avatar
Artur71

MONIA11
Nie wiem czy cię skieruje ja Ci tylko podałem kontakt do kliniki i fajnego gościa. A skierowanie na oddzał zaburzeń rytmu serca to inny temat.
Ja mieszkam w Warszawie i tam trafiłem. Zobacz może blizej Ciebie też jest dobry szpital. Anin to też nie wyrocznia bez przesady.
Pozdr.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
kormoran IP: 46.170.30.**

Ciociu pewnie już o tym pisałem ale mogę przypomnieć skąd też wynika duża część mojego rozgoryczenia. Ja mam arytmię od ponad roku. Kiedy to się zaczynało miałem kilka dni fatalnych z ogromną liczbą skurczy. Oczywiście strach to wszystko nakręcał bo kiedy nagle coś takiego się pojawi w życiu człowieka w TAKIEJ ilosci to trudno o optymizm uwierzcie mi. U cioci trwa to już 25 lat więc może nie pamiętać początków lub arytmia jej nakręcała jej się powoli. U mnie było wielkie bum właściwie z dnia na dzień. Wiem ,że nawet 2 skurcze na dobę mogą człowieka zniszczyć psychicznie a co dopiero kilkanaście tysięcy... poszedłem więc do jednego doktorka który polecił mi założenie holtera oczywiscie za pieniadze.Nie zastanawiałem się ani chwili bo pomyślałem no chociaż tyle dobrego bo skoro tak mną trzepie to wszystko się złapie i będę wiedział na czym stoję (jeśli dożyję do wyniku ;] ). Liczyłem na jakąś łagodną diagnozę ale niestety tylko mnie dobił ten wynik... było tam wszystko w ilości 18 tysięcy w tym prawie 400 zjawisk R na T ... Mało kto w ogóle wie co to jest ale mnie do tej pory przeraża myśl o tym świństwie. Oczywiście poszedłem jak najszybciej do kardiologa prywatnie (czyli jakiś tydzień później bo wiadomo szybciej nie ma szans). Ten widząc wynik powiedział abym go sobie wyrzucił do kosza ;] i oczywiście zrobił sobie następnego u niego. Tak zrobiłem wynik był o niebo lepszy tyle tylko ,że nie było w tym dla mnie odrobiny niespodzianki. W dzień tego holtera z moim sercem nie działo się nawet 5% tego co działo poprzednio. Już nigdy się nie dowiem jaka była prawda i co tak naprawdę w tamtym holterze było prawdą a co pomyłką ale na całe życie zostanie mi w głowie ten zapis i liczne zjawiska R na T... holter powtarzałem kilkakrotnie i wyniki były różne ale zawsze wychodzą komorówki i w tym pary. Oczywiście żaden holter juz nie był tak trafiony abym wyłapał *zły* dzień więc skąd brać nadzieję ,że tamten pierwszy holter był nieprawidłowy? tymbardziej ,że lekarz u którego go wykonywałem twierdzi ,że jest on w 100% prawidłowy ... Gdy czuję się gorzej mam słaby dzień to i tak nie ma szans dostać się na holter szybciej niż w następnym tygodniu... Ciociu czy to jest ok? czy nie uzasadnione jest nasze domaganie się o ochronę zdrowia? na nfz nawet nie ma co liczyć aby nas zapisali na holter. Jeśli się ma gruby portfel to można się bawić w noszenie prywatnych holterów nawet przez miesiąc ale gdy nas nie stać to co mamy zrobić? bagatelizować coś co nas dręczy? 25 lat to jest kupa czasu. Pomimo tego co ja tutaj często piszę to nie jest tak ,że tylko leżę i płaczę w rękaw. Tym bardziej w ostatnich miesiącach. Zdecydowaną większość skurczy olewam i staram się żyć normalnie. Za 25 lat (jeśli do tego czasu mnie nie zabiją) pewnie też będę potrafił się śmiać z tych głupich skurczy. Do każdego dziadostwa się można przyzwyczaić ale to nie oznacza abyśmy zrezygnowali z walki o życie bez uciążliwych dolegliwości.
Monia odezwij się do mnie na maila elevensport@wp.pl coś więcej ci napiszę bo nie chcę wszystkiego tutaj pisać na forum ogólnym.

avatar
Monia 11 IP: 176.103.164.**

Kormoran pewnie z że się odezwę, bo widzę, że nadajemy na tych samych falach.

Ciocia chyba mnie nie zrozumiła, bo przecież wiem, że nikt mi nie zrobi ablacji, jeśli uzna, że nie !!
Ale chcę jechać na konsultację do dobrego elektrofizjologa, ktory na co dzień wykonuje ablację i się na tym zna. Jeśli taki lekarz mi powie, że ablacja nic mi nie pomoże , to ok, a nie zwykły kardiolog, ktory mowi, że aby miec ablację muszę mieć parę tysięcy skurczów. Czytałam wypowiedzi ludzi, którzy mieli ablację , mając niewielką ilosc,

Więc chcę usłyszeć opinię znającego się, bo po prostu mam arytmię juz 15 lat i trochę mam jej juz dosc.
To chyba normalne, że czlowiek chce sobie pomoc i poprawic jakosc zycia, tym bardziej, że jestem juz sercem tak wykończona psychicznie, że muszę brac antydepresant, żeby nie wpadać w panikę i co toz za życie> Chcę wiedziec, że spróbowałam wszystkiego ...

Twoja odpowiedź