avatar
DOMINIKA1157

Chciałam Wam opowiedzieć, jak wygląda moja codzienna walka z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi - zwanymi potocznie, jak mniemam nerwicą serca, nerwicą lękową itp.
niedawno skończyłam 27lat a od 9 walczę z moją- wydawałoby się , wyimaginowaną chorobą- nerwicą.
przechodziłam już w przeciągu tych lat różne jej postacie, różne fazy, raz wylądowałam nawet - po ciężkim dla mnie przeżyciu- do szpitala psychiatrycznego na oddział depresyjny.
obecnie moje życie kręci się tylko wokół tego tematu, i wciąż nie umiem znaleźć rozwiązania dla tej choroby.
na porządku dziennym są u mnie fobie a to społeczna a to inna, która powoduje, że czuję się bardzo osamotniona, chociaż nie jestem sama, jestem z mężem, z którym wzięłam ślub rok temu, nadal mieszkam z rodzicami, wydawałoby się, że zawsze jest obok ktoś, kto zrozumie, ale nie dziwię się tego nie można pojąć nawet zdrowemu człowiekowi.
na porządku dziennym jest u mnie strach przed wyjściem z domu np. do pracy, w której jestem już zatrudniona ponad 1,5 roku. w pracy również miewam moje ataki paniki, i wszyscy widzą jak trzęsę się przy kasie, kiedy obsługuję klienta, albo jeszcze gorzej, gdy mamy niegrzecznego klienta, który nie przebiera w słowach. i tak uważam, mam szczęście, że pomimo mojego stanu nadal pracuję i staram się normalnie funkcjonować.
jest mi bardzo ciężko, wydawałoby się, że jestem szczęśliwa bo mam wspaniałego małżonka, pracę, wydawałoby się, że jest wszystko ok. a jednak...
chciałabym prosić o radę, jak sobie radzicie w sytuacji napadu lęku np w supermarkecie albo w autobusie, ja zawsze już myślę, że koniec ze mną i nie umiem odwrócić uwagi od mojego stanu, męczy mnie bardzo taki stan rzeczy, ale nie wiem już jak sobie pomóc. pozdrawiam

