avatar
becker1

Czesc, wlasnie z zona dowiedzielismy sie ze nasz maly bedzie mial po porodzie operacje. Wykryto przełożene wielkich pni tętniczych. Jestesmy przed wiec za wszelka cene musze sie dowiedziec jakie metody operacyjne sa najlpesze najbardziej powszechne? Drugie pytanie jakie ośrodki polecacie? i 3 pytanie jak wyglada zycie rodziny po operacji? czy mozna zyc normalnie?
4 czy to konczy sie przewaznie jedna operacja? Jestesmy z gdanska i szpital jak i kartiolog dzieciecy ogolnie mają dobre opinie. Widac ze wie o czym mowi i juz operował tego typu wady ale moze sa osrodki ktore sie w tego typu wadach specjalizuja.
Pilnie prosze o wasze opinie wsparcie bo żona w 38 tygodniu i za 10 dni mamy juz wyznaczony termin cesarki i operacji malego ponoc odrazu po porodzie.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
KasiaWaw IP: 127.0.0.**

Cześć BECKER1,
My dowiedzieliśmy się o wadzie synka w 20 tygodniu ciąży. Był to szok i niedowierzanie a przede wszystkim pytania *dlaczego to nas spotkało?* Wada synka to było przełożenie wielkich pni tętniczych z dodatkowymi anomaliami, które dodatkowo zagrażały jego życiu.Piszę było, bo ostatecznie wada to TGA wraz z VSD. Jak dowiedzieliśmy się o wadzie była ona krytyczna, lekarze mówili, że Miki może nie przetrwać do porodu,podejrzewali także zespół Downa. Miałam wykonywaną kordocentezę, której wyniku nie otrzymałam - prosili w zakładzie genetyki, żebym powtórzyła to badanie - nie zrobiłam tego. Wiedzieliśmy, że bez względu na wszystko Miki przyjdzie na świat.

Jeśli chodzi już o samą operację, Mikołaj po porodzie został przewieziony do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na zabieg Rashkinda (który w wielu przypadkach jest konieczny przed operacją - nie chcę już się rozpisywać, ale pewnie już o tym czytałeś), natomiast po dwóch tygodniach miał przeprowadzoną operację właściwą Jeten*a (to korekcja anatomiczna wady). Tuż przed operacją - pamiętam to jak dziś, dzień przed stan Mikiego bardzo się pogorszył, więc na OIOMIE był już chwilę przed operacją.

Operacja trwała chyba 6 godzin - udała się :-) Mikołaj po operacji długo był pod respiratorem, nie bardzo radził sobie z samodzielnym oddychaniem. Ale w końcu przenieśli nas na kardiochirurgię, gdzie dochodziliśmy do siebie po operacji. Było kilka trudnych momentów po operacji, parę razy Miki gorzej się poczuł, w międzyczasie złapał zapalenie płuc - nie wiem jak to się stało :( jednak ze CZD wysziliśmy po 1,5 miesiąca. Później kontrola kilkudniowa jak miał trzy miesiące. Właściwie od tamtego momentu nie leżeliśmy już w szpitalu. Chodzimy na kontrolę, raz w roku robimy echo serca - na razie jest ok, są jakieś zmiany resztkowe, które trzeba obserwować.

Pytasz,czy można żyć normalnie - jak najbardziej :-) Miki za trzy tygodnie kończy 4 lata, chodzi do przedszkola, od 2 roku życia chodził do żłobka. To bardzo energiczny maluch, chodzi na zajęcia piłki nożnej, judo - biega, skacze, śpiewa. Daje nam mnóstwo radości. Myślę, że takie dzieciaczki *po przejściach* to takie perełki, które cieszą się życiem 2X bardziej niż wszyscy dookoła.

Trzymam za Was mocno kciuki, na pewno wszystko będzie w porządku. Pewnie będzie początkowo trudno, ale później będziecie cieszyć się super Maluszkiem :-)))

Pozdrawiam,
Kasia

Twoja odpowiedź