Gość jędrek Opublikowano 18 Stycznia 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Stycznia 2008 Ej Kuka spoko! O efektach pogadamy za miesiąc lub dwa. Z racji już dwóch pobytów w IK wiem o bardzo różnych przypadkach. Za wcześnie aby już przesądzać. Pocieszę Cię że drugi zabieg jest o niebo lepszy. Raz że krótszy drugie że już wiesz co Cię czeka. Ale jeszcze różnie to może być. Spotkałem młodą dziewczynę która miała już 7 ablacji ale podobno to był szczególny wypadek. Uszy do góry. Nas to na pewno nie spotka :-))) pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość kasia Opublikowano 18 Stycznia 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Stycznia 2008 w którym szpitalu rabią ablacje prywatnie w gdańsku nie a mam czekać do roku Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość goniaas Opublikowano 27 Stycznia 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 27 Stycznia 2008 Joanno. Właśnie dla takich osób jak ty teraz jestem na forum.Wpw ujawniło się u mnie w ciąży.Jedna sugestia:najpierw ablacja potem ciąża. Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość iwona Opublikowano 31 Stycznia 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 31 Stycznia 2008 prosze o pomoc szukam dokladnego adresu do warszawy annin do prf walczaka czy ktos mi pomorze prosze podaje moje gg 3560309 Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Ania 24 Opublikowano 1 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 1 Lutego 2008 cześć Iwonko, Jest to ulica Płowiecka 37 w Warszawie. Ja właśnie wczoraj zostałam poinformowana o zabiegu ablacji dla mnie na 18 lutego bardzo się boje ale wierzę po cichutku że wszytko pójdzie dobrze. Pozdrawiam wszystkich Cytuj Odnośnik do komentarza
izulek Opublikowano 1 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 1 Lutego 2008 Witajcie!! Ja już jestem po ablacji:) Naprawdę nie ma się czego obawiać!! Sam zabieg to nic strasznego, najgorsze jest leżenie po tym... ale i to warto wytrzymać!! Zabieg miała wykonywany w poniedziałek w CK Anin przez dr. Szumowskiego- na początku troszkę się wystraszyłam że to nie sam Profesor Walczak będzie mi wykonywać tylko ktoś inny. Nie bałam się tego że coś może być nie tak, bo wiedziałam że to tak samo wspaniały specjalista ale bałam się podejścia lekarza.... Ale ten strach był nie potrzebny;) i naprawdę nie ma sie nad czym zastanawiać tylko jeżeli ktoś ma te częstoskurcze to warto sie zdecyować na ta ablacje i z całego serca polecam Ck Anin- wspaniali lekarze na czele z profesorem a i pielęgniarki bardzo miłe. Ja nawet nie odczułam że byłam w szpitalu... Teraz wprawdzie jeszcze mam częstoskurcze ale lekarze mi mówili że nawet do pół roku mogą się jeszcze pojawiać.... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość iwona Opublikowano 5 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Lutego 2008 czekam na ablakcje w Poznaniu i zazdroszcze tym co sa z Warszawy dziekuje Ani za informaje i trzymam kciuki ja mam miec zabieg za okolo 3 misiace unas sie czeka 6 miesiecy marzyl by mi sie zabieg w arszawie ale odleglosc pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
aga_zg Opublikowano 6 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Lutego 2008 ja będę miała ablację w sobotę 9 lutego.w zielonej górze boję się tym bardziej że sama jest pielęgniarką i wiem o co w tym wszystkim chodzi ,napiszcie mi tylko jak długo dochodziliście do zdrowia takiego przed zabiegiem i ile byliście na L4 , bo mówiąc szczerz niektóre wypowiedzi że byli na zwolnieniu ok. miesiąca to mnie przerażąją , aż tak długo trzeba?? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość agga Opublikowano 6 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Lutego 2008 Ja miałam zabieg tydzień temu i od razu czułam się dobrze. Poszłam na zwolnienie tylko po to zeby skorzystac i odpoczac:) wracam do pracy w przyszlym tygodniu. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Klaudia Opublikowano 6 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Lutego 2008 aggga ja tez tak szybko wrocilam do pracy po ablacji. Cytuj Odnośnik do komentarza