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
ania IP: 77.115.130.**

hey , ja takze mam stwierdzone zab. derpresyjon-lękowe wraz z zab. osobowośc typ bordeline .Mam 25 lat i własnie rozpoczełam staż lekarski , z moją przypadłością zmierzam się już od 8 lat z przerwą ok 3 letnią gdzie w sumie nie odczuwałam żadnych dolegliwość. Zaczeło sie w wieku ok 17,5 lat przed maturą po ecstasy wzietej zaledwie 3 razy po 1 tabl. w odstepach tygodniowych. Po ok pół roku i intensywnym leczeniu farmakoterapią wrociłam do żywych.Jednak w 2008 roku ,lęki które przeważają w mojej chorobie powróciły w sumie bez żadnej przyczyny , także się leczyłam i leczę nadal jednak bez żadnych pozytywnych skutków farmakoterapią, a także psychoterapią.Skończyłam studia i teraz pracuję jednak zmierzanie się z moimi lękami , szczególnie pod postacią somatyczną. Jest to jak wiesz koszmar, depresja także gdzieś się przewija jednak schodzi ona na dalszy plan. Nie wiem jak długo pociągnę w tym stanie rzeczy, chciałabym znaleść dobrego specjalistę który wyciągnie mnie z tego bagna jednak boję się że już nie ma dla mnie ratunku ,że zostanę z tym sama i poprostu odpłynę na zawsze.W sumie życie nie ma dla mnie sensu , derealizacja depersonalizacją mnie w tym utwierdza , czuję jakbym była po jakimś udarze mozgu, już niedługo chyba nawet się w lusterku nie poznam. Nie wiem dlaczego tak jest ale coraz nowszych modyfikacji choroby doznaję. W pracy jest trochę lepiej ale jednak boje się że gdzieś upadnę , czy coś mi się stanie, badz zachowam sie nieadekwatnie do sytuacji i wezmą mnie za chorą psychicznie. Dom natomiast to taka przytłaczająca dziura ,gdzie mogę tylko spać, czasem coś posprzatam , ugotuję. Mam chłopaka i zwierzątko jednak to dla mnie nie wystarczające-tym bardziej ze chłopak nie jest wymarzony oraz wogole nie rozumie istoty mojej choroby wręcz żartuje ciągle i mówi ze jestem nienormalna.Znajduje się dość daleko od domu rodzinnego wiec bliscy nie bardzo mogą mi pomóc , a poza tym woleli by, jak sądzę ,nie wiedzieć jako że nadal się nie wyleczyłam.Myślę że zamiast stażu mogłam poświecic czas na leczenie jednak przez mamę która woli nie mysleć ze jestem psychiczna, namawiała mnie do nauki i pracy jako żebym czasem roku nie traciła bez sensu. Nie wiem co mam zrobić z własnym życiem , a być moze wiem ,jednak ale nie chce tego zrobić bo: nie chce byc gorsza od innych, boję się diametralnej zmiany, boje się reakcji mamy( zresztą jakbym zrezygnowała ze stazu ,zapewne wróciłabym na garnuszek mamy, która juz jest po 60r.z.). Tak naprawdę jako że jestem lekarze wcale już nie chce nim być , już nikim nie chce być, taka melancholia , lęki o własne i bliskich życie . A mozę problem tkwi w złym obraniu zawodu, nie wiem, wiem natomiast napewno że wszystko co mi się dzieje jest odzwierciedleniem moich cierpień w dzieciństwie , pijaństwa i znęcania się ojca nad moją rodziną. Czasami sobie myslę że w sumie na świecie są gorsze tragedie niż moja i wcale nikt nie cierpi na tego typu *cudowne* doznania , wiec czemu akurat ja. Hmm ,... mam tylko nadzieje że kiedyś wynajdą lekarstwo lub przyczynę naszych przypadłość i nikt takich rzeczy nie bedzie odczuwał.
Odnośnie radzenia sobie w trakcie lęku- jako że mnie się wydaje że zaraz umrę bo mnie jakby dusi i oddychać nie mogę i wydaje mi sie ze serce mi albo za szybko albo za wolno bije; ,próbuje oddychać wolniej z wdechem liczonym do 5sek. potem zatrzymaniem na 5 sek. i wydechem takze przez 5 sek. po kilku takich ;operacjach* wszystko się normalizuje . jednak derealizacji i depersonalizacji zbić nie mogę do końca , gdy skupiam się na jakimś punkcie i w jednaj pozycji czuję jakbym nie była sobą wiec szybko zmianiam punkt i pozycję ciała , na krótko pomaga. Deprasja -na to nie mam żadnej recepty , no chyba że zakupy trochę pomagają,

avatar
celinka IP: 188.146.197.**

Witajcie:) stwierdzono u Mnie zaburzenia lękowo nerwicowe. Nie wiedzialam, że choruje na to tyle ludzi. Bardzo ciężko z tym żyć. Momentami nie radze sobie już z tym. Leczę się jakieś 2,5 roku. Rok temu przerwałam leczenie, bo byłam pewna ze poradze sobie sama. No ale nie minęlo pół roku i musialam spowrotem rozpocząć leczenie. Biore lekarstwa bez których nie potrafiłabym wyjść z domu.
Mój stres polega na tym, że po prostu boje się chodzić do szkoły. Nie mam żadnych problemów z nauką, bo nawet dobrze się uczę, mam przyjaciół w szkole i wszystko jest niby ok. Ale mam już taki lęk w sobie, że ciężko mi jest rano wstać z łóżka, ubrać się i pójść do szkoły. Każdą nową sytuację przeżywam właśnie stresem. Mój stres objawiał sie kiedyś u mnie co pół roku teraz niestety mam już go co miesiąc. Przez okres, w którym występuje mój lęk nie mogę nic jesć, boli mnie glowa, mam nudności, kołatanie serca. Jeżeli ktoś z Was ma podobny problem lub taki sam to proszę napisz.
Pozdrawiam

