avatar
MagdaP IP: 37.47.46.**

Zigniew daj znac co u Ciebie, śledzę twoja historie i jestem po wrażeniem.
Moj tata miał bajpasy „lipiec 2017, teraz stenty sie szykują, bo zawał podejrzewają.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Lena1900

Witam wszystkich , właśnie minął rok od zawału ( wstawione mam 2 stenty) odstawione mam plavix .Tak się boję czy wszystko będzie dobrze serce hula jak chce raz szybko raz wolno .Kto miał następny zawał , czy to są takie same objawy w jakim odstępie .Pozdrawiam dużo zdrowia wszystkim

avatar
wlodekb

Wszelkie pogłoski o mojej śmierci są fałszywe, żyję i mam się dobrze. serce działa, reszta też- z małymi wyjątkami. ale tak to jest jak pompa niewydajna. żona już na emeryturze, pracuje jeszcze do końca marca. ja tymczasem skupiłem się nad sposobem zarabianie w najbliższej przyszłości coby z głodu nie umrzeć no i z nudów nie zwariować. bo i ja w tym roku też na emeryturę się wybieram. kilka lat temu, mając na uwadze dzisiejszą sytuację kupiłem tokarkę do drewna i będę na niej toczył różne okrągłe przedmioty. jestem na etapie gromadzenia niezbędnego wyposażenia. na razie tylko niezbędnego na początek a później resztę, w zależności jakie przyniesie to rezultaty. ale dobrej myśli jestem bo ja zawsze dobrej myśli jestem. wczoraj byliśmy na wystawie kamieni ozdobnych i biżuterii, bo żona też coś planuje. w każdym razie zaczniemy w dwóch dziedzinach a później policzymy która przynosi lepsze wyniki i skupimy się oboje na tej lepszej. i to tyle odnośnie planów. Polonez jeździ cały czas, niekiedy potrzebując wkładu finansowego- z częściami coraz gorzej. sam te części umiem zamontować więc drogo nie jest.
pozdrawiam zawałowców, bajpaśników i stenciarzy.
*życie nie kończy się wraz z zawałem*.
PS. Julka, odpisuj częściej bo się wkurzę.

avatar
Leszek55

Włodku, świetnie, że funkcjonujesz mimo kłopotów z pompką i żoną na emeryturze! Posiadanie zainteresowań bardzo pomaga, też uważam, że nuda to wróg największy. A i kasa stale potrzebna, fajnie jak jedno z drugim można połączyć. Odzywaj się chociaż czasem, bo w kupie lżej pchać te taczki. A Julka natychmiast się odezwie, jak tylko nabierze ochoty. Takie po prostu są dziewczyny.

avatar
wlodekb

Dzisiaj się wkurzyłem mocno. kilka dni temu zadzwoniła kobieta z propozycją darmowych badań układu nerwowego i kostnego- stawy, itp. po konsultacji z żoną uznaliśmy że nam się to przydać może, więc wyraziłem zgodę. zostałem zapisany + osoba towarzysząca, na dziś godz 11, 30. *ale bądźcie państwo trochę wcześniej, badanie zajmie kilka minut*. no to jesteśmy o 11,15. mamy numerek 27. stoi kupa luda- wszyscy na 11, 30. o 11, 30 otwierają się drzwi- wchodźcie i rejestrujcie się. wchodzimy, widzę wielki ekran a w rogach sali jakieś dwa urządzenia z kabelkami. pytam więc o co chodzi. *najpierw zaprezentujemy państwu metody badań- potrwa to pół godziny, potem trzyminutowe badanie i koniec. na wyniki można poczekać lub prześlemy do domu. mam numerek 27, liczę na telefonie ile to będzie trwało lekko licząc będziemy czekać na to badanie dwie i pół godziny. zmarnowane godziny- jak kupuję paliwo to nie wymagam opisu jak się je robi. nie interesuje mnie również sposób badania krwi. interesuje mnie jedynie wynik. żona ma drugą zmianę, więc na badanie się nie doczekamy. wychodzimy więc bo we mnie już się gotuje. więcej się już nabrać nie dam.

avatar
Zbigniew55

Witaj Magda P, sanatorium zacząłem od 2 do 23 stycznia b.r. w Inowrocławiu, pogoda wiadomo zimowa aura,więc czas spędzony raczej w murach budynku. Zabiegi 4 do 5 razy w ciągu dnia w zależności od zaleceń lekarza, ordynator bardzo fajny. Towarzystwo mieszane, wiek od 45 do 75 lat.Wyżywienie jak na NFZ dość przyzwoite, pod koniec juz każdy tęsknił do domu....,po trzech miesiącach od zawału ( 25 listopada, zawał stemi ściany dolnej
3 stenty ) wróciłem do pracy, ale nie było łatwo się zdecydować na opuszczenie domu, samopoczucie raz lepiej raz gorzej, na pocieszenie kupiłem sobie rower do treningu, już zrobiłem z przerwami prawie 100 kilometrów, mam pytanie czy Twój tato miał zabieg w Bydgoszczy?, pozdrawiam Ciebie i tatę oraz wszystkich tu obecnych, zdrowia i szybkiego nadejścia wiosny i słońca

