avatar
eliza1757

Musze sie zdecydować- czy wybrać sztuczną czy biologiczna..prosze o odpowiedzi osób, które moga mi na ten temat konkretnie doradzić.
Czego sie obawiam przy sztucznej- cykania, mierzenia INR a co za tym idzie kłucia prawie bez przerwy, rozrzedzenia krwi do tego stopnia,że beda krwotoki.
Wydaje mi sie,że ta biologiczna jest delikatniejsza dla ciała i bardziej naturalna, a przez to nie trzeba sie rozrzedzac..pytanie na jak długo mi wystarczy....
proszę o udział w dyskusji.pozdrawiam

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Ewa35zToF IP: 83.145.149.**

Pewnie masz do wymiany zastawkę aortalną. Mnie tez to kiedyś czeka. Na razie, już niemal 18 lat, żyję z czyjąś zastawką płucną (mechanicznych nie wszczepiają).
Uważam, że biologiczna jest lepsza, choćby przy planowaniu ciąży. Obecnie wszczepiane zastawki są tak preparowane, by wystarczyły na minimum kilkanaście lat, choć zdarza się, że trzeba je wymienić bardzo szybko, np. po roku czy po kilku latach. Ja mam ponoć szczęście,że mój homograft płucny tak długo dobrze działa.
Owszem, biologiczne zastawki trzeba wymieniać, ale zanim to będzie konieczne np. u Ciebie, to pewnie normą staną się przezskórne zabiegi ich wszczepiania. Na razie są im poddawane osoby, które już przeszły kilka operacji wymiany zastawek lub ich wiek zwiększa ryzyko powikłań tradycyjnej operacji.
Pozdrawiam

avatar
Ewa35zToF IP: 83.145.149.**

Jeszcze jedno: przy zastawkach mechanicznych zażywa się leki rozrzedzające ze względu na ryzyko powstawania zakrzepów, które najszybciej osiadają na takich zastawkach.
Co do wskaźnika INR, to po pewnym czasie bada się go raz w miesiącu, a może nawet rzadziej. Są specjalne aparaty do mierzenia go w domu, ale niestety sporo kosztują.
Elizo, kiedy i gdzie będziesz operowana i z jakiego powodu? Ja mam złożoną wadę wrodzoną i przeszłam na razie 3 operacje, z czego dwie ostatnie w Instytucie Kardiologii w Warszawie-Aninie w 1998 r. Mam 35 lat.

avatar
eliza1757

Dzieki Ewuniu..ja jestem starsza od Ciebie , mam 59 lat.Będę operowana w Szczecinie na Pomorzanach.Tak, jest to zastawka aortalna.Nie chcę cykać..dżwięk zegarka bardzo mi przeszkadza, boję się też ciągłego rozrzedzania krwi, dlatego myslę o biologicznej.

avatar
elzbieta552

Eliza masz 59 lat , na pewno jesyeś w dobrej kpndycji fizycznej , bardzo dobrze się zastanów czy chcesz zastawkę biologiczną która starczy Ci na miniumn 10 do 15 lat , wyedy będziesz miała 70 lub 74 lata i czy będziesz pewna źe Twój stan zdrowia pozwoli Ci na przeżycie następnego wieku .

Mi w wieku 49 lat zaproponoeano zastawkę mechaniczna z gwarancją na 50 lat , nie wachałam się i nie źałuję tej decyzji , teraz są bardzo nowoczesne zastawki mechaniczne i nic nie tyka , nawey lekarz rodzinny jej nie słyszy badając mnie stetoskopem i zawsze się pyta czy tozastawka biologiczna .

Co do btania leków rozrzedzających to nic strasznego ,
ale to Twoja decyzja.

avatar
eliza1757

Witam Elżbieto, dzieki za odpowiedż,Powiedz mi jak się czujesz biorąc te środki rozrzedzające krew? jak znosisz ciagłe kłucie? co z dieta tzn jak radzisz sobie z produktami, które podwyższają lub obniżaja INR? Jak żyjesz z tym i jak wygląda twój dzień codzienny, czy pracujesz? czy czujesz ,że np. krew jest rozrzedzona bardziej lub gdy za dużo krzepnie?

avatar
eliza1757

Jak długo masz tą zastawkę mechaniczną i jaki to rodzaj skoro jest taka cicha? kiedy ci ja wstawiano?

avatar
elzbieta552

Elizo nic mnie nie kłuje i nic mnie nie boli w piersiach ,
pracuję po 12 godzin ( obsługa klienta , dużo rozmawiam i dużo chodzę ) .
Wstawili mi zastawkę w grudniu 2009 roku teraz minie w grudniu 6 lat jak chodzę z zastawką .

