annam1982
Members-
Postów
0 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez annam1982
-
Moja mama dawno już mnie namawiała na wizytę u psychiatry lub psychologa, bo widziała, że jest źle. Ale ja byłam mądrzejsza. Myslałam, że jak stres minie, to mi przejdzie. Ale bylo coraz gorzej. W marcu mialam trochę problemów ze swoim zdrowiem, potem 3-letnia siostrzenica wylądowala w szpitalu, minął marzec, myślałam, ze się wszystko uspokoi. W kwietniu byłam na badaniach w szpitalu, znależli jakąs zmianę w pęcherzu (niegroźną, ale czeka mnie zabieg), dodatkowo mam łagodnego guzka w piersi, też do usunięcia.Apogeum nadeszło pod koniec kwietnia, u mojej babci wykryli raka trzonu macicy, szybka operacja, potem powikłania różne, więc już totalnie wsysiadłam. operacja była 5 maja, tę noc przespałam, bo ledwo żyłam i po prostu padłam, następnej nocy się zaczęły problemy z kołataniem, budziłam się po kilka razy z tętnem 140-167, w panice, ledwo zdazylam sie uspokoic i zasnac, znowu sie budzilam. Rano wstalam do pracy, tetno 120, ale poszlam, dzien w miare spokojny, a nocy to samo,. Mama mi dała ten lek, ale mówi, ze dawka chyba za mała i dlatego poszłam do psychiatry. Teraz i tak jest duzo lepiej, w dzien normalnie funkcjonuje, tylko te noce jeszcze mnie dobijaja, chociaz budze sie rzadziej i nie zawsze serce kołacze
-
Szczerze mówiąc mam już dość wizyt u lekarzy. Po kardiologu i psychiatrze miałam odpuścić.
-
No to najwidoczniej u Was łatwiej dostać się do specjalisty, W Łodzi pod tym względem jest tragedia.
-
Ja jestem z Łodzi, tutaj na wizytę do naprawdę dobrego specjalisty czekałabym do listopada, a ja nie mam tyle czasu, bo do listopada to ja zwariuję
-
KATA skąd jesteś?
-
Kurcze, w poniedziałek byłam u kardiologa, nie dość, że super specjalista, to w dodatku świetny człowiek-wszystko cierpliwie wytłumaczył, odpowiadał na każde pytanie, sam wypytywał, uspokoił mnie bardzo. i po tej wizycie spodziewałam się podobnych rezultatów, ale wyszła wielka d..... Dlatego też postanowiłam, że musi ponieść konsekwecnje.
-
Najbardziej wkurzył mnie tym, że nie potrafił mi odpowiedzieć na pytanie, czy mam zwiększyć dawkę leku, to kto ma kurde wiedzieć??? Chyba po to studiował palant zasrany
-
Wiesz, co wkurza mnie takie coś niesamowicie, Czekałam na tę wizytę tydzień (jak już pisałam wyżej teraz rozumiem dlaczego tylko tydzień), wiązałam z nią duże nadzieje, że może coś się poprawi, a nie dość, że mi nie pomógł w sensie medycznym, to jeszcze mnie niesamowicie wku......I związku z powyższym dosżłam do wniosku, że nie odpuszczę i złożę tę cholerną skargę. niech sobie nie myśli, że może tak traktować ludzi
-
Ja idę we wtorek do psychologa. Zapisalam się wychodząc od doktorka, zaznaczając, że proszę o wizytę do kogoś kompetentnego i normalnego, bo pan dr na pewno do takich nie należy. Zapisała mnie do jakiejś młodej babki i powiedziała, że na pewno będę zadowolona.
