avatar
Exelent. IP: 89.25.159.**

Witam..
Moim głównym problemem jest to, że wybucham płaczem bez powodu w różnych sytuacjach, widze we wszystkim brak sensu, jest mi źle, nienawidzę wychodzić do ludzi, kontaktować się z nimi. Często miewam myśli samobójcze, które nie kończą się czynami. One tylko są. Cierpię. Nie wiem co zrobić. Wydaje mi się, że to początek schizofrenii. Ale.. To trwa od 5 miesięcy. Z każdą chwilą czuję to coraz bardziej. Jest mi dobrze w samotności, lecz wtedy mam ochotę rozpłynąć się w powietrzu. Dostaje napadów złości. Chciałabym wziąć jakieś antydepresanty.. *Wyłączam się* jak do mnie ktoś mówi.. Wiem, że tu raczej takiego tematu być nie powinno, mimo to, proszę o pomoc..

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Agunia IP: 79.185.159.**

Witaj Exelent.
Myślę że to depresja,propunuję pomoc psychologa lub psychoterapeuty,bądz wizytę u psychiatry wypisze jakiś antydepresant i odzyskasz chęć do życia.Nie możesz się tak męczyć,kiedy świat widzi się w czarnych barwach.
Nie martw się to nie schizofrenia.Kiedy człowiek nie wie co się z nim dzieje różne myśli przychodzą do głowy.Pozdrawiam.

avatar
M IP: 195.189.143.**

Witaj:-)to depresja.idz do lekarza..te leki tez odrazu nie dzialaja.potrzeba 3 tygodnie.jak na moj gust to nie masz schizofrenii...pozdrawiam ciepło..:-)jakby co to pisz

avatar
XY IP: 89.78.48.**

Też sądzę, że to depresja. Proponuję wizytę u psychiatry. Znam Twój ból. NIe warto się z tym męczyć w pojedynke. Ja experymentowałem z bioxetinem i paxtinem- na razie bez skutku, ale będę próbował, aż do skutku, tzn znalezienia odpowiedniego leku w odpowiedniej dawce. Nie załamuj się, nie Ty jeden na to cierpisz. Podobno paxtin w odpowiedniej dawce na 70% Ci pomoże. Jeśli nie to próbuj innych dragów, oczywiście pod okiem learza psychiatry!

avatar
XY IP: 89.78.48.**

dobrze, że piszeesz, bo niektórzy z nas maja doświadczenie w tych sprawach i mogą Ci coś doradzić. Depresja to normalna choroba, leczy się ja głównie lekarstwami i masz bardzo duże szanse na odzyskanie zdrowia, nie trać więc nadzieji!

avatar
sylwia IP: 83.19.84.**

Witam!!!Miałam podobnie...płacz bez powodu,strach tak paniczny,że bolało w klatce piersiowej,ogromny niewytłumaczalny lęk i te myśli.Dwa razy *upadlam*i dwa razy KTOŚ mi podał dłoń....Różnie na mnie eksperymentowali bo psychiatra i psychologia to trudny orzech do zgryzienia....narazie jest O.K już tak nie boli a i ludzie jakby bardziej przyjaźnie wyglądają;-DAle na wyniki musiałam czekać miesiąc....Wiem,że to bardzo trudne ale myślę,żę warto...pozdrawiam wszystkich....

avatar
rerer IP: 83.5.254.**

piszesz ze bez skutku czyzby?
lol a jednak ze skutkiem
bo piszesz o tym lek dziala
w schizofreni nie pisal bys tak sensownie :*


W schizofreni nie jest mozliwe sklecenie poprawnego zdania .. A co dopiero pisanie na forum. Takich ludzi trzyma sie w szpitalach psychiatrycznych a nie wypuszcza do domu na forum

avatar
natalka IP: 94.72.96.**

Witam ! Mam tak samo i nie wiem co to jest !
Gdy bralam antydepresanty- nie bylo mysli samobojczych i niecheci do zycia. lecz w opanowaniu zlosci nic mi nie pomogly !

