Gość agatka1202 Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Stycznia 2010 Witam wszystkich! Już od roku zmagam się z napadami lęku,od czasu do czasu chodzę na konsultacje do psychiatry i biorę Lexapro, lęki są mniejsze rzadsze ale nie znikły całkowicie i wiecie co uważam że nie znikną puki ja sama w swojej głowie nie poukładam sobie różnych spraw-tylko jakich?? Mam nadzieję że wy mi trochę pomożecie, a może podpowiecie o co tak naprawdę chodzi ze mną. A teraz przechodzę do sedna.Mam 25 lat,jestem mężatką z półtora roczną córeczką.W swoim życiu sporo złych doświadczeń ( ale kto ich nie ma) Od kiedy pamiętam marzyłam o swojej rodzinie,kochającym mężu i dzieciach.Gdy byłam nastolatką spotkałam swoją 1 miłość byliśmy ze sobą 5 lat ale okazało się że mnie zdradzał miesiącami, oszukiwał,okłamywał.Nikt mnie tak w życiu nie skrzywdził.Po kilku latach-spotkałam mojego męża.Uważałam że to miłość od pierwszego wejrzenia,po kilku miesiącach pomyślałam że urodzę mu dziecko,tak się też stało-a w momencie dowiedzenia sie że jestem w ciąży-wszystko runęło,wpadłam w panikę-uświadomiłam sobie że to już na zawszę będzie mnie *coś, z nim łączyło i wtej oto chwili cała magia została zabita przez strach i nie pokój.Wyszłam za mąż bo on tego bardzo chciał i chyba to jeszcze bardziej mnie pogrążyło (dopóki śmierć nas nie rozłączy) Po pół roku od urodzenia córeczki miałam pierwszy atak lęku-podczas podróży bałam się że coś się stanie,że będzie niegrzeczna że sobie z nią nie poradzę.Później bałam się z nią zostawać sama w domu itp. Gdy tylko mąż przychodził musiał się zajmować dzieckiem bo ja tego nie chciałam robić, pojawiły się moje wyrzuty sumienia,później myśli że jestem złą matką itd.Pogrążyłam się w tym wszystkim...wyrzuty że nie kocham męża ,że jestem złą matką i do tej pory czuję że to nie moje miejsce-nie spełniam się w roli żony i matki-chodź dziecko bardzo kocham. Jest mi okropnie ciężko i nie mam pojęcia co mam robić-mój mąż mnie bardzo kocha,jest cudownym ojcem-a mi się wszystko w głowie poprzewracało. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość .. Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Stycznia 2010 to dlaczego za niego wyszłaś?Co ci tu poradzić,chyba rozwód,jak czujesz,że to nie to.Może wychodząc za mąż nie byłaś na to gotowa.Ale czemu chciałaś mieć dziecko?Nie rozumiem tego. Cytuj Odnośnik do komentarza
agatka1202 Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Stycznia 2010 Właśnie chodzi o to że uważałam że go kocham, że jestem w nim zakochana.Dlatego chciałam mieć z nim dziecko bo poczułam że to jest *ten*mężczyzna jednak gdy tylko zaszłam w ciążę czar moich uczuć znikł-do tej pory nie mam pojęcia dlaczego.A wyszłam za mąż bo czułam że tak powinnam zrobić.że jeśli nam będzie bardzo źle to się rozwiodę.Jednak to wszystko nie jest takie łatwe-ja go bardzo szanuję, jest moim przyjacielem,jest cudownym ojcem i nawet tak naprawdę nie wiem czy chciałabym się z nim rozstać.Czasami o tym myślę ale mogłabym tego kiedyś żałować Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość . Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Stycznia 2010 w życiu nie można mieć wszystkiego,należy sobie zdać z tego sprawę.Pomyśl jaka jest pewność,że znajdziesz lepszego faceta,który pokocha ciebie i dziecko? Prognoza bliska zeru.Znajdż sobie jakieś hobby,by odwrócić uwage od wymyślania problemów. Cytuj Odnośnik do komentarza