avatar
Zbigniew55

Witam ponownie wszystkich, szczególnie tych, którzy najwięcej się udzielają tutaj dzieląc się z nami swoimi doświadczeniami, jednocześnie przez to podnoszą pozostałych na duchu.
Pogoda dziś u mnie, to znaczy w Bydgoszczy bardzo ładna, słońce świeci od samego rana, zachęca wiec do spacerów i przejażdżki rowerem. U mnie z chodzeniem jest niestety trochę problem. Już jak bylem w sanatorium w styczniu zaczęła mnie boleć prawa noga, wszystkiego wskazuje na biodro ( ból w pachwinie ) i z mniejszymi przerwami trzyma mnie to do dziś. Bylem juz na ćwiczeniach - fizykoterapii, biorę leki przeciw bólowe i dużej poprawy nie ma. Zarejestrowałem się w końcu do ortopedy może coś zaradzi, wcześniej chodziłem do fizykoterapeuty. Całe szczęście,że kupiłem nie dawno rower, bo jeżdżąc na nim bólu nie odczuwam. I tak to jest, że nieszczęścia chodzą parami, ale mimo to jestem dobrej myśli, że w końcu się poprawić musi.Pozdrawiam wszystkich piszących tu, zdrowia i dużo słońca wszystkim życzę. Zbyszek P.

avatar
Leszek55

Cześć Zbigniew. No to korzystaj z roweru. Ja jestem jak najbardziej rowerowy, ze spacerów też korzystam, ale podobno dziś Łodzi smog i czad. Rzeczywiście świeże powietrze trochę capi. Moją piętą achillesa jest kolano, opaską scholla trochę je wzmacniam. Migotania też mi się ostatnio trafiają, nawet już po jednym kieliszku wina. Czyli też cierpię, nawet podwójnie. Zdrowotności życzę wszystkim.

avatar
Zbigniew55

Cześć Leszek, lżej na sercu jak się człowiek podzieli swoimi bolączkami, a powiedz mi skąd wiesz,że to migotanie przedsionków, czym to się objawia, czy masz to od dawna i dlaczego sadzisz, że to po alkoholu ?
Pozdrawiam

avatar
Leszek55

Migotanie miałem diagnozowane w szpitalu. Łatwo je zauważają na ekg. Odczuwam jak trzepotanie motyla w klatce piersiowej. Takie łagodne smeranie od środka. Przy migotaniu spada frakcja wyrzutowa, więc odnotowuję spadek kondycji. Dodatkowo rośnie mi ciśnienie i mam gorące policzki. Zdarza mi się to raz na pół roku, może raz na rok. Czasem przechodzi samo, a czasem dzięki kroplówkom w szpitalu. Pierwszy raz się zdarzyło w 2014. W okresie tego spadku kondycji jakikolwiek alkohol jest dla mnie wykluczony. A jak mi przejdzie i zapomnę co się działo, mogę spokojnie wrócić do konsumpcji! Żartuję, moje picie to dwa kieliszki wina albo jedno piwo. Pozdrawiam.

avatar
Zbigniew55

Ja też do odważnych nie należę i nie sięgam po alkohol Szczególnie ten wysokoprocentowy,chociaż w sanatorium psycholodzy przekonywali ,że piwo nie jest wskazane, najlepszy kieliszek czystej, lub wytrawne wino, sam pamiętam dawniej piwko do papierosów szczególnie smakowało albo odwrotnie, coś w tym musi być jednak, że lekarze zawsze pytają czy palił Pan lub Pani, a żaden nie pyta czy popijać pan......., wiec alkohol w małych ilościach chyba nie szkodzi, a czy Ty paliłes w ogóle, bo ja tak prawie 35 lat, dopiero od listopada, kiedy mną wstrzasnęło i przestałem. Może lepiej późno niż wcale. ..tak naprawdę to chyba trudno ustalić co najbardziej zawinilo lub zaszkodziło nam ...

avatar
Leszek55

Ja nigdy nie paliłem. Sztywnej reguły chyba nie ma. Większa część chorych podobno wcześniej paliła. Akurat za mocnymi trunkami to nie przepadam, a wino z kolei bardzo lubię. Piwo ma niewiele procentów i zawiera słód. Ale czeską produkcję jasnego doceniam i czasem łamię przykazania. Po dłuższym marszu po prostu ratuje mi życie. I to jest najważniejsze;) Pozdrawiam:)

avatar
Lena1900

Wesołych Świąt smacznego jajeczka i dużżżżo zdrówka wszystkim pozdrawiam

avatar
JANUSZDG IP: 89.67.249.**

WSZYSTKIM na forum,

życzę ZDROWIA i radosnych, pogodnych Świąt Wielkanocnych... :)

Pozdrawiam Wszystkich :)