avatar
Sylwia 44 IP: 62.87.215.**

Minęło 2 miesiące od momentu uratowania mi życia przez fantastycznych lekarzy , oczywiście też jestem po zatorze płucnym, było dramatycznie, nawet nie zdawałam sobie sprawy , że to jest tak poważna choroba. Na intensywnej przeleżałam 8 dni, w szpitalu w sumie 17 dni. Na razie jestem na zwolnieniu , ale jak długo nie wiem, bo ZUS już mnie wyzywa , aby sprawdzić zasadność mojego zwolnienia i leczenia. Ja także się pociłam w nocy w dzień ,a w dniu kiedy mnie złapało wyglądałam jakby wiadro wody na mnie wylano. Nie mogłam oddychać , a zrobienie kilku kroków było mega wysiłkiem. Teraz biorę Warfin 3 i 5 mg , wynik INR robię co tydzień i też się zastanawiam czy jak coś zrobię , to zator nie powróci, Zator dostałam od zakrzepicy żył głębokich. Mam 44 lata i myślę ,że zator już nie powróci. Pozdrawiam wszystkich i życzę nam zdrowia.

Odpowiedzi znajdują się poniżej

avatar
Magdaqwe IP: 107.167.116.**

Witaj Sylwia 44. Rozumiem Twój lęk. Sama to przechodzę. Teraz jest już duzo lepiej niż pół roku temu. I fizycznie, i psychicznie. Ogólnie czuje się gorzej niż przed ciąża i przed zatorowoscia. Nigdy nic mnie nie bolało. Teraz bolą mnie plecy, bolą mnie stopy. Ciągle mam wrażenie, że mi duszno, muszę brać głębokie oddechy, ale oddech biorę, to jakby siedziało mi w glowie. Nie wiem czy to brak kondycji po ciąży, czy to po chorobie, czy może to z nerwicy. Za 2 dni wizyta u kardiologa i dowiem się czy kończe leczenie. Też będę mieć stracha przed odstawienie tabletek. Szkoda, że tu rzadko ktoś zagląda. Chętnie dowiedziałabym się jak czujecie się z upływem czasu. Pozdrawiam

avatar
Kasia97 IP: 83.22.254.**

Hej ;) Magdaqwe Odpowiadając na twoje pytania, na tomafi jak trafiłam na SOR wyszły mi skrzepliny w płucach, w szpitalu jak miałam robione echo nie wyszła mi powiekszona prawa komora ani nie miałam podwyższonego cisnienia w pniu płucnym, dopiero w kontrolnym echo po około pol roku wyszło trochę podwyższone i za jakis czas mam znow to kontrolować. Kontrolnej tomografii nie miałam, a bardzo bym chciała bo co chwile odczuwam bol w okołocy płuc, szczególnie na plecach, ucisk na wysokości i klatki piersiowej nie daje mi to spokoju fizycznego i co gorsze psychicznego, ale może uda mi się załatwić sobie ta tomografię .W Krakowie są dwie takie poradnie które zajmują sie takimi przypadlosciami, w szpitalu Jana Pawła i na ul Skawinskiej, ale terminami jest masakra :/ Ja dostalam skierowanie przy wypisie ze szpitala ale takie od lekarza rodzinnego tez wystarczy. Jeśli chodzi o bol oplocnowy to do przyjemnych on nie należy, ja odczuwalam wtedy jak takie gniecenie, uciążliwe klucie, chodzilam pochylona na obolala stronę, przy skretach i obrotach czy kaszlu bardzo mnie bolalo, do tego miałam goraczke, ulgę przynosiło lezenie na obolalej stronie. Nie wiem ile jeszcze potrwa moje leczenie, wszystko tak długo się ciągnie z tymi badaniami, na dodatek ja cały czas nie czuje się dobrze. jest parę dni ok, później znowu zaczynają się boleści, dodatkowo się tym denerwuje wiec wszystko jeszcze bardziej się nakręca. Chciała bym juz żyć normalnie, spokojnie i nie martwić się o nic, zanim mi się to nie przytrafiło nie odczuwalan tego jak ważne jest zdrowia i nie sadzilam ze powinnam dziękować Bogu za każdy dzień przezyty zdrowo, bez bolu, teraz niestety takie dni rzadko mi się zdarzaja. Tak samo jak Ty czuje się gorzej niż przed zatorem. Ciągle chodzi po mnie bol, ale najbardziej uciążliwy jest właśnie taki bol na plecach i w boku właśnie bo tej stronie po zatorze. Niby staram sie normalnie funkcjonować i żyć, chodze do pracyc, mam chlopaka czasem nawet wyjde na jakas imprezke i napoje się piwka, ale nie jest to takie życie jak kiedyś. Nerwowo jest ze mną źle, czuje się taka bezradna :( A Ty jak się czujesz? Ile minęło od twojeco incydentu z zatorem? Mialas kontrolna tomografie? Jeśli tak to z kontrastem?

