avatar
Leszek55

Mialem rozlegly zawal. To takie wrazenie, ze swiat sie rozpada. Spotkalem wiele osob, nawet nieswiadomych, ze przeszly zawal. To inna sytuacja.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
AndyK IP: 77.45.29.**

Operację wszczepienia bajpasów miałem w Klinice Kardiochirurgii PAM w Szczecinie 20 marca 1997 r jako 40-latek. Wcześniej - w sierpniu 2015 zdiagnozowano u mnie zawał. Do dziś - a kończę za miesiąc 61 lat - pracuję zawodowo, uprawiam działkę, jestem nawet prezesem Rodzinnego Ogrodu Działkowego.
Kochani! Ja wiem, że to trudne, bo po zabiegu człowiek jest przestraszony, uważa,że całe dotychczasowe życie się zawaliło. Ale to nie prawda!!! Żyjmy pełnią życia, bądźmy aktywni. Bajpasy to nie koniec!!! Owszem, są pewne ograniczenia. Ale zabieg pozwala zauważyć jak wiele jeszcze mamy przed sobą, pozwala dostrzec to, czego nie widzieliśmy *przed*. A więc Kochani! Trzymajmy się!!! Życzę zdrowia, optymizmu i wiary w siebie i własne możliwości!

avatar
Leszek55

Andyk, cieszę się Twoim optymizmem. U mnie minęły trzy lata od zawału, też staram się być aktywny. Są jednak okresy lepsze i słabsze. Duszności, czy ucisk na klatce, nierówne tętno powodować mogą zniechęcenie i osłabiają motywację. Ale pełna zgoda, trzeba dawać sobie radę:) Zapewniam, że robię co mogę.Pozdrawiam!

avatar
po bay IP: 127.0.0.**

Trzeba sobie wszystko dobrze poukładać/w głowie/nie robić z siebie bohatera,bo są jednak granice których nie należy przekraczać.Należy cieszyć się z powrotu z tamtej strony.Jak ktoś mówi,że to błahostka,to się myli albo specjalnie udaję .Są pewne ograniczenia ale daje się żyć.Alkohol sobie podarować,ale jeżeli już to z głową.Można potańczyć-jest to doskonały sprawdzian kondycji.Żyć i cieszyć się życiem.Minęło 30 miesięcy od trudnej operacji Dwa bay pasy miały być trzy.Do pracy wróciłem po 6-ciu miesiącach
z wykorzystaniem urlopu wypoczynkowego.A latek już mam prawie 67 i pracuję!!! Bo to jest najlepsze lekarstwo.UNIKAĆ STRESU.Pozdrawiam wszystkich mających to za sobą i tych przed a także ich troskliwe rodziny.

avatar
Leszek55

Po bay, dzięki za pozdrowienia. Czas leci, u mnie już 46 miesięcy po operacji. Pierwszy rok był trudny, teraz cieszę się stabilnością. Chęci do wszystkiego mi nie brakuje, do swoich możliwości trzeba się przyzwyczaić. Popołudniowa drzemka, chociaż kilka minut, czyni cuda i mam siły na resztę dnia:) Wszystkiego dobrego bajpasowcom, stenciarzom i zawałowcom., jak to pisał klasyk forum.

avatar
annaa IP: 127.0.0.**

Jestem studentką Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, Wydziału Medycznego na kierunku fizjoterapia.

Piszę pracę magisterską, której tematem jest „Rehabilitacja po przebytym zawale mięśnia sercowego”.

Zwracam się do Pani/Pana z uprzejmą prośbą o wypełnienie niniejszej ankiety.

Badania są prowadzone anonimowo z zachowaniem dobrowolności i będą wykorzystane tylko dla potrzeb mojej pracy.

Link do ankiety: https://www.survio.com/survey/d/Q9C1S0Y9D7N0Q9W1V
Z góry państwu dziękuję

Twoja odpowiedź