-
Właśnie wróciłam z wizyty od psychiatry. To chyba była najkrótsza wizyta na świecie. Lekarz totalnie mnie olał, oprócz zebrania informacji o moim stanie cywilnym, wykształceniu, pracy i warunkach mieszkaniowych zapytał tylko, dlaczego do niego przyszłam, bez żadnej rozmowy, pytań, zupełnie nic. Kolejne minuty upłynęły na bazgroleniu w karcie, zerkaniu na zegarek (chociaż byłam przed czasem) i odebraniu telefonu od kolegi. Nie umiał nawet odpowiedzieć mi na pytanie, czy mam zwiększyć dawkę leku, zaczął natomiast usilnie szukać w pharmindexie, czy wyższa dawka jest w 1 tabletce, czy musiałabym brać 2. Po czy wręczył mi skierowanie do psychologa. na moje pytanie, czy to już koniec wizyty i moim zdziwieniu, że inaczej sobie to wyobrażałam i że nie przyszłam do niego, żeby sobie uzupełnić dokumentację tylko porozmawiać odparł, że tak wygląda pierwsza wizyta. Chciał mi jeszcze koniecznie wcisnąć receptę, ale powiedziałam, że ma mi kto wypisać leki i podziękowałam za miłą wizytę. Także Moi Kochani, jeśli ktokolwiek z Was jest z Łodzi, omijajcie dr Olszewskiego z Poradni Medicus na ul. Łęczyckiej, Ten Pan, który śmie nazywać siebie specjalistą psychiatrii, sam wymaga leczenia. A w poniedziałek skarga na pana doktorka wyląduje na biurku Dyrektora łódzkiego NFZ. To by było na tyle, musiałam się wyżalić.
-
Wierzę Ci i dlatego bardzo zazdroszczę. Ja naprawdę próbuje, są lepsze dni, jak nie mam kołatania to sobie tłumaczę, że następnym razem to oleję. Ale jak przychodzi atak to nie jestem w stanie się uspokoić, mam wrażenie, że za chwilę umrę. A jesli chodzi o skurcze dodatkowe, to też czasem mam, ale akurat to mnie mniej przeraża.
-
Ile masz lat?
-
Zazdroszcze Ci tego. Ja się męczę juz 13 lat, z każdym rokiem dochodzą nowe dolegliwości i objawy i coraz większy strach.
-
A skąd Ty to wszystko wiesz?
-
No i dzisiaj idę do psychiatry, zobaczymy, co mi doradzi. Może jakaś psychoterapia? Mam nadzieję, że będzie jakiś sensowny i się dogadamy, że on nie wkurzy mnie albo ja nie wkurzę jego
-
Twoje rady są cenne, naprawdę, nie mówię tego złośliwie, żebym tylko tak potrafiła, to byłoby cudownie. Staram się, dzisiaj zmierzyłam tętno tylko 3 razy, zanim wyszłam do pracy,kawy nie piję prawie od 2 m-cy, a piłam 3 dziennie, nigdy nie jem przed snem, bo to zle wpływa na figurę, nie jadam niezdrowo, więc tego nie muszę zmieniać, dzisiaj umyję okno, więc będzie ruch. Ale na forum będę wchodzić, bo to mnie nie wpędza w lęki, wprost przeciwnie, nawet uspokaja trochę
-
Po spełnieniu tych 9 punktów, które dla mnie wypisałeś, będę znowu beztroską dwudziestolatką
-
Żeby to było takie proste
-
Mam dopiero 33 lata, jak sobie pomyślę co będzie dalej, to mi się słabo robi
-
Mój organizm to jedna wielka zagadka, już niejednokrotnie miałam takie objawy, kótre sugerowałyby poważną chorobę, a wszystko okazywało się skutkiem nerwicy, więc może i tym razem....
-
SAKREBLE2: U mnie jest trochę inaczej, bo ja generalnie miewałam napady tachykardii w ciągu dnia, które nawet bardziej sugerowałyby jakiś rytm pozazatokowy (pojawiały się zupełnie nagle), teraz jak się trochę wyciszyłam, zostały mi tylko te nocne. Nie wiem, z czym to jest związane. Może bardziej się boję, może to cąły dzień stresu, może lęk przed kolejnym atakiem
-
Ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że jak śpię w ciągu dnia albo nawet późnym wieczorem to nie mam takich objawów. Nie wiem, czym to tłumaczyć
-
No ja jak się kładę to też mam normalny puls, nawet bardzo niski 58-66/min. Ale kładę się już z lękiem, że znowu się wybudzę i znowu serducho będzie galopować. Chociaż dzisiejsza noc minęła w miarę spokojnie. Wprawdzie obudziłam się jak zzwykle po 2 godz. snu w ogromnej panice, ale serce biło tylko jakieś 80-85.
-
Do agata85: Jak Ty to robisz? Jak mozna nie czuć strachu mając puls 200?
-
A ja znowu boję się położyc i odwlekam ten moment.