avatar
Magdaqwe IP: 107.167.108.**

Dziękuję Kasiu97 za odpowiedź.
12.08.17 będzie 7 miesięcy jak trafiłam na SOR z rozpoznaniem. W połowie czerwca miałam kontrolna tomografie, wyszlo czysto. W dniu kiedy trafiłam na SOR też miałam robiona tomografie i też wyszło czysto, więc początkowo zatorowosc wykluczyli, a że miałam ostra niewydolność nerek to położyli mnie na oddziale nefrologicznym. Na następny dzień stwierdzili jednak ze nie moga wykluczyć zatorowosc niskiego ryzyka bo objawy kliniczne na to wskazywały, i fakt że jestem po cięciu cesarskim tydzień czasu. Postanowili wdrożyć leczenie. Na początku lipca byłam na wizycie u Pani nefrolog u której leżałam na oddziale. Zaproponowała rozważenie zakończenia leczenia ale 4 dni temu byłam u kardiologia i zalecił branie tabletek do końca września, później stawię się na wizytę, zrobimy kontrolne echo, d-dimery i zobaczymy czy odstawiamy.
U mnie jest problem z miesiączkami. Na lekach mam bardzo obfite i niekończące się krwawienia. Męczące to bardzo.
Też wcześniej nie zdawałam sobie sprawy jak życie jest kruche. Teraz wiem, że trzeba dziękować Bogu za każdy dzień, cieszyć się tym co się ma.
Mi jeszcze chodzi po glowie jak wygląda sprawa jakbym chciała drugie dziecko. Jakie jest duże ryzyko powtórki. Zaden lekarz nie dał mi satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie a co gorsza każdy mówi inaczej. W necie nic na ten temat nie znalazłam. Są tylko pytania ale nikt nie odpowiedzial czy zszedł w ciążę i jak to się zakończyło.

avatar
Magdaqwe IP: 107.167.108.**

Moje samopoczucie w ostatnim czasie bez zmian. Może stopy mnie mnie bolą. A plecy obstawiam, że to od kręgosłupa. Wymuszona pozycja przy noszeniu dziecka, brak ćwiczeń to wszystko wpływa na to że jestem taka połamana.
Psychicznie jest dużo lepiej niż 4 miesiące temu ale to jeszcze nie jest to co powinno. Zdecydowałam się na pójście do psychologa bo nie potrafiłam sama sobie dać rady z tym co przeszłam. Nie mogłam się skupić na dziecku, na obowiązkach, różne myśli chodziły mi po głowie i nie ułatwialy wyjścia na prostą.
Zycze dużo zdrówka. Pozdrawiam :)

avatar
Magdaqwe IP: 107.167.108.**

Tomografie mialam z kontrastem. Skierowanie dostalam od kardiologia.

