Witam,
mam 37 lat, od jakiegoś czasu zmagam się z bólem dławicowym. Całe życie uprawiałem sport, raczej nie chorowałem. Pierwszy raz sytuacja wystąpiła u mnie ponad rok temu - w lutym 2025r. Po okresie stresowym / niedosypiania wystąpiły u mnie bóle dławicowe, głównie w spoczynku trwające ok. 30 minut. Ból po lewej stronie klatki często z uczuciem niepokoju, napięcia. Czasem sprowokowane tłustym posiłkiem, czasem dłuższym siedzeniem za kierownicą, czasem zimnym powietrzem. Początkowo nie wiązałem ich w ogle z wysiłkiem. Trafiłem do kardiologa - badania krwi, EKG, ECHO - wszstko OK. Po ok. 2 tygodniach objawy całkowicie ustąpiły samoistnie. Było podejrzenie refluksu itp. Po 8 miesiącach spokoju, sytuacja nawróciła w październiku / listopadzie 2025 - również poprzedzony ciężkim okresem w pracy/prywatnie we wrześniu. Po raz kolejny kardiolog, w EKG wysiłkowym wyszło możliwe niedokrwienie serca (test klinicznie ujemny, obniżenie ST w II, III, aVF, V4-V6 max o 1,5mm w V4). Skierowanie na TK tętnic wieńcowych - badanie wyszło OK - brak zwężeń i zwapnień. W międzyczasie z nerwów i stresu nabawiłem się bezsenności, co pogorszyło objawy. Bywały noce, kiedy co się nie położe to ból w okokicach serca, nie jakiś rozrywający, ale niepozwalający spać. Do tamtejej pory byłem dość aktywny fizycznie - treningi 3 razy w tygodniu obowodowe / interwałowe. W listopadzie i grudniu praktycznie zaprzestałem aktywności fizycznej oprócz codziennych spacerów. Po gorszych nocach nasilenie objawów - najcześciej rano lub wczesnym popołudniem - ucisk w klatce wraz z zimnymi potami trwający 30 minut. Tętno spoczynkowe miałem niskie odkąd pamiętam - zwykle ok. 50-55 w spoczynku w związku z uprawianiem sportu. Ciśnienie mniej więcej 105/60. Od grudnia / stycznia zacząłem przyjmować leki psychiatryczne nasennie, co pozwoliło po pewnym czasie ustabilizować sen. Od lutego zacząłem mierzyć HR opaską sportową - tętno często przy siedzeniu w pracy poniżej 50. Napady dławicowe występowały najczęściej przy nawarstwieniu zmęczenia / słabego snu i często towarzyszył im niski HR - np. 40-42 przy lekkim wzroście ciśnienia np. z 105/55 --> do 120/75. Choć też nie zawsze, dławica występowała również przy HR 100. Czasem napady prowokowane po kawie - np. 1 -2 h po wypiciu kawy, często dzień po aktywności fizycznej. Zdarzyło się też raz/dwa drętwienie wraz z bladnięciem palców u rąk przy HR 40. Niektóre dni ze stałym dyskomfortem w okolicy serca, ale nie utrudniającym funkcjonowanie. W styczniu powoli deklikatny powrót do sportu. Na początku w miarę dobra tolerancja na spokojny, stały wysiłek aerobowy, gorzej na wysiłek interwałowy (np. siłownia). Do marca / kwietnia sen się w miarę ustabilizował dzięki lekowi mirtor w dawce 12 mg. W kwietniu praktycznie brak objawów. W maju objawy nawróciły po wysiłku fizycznym. W spoczynku raczej objawy aktualnie nie występują, natomiast czasami przy wysiłku fizyznym, po ok. 20-30 min narasta cieżar / ucisk po lewej stronie klatki. Raz pod koniec jednego z treningów ciężki ucisk po lewej stronie klatki wraz z słabym samopoczuciem / zimnymi potami, który ustapił po odpoczynku na siedząco 15-20 min. Nadmienię, że trenuję dużo lżej niż kiedys. Wyniki z krwi dobre. Robiłem też holter 72 h - kilka epizodów wenkenbacha,poza tym raczej ok. Minimalne hr w nocy 33, 19 pauz powyżej 2s, najdłuższa 2,53s - prawie wszystkie w nocy. Byłem już u kilku kardiologów- wszyscy bagatelizują moje objawy, zwalając na kręgosłup albo stres/nerwicę. Do mnie jednak to nie trafia - mam odczucie, że objawy są typowo dławicowe - ucisk / ciężar po lewej stronie klatki, któremu najczęściej towarszyszy uczucie napięcia / niepokoju / czasem zimne poty. Podejrzewam u siebie jakąś formę dławicy naczynioskurczowej lub moze problem z mikrokrążeniem - czy miał ktoś coś podobnego? Czy nienależałoby wdrożyć jakiejś formy leczenia na rozkurcz naczyń?