avatar
Raven

Betablokery mam odstawione - lekarz powiedział że po to mialem ablacje aby nie brać leków (brałem sotahexal 80)

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Raven

Betablokery przed ablacją bralem 6 lat (całą gamę dostepną na rynku łacznie z multaq-iem)

avatar
biugerss IP: 95.160.100.**

Ja biore concor 5 pół tabletki wczesniej nebillenin a jeszcze wczesniej betalok zok 50. A autem wracałem ale z kierowca na szczescie miałem 39 stopni grype i w aucie mnie wymioty dorwały. Długa droge polecał bym w asyscie wracać.

avatar
Kojak IP: 37.31.38.**

Ja nie biorę żadnych leków. A napady kołatania serca mam odkąd pamiętam tak po dwa trzy razy dziennie ale też nie codzien. Mam 27 lat i nie zastanawiałem się nad tym ze to jakas choroba myślałem ze to normalne. A jednak okazało się podczas badan okresowych w pracy ze coś ze mną nie tak. Dzięki za rady:)

avatar
Raven

KOJAK koniecznie po ablacji poproś o coś od bólu, przynajmniej dla mnie plecy, głowa i klatka piersiowa bolaly jak cholera. Ablację mialem robioną o 8 rano, trwała 2h20min. Później w łózku leżałem 24 godziny. Jeżeli też będziesz musial tyle się wylegiwać to na noc popros o coś od bolu - chodzi o plecy. Ja o 2 w nocy mialem taki kryzys z powodu ich bólu że mialem ochote wrzeszczeć. Polecam także mp3 lub telefon i słuchawki - muzyka przynajmniej dla mnie bardzo pomogla w cierpieniach :)

avatar
belo72 IP: 91.106.25.**

Witam.
5.04.14 mialem ablacje,nie nalezala do przyjemnosci.Ucisk w klatce piersiowej i potworne zimno pod koniec zabiegu.Zabieg trwal prawie 3 godziny.24 godziny lezalem prawie nieruchomo z walkiem uciskowym w pachwinie,kroplowki z sola fizjologiczna aby kontrast wyplukac plus antybiotyki i antykrzepliwe zastrzyki.Na trzecia dobe wyszedlem do domu(nie ryzykowalem,zona mnie przywiozla mimo ze do domu pare kilometrow).Dzis czwarty dzien,krwiak na nodze dosyc duzy i wciaz mam obolale serce-mam nadzieje ze to z racji zabiegu i szybko minie bo w przyszly poniedzialek do pracy musze wrocic.Z lekow tylko Xarellto na krew(drogie diabelnie).Zabieg robilem w szpitalu nowosolskim-lubuskie.Personel,pielegniarki bardzo mile,uczynne.Wydaja sie naprawde kochac swoja prace.Pozdrawiam.

avatar
marzna z konar wielkopolska IP: 94.40.125.**

Witajcie mialam ablacje w poniedziałek teraz w poznaniu zabieg super nic ne bolało po zabiegu 4 godziny z opatrunkiem uciskowym lezec nie wstawac po 4 godzinach opatrunek zmienili na plaster mogla sie usiasc i chodzic ale nie daleko tylko do ubikacji i spowrotem siedziec tylko do posilkow ,we wtorek zostalam wypisana do domku ale teraz trzeba miesiac odpoczywac dzis czwartek slabo sie czuje ale nic ni robi od poludnia i tylko odpoczywam .wiec nie wierze z po zabiegu zaraz jest człowiek na tyle zdrowy zeby śmigac w pracy pozdrawiam Marzena

avatar
DDC IP: 109.173.209.**

Do MARZENA....
napisz proszę kto w Poznaniu wykonywał Tobie ablację ?

avatar
DDC IP: 109.173.209.**

DO MARZENA...
jeszcze zapomniałam zapytac oprócz tego kto wykonywał , to napisz proszę czy to z powodu migotania przedsionków ?