avatar
AkaY IP: 89.79.217.**

Stwierdzono u mnie niedawno po badaniu EEG, na które wysłała mnie psychiatra, że choruje na zaburzenia lękowo depresyjne. Mam w tym roku 17 lat. O ile dobrze pamiętam borykałam się z lękiem od gdzieś 3-4 klasy podstawówki.
Spowodowanymi problemami w domu, naciskiem rodziców, i odrzuceniem przez rówieśników.
Zawsze miałam niskie wyniki w nauce przez co nauczycielka wysłała mnie jakoś w 2 klasie podst. do psychologa, według której wszystko było normalne oprócz lekkiej nerwicy.
Lata mijały i trudności z nauką trwały, opuszczałam też często lekcje lub wagarowałam, to przez lęk przed nauczycielkami, to przez klasę przed którą bałam się ośmieszyć.
Rodzice myśleli cały czas że udaje swoje poranne dolegliwości, ból brzucha, mdłości, ból głowy. Nazywali mnie leniwą, mówili że nie mam ambicji i nic w życiu nie osiągnę, przez co powoli coraz bardziej w to wierzyłam i popadałam w stany depresyjne. Nikt nie wiedział o co chodzi, byłam bardzo pod tym względem zamknięta w sobie. Byłam też uzależniona najpierw od telewizora a potem od komputera. Co było trudne do przejścia i było dodatkowym źródłem stresu.
Kiedy kończyłam gimnazjum w którym ledwo co udało mi się zdać wszystkie zagrożenia na koniec, myślałam że pójdę do wymarzonego liceum, spotkam dojrzałych ludzi, i to wszystko się skończy. Ale nie.
Zaraz na początku roku szkolnego po wakacjach, lęk wrócił,i to z zdwojoną siłą. Wiedziałam że sobie nie poradzę, będę gorsza od innych i znów będę wyśmiewana.
Siostra która podejrzewała już lata wcześniej że jest coś ze mną nie tak, kazała zaprowadzić mnie wczas do psychiatry, ale rodzice upierali się na swoim i nie chcieli by robili ze mnie psychicznej. A kiedy przestała znów chodzić, zaczeły dzwonić telefony ze szkoly, awantury na mnie nie działały, wreszcie poszłam do psychiatry.
Przez to prawdopodobnie mam zawalony rok ,przestałam uczęszczać do szkoły w obawie przed panującym tam tłokiem. Na każdym kroku czuje wzrok ludzi, sztywnieje, pocę się i wmawiam sobie dodatkowo że obgadują mnie za plecami :(. Moja głowa staje się wtedy pralką myśli z której nie mogę nic wyciągnąć. Oddech się cały czas zmienia jak i temperatura ciała. Kołatanie serca. I boje się że powiem jakąś głupotę.
Pojawiły się coraz częstsze myśli o samobójstwie, ale już nie tak intensywne jak wcześniej, bo mimo to że o nim myślę też się go panicznie boje.
Na nogach trzyma mnie nieliczna grupka przyjaciół, siostra, a ostatnio też i chłopak z którym jestem bardzo blisko, rozumiemy się prawie bez słów, na dodatek ma podobny problem chodź trochę inny dzięki czemu normalnie funkcjonuję.
Chodzę do specjalistów, biorę leki i nic się nie poprawia. Już z 5 miesięcy nie było mnie w szkole. Z moich indywidualnych ciągle lipa.
Mam dość wahań nastrojów, i problemów przed którymi uciekam a one są coraz większe.
Mimo wszystko, próbuje marzyć i szukać też dobrych stron, chodź to trudne. Ciekawe ile to jeszcze potrwa.

avatar
Mina IP: 89.76.44.**

AKAY miałam podobną sytuację nie zdałam w liceum 2 razy ale w twojej sytuacji przysługuje ci indywidualne nauczanie. Ja miałam je przez 2 lata liceum i zdałam. Zajęcia masz z nauczycielem 1 na 1 w domu lub w szkole jak lepiej dla ciebie. Szkoła za to płaci. Musisz iść do poradni psychologicznej twojej szkoły i wszystko ci powiedzą.

avatar
jadwigaszpaczynska

Witam Wszystkich.
Aniu, polecam Tobie uważne przeczytanie HISTORII PEWNEJ NERWICY na stronie moja-nerwica.republika.pl/
Jak napisałaś w poście, miałas pewien epizod z zażyciem ecstasy, zaś autor tego bloga zaczął doświadczać lęków wskutek palenia trawki.
Myślę, ze informacje zawarte w jego opowieści pomogą nie tylko Tobie, lecz innym osobom zmagajacym się z nerwica.
Na pasku opowieści pod WYZDROWIEC jest jej ciag dalszy.
Polecam też Waszej uwadze temat LISTY? BLOG, znajdziecie w nim listy osób napisane z podziekowaniami dla autora opowieści, za informacje w niej zamieszczone.
Autor tego bloga wydał ksiązke POKONAŁEM NERWICĘ, która można kupić w necie.

