzie żyją z sobą. Ale można z nią powalczyć. Spędźcie czas razem. A na co dzień nie wiem wyślij mężowi miłego smsa, niech wie,że w domu czeka kochająca żona, a troski zostawia się za progiem. Nie da się uniknąć stresujących chwil,ale razem łatwiej je pokonać. Michalina mam nadzieję,że teść wróci do formy, i naprawdę nie będzie potrzebować tej operacji. Mi z początku było ciężko pogodzić się z tym,że moi rodzice mają kogoś innego, że są bez siebie szczęśliwi. Wiem,że u Ciebie jest inaczej, bo moi się rozwiedli,ale jeżeli Twoja mama jest szczęśliwa to musisz to zaakceptować i pielęgnować pamięć po tacie, ale pozwolić jej do szczęścia.Spróbuj polubić tego pana? Agata jak Ada i jej nocne pobudki? Na pewno musisz być wyczerpana tym nocnym wstawaniem, za dnia kiedy mała pójdzie spać koniecznie wypoczywaj. A nasz mały złośnik poskromiony. Chwilowo kupiliśmy mu tylko dużo papieru i przyklejam ją na ścianę :) Na wiosnę na pewno zrobimy mu taką ścianę, ale to musi być cieplej :) Taki czas ostatnio mamy,że ciągle nam brakuje wolnych chwil. Teraz robimy tydzień dla dziadków i wnucząt. Codziennie mamy jakieś warsztaty i sporo gości, do tego kelnerka złapała anginę i tak gnamy. Ale cóż poradzić. Aby milej się zrobiło zaplanowaliśmy majówkę, wtedy pojedziemy na nasz urlop, zaplanowaliśmy wyjazd do Szwajcarii :) Brat męża rok temu wynajmował tam wspaniałe mieszkanko, 15 kilometrów od Zurychu, można pozwiedzać, 7 dni takiej przygody nas czeka i już nie mogę się doczekać. To pozwala mi teraz przetrwać te dni chłodne;) W październiku też chcemy gdzieś wybyć, bo odkąd pracujemy na swoim nie byliśmy na wakacjach, czas więcej korzystać z życia :) Trochę się podziębiłam to dziś mam taki nieco wolniejszy dzień :)
-
Witam Was dziewczyny w nowym tygodniu:) Muszę pomyśleć o tej farbie, mamy ją w naszym lokalu,jakoś nie pomyślałam,że przyda się u Frania, na razie Franek robi się nieco buntowniczy-może to nieco spóźniony bunt dwulatka? Wszystko czego zabraniam i co mnie denerwuje dla małego jest wielką, wielką frajdą. Byliśmy na urodzinach, było wspaniale, mały nieco pod wieczór marudził, następnego ranka miał lekką gorączkę, jeść nie chciał, chyba,że zimny jogurcik, także myślę,że to ostatnie ząbki mu idą. Także trzeba uzbroić się w zapas cierpliwości. Franek kiepsko śpi,a jak ja się nie wyśpię to jestem nie do życia za dnia. Dziś męża jakby co wyznaczę do wstawania w nocy. Zamierzam iść na basen, mała chwila dla siebie:) Julka choroby dzieciaczków to zawsze trudny czas w domu. Teraz rzeczywiście dużo osób choruje, może te mrozy ich zaskoczyły w lżejszych kurtkach? Jak się choroba kończy to bardzo dobrze,mam nadzieję,że już jest ok i możesz spokojnie odpocząć. Niestety mamy nie mogą brać wolnego, tatusiowie tak,a mamy nic nie zastąpi:) Maniu jak tam zdrowie? Zatoki to męcząca sprawa. Kiedyś miałam przez parę miesięcy problemy, polecali mi operację, ale jakoś obyło się bez. Także dbaj o siebie. Agata słyszałam o tym ataku dziś w Turcji, bardzo to niepokojące.
-
Joasiu bardzo gratuluję narodzin córeczki. Ostatnio mam taki moment,że wiadomości o porodach, ciążach i niemowlakach prowokują we mnie masę uczuć pozytywnych. Aż chcę mieć zaraz drugie dziecko, ale musi to jeszcze z rok poczekać. Też przesyłam mnóstwo życzeń dla malutkiej, niech rośnie zdrowo, da rodzicom się wyspać, i dostarcza Wam mnóstwo szczęścia. Agata myślę,że każde dziecko jest inne. Są takie co ślicznie śpią, i jedzą, a inne to małe diabełki :) Rodziłam prawie z moją kuzynką, jej córka 2 dni po Franku się urodziła, i ona mi narzekała na Weronikę,że nie śpi,że ona chodzi jak zombie, że nie ma kiedy jeść bo mała na niej wisi, i nie wierzyła,że mi Franek śpi, je i robi w pieluchy, przez długi czas nie płakał,nie chorował. Dopiero jak roczek skończył to się pogorszył, ale nie mogłam narzekać. Możliwe,że drugie dziecko będzie przeciwieństwem Franka i nie będę mogła spać i będę płakać z bezsilności :) Udanego spotkania z dziećmi i mamami-jestem wielką zwolenniczką takich spotkań:) Michalina powroty do przedszkola mogą być trudne, ale mała sobie fajnie poradziła ;) Czasem chętnie wróciłabym na studia :) A u nas pracowicie, aż za dużo pracy, w środę mieliśmy jak w ulu, a myślałam by nie otwierać i poświętować:) Mój mąż niestety kontuzjował sobie nogę, poślizgnął się w łazience i nieprzyjemnie upadł, niby nic groźnego,ale męczącego. Synek ma okres buntu-oby chwilowy. Na razie nie wiem jak przekonać go,że nie malujemy po ścianach. Franek na moje nie malujemy po ścianie, z wielką chęcią maluje kolejne dzieła. Jego pokój mnie przerażać zaczyna, dziś pomalował mi ścianę w kuchni, myślicie ignorować, czy inaczej zakazać?W niedzielę jedziemy na urodziny teścia, rodzinna impreza, lokal zamykamy:) pozdrawiam