avatar
Adii IP: 127.0.0.**

Witam. Mam 19 lat i od ponad roku choruję na nerwicę lękową. Miałem wizyty u psychiatry, przez rok brałem leki (citaxin 20mg) i trochę się poprawiło. Ataki paniki ustąpiły a lęk odczuwałem tylko czasami i trwał on krótko bo wiedziałem że to nerwica atakuje i jakoś to zwalczałem. W końcu po roku zdecydowałem że odstawiam leki bo ile można się faszerować prochami? Przez ok. miesiąc było w porządku i nagle zaczęło się wszystko z powrotem plus nowe dolegliwości. Mianowicie zacząłem często mieć wrażenie że nie mogę oddychać mimo że nie mam jakiegoś ciężkiego oddechu. Po prostu jakby coś mi mówiło że mam przestać oddychać no nie wiem jak to opisać. Do tego dochodzą dziwne bóle w brzuchu. Raz mnie zaboli w okolicy nerek a raz pod płucami i tak w kółko. Ucisk w klatce też występuje. Nudności na porządku dziennym i dziwne pobolewania głowy z tyłu i w okolicach potylicy. Dodam że miałem robiony rezonans magnetyczny z kontrastem i nic nie wykazało. Teraz gdy to piszę jestem po ataku paniki ale innym niż dotychczas dlatego postanowiłem go opisać. Przebudziłem się o 4 w nocy z uczuciem że nie mogę oddychać. Byłem jeszcze zaspany więc próbowałem znów usnąć ale ciągle nie mogłem oddychać. W końcu się wybudziłem i zaczęło mi być słabo. Myślałem że za chwilę zemdleje i tyle, koniec. Wstałem z łóżka i zacząłem chodzić po pokoju w te i z powrotem, otworzyłem okno żeby wpadło trochę świeżego powietrza. Nic. Nie ustępuje. W końcu doszedł paniczny lęk. Zacząłem się poważnie zastanawiać czy nie wezwać pogotowia bo przecież zaraz się uduszę ale już kiedyś tak robiłem kilka razy i przyjeżdżali po czym stwierdzali że nic mi nie jest i odjeżdżali. Więc wmawiam sobie że to na pewno jest kolejny atak i muszę zaczekać aż minie. No ale ciągle nie mogę oddychać już nie wiem co robić. Zacząłem grać na gitarze bo to mnie zwykle uspakajało ale teraz nic. Już nawet się ubrałem, założyłem buty jakby miało mnie zabrać pogotowie. Tak trwało to ponad godzinę i w końcu przeszło ale pozostało mi takie dziwne uczucie. Podobne do tego jak się jest zawieszonym głową w dół i krew napływa do głowy. Jakby straszne ciśnienie w skroniach. I teraz mam taki dylemat. Przechodzę aktualnie zapalenie ślinianki przyusznej i właśnie tego *ataku* dostałem po taki czasie akurat przy tym zapaleniu. Więc się przestraszyłem czy to po prostu kolejny atak paniki czy może faktycznie mdleję od tego zapalenia choć wydaje mi się że jest to niemożliwe. Nie wiem co robić nie chcę znów brać leków poza tym wydaje mi się że nie pomagają skoro przestałem je brać i wszystko wróciło. Jakieś porady co robić? Pozdrawiam.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

Twoja odpowiedź