Gość Warka Opublikowano 11 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 11 Czerwca 2011 Camillo jesli masz wiele watpliwosci nt irbb i tarczycy to sprobuj skontaktowac sie z tym lekarze, a jesli to sie nie uda to porozmawiaj z nim o tym nawet przed zabiegiem. ja mialam robiona ablacje przy podejrzeniu bloku lewej odnogi. ale musisz zglosic to lekarzowi nawet przed zabiegiem, i dla wlasnego komfortu psychicznego tez, by chociazby rozwiac ewent.wontpliwosci Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Warka Opublikowano 11 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 11 Czerwca 2011 A co do szczepionki przeciw wzw to zawsze warto to zrobic jesli ma sie mozliwosc. ja szczerze nie zaszczepilam sie ale tylko dlatego ze mam czesto stany podgoraczkowe i jeden lekarz mowi ze to nic a drugi uwaza inaczej i dlatego mam watpliwosci. z tego co kiedys dowiedzialam sie od lekarza to to ze juz druga szczepionka daje ochrone ale nie calkowita ale i tak wowczas warto sie zaszczepic no i nalezy pozniej nawet po zabiegu przyjac trzecia szczepionke Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość joannakantek Opublikowano 11 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 11 Czerwca 2011 Ja po ablacji jestem prawie dwa miesiące czuje śię fatalnie nie mam pojęcia co się ze mną dzieje jestem na lekach uspakajających ale chyba działają w drugą stronę bo moje odczucia są nieracjonalne często mam uczucie że za chwile umrę((( jest to straszne już nie daje rady czy ktoś ma podobny problem czy ktoś może mi coś dordzić proszę Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość iska Opublikowano 11 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 11 Czerwca 2011 A co dokładnie ci się dzieje?????Ty też masz podnisiony puls???bo mnie to strasznie denerwuje i się ciągle nakręcam.Ogólnie mam złe samopoczucie,szybko się męcze.Mam nadzieję że to minie i będzie ok. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość joanna kantek Opublikowano 11 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 11 Czerwca 2011 Nie niemam podniesionego pulsu wszystko niby jest ok ale czasem dopada mnie jakiś lęk obawa że coś się stanie złego a potem to uczucie że zaraz umrę Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Wiosna Opublikowano 12 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 12 Czerwca 2011 Witam serdecznie. Może to będzie smutne , co napiszę, ale po ablacji w listopadzie 2007 roku w Ochojcu / pisałam o tym /, przyszła pora na wszczepienie stymulatora serca, bo okazało się,że mam bloki II stopnia. Spadło to na mnie nagle i byłam załamana, dzisiaj juz lepiej się czuję. Ale mam taką refleksję , która kołacze się w mojej głowie. Czy była potrzebna ablacja , czy lepiej było nie robić? Bo stymulator wszczepili mi w wyniku przeprowadzonej ablacji. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość radomiak Opublikowano 13 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 13 Czerwca 2011 Witam wszystkich ja jestem po operacji serca i ablacje miałem trzy lata temu i jak na razie jest ok, nawet jak mi serce przyspieszy to nie zwracam na to uwagi, ponieważ z takimi dolegliwościami jakie miałem przed ablacją to naprawdę nic tylko już umierać. Ludzie sami się nie potrzebnie nakręcacie żyjcie i korzystajcie z życia a do kolegi co ma tam uczucie że zaraz umrze idż do psychologa może on ci coś doradzi. Zapomniałem powiedzieć, że będę miał zabieg ponieważ łata w sercu mi się odkleiła. DLATEGO KORZYSTAJCIE Z ŻYCIA PÓKI MACIE CZAS NA TO. Pozdrawiam :-) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Kamil92 Opublikowano 18 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 18 Czerwca 2011 Prawie dwa tygodnie po ablacji, czuje się znakomicie - jeżdżę już na rowerze, rolkach, ćwiczę.. może trochę szybciej się męczę ; ) Ostatnio miałem bardzo stresową sytuację jednak nie czułem się słabo - jak to bywało wcześniej (chociażby na