aga_zg Opublikowano 7 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Lutego 2008 no to się cieszę na samą myśl że będa mi grzebac seducho mało mi nie wyskoczy...... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Klaudia Opublikowano 7 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Lutego 2008 AGA zg : kiedy masz ablacje? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Menia Opublikowano 8 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Lutego 2008 witam! miałam zrobioną ablacje i lekarze powiedzieli mi, że zabieg się udał, ale muszę sie oszczędzać 3 miesiące, a nawrót ataków może powrócić miedzy 3-6 miesiącami. Mam 14 lat i prowadziłam szybki tryb życia a tu teraz nagle mam się oszczędzać... czy po tych 3 miesiącach mozna juz normalnie wrócić do sportów i ogólnie trochę *przyspieszyc*?? proszę o odpowiedz, ponieważ rodzice bardzo się o mnie martwią (przezywają ten zabieg i wszystko po nim bardziej niż ja) i nie pozwalają mi się wogole forsowac:// z w-f mam zwolnienie do końca roku szkolnego. proszę, niech mi ktos napisze kiedy mogę zacząć normalnie aktywnie życ Cytuj Odnośnik do komentarza
aga_zg Opublikowano 12 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 12 Lutego 2008 jestem juz po ablacji którą miałam w sobotę cały zabieg trwał ok. 1 godz. a sama ablacja coś koło 20-30 min. Lekarze twierdzą że się udało ale wczoraj jak się chciałam połozyć to serce mi zawaliło i sobie pomyślałam ,że chyba coś jednak nie do końca poszło skoro.....ale widzę że tak może być idę zaraz do lekarza to się wypytam. jestem tylko na leku Polocard i to wszystko Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość agga Opublikowano 15 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Lutego 2008 Po 16 dniach od ablacji miałam wczoraj krotki czestoskurcz, ok 40 sek. Pocieszam się, że to nic takiego, ale i tak mi smutno, bo myslalam, ze to juz koniec na zawsze ech... Cytuj Odnośnik do komentarza
kuka Opublikowano 16 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Lutego 2008 agga takimi częstoskurczami sie nie przejmuj; mnie dopadają kilkugodzinne arytmie, ale pocieszam się faktem, że po zabiegu może nawet nastąpić nasilenie napadów i pogorszenie samopoczucia. Po 3-6 miesiącach od ablacji można powiedzieć o powodzeniu zabiegu. Nie martw się i bądź cierpliwa! Pozdrawiam! Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Klaudia Opublikowano 16 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Lutego 2008 Agga jak sie czujesz po ablacji? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Klaudia Opublikowano 16 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 16 Lutego 2008 Ja juz jestem miesiac po ablacji. tez sie pojawiaja skurcze.Ale to pewnie ma tak byc wiec sie tym nie przejmuje wcale. normalnie chodze do pracy, na zajecia teatralne do szkoly no i w poniedzialek wracam na tance.Nic mi sie nie stanie pewnie. Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość agga Opublikowano 17 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 17 Lutego 2008 Ja się czuję ogólnie dobrze, tylko ten epizod z częstoskurczem był niemiły. Zdarzył się po godz. 23 i potem nie mogąłm spac bo cały czas miałam wrażenie że coś mi nie gra w sercu i to samo na następny dzień. Przeszło dopiero popołudniu. Wyczytałam na forum i to samo powiedział mi lekarz - że moga byc początki częstoskurczu, wrazenie ze sie zaczyna ale hamuje, wiec na to byłam przygotowana, ale nie jestem pewna czy normalny czestoskurcz to tez nic takiego. Wczoraj wypiłam lampke wina:) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Klaudia Opublikowano 17 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 17 Lutego 2008 Agga mysle ze nic sie nie stanie po lampce wina. ja tez jestem po ablacji. tez ma takie skurcze. Agga a Ty kieduy mialas robiona i gdzie? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość kozar Opublikowano 18 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Lutego 2008 Witajcie zgrilowani migacze Po długiej przerwie zajrzałem na nasze forum, żeby podzielić się swoim przekonaniem, że nigdy nie wolno się poddawać i trzeba próbować aż do skutku. Miałem 5 ablacji / w tym jedną nieudaną/ i niestety migotanie ciągle wracało. Prowadzący mnie dr Kożluk z Banacha uznał, że w tej sytuacji pomóc może tylko ablacja kardiochirurgiczna. Powodem była specyficzna budowa serca i trudności w dotarciu do miejsc wymagających grilowania. Zmęczony częstymi nawrotami / średnio 2-3napady w tygodniu/ nie zastanawiałem się długo i zdecydowałem się na pomoc kardiochirurga. W decyzji pomogła mi informacja , otrzymana podczas konsultacji u prof Suwalskiego z Kliniki Kardiochirurgii SP CSK na Banacha, że operacja może byc przeprowadzona bez cięcia mostka. 