Polecam też przyjrzenie sie wątkowi Z NERWICY SIE WYCHODZI, gdyż na wstępie tego wątku zamieściłam bardzo wiele postów osób, ktore na swój sposób poradziły sobie z nerwica.Znajdziecie też inne informacje, jak radzić sobie z lękiem, z innymi objawami.

Z nerwicy można wyjśc, trzeba tylko dopuścić taką opcję. Poza tym dobrze jest znaleźć dobrego terapeutę, psychologa i wiele uczyć się samemu.
Nerwica nie jest *chorobą*, lecz brakiem naszej dojrzałości, brakiem przygotowania nas do odpowiedzialnosci, do dorosłego Zycia. i nie jest to moje gołoslowne twierdzenie.
Tobie Aniu polecam poza tym poszukanie sobie dobrego terapeuty od problemów DDA Musisz przepracowac krzywdy dzieciństwa, żeby pójśc dalej, musisz nabrać do nich dystansu.
Musisz tez uswiadomić sobie, JAK TY BYS CHCIALA ŻYĆ, gdybys naprawde miała wybór.Kiedy żyjemy tak, jak tego oczekują od nas inni, rodzi się w nas konflikt i nerwica od razu ma pozywkę. Dobrze sobie przemyśl, jak byś ułozyła swoje Zycie, gdyby to naprawdę ZALEŻAŁO OD CIEBIE.Nie znaczy to, że namawiam Cię do rezygnacji ze stażu.Przemyśl, czy mozesz w inny sposób spojrzeć na tę sprawę.

Przytoczę pewne informacje, posty do przemyślenia.
-----------------------
To wypowiedź prof.Aleksandrowicza.

W dzieciństwie ma korzenie charakter człowieka, ALE NERWICĘ WYWOŁUJE zderzenie tego charakteru z aktualnymi okolicznościami życiowymi, jej źródłem są przeżycia dorosłego człowieka...
-----------------------
Przyjmuje się, że przyczynami nerwic są psychologiczne konflikty i trudne sytuacje oraz problemy, których osoba nie potrafi rozwiązać.
-----------------------
NERWICA JEST - na poziomie głębszym -PRZECIWIEŃSTWEM ROZWOJU I SAMOREALIZACJI CZŁOWIEKA W przebiegu nerwicy człowiek poddaje się samodestrukcji cząstkowej lub całkowitej. ZAMIAST STAWANIA SIĘ TYM, KIM MÓGŁBY SIĘ STAĆ, ROZMIJA SIĘ SAM ZE SOBĄ .
( jest to wypowiedź autorytetu
prof. Erwina R Wiedniu oraz kierownika Oddziału Psychosomatycznego w Uniwersyteckiej Klinice Psychiatrycznej).
-------------------------
Podobnie pisał T.Dethlefsen w książce *Przeznaczenie twoja szansą* *Choroba jest biernym wyrazem nie podjeętego DOBROWOLNIE PROCESU UCZENIA SIE . KTO SIE NIE UCZY, TEN CIERPI.
-------------------------
Nerwica zazwyczaj wynika z niedostosowania realnego życia do marzeń oczekiwań i zamierzeń

-------------------------
A to parę postów, które mogą dodać Wam wiary, że można sobie poradzić z nerwicą, że nerwica nas czegoś uczy, zmienia.