maturach..) Przez ten czas poczułem maksymalnie 4 razy takie jednosekundowe ukłucia w sercu ale więcej żadnego bólu.. niektórzy pisali, że przy kichaniu może kłuć.. ja mam katar siewny i kicham b. często ale jakoś nic mnie nie zabolało.. : ) Moje samopoczucie jest bardzo dobre, żadnych przyspieszeń serca ani stanów niepokoju.. W upały również czuje się dobrze : ] Chciałem pójść dzisiaj na karuzelę.. ale jednak się wstrzymałem z tym bo nie chciałem aż tak obarczać serca - trzeba się chamować troszkę bo blizny jeszcze się goją i nie wiadomo jakby to się skończyło : P Pozdrawiam wszystkich : ] Cytuj Odnośnik do komentarza
marko7 Opublikowano 27 Czerwca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 27 Czerwca 2011 Witajcie,.. dzis pierwszy raz jestem na tym forum, pozdrawiam Wszystkich. Oczekuję na termin zabiegu, który może być w ciągu 3 miesięcy. Mam zespół WPW juz od ok 30 lat, napady częstoskurczu zdarzają się niezbyt często: średnio raz w miesiącu, nie są specjanie bolesne i przechodzą najszybciej gdy się położe na równej powierzchni i uspokoję. Moga trwać od kilku minut do nawet 1 godziny. Żyłem z tym do tej pory, a nawet uprawiałem trochę sportu ( lekarze sugerowali jednak, że mam zapomnieć o sporcie wyczynowym, to zrozumiale). Ciekawe, że częstoskurcze, nie były inicjowane przez duży wysiłek fizyczny, a raczej prze jakąś sytuację stresową i wysiłek razem, lub po prostu bez wyraźnej przyczyny. Od kilku lat lekarze sugerują zabieg ablacji, ponieważ zdarzały się przypadki długich częstoskurczów ( pamiętam, że wtedy przyczyną był stres związany z warunkami życia i zmiana stanowiska pracy, zgłosiłem się wtedy do szpitala i byłem na jednodniowej obserwacji). Kilka miesięcy temu częstoskurcz złapał mnie w Tesco ( w tym dniu miałem wczesniej duży wysiłek fizyczny),.. gdy nie przechodził przez ponad godzinę, zabrało mnie pogotowie i w szpitalu po kilku godzinach wróciłem do normy. Doktor znowu zasugerował zabieg mówiąc, że lepiej go nie odkładać na starsze lata. Jakie jest Wasze zdanie? Teraz nie obawiam się wysiłków typu: pływanie, zagranie w pingponga, jogging- półgodzinny. Chciałbym móc uprawiać takie formy sportu także po zabiegu, bez obaw. Co Wy na to? Jak to jest u Was z wysiłkiem fizycznym czy sportem , po zabiegu? Pozdrawiam serdecznie,. M. Cytuj Odnośnik do komentarza
ScarletGoth Opublikowano 5 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Lipca 2011 Witaj Kamil92 Czy mógłbyś mi powiedzieć, gdzie miałeś wykonany zabieg ablacji i przez jakiego lekarza?? Pozdrawiam. Cytuj Odnośnik do komentarza
ScarletGoth Opublikowano 5 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 5 Lipca 2011 Jeszcze raz witam... tym razem wszystkich Forumowiczów Czy ktoś z Was miał zabieg wykonany w Asklepiosie w Rzeszowie??? Pozdro... Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Krzysiek 89 Opublikowano 7 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Lipca 2011 Witam. Miałem mieć wykonywaną ablację ale nie udało się wywołać częstoskurczu przez co nie przyjęli mnie do pracy w policji a specjalnie po to poddałem się zabiegowi :/ Kardiolog powiedział, że szansa na to, że uda się wywołać częstoskurcz przy ponownym zabiegu jest minimalna :/ Chciałbym skontaktować się z prof. Walczakiem. Z tego co czytam to najlepszy specjalista w kraju w tej dziedzinie. Ma ktoś może adres e mail? Cytuj Odnośnik do komentarza
