avatar
pestka1

Bardzo bliska mi osoba w początkach października miała wszczepione by-passy na Banacha. Jak lekarz ocenił po operacji: *Wszczepienie odbyło się pechowo*, skutek: by -passy teraz nie działają. Czy to był kardiochirurg -patałach, który je wszczepiał? A może faktycznie był to pech?- do dziś się zastanawiam, co tak na prawdę się wydarzyło na tym stole operacyjnym? W połowie listopada zrobiono poprawkę angiplastyczną, tym razem zabieg oceniono na 5+. Wytłumaczono: Chorobę wieńcową leczy się według kroków: farmakologia, angiplastyka, by-passy. Czasem trzeba zrobić krok w tył, czyli cofnąć się o krok do stentów.

To serce, o którym mówię, nigdy wcześniej nie przeszło zawału, prócz zawału typu 5 /czytaj zawał pooperacyjny/, zawsze chodziło po górach i jeździło na rowerze. Tylko w ostatnim roku osłabło. Fakt: angiografia wrześniowa wykazała ogromne przewężenia tetnic wieńcowych i dlatego nastąpiła decyzja o natychmistowym CABG.
Serce R. teraz nabiera chęci do życia, leczy mostek po wątpliwym zabiegu.
WNIOSEK: Zanim swoje tętnice sercowe powierzysz kardiochirurgowi, poznaj jego nazwisko i dowiedź się czy jest dobry w tym, co robi.
Trzymajcie się ciepło

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
spec

W styczniu miałem wszczepione by-passy. Dzień przed operacja, pielęgniarka robiła mi proceduralne oczyszczanie jelita grubego czyli lewatywę. Robiła to tak, ze uszkodziła mi jelito. Przy każdym wypróżnianiu jest dużo krwi, a moje poczucie kilka godzin po * ubikacji* to koszmar. W środę wizyta u proktologa i domyślam się ze operacja. Operacja wszczepienia by-pasów, praktycznie o niej zapomniałem. Krwawienie i ból towarzyszący po wypróżnianiu to koszmar.

avatar
Michal81 IP: 127.0.0.**

Mój tata miał dwa tygodnie temu wstawiane bajpasy, zastawkę i usuwane zakrzepy. Operacja odbyła się w Łodzi w szpitalu Biegańskiego. Oddział kardiochirurgi w tym szpitalu oceniam bardzo dobrze. Cały personel bardzo życzliwy, co jest miłym wyjątkiem jeżeli chodzi o łódzka służbę zdrowia. Sama operacja przebiegła bez komplikacji. Na trzeci dzień po operacji pozwolono mi wejść na sale pooperacyjną i przeżyłem szok. Tata choć przytomny i kontaktowy nie zwracał na mnie uwagi, gadał od rzeczy, biegał wystraszonymi oczyma za lekarzami i myślał, że jest właśnie w trakcie operacji. Lekarz uspokajał, że to się zdarza po zastosowaniu krążenia pozaustrojowego i wszystko wróci do normy i na szczęście tak się stało. Tata od tygodnia jest w domu, ale zupełnie nie ma apetytu przez co jest bardzo słaby. Dwa razy też zwymiotował. Podajemy mu elektrolity i nutridrinki, żeby go wzmocnić.
Wczoraj byliśmy na zdjęciu szwów i lekarz mówił, że z czasem będzie coraz lepiej i że pod katem kardiologicznym jest wszystko ok, miał robione USG, wody w płucach nie ma.
Martwię się czy takie objawy jak brak apetytu, odruchy wymiotne są normalne podczas rekonwalescencji?

Twoja odpowiedź