avatar
natalka IP: 94.72.96.**

Mam depresje ostro od 2007. W 2010 po raz pierwszy - antydepresanty...pare mies..Myślałam ze dam rade bez nich, nic z tego..A dołączyły napady złości, z powodem i bez żadnego powodu. Cierpię.Nic mnie nie interesuje ( to depresja) lecz co ze złością ? Zażywałam sertagen- super mi pomógł na depresje, lecz ten wstrętny stan - złość rośnie w szybkim tempie....
Na wszystkie swoje pytania znam odpowiedzi . Psycholog mi nie pomorze (sama jestem od przyrody psychologiem)...

avatar
:( IP: 89.75.174.**

u mnie to było tak, że poszłam do psychiatry, przypisał mi citabax który brałam przez 2 miesiące. Wszystko się zmieniło, odzyskałam energie i wiarę w siebie, zaczęłam działać. Wiedziałam co robić kiedy łapał mnie *dół* bo udało mi się zobaczyć normalny świat. Ale przerwałam leczenie bo myślałam że sobie poradzę. Miałam iść na psychoterapię i nie zrobiłam tego bo już mi się wydawało że jestem taka silna i nie jest mi to potrzebne. Niestety znów wpadłam w *dół* tylko teraz jest gorzej bo wiem, że może być inaczej ale w żaden sposób nie umiem sobie z sobą poradzić i teraz, oprócz totalnej rezygnacji, odczuwam potworną złość i agresje, w szczególności do siebie ale i do innych. To rzutuje na wszystko. Ciągle mam zaległości, zaraz mam egzamin i nie mam siły na niego iść, nie wiem czy w ogóle dziś wyjdę z domu. Znowu wszystko zniszczę na własne życzenie. I pomimo, że wiem, że mogę wszystko zmienić to nic nie mogę zrobić. Czy sobie wmawiam? Pewnie tak! Teraz czuje się tak, że nie ma we mnie nic pozytywnego w czym utwierdza mnie mój chłopak, który już jest zmęczony tym problemem. I w sumie się nie dziwie. Też bym była. Ale wynika z tego, że przez tą depresje to nie dość, że niszczę sobie życie to jeszcze innym i od kilku lat nie osiągnęłam niczego z czego mogłabym być dumna. To frustruje i wiem, że nie zmienię tego z dnia na dzień co jeszcze bardziej frustruje i nie osiągnę tego o czym marze i to wszystko wymyślone przeze mnie bo przecież jakbym chciała to bym mogła. Przez to wszystko w ogóle siebie nie akceptuje i muszę się powstrzymać aby nie skierować tej złości przeciwko swojemu ciału, chociaż ostatnio wszystko co robię w ogóle mi nie służy. Teraz jestem w stanie, że zastygam osłabiona, ogłupiona i zalana łzami, potem przychodzi moment gdzie się zbieram do kupy ale on za chwile mija i znów zaczynam płakać. Wystarczy mała rzecz, myśl i jestem w kawałkach. Taki cykl wczoraj powtórzył się 3 razy. Dziś już 3 a jest dopiero 11.00 . Egzamin jest ustny i boje się, że jak na niego pojadę to się rozbeczę przy wszystkich.

Ale to głupie...Czuje się jak w spirali skierowanej do dołu. Wiem co mam zrobić. Iść do lekarza, psychologa i itp, ale im więcej o tym myślę i nie mogę tego zrobić tym bardziej sfrustowana jestem.

Jest też taka, że ludzie, którzy nic nie robią częściej mają *wymyślone* problemy. Ja oprócz tej szkoły nic nie mam, ani pracy, ani za dużo znajomych. I ta świadomość, że to wszystko stworzył mój słaby, bezrobotny umysł, żeby się czymś zająć jeszcze bardziej mnie dobija. Ludzie mają potworne problemy ze zdrowiem, życiem a ja jestem sparaliżowana przez zaległe egzaminy i nie dokończą szkołę. Co wstyd.

Mam wrażenie, że to nigdy się nie skończy i wszyscy się ode mnie odwrócą bo mam *wyimaginowane* problemy i to nie będzie wina choroby tylko moja bo ja wszystko w swojej głupocie stworzyłam i zmarnowałam..