ScarletGoth Opublikowano 11 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 11 Lipca 2011 Witaj Krzysiek 89 Ja miałam zabieg ablacji wykonany przez prof. Piotra Kułakowskiego. Jest jednym z najlepszych specjalistów w Polsce. Jestem zadowolona z zabiegu. Czuję się świetnie po nim. Ataki częstoskurczu już nie powróciły... Polecam więc Tobie tego lekarza. Pozdrawiam:) Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość lucynda Opublikowano 12 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 12 Lipca 2011 Witam wszystkich sercowców! Pojutrze mam zabieg w Centrum Ostrobramska. Jestem zielona ze strachu i zastanawiam się, czy nie zrezygnować. Operować będzie dr Kryński, chyba z prof. Kułakowskim - na razie czytałam o nich same pozytywne opinie, chociaż było ich niewiele. Mam AVRT, dość łagodny w przebiegu, zwykle da się umiarowić w domu lekami. Ale sami wiecie - nawet przy świadomości, że to nic groźnego, człowiek głupieje ze strachu. Napiszcie, jak szybko się pozbieraliście po ablacji. Z pozdrowieniem dla wszystkich przed i wszystkich po! Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość lucynda Opublikowano 15 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 15 Lipca 2011 Piszę głównie do tych, którzy się boją i wahają: róbcie ablację! Pewnie z bardziej skomplikowanymi arytmiami nie jest tak prosto, ale częstoskurcze węzłowe ablują się bardzo skutecznie. Ablację miałam wczoraj wieczorem - dziś już jestem w domu i czuję się dobrze. Oprócz mnie ablowane były 3 inne panie (w tym jedna ponad 80-letnia) i wszystkie dzisiaj zostały wypisane do domu (po udanej ablacji, rzecz jasna), pytając się wzajemnie, dlaczego tego nie zrobiły wcześniej :) Jeśli ktoś chce pogadać o szczegółach, to proszę dać znać - będę tu zaglądać przez jakiś czas, bo coś tu za dużo jest negatywnych odczuć poablacyjnych i ludzie się niepotrzebnie boją (sama wczoraj omal nie uciekłam z tego szpitala :) Dr Kryński i prof. Kułakowski - super fachowcy i cudowni ludzie, kompetentni, bez zadęcia, grzeczni i dowcipni. Cała załoga zresztą świetna. Z czystym sumieniem polecam Centrum Medyczne Ostrobramska i ten zespół. Na ablację czeka się miesiąc, można wcześniej wszystkiego się dowiedzieć od lekarzy. Naprawdę, nie warto się męczyć z arytmiami, trzeba z nimi walczyć, a ci lekazre naprawdę to potrafią! Cytuj Odnośnik do komentarza
agaton Opublikowano 28 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 28 Lipca 2011 W poniedzial mam wyznaczony termin ablacji. Krzysiek 89 napisał, że miał mieć ablację ale nie przeprowadzono zabiegu bo nie udało się wywołąć częstoskurczu? Naprawdę jest to mżliwe? Mnie wyszło, że mam zespół wpw na ekg, potem robili mi holtera, tętno w stanie spoczynku od 50 do 150, nad ranem straszne kołatania i do tego nieustanne duszności. Dostałam skierowanie do Anina. Myślałam, że najpierw mnie skonsultują, potwierdzą konieczność zabiegu, ale otrzymałam telefon, że mam się zgłosić na zabieg. Im bliżej poniedziałku, tym bardziej się boję. I sama nie wiem czy bardziej zabiegu, czy tego że mi go nie zrobią i nadal będę się dusić. Czy ktoś leżał w Aninie i może udzielić kilku wskazówek? Cytuj Odnośnik do komentarza
lena6891 Opublikowano 28 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 28 Lipca 2011 Witam. miałam ablacje 2 dni temu pod okiem prof Szumowskiego( nesamowity człowiek) w Aninie. Mowiąc szczerze to zabieg był bezbolesny moze delikatnie czułam wkłucia (cewniki) najgorsze jest później to leżene plackiem przez 20 godz ale siostry robia wszystko żeby ból oleców zminimalizowac. POLECAM wszystkim prof Szumowskiego i klinike w Aninie i bardzo Dziękuje prof.Łukaszowi i całemu oddziałowi za życzliwość i wogóle za cały pobyt w klinice. Tam pracują Anioły :) Jestem cała i mam nadzieje już zdrowa w domku. także nie bójcie sie ABLACJI bo naprawde nie ma czego u mnie trwała ok 2godz panicznie sie bałam(już testament pisałam) a teraz jak by było trzeba to pójde pierwsza!!!! POLECAM Cytuj Odnośnik do komentarza