Powoli wracały mi przez trzy lata uczucia, które się nie rozwinęły w czasie wychowania, początków rozwoju, za dziecka i które dalej konfliktowały się z innymi przy różnych okolicznościach. W czasie tych lat malały *patologie* nerwicowe, konflikty emocji, szarpanina, drażliwość, lęk... Wrócił spokój, stonowanie, łagodność, piękno, pełnia przeżywania... MUSIAŁEM PRZECHODZIC WIELE ETAPÓW DOJRZEWANIA, rozwoju, KTÓRYCH NIE PRZESZEDLEM W SWOIM ŻYCIU poprzez trudności natury rodzinnej/społecznej,KTÓRE WYWOŁAŁY NERWICĘ. Była to ciężka droga, ale teraz się z tego wszystkiego śmieję.
----------------------------
Przez całe życie byłam dzieckiem. Bycie wszystkim, centrum, jest dla dziecięctwa stanem normalnym. W moim życiu nie było naturalnego etapu dorastania, wychodzenia z tego mitu. Nikt mnie nie nauczył, nie pokazał – nie było czasu i możliwości. Ale teraz, zamiast grać bezbronną ofiarę niedojrzałych rodziców i niesprzyjających okoliczności, mogę i muszę wreszcie sama się tym zająć. Wyjść z emocjonalnego niemowlęctwa. Jestem dorosłą kobietą. Mam rozum, i to całkiem sprawny (choć jeszcze nie całkiem zdrowy). Mam też wolę, którą wiem, że mogę ustawić w korzystnym dla mojego rozwoju kierunku. Nie mam już za to wytłumaczenia dla mojej bierności i dla pozostawania w stanie nieświadomego rozkosznego gaworzenia. Bo świadomość też już mam.
-------------------------

Nie wiem czy mi się udało wyjść z nerwicy ale jest o niebo lepiej niż przed rokiem .Po terapii krótkiej bo tylko 4 spotkania (wiem wiem nie powinnam przerywać biję się w pierś )mam inne spojrzenie na własne nieuporządkowane życie emocjonalne ,zaczełam czytać literaturę o tematyce psychologicznej podwyższenia samooceny ,podświadomości a teraz czytam Gniew HELEN ROBINSON wspaniała książka dla nerwusów , doszłam do tego poprzez uświadomienie sobie tego iż całe moje lęki i niepokoje a w efekcie nerwica TO ZŁOŚC NAGROMADZONA PRZEZ LATA . Mój bagaż życiowy koszmarne dzieciństwo ,brak miłości i akceptacji w rodzinie ,osamotnienie brak poczucia bezpieczeństwa . Pierwszym krokiem do powrócenia do równowagi jeśli tak można to nazwać była zmiana w domu ,odciążenie się a mianowicie wdrożenie domowników w obowiązki domowe ,więcej relaksu , wypady z domu no i najważniejsze planowanie czego nie robiłam od wielu lat ,mam na myśli wypoczynek .Zawsze było coś ważniejszego budowa domu ,wyposażenie ,nowe auto i tak bez końca a wypoczynek potem za rok i tak przez 10 lat jak w kieracie baterie się wyczerpały i odezwały się demony z przed lat . Ale można z tego wyjść tak jestem tego przykładem i zawsze trzeba walczyć o siebie
-------------------------
Z drugiej strony będzie o AGORAFOBII dolegliwości (nie lubię słowa choroba) z którą walczyłem 7 lat, no I UDAŁO MI SIĘ JA POKOCHAĆ - BO TYLKO TAK MOZNA Z NIA * WALCZYĆ *”. Sam kiedyś szukałem w internecie - czy jest ktoś, komu się udało wyjść z nerwicy, nie mogłem znaleźć za dużo na ten temat. Dlatego postanowiłem o tym pisać! PRZECIEŻ FOBIA TO TYLKO EMOCJE których się panicznie boimy. Postaram się tłumaczyć, że „strach ma tylko wielkie oczy”. Już dziś wszystkim fobikom i nerwusom POLECAM I RADZĘ PRZYZNAĆ SIĘ DO SWOJEJ *CHOROBY *.. To nic wstydliwego, że kręci nam się w głowie, czy pocą nam się ręce pod wpływem emocji. Ja sam jako prezes wytwórni nie raz jak idę na spotkanie, OSTRZEGAM WSZYSTKICH , ŻE MOGĘ SIĘ ŹLE POCZUĆ I WTEDY WYJDE NA CHWILE . I możecie nie wierzyć, ALE OD CZASU JAK SIĘ DO TEGO PRZYZNAJE I TEGO NIE WSTYDZĘ, NIGDY NIE MUSIAŁEM WYJŚĆ ZE SPOTKANIA.
---------------------
NAJTRUDNIEJ BYŁO POZBYĆ SIĘ TYCH MYSLI. nie mogłam znalesc sposobu,i wiecie co WCALE SIĘ ICH NIE POZBYLAM wypracowalam w sobie ,za bardzo nie wiem jak ,ale to że ZE ONE NA MNIE NIE ROBIA JUŻ ZADNEGO WRAZENIA nie przywiazuje do nich żadnej uwagi ,czasem się pojawiają a JA JE TRAKTUJĘ JAK ZWYKLE MYSLI Juz sie ich nie boje zrozumiałam czym są może kiedyś całkowicie znikna ale puki co żyję z nimi i jestem szczęsliwa w niczym mi nie przeszkadzają .Poznałam siebie ,juz teraz wiem że mała odrobinka nadzieji może sprawić cuda .
--------------------------
Dzisiaj sobie uświadomiłam,jak straszna była dla mnie wiosna ubiegłego roku.Przewracałam się w domu,omdlewałam na powietrzu,nie byłam w stanie gdziekolwiek w jakikolwiek sposób dojść czy dojechać,do sklepu wchodziłam i zaczynałam mdleć i dostawać jakichś drgawek.A teraz- wiosna,wiosna,wiosna Cieszę się jak małe dziecko,nie chce mi się wracać do domu,tu trawka,tu śpiewa ptaszek tak radośnie i wiosennie Powietrze jest fantastyczne i słonko(które *zabijało*mnie ubiegłej wiosny),kochane słonko,już mam piegi na nosie Mam tyle energii i chęci działania,niedługo *odkurzę*rower.A w tamtym roku patrząc na rower dostawałam mdłości-dosłownie.Nie wyobrażałam sobie jak mogę na niego wsiąść.Szczerze wam powiem-bałam się wiosny,ale jest ok.Mogę powiedzieć,że w ogromnej części pokonałam w sobie tę nerwicę,udało się,chociaz rok temu nigdy w to bym nie uwierzyła(ale nie poddałam sie nawet przez chwilę-i oto skutki).Cieszę się i wszystkim życzę tego samego.Teraz mogę wypowiedzieć z usmiechem ten standardzik-Życie jest pięęęęękne!!!!!
-------------------
Mam nadzieje, że każda z Was znajdzie coś dla siebie w przytoczonych informacjach .Pozdrawiam.