avatar
AgnieszkaTreleaven IP: 81.171.171.**

Witam,
Ja ablacje milamam w 2001 roku mialam wykryty WPW. Zabieg dononay byl w szczecinie przez Doktora Kazimierczaka ktory pracuje w PAM. Z tego co pamietam to zabieg u mnie traw dlugo bo opkolo 7h wypalono mi 8 dodatkowych lewostronnych drog przewodzenia. W trakcie zabiegu poczas wypaalnia bardzo mnie bolalo/parzylo nie wiem jak to nazwac w kazdym razie gardlo sie zaciskalo i nie moglam krzyczec tylko lzy sie laly, naszczescie lekarzei pielegniarki anasteziolog byli wspaniali i jak tylko zauwazyli ze boli dawali mi dodatkowe znieczulenie. Zabieg nieprzyjemy ale jakos przetrwalam, wtedy nic o tym nie wiedzialm dopiero po zaczelam czytac o mozliwych powilkaniach u mnie ich nie bylo, jedynie krwiak na nodze ale nic niebezpiecznego itd. wtedy lerzalam w szpitalu 5 dni obecnie czasem wypuszcaja w ten sam dzien szczegolnie za granica. Po zabiegu lerzalam w domu jakis czas ale po tygodniu juz wrocilam na uniwersytet. Obecnie zmagam sie znowu z aburzeniami rytmu wrocily okolo 4/5 lat po zabiegu. Mieszkam w Angli i w piatek mi powiedziano ze powinnam sie podjac ablacji wiec czekam na swoja kolejke. boje sie strasznie imo iz mialm juz to kiedys za soba, teraz wiem o powiklaniach no i nie jest to przyjemny zabieg nie chce aby zamiast polepszyc sytuacji to ejj pogorszyc. tu w angli kaza lezec tylko 3h i jeszcze tego samego dnia do domu nie mam pojecia czy to dobrze jak czytam wasze komentarze to sie zastanawiam. w szpitalu czujesz sie bezpieczniej poniewaz wrazie zatoru zyl moga szybciej uratowac przed udarem itd.
W kazdym razie jestem wi wielkim stresie! powodzenia dla wszystkich ktorzy beda przez to przechodzic.

avatar
Romek60 IP: 83.19.244.**

Ja miałem ablację 02-06-2017 we piątek w I klinice kardiologii w kielcach, Sam zabieg trwał ok 3godz i polegał na izolacji-wypalaniu ścieżki -wokół żył płucnych w lewym przedsionku. Niewiele z niego pamiętam bo byłem na silnych środkach znieczulających. Potem 14 godz leżenia z utwardzeniem żyły udowej i dodatkowo 4 godz bez. Po ocknięciu się miałem pecha bo trafiłem na zmianę pielęgniarek i był problem z podaniem mi kaczki. Wyjście do domu we poniedziałek 5-06, a do pracy poszedłem już 7-06-2017. Z migotaniem przedsionków zmagałem się od roku miałem 3 napady migotania zawsze o godz 5-tej czasu zimowego lub 6-tej letniego po ok 20 godzin poprzedzone tachykardią (tętno ok 150 uderzeń) i ciśnieniem w granicach 180/120. obecnie biorę bibloc 1,25 polsart 40-tkę i xarelto, wcześniej rytmonorm.
Wszystko było ok. do 24-08-2017 kiedy to po wypiciu kawy i po ostrzejszej polemice z żoną nietypowo bo ok 8-mej nagle puls z 60 uderzeń i ciśniena 110/70 wzrósł mi w ciągu kilkunastu minut do 138 a ciśnienie do 187/100 (ciśnieniomierz odnotował arytmię), by po 20 minutach powrówcić znowu do normy. Od tamtej chwili straciłem spokój tym bardziej że ok 5-6tej godz z rana serce znowu zaczyna mi tańcować i muszę szybko brać bibloc , aby sie nie rozhuśtało na dobre i nie wpadło w migotanie.Myślę że ablację będę musiał powtórzyć, ale nie wiem czy znowu w kielcach. Jeżeli ktoś ma podobne doświadczenia, lub miał ablację w kielcach to proszę o podzilenie się opinią i wrażeniami i proszę o informację o godny zaufania ośśrodek ablacyjny. Poza tym po ablacji straciłem jakby wydolność fizyczną i psychiczną tzn . jak się trochę wzruszę lub zbyt intensywnie myślę to serce jakby mi przestawało bić, czasmi mam dodatkowe skurcze.
pozdr. R.

avatar
WPW IP: 127.0.0.**

Moja diagnoza: WPW utajone. Jestem 5 dni po ablacji w Poznaniu. Zabieg trwał trochę ponad godzinę, następnie 6 godzin leżenia, po których mogłam pójść do toalety. Nacięcia po obu stronach, krwiaków nie ma, siniaki tak, lewa strona gorsza. Dwa dni po ablacji miałam problem chodzeniem po schodach i siedzeniem przy biurku. Teraz jest już wszystko dobrze. Serce przez pierwsze dwa dni piekło, kłuło, ale już się uspokoiło. Biorę Acard po zabiegu. W poniedziałek wracam do pracy. Pierwsze wrażenie po: dlaczego nie czuję serca ;) Poprawę czuć natychmiast. Polecam każdemu!

avatar
kormoran IP: 127.0.0.**

Ludzie powiedzcie mi jakim cudem w tym kraju dostaliście się na ablację? domyślam się ,że trzeba mieć naprawdę gruby portfel aby ktoś się zajął na poważnie arytmią?

avatar
WPW IP: 127.0.0.**

Byłam na prywatnej wizycie u kardiologa, który skierował mnie do szpitala. Tyle.

Twoja odpowiedź