avatar
Evee1

Czesc wszystkim! Po pierwsze, wspolczuje wszystkim, których spotkalo to nieprzyjemne doswiadczenie i zycze szybkiego powrotu do zdrowia. W ramach przywitania opisze Wam moja historie.
Miesiac temu mialam wypadek na nartach (mieszkam na drugiej polkuli i mamy tu teraz zime), w czasie ktorego zerwalam sobie wiezadla w lewym kolanie i lokciu. Bylam unieruchomiona i chociaz troche kustykalam po domu, to znacznie odbiegalo to od mojej codziennje aktywnosci. Po tygodniu zaczedlam odczuwac ostry ból po jednej stronie klatki piersiowej. Myslalam, ze to jakies nerwobole, ale kiedy po jednym dniu tych boli, wieczorem, zaczelam sie czuc jakbym miala zamdlec (co nigdy mi sie nie zdarza) mój maz wezwal pogotowie. Pracownicy pogtowia po osluchaniu moich pluc stwierdzili, ze to prawdopodobnie zapalenie pluc, nic zagrazajacego zyciu. Bylo to w srodku nocy, ale postanowilal jednak pojechac do szpitala, a nie czekac do rana, zeby pojsc do mojego lekarza rodzinnego.
Jak sie okazalo po badaniu CT z kontrastem mialam zatory w obu plucach oraz zakrzepy w nodze z zerwanymi sciegami. Wynik D-dimerow byl prawie 6 tysiecy. Echo serca nie wykazalo zmian, ale na RTG pluc jednak wyszlo, ze mialam i zapalenie pluc. Dostalam wiec Clexane i dwa antybiotyki.
W szpitalu bylam 11 dni, wrócilam do domu troche ponad tydzien temu. Przed opuszczeniem szpitala mialam ponownie USG nogi i podobno skrzepy sa mniejsze, ale nadal sa. Ostry ból w klatce piersiowej minal mi po 3 dniach pobytu w szpitalu, a zostal tylko lekki ból opasujacy klatke piersiowa.
Ogolnie czuje sie niezle. Moge oddychac dosc gleboko (robie cwiczenia oddechowe), moge chodzic na tyle na ile pozwala mi noga w ortezie. Chodze na krotkie spacery i nie dostaje zadyszki, choc szybko isc nie moge, wiec to w sumie malo miarodajne jest raczej. Pracuje tez troche z domu dbajac o to, by co godzine, a nawet czesciej wstac i troche sie przejsc. Bol w klatce piersiowej jest juz minimalny i nie pogarsza sie przy oddechu. Skonczylam brac antybiotyki, ale nadal wstrzykuje sobie raz dziennie 120 mg Clexane.
Czasem wiewam mysli, ze czuje sie zbyt dobrze jak na tem etap i zaczynam sie niepokoic czy byc moze czegos nie przegapilam ...
Moj lekasz w szpitalu byl malo komunikatywny i na przyklad nie wiem czy powinnam nosic podkolanowki uciskowe.
Jakie testy nalezy wykonac, a kiedy sprawdzic, czy moje skrzepy ulegly wchlonieciu? Wolalbym odwiedzic mojego lekarza juz wyposazona w te wiedze, zeby wiedziec o co pytac.
W szpitalu przewertowalam swoja karte i zauwazylam, ze zrobili mi dwa testy genetyczne w szpitalu (lekarz nie wspomnial o nich nic!). Nie mam mutacji Factor V Leiden. Niestety nie pamietam jaki byl ten drugi test, ale tez byl negatywny. Chcialabym poprosic mojego lekarza rodzinnego o inne badania, jezeli takie sa (jakie?), zeby dowiedziec sie czy mam sklonnosci do zwiekszonej krzepliwosci krwi. Zakrzepy w nogach i pozniejszy zator byky prawdopodobnie nastepstwem uszkodzenia kolana, ale mam genetyczne skolonnosci do zylakow (mialam juz dwie operacje), a to podobno zwieksza ryzyko. No i nie robie sie coraz mlodsza ;-) (mam 51 lat). Chcialbym jeszcze wrócic do jazdy na nartach, ale do tego najprawdopodobniej bede potrzebowala operacji na kolanie, ale boje sie, ze moge dostac kolejnego zatoru.
Pozdrowienia do wszystkich!

