cruorem Opublikowano 4 Września 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 4 Września 2012 Mam 19 lat i zawsze wmawiałam sobie, że to co się ze mną dzieje to przejściowe bo szczerze mówiąc nie chciałam wierzyć w to, że coś może być ze mną nie tak. No więc napiszę tak: Od dziecka w moim domu mieliśmy wiele kłótni, moi rodzice walczyli ze sobą o wszystko, czasami musiała wkraczać policja, moja Mama nie rozumiała mnie w ogóle, kiedy byłam domownikiem i zaszywałam się w książkach mówiła że nie będę mieć koleżanek - mimo, że byłam w gronie naprawdę sporych znajomych, a gdy zaczęłam się z nimi spotykać, chciałam grać na pianinie, podróżować, uważała że nie ma mnie w ogóle w domu, nigdy nie piłam ani nie paliłam, ale moja matka nigdy w to nie wierzyła, byłam dobrym dzieckiem. Pięknie malowałam, wygrywałam nagrody i nagle pewnego dnia w szkole podniosłam się z krzesła śmiejąc się z czegoś co powiedziała znajoma, szłam na przerwę i zdrętwiałam z góry na dół, nim podeszłam do biurka nauczycielki która KOMPLETNIE TO ZIGNOROWAŁA I ROZMAWIAŁA Z UCZNIAMI byłam sparaliżowana od góry do dołu czułam jakby ktoś wsadził mnie w pudło z którego nie mogę ani drgnąć, cała twarz, dookoła oczu, usta, klatka piersiowa, nogi, palce, ogromne mrówki po całym ciele, brak oddechu, po czasie znieśli mnie nie dół i czekano na pogotowie - byłam przytomna, później moje palce zaczęły zaginać się do środka dłoni, wszystko mnie bolało. Matka sądziła że udaję ale szybko wybili jej to z głowy. I zaczęło się, jazdy po szpitalach, morfologie, tomografie, nikt nic nie widzi nic nie wie, lekkie zmiany w sercu, lekkie zaburzenia w eeg ale nic poza tym nie mówili, zdiagnozowali tężyczkę ale też nic poza tym nie mówiono. Później wszystko zeszło ze mnie po jakimś roku, 1.5 gdy nauczano mnie w domu. Mdlałam po 3 razy dziennie, wszędzie i dopadały mnie drętwienia, padaczka wykluczona. Teraz moje wyniki się poprawiły - podobno. Znaleziono mi torbiela w tarczycy ale także nic o nim nie powiedzieli. Stwierdzili, że to hormony. A do tego doszło jakieś 6 miesięcy temu - zupełnie nie wiem kiedy lęki, okropne lęki. Nie zasnę w ciszy i ciemności. Boję się, że ktoś może stać za drzwiami gdy je otwieram, sprawdzam dokładnie toaletę bojąc się, że znajdę tam jakieś robale, czasami mam tak, że myślę o czymś o czym nie chcę myśleć, coś głupiego, niemoralnego, za chwilę się sama uspokajam i jest ok. czasami boję się zupełnie nie wiem czego, gdy się kąpie że ktoś wejdzie mi do łazienki kogo nie ma, myślę po prostu dziwnie. A mimo to, jestem osobą naprawdę rozkochaną i rozmarzoną, uwielbiam podróże, mam przyjaciół, jestem naprawdę przyjemną osobą i jestem z tego dumna jeśli chodzi o szacunek do ludzi, zrozumienie, wiec skąd we mnie taki strach? jakbym była zła? co to może być? naprawdę czasami mnie to męczy, a psychiatra tylko napędza moje myśli, nie chcę do niego iść bo chcę wierzyć, że nie potrzebuję, często mierze się z lękami, ale czasami nie mam jak ... Cytuj Odnośnik do komentarza
psychologKGarbacz Opublikowano 28 Października 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 28 Października 2012 Witam serdecznie, Moim zdaniem powinnaś się przemóc i zapisać się na wizytę do psychologa lub psychiatry, żeby wykluczyć podłoże psychologiczne Twoich objawów. Być może doświadczenia z dzieciństwa są przyczyną Twojego lęku, dlatego warto, żebyś je przepracowała pod okiem specjalisty. Pozdrawiam Cytuj Odnośnik do komentarza
Zuffu Opublikowano 19 Grudnia 2012 Zgłoś Udostępnij Opublikowano 19 Grudnia 2012 Witam, Mam 21 lat, prowadziłam ustabilizowane, spokojne i w miarę szczęśliwe życie - do czasu. Zaczęło się od dziwnego uczucia *bezdechu* podczas zasypiania. Kiedy już zatapiałam się na dobre we śnie nagle wybudzało mnie uczucie, że przestałam oddychać. Kilka dni później zaczęłam miewać silne zawroty głowy i uczucie, że za chwilę zasłabnę. Moment kulminacyjny nastąpił w nocy, kiedy się wybudziłam z okropnym kołataniem serca, nie mogłam złapać oddechu i straciłam czucie z dłoniach i stopach - trafiłam na pogotowie z przekonaniem, że coś złego się ze mną dzieje. Niestety dostałam w dupę Relanium i puścili mnie w pidżamie do domu. Byłam zszokowana taką ignorancją - przecież mogłam umrzeć! Następnego dnia udałam się do lekarza rodzinnego, który stwierdził, że mogą to by napady lękowe i skierował mnie do psychologa. Początkowo bardzo broniłam się przed taką diagnozą, bo wydawało mi się, że mam chore serce albo astmę czy inne cholerstwo. Ale objawy nie odpuszczały, z dnia na dzień ewoluowały. Raz to były zawroty głowy, raz brak tchu i ogólne tragiczne samopoczucie. Zaczęłam więc czytać w internecie na temat zaburzeń lękowych i... bingo, objawy się zgadzały. Jestem teraz po 3 wizytach u psychologa, które kompletnie mi nie pomagają, a wręcz przeciwnie - wychodzę z gabinetu załamana, zapłakana i roztrzęsiona. To się ciągnie już 3 miesiąc, a ta choroba rujnuje mi życie. Czuję się tak jakby każdy dzień był walką o przetrwanie. Czekam teraz na wizytę u psychiatry, chciałam sobie poradzić bez leków, ale to się nie udaje. Codziennie biorę 1/4 clonozepamu i tylko to daje mi odrobinę normalności. Mogę iść do pracy, wstać z łóżka, jakoś funkcjonować. Ale moje pytanie brzmi - czy znacie jakieś metody, sposoby na radzenie sobie z tym wszystkim samemu? Dodam, że ja w sumie nie miałam podstaw do zaistnienia takiej choroby, a jednak się pojawiła. Napiszcie o swoich sposobach na ataki lęku. Będę wdzięczna. Pozdrawiam. Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.