avatar
Nerwusek96

]
Hej dziewczyny. Już od długiego czasu zmagam się z takimi objawami jak kołatanie serce, ucisk w mostku, duszności, nagle robi mi sie strasznie słabo, robię się blada, serce wali, mam wrażenie że zaraz coś się stanie, że zemdleję (chociaż nigdy nie zemdałam) zawroty głowy i ciagły strach. Nie wiem czym to może być spowodowane, ale to pewnie nerwica. Badania krwi wychodzą dobrze, cianienie dobre, EKG, USG brzucha wszystko ok! Już nie daje sobie z tym rady, nie mam na nic ochoty, płaczę często bo nie mogę sobie poradzić... nie potrafię przestawić myślenia. Strach przed wyjściem gdziekolwiek, do sklepu, do klubu gdziekolwiek ze znajomymi z chłopakiem... boję się być sama w domu, mam do siebie o to żal, że czasami zostaje ze mną chłopak zamiast wyjść bo ja się źle czuję... brałam pralex, hydroksyzynę ale to delikatny lek, melisę pije wiadrami! Czy polecacie iść do psychologa, psychiatry? Może jakieś rady? Jak sobie pomóc? Jakieś domowe sposoby? Jakiś sposób jak taki atak łapie?

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Beatka23

Hej. Mam identyczna sytuację. Boje sie zostawać sama w domu z dzieckiem bo co jak cos mi sie stanie? Przeczytałam kiedyś na jakimś forum ze jeśli się czegoś boisz to zrób to! Ja moją nerwicę traktuje jak koleżankę ktorej nie lubie. Jak sie odzywa ( zaczynam odczuwac jej objawy) każe jej sie odczepic nie mówić mi jak mam żyć i sytuacja sie normuje. Pije melise biorr witaminy. Jedynym lekarzem z ktorym rozmawialam o tym to moj lekarz rodzinny. Dopoki daje radę sama probuje walczyć. Psychotropy to juz ostateczność. Trzeba spróbować zmienić nastawienie do życia i swoje myślenie. Gdy juz nie radzę sobie z jakims objawem wchodze na forum czytam i to mi pomaga

Twoja odpowiedź