jadwigaszpaczynska Opublikowano 6 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 6 Stycznia 2010 Witaj Agatko. Moze podpowiem Ci cos, co pomoze Ci trochę ogarność te uczucia, które sie w Tobie pogmatwały. 1)spotkałam sie z taka teza , ze jesli byliśmy w jakimś zwiazku, którego tak naprawde * nie zakończylismy emocjonalnie* wówczas nasimy ten zwiazek w sercu i to nie pozwala nam ułożyc sobie udanego następnego zwiazku. Sporo na ten temat pisze Bert Hellinger w *Porzadkach miłosci* i w Miłosci szczęsliwej*.Przyjrzyj sie tej mozliwosci, ze MOŻE NADAL KOCHASZ TAMTEGO PIERWSZEGO MĘŻCZYZNĘ. Musisz byc szczera wobec siebie.To, że Cie zdradzał, nie znaczy, ze to uczucie do niego Ci wywietrzało z głowy.My, kobiety bywamy nieracjonalne i gubi nas sentymentalizm( wiem cos o tym). 2(Mysle , ze nie byłaś gotowa emocjonalnie, psychicznie i tak po ludzku zyciowo do macierzyństwa* a znam taki stan osobiscie, gdyz tez wyszłam za mąż, miałam dwoje dzieci, przydarzyła mi sie nerwica i nie byłam gotowa ani do małżeństwa, ani do macierzyństwa.Z tą tóżnica, ze mój nąż był alkoholikiem. 3( Osobiscie doradzam Ci udział w psychoterapii, gdyz rozwód w Twoim przypadku niczego nie załatwi, a to tez wiem z doswiadczenia, gdyz wystapiłam o rozwód, bedac w ostrej fazie nerwicy i musiałam sie z tego wycofac, gdyz mało mnie to nie zniszczyło.Teraz oszczędzaj siły i musisz stanąć na własnych nogach * emocjonalnie, zyciowo, psychicznie) , a dzieki psychoterapii uczynisz to szybciej.A gdy uspokoisz ten zamet myslowo-emocjonalno-nerwicowy, jaki Ci towarzyszy obecnie, masz wiecej pewnosci, ze będziesz umiała postapic najwłaściwiej. Samo to zdanie z pierwszego postu * urodze mu dziecko* brzmi bardzo niedojrzale.To nie był TWÓJ ŚWIADOMY WYBÓR i dlatego sie z nim źle czujesz. Ale do wszystkiego mozna dorosnąć i do macierzyństwa też. Dlatego doradzam Ci psychoterapie, zebys cierpiała krócej niz dłużej, Pozdrawiam Cie. Cytuj Odnośnik do komentarza
agatka1202 Opublikowano 7 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Stycznia 2010 Dziękuję za rady sporo mi dały do myślenia. Po pierwsze zgodzę się z tym że chyba tamtego związku nie zakończyłam bo nawet w momencie kiedy przyznał mi się w końcu prosto w twarz ze mnie zdradza było mnie stać tylko na to że powiedziałam żeby wyszedł- a ten cały ogromny ból,żal rozpacz został we mnie i chyba dalej go noszę.Ale co teraz mam zrobić z tym po latach? Na pewno sięgnę po książki które mi polecałaś.Chodzę na terapię chodź nie regularnie bo po prostu mnie na to nie stać ale faktem jest że sama powinnam w końcu dorosnąć i poukładać swoje życie emocjonalne-które zawsze było zagmatwane.Jedna z osób też tutaj dobrze napisała że po prostu wymyślam sobie problemy i na pewno po części też się z tym zgodzę. Wiecie co ja chciałabym po prostu potrafić się cieszyć z tego co mam-bo wiem ze mam bardzo wiele a nie wracać myślami do przeszłości , analizować, zamartwiać się nie potrzebnie. . . Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość 4 Opublikowano 7 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 7 Stycznia 2010 napisz na kartce wszystkie swoje żale, wszystko,co cię gryzie i spal tę kartke i pożegnaj się z tymi sprawami na zawsze i z nowym rokiem rozpocznij nowe życie.Pomyśl ,ile jest ludzi którzy nie maja i nigdy nie będą mieli tego ,co ty---kochającego współmałżonka i córeczki?Nie ma co wracać do czegoś ,co nie ma sensu i racji bytu. Nie bądż dzieckiem .Spójrz prawdzie w oczy.Zniszcz wszystkie pamiątki po tamtym facecie ,a myśli o nim wyrzuć precz,bo przeciez i tak to nie wróci. Cytuj Odnośnik do komentarza
agatka1202 Opublikowano 8 Stycznia 2010 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 8 Stycznia 2010 Tak też zrobię-siądę któregoś wieczoru i wypiszę wszytko to co mnie nurtuję od lat.Po pale jego zdjęcia,listy kartki i zakończę ten rozdział mego życia.Bardzo dziękuję za pomoc ;) Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.