avatar
Magdaqwe IP: 107.167.109.**

Witaj EVEE1. Na początku życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Twoja zatorowosc najprawdopodobniej została spowodowana urazem. Przy unieruchomieniu kończyny dolnej powinno się przez cały czas dostawać Clexane żeby właśnie do zator nie doszło. Nie wiem jak jest u Ciebie, po drugiej stronie półkuli... u nas skierowanie na badania genetyczne dostaje się od hematologa, a skierowanie do hematologa daje rodzinny. Na badania genetyczne na NFZ w Polsce czeka się ponoć długo (2lata? tak mi mówili ale sama się nie orientowalam). Można je zrobić prywatnie, koszt ok 1000zl,zalezy jakie badania. A jakie badania miałabyś zrobić to już powinien pokierować Cię hematolog. Z czasem powinnaś czuć się coraz lepiej, kondycja powinna się poprawiać, a ból w klatce minąć. Ważne jest teraz żeby skrzepliny się rozpuścily albo zorganizowały czy jakoś tak, żeby nie były już zagrożeniem. Czeka Cię długotrwałe leczenie. Jak długo? Zależy od wyników badań. Za jakiś czas robi się kontrolnego dopplera kończyn dolnych, kontrolne echo serca i kontrolna tomografie. Ponoć od żylaków nie dostaje się zatorowosci, inaczej jest z żylaki głębokimi. Taka jest moja wiedza, może się w czymś myle, dlatego najlepiej być pod opieką kardiologia. On się na tym zna najlepiej. Pozdrawiam serdecznie :)

avatar
Sylwia L IP: 78.8.173.**

Witaj Magdo !!!!!

Nie zaglądałam tu ostatnio, ale dziś pomyślałam , że zobaczę co słychać , a przy okazji zasięgnąć porady. Waśnie się trochę przeziębiłam i przez ostatnie dwa dni było mi duszno ( zapalenie ucha ) i już wpadłam w panię ,że wraca mi zator , to chyba zawsze będzie siedzieć w głowie. Tym bardziej ,że od czasu do czasu wzrasta mi tętno jest to np. 110 , 115 a nawet 120 i ciut więcej uderzeń na minutę. Miałam badanie holterem ,ale wyszło ok. Pani kardiolog cudowna lekarska powiedziała, że mam się nie martwić bo czasami tak bywa i mogę mieć nawet 140 uderzeń. Choć mi to powiedziała to wpadam w panikę. Chyba tak już będzie. Dwa tygodnie temu robiłam wyniki, morfologia ok , hemoglobina z 7 wzrósł mi do 14 a d-dimery wynoszą obecnie 32, 8 a przy przyjęciu do szpitala 3 600 tyś czyli ogólnie jest poprawa. Chce tez wrócić do pracy bo inaczej zwariuję. pozdrawiam wszystkich i dziękuję Madziu za odpowiedź.

avatar
Magdaqwe IP: 127.0.0.**

Cześć Sylwia, wcale się nie dziwię, owie, że się martwisz, mam to samo, można powiedzieć, że mam już coś z hipochondryka, mam wrażenie że na każdym rogu czycha choroba. Ja jestem na lekach od stycznia tego roku. Najpierw powiedzieli ze będę brać leki pół roku, po pół roku powiedzieli mi że jeszcze 2 miesiące. Porobilam wyniki, wszystko ok, a kardiolog zadecydował, że profilaktycznie mam leki brać jeszcze pół roku. U mnie d-dimery przy przyjęciu do szpitala wynosiły ok 6 tys, w maju jak robiłam miałam 340 (norma 0-500), a ostatnio 0.21 (norma 0-0,5) i za każdym razem mówili, że jest ok. A mnie zastanawia, że jeden ma 32, drugi 340 i oba wyniki sa ok. Hmmm. Odwiedziłam też ostatnio hematologa skonsultować wyniki badań genetycznych i na szczescie w genach nic mi nie siedzi :) Pozdrawiam i zdrowia życzę :)