Czuje się taka beznadziejna i jednocześnie złoszczę się na siebie za to, że tak się czuję. To marnuje moje życie i potencjał bo wiem, że stać mnie na więcej ale coś mnie blokuje.

Zanim zaczęłam brać leki ten stan był prostszy w sensie, że wiedziałam, że jestem beznadziejna i nic na to nie poradzę. Teraz wiem, że nie jestem beznadziejna i świetnie bym sobie dała radę ale tego nie robię przez własną głupotę co mnie złości! I to, że to się regularnie powtarza i przyszły kolejne wakacje podczas których trzeba będzie się uczyć i nadrabiać zaległości zamiast cieszyć się życiem i poznawać nowych ludzi i miejsca.

avatar
nieznana IP: 84.38.27.**

Witam niewiem czy dobrze to wszystko napisze ale sprobuje , moj problem jest taki od jakiegos czasu (około 7 mies) strasznie placze o byle co .Nie jestem osoba wykszatałcona, kiedy byłam dzieckiem miałam problemy z nauka moi rodzice nie pomagali mi nigdy w niej .w domu co pamietam to zawsze były kłutnie ,awantury i alkohol . kiedys byłam jako dziecko w poradni psychologiczno-pedagogicznej i tam stwierdzili ze mam dyslekcje typu wzrokowego oraz dysortografie .Obecnie zajmuje sie od 7 lat chora ciacia na alchajmera i strasznie sie boje gdy po jej smierci bede musiała isc do pracy poprostu przeraza mnie to jestem osoba bardzo nie smiała i nawet piszac to strasznie placze bo mam w oczach strach co bedzie z moja przyszłoscia i przypomina mi sie dziecinstwo. Mam 9 letniego synka gdy mnie sie pyta o moje dziecinstwo to przez dwie minuty jest wesolo a potem przypominam sobie te wszystkie rzeczy jakie przeszłam w dziecinstwie i placze .niewiem czemu tak sie dzieje czy to jest depresja prosze niech ktos mi odpowie

avatar
kia IP: 82.160.125.**

@Nieznana
Nie wiem, czy to depresja (nie jestem lekarzem), na pewno masz dużo różnych problemów, które mogą powodować stany depresyjne (Twój płacz może być jakimś objawem). Ciężko jest poradzić sobie z trudnym dzieciństwem, coś o tym wiem. Opieka nad chorą osobą pewnie również w jakimś stopniu Cię obciąża.
Idź do terapeuty - jeżeli jeden nie pomoże, znajdź kolejnego - tylko on może stwierdzić, co Ci dolega.
Trzymam za Ciebie kciuki.

avatar
nstvst IP: 80.239.243.**

Witam ja mam podobnie ale jestem facetem. i mysle ze to jest cos nie tak z trzustką :/

avatar
Oliwia2110 IP: 83.28.124.**

Ja tak mam od 2 tyg. Odkąd wwróciłam z wakacji. Byłam taka osowiała. Teraz zaczęła się szkoł. PPoszłam do nowej, innej niż wszyscy
Niby poznałam koleżanki ale cały czas nie chce chodzić do szkoły. Mam 13 lat.
Często płacze bez powodu, najchętniej nie wychodziła bym z łóżka
Szkoła zaczęła się dziś a ja już mam dość
Nauczyciele mają dość wysokie wymagania
Nie wiem co mam ze sobą zrobić
Proszę o pomoc

avatar
Oliwia5553 IP: 83.28.106.**

Ja tak mam od 2 tyg. Odkąd wwróciłam z wakacji. Byłam taka osowiała. Teraz zaczęła się szkoł. PPoszłam do nowej, innej niż wszyscy
Niby poznałam koleżanki ale cały czas nie chce chodzić do szkoły. Mam 13 lat.
Często płacze bez powodu, najchętniej nie wychodziła bym z łóżka
Szkoła zaczęła się dziś a ja już mam dość
Nauczyciele mają dość wysokie wymagania
Nie wiem co mam ze sobą zrobić
Proszę o pomoc