avatar
Lukas123 IP: 5.173.34.**

Tak sobie czytam te Wasze posty. Smutna rzecz. Moja mama chyba też to ma (60 lat skończyła). Bardzo często się z nią widzę i mam wrażenie, że z dnia na dzień się w sobie zapada. Trudno to znieść, widzieć jak matka się wykańcza, a ja nie wiem co zrobić. Wizyta u psychiatry jest droga, a ja nie mam nawet głupich 100 zł na wizytę dla niej:(
No nic, współczuję Wam dziewczyny, bo choć u mnie ze zdrowiem jest ok, to jakoś nie jest mi do śmiechu.

avatar
wizyta u psychiatry IP: 37.30.12.**

Do psychiatry mozna isc bez skierowania w ramach nfz

avatar
Amelia123 IP: 188.122.18.**

Miałam nerwicę lękową. Stosowałam lek Parogen, psychoterapie.

Najważniejsze jest ustalenie przyczyny lęków, zadaj sobie pytanie

dlaczego się boję, kogo się boję, co mi grozi i posłuchaj odpowiedzi.

Zazwyczaj jest tak, że te lęki są racjonalne. Fobia społeczna zazwyczaj

związana jest z oceną innych ludzi. To problem wtórny.

W moim przypadku przyczyna lęków byla przemoc. Natknęłam się na

ludzi, którzy nie chcieli się dać mi wsparcia. Ocenili mnie.

Zrozumiałam, że ludzie zazwyczaj nie chca wtrącać się do dramatów

innych i zwyczajnie udają, że nic się nie stalo.

avatar
Bet8 IP: 94.254.129.**

Http://zaburzeniprzyjaciele.blogspot.com

Nowy post!!
Nerwica, zaburzenia lękowe.
Zapraszam, wszystko dla ludzi *takich jak my* :)

Twoja odpowiedź