19 grudnia ub r przeprowadzono u mnie ablację endoskopową izolację żył płucnych. To już jest dośc poważny zabieg, w pełnej narkozie. Po operacji zostają blizny po 2 cięciach / prawa strona klatki i lewy bok/ i paru otworach / dreny, kamera, elektrody/. Po zabiegu jest się na środkach przeciwbólowych, tak że nie czuć żadnego bólu. Co najważniejsze, pielęgniarki na pooperacyjnej mają delikwentów pob ciągłą obserwacją i natychmiast reagują na każdą oznakę, gdyby było coś nie tak. Oprócz pielegniarek jest zawsze na dużurze anestezjolog. Ja na pooperacyjnej miałem jeszcze 3 napady migotania, ale natychmiast zostałem umiarowiony. O 2 napadach dowiedziałem się dopiero jak zostałem wybudzony i doprowadzony do jako takiego stanu używalności- tj złapałem trochę kontaktu co się dookoła dzieje. Piszę to wszystko po to, żeby przekonać tych, co się zagryzają po braku efektów po 1 lub 2 ablacji, ze zawsze jest jakieś wyjście. Moja rehabilitacja przebiega dość powoli, ale rany goją się prawidłowo i NIE MAM ŻADNYCH MIGOTAŃ. Aż mi trochę dziwnie bo, chyba przyzwyczaiłem się do tego draństwa, które mną trzepało. Co do alkoholu, który przewija się w wielu wypowiedziach, to z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej odstawić go w ogóle. Troche to przykre jak się sobie mówi, że już nigdy.......... Ale w ten sposób można wyeliminować pzynajmniej jeden z powodów do zastanawiania się *dlaczego znowu mnie dopadło*. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość agga Opublikowano 18 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Lutego 2008 zgrillowane migacze hihihih dobre:))) Apropos alkoholu: nie jestem do końca przekonana czy alkohol tak bardzo wpływa na pojawienie sie czestoskurczu.Ja przed ablacją jakoś specjalnie się nie hamowałam, bo wiele imprez naprawdę przeżyłam bez ataku (tylko dwa razy miałam atak po alkoholu), no ale zawsze mały strach był. Zdecydowałam się na ablację też dlatego, żeby zacząć normalnie życ, jak wszyscy. Klaudia, ja miałam ablację pod koniec stycznia w Krakowie. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Alicja Opublikowano 18 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Lutego 2008 Odnośnie alkoholu, to wstyd sie przyznać, ale ja czekam kiedy będe mogła sobie wypić np. tak ze 2-3 lampki wina, a nie pół. Też jestem po ablacji (28.01.08), ale moją przypadłością były (mam nadzieję, że były) komorowe skurcze dodatkowe. Biorę jeszcze leki, ale zamiast 1i 1/2 tabl. concoru 1/2. Ogólnie czuje się ok, ale miałam 2 epizody złego samopoczucia od ablacji, ostatni w nocy z soboty na niedzielę. Musze powiedzieć, że było na prawdę niemiło, co w stylu jak przed ablacją. Już się poprawiło, ale przyznam, że trochę mnie to zdołowało :( Jednak pomimo wszystko jestem dobrej myśli, daję sobie czas przynajmniej do wizyty kontrolnej za miesiąc, a nawet do 3 mies. po zabiegu. Pozdrawiam wszystkich. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość agata Opublikowano 19 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Lutego 2008 Nie sadze zeby alkohol wplywal na arytmie... Ja najczesciej mialam ataki siedzac przed telewizorem albo podczas snu... Nigdy na imprezie... Wstyd sie przyznac ale 3 dni po drugiej ablacji opilam sie ze szczescia ze juz po wszystkim i nic sie nie stalo... Jestem 3 lata po zabiegach i na imprezach nie stronie od alkoholu... wiec droga Alicjo mam nadzieje ze nidlugo rowniez ty bedziesz mogla wypic Twoje 3 lampki wina... Powodzenia Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Alicja Opublikowano 19 Lutego 2008 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Lutego 2008 Mam nadzieje. Ale może to zalezy od rodzaju arytmii i od leków jakie się bierze, bo ja kiedy brałam betaloc mogłam wypić np. ze 2 drinki, ale przy concorze po wypiciu pół lampki np. wina zaczynałam dziwnie sie czuć, dalej już nie próbowałam. Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.