Nic jej nie czuje i nic mi tam nie tyka , nawet jak kardiolog mi robił echo serca myślał źe to biologiczna , musiałam pokazywać wypis szpitalny źe to mechaniczna .
Jem normalnie , mało mięsa , dużo warzyw i owoców ,
bardzo muszę uważać tylko na leki w razie zachorowania np,, przeziębienie , aby nie łączyć leków kolidujących z lekami przeciw skrzepliwymi , teraz jestem w pracy , wieczorem zaglądne w papiery szpitalne co to za zastawka .

avatar
elzbieta552

Elizo kliknij na mój profil a dowiesz się więcej o mnie .

avatar
elzbieta552

Elizo
Zawsze się bałam kłucia igłą , ale po operacji zaakceptowałam to , po ustaleniu odpowiedniej dawki leku juź tak się nie kłuje raz na pól roku sprawdzam dla pewności wskaźnik INR i jest dobrze .

Vitamina C nasila właściwości leku przeciw skrzepliwego i nie które antybiotyki , sama żywność nie ma takich silnych właściwości , jedynie w połączeniu kilku naraz produktów np: rumianek , źurawina , cytryna i do tego vit. C spowoduje nasilenie rozrzedzenia , jem normalnie i rozsądnie .

avatar
eliza1757

Podziwiam...dla mnie na razie to coś nieznanego,boję się wszystkiego co mnie czeka..wiem tylko,że NIE MAM wyjścia , więc zmuszona jestem pójśc się zoperować..jak zniosłaś operację co było dla ciebie najtrudniejsze?czy mocno bolało? czy w szpitalu dostałaś pas stabilizujący mostek?czy musiałaś go sobie sama kupić?

avatar
elzbieta552

Elizo wszyto mi pierścień Physio 24 EL w krążeniu pozaustrojowym , wymieniono mi zastawkę mitralną , minęło już 6 lat i na pewno są już inne zastawki mechaniczne , ale o tym możesz dowiedzieć się od kardiochirurga który będzie Ciebie operował ,

czy to będzie zastawka biologiczne czy mechaniczna , zawsze będą jakieś skutki , ale nie muszą , co do operacji byłam uśpiona więc nic mnie nie bolało , po wybudzeniu podają leki przeciw bólowe ,
tak nosiłam kamizelkę stabilizującą i to jest konieczne aby mostek się nie rozszedł , trzeba kupić ją samemu w aptece odpowiedni rozmiar ,
w aptece Ci wyjaśnią jak trzeba się zmierzyć , kosztuje 70 złotych , nie wiem jaka jest cena na dzień dzisiejszy .

avatar
elzbieta552

Elizo

Ja bardzo chciałam żyć ,
więc w ogóle nie przyjmowałam do wiadomości że coś będzie nie tak ,
nie myślałam o tym i do końca nie mogłam doczekać się operacji ,
gdyż bardzo się bałam że nie doczekam się terminu i zniknie moja szansa na życie .

avatar
eliza1757

Bardzo dziękuję za odpowiedzi, będę wdzięczna za stanie przy mnie do momentu operacji i słowa pociechy..TO JUŻ PRAWIE 3 TYGODNIE do godziny 0...nie chciałabym zrobić rodzinie problemu..jak to zrobić, aby dalej żyć i nie mieć komplikacji po operacji...jak pomóc lekarzom, aby wszystko przebiegło bez zakłóceń? Na razie zaliczam wszystkich lekarzy, których zgodnie z planem muszę zaliczać, stosuję się do zaleceń..próbuję myśleć pozytywnie i już jakby na przyszłość po operacji..próbuję..
Człowiek jest postawiony wobec sprawy,której niestety NIE DA się uniknąć lub od niej uciec..pozostawiona bez wyboru..to bardzo trudne..buziaczki dla moich sióstr z podobnymi schorzeniami

avatar
Ewa35zToF IP: 83.145.136.**

Elizo! Na pewno pomoże pozytywne nastawienie. Pomyśl, co by było, gdybyś żyła w czasach, gdy takich operacji jeszcze nikt nie robił? Ja się nie mogłam doczekać kolejnych operacji, bo tylko dzięki nim dożyłam obecnego wieku. Kiedyś też czeka mnie wymiana i zastawki aortalnej, i płucnej.
Komplikacje po operacji niestety są. Najczęstsza z nich to płyn w opłucnej. Miałam to po pierwszej i trzeciej operacji, bo wtedy rozcinali mi mostek. Po trzeciej miałam też powietrze pod skórą na szyi, ale to w sumie tylko chrzęściło, nie bolało, więc się tym nikt nie przejmował, o ile pamiętam.
Przed operacją dbaj o siebie po prostu, nie dopuść do infekcji. Dobrze się odżywiaj, żeby wzmocnić organizm.
To Twoja pierwsza operacja, więc głowa do góry. Pierwsze są najprostsze :-)