avatar
Evee1

Dzieki Magda. Od mojego ostatniego wpisu minelo juz sporo czasu. Ja chyba mam sie lepiej, ale poniewaz noge mam dalej malo sprawna, to trudno mi ocenic, bo nie moge ani szybko chodzic, ani jezdzic na rowerze, ani plywac.
Od dwoch tygodni pracuje juz na pelen etat, ale po przyjsciu z pracy jestem strasznie zmeczona. Spie po 10-12 godzin na dobe i wydaje mi sie, ze to i tak za malo. A to praca przy biurku, nic meczacego. Po weekendzie tez jestem zmeczona, mimo, ze te za wiele nie robie, jakies zakupy, obiad, wizyta znajomych. Poza tym nie mam zadnych innych objawow, co akurat jest super, bo jak czytam na innych forach anglojezycznych, to ludzie miesiacami maja bole w klatce piersiowej i trudnosci z oddychaniem.
Dzisiaj mialam USG dopplerowskie nogi i zakrzepow juz nie widac. Hurra! Mialam tez dzisiaj scyntygrafie wentylacyjna, ale z wynikami ma do mnie zadzwonic lekarz, zeby powiedzic mi, czy mam dalej wstrzykiwac sobie heparyne. Prawde mowiac mam juz szcze dosyc tych zastrzykow, bo cale podbrzusze mam w siniakach i samo robienie zastrzykow nie jest za bardzo przyjemne. Ale i tak wole chyba to niz warfarin, bo przynajmniej nie musze sie przejmowac dieta, ani kontrolowac INR. Chociaz lekarz mowi, ze i tak zapisalby mi leki nowej generacji, przy ktorych braniu nie jest to konieczne. Ale z kolei jak czytam, to wiele ludzi cierpi przy nich na zawroty glowy - tez niefajnie. No, ale moze bez tego sie obejdzie.
Dostalam tez skierowanie na badania sklonnosci do zakrzepicy, czyli tromboifilie, bialka C i S, mutacji czynnika V Leiden i jeszcze cos. Ale mam je zrobic po trzech tygodniach po zakonczeniu terapii heparyna.
Zdrowia wszystkich zycze i dobrego humoru :-).

avatar
Magdaqwe IP: 127.0.0.**

Cześć EVEE, miejmy nadzieję, że z dnia na dzien będziesz czuła się coraz mniej zmęczona, może musi minąć trochę czasu. Super, że nogi masz czyste, bardzo dobra wiadomość. Ja byłam na początku na warfinie, później przeszłam na Xarelto, lek nowej generacji. Nie mierze Inr, mogę jeść co chce. Nie mam zwrotów głowy. Także możesz spróbować tych lekow. Nie ma się co spieszyć z odstawieniem lekow, mimo że miałam brać leki do pół roku i mimo, że wyniki mam dobre, lekarz kazał mi jeszcze je brać. Życzę więcej energii i dobrej nocy. Pozdrawiam :)

avatar
Evee1

Badanie scyntygrafii potwierdzilo, ze zakrzepy w plucach sie wchlonely, wiec lekarz przestawil mnie z heparyny na aspiryne. W przyszlym tygodniu mam sobie zrobic rozne badania czy jestem obciqazona ryzykiem zwiekszonej krzepliwosci i jezeli nie, to pewnie tak zostanie. Jak narazie czuje sie OK, a rehalibilacja kolana i lokcia przebiega pomyslnie.
Zakladam, ze jak beda mnie czekac dlugodystansowe loty (planowane w lutym), to jednak po uzgodnieniu z moja lekarka rodzinna zaakplikuje sobie znowu te heparyne :-).
Pozdrowienia dla ozdrowiencow :-)

avatar
Magdaqwe IP: 127.0.0.**

Super, że płuca masz czyste :) Zdrówka i powodzenia!