agaton Opublikowano 29 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 29 Lipca 2011 Lena, tzn że w klinice spędziłaś tylko 2 dni? Powiedz jak to wygląda. Poszłaś jednego dnia, drugiego zabieg, trzeciego do domu? Czy od razu pierwszego dnia zabieg? Robili Ci jakieś badania przed zabiegiem? Proszę o odp. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Lrzysiek89 Opublikowano 30 Lipca 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2011 Witam. CZy ma ktoś może namiary na tą klinikę w Aninie lub konkretniej na prof. Walczaka lub Szumowskiego? Chciałbym zgłosić się do nich na konsultację czy w ogóle jest sens robienia ablacji raz jeszcze skoro za pierwszym razem nie udało się wywołać częstoskurczu. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość castanieta Opublikowano 4 Sierpnia 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Sierpnia 2011 Krzysiek, tu masz namiar do Allenortu - prywatnej kliniki. Robią ablację za kasę i w ramach NFZ. Wizyty u lekarzy są płatne (w tym u prof. Walczaka) http://kardiologia.allenort.com/osrodek/centrum-kardiologii-allenort-warszawa-plowiecka A tu jest Instytut Kardiologii - tu jest wszystko bezpłatnie, najlepiej próbować się dostać do prof. Szumowskiego. http://www.ikard.pl/dane-adresowe.html Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość MiroKowalski Opublikowano 4 Sierpnia 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Sierpnia 2011 2 sierpnia 2011r. miałem zabieg ablacji z powodu częstoskurczy nadkomorowych, które ostatnio się nasiliły, czyli przez ostatnie pół roku było ok. 6. Zabieg wykonywał prof. Kułakowski i dr. Roman Piotrowski ze swoim super zospołem w Szpitalu Grochowskim w Warszawie i zabieg sie udał. Na razie mam przyjmować Betalok zok25 a za miesiąc po Holterze się zobaczy co dalej. Różne są Wasze kometarze, ale mam nadzieję, że częstoskurcze czy inne problewy u mnie nie wystąpią bo z częstoskurczami żyje się w stresie i niepewności dlatego zdecydowałem się na ablacę. W ogóle DZIĘKUĘ kardiologom ze Szpitala Grochowskiego, że naprawdę profesjonalnie i uprzejmie się mną zajęli bo trafiłem do nich karetką z częstoskurczem i za 3 dni zrobili mi zabieg ablacji. Chciałbym napisać za kilka miesięcy, że wszystko jest ok z moim sercem. Trzymajcie za mnie kciuki. Pozdrawiam Was i głowa do góry:D Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość castanieta Opublikowano 4 Sierpnia 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Sierpnia 2011 Trzymam kciuki za ciebie i za siebie (ja miałam zabieg 14 lipca, ten sam zespół + dr Kryński, Centrum Ostrobramska). Dawaj znaki, jak sytuacja się rozwija (a raczej zwija :) Cytuj Odnośnik do komentarza
castanieta Opublikowano 7 Sierpnia 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Sierpnia 2011 Wczoraj wieczorem mi się przydarzyło coś jakby częstoskurcz: 4 szybkie uderzenia pod rząd, w rytmie częstoskurczu właśnie (rozpoznawałam go zawsze bezbłędnie). Jestem 3 tygodnie po ablacji węzłowego nadkomorowego. Macie podobne doświadczenia albo info, czy takie częstoskurcze mogą się pojawiać? Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość MiroKowalski Opublikowano 8 Sierpnia 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Sierpnia 2011 Tydzień po zabiegu ablacji nic specjalnego nie odczuwam i dobrze, czasami jakieś ukłucie czy lekkie zakołatanie jak się położę, ale nie czuję jakiejś zmiany czy szybszych bić. Myślę, że do miesiąca czasu to mogą się zdażać tego typu historie zamin się zagoją rany, tak przynajmiej wyczytałem czy ktoś mie mówił :D Jestem raczej może bardziej rozdrażniony chwilami, ale pogoda ostatnio też nie jest zbyt ciekawa dla sercowców. Cytuj Odnośnik do komentarza
sloneczko40 Opublikowano 9 Sierpnia 2011 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 9 Sierpnia 2011 Witam Ja miałam zabieg ablacji 25 lipca pierwszy tydzień czułam się fatalnie tz.serce mi wariowało.Drugi tydzień był już o wiele lepszy.Wczoraj poszłam pierwszy dzień do pracy i chyba za bardzo się sforsowałam bo wieczorem miałam częstoskurcz coś podobnego do tego co opisała castanieta chociaż tętno miałam 102 i takie po 4 szybkie uderzenia serca ciśnienie 140/76.Jeśli po ablacji takie częstoskurcze by mi powracały to można z nimi żyć .Dodam jeszcze że moja ablacja nie do końca się udała i mam mieć jeszcze robioną krioablacje jak już się serce uspokoi.Pozdrawiam wszystkich (-: Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.